Dodaj do ulubionych

Maz mnie zdradza:((((

23.01.07, 00:19

Pisze bo jestem w szoku. Musze komus powiedziec, a tylko dziecko spaice w tej
chwili mam pod reka sad

Maz zostawic otworzona skrzynke mailowa. Mialam ja zamknac, alee moja uwage
zwrocilo mnostwo maili od jednej osoby. I weszlam. No i sie wydalo. Maz
pracuje w nocy. Z listow wynika ze wzial juz wlasciwie caly urlop zeby spedzac
z nia noce. Wchodzi do pracy, a jedzie do niej. Boze jestem zszokowana sad(

To jego dawna, dawna dziewczyna. Co pikantniejsze maile wyslalam sobie na
skrzynke. Wlasciwie nie wiem po co.

Teraz w sumie nie wiem gdzie jest. W domu go nie ma. Niby poszedl do pracy.
Komorka nie odpowiada. Szykuje sie nieprzespana noc.....
Obserwuj wątek
    • iwles Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:29
      to ja posiedzę tu troszkę z Tobą, zebys ni była sama, dobrze?
      • iizaa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:30
        ja też, we trzy razniej. Plus moje dwa koty - tez baby.
      • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:32

        Bardzo chetnie, bo czuje sie najsamotniejsza na swiecie...

        Dobrze, ze chociaz synka mam....

        A jutro trzeba wstac i isc do pracy. JAk to zniesc??? Kto mi powie????
        • iwles Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:35
          A może to są tylko listy? Słowa, czyli taki flirt ? Może nie poszły za tym
          żadne czyny ????
        • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:36

          Dzis dziala adrenalina. Serce o malo mi nie wyskoczylo, rece mi sie trzesa...
          Najblizszy czlowiek. Dla niego wyjechalam z rodzinnego miasta. Dla niego
          zostalam tu, gdzie oprocz niego nie mam nikogo. A on jutro wroci....

          Boze nie wyobrazam sobie zadnych slow, ktore moglabym powiedziec. Zadnych gestow
          jakie maoglabym wykonac. Dlaczego JA???
        • olifanka Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:37
          Uwierz mi ze dasz rade...
          Niestety taki czas i tacy faceci, co nie znaczy ze sie zgadzam z takim stanem
          rzeczy. Uwazam ze tego typu zachowania nalezy tepic, jestem przeciwniczka
          romansow.
          Pamietaj, nie jestes sama na tym swiecie, masz dla kogo zyc, a ten romans meza
          moze jest zwyklym wyskokiem i zapomnieniem, tyle ze przedluzonym, a jak sie
          rymsnie i on sie skapuje ze Ty juz wiesz to przestraszony podkuli ogon i
          przyjdzie do Ciebie na kleczkach.
    • olifanka Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:34
      Z tym wysylaniem sobie na skrzynke bardzo dobrze robisz.
      To sa tzw. dowody, ktore jesli dojdzie do powaznych rozwiazan przydadza Ci sie
      chocby w sadzie.
      Przede wszystkim, wiem zabrzmi tragicznie, ale sprobuj zachowac spokoj. Nie
      atakuj od razu. Poczekaj az Twoje emocje sie uspokoja.
      Potem jak Ci troche przejdzie ( zapewne za pare dni) przygotuj sie do rozmowy
      na ten temat.
      Sprobuj ustalic sama ze soba czego tak naprawde chcesz - czy w zwiazku ze
      zdrada kopnac go w zad, czy sprawic mu taki sam bol, czy wybaczyc itd. Do tej
      rozmowy musisz to wiedziec.
      I sprobuj przewidziec mozliwe scenariusze z jego strony, w zaleznosci od tego
      jak dlugo to trwa, jak jest silne, jak wazne dla meza sa dzieci i Ty. jaka jest
      Wasza sytuacja finansowa.
      Pomysl o tym wszystkim jak ochloniesz i zycze powodzenia.
      Bardzo Ci wspolczuje bo to obrzydliwa sytuacja, trzymam kciuki.
      Pozdrawiam
      • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:37
        przede wszystkim NIE RYCZ. bo to bardziej wywoluje obrzydzenie niz skruche.
        badz zimna i wyrachowana suka. trzymaj mejle i ich nie kasuj.
        badz wsciekla a nie smutna. nie wiem, ja bym chyba wytapetowala sypialnie
        wydrukowanymi mejlami i udawala ze tego nie ma. facet sie zesra w gacie ze
        strachu...
        no i debil, ze pozwolil ci to zobaczyc. wiem, ze zabrzmi to glupio, ale zdrada
        nie oznacza braku milosci. na pewno fakt, ze dal sie zlapac oznacza jego debilizm.
        trzymaj sie.
        • iizaa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:39
          ...i posłuchaj co on ma do powiedzenia na ten temat. Ja osobiście nie bardzo
          wierzę w teksty na zasadzie "kochanie to nie jest tak, jak myślisz, myśmy
          żartowali".
          • iizaa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:41
            ... hmmm z drugiej strony zostawił poczte otwartą... ajakby sie tak bardzo
            chciał kryć...
            ... i moze warto sprawdzic jak sie rzeczy faktycznie mają z tym urlopem....
        • zojkaojka Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:48
          A ja bym powiedziała, że on specjalnie tak to zostawił. Że świadomie lub nie
          chciał byś się już dowiedziała. Pewnie go zmęczyła sytuacja, i chce byś to ty
          za niego zdecydowała. Nie rób tego( no , chyba że chcesz go wykopać odrazu)! To
          on ma wybrać. Daj mu jakiś termin i albo won , albo pracujecie nad związkiem.
          To on ma was umówić na terapię rodzinną itp. A słyszałam o babce, która w
          sytuacji gdy mąż oświadczył że odchodzi do innej(walizki w przedpokoju stały),
          powiedziała, ok, ale muszę jeszcze po fajki skoczyć i wyszła. A wróciła po
          dwóch miesiącach. Chłop się strachu najadł, odbudował więź z dziećmi (żadnych
          dziadków nie było), docenił jej codzienną robotę, no i jak wróciła to o
          odchodzeniu mowy nie byłosmile. Brzmi jak bajeczka , ale ponoć real.
          Trzymaj się i poczekaj aż ochłoniesz, zanim coś zrobisz.
      • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:41

        Iwles - za tym poszly czyny - jasno wynika to z listow. On do niej jezdzi na
        noce. Ostatnio bylismy razem na imprezie. i ona byla.
        Ona w tych mailach pisze,ze boi sie ze sie wyda. Ze ja sie dowiem.

        Jakos nie wyobrazam sobie wybaczenia. Bo to poszlo za daleko. Teraz fakt -
        dzialaja emocje, ale chyba rozwiazanie juz znam.
        Jak maile moga sluzyc za dowod??? Zaraz zaczynam wysylac sobie wszystkie, po
        kolei jak leci.
        Przede wszystkim jestem w szoku. I tak bardzo mi zle...
        • iizaa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:42
          kochana, a wiesz co, moze ty zrob im niespodziankę?
          skoro wiesz, gdzie ona mieszka...
          ja bym sie chyba pokusiła...
          • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:47

            Nie wiem gdzie ona mieszka. Znam ja, bo to wspolne towarzystwo. Raczej lepiej
            powiedziec - wiem jak wyglada.

            Urlopy bral napewno. Z tej samej skrzynki szly potwierdzenia wziecia urlopu.

            To skrzynka mailowa z pracy. Nigdy jej nie wylaczal po wyjsciu z domu. Raczej
            byloby dziwne jakby ja wylaczyl. Nigdy nie czytalam jego maili. Wiec byl pewien
            ze sie nie dowiem
            • olifanka Koniecznie!!! 23.01.07, 00:54
              Te maile dotyczace terminow urlopu tez sobie przeslij! KONIECZNIE!
          • olifanka Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:51
            iizaa, ja nie wiem czy to najrozsadniejsze, zeby im robic niespodzianke. Bo na
            taka niespodzianke trzeba samemu miec stalowe nerwy, a Autorka Watku dopiero co
            sie dowiedziala o mezowskiej "pracy". Ja proponuje jednak opanowanie emocji a
            pozniej wbicie mu dzidy w plecy w postaci na spokojnie przuygotowanego planu
            ratunkowego.
        • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:45
          USPOKOJ SIE.
          wysylaj te mejle.
          badz twarda.
          ja jestem bardzo msciwa i nie znosze glupoty.
          sama kiedys zdradzalam (co prawda niemeza, ale znam mechanizm) i wiem, ze
          najlepiej zadziala twarde i zimne zachowanie.
          naprawde, ja na twoim miejscu albo bym do niego teraz dzwonila (jest u niej?) i
          mruczala do sluchawki i mowila jak bardzo masz ochote sie z nim kochac (przeciez
          cie nie rozlaczy?), a jak jzu mu trohe opadna morale zostawic w spokoju.
          jak wroci do domu niech czeka na niego mila zona i lozko w sypialni pelne
          wydrukowanych mejli...
          cokolwiek, bylebys nie plakala i byleby on umieral ze strachu, to ci naprawde
          pomoze. i wierz mi, stara sie nie plakac, to wywoluje efekt odwrrotny od
          zamierzonego, badz twarda, zimna i racjonalna.
          trzymaj sie dzielnie.
        • iwles Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:46
          Peggy, tak bardzo mi przykro.

          Wiem, że teraz działają emocje.

          Ale kiedy trochę opadną - uzależnij swoją decyzję od zachowania męża.

          Wybaczanie to bardzo trudna sztuka, a na odejście zawsze jest czas.
          • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:50

            Jestem daleka od plakania. Choc moze kiedy mi ta adrenalina w koncu spadnie moze
            sie porycze (jutro w pracy w rekaw przyjaciolki????).

            Rano bedzie go czekala skrzynka otworzona na najpikantniejszym mailu big_grin

            A jak wychodzil mowil mi, ze mnie kocha....
            • iizaa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:53
              peggy1 napisała:

              >
              > Jestem daleka od plakania. Choc moze kiedy mi ta adrenalina w koncu spadnie
              moz
              > e
              > sie porycze (jutro w pracy w rekaw przyjaciolki????).

              pewnie tak , bo teraz w szkoku to nie wiadomo czy się smiac czy płakać... Może
              drinka?
            • iwles Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:53
              No i super smile
              • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:56
                kochana, to wcale nie znaczy ze cie nie kocha.
                wiem, ze to absurdalnie brzmi, ale tak jest.
                zdrada wcle nie oznacza ze cie nie kocha, pamietaj o tym.
                nie sugeruje tobie wcale wykopania meza z domu, niech sie naje porzadnego
                strachu, skrzynka otwarta na najpikantnijesyzm mejlu jest dobrym pomyslem, ale
                komputery to wiesz...wink czasem sie zawieszaja etc i nie masz pewnosci czy to
                zoabczyl/ przeczytal.
                moze powiesic najgorszego mejla np na lustrze w lazience? na drzwiach
                wejsciowych? na ekranie telewizora? wink
            • gacusia1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:55
              Bardzo mi Ciebie zal...Trzymaj sie i badz silna!
            • olifanka Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:58
              Nie zostawiaj otwartej skrzynki na najpikantniejszym mailu. To zly pomysl. To
              podopowiadaja Ci emocje. A one MUSZA opasc, musisz byc PRZYGOTOWANA, a nie
              pomagac jemu sie przygotowac.
          • iizaa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:51
            ale waniliowa dobrze mowi, w tym szalenstwie jest metoda. Byle nie wypaść na
            histeryczkę. Teraz skrajny egoizm, najwazniejsza jestes TY i dziecko. Bo nie
            krzywdzi w tym momencie tylko ciebie ale i wasze dziecko....
            kurcze...
        • brak.polskich.liter Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:34
          O, kurde. Wspolczuje.
          Tak, maile moga posluzyc jako dowod przy orzekaniu o winie. Wiec zbieraj.
          Ja bym przetrzepala tez inne rzeczy, moze znajdziesz cos wiecej. O ile gleboko
          brzydze sie szpiegostwem prewencyjnym, o tyle w sytuacji, kiedy juz wiesz i po
          prostu zbierasz dowody - jestem za.
          Teraz wez gleboki oddech i zastanow sie, co dalej. Piszesz, ze nie wybaczylabys.
          Czyli rozwod, tak? W takiej sytuacji chyba spakowalabym panu rzeczy i - kiedy
          wroci - nie wpuscila do domu, sugerujac zainstalowanie sie u pani autorki
          goracych maili.

          Trzymaj sie,
    • jola9932 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:53
      peggy moge napisać na priv?
      • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 00:59
        Jola - bardzo chetnie...

        Moj maz rozlacza telefony ode mnie. Albo ja bzyka, albo faktycznie jest w pracy.
        Ale raczej jest w pracy, bo wynika z jego maili ze wolnego nie bral....

        Na drinka za pozno... Jutro rano musze wstac, choc nie wiem czy w ogole zasne....

        DZIEKI ZA WSPARCIE. Jest taka pozna pora,a Wy piszecie. Mialam obawy zeby
        zaczac watek... A Wy tak juz mi pomoglyscie....
        • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:03
          ok.
          SPOKOJNIE.
          i tak jestes dzielna babka, naprawde.
          juz nie dzwon.
          wiadomo tez, ze musi dowiedziec sie o tym ,ze ty wiesz przy tobie; zeby nie bylo
          tak jak powiedziala poprzedniczka; zebys mu nie dala czasu na pzygotowanie sie.
          mysl o sobie, ty jestes najlepsza, najwazniejsza, laske tez olej bo to nie ona
          ma zobowiazania tylko on. skup siena sobie, nie histeryzuj, placz ile chcesz ale
          sama/ z przyjaciolka i tak, zeby on o tym NIE MIAL POJECIA.
          jestes bardzo dzielna, nie dzwon do niego, napisz moze eske typu 'kocham cie/
          cos bardzo pikantnego/ cos niewinnie (zeby go tknelo ale zeby sie nie skapnal)
          podobnego do ich pikantnych mejli) zycz dobrej nocy ...
          usciski dla ciebie...
        • gacusia1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:03
          Podziwiam Twoj spokoj i opanowanie,pomimo emocji.Tak trzymaj i nie daj sie
          zlamac gnojkowi(sorki)!
          Napisalas,ze nie wybaczysz...ja tez nie wybaczylabym.
          • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:05
            ale zycie nie jest czarnobiale...sa gorsze problemy niz zdrada.
            o ewentualnym wyabczeniu nalezy myslec pozniej .teraz trzeba dac upust swojej
            wscieklosci i urazonej dumie.

            gacusia1 napisała:


            > Napisalas,ze nie wybaczysz...ja tez nie wybaczylabym.
            • olifanka Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:10
              zgadzam sie z Waniliowe.
              Sa powazniejsze problemy niz zdrada, choc zdrada wyjatkowo boli i potrafi sie
              paskudzic latami. Podziwiam Cie Peggy, za opanowanie i rozsadek.
              Dlatego tez mysle ze dasz rade.
            • gacusia1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:10
              Ok,wybaczylabym,ale nigdy bym nie zapomniala i nie potrafilabym zyc z
              czlowiekiem,ktory mial mnie za "szmate",ktory nie liczyl sie z moimi
              uczuciami,ktory nie liczyl sie z NAMI(rodzina)-bzykajac inna,oklamujac mnie.
              Emocje...jasne ze opadna i moze wlasne wtedy wscieklosc okaze sie jeszcze
              silniejsza???
          • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:09

            Ja chyba jestem opanowana dlatego , ze w to nie wierze. Jak uwierze, to sie
            rozkleje. Ale nie przy nim.
            Jestem w szoku. Trzese sie cala. Nie moge sie opanowac. Serce nadal bije jak
            oszalale, choc napewno nie tak jak po przeczytaniu pierwszy raz tych listow.
            Wyslalam juz wszystkie na swoja skzynke i zmienilam u mnie haslo. Nie jestem ich
            w stanie juz czytac.

            Jak mysle o tym, ze chodzilismy razem (ja i on), a inni znajomi wiedzieli, ze on
            mnie zdradza, to jakos mi tak..... Zawsze byla i ona... Co ona sobie mogla
            myslec????
        • iizaa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:06
          skoro jest w pracy, to może zadzwon na stacjonarny?
          nasza pomoc - kropla w morzu... niestety..
          • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:09
            ale nic nie mow przez telefon... ja bym byla mila i mruczala erotyczne rzeczy..
            przepraszam, jesli wg ciebie przesadzam z poradami, ale przezylam to od drugiej
            strony i naaprawde uwazam, ze tego typu zachowanai maja lepszy wplyw...
            ale jesli przeszkadzaja to moge je oczywiscie zachowac dla siebie

            iizaa napisała:

            > skoro jest w pracy, to może zadzwon na stacjonarny?
            > nasza pomoc - kropla w morzu... niestety..
            • iizaa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:16
              no pewnie, że nie mów.

              "obudziłam się , pomyslałam o Tobie... itp"
            • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:16

              Nie moge zadzwonic na stacjonarny, bo wlasnie uswiadomilam sobie.... ze go nie
              znam..... On tam pracuje od niecalego roku, zawsze dzwonilam na komorke.

              Nie przeszkadzaja mi zadne rady, choc przyznam sie, ze w tej chwili przez gardlo
              nie przeszlo by mi nic. Dobrze, ze tu moge pisac, bo nawet jakbym do kogos
              zadzwonila to chyba bym sie poryczala.

              Nie zobacze go do jutra popoludniu. Wiec chyba zostawianie otworzonej skrzynki
              da wiecej zlego niz korzysci. Bedzie sie mogl przygotowac przez caly dzien.
              • gacusia1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:31
                Wiesz,zyczylabym Ci aby to wszystko bylo tylko zlym snem...ale nie chce robic
                Ci nadziei.Uwazaj na siebie jutro,a dzis postaraj sie juz zasnac.
                • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:44

                  Tak ciezko isc spac....
                  • gacusia1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:51
                    Rozumiem Cie...nawet nie wiesz,jak bardzo.Dlugo jestescie razem?
                    • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 01:57

                      Niby nie dlugo - 6 lat. Tylko ze ja mam lat 25, wiec dla mnie to pol zycia sad((
                      • gacusia1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 02:02
                        Mloda laska z Ciebie!Masz cale zycie przed soba!Nie pozwol,by taki dupek Cie
                        zniszczyl!Zdrada-zdradzie nie rowna.Ale,gdy Twoj M mowi,ze kocha i idzie bzykac
                        inna,to juz szczyt bezczelnosci! Badz od niego madrzejsza.Dasz sobie rade!
                      • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 02:04
                        ato normalne ze cie rozlacza jak jest w pracy?
                        bo w sumie to dosyc nierozsadne, przeciez dzwonilas po polnocy, cos sie moglo stac.
                        chyba ze macie taka zasade?
                        spokojnie...odetchnij....napisalas mu jakiegos milego smsa?
                        trzymaj sie cieplo i pameitaj, ze ejstesmy z toba.
                        • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 02:05
                          i pamietaj blagam, ze to nie znaczy ze ciebie nie kocha....
                          naprawde...
                          • gacusia1 Waniliowe... 23.01.07, 02:10
                            Czy dla Ciebie KTOS,kto rani,oklamuje,zdradza-kocha???Moze i kocha,ale nie
                            osobe zdradzana!A nawet,jesli to jest "kochanie",to ja juz wolalabym nie byc
                            kochana przez takiego dupka!
                            • waniliowe Re: Waniliowe... 23.01.07, 02:12
                              ja zdradzalam i kochalam (zdradzanego).
                              'zycie rozne scenariusze pisze', naprawde. bardzo latwo zza ekranu napisac 'olej
                              dupka, wyrzuc go z domu'. trzeba myslec racjonalnie.
                              • peggy1 Re: hmmm 23.01.07, 02:23

                                Jeszcze dzis mysle racjonalnie. Mysle ze jak jutro wstane (jak sie poloze spac)
                                to juz mi tej racjonalnosci zabraknie.

                                Ja go z domu od razu nie wyrzucam. Ani ze swojego zycia. Tylko, ze ja chyba nie
                                chce byc z kims kto mnie oklamuje, zdradza. dzisiaj jestem jeszcze w szoku.

                                Ja wiem co powie moj maz. Ze to nieprawda, naskoczy na mnie ze powinnam od razu
                                zamknac ta cholerna poczte, a nie czytac te mejle. Moze bedzie mial i racje (z
                                tym czytaniem), ale TAKIEJ korespondencji na monitorze jawnie sie chyba nie
                                zostawia. To az razilo w oczy.

                                juz chyba ide spac. Musze jutro o 6 wstac i normalnie zyc.
                                • waniliowe Re: hmmm 23.01.07, 02:27
                                  zapewne tak powie. i musisz to olac i sie nie dac. przeczytalas, stalo sie, wiec
                                  niech teraz nie zaslania sie bzdura, bo to byl jego ewidentyn blad. kretynski
                                  blad, doprawdy.
                                  wiadomo, ze nie ma sie ochoty zyc z kims takim.
                                  ja tobie tylko mowie, ze jak on cie zegnal slowami 'kocham cie' to nie znaczy ze
                                  klamal.
                                  spij dobrze.
                                  • gacusia1 Re: hmmm 23.01.07, 02:58
                                    Wiesz,co Waniliowe?Twoje slowa traca obrona zdradzajacego dupka.Moje zdanie
                                    jest takie,ze czlowiek,ktory zdradza-mowiac ze kocha zdradzana osobe-jest
                                    dupkiem do potegi,nieuczciwym draniem i nie mialby u mnie najmniejszych szans
                                    (nawet,gdybym kochala go do szalenstwa-a wiem,co pisze bo w sytuacji podobnej
                                    bylam)To jest-podkreslam-MOJE ZDANIE.Autorka i tak zrobi ze swoim zyciem to,co
                                    serce i rozsadek jej podpowiedza i nam nic do tego!
                                    • peggy1 Re: hmmm 23.01.07, 06:25

                                      Wstalam rano i mniej we mnie uczuc niz sie spodziewalam. Jest we mnmie gniew,
                                      zal, smutek, bol, ale tez duza doza pustki i obojetnosci. Az mnie to przeraza.
                                      Szybciutko sie zbieram. Chce wyjsc zanim przyjdzie on. Jeszcze nie jestem
                                      gotowa na spotkania. Pytanie tylko: czy mozna byc gotowym na takie spotkanie,

                                      Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za wsparcie podczas minionej nocy...
                                      • edytkus Re: hmmm 23.01.07, 06:49
                                        masz nad nimi przewage - oni nie wiedza ze Ty wiesz wink, wykorzystaj to (jego)! i nie zapomnij
                                        zaproponowac mu wziecia urlopu!
    • denea Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 07:11
      Peggy, tak mi przykro sad((
      Daj znać po południu co słychać, jak się czujesz, co się zdarzyło.
      Trzymam za Ciebie kciuki !!!!
    • 18_lipcowa1 nie Ty pierwsza, nie ostatnia 23.01.07, 07:54
      peggy1 napisała:

      >
      > Pisze bo jestem w szoku. Musze komus powiedziec, a tylko dziecko spaice w tej
      > chwili mam pod reka sad
      >
      > Maz zostawic otworzona skrzynke mailowa. Mialam ja zamknac, alee moja uwage
      > zwrocilo mnostwo maili od jednej osoby. I weszlam. No i sie wydalo. Maz
      > pracuje w nocy. Z listow wynika ze wzial juz wlasciwie caly urlop zeby spedzac
      > z nia noce. Wchodzi do pracy, a jedzie do niej. Boze jestem zszokowana sad(
      >
      > To jego dawna, dawna dziewczyna. Co pikantniejsze maile wyslalam sobie na
      > skrzynke. Wlasciwie nie wiem po co.
      >
      > Teraz w sumie nie wiem gdzie jest. W domu go nie ma. Niby poszedl do pracy.
      > Komorka nie odpowiada. Szykuje sie nieprzespana noc.....

    • rita75 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 09:11
      Z meili się wyłga...ze tak sobie dla jaj pisali..
    • g0sik Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 10:31
      Skoro to znajoma z towarzystwa to ustaliłabym jej adres, spakowałabym rzeczy
      pana męża i wysłała kurierem na jej koszt z karteczką, że skoro bzyka się z
      Twoim mężem to niech pierze też jego gacie. Albo wydrukuj parę maili i daj mu
      wraz z pozwem rozwodowym. I zgadzam się, że lepiej być twardą i opanowaną to
      wytrąca broń z ręki. Ja bym nie wybaczyła z prostego powodu – w takich
      przypadkach historia lubi się powtarzać, a ja lubię mieć poczucie
      bezpieczeństwa i zaufanie do faceta z który żyję…….Jeśli jednak zdecydujesz się
      z nim nadal być to on powinien się o to bardzo mocno postarać. Tak mocno, żeby
      na przyszłość zapamiętał, że bzykanie na boku średnio się opłaca……….

    • shamsa Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 10:49
      nie iwm jak sie to potoczy, oby jak najlepiej dla ciebie. a maile nagraj na
      compakt, wydrukuj. moga sie przydac w sądzie
      • monisia98 Re: wiem jak to boli.... 23.01.07, 11:48
        bardzo ci wspolczuje...wiem jak to boli kiedys bylam zdradzana przez swojego
        faceta...najgorsze ze on byl slodki jak cukierek i gdyby nie kolezanki ktore
        ciagle donosily mi o jego wyczynach w zyciu nie dowiedzialbym sie ze jestem
        zdradzana a mialam brac z nim slub....??? to taki typ byl, ze ciagle musial
        sobie udowadniac, ze inne na niego leca - ale oczywiscie twierdzil ze mnie
        kocha ...hahaha. Cale szczescie ze w pore sie ocknelam i zostawilam tego
        dupka!!!
        Obecnie ma zone, ktora regularnie zdradza...biedaczka nie wie jakiego wziela
        sobie skur....!!!
        Pamietaj tylko o jednym nie dzwon do tamtej, to najglupsza rzecz ,jaka bys
        mogla zrobic. Upodlisz sie przed nia.
        Trzymaj fason! to on cie zdradzil, nie ty jego....nie czuj sie winna w zaden
        sposob.
        Ja bym mu obiad na pysk wywalila i kazala wytrzec tym e-mailem najbardziej
        pikantnym i powiedziala smacznego kochanie!!!


        • lenaz13 Re: wiem jak to boli.... 23.01.07, 13:05

        • agatelek2 Re: wiem jak to boli.... 24.01.07, 11:09
          monisia98 napisała:
          >Ja bym mu obiad na pysk wywalila i kazala wytrzec tym e-mailem najbardziej
          >pikantnym i powiedziala smacznego kochanie!!!


          Ja bym zrobiła podobnie!
    • myelegans Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 14:00
      Peggy i niech Ci nie przyjdzie do glowy obwiniac siebie, nawet gdyby Ci
      zarzucal, ze sama go popchnelas w kierunku zdrady.

      Wyzwol w sobie jak najwiecej zlosci i dumy, nie zranionej sarny. To uderzylo w
      cala Wasza rodzine, bo panu romansikow na boku sie zachcialo i chcial miec
      szczesliwa rodzine i kochanke. Czlowiek bardzo malego kalibru. Ja jestem
      zwolenniczka ciec raz i na zawsze, oszczedzilo mi to w zyciu duzo bolu i
      zawodu. Kazalabym sie wyprowadzic w trybie natychmiastowym, do odwolania.
      • ledzeppelin3 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 15:21
        Z tą miłością i zdradzaniem..cóż oczywiście wszystko zalezy od definici
        miłości...Ale w pale mi się nie meiści, że można kochać kobietę, a równocześnie
        kogoś innego posuwać, wkładac palce w cipę, wąchać i lizać. No sory. Albo a
        gupia akaś estem.
        Pierwsza rzecz: niech Ci trochę uczucie do pana przedzie. Im mnie go będziesz
        kochała, tym mnie będzie boleć. Nie wyobrazam sobie życia po zdradzie, ze
        świadomością że facet umoczył gdzie indzie. Zawsze przy bzykaniu
        zastanawiałabym się, czy to akurat też robili. Ale chyba lepsze to, niż gdyby
        miał raka.
    • gosika78 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 14:07
      Współczuję, na pewno strasznie boli sad
      Dziewczyny piszą i słusznie, żebyś trzymała nerwy na wodzy i nie poddawała się emocjom, ale ja bym chyba nie potrafiła.
      Cierpienie nie będzie trwało wiecznie.
    • vivyan Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 14:12
      Och sad Trzymaj się dziewczyno i daj znać co z tego wyszło.
      • endi100 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 15:53
        ja też mocno trzymam kciuki. Badź dzielna!
        • joasiiik25 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 16:28
          trzymam kciuki...
          jestes silna,mloda kobieta jeszcze masz cale zycie przed soba...
          dasz rade!!!!

          pozdr
          • peggy1 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 17:10

            Myelegans napisala:
            "Peggy i niech Ci nie przyjdzie do glowy obwiniac siebie, nawet gdyby Ci
            zarzucal, ze sama go popchnelas w kierunku zdrady."

            No i oczywiscie mi powiedzial, ze to moja wina. Bo jestem za malo czula,
            romantyczna itd. Ze tylko dom, praca, dziecko; a oni na kawke chodza, do kina,
            pubu. Ze my tak rzadko wychodzimy (wychodzilismy przynajmniej raz w tygodniu).

            Na razie zmykam do rodzicow. Zeby odpoczac, odetchnac, porobic nic.....

            W tym momencie nie wyobrazam sobie wybaczenia. Zreszta on chyba nie ma ochoty z
            nia zrywac, bo "ona i tak juz tyle wycierpiala..." HEHE - blagal mnie zebym bron
            boze do niej nie dzwonila, ani nie wysylala mejli.

            Mam dwa tygodnie urlopu, wiec mam czas na zastanowienie.

            A boli faktycznie - cholernie.....

            Dzieki dziewczyny za wsparcie. Duzo juz pomoglysciesmile
            • brak.polskich.liter Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 17:53
              A to skur...syn.
              Zalosne, ze po calej akcji probowal Cie wkrecic w poczucie winy. No, i zupelnie
              rozwalil mnie tekst o tym, ze kochanka "tyle juz wycierpiala". Gdyby mi facet
              przylapany na zdradzie cos takiego zasunal, to chyba by go sasiedzi
              zeskrobywali potem ze sciany. Ale coz, faktycznie nie dzwon i nie mailuj.
              Szkoda sie ponizac dla faceta, ktory absolutnie na to nie zasluguje.

              Wiesz, zdziwilam sie, ze to Ty zdecydowalas sie wyjechac do rodzicow. Ja na
              Twoim miejscu kazalabym wynosic sie jemu - do kochanki, rodzicow, wszystko
              jedno gdzie, byle daleko ode mnie. Krotka pilka: albo koniec znajomosci z pania
              w trybie natychmiastowym, albo wypad z domu (a pozew rozwodowy zostanie
              doreczony poczta) w trybie rowniez natychmiastowym. Jesli mieszkanie jest
              wspolne, nie odpuscilabym. Ale domyslam sie, ze czujesz sie w tej chwili zbyt
              rozbita, zeby myslec o mieszkaniu i innych takich.

              • demarta Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 17:56
                jak bym mnie dopadła świadomość, że podczas mojej nieobecności w domu może ją
                wybzykać w moim łóżku chyba bym oszalała....
                • waniliowe Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 18:19
                  bron boze nie wyjezdzaj z domu!!!!
                  ty nic zlego nie zrobilas, neich on spieprza!!!!!
                  powaznie, powiedz mu wyraznie, ze ptorzebujesz czasu na przemyslenie wszystkiego
                  i zyczysz byc sobie sama w domu. on niech idzie dopanienki, ciekawam czy beda
                  tacy szczesliwi z jego brudnymi gaciami i skarpetami.
                  bron boze nie zostawiaj domu...
                  a panienka na pewno bedzie sie chciala bzykac w waszym lozku.
            • jasminum30 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 19:36
              peggy1 napisała:

              > No i oczywiscie mi powiedzial, ze to moja wina. Bo jestem za malo czula,
              > romantyczna itd. Ze tylko dom, praca, dziecko; a oni na kawke chodza, do kina,
              > pubu. Ze my tak rzadko wychodzimy (wychodzilismy przynajmniej raz w tygodniu).
              >
              >> W tym momencie nie wyobrazam sobie wybaczenia. Zreszta on chyba nie ma
              ochoty
              > z
              > nia zrywac, bo "ona i tak juz tyle wycierpiala..." HEHE - blagal mnie zebym
              bro
              > n
              > boze do niej nie dzwonila, ani nie wysylala mejli.
              O Boże , jak słyszę takie teksty to jestem za aborcją. Podziwiam Cię kochana,
              że chcesz się jeszcze nad tym zastanawiać. Wybacz, bo to jednak Twój mąż, ale
              facet jest żałosnym doopkiem. Jak widać zero skruchy, żalu. Wystawiłabym go za
              drzwi ze skutkiem natychmiastowym i założyła sprawę o alimenty. Trzymaj się
              ciepłosmile
            • wenus2006 Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 07:58
              Proszę nie daj sobie wmówić,że to Twoja wina!!!Jaki bezczelny
              skur....!!!!!!!!!Niech spieprza na te kawki,do kina i pubu,rzeczywiście sens
              życia .Trzymaj się kochana wyobrażam sobie jak to boli!Napisz koniecznie jak coś
              postanowisz i jak się trzymasz.

              Pozdrawiam
            • zojkaojka Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 11:13
              No toż dupek bezczelny!!!!A się debil wystarał o "romantyczną" sytuację
              kochanka+żona. I taki dobry że się o kochankę martwi-biduleczkę. Ja bym jej
              list wysłała bardzo grzecznie informujący że jesteś człowiekiem, i cierpisz
              przez nią. I wasze dziecko też będzie cierpieć. Że zrobiła wam ogromną krzywdę.
              I że za pewne ona dowie się jak to boli, bo skoro on mógł skrzywdzić jednego
              człowieka to i z innym nie będzie miał oporów-kwestia czasu. A na deser
              dopisałabym, że jeśli on jej mówił że z tobą to już nic go nie łączy to niech
              wie że i współżyliście normalnie i kocham ci mówił do końca. Wszystko zwięźle i
              krótko napisane. Takie dupki zawsze wmawiają laskom że od roku nie śpią z żoną,
              że żona ich nie kocha więc wcale jej nie krzywdzą bo żonie to co najwyżej o
              kasę chodzi. Zburz mu ten komfort. Ale napisz to , a nie spotykaj się z nią i
              nie gadaj. Nie słuchaj wyjaśnień, bo tego się wyjaśnić nie da.Duma i chłód to
              ty teraz. Na uwagi dupka bo ty mnie popchnęłaś itp, chłodne:" Rozumiem, że
              uważasz że to moja wina? Czyli uważasz że cię skrzywdziłam? Oszukałam?
              Zdradziłam??? No cóż , ja sądzę inaczej, sąd na pewno też."
              I żadnych pyskówek, on się zaczyna pienić-odkładaj słuchawkę, wychodź, wkładaj
              zatyczki do uszu w ostateczności. Nie pozwól mu się obrażać zwłaszcza. Ja tam
              bym mu walizki wystawiła, i w spokoju sama obserwowała jego i siebie. Może za
              parę miesięcy będziesz go chciała zpowrotem, może zasłuży sobie, może nie, ale
              będziesz mieć spokój.
              Ale gdyby cię emocje poniosły, gdybyś w jakiejś kłótni miała poczucie że on
              cię "przegadał" i "jego na wieszchu" , to pamiętaj że to w niczym nie zmienia
              PRAWDY i FAKTÓW.On zdradził i już. Ty jesteś zraniona i w szoku, i nie musisz
              mu udowadniać swojej klasy, dupkowi jednemu! To on nie ma klasy i jest
              tchórzem, i rzadne zagadywanie tego frazesami o braku romantyzmu tego nie
              zmienia.Trzymaj sięsmile
            • bri Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 11:54
              Może tamta nie wie, że Wy nadal razem jesteście. Mógł jej naopowiadać, że
              jesteście w separacji i nic Was nie łączy. Ja wysłałabym do niej grzecznego e-
              maila, że dowiedziałaś sie właśnie o ich romansie; że jesteś bardzo zaskoczona
              bo mąż jeszcze wczoraj mówił, że Cię kocha; że zastanawiasz się teraz co robić
              itp. Może zapytaj czy przyjmie męża do siebie przynajmniej do czasu aż się
              sytuacja ustabilizuje bo trudno Wam teraz będzie razem mieszkać.
              • black_currant Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 12:26
                Ja bym dodała, czy przyjmie męża z Waszym starszym dzieckiem, bo Ty niebawem
                rodzisz i ciężko będzie zająć Ci się dwójką zaraz po powrocie ze szpitala, więc
                liczysz na wsparcie ich ojca.
                • black_currant Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 12:28
                  Dopisałam się nie do tego wątku...
                  Łoś ze mnie.
                  Przepraszam...
    • jola9932 Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 18:19
      peggy jak będziesz miała możliwośc korzystać z komputera u rodziców to odezwij
      sie, jestem cały czas dostępna
      ściskam cieplutko
      • denea Re: Maz mnie zdradza:(((( 23.01.07, 18:43
        No aż mi słów brak na taką bezczelność !!! Czyli co, wszystko przez Cibie,
        tak ?! A to menda jedna !!!
        Uważam że dziewczyny mają rację, nie powinnaś Ty opuszczać domu, niech on się
        wynosi do kochanicy.
        Daj nam znać co u Ciebie i trzymaj się !
        • monisia98 Re: a to beszczelny ...... 23.01.07, 19:19
          jak to przeczytalam to az mi temperatura wzrosla ....jakby moj tak mi
          powiedzial to nie wiem co bym zrobila ,ale nie recze za swoje czyny....jak on
          smie....faceci to potrafia ...moze jeszcze powinnas zdzire isc i przeprosic ze
          jej dobrze w lozku robil.
          Co za hamisko....dziewczyno w zadnym wypadku nie opuszczaj mieszkania !!!
          Zostan i ty spakoj jego manele - walizki wystaw przed drzwiami i wstaw jeden
          zamek - wezwij szybko slusarza raniutko - zameczek wstawi ci w 1 godz a mezus
          jak wroci - zostaw mu liscik na walizce pod tytulem: zycze szczescia kochanie
          na nowej drodze zycia.... spotkamy sie na rozprawie sadowej...itd .Moze to go
          sprowadzi z nieba na ziemie.
          Trzymam kciuki i trzymaj klase!!! To ty jestes gora!!
          • lidia23 Re: a to beszczelny ...... 23.01.07, 20:33
            Ja również uważam że dziewczyny mają rację. To nie Twoja wina że on Cię
            zdradził. Wystaw jego rzeczy przed drzwi niech sam sobie szuka innego lokum. Ja
            wiem że to boli, ale chyba lepiej bez niego niż z nim. Powodzenia
            • endi100 Re: a to beszczelny ...... 23.01.07, 21:46
              pewnie że to nie jej wina ale myślę że ona wyjeżdża bo jest samotna i nie ma z
              kim pogadać. Pisała że dla niego wyjechała ze swojego rodzinnego miasta.
              Peggy Twój mąż to żałosny dupek!!! Trzymaj się i bądź silna!
          • edytkus Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 05:40
            monisia98 napisała:

            >> Zostan i ty spakoj jego manele - walizki wystaw przed drzwiami i wstaw jeden
            > zamek - wezwij szybko slusarza raniutko - zameczek wstawi ci w 1 godz a mezus
            > jak wroci - zostaw mu liscik na walizce pod tytulem: zycze szczescia kochanie
            > na nowej drodze zycia.... spotkamy sie na rozprawie sadowej...itd .

            Piekne, musze to sobie na wszelki wypadek wydrukowac smile
            • peggy1 Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 07:05

              "Zostan i ty spakoj jego manele - walizki wystaw przed drzwiami i wstaw jeden
              > zamek - wezwij szybko slusarza raniutko - zameczek wstawi ci w 1 godz a mezus
              > jak wroci - zostaw mu liscik na walizce pod tytulem: zycze szczescia kochanie
              > na nowej drodze zycia.... spotkamy sie na rozprawie sadowej...itd ."

              Jeszcze jestesm w domu. Maz spal u kolegi big_grin

              Chcialam wyjechac do rodzicow w ramach odpoczynku. Oni mieszkaja w innym
              miescie, rzadko mam okazje sie z nimi widziec. Dostalam urlop i jednak mam
              zamiar do nich wyruszyc. Odpoczac, pogadac, odzyskac spokoj. A pan maz niech
              lokum szuka przez ten czas.

              Nie wiem dlaczego ale w tym wszystkim najbardziej przerazila go wizja, ze ja do
              niej zadzwonie, wysle mejla, ze ja bede obrazac. Blagal mnie, ze jesli rozwod -
              to bez orzekania o winie, zeby tylko ona nie miala nieprzyjemnosci....
              (oczywiscie "nieprzyjemnosci" ktorych ja doznalam sa niewazne")

              I caly czas wciska mi, ze to moja wina (i dodaje ze moze TROCHE jego). Fakt, ze
              nigdyto nie jest wina jednej ze stron, ale hmmmm - to ona tu skoczyl w bok. I to
              z "byla"....

              Dzis jeszcze do pracy, a jutro mimo wszystko wyjezdzam... JOLU - odezwe sie jak
              dzis wroce z pracy.
              • kleo1 Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 08:07
                co za ch... a szkoda słów na to coś
                ale żeby nie było, że Ty wrócisz a tu pozmieniane zamki w drzwiach! ale jeśli
                się boi, że jej coś zrobisz jakąs krzywde to może nic nie zrobi...


                Trzymaj się ciepło!
              • luska1973 Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 08:19
                Nie wytrzymam ...
                Dziewczyno on Ci chyba faktycznie wmówił Twoją winę w tym wszystkim a ty w nia
                trochę uwierzyłaś.
                Myślałam, że brak czułości, czy częstszych wyjść ze strony żony załatwia się w
                ten sposób, że się jej o tym mówi, a nie szuka kochanicy sad
                Nie neguję wyjazdu do rodziców. To najlepsze co możesz zrobić żeby nabrac
                dystansu, ale jesteś pewna, ze po powrocie będziesz miała gdzie mieszkać? Nie
                ufałabym takiemu draniowi i pierwsza pozmieniałabym zamki zanim on to zrobi.
                Nie daj się wmanipulować w żadne "bez orzekania o winie". Masz dowody w postaci
                maili. On się z Tobą nie liczył więc dlaczego niby Ty masz się z nim liczyc?
                No i jeszcze jedno - jak w tym wszystkim odnajdzie się dziecko? Przecież on
                skrzywidził je tak samo jak Ciebie tym co zrobił.
                Życzę dużo siły.
                • kleo1 Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 08:23
                  Ehh chciałam coś takiego napisać, ale pomyslałam, że autorka już wystarczająco
                  cierpi. Jednak masz rację całkowitą luska!
                • brak.polskich.liter Luska1973 24.01.07, 11:52
                  Pozwolisz, ze sie podpisze?

                  Wyjazd do rodzicow - tak, pamietajac jednoczesnie o zmianie zamkow.
                  Rozwod - to chyba jasne, ze z orzekaniem o winie. Za orzeczeniem o winie ida
                  rozne fajne konsekwencje finansowe (m.in. troche inny podzial majatku, alimenty
                  takze na zone), i niech Peggy nie daje sobie robic wody z mozgu, ze to wszystko
                  ze wzgledu na "dobro" kochanki (qtas, swoja droga, ze takiego wlasnie argumentu
                  uzyl) - pan malzonek po prostu umie dobrze liczyc. Pytanie za 100 punktow -
                  dlaczego Peggy mialaby, kosztem wlasnym i wlasnego dziecka, robic dobrze
                  zdradzajacemu mezowi i jego kochance?
              • malila Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 08:25
                Pewnie jak ona będzie miała "nieprzyjemności", to się ten milusi związeczek
                zachwieje w posadachuncertain
                Peggy, nie wierz w te bzdury, że to nigdy nie jest wina jednej ze stron. To
                bardzo fajne wytłumaczenie dla tych, co zdradzają. Ale w przypadku zdrady winę
                za zdradę ponosi tylko jedna osoba. Za związek jesteście odpowiedzialni oboje.
                Za to, że w związku coś źle zaczyna dziać - czasem równo, czasem jedna osoba
                więcej, druga mniej, czasem wyłącznie jedna osoba jest winna. Twój mąż nie
                mówiąc Ci, że coś jest nie tak, wziął zdecydowanie większą część winy na
                siebie. W końcu wróżką nie jesteś. A on nie jest niemowlaczkiem, za które
                trzeba zgadywać, co go boli.
                Trzymaj się kobieto i nie daj się.
                • kawa30 Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 09:10
                  Witam Was Kobietki! Mam 33 lata... i jestem tą zdradzoną. Przeczytałam uważnie
                  wszytkie maile. Zgadzam sie z wami, to, co mówicie peggii.. to wszytko prawda.
                  Ale tak naprawde nigdy nie wiemy jak sie zachowamy w danej sytuacji, dopóki sie
                  w niej nie znajdziemy! Piszecie do Niej, zeby sie nie załamywała! Owszem ale
                  wiecie jakie to trudne. Chce Wam opowiedzieć jak to wygladało u mnie!. Od tego
                  czasu minęło ponad pól roku i dziś czuje sie wspaniale, wiem, ze zyje...
                  Usmeicham sie, jestem atrakcyjna kobietą.
                  To wszytko zaczęło sie 12 czerwca, wtedy mąz pozną tą kobiete... o 8 lat
                  starszą ode mnie. Pozanlaismy sie wspólnej imprezie i od tej własnie imprazy
                  nawiązał sie romans mojego meza z ta kobieta. Ona jeste owszem meżatka, majacą
                  2 dorosłych dzieci i męza za granicą, któryprzysła jej kase a ona tutaj sie
                  bawi. Kobeita ma intuicje i zauważyłam ze maz zaczął sie dziwnie zachowywać...
                  nie rozmawialismy juz tak długow wieczorami, mijalismy sie w drzwiach... az
                  wreszcie.. pewnego dnia nie wrócił na noc, ja odchodziłam od zmysłow. Wrócił
                  rano nie chciałam tłumaczenia, potem jednak dowiedziłam sie ze był z nią.
                  Potem zobaczyłam u niegi teleofn komórkowy zarezerwowany tylko dla niej. I
                  wtedy powiedziałm DOŚC!!! w sumie trwało to ok. miesiąca. Mąż do wszytkiego sie
                  przyznał... powiedział, ze chyba sie zakochał... ze nasze małżeństwo sie
                  wypaliło, ze tylko dom.. dzieci, praca. Ze chciała sie zabawić.. odreagować. A
                  ja krzyczałam... płakałamm..Cierpiałam bardzoo, modliłam sie... chciałm go
                  zatrzymac. Powiedziałam, ze musimy od siebie odpocząc... wiec.. zabrała starszą
                  córeczke (4 letnią) i pojechała z nia do swoich rodziców. A ja zostałam w domu
                  z młodszym (2 latak) synkeim. Nie mogółam jeśc... schudłam 8 kg. w ciagu 2
                  tygodni( To chyba jedyny plus!!!big_grinbig_grin). Nie byłam w stanie zajmowac sie swoim
                  dzieckiem... nie mogłam go karmić. Wszystko mnie bolało...Cało i dusza! Nie
                  mogłam w to wszytko uwierzyć. Byłam wtedy tak jak Peggi na 2 tyg. urlopie.
                  Rodzicom swoim nic nie mówiałm a jedynie moje Kochane Przyjaciólki były przy
                  mnie. Wspierały.. pomagały, karmiły mnie i synka. Po jakims czasie dowiedziałam
                  sie, ze maż zamiasta być z córką u rodziców, bawił sie z tą kobieta na
                  dyskotekach. I wtedy miarka sie przebrała!Ahaa.. w miedzyczasie poszłam do
                  psychiatry, który naprawde mi pomógł, dał leki uspakające... doradził, co
                  powinnam zrobić i co mówić.
                  Spakowałam męza w 7 ogromnych worków i osobiście zawiozłam do jego rodziców...
                  ale przed tym jeszce poprosiłam męza o to,zeby przyszedł do domu, ze musimy
                  porozmaiwać. Okresliłam jasno moje warunki, ze ma dawać kase na dzieci.. ze
                  moze sie z nimi widywać po uprzednim ustaleniu ze mną terminu. Ze to KONIEC
                  naszego małżeństwa. Czas mijał, ja wróciłam do pracy i niestey musiałm
                  powiedziec o wszytkim rodzicom, ponieważ nie miałam z kim zostawić dzieci. Byli
                  w szoku nie mogli pojac ze tak sie stało! Płakałm razem z mamą. Ale twedy
                  poczułam ze naprawde mnie kochają!! i zrobia wszytko,zeby mi pomóc. Nie
                  ukrywałam tego, ze cos złego sie u mnie stało. Przez ponad 3 m-ce maz owszem
                  interesoał sie dzieciakami i dbał o nieale nie zapytał jak ja sie czuje. On w
                  dalszym ciagu sie z nia spotykał. nawet jego rodzice nie zapytali jak sie mam.
                  dzis sytuacja wyglada nastepująco... mąz (podobno!!) zerwał kontakty z tamta
                  kobieta i walczy o mnie! O moja miłosć. Spotykamy sie bardzo czesto, rozmawimy
                  ze soba, jak nigdy dotąd, szczerze i otwarcie. Dzici tęsknią za nima, ale ja
                  nie potrafie z nim zyć. Nie potrafie mu zaufać. Zdradził mnie a to boli!!!
                  bardzo! On nie naciak, wiec tak jest a on jest mi bardzo wdzieczny, ze i tak
                  poświecam mu tak duzo swojego czasu i uwagi, po tym co sie stało! Choc na
                  początku, chciałam go zabić.. zniszczyć. Po pewnym czasie zadzwoniłam do niego,
                  i powiedziałam,ze chce by był szczęśliwy, ze nie mam do niego żału, bo
                  widocznie byłam złą zoną, skoro znalazł inną. I wtedy sie rozryczał!! ze to nie
                  prawda.. ze żałuje tego jak niczego w życiu!
                  Droga Peggii... coz moge CI poradzić.!!! Dbaj o siebie, nie czuj sie winną, i
                  nie daj sobie wmówić,ze to twoja wina. Nie wyjeżdzaj z domu ale jego spokój i
                  powiedz,zeby sie wynosił. O rozwodzie narazie nie rozmawiajcie, na to zawsze
                  będzie czas. Spakuj go KONIECZNIE i wyał z domu, powiedz,zeby oddał Ci klucze,
                  a jesli tego nie zrobi, to powiedz,ze zmienisz zamki (ja tak zrobiłam). Jak sie
                  go pozbędziesz... to zacznij dbac o siebie i dzieci. Porozmawiaj z kims
                  bliskim.. nie ukrywaj tego!!! Mów o tym,ja radziałbym Ci pójśc do psychologa
                  lub do psychiatry!.
                  Trzyma sie MOja DRoga Peggii. Wiem ze to BOLI.. bardzo, chce sie Wyć, ale to
                  minie! uwierz mi.. ja ejstem tego przykładem!!! naprawde!!! Dziś jestem inna
                  kobietą.
                  To co napisłamm to ogromny skrót!! jesli bedziesz chciała pogadać to daj..
                  znać.. Służe pomoca i nieststy takim własnie doświadczeniem!! Głowa do Góry!
                  Kasia
              • kamamama2 Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 10:08
                Bardzo jesteś dzielna. ja się szarpałam i chciałam walczyć o rodzinę, może
                dlatego że jestem w ciąży i nie wyobrażam sobie jak mam sobie poradzic z
                wiecznie chorym synkiem i maleństwem bez rodziny, ale wczoraj sie wyprowadził i
                mam nadzieję odzyskać spokój. jestes twarda i dzielna, podziwiam Cię!
              • yenna_m Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 10:19
                peggy, wiesz, orzeczenie winy ma taki skutek, ze w razie, gdybys byla w
                niedostatku, naleza ci sie od niego alimenty, wiec moim zdaniem dlatego tak
                reaguje

                wazne jest to, zebys dokonujac takiego wyboru, wiedziala, ze w razie orzeczenia
                o jego winie, sad nie tylko przyznalby alimenty dzieciom, lecz i Tobie, gdyby
                Twoja sytuacja majatkowa (mocno upraszczajac) ulegla pogorszeniu na skutek
                rozwodu.
                • endi100 Re: a to beszczelny ...... 24.01.07, 11:36
                  podpisuje się pod tym co napisała yenna. U mojej koleżanki była podobna
                  sytuacja jak u Ciebie, jej były tez ubłagał ją żeby rozwód był bez orzekania o
                  winie i ona się zgodziła. Nawet nie wiesz jak teraz tego żałuje! Dlatego
                  naprawdę się zastanów zanim podejmiesz jakąś decyzję. Pozdrawiam
    • iwles Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 08:57
      Zwykły skur...el


      Żadnej skruchy, prośby o przebaczenie...

      I w żaden sposób nie gódź się (jesli juz dojdzie do sprawy w sądzie), na rozwód
      bez orzekania o winie!
      Ma być z JEGO winy i właśnie z powodu skoku w bok z TĄ panią !
      • kawa30 Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 09:11
        Witam Was Kobietki! Mam 33 lata... i jestem tą zdradzoną. Przeczytałam uważnie
        wszytkie maile. Zgadzam sie z wami, to, co mówicie peggii.. to wszytko prawda.
        Ale tak naprawde nigdy nie wiemy jak sie zachowamy w danej sytuacji, dopóki sie
        w niej nie znajdziemy! Piszecie do Niej, zeby sie nie załamywała! Owszem ale
        wiecie jakie to trudne. Chce Wam opowiedzieć jak to wygladało u mnie!. Od tego
        czasu minęło ponad pól roku i dziś czuje sie wspaniale, wiem, ze zyje...
        Usmeicham sie, jestem atrakcyjna kobietą.
        To wszytko zaczęło sie 12 czerwca, wtedy mąz pozną tą kobiete... o 8 lat
        starszą ode mnie. Pozanlaismy sie wspólnej imprezie i od tej własnie imprazy
        nawiązał sie romans mojego meza z ta kobieta. Ona jeste owszem meżatka, majacą
        2 dorosłych dzieci i męza za granicą, któryprzysła jej kase a ona tutaj sie
        bawi. Kobeita ma intuicje i zauważyłam ze maz zaczął sie dziwnie zachowywać...
        nie rozmawialismy juz tak długow wieczorami, mijalismy sie w drzwiach... az
        wreszcie.. pewnego dnia nie wrócił na noc, ja odchodziłam od zmysłow. Wrócił
        rano nie chciałam tłumaczenia, potem jednak dowiedziłam sie ze był z nią.
        Potem zobaczyłam u niegi teleofn komórkowy zarezerwowany tylko dla niej. I
        wtedy powiedziałm DOŚC!!! w sumie trwało to ok. miesiąca. Mąż do wszytkiego sie
        przyznał... powiedział, ze chyba sie zakochał... ze nasze małżeństwo sie
        wypaliło, ze tylko dom.. dzieci, praca. Ze chciała sie zabawić.. odreagować. A
        ja krzyczałam... płakałamm..Cierpiałam bardzoo, modliłam sie... chciałm go
        zatrzymac. Powiedziałam, ze musimy od siebie odpocząc... wiec.. zabrała starszą
        córeczke (4 letnią) i pojechała z nia do swoich rodziców. A ja zostałam w domu
        z młodszym (2 latak) synkeim. Nie mogółam jeśc... schudłam 8 kg. w ciagu 2
        tygodni( To chyba jedyny plus!!!big_grinbig_grin). Nie byłam w stanie zajmowac sie swoim
        dzieckiem... nie mogłam go karmić. Wszystko mnie bolało...Cało i dusza! Nie
        mogłam w to wszytko uwierzyć. Byłam wtedy tak jak Peggi na 2 tyg. urlopie.
        Rodzicom swoim nic nie mówiałm a jedynie moje Kochane Przyjaciólki były przy
        mnie. Wspierały.. pomagały, karmiły mnie i synka. Po jakims czasie dowiedziałam
        sie, ze maż zamiasta być z córką u rodziców, bawił sie z tą kobieta na
        dyskotekach. I wtedy miarka sie przebrała!Ahaa.. w miedzyczasie poszłam do
        psychiatry, który naprawde mi pomógł, dał leki uspakające... doradził, co
        powinnam zrobić i co mówić.
        Spakowałam męza w 7 ogromnych worków i osobiście zawiozłam do jego rodziców...
        ale przed tym jeszce poprosiłam męza o to,zeby przyszedł do domu, ze musimy
        porozmaiwać. Okresliłam jasno moje warunki, ze ma dawać kase na dzieci.. ze
        moze sie z nimi widywać po uprzednim ustaleniu ze mną terminu. Ze to KONIEC
        naszego małżeństwa. Czas mijał, ja wróciłam do pracy i niestey musiałm
        powiedziec o wszytkim rodzicom, ponieważ nie miałam z kim zostawić dzieci. Byli
        w szoku nie mogli pojac ze tak sie stało! Płakałm razem z mamą. Ale twedy
        poczułam ze naprawde mnie kochają!! i zrobia wszytko,zeby mi pomóc. Nie
        ukrywałam tego, ze cos złego sie u mnie stało. Przez ponad 3 m-ce maz owszem
        interesoał sie dzieciakami i dbał o nieale nie zapytał jak ja sie czuje. On w
        dalszym ciagu sie z nia spotykał. nawet jego rodzice nie zapytali jak sie mam.
        dzis sytuacja wyglada nastepująco... mąz (podobno!!) zerwał kontakty z tamta
        kobieta i walczy o mnie! O moja miłosć. Spotykamy sie bardzo czesto, rozmawimy
        ze soba, jak nigdy dotąd, szczerze i otwarcie. Dzici tęsknią za nima, ale ja
        nie potrafie z nim zyć. Nie potrafie mu zaufać. Zdradził mnie a to boli!!!
        bardzo! On nie naciak, wiec tak jest a on jest mi bardzo wdzieczny, ze i tak
        poświecam mu tak duzo swojego czasu i uwagi, po tym co sie stało! Choc na
        początku, chciałam go zabić.. zniszczyć. Po pewnym czasie zadzwoniłam do niego,
        i powiedziałam,ze chce by był szczęśliwy, ze nie mam do niego żału, bo
        widocznie byłam złą zoną, skoro znalazł inną. I wtedy sie rozryczał!! ze to nie
        prawda.. ze żałuje tego jak niczego w życiu!
        Droga Peggii... coz moge CI poradzić.!!! Dbaj o siebie, nie czuj sie winną, i
        nie daj sobie wmówić,ze to twoja wina. Nie wyjeżdzaj z domu ale jego spokój i
        powiedz,zeby sie wynosił. O rozwodzie narazie nie rozmawiajcie, na to zawsze
        będzie czas. Spakuj go KONIECZNIE i wyał z domu, powiedz,zeby oddał Ci klucze,
        a jesli tego nie zrobi, to powiedz,ze zmienisz zamki (ja tak zrobiłam). Jak sie
        go pozbędziesz... to zacznij dbac o siebie i dzieci. Porozmawiaj z kims
        bliskim.. nie ukrywaj tego!!! Mów o tym,ja radziałbym Ci pójśc do psychologa
        lub do psychiatry!.
        Trzyma sie MOja DRoga Peggii. Wiem ze to BOLI.. bardzo, chce sie Wyć, ale to
        minie! uwierz mi.. ja ejstem tego przykładem!!! naprawde!!! Dziś jestem inna
        kobietą.
        To co napisłamm to ogromny skrót!! jesli bedziesz chciała pogadać to daj..
        znać.. Służe pomoca i nieststy takim własnie doświadczeniem!! Głowa do Góry!
        Kasia
        • kawa30 Przepraszam! 24.01.07, 09:16
          POzrepraszam za błedy!!!! Wybaczcie, mam nadzieje,ze sie doczytacie, ale
          pisalam szybko nie zwracając na to jak pisze!

          Wybaczcie!
        • kamamama2 Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 10:24
          Może żałuję, że moja historia pewnie tak się nie skończy i że położona na szli
          z kilkutygodniową znajomością rodzina przegrała. Wyprowadził się. Może zatęskni
          za dzieckiem i tym co miał, może jak się urodzi to drugie to je pokocha tak
          bardzo, ze bedzie chciał z nim być? Dużo przeczytałam takich historii i nie
          chcę sobie robić nadzieji, bo po co/ Jak zaufac po czymś takim? Jak uwieżyć?
          jak sobie z tym radzisz?Ja tak się boję, a autorka tego wątku jest taka dzielna
          i twarda i zdecydowana!
    • g0sik Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 10:17
      No to przynajmniej masz pewność, ze facet jest zwykłym dupkiem. Ja tam wredna
      jestem i kochance wysłałabym piękny bukiet kwiatów z podziękowaniem za
      uwolnienie od gnoja. Do kwiatów dołączyłabym opakowanie tabletek
      antykoncepcyjnych z serdeczną radą żeby się dobrze zabezpieczała, bo pan jest
      h.jowym kandydatem na ojca………
      • agatelek2 Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 11:31
        Jak on mówił?Że nigdzie nie wychodzicie tylko dom ,dzieci i praca.A z nią to i
        do pubu i do kina.....Taki naiwny jest myśląc,że z tamtą będzie cały czas tak
        fajnie.Potem i z nią zacznie się zwykłe,szare,codzienne życie i postanowi znowu
        szukać innej kobiety która zapewni mu nowy dreszczyk
        emocji-niedojrzały,głupiutki chłopczyk.Trawa zawsze wydaje się zieleńsza w
        cudzym ogródku.Życzę wytrwałości.
    • denea Nie zgadzaj się !!! 24.01.07, 11:46
      Peggy, ja Cię przepraszam za to co napiszę bo w końcu ten facet to ojciec
      Twojego dziecka, ale aż się we mnie zagotowało. On jest albo wyjątkowo zimny
      sk..wiel który próbuje Tobą manipulować albo mu totalnie d..pa na mózg padła !
      W tej sytuacji kiedy Was tak skrzywdził masz mu jeszzce wszystko ułatwić
      spokojnym, szybkim rozwodem ?! Bo ta jego zdzira taka strasznie wrażliwa i
      jeszcze by się przejęła rozprawą, ojejku !
      Masz atuty w ręku to walcz o Wasze ! Jak ktoś już zauważył różnica jest taka że
      w razie rozwodu z jego wyłącznej winy będą Ci się należały alimenty tylko za to
      że Twoja sytuacja uległa pogorszeniu - zawsze to coś, prawda ? A niezależnie od
      tego jak wyglądała Wasza sytuacja finansowa niech gnojek ponosi konsekwencje
      swoich działań !
      I jeszcze do Kamamamy2 - bardzo Ci współczuję, naprawdę i mam nadzieję że to
      wszystko jak najmniej odbija się na zdrowiu Twoim i maluszka ! Dbaj o siebie i
      uwierz, że też masz w sobie siłę, poradzisz sobie na pewno. Bardzo Cię
      podziwiam i trzymam kciuki żeby wszystko ułożyło się tak jak Ty byś chciała.
      Nie mam słow dla faceta który obraca panienkę na boku i jednocześnie robi żonie
      dziecko potem ją zostawia bo zew ch.. go prowadzi. Ale jeśli chcesz żeby wrócił
      ( a wcale bym się nie zdziwiła, być może ja bym chciała w takiej sytuacji ) to
      życzę Ci tego z całego serca !!
      Pozdrawiam Was obie, dziewczyny.
      • kropka699 Re: Nie zgadzaj się !!! 24.01.07, 13:45
        hej. przeczytalam wszytskie posty i jakbym przezywala deja vu. Mąż mnie
        puszczal w trabe ponad trzy lata. trzy lata oszukiwania i zdrady. oczywiście
        dowiedzialam sie przypadkiem, z komputera. i pierwsze slowa "tylko jej nie
        skrzywdz". ona byla mezatka. powinnam powiadomic wszystkich. powinnam
        opublikowac jej nagie zdjecia w internecie. ale probowalam odbudowac wszystko.
        bo nie tyle boli zdrada, wkladanie innej tego co powinno byc nasze, co
        zdradzone nadzieje, zaufanie. nie udalo sie bo skoro potrafil raz zrezygnowac
        ze mnie i synka to dlaczego mialby zmienic nagle zdanie? a powod - porownanie,
        ona, z wielkiego miasta, majetna, bez dzieci, idealna. za to teraz, gdy jest z
        nia, ja jestem najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi. a w jego oczach czasami
        widze iskierke podziwu. i cieszy mnie to jak zemsta. ja realizuje swoje
        marzenia, mieszkam z synkiem i robie co chce bez zadnych wyrzutow. a, duzo
        pozniej sie dowiedzialam ze mowil jej ze ze soba nie sypiamy.
        i choc wczesniej bym sie tego po sobie nie spodziewala to wiem ze dam sobie
        rade w kazdej sytuacji. tak jak i Wy drogie kobietki. wszystkie jestesmy silne
        a skoro i tak, nawet w malzenstwach bylysmy samotne, to rozwod nie zmienia nic.
        powodzenia
        Arleta
        • kamamama2 Re: Nie zgadzaj się !!! 24.01.07, 14:50
          Zgadzam się z Tobą! To chyba nie sama zdrada tak boli - chociaz to zaskakujące -
          ale zawód na najbliższej osobie, sskopane zaufanie, wiara i to wszystko co w
          związku najważniejsze. Ja nie poczułam się nawet tak bardzo skrzywdzona jako
          kobieta, żona, ale jako matka (pewnie dlatego, że w ciąży) i chociaz nie
          wyobrażam sobie jak będę zyć sama z synkiem i za 6 miesięcy z maleństwem, to
          wiem, że muszę i ze sobie poradzę, chociaż będzie bardzo, bardzo ciężko. i
          pewnie nigdy nikomu już tak nie zaufam, żeby nie skrzywdzić ani siebie, ani
          dzieci
    • koala500 Re: Maz mnie zdradza:(((( 24.01.07, 12:06
      Bardzo ci współczuje naprawdę.
      Dobrze ci tu dziewczyny piszą o tym orzekaniu o winie, na razie jeszcze nie
      musisz pewnie podejmowac zadnych decyzji, musisz dobrze ochlonąć, ale warto
      zastanowić się nad orzeczeniem rozwodu z JEGO WYŁĄCZNEJ winy. Dobrze
      zapezpiecz maile które skopiowałaś, to cenne dowody. Trzymaj się ciepło i
      napisz, wiem, że na forum są mamy - prawniczki, może któraś ci pomoże i coś
      doradzi jak juz dojdzie do rozwodu?
      • karinex1 Re:Nie daj sie... 24.01.07, 12:14
        Wspolczuje,pewnie jest Ci teraz ciezko.Nie daj sie ,nie idz na zadna
        ugode,walcz o swoje.Na pewno przed wyjazdem zmien zamki w domu.Wyjazd dobrze Ci
        zrobi. Trzymaj sie.
        • monisia98 Re: PEGGY! 24.01.07, 13:34
          Choc cie nie znam ,mam wielka ochote cie przytulic i podtrzymac na duchu!
          Chetnie spojarzalbym twojemu mezusiowi gleboko w oczy i z calego serca kopnela
          go w przyrodzenie tak zeby zapamietal to raz na cale zycie.Dupek z niego i
          tyle!!!
          Po pierwsze dziewczyno :
          1.Musisz byc silna- wiem, ze teraz bedzie ci szczegolnie ciezko, ale jesli
          bedziesz slaba twoj mezus to wykorzysta niecnie.
          2.Po drugie posluchaj dziewczyn : zadnych litosci nad nim ...czy on mial litosc
          jak zapodal sie z tamta zdzira?...musisz byc bezwzgledna...skoczyles na
          panienki - wez stary teraz odpowiedzialnosc!!
          3.Skoro on tak dyga dupa ,zebys przypadkiem do niej nie dzwonila , nie e-
          mailowala znaczy ,ze dzialasz na panienke jak czerwona plachta na byka i bardzo
          dobrze ze sie boi !!!!Powinnas to wykorzystac !!! To pokaze jak ona wspaniale
          go kocha!!!
          4.Zmien zamki !!! Nie mysl o nim jak o kochanym mezusiu bo on tak o tobie nie
          mysli - potraktowal cie jak ostatnia.... i ty traktuj go tak samo !!!
          Nie ma ze boli. Ty masz byc milutka i robic co on pierdnie, a gowno prawda,
          wywal go za drzwi - badz stanowcza i zdecydowana a tamtej plunelabym w twarz na
          ulicy i wreczyla jego smierdzace skarpety.
          Pamietaj jedno : nikt nie zbuduje szczescia na cudzym nieszczesciu!!!
          To swieta prawda i on jeszcze tego pozaluje.
          Uwierz mi kochana.
          PISZ JAK COS !!!Bedzie ci latwiej przetrwac.
    • gorgolka jedna ważna sprawa 24.01.07, 13:31
      musze to napisać, choć podejście może wydać się materialistyczne.
      Nie zgadzaj się na rozwód bez orzekania o winie.
      Jestem prawnikiem i wiem jakie są konsekwencje takiego wyroku. Otóż jeśli w
      związku z rozwodem twoja sytuacja materialna się pogorszy (a pogorszy się na
      pewno, sama z dzieckiem, jedna pensja, jakies szczątkowe alimenty) to w
      przypadku orzeczenia jego winy masz możliwość uzyskania od niego alimentów nie
      tylko na dzieci ale też częściowo na siebie. W przeciwnym razie zazwyczaj nie
      mozesz żądać na siebie alimentów, ewentualnie przez krótki okres.
      Inna sprawa, czy będziesz chciała z tej możliwości skorzystać, bo nie musisz,
      jednak warto sobie furtkę bezpieczeństwa zostawić.
      Poza tym ja już z czystej złośliwości bym mu nie ułatwiała sprawy, kim dla
      ciebie jest ta kobieta żebyś musiała ją chronić? Niech po męsku przyjmie na
      siebie konsekwencje swojego zachowania.
      pozdrawiam
      • peggy1 Re: jedna ważna sprawa 24.01.07, 16:49

        Wiec rozwod z orzekaniem o winie bedzie. Jak narazie przeraza mnie wlasnie wizja
        samodzielnego zorganizowania sobie zycia (synek bedzie musial dluzej siedziec w
        przedszkolu sad(( ). Juz pomaga mi kolezanka - skontaktuje mnie z prawnikiem. Ja
        nawet nie wiem jak sie takie rzeczy "zalatwia".

        Ja jade do rodzicow - maz jak narazie zostal wydalony i pomieszkuje u kolegi.
        Pomysl z zabraniem mu kluczy jest jak najbardziej dobry. Musze przyznac, ze
        jakos mi do glowy nie przyszlo zabierac mu klucze. Ale faktycznie - bo po
        powrocie nasze mieszkanie mogloby sie stac milym domkiem mlodej pary.

        Maz teraz jest w domu - odbieral synka z przedszkola i go przyprowadzil. W tym
        czasie dzwonila ona. A on glupek stal i nie wiedzial czy odebrac.... Śmieszy
        mnie to...

        W pracy podziwiaja mnie ze jestem taka spokojna./ Tu tez pojawily sie posty o
        tym jaka to ja jestem opanowana. Ja chyba jestem jeszcze w szoku. To wszystko
        dzieje sie tak szybko... Nie potrafie chyba uwierzyc w to co sie stalo, tzn.
        wiem co sie stalo, ale to chyba jeszcze do mnie nie dotarlo....

        Dzieki dziewczyny za rady i pocieszenie...
        • koala500 Re: jedna ważna sprawa 24.01.07, 16:55
          a wyjeżdzasz w końcu do rodziców? kiedy? dokąd?
          masz zamiar ich we wszystko teraz wtajemniczyć?
          możesz liczyć na pomoc z ich strony?
        • brak.polskich.liter Re: jedna ważna sprawa 24.01.07, 17:41
          peggy1 napisała:

          > Wiec rozwod z orzekaniem o winie bedzie.

          I b. dobrze. To znaczy - kiespko, ze wyszlo, jak wyszlo, ale w obecnej sytuacji
          to najsensowniejsze IMO wyjscie.

          > Jak narazie przeraza mnie wlasnie wizja
          > samodzielnego zorganizowania sobie zycia

          Nie dziwie sie, bo spadlo to na Ciebie nagle. Ale spoko, poradzisz sobie.

          > W pracy podziwiaja mnie ze jestem taka spokojna./ Tu tez pojawily sie posty o
          > tym jaka to ja jestem opanowana. Ja chyba jestem jeszcze w szoku. To wszystko
          > dzieje sie tak szybko... Nie potrafie chyba uwierzyc w to co sie stalo, tzn.
          > wiem co sie stalo, ale to chyba jeszcze do mnie nie dotarlo....

          Doskonale rozumiem, sama tak czasami mam. W sytuacjach naprawde ekstremalnych
          taki smieszny mechanizm obronny sie wlacza - wszystko dochodzi jakby zza szyby.
          A potem ta szyba powoli opada i jest czas lizania ran i czlowiek wtedy sie czuje
          bardzo miefajnie. A potem i to mija i jest juz coraz bardziej git.
          Trzymaj sie, dziewczyno, moj podziw i full respekt za caloksztalt. Za klase,
          ktora pokazalas przede wszystkim.
          Serdecznie Cie pozdrawiam,

          bpl
        • kamamama2 Re: jedna ważna sprawa 24.01.07, 18:26
          Ja też Cię podziwiam. Bez sensu się szarpałam 3 tygodnie. Niczego to nie
          zmieniło, a nerwów i zdrowia kosztowało olbrzymią ilość. Nie decyduję się na
          rozwód od razu, chce złapać dystans, ale nie mam wątpliwości, że z orzekaniem o
          winie. Jutro załatwiam sprawy finansowe, a jak sie nie dogadamy to idę do sądu.
          Bardzo jesteś dzielna!!!
          • waniliowe Re: jedna ważna sprawa 24.01.07, 20:17
            jaki z niego ch.....
            spodziewalam sie, ze bedzie sie kajac, przepraszac i mowic 'to nie tak jk myslisz'.
            a ten od razu o rozwodzie...ch.. ..y naprawde, jestes niesamowicie dzielna,
            trzymaj sie przecieplokiss
        • mika3102 Re: jedna ważna sprawa 24.01.07, 20:22
          peggy,trzymam za ciebie kciuki.nie daj sobie na glowe nasrac.tego kwiatu jest
          pol swiatu.badz silna,a laske to ja bym wku..... na maxa uprzykzajac jej zycie
          smsami tak jak ona tobie uprzykzyla meilami.najlepiej jak bys znalazla super
          faceta izagrala na gulu mezusiowi.korzystaj z zycia.sorki ze tak napisze ale
          lepiej ze sie wczesniej dowiedzialas bo szkoda lat.pozdrawiam
        • olifanka Re: jedna ważna sprawa 25.01.07, 00:14
          A ja Ci cos Peggy powiem.
          Otoz kiedys, dawno temu mialam romans. Bylam zauroczona pewnym zonatym gosciem
          i zaczelismy ze soba tet a tet. I ktoregos dnia zadzwonila do mnie jego zona i
          powiedziala mi co o mnie mysli. Miala racje. I to podzialalo jka kubel zimnej
          wody, bo ja w jednej chwili sie ocknela i stuknelam w glowe - co tez wyprawiam
          i ze chyba musialam upasc na leb.
          Dlatego mysle sobie, ze niekoniecznie musisz rezygnowac z kontaktu z
          konkurentka do mezowskiego fiutka.
          Bo taki szczery, ztonowany liscik, ze zwiezla informacja moglby byc doskonaly,
          przeciez Twoj maz robi wszystko zeby tylko jego laleczka nie doznala
          uszczerbku. A czemuz nie mialabys popsuc tej idylli?
          W koncu przeciez prawdziwa milosc wszystko przetrzyma... he hewink)
          A serio - rozwod rozwodem, ale mysle ze nie powinnas podejmowac pochopnych
          krokow. Wyrzucic go z domu jak najbardziej, z gaciami i skarpetkami do lali,
          ale z rozwodem wstrzymaj sie.
          Zachowaj te listy i kopie podan o urlopy, zabezpiecz dokumenty - paszporty
          dzieci, umowy kredytowe, wyciagi z konta. Zadbaj o finanse, zablokuj mezowi
          dostep do konta, najlepiej zablokuj jakos oszczednosci.
          Pisze to wszystko, bo bylam swiadkiem sytuacji, gdzie malzonkowie takie rzczy
          robili na wyscigi, kiedy sie rymsnelo. Badz wiec szybsza i sprytmniejsza, my
          kobiety i tak w takich sytuacjach placimy podwojna cene.
          Wciaz trzymam za Cibie kciuki i pisz jak Ci idzie.
    • mira59 Re: Maz mnie zdradza:(((( 25.01.07, 03:35
      Ja też trzymam kciuki za Twoją nową samodzilną przyszłość.
      Odbierz pocztę,proszę.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka