no i bedzie to znowu post o niedobrej teściowej. o tym wrednym babsztylu co nie daje mi, ani mojemu dziecku żyć. Jest u nas od przeszło 2 tygodni i zostanie jeszcze prawie dwa. nie moge znieść jak matka mojego męża łazi za mną pod domu, szpieguje mnie, wtrynia się ze swoimi metodami wychowawczymi (stwierdza np. że 20 stopni w domu to za mało i trzeba podgrzewać prześcieradła by mój 4,5 tygodniowy synek nie zmarzł, ciągle opatula go kocami, aż dziś lekarka zwróciła mi uwagę na potówki na jego buźce, wyrywa mi dziecko przy każdej okazji i muszę się o nie prosić, gdera gdy biorę na spacer - u nas 13 stopni i wiosna zawitala na całego, włazi mi do sypialni z rana, nocy i wieczora, krytykuje kiedy karmię na żądnaie, wciska na siłę smoczek w usteczka mojego synka, byle by nie płakał o jedzienie, byle by go mogła trzymać w swoich szponach..itp, itd...aha...uczy sadzać moje miesięczne dziecko!!!! Ma je przy sobie dobre parę godzin dziennie, bo ja się w końcu poddaję jej natrętowi, a jej wciąż mało.). Mam dość tego babsztyla. Mój mąż cały dzień w pracy, potem idzie na trening. Wraca dziś o 22, a ja muszę kombinować jak tu unikać jego mamusię. Miała tu przyjechać by pomóc, a kończy się tak, że zabiera mi dziecko i sama muszę po niej sprzątać.Już raz próbowałam gadać z mężem na ten temat. Skończyło się awanturą. Powiedział, że jestem niewdzięczna. Dziś jego mamusia znowu przegięła i postanowiłam, że znowu mu coś na ten temat powiem, bo ja już nie mogę!!!Duszę się!!!!!!!!!!1Duszę się w oparach jej głupoty, natręstwa i wścipstwa. Duszę się we własnym domu, który wcale nie wygląda na mój

Pogadam dziś o tym z mężem, będą leciały wióry, będzie awantura.........smutno mi strasznie,Magda + zmaltretowany przez to babsko Danielek