Dodaj do ulubionych

wypieprzaj...

25.01.07, 09:54
wczoraj uslyszalam od tesciowej, zebym wypieprzala z dzieckiem od nich razem
ze wszystkimi jego gratami;
tesciowie opiekowali sie dotychczas synkiem, 7 miesiecy temu jego ojciec
zostawil nas dla studentki...
wyrazilam swoja watpliwosc, czy za moimi placemi w ciagu dnia nie dzieje sie
nic zlego (w sensie, ze ich syn przychodzi z ta dziewczyna do mojego dziecka).
Taka byla jej reakcja.
Co Wy na to? Jak byscie postapily?
Obserwuj wątek
    • maria_rosa Re: wypieprzaj... 25.01.07, 09:55
      Zabrałabym wszystkie graty i wypieprzała czym prędzej.
      Tym bardziej, że sama masz wątpiwości.


    • chloe30 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 09:57
      jbk2 napisała:

      > > Co Wy na to? Jak byscie postapily?

      Wypieprzałybyśmy i to szybko.
      Dla własnego i dziecka zdrowia psychicznego.
    • driadea Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:00
      Posłuchałabym rady teściowej i wypieprzała czem prędzej.
    • sir.vimes Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:01
      Postapiłabym zgodnie z zaleceniem teściowej.

      Mam nadzieję , że poradzisz sobie bez jej pomocy/ mieszkania. Powodzenia.
    • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:02
      W zlosci ludzie mowia rozne rzeczy.
      Mieszkasz z tesciami, co swiadczy tylko na ich korzysc- nie jestes juz w
      zwiazku z ich synem, a mimo to pomagaja Ci.
      Zastanow sie co konkretnie powiedzialas i czy tekst tesciowej nie byl aby
      reakcja na twoje niezbyt mile insynuacje- jak zycie uczy swoich bedow,
      podniesionego tonu, pretensji- zwykle sie nie zauwaza.
    • aluc Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:04
      posłuchałabym teściowej i spieprzała gdzie pieprz nomen omen rośnie
    • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:05
      daruj sobie dysputy z kobieta i zastosuj sie do jej zyczenia. wyprowadz sie byle
      predzej i zerwij wszelkie kontakty, na widzenia z wnukiem nie pozwol juz nigdy.
      • arnika15 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:06
        Chyba zrobiłabym dokładnie tak.
        • jbk2 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:11
          nie mieszkam z nimi i nigdy nie mieszkalam, nie jestem od nich w zaden sposob
          zalezna; latem jak zdrada sie wydala, to uzaleniali opieke nad synkiem od
          sytuacji - jak sie rozwinie; kiedy powiedzialam ze nie moge czekac, tylko musze
          szukac opiekunki, bo wracam do pracy - to powiedziala, zebym na razie nie
          szukala bo ona sie zaopiekuje
          • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:16
            tym mniejszy problem. zatrudnij opiekunke, zerwij wszelkie kontakty z ta baba i
            jej synkiem z mozgiem w fujarce. spal mosty za soba i nie ogladaj sie nigdy
            wiecej. dla dobra malucha i twojego.
            • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:20
              >jej synkiem z mozgiem w fujarce

              A skad takie wnioski? Znasz sytuacje, ja, jego, powod rozstania? No ludzie, sa
              chyba jakies granice solidarnosci jajnikow.
              • reyamtet Re: lola, jak juz nizej napisalam 25.01.07, 10:35
                jestem po prostu przyzwyczajona do innych standardow. wierze ze prawdziwy
                mezczyzna nie zostawia dziecka dla innej kobiety.
                • lola211 Re: lola, jak juz nizej napisalam 25.01.07, 10:48
                  Mozna odejsc od matki i interesowac sie dzieckiem.Mozna sie nim nie
                  interesowac, mozna tez zostac kontaktu pozbawionym na skutek dzialan matki.
                • driadea Re: lola, jak juz nizej napisalam 25.01.07, 11:04
                  reyamtet napisała:

                  > jestem po prostu przyzwyczajona do innych standardow. wierze ze prawdziwy
                  > mezczyzna nie zostawia dziecka dla innej kobiety.

                  Taa, ale on zostawił kobietę, a nie dziecko. Poza tym "prawdziwy mężczyzna" to
                  absurd analogczny do "prawdziwej kobiety". Definiowanie ludzi w ten sposób jest
                  conajmniej bezsensowne.
                  • reyamtet Re: lola, jak juz nizej napisalam 25.01.07, 11:14
                    dlaczego bezsensowne? "prawdziwy mezczyzna" analogicznie do "prawdziwej kobiety"
                    to wg mnie zaden absurd, tylko okreslona kompilacja cech osobowosci.

                    • driadea Re: lola, jak juz nizej napisalam 25.01.07, 11:26
                      Już pomijam, nie podejmę polemiki w tym temacie.
                      Ale nigdy nie uwierzę, że facet, który chce być szczęśliwy i dąży do tego
                      szczęścia, nawet jesli wiąże się to z zostawieniem jednej kobiety dla drugiej,
                      jest z tych tzw. nieprawdziwych mężczyzn. Jeśli tak, chwała Bogu, że nie znam
                      żadnego prawdziwego mężczyzny (jak rozumiem - inaczej męczennika, masochisty,
                      nieszczęśnika, zgnuśniałego i zrezygnowanego, poświęcającego samego siebie w
                      imię jakiejś pustej idei pod tytułem "prawdziwy mężczyzna").
                      Pozdrawiam.
                      • reyamtet Re: no to sprawa jasna :) 25.01.07, 11:35
                        masz diametralnie rozne pojecie "prawdziwego mezczyzny" niz ja smile uffffff
                        ale w jednym masz racje, ze bardzo trudno egzemplarz spotkac i nie dziwie sie
                        wcale, ze nie znasz zadnego (jak rozumiem-mezczyzny, ktory jest odpowiedzialny
                        za wlasne czyny, nie zadowala sie pol-rozwiazaniami, jest bezwzgledny dla
                        glupoty i otwraty na madrosc, szczerze i bez hipokryzji glosi swoje nawet malo
                        popularne poglady bez wzgledu czy moze utracic w zwiazku z tym jakies korzysci,
                        szanuje slabosci u innych samemu walczac ze swoimi, zawsze celuje wyzej bedac
                        jednoczesnie szczesliwym z tego co ma).


                        • driadea Re: no to sprawa jasna :) 25.01.07, 14:21
                          Nie, ja nie mam w ogóle pojecia prawdziwego mężczyzny. Człowiek to człowiek,
                          nie ma ideałów. Ale jeśli wg twojej definicji "prawdziwy mężczyzna" to
                          taki, "ktory jest odpowiedzialny
                          > za wlasne czyny, nie zadowala sie pol-rozwiazaniami, jest bezwzgledny dla
                          > glupoty i otwraty na madrosc, szczerze i bez hipokryzji glosi swoje nawet malo
                          > popularne poglady bez wzgledu czy moze utracic w zwiazku z tym jakies korzysci
                          > ,
                          > szanuje slabosci u innych samemu walczac ze swoimi, zawsze celuje wyzej bedac
                          > jednoczesnie szczesliwym z tego co ma", to znam niejednego takiego. Zresztą,
                          kobiety też, to wcale nie musi być mężczyzna. Wniosek z tego taki, że i kobieta
                          może być prawdziwym mężczyzną, co? wink

                          Wiesz, czym innym jest odpowiedzialność za siebie, własne czyny (nie tylko
                          przeszłe), a czym innym samospełnienie (choć, rzecz jasna, wcale nie są
                          rozbieżne i nierzadko bywają tożsame. Czasem jednak niestety się wykluczają).
                          Ja akurat rozumiem - też nie mogam już dłużej żyć w związku z ojcem mojego
                          dziecka. No i? Czy to czyni ze mnie (byłam inicjatorką rozstania) człowieka
                          jakieś gorszej kategorii? Jestem szczęśliwa, wolna (naprawdę wolna, czuję, że
                          oddycham, że się uśmiecham, że życie jest piękne i tak dalej - tu wstaw te
                          wszystkie banały), nigdy nie czułam się bardziej sobą niż teraz.
                          Warto było, nawet za cenę rozbitej rodziny mojej córki (która zresztą jest z
                          tej sytuacji zadowolona chyba najbardziej).
                          Pozdrawiam.
          • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:16
            Zatem Ci pomogla, wiec chyba nie jest najgorsza?
            Tak po prostu kazala Ci wypieprzac, czy jednak sie pokłóciłyscie- bo to róznica.
            • reyamtet Re: lola, dla mnie bez roznicy 25.01.07, 10:19
              osoba, ktora konflikt rozwiazuje wykorzystujac swoja przewage jest zerem. a
              kochajaca babcia nigdy nie nazywa rzeczy wnuka gratami i nie karze jego matce
              razem z nim cytuje "wypieprzac"
              • lola211 Re: lola, dla mnie bez roznicy 25.01.07, 10:22
                Ludzi sa rozni, cholerytk najpierw chlapnie, a potem pomysli.Wlasna matka
                potrafi tak dziecku nawsadzac, ze slowo "wypieprzaj" jest w porownaniu z jej
                epitetami niczym.Ja nie bronie tej kobiety, ale za malo wiadomo, zeby od razu
                odsadzac ja od czci i wiary.
                • melka_x Re: lola, dla mnie bez roznicy 25.01.07, 10:27
                  lola211 napisała:

                  > Ludzi sa rozni, cholerytk najpierw chlapnie, a potem pomysli.

                  To prawda (choć wiele ludzi niechęć do samokontroli usprawiedliwa rzekomo nie
                  dającym się opanować choleryzmem, a to zwykłe lenistwo jest).
                  Ale po czymś takim trzeba za swoje chlapnięcie jęzorem przeprosić. Rozumiem, że
                  teściowa nie przeprosiła. W związku z tym posłuchałabym jej rady.
                • reyamtet Re: wybacz, dla mnie takie standardy to powazne 25.01.07, 10:27
                  odchylenie od normy, do ktorej jestem przyzwyczajona. zarowno moja matka jak i
                  tesciowa predzej wytatulowaly by sobie pentagram na czole niz powiedzialy do
                  kogokolwiek a tym bardziej do mnie "wypieprzaj". ale moze mam nienormalna rodzine...
                  • dlania Re: wybacz, dla mnie takie standardy to powazne 25.01.07, 10:37
                    Nic tylko zazdrościć rodziny. Ale wyobraź sobie reyamtet, że nie wszyscy maja
                    równie ulozona i spokojna rodzine, tudziez szczęśliwe dzieciństwo. I wcale nie
                    chodzi tu o rodziny które z daleka pachna patologią: u mnie w domu było bicie,
                    alkoholizm, a takie "spieprzaj" przy słownictwie mojego zdenerwowanego ojca to
                    prawie komplement. A na zewnatrz: szczęsaliwa rodzina.
                    Za norme tego nie uważam, ale nie przeczę, że tak bywa. Według Twojego
                    pojmowania świata powinnam zerwac wszelkie kontakty z rodziccami, bo nie raz
                    mnie takie slowa od nich spotykały, mama opiekujaca sie moja córka sie upiła
                    itd...? Sa niegodni kontaktu z nimi? Nie, sa jacy są.
                    A Ty po prostu wykorzystałaś okazje, żeby sie pochwalic, jaka masz super
                    kulturalna, ę, ą, rodzinkę. Rodziny zadroszczę, Twojego samozadowolenia - nie.
                    • reyamtet Re: dlania, rozumiem skad w tobie tyle goryczy 25.01.07, 10:44
                      naprawde wspolczuje kiepskiej sytuacji rodzinnej. niemniej jednak zauwaz, ze
                      inne sa granice tolerancji dla zachowan wlasnych rodzicow a tesciow. gdyby
                      tesciowa zachowala sie w stosunku do mnie, tak jak w stosunku do autorki
                      watku-zerwalabym kontakt. gdyby zrobila to moja mama-zapewne nasze stosunki
                      mocno by ochlodly. gdyby moja matka upila sie podczas opieki nad malym
                      dzieckiem, wybacz, ale ja bym jej juz samej NIGDY z dzieckiem nie zostawila.
                      poki co-odpukac-nie mam podobnych problemow.
                      • dlania Re: dlania, rozumiem skad w tobie tyle goryczy 25.01.07, 10:48
                        Totez ja juz mojej mamy z dzieckiem nie zostawiam, nawet w bardzo trudnej
                        sytuacji. A to była sytuacja, że wyjechaliśmy na 4-dniowy (słownie:
                        czterodniowy) wypad w góry. I niestety, musielismy wrócicpo 2 dniach odebrac
                        dziecko... Czy musze Ci tłumaczyc, jak mi bylo przykro? Ale to choroba, i po
                        jakims czasie wybaczyłam.
                        Nie wiem, jaki jest próg mojej tolerancji dla teściów, booni akurat mnie na
                        takie próby nie wystawiająwink Ale mysle że duży: ja sie nie muszę z nimi
                        przyjaźnić, ale mieć kontakt w miarę pozytywny.
                        • reyamtet Re: dlania, rozumiem skad w tobie tyle goryczy 25.01.07, 11:00
                          widzisz, ja mam swietna mame, swietnych tesciow, ale swego czasu mialam problemy
                          z ojcem, ktory chorowal na ciezka depresje. potrafil zabic we mnie wszystko
                          jednym spojrzeniem, jednym wycedzonym przez zeby zdaniem. sa slowa ktore bola
                          bardziej niz tysiac przeklenstw.
                          ale poprawilo sie, teraz mam bardzo dobre relacje z wszystkimi smile choc tesciowie
                          sa az za idealni... big_grin
                      • zojkaojka reyamtet! 25.01.07, 11:30
                        A ja współczuję tobie. Małości. Małostkowości.
                        >gdyby
                        > tesciowa zachowala sie w stosunku do mnie, tak jak w stosunku do autorki
                        > watku-zerwalabym kontakt.
                        Czy ty może świadkiem jechowy jesteś? Oni też mają taką metodę- kto błądzi, to
                        won ze zgromadzenia. Dla mnie od dobra i miłości dzielą to podejście lata
                        świetlne. Ja ze swoją teściową nigdy nie zerwałam kontaktu i siedzę na
                        onkologi, choć gorsze rzeczy się między nami działy. I choć w wielu kwestiach
                        jej postawa była i jest dla mnie nie do zaakceptowania, to widzę też jej
                        zalety, i wręcz podziwiam . Po paru latach widzę też sporo własnej winy w
                        naszych konfliktach. I przede wszystkim uderza mnie to że obie chciałyśmy
                        dobrze, ale nie umiałyśmy tego dostrzec. A chamstwo słowne? Przykre jest, ale
                        dobrych ludzi nie poznaje się po grzecznej mowie, ani podłych po chamskiej. A w
                        ogóle to fakt że ktoś w konkretnej sytuacji zachowuje się fatalnie , nie znaczy
                        ani że jest nic nie wart całkiem, ani że jest gorszy od ciebie. Jest taka
                        piosenka" Myślisz może że więcej coś znaczysz..."Posłuchaj sobie w te feriesmile
                        • reyamtet Re: reyamtet! 25.01.07, 11:44
                          wiele racji w tym co piszesz. w jednym sie nie zgodze-zachowanie slowne swiadczy
                          o kulturze czlowieka, vide-poziomie, ktory reprezentuje. moze jej tesciowa to
                          dobry czlowiek, ale i prostaczka.
                          a piosenke znam, nawet lubie choc to typowa masowka smile moja zas propozycja dla
                          kolezanki zojki miesci sie w linku ponizej:
                          www.biblionetka.pl/ks.asp?id=1469pozdr
                          smile
                          • reyamtet Re: ups 25.01.07, 11:46
                            www.biblionetka.pl/ks.asp?id=1469
              • moofka Re: lola, dla mnie bez roznicy 25.01.07, 10:23
                reyamtet napisała:

                > osoba, ktora konflikt rozwiazuje wykorzystujac swoja przewage jest zerem. a
                > kochajaca babcia nigdy nie nazywa rzeczy wnuka gratami i nie karze jego matce
                > razem z nim cytuje "wypieprzac"

                chyba ze babcia ma menopauze i jest choleryczka
                nie rozumiem, co podejrzawal autorka, ze ojciec odwiedza dziecko przebywajace u
                rodzicow?
              • zojkaojka reyamtet! 25.01.07, 11:12
                No chyba za bardzo uogólniasz. Ludzie , nawet ci wspaniali, popełniają błędy,
                często potworne, dużo gorsze niż te tu omawiane. Zwłaszcza w rodzinie i w
                sytuacjach napiętych , a rozejście się małżeństwa dziecka na pewno do takich
                należy.
                • reyamtet Re: kazdy ma prawo do bledow 25.01.07, 11:18
                  wynikajacych z glupoty. natomiast wybaczcie, ale ja nie akceptuje tych, ktore sa
                  skutkiem zwyklej podlosci charakteru. nie musicie sie ze mna zgadzac, w koncu
                  mozemy miec rozne opinie. ja bym takiego potraktowanie wnuka nie wybaczyla i juz.
          • michasia24 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:16
            ufff ajuż myslałam ze z nimi mieszkasz, a tak to pewnie nawet bym tam nie
            zerknęła aż mnie przeproszą a później bym pomyślała, a bez przeprosin to nawet
            nie ma mmowy
          • joanna35 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:22
            jbk2 napisała:

            latem jak zdrada sie wydala, to uzaleniali opieke nad synkiem od
            > sytuacji - jak sie rozwinie;

            Mimo swoich lat jestem strasznie naiwna, żeby nie powiedzieć głupia, bo wg.
            mnie kochliwy synalek nie wywiązujący się ze zobowiazań to jedno, a wnuk to coś
            całkiem innego. Rozumiem, że jak synalek ułoży sobie życie ze studentką to w
            ogóle zapomną, że mają wnuka, tak?
      • zojkaojka Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:29
        Gdybym była teściową i w swoim poczuciu zachowywała się fair, pomagając jej
        mimo, lub właśnie dlatego, że mój syn zachował się jak dupek , to:
        a) zakładając że uważałabym że zapraszanie syna z nową babą jest złe-uraziły
        by mnie takie podejżenia
        b) zakładając że był tylko syn-byłabym wkurzona że nie dość że pomagam to
        próbuje się ode mnie WYMAGAĆ bym z nim zerwała kontakt.Niby jakim prawem?!!Albo
        by syn zerwał kontakt z dzieckiem, również jakim prawem?! Ba, może nawet
        zapraszając go liczyłam na to że on coś zrozumie , że go przekonam by wrócił do
        żony i dziecka. Gdyby na to synowa mi wyjechała z podejżeniami wkurzyłabym się
        niechybnie.
        A że użyła takich słów? No cóż, albo ich zawsze używa-no to po co się dziwisz?,
        albo była strasznie wnerwiona- nasuwa mi się określenie "czarna niewdzięczność"-
        twoja oczywiście, albo ty też ujęłaś swoje podejżenia w "wyszukaną" formę.
        Oczywiście wszystkie te sugestie mogą być chybione, w końcu nie znam ani
        ciebie, ani jej, ani całej sytuacji.
        Ale fakt że ktoś pozwala mieszkać w swoim domu synowej z wnukami, i to mimo iż
        nie najlepiej się dogadują, jednak świadczy na jego korzyść.
        • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:31
          no coz, jesli synek ze studentka byl przez mamusie "przemycany" za plecami
          autorki bez jej zgody, to miala prawo do wzburzenia.
          • jbk2 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:40
            NAJPIERW CZYTAJCIE UWAZNIE TO CO JEST NAPISANE, BO NIEKTORE TU WYPISUJA BZDURY

            co do podejrzen:
            Moje maja tylko taka podstawe, ze on juz kilka razy probowac dziewczyne
            przedstawiac rodzicom i przychodzic do nich z nia.

            nie oczekuje od nich niczego, nie chce zeby na niego wplywali, zeby mnie z nim
            swatali i namawiali; to jest dorosly czlowiek i powinien wiedziec czego chce.
          • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:51
            Dziecko jest rowniez JEGO i nie musi wszystkiego uzgadniac z matka.
            • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:53
              latwo napisac lola. ciekawe jakbys ty reagowala, gdyby maz (byly maz) przyalzil
              bez twojej wiedzy z druga mamusia do twojego dziecka...
              • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 11:18
                To zalezy, jaka osoba by była, jak odnosilaby sie do mojego dziecka.Sorry, ale
                w takim wypadku ona nie mialaby prawa w takim razie zwiazac sie przez wiele lat
                z nikim, zeby przypadkiem dziecko nie przebywalo w towarzystwie jej nowego
                faceta.Fajna opcja?
                • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 11:22
                  nie pisze, ze nie mial prawa sie zwiazac. staram sie tylko wczuc w sytuacje
                  autorki watku.
                  • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 12:57
                    A ja staram sie zachowac obiektywizmsmile.
                    • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 13:04
                      nie, to nie obiektywizm tylko usprawiedliwianie za wszelka cene czynow
                      niegodnych osoby doroslej. i jak zauwazylam uporczywe doszukiwanie sie winy
                      autorki. to chyba nie ze zlosliwosci?
                      • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 13:13
                        Błednie pojmujesz moje intencje, tyle napisze.
                        • reyamtet Re:byc moze... 25.01.07, 13:15
                          w koncu nie jestem nieomylna smile
          • zojkaojka Re: wypieprzaj... 25.01.07, 11:07
            reyamtet napisała:

            > no coz, jesli synek ze studentka byl przez mamusie "przemycany" za plecami
            > autorki bez jej zgody, to miala prawo do wzburzenia.
            A czy autorka jasno się z teściową umówiła że w trakcie opieki nad wnukiem, ma
            nie pozwalać na jego kontakt z tamtą i z ojcem, i czy teściowa zaakceptowała te
            warunki? Bo jeśli nie , to nie ma się o co czepiać. No i pytanie kluczowe czy
            do takiego spotkania doszło? Bo może teściowa się wściekła , bo nie dość że
            domu użycza, wnuka pilnuje to jeszcze pretensje i przesłuchania. Ciekawe też
            czy zwykłe "dziękuję" za to co robi kiedyś usłyszała? A nawet jeśli popełniła
            błąd to jednak sporo daje z siebie, nie?
            • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 11:20
              coz, wszystkie "gdybamy". moze sie myle, ale z wypowiedzi jbk wywnioskowalam, ze
              na takowe spotkania nie wyrazila zgody. jej wczesniejsze relacje z tesciowa sa
              mi rowniez nieznane, nie wiem czy kiedykowliek jej podziekowala czy nie. oceniam
              tylko postawe babci jej syna, ktora-jakkolwiek wygladaly jej relacje z synowa
              jak dla mnie jest nie do zaakceptowania.
              • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 13:02
                Ale nie mozna sytuacji oceniac w oderwaniu od caloksztaltu.Jasne, ze klocic sie
                powinno na poziomie, ale.. Znamy relacje tylko 1 strony, dla mnie to za malo.
                • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 13:07
                  dziewczyna prosila o rade, wiec insynuacje dotyczace jej osoby w moim mniemaniu
                  sa bardzo nie na miejscu.
                  • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 13:14
                    A jak mozna udzielic porzadnej rady nie wiedzac tak naprawde jak to wszystko
                    wygladalo? rzucila haslo "spieprzaj" i dla forumek to juz oczywisty znak, ze
                    tesciowa jest be, a autorka watku cacy.Jakie to wszystko proste, az niezyciowe.
                    • reyamtet Re: wypieprzaj... 25.01.07, 13:23
                      a na tobie lezy ciezar udowodnienia jej za wszelka cene winy. a ja sie pytam:
                      nawet jesli sprowokowala tesciowa swoja postawa, czy zmienia to fakt, ze
                      tesciowa zachowala sie, mowiac oglednie-pospolicie?
                      • lola211 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 14:56
                        czy zmienia to fakt, ze
                        > tesciowa zachowala sie, mowiac oglednie-pospolicie?

                        Jej zachowanie ma tu kluczowe znaczenie.Jesli sama zachowala sie kulturalnie i
                        tylko po prostu poruszyła temat, a tesciowa na nia napadla- to faktycznie-
                        tesciowa jest chamka, wredne babsko i nic tylko sie ewakuowac.Ale jesli sama
                        nawtykala tesciowej i w koncu uslyszala , co usłyszala- to coz, wina jest
                        obopolna.
    • triss_merigold6 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:13
      Postąpiłabym zgodnie z życzeniem.
    • joanna35 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:28
      jbk2 napisała:

      (w sensie, ze ich syn przychodzi z ta dziewczyna do mojego dziecka).
      > Taka byla jej reakcja.
      > Co Wy na to? Jak byscie postapily?
      To jest także jego dziecko. Jeżeli akurat skupiła się na słowie "moje" to miała
      prawo poczuć się urażona i kazać Ci szukać pomocy gdzie indziej. Jak układają
      się Wasze relacje? Masz do nich pretensje o zachowanie męża?
      • dlania Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:44
        Jbk2, a co Ty właściwie podejrzewałaś? Że oni seks przy dziecku uprawiają? Ja
        bym sie tez wkurzyła za taka insynuację!!! To wstrętne!
        Moim prawie całkiem odosobnionym zdaniem: Wybacz tesciowej to zdenerwowanie.
        Mniej swoje zycie, ale dzecku ojca i dziadków nie zabieraj. Staraj sie ułozyc
        sobie z nimi poprawne układy/ Pewnie, że męzowi cięzko wybaczyć - ale pomyśl:
        jaki to dzioecinny, niedojrzały chłopczyk, który chce wieczna mlodość zachować.
        Współczuj mu, a nie złośc sie na niego. Jak znam podobne przypadki, to za rok,
        dwa bedzie chciał skruszony wrócic do Ciebie i dziecka... Co wtedy zrobisz to
        juz Twoj wybór, ja bym sie drugi raz z takim czlowiekiem nie wiązała.
        Z tesciowa tez sie przyjaxnic nie musisz, ale porozmawiac o dziecku czy no
        pogodzie - chyba możesz. Życze duzo usmiechu, malo złości.
    • rita75 No to wypieprzaj...ale pewnie zaraz napiszesz... 25.01.07, 10:49
      ze nie masz gdzie, bo przeciez pod most nie pojdziesz.
      • rita75 teraz doczytalam caly watek..nie mieszkasz z nimi? 25.01.07, 10:54
        to problem niewielki, s puść babę z szybkością wodospadu...zlobki tez sa dla
        ludzi.
      • dlania Rita 75 25.01.07, 10:54
        Kochana, poczytaj troche wczesniejszych postów, jesli łaskawink
    • bj32 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:50
      Miałaś powody do takich wątpliwości? Że mały jest bity, albo pozbawiony opieki
      czy co? Jeśli tak, to zastosowałabym sie do zaleceń teściowej, poszukała
      opiekunki i podarowała sobie kontakty. Bo szkoda nerwów i dziecka...
      • bj32 Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:53
        Bo jeżeli to tylko kwestia wizyt tej drugiej i nic złego się nie dzieje to
        czegoś tu nie rozumiem. Ja z moją "macochą" do tej pory żyję zgodnie. Już
        prawie 30 lat...
    • cerezanita Re: wypieprzaj... 25.01.07, 10:54
      Spakowałabym graty i zastosowała się do "rady". Ewentualnie rozważyłabym
      powtórne nawiązanie kontaktu z dziadkami, jeśli by się odezwali i przeprosili.
      Finito.
    • luxure Re: wypieprzaj... 25.01.07, 11:04
      A ja bym sie zastosowała i wyp... jak najdalej od takiej rodzinki.
    • bea.bea Re: wypieprzaj... 25.01.07, 11:07
      nie wiem czy dobrze rozumiem...ale po tym jak chłop cie zostawił to ty mieszkasz
      z jego rodzicami??

      podziwiam....i jednoczesnie bardzo sie dziwie...bo taka sytuacja ,ze w końcu
      każa ci sie wyprowadzic była chyba do przewidzenia...

      wiec teraz jest okazja by sie uwolnic od przeszłosci i zacząc własne samodzielne
      rzycie...
      poszłabym..tesciowej na reke...i to tak by musiala sie peosic by wnuka zobaczyc
      • pieskuba Re: wypieprzaj... 25.01.07, 11:43
        Już ze trzy razy było wyżej napisane, że NIE MIESZKA! Teściowa opiekuje się
        dzieckiem i ma w domu jakieś jego rzeczy, czyli graty.

        Oczywiście wypieprzyłabym z dzieckiem i "gratami". Może relacje między autorką
        wątku a "studentką" po pewnym czasie się ułożą, ale kilka miesięcy to
        zdecydowanie za wcześnie i rozumiem, że nie ma ochoty na to by ktoś jej wrogi
        nawiązywał przyjaźnie z jej dzieckiem, za jej plecami. Tatusiowi nic się nie
        stanie jak poodwiedza dziecko bez towarzystwa "narzeczonej".
    • mamooschka Re: wypieprzaj... 25.01.07, 11:22
      Pakuj małego, szukaj opiekunki i pokaż teściowej jaka to z ciebie posłuszna
      synowa.
    • shamsa Re: wypieprzaj... 25.01.07, 13:26
      oczywiscie wypieprzaj od takich ludzi

      mam tylko sugestie, ze podejscie
      > wyrazilam swoja watpliwosc, czy za moimi placemi w ciagu dnia nie dzieje sie
      > nic zlego (w sensie, ze ich syn przychodzi z ta dziewczyna do mojego dziecka).

      moze sie kiedys zemscic na dziecku. dlaczego wizyty ojca u dziecka maja byc
      czyms zlym?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka