Dodaj do ulubionych

na garnuszku męża

05.02.07, 15:07
3 miesiace temu urodziłam synka no i od tej pory to żyjemy tylko z kasy męża
no i ja jakoś czuje się źle w tej sytuacji, zawsze było tak ż każdy mial
swoją kasę i nie liczył się z drugim teraz ja nie jestem w stanie zostawic
małego i iśc do pracy, mąż z resztą nie chce żebym zostawila maluszka i szla
do pracy, nie wypomina mi kasy ani nic ale ja się z tym męczę ze ja nie
zarabiam tylko mąż...czuje się gorsza od niego...czy ktoś tak miał jak
Ja...mam się tym przejmowac czy po prostu zaakceptowac tą sytuacje aż
odchowal troche synka?...
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: na garnuszku męża 05.02.07, 15:15
      > no i ja jakoś czuje się źle w tej sytuacji

      Czyli wszystko jest w Twojej głowie. Nie ma sensu się z tym męczyć. Albo wracaj
      do pracy, albo przekonaj się do opinii męża, że tak jak jest jest ok. Z tym, że
      może byc Ci trudno nabrać takiego przekonania, jeśli "czujesz się gorsza" bo nie
      przynosisz do domu pieniędzy. Dlaczego Ci się wydaje, że lepszy jest ten, co
      zarabia? Zwłasza w sytuacji, gdy druga osoba też nie leży i pachnie, lecz wnosi
      w życie rodziny znaczny wkład?
    • malgra Re: na garnuszku męża 05.02.07, 15:23
      ja tak miałam ale mi przeszło i wcale nie czuję się gorsza.
    • agniech30 Re: na garnuszku męża 05.02.07, 15:36
      No moment, ale przecież skoro pracowałaś, a dziecko ma dopiero 3 miesiące, to
      przecież masz wypłacaną pensję w ramach urlopu macieżyńskiego? Potem możesz
      jeszcze wykorzystać cały urlop - też płatny, w trakcie którego można iść na
      zwolnienie, co go automatycznie przedłuża (tak, wiem, posypią się gromy, że to
      nieuczciwe itd..) ale to pozwala odwlec w czasie przejście na garnuszek męża...
      A potem się można zastanowić, co dalej - pół etatu, albo nawet 1/4, dzięki
      czemu dziecko na tym nie bardzo ucierpi, bo większość czasu będziesz z nim, a
      zawsze będziesz miała jakieś własne fundusze.
    • aluc Re: na garnuszku męża 05.02.07, 15:41
      to nie jest kwestia pracy czy niepracowania, ale poczucia własnej wartości IMHO
      i tego, na czym to poczucie w.w. jest budowane

      jeśli do tego jest ci potrzebna praca i zarabianie - wracaj do pracy, jeśli
      nie - zostań w domu i korzystaj z konta szan. pana małżonka bez wyrzutów
      sumienia, jeśli on nie ma nic przeciwko temu
    • monia145 Re: na garnuszku męża 05.02.07, 16:09
      Też tak miałam...i dlatego pracujęsmile
      Syn poszedł do przedszkola- ja do pracy..i bardzo chwalę sobie ten wybórsmile
      • sebaga Re: na garnuszku męża 05.02.07, 17:04
        Nie bardzo rozumiem czemu czujesz się gorsza.. Ale chyba jedynym rozwiązaniem
        jest pójście do pracy.
        • malazuzia Re: na garnuszku męża 05.02.07, 19:28
          Byłam w podobnej sytuacji przez ponad rok czasu. I doskonale Ciebie rozumiem.
          Choć mąż mi niczego nie żałował i niczego nie wypominał. Teraz już pracuję.
          Czuje się duzo lepiej. Zarabiam niewiele, ale mam tą świadomość, że ja też mam
          jakieś pieniądze. Praca była lekiem na to zło.

          Pozdrawiam
    • maga202 Re: na garnuszku męża 05.02.07, 19:52
      A dla mnie takie poczucie, że się jest na garnuszku męża jest chore. U nas kasa jest wspólna i nie jest ważne kto ją zarabia. Chyba najwazniejsze jest dobro waszego wspólnego dziecka.
      To analogicznie, mężczyzna powinien czuć się gorszy że mniej wychowuje dziecko? Takie jest życie i każddy ma w nim swoją rolę i swoje obowiązki, jeden pracuje, inny się uczy a jeszcze inny wychowuje dzieci. Nie jestem za siedzeniem w domu ale bez przesady zostawić 3 miesięczne dziecko?
      Macie rację, niech zostawi 3 miesięczne dziecko i idzie do pracy, co tam psychika dziecka.
      • monia145 Re: na garnuszku męża 05.02.07, 20:01
        Dlaczego chore?
        Każda z nas inaczej postrzega swoje miejsce z zyciu- niepracując, miałam
        wyobrażenie siebie jako pasożyta na mężowskiej skórze..nie spełniałam się, nie
        realizowałam, o wszystko musiałam prosic, dopominać się o
        pieniądze....przeszkadzało mi to i dlatego zmieniłam swoje życie....

        Mówimy tutaj o osobistych, indywidualnych odczuciach- nie zapominaj....
        • majan2 Re: na garnuszku męża 05.02.07, 21:48
          Ja tak milam i mam nadal, mimoze juz pracuje, ale zarbiam niewiele ponad wydatki
          na nianie. Moj chlopak mowi,zebym sie w glowe puknela i to samo przyjaciolki,
          ale czuje sie z tym zle i np. staram sie na siebie wydawac niewiele.
        • mijas_costa Re: na garnuszku męża 05.02.07, 22:19
          > realizowałam, o wszystko musiałam prosic, dopominać się o
          > pieniądze....

          oj to ty biedna byłaś..
          • monia145 Re: na garnuszku męża 05.02.07, 22:21
            I po co to fałszywe współczucie?
            • mijas_costa Re: na garnuszku męża 05.02.07, 22:26
              dlaczego zaraz fałszywe?
      • maga202 Re: na garnuszku męża 05.02.07, 22:10
        Ja rozumiem pójście do pracy po macierzyńskim i wtedy gdy to jest możliwe ale mieć wyrzuty że się nie pracuje przy 3 miesięcznym dziecku. To jest przesada. Co innego pracować dla satysfakcji i realizacji własych dążeń a co innego z powodu poczucia że się pasożytuje na mężu. Ja uważam że nie jest to prawidłowy sposób myślenia i dla mnie to jest chore. Jest to po prostu problem psychiczny polegający na niedowartościowaniu. Czy wychowywanie dziecka to nie najwzniejsz sprwa w naszym życiu? (przez te pierwsze miesiące oczywiście, potem ja tez zmierzam wrócić do pracy) Dla mnie moje dziecko jest najważniejsze i nie mam wyrzutów sumienia że je wychowuję.
        My z mężem bardzo się kochamy i wspieramy i nigdy by nikomu z nas do głowy nie przyszło, że możemy stać się dla siebie ciężarem. Myślę na tak piwinno być w małżeństwie.
        • monia145 Re: na garnuszku męża 05.02.07, 22:37
          Ale autorka wątku nie ma wyrzutów sumienia, że wychowuje dziecko, tylko
          dlatego, że nie pracujesmile
          Irracjonalne czy nie, czesto owe wyrzuty pojawiają się, kiedy osoba aktywna do
          chwili macierzyństwa, nagle osiada w domu....i teraz powinna zastanowic się,
          czy po macierzyńskim wraca do pracy a dziecko zostaje z nianią lub babcią czy
          też bez żalu za pracą, pozostanie dalej z dzieckiem...
          • maga202 Re: na garnuszku męża 06.02.07, 09:43
            Tak oczywiście, ja wiem że się takie wyrzuty pojawiają ale są tak jak piszesz irracjonalne czyli nieuzasadnione i dlatego uwazam że odpowiednie podejście do sprawy, może rozmowa pomogą to irracjonalne poczucie pasożytnictwa wyleczyć.

            > Ale autorka wątku nie ma wyrzutów sumienia, że wychowuje dziecko, tylko
            > dlatego, że nie pracujesmile

            A dlaczego nie pracuje? Bo wychowuje dziecko. Nie oszukujmy się idąc do pracy dużą część wychowania naszego dziecka pozostwiamy komuś innemu. Niestety. Niekiedy pracując to nie my matki oglądamy pierwsze kroki naszego dziecka i to nie my słyszymy jego pierwsze słowa. Nieprawdaż? Mi jest na prawd przykro że może tak być.
            Pozdrawiam magda
    • jolusia20 Re: na garnuszku męża 06.02.07, 08:41
      Mąż zarabia a Ty zajmujesz sie zdieckiem, przeciez to tez praca. Ja tak mialam
      bardzo długo, ale maz tez zachowywał sie tak jak Twój i nmawet jak czasem
      głupio było mi wydac kase na kolejny ciuch czy cos w tym stylu to sam mnie
      namawiał albo po prostu brał rzecz i szedł z nia do kasy. Ale tez miałąm
      podobne odczucia co Ty, tyle ze niewiele mogłam zrobicsad
      Ale w kazdym razie ciesz sie ze masz normalnego meza, moja kolezanka nie ma
      tyle szczescia. Ona siedzi w domu bo ma dwoje dzieci, musiała by wziac nianię a
      jej naprawde trudno byłoby znaleźć prace i zarobiłaby prawdopodobnie tyle ile
      wzięłaby niania, jej maz swietnie zarabia, ale wiekszosc kasy wydaje na sprzet
      rtv, maja naprawde niezle wyposazony dom, a dzieci wszystko stare, po kims ona
      tez i nawet na jedzenie im załuje.
    • 76kitka Re: na garnuszku męża 06.02.07, 10:06
      Pomyśl sobie za co zapłaciłabys więcej za np. poprowadzenie księgowości czy za dobrą opiekę nad dzieckiem. Może kochająca babcia zapewni maleństwu opiekę i miłośc, ale już przy niani czy żłobku jest z tym problem. Brak swojej pensji potraktuj jakbyś zapłaciła komuś za to co robisz sama. Uzgodnijcie z męzem, że od tej pory Ty zajmujesz się zakupami i opłata rachunków, policz ile Ci potrzeba, dodaj trochę na własne potrzeby i niech Ci tyle mąż przesyła na konto. W ten sposób nie trzeba za każdym razem prosic o pieniądze, masz swobodę, nikt Cię nie kontroluje. Jestem już ponad dwa lata na wychowawczym i ja nie mam wrażenia, że jestem na utrzymaniu, nie kłócimy się o pieniądze. Ja nie lubię wspólnego konta, nie lubię wiedziec ile mąż zapłacił za prezent dla mnie, albo byc pewna, że na koncie jest jakaś suma, a okazuje się, że mąz coś kupił i jest mniej. My konsultujemy z sobą tylko duże wydatki i zakupy, które mają służyć nam wszystkim.
    • mayra3 Re: na garnuszku męża 06.02.07, 13:43
      A mnie się nasuwa taka refleksja. W małżeństwie wcześniej czy później może sie
      zdarzyć sytuacja, że jedno z małżonków będzie bardziej lub mniej, ale zalezne
      od pomocy (również tej materialnej) drugiego. Przejściowy brak dochodów ze
      względu na pozostanie w domu z dzieckiem jest chyba najszczęśliwszą sytuacją
      sposród tych, które przychodzą mi do głowy. Zresztą ja sama pomimo 40-tki na
      karku, dwóch fakultetów i dobrze płatnej pracy zdecydowałam się na roczny urlop
      wychowawczy (ale wzięłam go dopiero gdy synek miał 1,5 roku). Ale wracając do
      rozpoczętej myśli... Wyobraź sobie, że to nie wychowanie dziecka, ale choroba
      uniemożliwia Ci kontynuowanie pracy i w konsekwencji ucięcie dochodów.Tez
      miałabys wyrzuty sumienia, że mąż Cię utrzymuje? Oczywiście nikomu tego nie
      życzę, ale żyjemy wśród ludzi i o takich sytuacjach się słyszy ( nie tylko
      wśród osób w wieku emerytalnym). Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka