Dodaj do ulubionych

Źle odbieram sformułowanie

05.02.07, 11:18
"poświęcanie się dla dziecka"
Jakoś negatywnie mi to brzmi, na zasadzie: to co robię jest poświęcaniem
mojej osoby dla drugiej osoby, składaniem "w ofierze" siebie dla dziecka, a
nie radością z tego, co robię.

A jakie wy macie odczucia?

P.S. To czysto językowy problem, bardzo prosze o nie dorabianie ideologii na
zasadzie kto się poświęca i czy robi dobrze, czy lepiej, ok?
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Nie lubię 05.02.07, 11:22
      "Poświęcanie się" to robienie czegoś , czego się nie znosi. Tylko i wyłącznie ze
      względu na drugą osobę - bez radości i bez przekonania.

      A poza tym kojarzy mi się z "wymuszaniem wdzięczności" .
      • sir.vimes Re: Nie lubię 05.02.07, 11:34
        Ja kiedy robię coś co muszę, mimo iż niespecjalnie mam chęć nie określam tego
        jako "poświęcanie się" - staram się znależć inne sformułowanie.
      • e_r_i_n Re: Nie lubię 05.02.07, 13:53
        Mam podobne odczucia. Posiadanie dziecka jest wolnym wyborem i wszelkie
        obowiazki wynikajace z jego posiadania są konsekwencja tego wyboru, nie
        wymuszonym poświęceniem.
        Dodatkowo, nie uwazam, zeby w zwiazku z dzieckiem trzeba bylo rezygnować z
        istotnych dla nas kwestii (ewentualnie tymczasowo), a więc i nie ma poświecenia
        w dosłownym rozumieniu.
    • aniazm Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 11:23
      ja wolę "wychowuję dziecko", "poświęcanie się" odbieram identycznie, jak nisar.
    • dlania Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 11:24
      ja je odbieram dobrze, bo wszystko: od ciązy, przez porób, po karmienie,
      uczenie, bawienie, wychowanie - jest moim poswięceniem sie dla dziecka. Swój
      czas, siły, zainteresowania zamiast na cos innego - poswięcam dziecku. I
      wiećej: chce, żeby o tym kiedys wiedziało i było mi wdzięczne (o czywiście o
      ile wyjdzioe mi cos z tego wychowywaniawink).
      Macierzyństwo to nie obowiązek, a wolny wybór, więc wybrałam dzieci.
      Czemu Cie drażni to słormułowanie? Może przez jakieś konotcje kościelne - że
      kobieta tez niby sie ma poswięcac rodzinie, mężowi co bije otd.? Właśnie że nie
      MA, ale MOŻE.
      • marzeka1 Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 11:27
        Jednak ogólny wydźwięk tego słowa kojarzy mi się niedobrze: pewnie, że sama wybrałam macierzyństwo,jednak w tym słowie kryje się też: nie ma już mnie, estem sprowadzona tylko do jednej funkcji: bycia matką, a dla mnie to bardzo ważna rola, ale tylko jedna z wielu.
        • bri Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 11:31
          Prawie nigdy tak nie mówię, ale prawda jest taka, że czasem się poświęcam i
          robię coś na co zupełnie nie mam ochoty bo córka tego chce albo ja uważam, że
          powinnam.
      • chicarica Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 13:04
        Moim zdaniem oczekiwanie od dziecka że będzie wdzięczne za wychowanie i wręcz
        wymaganie od niego tej wdzięczności jest chore.
        Dziecko się na świat nie prosiło, to ty je tu sprowadziłaś. Wychowanie jest
        twoim, jako matki, OBOWIĄZKIEM - a nie przywilejem dziecka, które o ten
        przywilej nie prosiło.
        • dlania Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 18:38
          Moim zdaniem oczekiwanie od dziecka że będzie wdzięczne za wychowanie i wręcz
          > wymaganie od niego tej wdzięczności jest chore.- WIESZ, W RODZINACH W KTÓRYCH
          SIE DZIECI P[RZYZWYCZAJA DO TEGO, ŻE TO JEST MATKI OBOWIĄZEK, RODZICE NIE
          SZANUJA RODZICÓW. wIEM, BO SAMA ZOSTAŁAM TAK WYCHOWANA I MAM Z TYM POWAZNE
          PROBLEMY.
          > Dziecko się na świat nie prosiło, to ty je tu sprowadziłaś. JA TEZ SIE O
          DZIECI AKURAT NIE PROSIŁAM. dOSTAŁAM JE OD BOGA NA PRZECHOWANIE, KOCHAM JE
          NAJMOCNIEJ NA ŚWICIE, ALE JA GO ZNIKAD NIE SPROWADZAŁAM.
          Wychowanie jest twoim, jako matki, OBOWIĄZKIEM - a nie przywilejem dziecka,
          które o ten przywilej nie prosiło. - W ŻYCIU SIE NIE ZGODZĘ, ŻE TO MÓJ
          OBOWIAZEK: JAKBYM CHCIAŁA, TOBYM JE MOGŁA USUNĄC, ZOSTAWIC W SZPITALU, W DOMU
          DZIECKA. MAŁO OSÓB TAK ROBI? JA CHCĘ SIE NIMI ZAJMOWAĆ! I TWIERDZENIE INACZEJ
          TO IMO UMNIEJSZANIE WARTOŚCI MACIERZYŃSTWA. BO NIBY W CZYM MIAŁABY TKWIC MOGA
          ZASŁUGA, JESLIBY TO BYŁ PO PROSTU OBOWIĄZEK?
          Pozdrawiam - Wyrodna Matka (do klubu nie przyjeta)
          • chicarica Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 21:33
            A ja zostałam tak wychowana, że nie uwikłano mnie w jakieś chore poczucie
            wdzięczności za coś, o co sama nie prosiłam. Jakoś nie pozbawiło mnie to
            szacunku dla moich Rodziców, nie mam z tym problemów i zamierzam wdrożyć podobny
            model wychowania u moich własnych dzieci, kiedy już będę je mieć.
            Dzieci ci nie dano, dzieci sprowadziłaś na świat: właśnie podejmując decyzje - o
            bzykaniu się w dni płodne, o nieusunięciu kiedy już byłaś w ciąży. To wszystko
            są ŚWIADOME działania, które podjęłaś. No chyba, że zrobiłaś to przez sen albo
            zostałaś zgwałcona, w co wątpię.
            Podejmując taką a nie inną decyzję, przyjmujesz ją z całym dobrodziejstwem
            inwentarza i podejmujesz się obowiązków będących prostą konsekwencją tej
            decyzji. Nie ma w tym, moim zdaniem, żadnego wielkiego heroizmu. Owszem, jest
            rezygnacja z pewnych rzeczy, można to nazwać poświęceniem, ale ta rezygnacja
            wynika z TWOICH decyzji, a nie z dziecka.
            BTW: nie uważam, żeby macierzyństwo było jakąś szczególną zasługą. Ot, po prostu
            - jedne kobiety są matkami, inne nie.
          • vharia Caps Ci się zaciął. n/t 07.02.07, 11:27

    • karin.dsi Nie lubę i nie używam 05.02.07, 11:42
      n/t
    • abosa Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 11:43
      Zgadzam się;
      Poświęcić się (kogoś), jest tożsame ze zrezygnowaniem z siebie (z kogoś) na
      rzecz kogoś (czegoś) innego, czy to w zakresie potrzeb, planów, oczekiwań, czy
      też drastycznym wink, oznaczającym rezygnację z życia (lub znaczne, celowe
      narażenie życia), tak to rozumiem;
      Mam dziecko, ponieważ kiedyś poczułam potrzebę, by je mieć, być mamą, zresztą,
      nadal czuję tą potrzebę smile, zwłaszcza, gdy się rozstajemy;
      Fakt, że tym samym ponoszę pewne konsekwencje, np. ograniczenie wolnego czasu,
      jest dla mnie sprawą naturalną. Na tym polega posiadanie dziecka, wychowywanie
      go. No owszem, można urodzić dziecko i na tym poprzestać, tylko wtedy trudno
      mówić o rodzicielstwie;
      To tak, jakbym chciała być równocześnie na dwóch różnych imprezach, albo mieć
      jabłko i zjeść jabłko wink
      Tylko gdzie w tym wszystkim poświęcenie? Bzdura i anachronizm.
    • brak.polskich.liter Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 12:10
      Podpisuje sie. Ja w ogole nie lubie terminu "poswiecanie sie", wsio rowno dla
      kogo i po co. Bardzo czesto "poswiecanie sie" jest narzedziem dosc obrzydliwej
      manipulacji ("bo ja dla Ciebie tyle poswiecilam, a Ty..."). We mnie wyzwala
      jakas zla energie, mam ochote podejsc i kopnac poswiecacza w zad (ju-huuu,
      poswiecenie z elementem meczenstwa to jest to tongue_out), albo przynajmniej rozsadnie
      powiedziec "to Twoja sprawa, nikt Ci nie kazal".
      • mamamonika Też się podpisuję 05.02.07, 12:41
        To sformułowanie wywołuje u mnie dziwne wibracje w uzębieniu wink
    • bj32 Re: Ja od razu mam wizję 05.02.07, 12:52
      Matki-Polki z siatami i w płaszczysku w jodełkę. Brzmi obrzydliwie. Kwestia,
      czy ma się dziecko i już, cz się dla niego "poświęca" jest tyleż dyskusyjna, co
      śliska. Ale sformułowanie strszliwesad
      • polla10 Re: Ja od razu mam wizję 05.02.07, 12:58
        ja sie poswiecam dziecku bo zamiast chodzic do pracy to siedze z nim, a
        wolalabym to pierwsze
    • kaja2071 Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 13:25
      nie lubie tego słowa.Nigdy go nie uzylam,i mam nadzieje ze nigdy tego nie zrobie
      - nawet "przypadkiem"
      Ja sama nie najlepiej bym sie czula gdyby moja mama wypalila mi "poswiecilam sie
      " rodzac cie/karmiac/bawiac sie z toba/nie realizujac sie zawodowo przez jakis
      czas/wychowujac etc etc...
    • blessyou1 Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 13:26
      No właśnie. Dlaczego istnieje taki dziwny twór językowy na okreslenie
      normalnych obowiązków rodzicielskich?
      Dlaczego nikt nie mówi "poświęcanie się dla męża" - a wiadomo, że po ślubie
      trzeba też z czegoś zrezygnować i już nie można latać na randki z innymi wink))
      Dlaczego uważa się że dobrowolne spędzanie całego czasu z jednym facetem może
      być przyjemne a z dzieckiem już nie?
    • aluc Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 14:14
      też tak mam
      w dodatku nie mam poczucia poświęcania się nawet jak się poświęcam LOL
    • romario31 Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 14:57
      biedne są dzieci tych matek, które uwazają, że się poświęcają.
    • gosika78 Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 16:56
      No trochę patetyczne...
      Ale poświęca się dużo rzeczy, to fakt tyle że nie myśli się o tym w kategoriach poświęcenia.
    • agastrusia Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 22:52
      Może niektórzy faktycznie się poświęcają i dlatego używają takich a nie innych
      sformułowań.
      • agastrusia Re: Źle odbieram sformułowanie 05.02.07, 22:57
        a się nie poświęcam raczej swój czas, wiedze itp. Napewno nie złożyłam się na
        ołtażu macieżyństwa poprosty zajmuje sie dzieckiem i je wychowuje.
        • verdana Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 19:09
          Mam mordercze instynkty, gdy słyszę to okreslenie. Bo przecież "poswięcam sie
          dla dziecka" oznacza po prostu, że nie chcę się nim zajmować , nie lubię tego,
          wolalabym robić cokolwiek innego, ale cóż - zapominam o sobie i zajmuję sie
          dzieckiem swoim kosztem. Nie lubię, ale muszę i ten czas jest dla mnie udręką.
          Koszmar - po co było rodzić dziecko, skoro się nie ma ochoty go wychowywac i
          uważa się to za "poswięcenie" - obowiązku posiadania dzieci jeszcze nie ma.
          A rozumowanie - mogłam cię dziecko wyskrobac, albo zostawic w szpitalu, ale
          jestem dobrą kobietą i poswięciłam się dla ciebie, więc żebyś niwe wyobrazał
          sobie, ze wychowanie ciebie bylo przyjemnością, a nierzeczą, ktora robilam
          tylko z obowiązku, masz o tym pamiętć całe zycie i mi to wynagrodzić - to w
          ogóle nie poświęcenie. To obrzydliwa manipulacja i transakcja handlowa - rodzi
          się dziecko, by mieć na starość niewolnika.
          • dlania Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 19:38
            A niby dlaczego? Przeciez napisałam: dostałam je od Boga na wychowanie,
            wychowuje, bo chce, ale wiem, że ono i tak pójdzie swoja drogą i nie mam
            zamiaru żadnego niewolnictwa "na starość" wymagać.
            Po prostu za dużo sie naogladałam syneczków 16-letnich, zgłaszających sie do
            mamusi z tekstem: "Dawaj Matka na fajki, bo przypieprze". Patologia? Byc może.
            Dla mnie przez wiele lat codziennośc sasiecdzka. Albo pocieszanie mamusi, która
            piany syn pobił i wyrzucić z domu. Na tekst: "Idź kobieto na policję", reakcją
            sa wielkie oczy: "Jak to, przeciez to mój synek, nie mogę"
            • triss_merigold6 Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 20:03
              Niunia, nie wszyscy dostają dzieci od Boga na przechowanie. Niektórzy po prostu
              je płodzą podczas stosunku seksualnego.wink
              To o czym piszesz to brak wychowania i zaburzone normy
    • triss_merigold6 Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 20:11
      Dostaję wysypki na to sformułowanie zwłaszcza w kontekście dziecka. Urodzenie
      było wyborem z całym pakietem konsekwencji. Lubię spędzać z synem czas a jak
      potrzebuję oddechu i luzu to z radością oddaję pod opiekę innych kochających
      osób. Bez wyrzutów sumienia i bez ciśnienia na poświęcanie.wink
    • edorka1 zależy 06.02.07, 21:55
      Nie podoba mi się sformułowanie jako-takie , ale są przypadki poświęceń jednak ewidentne - najbardziej to widać u mam które mają chore dzieci i które czesto rezygnują niemal ze wszystkiego dla dziecka - żeby mu pomóc normalnie żyć, pojechac na rehabilitację, do lekarza, kupić leki...czasem trudno w tym o radość - jedynie miłosć i miłosć...

      W normalnym układzie stwierdzenie takie uważam za górnolotne i nadmuchane.
    • kawka74 Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 23:01
      kiedy słyszę o poświęcaniu się dla dziecka, widzę od razu matkę, która
      przedstawia potomstwu rachunek i żąda rozliczenia nazywając je wdzięcznością
      ja ci zmieniałam pieluchy, to teraz ty mi zafunduj weekend w Nałęczowie
      (zamelduj mnie w swoim domu, rozwiedź się z mężem, bo go nie lubię -
      niepotrzebne skreślić)
      takie luźne skojarzenia
      • triss_merigold6 Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 23:26
        Czekaj czekaj ten weekend w Nałęczowie to jest kul pomysłwink
        • kawka74 Re: Źle odbieram sformułowanie 06.02.07, 23:34
          ja tam nie mam nic przeciwko weekendom w Nałęczowie smile
          jak będę miała dziecko, to sobie zaprowadzę notesik, w którym zapiszę wszystkie
          wykonywane przy nim czynności, uprzednio ustaliwszy cennik
          np. miesiąc spacerów dwie godziny dziennie - weekend w wypasionym SPA
          zmienianie pieluch przez miesiąc - weekend w średnio wypasionym SPA
          karmienie Gerberem (uwzględniając plucie potrawką)/jeden posiłek - minuta
          gderania pod hasłem 'bo ja ci tyyyyyyyle poświęciłam, a ty...'
          jak wdzięczność i poświęcenie, to na całego
      • chicarica Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 08:16
        Bo tak niektórzy właśnie rozumieją wdzięczność.
        Niestety, znam taki przypadek z życia - moja własna babcia. Teraz ma pretensje
        do całego świata, bo jej pięćdziesięciokilkuletnia córka (moja mama) okazała jej
        straszliwą niewdzięczność i:
        - nie rozwodzi się z mężem (30 lat szczęśliwego małżeństwa, a babcia nadal się z
        tym nie pogodziła)
        - nie przeprowadza się do niej
        - nie tańczy jak jej babcia zagra
        - ma czelność mieć własne zdanie i nie przytakiwać
        - nie jest posłuszna pod względem doboru swoich znajomych
        Oj, cięęęęężkie jest życie matki, która się przecież taaaaak poświęciiiiiła...
        • ledzeppelin3 Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 09:48
          Przerazające jest takie podejście do dzieci: Widzisz, urodziłam cię, a mogłam
          wyskrobać, masz być wdzięczny(a). Podcierałam dupę, a mogłam na śmietniku
          zostawić, masz być wdzięczny(a). Dałam do szkoły, a mogłam do domu dizecka
          oddać, masz być wdzięczny(a). itepe...
          Acha, szacunek do rodziców bierze się stąd, że oni sami szanują swoje dziecko i
          w ten sposób uczą je szacunku do innych
          • ledzeppelin3 Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 09:54
            ...a jak się dzieci zrobiło, to OBOWIĄZKIEM jest je wychować. Można było gumę
            na ptaszka założyć, od tego Bozia dała rozum, żeby przewidzieć konsekwencję
            bzykania. Bycie dobrą matką, kochanie dziecka i zapewnienie nmu najlepszych w
            miarę możliwości warunków rozwoju jest jeszcze raz powtórzę, OBOWIĄZKIEM a nie
            żadną łaską i zasługą.
          • chicarica Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 10:08
            Oooo, właśnie.
            A do tego dodam, że właśnie ta wypominająca babcia wcale jakąś rewelacyjną matką
            nie była, zawsze była egoistyczna i interesowna, pozostało jej zresztą do dziś.
            No, ale żąda dla siebie wielkiej wdzięczności, mimo że np. moja własna matka
            była dla mnie dużo lepszą mamą niż babcia dla niej, a tymczasem moja matka nie
            żąda żadnej wdzięczności dla siebie, a szacunek mój ma tak po prostu - bo ma. I
            niczego się nie musi dopominać.
    • bunny.tsukino Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 08:04
      Jest coś takiego jak syndrom poświęcenia, który tłumaczy nasze
      niepowodzenia/porażki/mituwisizm itp. Tak łatwo powiedzieć byłbym/byłabym dziś
      gwiazdą, słynnym lekarzem, politykiem, Pamelą gdybym się nie poświęcił dla
      zony/męża dzieci, domu itp.
      • nisar Bunny! Jak dobrze, że jesteś! 07.02.07, 10:18
        Miło Cię widzieć!
    • maga202 Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 11:05
      Ja nie uważam, że to poświęcenie to nasz obowiązek i przyjemność (oczywiście że musimy czasem z czegoś zrezygnowac z czego nie zrezygnowałybyśmy nie posiadając dziecka) ale taki był nasz wybór.
      A myślenie że się dziecku "poświęcamy" jest chore (no chyba że nie chciałyśmy swojego dziecka i staramy mu się okazać że go nie chcemy i nie kochamy - ale takie cos bardzo rzadko się zdarza).
      A jeszcze oczekiwanie od dziecka wdzięczności za to że się je wychowało to jak dla mnie ciężka choroba (zawsze może powiedzieć że się na świat nie prosiło i będzie miało rację). Moja matka tego ode mnie nie oczekuje a ja i tak bardzo ją szanuje.
      Pozdrawiam magda
    • vharia Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 11:23
      Ja też to jednoznacznie źle odbieram!
    • agnieszkamodras Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 11:36
      E tam, ja to się strasznie poświęcam. Śpię do 9.00-9.30 jak królowa, potem
      popijam kawkę, siedzę na internecie, pobawimy sie troszkę, spacerek, potem coś
      ugotuję, potem wraca nasz Tata i jest wieczór. Wielkie jest moje poświęcenie
      dla dziecka. smile
      • dlania Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 17:51
        A autorka watku ostrzegała, żeby ideologii ze sprawami czysto jezykowymi nie
        pomieszać, zlekcewazyłam i sie wszystko pochrzaniło. Teraz juz dzielę:
        SEMANTYCZNIE
        - Oprócz tego, że mówi sie o poświęceniu dla dzieci (rodziny, domu), mozna tez
        usłyszeć, że ktos poswięcil sie pracy, nauce, karierze, sztuce, twórczości...
        Czy to tez razi, czy tylko ta rodzina i dzieci?
        - Sa takie sytuacje, gdy rodzice poswięcaja cały swój czas, zdrowie, siły, o
        pieniadzach i pasjach nie wpominając, aby ratować życie i zdrowie dziecka. Jak
        w takim kontekście zastapic to "poświęcenie"? Obowiązkiem? Wychowaniem?
        IDEOLOGICZNIE
        -niestety musze sie zgodzić, że słowo samo w sobie w odniesieniu do
        macierzyństwa brzmi jakoś pompatycznie. Zreszta nie wyobrażam sobie, że
        miałabym go uzyc w stosunku do dziecka: "Poswięcałam sie, to teraz teraz funduj
        ten Nałeczów". Aż taka toksyczna to nie jestemwink
        - w gruncie rzeczy jednak wydaję mi sie, że madremu macierzyństwu bliżej do
        poświecenia, niz do obowiązku. Bo obowiązek to jest coś, co niezaleznie od
        mojej woli musze zrobić (nawet jesli tego nienawidzę), natomiast poswięcenie to
        akt wolnej woli: mam wybór i wybieram coś, rezygnujac z innych rzeczy
        • ledzeppelin3 Re: Źle odbieram sformułowanie 07.02.07, 20:46
          W kontekście tego postu można przyjąć, ze chyba spór idzie rzeczywiście
          bardziej o sformułowanie, niż o myśl przewodnią
          W każdym razie obowiazek można wypełniać z pasją, przyjemnością i może on
          stanowić treść i smak życia (też trochę pompatycznie wyszło, trudno)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka