Znowu temat tesciowej ;)

19.12.06, 14:42
Sama jestem sobie winna. Wiem to dobrze...

Chodzi o moja tesciowa.
Gdy urodzila sie moja coreczka, tesciowa starala sie nam pomagac jak mogla.
Oczywiscie doradzala tez, ale ja staralam sie tego nie sluchac. Ale z czasem
tak zaczela mnie denerwowac jej ciagla obecnosc w naszym domu, ze zwrocilam
jej uwage. Tylko ze zbyt mocno i nieadekwatnie do sytaucji...

Moja tesciowa, spuscila po sobie uszy i wiecej w naszym domu sie nie pokazala
tzn. gdy ja zaprosimy to przyjdzie, ale wylacznie jak sa to np. urodziny
wnuczki. Na szczescie wnuczke dalej kocha bardzo mocno i ma z nia dobry
kontakt.
Wiem, ze mialam prawo powiedziec co mysle i to ze sie poczula urazona to moja
wina. Jakis czas temu, chcialam ja przeprosic, ona stwierdzila, ze wcale sie
nie gniewa, ale dalej zachowuje sie bardzo chlodno w stosunku do mnie...
Nawet jak poprosze ja aby zostala z moja coreczka, to prosi aby przywiezc ja
do nich.

Na prawde glupio mi, nie wiem, czy jeszcze raz ja przeprosic, czy dac
spokoj...
Z jednej strony ciesze sie, ze mam spokoj, a z drugiej widze ze jej pomoc
czasem jest bardzo potrzebna...

Wiem, ze napiszecie ze jestem niezdecydowana i sama sobie winna. Ale
probowalam ja przepraszac, tylko ze nic z tego nie wychodzi. Nie chodzi mi o
to, aby pomagala nam bardzo (bo ja nie chce znowu sytuacji, jak byla po
porodzie), ale chcialabym abysmy odnosily sie do siebie w sposob cieply.

Estera

    • agawamala Re: Znowu temat tesciowej ;) 19.12.06, 14:50
      Na wzajemny ciepły stosunek muszą zapracować obie strony. Oczywiście miałaś
      prawo zwrócić uwagę teściowej, ona miała prawo poczuć się z tym byle jak.
      Teściowa czuje żal i nie pomgą tu jakiekolwiek słowa czy próby łagodzenia
      sytuacji. Teściowa utrzymuje zdrowy dystans, żeby nie narażać się po raz drugi
      na zasłużone lub nie uwagi i komentarze.
      Rozumiem obie strony. Moja teściowa już nie żyje. Miałam z nią marne stosunki z
      winy obu stron. Poprawiło się tuż przed jej śmiercią gdy była już bardzo chora,
      wtedy wyjaśniłyśmy sobie nieporozumienia. Zrozumiałam także jej punkt widzenia.
      Ale ad rem - nic nie poradzisz, nie licz na radykalną zmianę nastawienia
      teściowej.
      • balbinka01 Re: Znowu temat tesciowej ;) 19.12.06, 15:08
        podwpisuje się pod tym, co napisała agawamala - teściowa zachowuje dystans -
        nie chce się narażać. Mam to samowink
        • ledzeppelin3 Re: Znowu temat tesciowej ;) 19.12.06, 17:19
          Wybacz, ale chyba szukasz sobie problemów.
          Możesz liczyć na teściową, życzy dobrze Twojej rodzinie, wiec o co jeszcze
          chodzi? Zdrowy dystans jest lepszy niż wtrącanie się i nawet życzliwe, lecz
          nieproszone nauki i porady. Nigdzie nie jest powiedziane, że z teściową trzeba
          się koniecznie przyjaźnić i być jak Hania ze swoją w "M jak miłość"tongue_out
          • joaska777 Re: Znowu temat tesciowej ;) 19.12.06, 20:00
            estera a ja Ciebie doskonale rozumiem bo prawie 2 lata temu tez po porodzie
            mialam identyczna sytuacje. ale moja boska tesciowa zachowala sie super i
            wtedy i do tej pory... tak dlugo po porodzie zabiegala o wyjasnienie az je
            dostala ... i choc na poczatu bylo ciezko tak teraz jest super smile ale o calej
            sytuacji poporodwej rozmawialysmy szczerze dopiero w te wakacje.
            badz dobrej mysli i probuj ja do siebie przkoenac.
Pełna wersja