Dodaj do ulubionych

ułożyć sobie życie - definicja

18.01.07, 11:00
uprzejmie proszę o propozycje, zwłaszcza w świetle paru ostatnich wątków
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:02
      cos mi sie nasuwa ale nie jestem pewna czy to dobra odpowiedz na pytanie.
      mozesz sprecyzowac troche?
      • aluc Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:04
        każda jest dobra
        moja ciekawość domaga się zaspokojenia w kwestii co społeczeństwo przez to
        rozumie
        • malila Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:06
          Mnie się nasuwa tylko jedno skojarzenie: ułożyć sobie życie - żeby było
          wygodnie. A wiadomo jednemu będzie wygodnie w puchu, a drugiemu na desce
          kreślarskiejwink)
          • aluc Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:07
            ale komu ma być wygodnie? życiu czy układającemu? i czy ktoś życie pyta o
            zdanie, czy mu wygodnie na desce?
            • malila Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:10
              Zakładałam dotąd, że życie układającego nie odbiega specjalnie od układającego.
              Ale teraz to się muszę zastanowić.
        • agnieszkamodras Re: ułożyć sobie życie - definicja 19.01.07, 11:02
          "Społeczeństwo" przez to chyba rozumie: wziąć ślub kościelny, powić dwoje
          dzieci, iść do pracy, potem na emeryturę, a potem do piachu. W tym sensie nie
          chcę sobie układać życia.
    • wieczna-gosia Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:10
      byc fajna laska i miec z kim uprawiac seks.
    • demarta Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:16
      ułożyć sobie zycie, to znaczy intensywnie zająć się w życiu układaniem.
      skarpetki do szuflady, koszule na wieszak, portki na górną półkę, swetry półkę
      niżej, wieczorami puzzle, które wyjątkowo na pasjansy można zamienić, na
      śniadanie układamy pomidora na kanapce, po śniadaniu poduszki na łóżku, w pracy
      papiury w segregatory czy kuwety wszystko jedno... aaa i od czasu do czasu z
      meżem się układamy raz ja na niego, raz on na mnie i przekładamy te plemniki z
      jajek do mnie ze mnie do brodzika prysznica itd itp.
      • zojkaojka Demarta:))) 18.01.07, 12:57
        No, boskie to jestsmile Zwłaszcza te plemniki w brodziku pod prysznicem.Talent
        maszsmile)))Literackismile
    • 18_lipcowa1 jedyny słuszny model życia...... 18.01.07, 11:20
      Ułożyć sobie życie - ciekawe...
      Ja w chwili obecnej swoje życie uważam za ułożone, mam pracę, mieszkanie, jakiś
      cel w życiu, faceta, przyjaciół, dobre kontakty z rodziną, rozwijam się...
      nic na siłę...
      jednak wiele osób powiedziałoby - że moje życie jest kompletnie nie ułożone bo :
      w pojęciu " ułożyć sobie życie " - wiele osób postrzega jedyny słuszny model
      życia - czyli w przypadku kobiety- szkoła - liceum, potem jakieś studia, ew
      licencjat, potem 1-2 lata pracy przy biurku najlepiej jako pani w banku lub
      urzędzie, potem mąż ( najczęściej poznany w trakcie studiów ) , dziecko,
      kupienie mieszkania na kredyt, drugie dziecko i koniec. Potem praca - dom-
      kuchnia, obowiązek bycia dobrą matką, gospodynią i szczęśliwą w małżeństwie.
      Jedyny słuszny model życia ktory uznają ludzie - koniec kropka. Każdy kto zyje
      inaczej - nie ma dzieci i ich nie planuje, nie dąży do małżenstwa - nie
      funkcjonuje pod pojęciem " ułożył/ułożyła sobie życie.
      Osoba pozostająca długo singlem, bezdzietnym, bez własnego mieszkania - ciagle
      słucha jęczenia - "ułóż sobie życie"- i na nic zapewnienia że zycie ma ułożone,
      że jest szczęśliwa. Coś nie tak, coś nie gra....
      Mnie się wiecznie pytają kiedy ślub/ dziecko jakby było oczywiste że to
      nastąpi. Nikt nie przyjmuje do wiadomości tego że być może to nie nastąpi,
      jesteśmy niewolnikami schematów - schematów pisanych przez zycie,
      społeczeństwo, znajomych , rodzinę. Jestesmy niewolnikami " szczęsliwych"
      małżeństw zawieranych do konca zycia, dzieci, mieszkania, pieska, ogródka,,,,
      Dla mnie potworne, potworna wizja zycia - nie dlatego że uwazam takie zycie za
      gorsze - widzę ludzi szczesliwych w tych układach- potworne bo ja tak nie chcę,
      a wtedy dla wielu ludzi moje zycie, moj byt nie bedzie mialo sensu. Bez dzieci?
      Jak to tak mozna?

      I w koncu pytanie do tych pytających np, mnie " kiedy WRESZCIE ułozysz sobie
      zycie jak normalny człowiek "? Pytam - a skąd wiesz że to Ty akurat jesteś
      normalny????
      • 18_lipcowa1 Re: jedyny słuszny model życia...... 18.01.07, 11:22
        a podsumowując ułożyć sobie życie tzn być w zyciu szczęsliwym, spełnionym, mieć
        do czego dążyć całe to życie i nie zważać na opinie innych.
      • babka71 Re: jedyny słuszny model życia...... 18.01.07, 13:04
        Jesli ten model zycia Ci odpowiada to spoko zyj jak chcesz, Twoja sprawa..!!
        masz wszystko co chciałaś, ale nie masz rodziny (tej prywatnej), jesli Ci nie
        jest do niczego potrzebna to Ok i przestań się tłumaczyć do cholery!!!
        pozdrawiam
        • 18_lipcowa1 Re: jedyny słuszny model życia...... 18.01.07, 13:08


          jesli Ci nie
          > jest do niczego potrzebna to Ok i przestań się tłumaczyć do cholery!!!
          > pozdrawiam

          ja sie nie tlumaczę, odpowiadam na post.
          • babka71 Re: lipcowa Twoje życie twoja sprawa 18.01.07, 13:15
            I jest Ok ..
            odpowiadając na post tak samo ,,..wybierasz i MASZ co komu pasi jak to mówią..!!
            • 18_lipcowa1 Re: lipcowa Twoje życie twoja sprawa 18.01.07, 13:18
              nie unoś sie tak.
              • olifanka Re: lipcowa Twoje życie twoja sprawa 18.01.07, 23:36
                lipcowa, tylko pamietaj ze wroble zawsze w koncu zadziobia kanarka...
                na razie gratuluje, pozniej wspolczuje.
                Pozdroovki
      • madzia116 Re: jedyny słuszny model życia...... 18.01.07, 19:24
        i obyś nigdy nie zmieniła zdania.... podziwiam za odwagę bycia sobą i nie
        zwracania uwagi na stereotypy, zasady i co "wypada" i zazdroszczę, że ja nie
        miałam tyle odwagi, jesteś mądrą kobietąwink, naprawdę podziwiam....
    • iwles Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:38
      Ułozyć sobie życie - to znaczy żyć spokojnie i nie czuć strachu przed jutrem.
    • edorka1 Nie ma definicji 18.01.07, 11:50
      można jedynie próbować osiągnąc kompromis między marzeniami a rzeczywistością. Ale to bardzo indywidualna kwestia - to troszkę tak jak ze szczęściem - jest drogą nie celem...Tak myślę smile.
    • nisar Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 11:50
      Ułożyć sobie życie = czuć że życie biegnie tymi torami, którymi chcemy. Mieć
      swoje miejsce na ziemi (dom), swoje grono bliskich ludzi, zabezpieczony byt.
      Dla mnie oczywiście, nie dla każdego.
    • mamciakam Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 12:03
      zyc zgodnie ze swoimi zasadami ,szczesliwie ,nie bez zmartwien ,bo wtedy bysmy
      nie docenili tego co mamy ,ale tez nie z ciągłymi problemami.czuc sie dobrze w
      swoim otoczeniui wg własnych ustalen czym jes ułozone życie ,a nie wg
      stereotypów innych jak powinno wygladac ułożone zycie
      zycze i pozdr
      • zojkaojka Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 13:21
        Ten kto życie chce ułożyć , nie rozumie jego istoty. "Ułożone" to trwające w
        bezruchu, a życie to ruch, zmiana, proces. Wasze opisy zakładają że życie to
        okres od około 20 do powiedzmy 60 lat- bo to w tym czasie możemy się określać
        po przez posiadanie dzieci, męża, pracę zawodową. A taki noworodek to ma
        nieułożone, albo taka babcia, nie wspominając o singlach, wdowach? Zresztą przy
        takich kryteriach nic od nas nie zależy- jeden wypadek i nie ma męża lub
        dzieci.
    • adsa_21 Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 14:52
      od kilku lat moje zycie to jeden wielki chaos.
    • aluc a gdzie dzieci? gdzie mąż ślubny kościelny? 18.01.07, 14:59
      zadziwiacie mnie, naprawdę
      ale kontynułujmy dalej wink

      "ułożyć sobie życie" - brzmi jak wieko od trumny, zakłada dojście do stanu
      wiecznej niezmienności, takiej poukładanej w kancik, na forewer i do the endu
    • kubek05 Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 15:05
      to obudzić się rano bez tego cholernego niepokoju czy aby napewno obudziłam się
      w odpowiednim miejscu
    • bj32 Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 15:05
      Ja się z Demartą bardzo zgadzamsmile))
      A tak głębiej, to spełnić marzeń ile się da, żeby osiągnąć na koniec to, co się
      zaplanowało... Albo jakoś tak...
      • aluc Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 17:10
        ale na czyj koniec?
        taki jak z Franza Maurera? "Mojego albo jej"?
        albo "jakby któreś z nas wcześniej umarło, to chciałabym zmienić mieszkanie na
        mniejsze"?
        • bj32 Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 23:57
          Jakoś tak na swój własny kniec. Kiedyś, jak dojdę do kresu, chciałabym
          stwierdzić: dobrze sobie ułożyłam życie; nie wszystko się udało, trochę
          spaprałam całkiem, ale w sumie nieźle to wyszło. A potem bez wyrzutów sumienia
          przejść na Drugą Stronę.
    • melka_x Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 17:03
      Dla niektórych będzie nie na temat, inni może się zgodzą, że tylko pozornie.
      Stary dowcip.
      Jak rozśmieszyć Pana Boga?
      Opowiedzieć o swoich planach.
    • czudna Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 19:48
      jest to bezmyślne zestawienie dwóch sprzecznych dla mnie pojęć: ułożenia czyli
      stateczności, skostnienia i nudy (podobnie: dobrze ułożona panienka) oraz życia
      czyli dynamiki, zmienności, nieprzewidywalności. Jak dobrze pamiętam z
      polskiego to się chyba nazywa paradoks. Mam wątpliwości bo przez to "układanie
      życia" (czyt. dwoje małych dzieci i cały dom na głowie) czuję się lekko
      odmóżdżona, bo nie mogę wyjść do teatru (karmię malucha), czytać (padam na
      twarz przy dwójce), oglądać kina nocnego (zasypiam). Taka stabilizacja
      (rodzina) jest bezpieczną oazą, ale nie chcę tylko na niej poprzestać, bo
      straci swój urok i sens.
      • czudna Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 22:22
        oświeciło mnie przed snem. To jest oksymoron.
    • oxygen100 Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 22:31
      To znaczy robic to co mi sie podoba i daje przyjemnosci olewajac konwenase.
      Choci kalsyczne stwierdzenie ?ona po rozwodzie nie ulozyla juz sobie zycia"
      dramatycznie sprowadza "ją" do roli matki zony i kucharki. Smutne to doprawdy
      • melka_x Re: ułożyć sobie życie - definicja 19.01.07, 09:29
        > Choci kalsyczne stwierdzenie ?ona po rozwodzie nie ulozyla juz sobie zycia"
        > dramatycznie sprowadza "ją" do roli matki zony i kucharki.

        Jeśli mówi się w ten sposób o kimś kto ze swego życia jest zadowolony to masz
        rację. Ale ja jakoś nie spotkałam kobiety, która uważałaby, że wieloletni brak
        partnera jest szczęściem (zaznaczam, że mówię o długim okresie, a nie o
        czasowym radosnym powrocie po rozwodzie do życia singla ze wszystkimi urokami
        tegoż). Pewnie takie są, nie przeczę, ale to jednak rzadkość.
        Jak ma się 20 czy nawet trochę ponad 30 lat to wydaje się, że przyjaciele mogą
        zastapić rodzinę, a poimprezowy seks związek. Później to się zmienia, choćby
        dlatego, że większość przyjaciół sama zakłada rodziny, priorytety im się
        zmieniają, a w klubach coraz młodsza konkurencja nawet do seksu bez zobowiązań.
        A człowiek jest zwierzęciem stadnym i poza socjopatami potrzebuje bliskości.
        • aluc melko - tak, ale... 19.01.07, 09:53
          ...w stwierdzeniu "ułożyć sobie życie" rozumianym poprzez (w dużym
          uproszczeniu) "znaleźć faceta" widzę sprowadzenie znalezienia tegoż faceta do
          podstawowego celu w życiu kobiety i obywatelki, chociażby reszta jej życia (a
          przecież istnieją jakieś przejawy życia pozazwiązkowego i pozarodzinnego) była
          dramatycznie niepoukładana

          i - odwrotnie - kobieta, której do pełni tzw. szczęścia brakuje tylko pary
          spodni w szafie, posiadająca przyjaciół, ciekawe zajęcie, chęć do życia etc., a
          nawet udane dzieci - w powszechnym rozumieniu życia sobie nie ułożyła

          wiem, że upraszczam, ale taki obraz "ułożenia sobie życia" wyłonił mi się z
          paru wątków tutejszych, a że takie rozumienie wkurza mnie od dawna, to
          pozwoliłam sobie zadać pytanko

          btw, moje babcie używały tego pojęcia dokładnie w sposób opisany powyżej, a
          więc tradycja w narodzie nie ginie i ma się dobrze smile
          • melka_x Re: melko - tak, ale... 19.01.07, 10:28
            Aluc - tak, ale...

            Może to stwierdzenie w jakiejś mierze wynika z obserwacji, że jakoś nie widać
            tabunów kobiet bez rodziny, które byłyby z tego powodu szczęśliwe? (powtarzam,
            że 20- i 30-letnich singielek w to nie wliczam, to inna kategoria)
            Odkładając na bok ideologię, że o wartości kobiety nie decyduje zakontraktowany
            penis i dzieci i bla bla bla i wszyscy to wiemy, zgadzamy się z tym, piękna,
            słuszna teoria, aż strach sie nie zgodzić, to jakoś w drugą stronę to często
            działa. Czyli mam wrażenie, że kobiet nie realizujących się zawodowo, a
            mających szczęśliwe rodziny i z tego powodu czujących się spełnione jest jednak
            więcej niż szczęśliwych tylko zawodowym czy społecznym spełnieniem, bez
            najbliższego człowieka jakim w dobrze funkcjonującym małżeństwie jest mąż (czy
            niemąż), a w pewnym wieku często (choć fakt, że nie zawsze) bez dzieci. Z tych
            drugich to znam tylko Matkę Teresę. Za to tych, które mimo pięknych karier
            orłów biurowych czasem nawet okraszonych jakimś wolontariatem, obwieszonych jak
            winogronka przyjaciółmi gejami (nie mam kurde nic do gejów!) twierdzą, że
            powroty do kota wieczorem to jednak nie taka frajda znam całkiem sporo. I co
            ciekawe, publicznie pewnie rzuciłyby się na stwierdzenie, że nie ułożyły sobie
            życia, ale w 4 oczy mówią, że nie czują się szczęśliwe. A jakoś mam wrażenie,
            że intuicyjnie ludzie łączą ułożenie sobie życia ze szczęściem.

            Inaczej mówiąc - jak ktoś jest szczęśliwy bez rodziny to mi nic do tego i żadną
            miarą tego szczęścia nie kwestionuje. Skoro szczęśliwy, to ułożył sobie życie w
            moim mniemaniu. Tylko, że śmiem twierdzić, że to nie jest powszechne. A
            powszechnie funkcjonujące powiedzenia jak to o ułożeniu sobie życia powstają na
            podstawie powszechnych zjawisk. I nie trzeba temu dorabiać ideologii.
    • virtual_moth Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 22:40
      Oj widzę piękne "forumowo przewidywalne" teorie na temat ulożenia sobie życia,
      hehe.

      Na forum samodzielna mama, którego jestem stałą bywalczynia, odpowiedź jest
      oczywista - ulożyć sobie życie to znaleźć chłopa. Prostesmile Dowod:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=54718634
    • kawka74 Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 22:48
      ułożyć sobie życie - uklepać tak, jak pościel w łóżku, żeby nic nie uwierało i
      nie trzeba było co chwile czegoś poprawiać, co najwyżej wymienić całą pościel na
      nową wink
      • demarta Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 22:50
        tja... i z nowym się na starym zdradliwym materacu bzykać. ja wysiadam.
        dziękuję - nie.
        • myelegans Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 23:00
          Dla mnie to balans, poczucie bezpieczenstwa i kontroli nad wlasnym zyciem, tu
          gdzie kontrole mozemy miec, co mozna osiagnac samotnie, we dwojke w roznych
          konfiguracjach i modelach.
    • ulfa Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 23:13
      wg. mnie to znaczy, że jesteś szczęśliwa, dobrze się czujesz w swojej skórze
      nie zważając na to, "co ludzie powiedzą". (zakładając oczywiście, że nie robisz
      komuś krzywdy)
    • olifanka Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 23:31
      ulozyc sobie zycie... Mysle ze to znaczy zyc zgodnie z marzeniami i miec
      prawidlowy balast pomiedzy tymi marzeniami a ich realizacja.
      A mniej gornolotnie to znaczy miec z kim, gdzie i po co zyc, miec kogo kochac i
      byc kochana.
      • demarta Re: ułożyć sobie życie - definicja 18.01.07, 23:33
        olifanka napisała:

        > miec prawidlowy balast pomiedzy tymi marzeniami a ich realizacja.


        naprawdę chodziło ci o balast??? czy o balans... czy..... już sama nie wiem....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka