IP: *.* 28.02.03, 02:03
Moj maz znalazl w gazecie ogloszenie ze mozna zostac "dawca" jajeczka i mi to pol zartem pol serio zaproponowal. Placa kilka tysiecy dolarow. Ja sie oburzylam ale on mnie przekonywal ze juz poza ta kasa to pomoglabym jakiejs bezplodnej kobiecie (kobietom). Ja mu na to ze na cos takiego stac tylko bogatych a a on ze bogate kobiety tez cierpia kiedy sa bezplodne. Ja na to ze moga zaadoptowac a on ze moze chcialyby przezywac wszystkie radosci i wzruszenia zwiazane z ciaza i porodem, karmieniem piersia. I ja juz sama nie wiem co o tym myslec i od tygodnia nie moge sobie z tym poradzic. Napiszcie, co o tym sadzicie, czy wedlug was to moralne, akceptowalne, czy zdecydowalybyscie sie sprzedac swoje jajeczko? W sumie to ja nawet nie wiem jak wyglada procedura pozyskiwania takiego jajeczka z ciala kobiety ale ja balabym sie ze bedzie bolalo i ze mi cos uszkodza.mi mama Hani
Obserwuj wątek
    • Gość: b2259 Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 02:35
      czyli tak: procedura zabiegu, z tego co sie orientuje, nie jest skomplikowana. W znieczuleniu ogolnym, albo zewnatrzoponowym pobieraja jajeczko/a przez powloki brzuszne, za pomoca dlugiej, cienkiej igly. podobno nie boli i nie ma blizny.Co do morale to ja poddalabym sie takiemu zabiegowi tylko wtedy gdy nie mialabym co dzieciom dac jesc. i juz.BEATAS
    • Gość: E.T. Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 04:15
      Jesli sie zdecydujesz to musisz pamietac ze ta kobieta ktora dostanie Twoje jajo urodzi TWOJE dziecko! A Ty nawet nie bedziesz wiedziala o jego istnieniu, ani nie bedziesz znac ojca. Wlasnie tak (troche jak z niepokalanym poczeciem ;) ) - zostaniesz mama bez stosunku! Czy naprawde tego chcesz? Ja bym sie nie zdecydowala, ale wolny wybor.
      • Gość: feratu Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 13:52
        Dziewczyny, pewnie zabrzmię jak baba nie oświecona i zacofana, ale ja nie umiałabym oddać swojego jajeczka (heh, gdyby tylko było), ani nie zgodziłabym się na to, żeby mój mężczyzna oddał swoje nasienie :jap: Dlaczego? Po prostu nie mieści się to w moim światopoglądzie ;-) Jak któraś z Was już wcześniej napisała, ja też nie umiałabym żyć z tym, że oddałabym część siebie i to nie taką byłe jaką :-) Świadomość tego, że gdzieś było by moje dziecko – tak moje, bo to przecież mój materiał genetyczny, moje cechy, cechy mojej rodziny nie dawało by mi to spokoju. To samo tyczy się nasienia, nie mogłabym chyba znieść, że mój mąż jest ojcem nie tylko moich dzieci, ale gdzieś tam w świecie grasują brzdące powstałe z niego :what: Wiecie o co mi tutaj chodzi ;-)Poza tym skąd miałabym wiedzieć, że potem moje dziecko jak wyjedzie np. na drugi koniec polski nie spotyka się ze swoją siostrą, bratem – to już taki przykład bardzo abstrakcyjny, ale jednak coś w tym jest :lol:W każdym razie szanuję, te które potrafiły by oddać swojej jajeczka dla innej kobiety. Ja po mimo wszystko bardziej skłaniałabym się za adopcją dzieciątka :-)Pozdrawiam, Feratu :-)
        • Gość: Aluc Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 14:37
          fera napisała/ł:> > Poza tym skąd miałabym wiedzieć, że potem moje dziecko jak wyjedzie np. na drugi koniec polski nie spotyka się ze swoją siostrą, bratem – to już taki przykład bardzo abstrakcyjny, ale jednak coś w tym jest :lol:> Feratu, zgodnie z badaniami jakimiśtam ;) co najmniej 10% dzieci najzupełniej naturalnie poczętych i uważanych powszechnie za dzieci danego małżeństwa nie pochodzi od męża matki ;) i bez oddawania nasienia ewentualnie jajeczek ryzyko pozostaje
          • Gość: feratu Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 15:06
            Aluc – jesteś genialna :lol: Serio mówię :jap:Feratu :-)
        • Gość: sugar Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 19:35
          Oddałabym. Bałabym się jedynie zabiegu i tego złego samopoczucia, bo jestem małym tchórzem jeśli chodzi o szpitale. Musiał by mną kierować więc szlachetny motyw raczej niż forsa.Nawet ostatnio oglądałam program w którym wystąpiły dwie kobiety (siostry) z których jedna urodziła dziecko drugiej, bo ta pierwsza ich mieć nie mogła (7 poronień), a druga miała już trójkę. Jajeczko pierwszej zostało zapłodnione plemnikiem jej męża i umieszczone w ciele tej drugiej siostry. Od początku było ustalone czyje to będzie dziecko i obie siostry zniosły tą cała ciążę bardzo dzielnie. Myślałam nad tym i jakbym miała bezpłodną siostrę cierpiącą z braku swojej dzidzi to chyba też bym na to poszła. :hello:Magda
          • Gość: malgosia.dz Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 21:21
            Wiesz Sugar,a mnie ten przykład o siostrach, co to jedna rodzi dla drugiej trochę zdziwił... :eek:Bo, owszem ja rozumiem, że cel szlachetny..., siostry się kochają, chcą się wspierać wzajemnie, ale ja bym nigdy nie poszła na taki układ. :cry:Z bardzo prostej przyczyny: jajeczko siostry - jajeczkiem, ok. jej własność, plemnik szwagra - też.Ale ponieważ to ja byłabym w ciąży, ja odczuwałabym ewentualne niedyspozycje ciążowe, ja bym czuła cudowne ruchy dziecka pod swym sercem, ja bym rodziła - i ja na sam koniec w życiu nie oddałabym narodzonego dziecka (mimo że i jajeczko i plemniczek nie należały do mnie). :gun:Przecież trudy ciąży i porodu, a potem pierwsze przytulenie dzieciątka :love: powodują, że każda matka (no może nie każda, ale to temat na inną dyskusję) sprawiają, że kobieta dałaby się poćwiartować za swoje małe "zawiniątko". :love:I argumenty, że urodziłam nie swój "materiał genetyczny" naprawdę niewiele by mnie obchodziły.Siostra chyba musiałaby mnie zabić :gun: , aby odzyskać "swoje - nieswoje" dziecko.Trudno, niech siostra szuka innego sposobu...:sarcastic:I co ty na to? Jesteś pewna, że oddałabyś dziecko?Pozdrawiam. Małgosia
            • Gość: sugar Re: jajeczko IP: *.* 01.03.03, 13:18
              Wiesz Małgosiu, ja już wyraziłam moje zdanie na ten temat i wcale nie uważam, że taka postawa jest godna potępienia. Choć sprawa jest rzeczywiście niełatwa. Ale to chyba wszytsko zależy od nastawienia, moralności i jakichś głębszych, najgłębszych przekonań. Indywidualnych.Pozdrawiam serdecznie :hello: ,Magdap.s Niedawno urodził mi się przesliczny synek. Moje dziecko - nieoddałabym go nikomu ;-)
              • Gość: malgosia.dz Re: jajeczko IP: *.* 02.03.03, 00:36
                Magdo!Czy odczytałaś mój post jako słowa potępienia??? :what:A jeśli tak, to potępienia kogo? Ciebie? Tych sióstr, o których pisałaś?Nikogo nie potępiam! Skąd takie przypuszczenie? Nawet nie użyłam ostrych słów... :love:Wyraziłam swoje zdziwienie, bo choć wierzę Ci, że przytoczyłaś przykład prawdziwy (wzięty z życia) – to tym bardziej nie potrafię sobie wyobrazić, jak owe siostry będą żyły po narodzinach tego dzieciątka...? :OJa nie podjęłabym się takiego “szlachetnego” zadania, bo musiałoby się skończyć tragicznie. :gun:Ale rozumiem, że są na tym bożym świecie kobiety, które mogłyby nie mieć takich problemów jak ja. I nie mam im tego za złe. Nie mogłabym mieć, bo szanuję decyzje innych ludzi. Pozdrawiam Ciebie. I maluszka.Małgosia
                • Gość: sugar Re: jajeczko IP: *.* 02.03.03, 18:10
                  MalgosiuByc moze zmylila mnie cala ta zbrojna altyleria. Ale ciesze sie, ze to byla jednak pomylka :-) .:hello: Magdap.s cos mi wysiadło w kompie i polskie czcionki diabli wzieli :-(
    • Gość: olauda Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 08:51
      No cóż, ja nie jestem tak bardzo przywiazana do swoich jajeczek...Jeżeli komuś to ma pomóc, to prosze bardzo! Mam do zaoferowania "materiał" dobrej jakości i wart swojej ceny. Zrobiłabym to zaraz, ale jestem w ciąży i chwilowo nie mam jajeczek. :)
    • Gość: lea Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 08:54
      W tej chwili bym się zdecydowała ale... pewności 100% nie mam. Oddanie jajeczka to dla mnie podobna sytuacja jak oddanie nasienia mężczyzny, nie widzę sprzeciwu.lea
      • Gość: Gabii Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 09:07
        Ja bym oddala swoje jajeczko gdybym miala taka mozliwosc, nawet za darmo. Ja nie patrze na to, ze za kilka lat ktos bedzie mial MOJE dziecko- bo to nie moje dziecko tylko moje jajeczko. Rownie dobrze mozna by było powiedziec, ze powinno sie rodzic dzieci jedno po drugim przez całe zycie, albo brac srodki na zatrzymanie jajeczkowania bo przeciez po jajeczkowaniu wystepuje miesiaczka, jajeczko niezaplodnione jest wydalane z organizmu- to tak jakbym zabijala wlasne dziecko (jajeczko). :what:Jezeli moge pozwolic sobie na takie "marnotrawstwo" jajeczek (czyli miesiaczka) to dlaczego nie moge pozwolic sobie na szczescie kogos i podarowac cos- co nie jest mi potrzebne?Moze moje rozumowanie nie odpowiada rozmowaniu kogos innego ale to oczywiste, ze kazdy ma swoje zdanie- ja to pojmuje w ten sposób. Gabi
        • Gość: MałgośkaR Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 09:45
          Barzdo trafnie to ujęłaś :)
    • Gość: oSka Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 09:09
      oddałabym. Myślę tak samo jak Twój mąż - dlaczego nie miałabym pomóc innym ludziom, którzy nie moga miec dzieci??KIKA
    • Gość: kapsel Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 09:57
      Nie oddałabym. Boję się, że razem z jajeczkiem poszłoby moje serce, a świadomość, że gdzieś na świecie urodziła się cząstka mnie i ktoś obcy jest dla niej mamą, nie dałaby mi spokoju do końca życia. Jest przecież tyle maleńkich dzieciątek, których nikt nie kocha i dla których można zostać prawdziwą mamusią...Asia
    • Gość: Aluc Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 10:11
      ja bym nie oddała z czysto egoistycznych względów - procedura procedurą, ale przedtem zwykle trzeba przejść stymulację hormonalną jak przed pobieraniem jajeczek do in vitro, bo tylko wtedy jest kontrola nad momentem jajeczkowania. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę no chyba, żeby była to moja siostra albo ktoś równie bliski ... ale mojej siostrze jak narazie rodzenie dzieci wychodzi lepiej niż cokolwiek innego w zyciu :grin: gdyby nie to - proszę bardzo, bierzta co chceta ;) dla mnie to to samo co oddawanie narządów do przeszczepu, chilli problemu moralnego niet, a nawet z tym większą przyjemnością, że mogłabym dalej napawać się moim szlachetnym uczynkiem :grin:
      • Gość: AgnieszkaP. Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 17:00
        mama Maksa napisała/ł:> ja bym nie oddała z czysto egoistycznych względów - procedura procedurą, ale przedtem zwykle trzeba przejść stymulację hormonalną jak przed pobieraniem jajeczek do in vitro, bo tylko wtedy jest kontrola nad momentem jajeczkowania. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę >No wlasnie, te hormony plus znieczulenie zewnatrzoponowe - ja nawet do dwoch porodow znieczulenia nie chcialam ( chociaz bylo za darmo i prawie wciskali na sile ;) ) Brrr, a ta igla przez powloki brzuszne, nigdy :gun:Gdyby to bylo prostsze - nie ma sprawy :lol:Agnieszka :hello:
    • Gość: MGK Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 10:53
      Nie jestem pewna, ale chyba w "Geografii intymnej kobiety" czytałam o pobieraniu jajeczek... Ja bym może i oddała, ale wcześniejsza konieczna kuracja hormonalna mnie przeraża... Trzeba się zdecydować na kupę leków, zastrzyków i nie wiadomo czego jeszcze...
    • Gość: Małgorzata1 Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 13:24
      Na moją córcię czekałam długo i doskonale pamiętam uczucie, które we mnie tkwiły gdy widywałam mamy ze swoimi maluchami. Zaglądałam do wózków i serce mi krwawiło - bo dlaczego ja nie mogę?Pewności 100% nie mam, ale kto wie? Może zdecydowałabym się wiedząc, że dzięki temu gdzieś jakaś kobieta wreszcie będzie mogła się cieszyć każdą chwilą macierzyństwa - już od chwili samej świadomości, że oto jest, że z każdym dniem rośnie we mnie nowe życie.Pozdrawiam.
      • Gość: Rosa* Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 15:21
        Nie oddałabym.Czuję biologiczny sprzeciw ;) choć moralnie i logicznie sprawa jest dla mnie do uzasadnienia na "tak".Rosa
      • Gość: Edyś Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 15:44
        Oj małgosiu mamo Weroniki ja też tak kiedyś myślałam. Kiedy moje jajeczka były kiepskie i widoków na dzidzię nie było. Teraz gdy w łózeczku śpi kruszyna( 10 miesięcy) to ja się zrobiłam jakaś dziwna. Nie odałabym swoich jajeczek ( a jeszcze tak niedawno wziełabym cudze). Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Moi znajomi kilka lat walczą o dziecko... to on jest problemem kiedy zaproponował żonie, aby dawcą " robaczków" był ich przyjaciel ona się zgodziła. Sparwa w toku ... A mój mąż który jeszcze tak niedawno dałby się pokroić za bycie ojcem , za to, aby male było z nami powiedział... " Wiesz ja bym się nigdy na to nie zgodził, chciałbym, aby małe było tak samo moje jak i twoje " Ja tez nie wiem co myśleć :(
    • Gość: 110902 Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 16:06
      Kiedyś oddałabym bez zastrzeżeń, ale stosunkowo niedawno przeczytałam książkę R. Cook"a pt. "Wstrząs". Traktuje o możliwych nadużyciach wynikających ze swobodnego dostępu do ludzkich komórek jajowych. Wiem, że to tylko fikcja i wogóle nie jest to literatura naukowa, tylko thriller medyczny, ale i tak zaraz mi się przypomniało wszystko. Musiałabym mieć granitową pewność, że to w dobrych celach, czyli po to, żeby pomóc parom czekającym na swoje maleństwo. Pozdrawiam,Ala
      • Gość: b2259 Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 19:43
        Ja tez czytalam ta ksiazke. Tak konkretnie, to wycinali babeczkom jajniki i chodowali jajeczka, z ktorych powstawaly klony ludzi, a konkretnie jednego szajbnietego naukowca. Straszne, choc literatura sf, to kto wie...BEATAS
    • Gość: ilka Re: jajeczko IP: *.* 28.02.03, 16:51
      Nie oddałabym swojego jajeczka. Dla mnie moje jajeczko = moje dziecko, moje geny, kawałek mnie.A co do zabiegu, to nie jest on zbyt przyjemny - najpierw kuracja hormonalna, po której oględnie pisząc człowiek czuje się nieciekawie - obrzęki itd. Jajniki powiększają się do wielkości pomarańczy... Za jednym razem można pobrać ok. 30 jajeczek!!! Wyobrażacie to sobie - 30 potencjalnych własnych bąbelków :ouch:
      • Gość: humbak Re: jajeczko IP: *.* 01.03.03, 14:01
        Może to i narządy do przeszczepu, ale choćbym oddała, to wciąż są moje i ciężko byłoby mi się pogodzić z faktem, że nie są, że nie mam do nich prawa. Tu nie spieram się z faktami, ale z moimi uczuciami, a one jakoś się rządzą własnymi prawami.Może i bym oddała owo jajeczko, nie wiem, na pewno nie ot tak sobie, na wszelki wypadek, za pieniądze, ale komuś konkretnemu wiedząc, że nie oddałam za darmo do składowarni, ale "na potrzeby bieżące" ;)Czemu? Może z litości?Ale chyba nigdy tak naprawdę nie potrafiłabym uznać tego dzidziusia za nie mojego i chyba bym oszalała zamartwiając się, czy aby tamci rodzice dobrze je karmią, wychowują... W końcu to ja wiem, jaka byłam z jego wieku i czego można się spodziewać, bo to fragment ja.A argument, że miesiączka to też jajeczko z głowy do mnie nie dociera. Moja pysia to też jajeczko - mam ją traktować na równi z tym zdegenerowanym? Poza tym w dyskusji nie mowa o żalu tak naprawdę za jajeczkiem, ale za tym, co z niego wyniknie, prawda?Z miesiączki nic nie wynika, no może parę niedogodności... ;)Nie oddałabym więc, bo za dużo by mnie to kosztowało.Pozdrawiam.Aga
        • Gość: Ika Re: jajeczko IP: *.* 01.03.03, 15:58
          Aga napisała/ł:> > Może i bym oddała owo jajeczko, nie wiem, na pewno nie ot tak sobie, na wszelki wypadek, za pieniądze, ale komuś konkretnemu wiedząc, że nie oddałam za darmo do składowarni, ale "na potrzeby bieżące" ;)No ja akurat jesli już miałabym oddać, to wolałabym do "składowarni" - nie wyobrażam sobie oddać konkretnej osobie i potem patrzeć, jak wychowuje dziecko powstałe częściowo ze mnie. Dopiero wtedy to jajeczko przestałoby być jajeczkiem, a byłoby dzieckiem! Widziałbym je, doszukiwała się podobieństw... Absurd! To już lepiej do składowarni... I chyba nie jest to tylko takie moje widzimisię, bo jak sądzisz, dlaczego, między innymi, nie informuje się dawcy i biorcy organu do przeszczepu o sobie nawzajem...? > > A argument, że miesiączka to też jajeczko z głowy do mnie nie dociera. Moja pysia to też jajeczko - mam ją traktować na równi z tym zdegenerowanym? > W tym wątku to ja akurat zauważam tendencję odwrotną ;)Generalnie, czy ja bym oddała... chyba, jak Rosa - znalazłabym mnóstwo argumentów na "tak", ale coś we mnie nie pozwala...Zaś osobie znajomej, konkretnej - NIE absolutne.
          • Gość: humbak Re: jajeczko IP: *.* 02.03.03, 14:27
            wiesz, co... chyba masz racje - anonimowość wydaje się być lepszym wyjściem. Ale i tak ciężko by było...
    • Gość: CrazyMary Re: jajeczko IP: *.* 01.03.03, 21:17
      W pierwszej chwili pomyślałam, czemu nie, oddałabym, pomogę komuś, a jeszcze ta kasa, hmm to dla mnie fortuna..Ale nie, jednak nie mogłabym. Moja córka jest do mnie podobna, ma moje oczy. Dziecko powstałe z tego jajeczka też pewnie byłoby...a gdybym je gdzieś kiedyś spotkała, spojrzała na nie.. i poznałabym, ze to moje..., nie wydaje mi się, abym mogła żyć z taką świadomością.To jednak byłoby moje dziecko.wezmy sytuację odwrotną-chcę mieć dziecko, moje jajeczka są sprawne, ale mój organizm "nie potrafi" donosić ciąży. Szukam więc matki zastępczej, która zgodzi się przyjąć moje jajeczko+nasienie mojego męża i być "żywym inkubatorem". I co? Czyje to dziecko? Dawcy genów czy włascicielki brzucha, która urodzi? Czy może to kwestia świadomości, kto chce je mieć...Nie wiem.
      • Gość: kamyczek Re: jajeczko IP: *.* 03.03.03, 09:48
        No właśnie, czyje jest dziecko, czy tego kto je urodził, tego kto dał materiał genetyczny, czy tego kto kocha, wychowuje i ma je takim jakie jest. Dla mnie odpowiedź jest jasna.Oddałabym jajeczkoTen kto je bierze jest zdesperowany i prawie na pewno będzie kochał dziecko z całych swoich sił.Oddałabym anonimowo (to tak na wszelki wypadek gdyby mi się coś w głowie poprzestawiało)kamyczek
        • Gość: Kicia Re: jajeczko IP: *.* 03.03.03, 14:59
          Ja być może bym oddała wiedząc, że ktoś bardzo tego dziecka pragnie i nie może inaczej. Jednak nie mogłabym wiedzieć kto to konkretnie jest - bałabym się siebie, że zeświruję. Napewno jednak nie oddałabym "na skład". Nie pozwoliłabym aby ktoś je potem wykorzystał np. do badań, co jest możliwe gdy są gdzieś składowane.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka