Dodaj do ulubionych

Świadkowie Jehowy

17.04.03, 08:58
Od razu zaznaczam ze ie bedie obrazania uczuc religijnych.

Dzwonek do drzwi. Otwieram. Mila pani z dzieckiem. Mowie dzien dobry i
strzela w grubej rury. "Jaka jest pani recepta na szczescie", "czy nie
obawia sie pani swiata" "czy jest pani szczesliwa w malzenstwie".

Bardzo zle sobie radze z zamykaniem drziw. Pare razy bylam juz na trasie
stalych wedrowek. W sumie mi to nie przeszkadza, ale przeciez nie chce
sprawiac wrazenie potencjalnego sympatyka. Nie chce tez czlowieka
bezceremonialie wyrzucic bo krzywdy mi nie zrobil, szanuje jego przekonania.

A wy jak sobie radzicie? Bo ja dzisiaj znowu wzielam porcje broszurek.
Obserwuj wątek
    • adzia_a Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 09:33
      Ja jestem wg mojej rodziny - dziwna wink
      Jeśli tylko mam czas, wdaję się w rozmowy o Starym Testamencie i jego znaczeniu
      dla współczesnego człowieka, bo temat mnie fascynuje.
      ostatnio na testach alergicznych. Pielęgniarki miały niezły ubaw widząc dwoje
      pokłutych ludzi rozprawiających zażarcie na temat "ST a nauka Jezusa" smile
    • ehhermiona Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 09:46
      Gosiu, napiszę Ci, jak ja sobie poradziłam, chociaż pewnie to zależy od
      zdeterminowania osób "przychodzących" (bo tacy, co od razu nogą blokowali
      drzwi, też się zdarzali, kiedy byłam dzieckiem). Przez jakiś czas do mojego
      przed-poprzedniego mieszkania przychodziły dwie starsze panie - za każdym razem
      mówiłam im, zanim na dobre zaczęły, że mnie to nie interesuje,dziękuję bardzo i
      do widzenia, no i jakoś je to zniechęcało - odchodziły. Za którymś razem nie
      udało mi się - a nie umiem "wchodzić w słowo", no i zaczęły mnie pytać,
      dlaczego mnie nie interesuje, czy nie obchodzi mnie los świata - itd.,itp. No
      więc im powiedziałam - że szanuję ich poglądy, podziwiam zapał, z jakim je
      głoszą, ale proszę, żeby więcej nie przychodziły, bo nie chciałabym być
      nieuprzejma. Spojrzały, pożegnały się i.... więcej ich nie zobaczyłam.
      No, ale być może to nie zawsze działa.... Natomiast osoby zaczepiające mnie w
      tym celu na ulicy mijam szybkim krokiem rzucając "nie, dziekuję", bo wiem, że
      zatrzymanie się oznacza zaproszenie do dyskusji.

      Pozdrawiam smile

      Monika - wcale nie łysy czterdziestolatek, co było swego czasu sugerowane wink
    • gosia_rrr Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 10:00
      Witajsmile
      To zamykanie drzwi uwarunkowane jest od tego z kim mam przy nich do czynienia.
      Chociaż z nadejściem wiosny coraz więcej jest ludzi, którzy mają nam coś do
      zaoferowania (pościel, środki czyscczące, kurtki, dywany, drzwi wejściowe(!), a
      nawet religię).
      Ja mam na to jedną (mój mąż mówi chamską) receptę: otwieram dzrwi, uśmiecham
      się, mówię grzecznie :"dzień dobry", a potem zmieniam front i mówię, że mnie to
      nie interesuje (stanowczym głosem, z poważną miną), zamykam drzwi. Wszystko,
      póki co skutkuje-drugi raz do mnie już nie pukająwink
      Pozdrwiam. Gosia.
    • agnieszka_mama_azj_edziecko Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 11:53
      Mój mąż jest z natury człowiekiem asertywnym, a i ja przez lata małżeństwa
      czegoś się od niego nauczyłam. Dawniej czułam się winna wobec wszelkich osób
      nachodzących mnie w domu. Teraz mówię poprostu "Dziękuję, nie jestem
      zainteresowana" i koniec. Fakt, że przychodzi mi to łatwiej odkąd mieszkamy w
      domku i nie widzę rozmówcy, tylko konwersuję przez domofon.
      Uważam, że we własnym domu mam prawo wyboru: z kim i o czym chcę rozmawiać. My
      home is my castle, jak słusznie mawiają Angole. Nie prowadzę domu zamkniętego,
      ale sama decyduję o tym, kogo do niego zapraszam.
      • sto_kolorow_mgly Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 12:15
        Aga, mowie podobnie: "przepraszam, ale nie jestem zainteresowana". Skutkuje smile
    • dosiamamafilipa Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 12:02
      hej
      ja mam staly tekst : bardzo mi przykro ale wlasnie spiesze sie na transfuzje
      krwi a przed chwila zjadlam kilogram kaszanki i jak do tad dzila w 100 %
      im tego wieara zabrania i po tym juz nie chca ze mna gadac.
      pzdr.
      dorta
      • ata_x Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 14:05
        dosiamamafilipa napisała:

        > hej
        > ja mam staly tekst : bardzo mi przykro ale wlasnie spiesze sie na transfuzje
        > krwi a przed chwila zjadlam kilogram kaszanki i jak do tad dzila w 100 %
        > im tego wieara zabrania i po tym juz nie chca ze mna gadac.
        > pzdr.
        > dorta

        Wiesz Dorta, zapewniam cię że podobny skutek przynosi po prostu stwierdzenie,
        że nie jesteś zainteresowana. Nie chca gadać nie dlatego, że im wiara
        zabrania wink tylko inteligentnie się domyślają, że to znaczy "Nie mam ochoty
        rozmawaiać" (tu mi brakuje ikonki z wyszczerzonymi zębami).

        ATA

    • alexk-ignacy Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 13:23
      Ja również mówię, że nie jestem zainteresowana smile i zamykam drzwi.

      Mogę Ci powiedzieć tylko z doświadczenia mojej Mamy, że raz wzięła od Świadków
      gazetki i miała zagwarantowane wizyty co tydzień smile. Dopiero, gdy zaczęła
      mówić, że nie jest zainteresowana częstotliwość wizyt baaaardzo się
      zmniejszyła wink.
    • atzumi Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 14:11
      Mi się kiedyś udało przegadać pewnego bardzo elokwentnego Świadka Jehowy -
      biedaczek wlazł (niechcący zapewne) na jeden z moich ulubionych tematów -
      penitencjarystykę i prawa człowieka. Zazwyczaj jednak odpowiadam: "nie,
      dziękuję" i też działa. W sumie rozumiem, że to co robią, to w ich mniemaniu
      dla mojego dobra, ale nie lubię być uszczęśliwiana na siłę.
      Pozdrawiam
      Lena
      • grzalka Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 14:18
        kiedyś mialam z tym straszny problem...zamknąć drzwi nie umiałam, jak mnie ktoś
        zaczepiał na ulicy to się zatrzymywałam i potem nie umiałam przerwać
        słowotoku....i traciłam czas, bo nie mogłam wziąć udziału w dyskusji nie mając
        podstaw wiedzy..a w domu rosła sterta broszurek
        teraz jak pukają, mówię, że dziekuję, ale jestem niewierząca, albo, że nie mam
        ochoty o tym rozmawiać, a na ulicy mijam szybkim krokiem mówiąc "nie, dziękuję"
        czyli dzięki nim nauczyłam się być troszkę bardziej asertywnawink)
    • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 14:57
      No wlasnie.
      a ja mam z tym problem. Bo tu sie mnie czlowiek pyta czy ja z Biblii czerpie
      inspiracje. A ja mu- nie jestem zainteresowana. Nie umiem.
      • agnieszka_mama_azj_edziecko Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 15:13
        Nie jestem zainteresowana rozmową na ten temat właśnie teraz i właśnie z Panią.
        Był w moim życiu taki czas (studia, harcerstwo), kiedy wiele godzin (nocy)
        poświęciłam z upodobaniem na dyskusje na tematy podstawowe. Mam to wszystko z
        grubsza poukładane i teraz poprostu szkoda mi czasu na takie rozmowy z ktorych
        nic nie wynika.
        Przy okazji przypomniała mi sie opowieść pewnej "uczonej w Pismie" pani,
        hebraistce zawodowo zajmującej sie Starym Testamentem. Mieszkała w domu (bloku,
        kamienicy ?), w którym w innych mieszkaniach mieszkały jej mama i siostra. Przy
        okazji trzech wizyt Świadkowie mieli pecha trafić na nią w trzech mieszkaniach
        i od tego czasu omijali ten dom szerokim łukiem.
        • graaz Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 17:06
          Mnie też nachodziły ....
          Wiele razy odmawiałam, odpowiadając monotonnie i do znudzenia - nie, mnie to
          nie interesuje (czasem wychodziło głupio, gdy taka odpowiedź padała na pytanie,
          np. czy chcesz byc szczęśliwa... he he)
          Potem mnie już znały.
          Kiedys jechałam windą z jedną z nich i tym razem z jakimś nowym nabytkiem
          Jehowym. Był to mężczyzna. Ów pan na mój widok zaczął już radośnie sięgać do
          swej teczki z ulotkami... gdy nagle kobieta chwyciła go za rękę i powiedziała:
          Nie, tej pani nie interesuje zbawienie duszy....

          Ot, taka sobie historyjka. Dowód na to, że i do nich cos trafia. wink)))

          A ja bardzo jestem zainteresowana zbawieniem duszy. Serio.

          Graz wink)
    • pysia-aga Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 18:39
      Gosiu,
      zapewniam Cię, że ilekroć przyjmiesz jakąkolwiek broszurkę od Świadków Jehowy,
      tylekroć oni do Ciebie wrócą jak bumerang.
      Ja któregoś razu nieopatrznie przyjęłam broszurkę. No i następnym razem ich
      pierwszym pytaniem było: czy przeczytała pani to, co zostawiliśmy? a ja na to:
      a nie, nie miałam czasu, wyrzuciłam. Spojrzeli po sobie, powiedzieli "aha", i
      więcej się nikt u mnie nie pojawił smile chyba jestem u nich na czarnej liście.
      Może nie było to z mojej strony najdelikatniejsze, ale skuteczne.
      Co i Tobie polecam i pozdrawiam smile
      Aga
    • adzia_a Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 19:43
      A ja spróbuję Was troszkę sprowokować wink

      To begin with wink - jestem katoliczką, praktykującą, dodam (bo ostatnio
      pojawiły się dwie kategorie wink ).

      Jako osoba praktykująca chcę, żeby szanowano moje prawo do manifestowania uczuć
      religijnych, żeby nawet jeśli kogoś one śmieszą, powstrzymał się od złośliwych
      komentarzy. Nawet, jeśli pielgrzymka do Częstochowy powoduje utrudnienie w
      ruchu pojazdów. Nawet jeśli nie trawi świąt Bożego Narodzenia i kolęd w TV.

      No a teraz pomyślecie o kimś, kto jest Świadkiem Jehowy i jego religia nakazuje
      mu aktywnie głosić Słowo Jezusa i świadczyć o nim w każdym miejscu.
      Czemu wydaje się to niektórym dziwne i śmieszne, tak śmieszne, że nie mogą
      sobie darować tekstów o kaszankach? Zastanawiam się, jakbym się poczuła, gdybym
      dzieląc się z kimś radością Bożego Narodzenia usłyszała "Sorry, ale idę właśnie
      cudzołożyć z żoną bliźniego swego"? wink

      Zaznaczam, że moje obserwacje dotyczą raczej życia niż tego wątku - ale są,
      jakie są.

      Czasem myślę sobie, że należę do kościoła, który wywiera o wiele większy wpływ
      na życie osób do niego nie należących, niż Świadkowie Jehowy...
      • kamyczek_edziecko Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 20:08
        do mnie świadkowie jehowy zapukali tylko raz i... zapytali czy jest ktoś
        dorosły.powiedziałam, że jestem jak najbardziej dorosła, a oni popatrzyli po
        sobie i poszli. cóż.
        ale myślę, że gdyby mnie nachodzili, odmówiłabym grzecznie, aczkolwiek
        stanowczo.
        pozdr. kamyczek
        • ekachna Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 22:40
          Świadków Jehowy po prostu spławiam, bardziej namolnych pytam o to, co napisane
          jest w ew. św. Łukasza w rozdz. 25 w.30. Oczywiscie nie wiedzą, Pismo św. znają
          tylko wyrywkowo. A co jest napisane? - ciekawi sami sprawdzą, hehe.

          Adzia, świadkowie Jehowy to sekta, piszę to z pełną świadomością. Czy znasz
          jakąś religię, której wyznawcy zaczepialiby namolnie na ulicy i twierdzili, że
          jesteś głąbem bo nie umiesz czytać i niewłaściwie rozumiesz, co czytasz?
          Tak właśnie postępują świadkowie Jehowy. To oni obrażają moje uczucia religijne
          szargając chrześcijańskie świętosci ( moze to zbyt górnolotne ). A Pismo święte
          naprawdę przeczy wszystkiemu, co ci ludzie plotą.
          • adzia_a Re: Świadkowie Jehowy 18.04.03, 09:04
            > Czy znasz
            > jakąś religię, której wyznawcy zaczepialiby namolnie na ulicy i twierdzili,
            że
            > jesteś głąbem bo nie umiesz czytać i niewłaściwie rozumiesz, co czytasz?

            Nie, ale znam religię, która występuje wszędzie - w mediach, w szkole, której
            przedsięwzięcia finansowane są z podatków (m.in. Świadków Jehowy) - ia tak się
            zastanawiam, czy wyznawcy innej religii nie mogliby użyć w stosunku do niej
            właśnie takich określeń - "namolne", "natrętne"... Uwaga - oczywiście, nie
            uważam za złe tego, że skoro większość deklaruje, że ją wyznaje, to ona się
            pojawia częściej - zastanawiam się jednak, jak widzą to osoby innej wiary...

            Wyobrażam sobie rozmowę Świadków Jehowy:
            "Co robisz, kiedy częstują cię alkoholem"? - "Wiesz, no trochę mi głupio,
            patrzą na mnie dziwnie - ale ja jestem mało towarzystki, bardziej głupio się
            czuję kiedy wszyscy chcą się ze mną łamać opłatkiem" - i tak dalej...

            Nawykliśmy do bycia większością - do tego stopnia, że nie przeszkadza nam to,
            że nasze tradycje niekoniecznie muszą uszczęśliwiać innych...

            PS. Dodam, że czasem czytałam ulotki Świadków Jehowy i wiecie - są w nich
            podobne treści co np. na naszym forum "Wychowanie". O alkoholizmie, narkomanii,
            o wszechogarniającej postawie konsumpcji...I żeby nie wiem co - nie potrafię
            znaleźć w tym nic złego...

            Pozdrawiam Agnieszka
            • mag_p Re: Świadkowie Jehowy 18.04.03, 11:00
              Wiesz dzieki takim wypowiedzieom jak Twoja - wraca mi wiara w ludzi ktorzy sa
              katolikami!
              I dziekuje Ci zat to.
              Mag
              PS. Ja tez jestem katoliczka , choc czasem.. patrzac na swiat pelna
              zwatpinia...
      • g_kasia Re: Świadkowie Jehowy 20.04.03, 07:22
        Adziu, mam kilku znajonych świadków, od nich wiem, że to chodzenie to głównie
        kwestia finansowa - dostają pieniądze od zgromadzenia za to chodzenie. Wiem to
        stąd, że pewna znajoma chcąc nas zachęcić do przejścia (mają jakieś prowizje
        za skuteczność ?? )powiedziała nam wprost, że jeżeli przejdziemy na jej wiarę,
        to będzie nas stać na kupno mieszkania i domu w górach, skąd pochodzi moja
        rodzina. Dlatego już nie wierzę w ich chęć nawracania...
        • l.e.a Re: Świadkowie Jehowy 20.04.03, 15:04
          Witaj g_Kasiu

          bardzo zdziwił mnie Twój post, gdyż mam ciocię , która należy do grona Świadków
          Jehowy od kilkunastu lat. Jest niesamowicie mądrą i inteligentną osobą - wierzy
          w to co mówi Biblia i dlatego chodzi i naucza, a czyż w Bibli nie pisze idźcie
          i nauczajcie ? Moja ciocia do tej pory w żaden sposób się nie wzbogaciła !!!
          żyje ze skromnej emerytury nauczycielskiej i pomaga z serca ludziom - wszystkim
          nie tylko Świadkom Jehowy !!! Ja jestem wyznania katolickego ale czasem wstyd
          mi za ludzi, którzy przyznają się do tej wiary. Bo czymże jest wiara bez
          zasad ? Bez przestrzegania praw ? Świadkowie swych praw przestrzegają i za to
          ich podziwiam. Lubię dyskutować znimi, bo dowiaduję się wiele ciekawych rzeczy -
          odpowiadają na moje pytania. Np. dotyczące chrztu dzieci - przeciez Jezus
          został ochrzszony dopiero jako dorosły mężczyzna, a spowiedź w konfesjonale ?
          pismo mówi o spowiedzi ogólnej nie wspomina słowem o konfesjonale. Kiedy
          zapytałam o to mojego przyjaciela Księdza, który wykłada na studiach
          teologicznych - przyznał mi rację,że nasze konfesjonał to wymysł koscioła
          katolickiego, tradycje są pogańskie, a nie chrześcijańskie; patrz choinka w
          Boże Narodzenie - jest tego więcej.
          Natomiast gdy pukają w moje drzwi , odpowiadam dziękuje bardzo skorzystam
          czasami ) tylko z przeczytania ulotek ( bo mnie interesują ) i dowidzenia.

          pozdariwam serdecznie - lea
          • g_kasia Re: Świadkowie Jehowy 20.04.03, 17:20
            Lea, nie wiem jaka jest prawda, napisałam to, co mi powiedziano, co
            zauważyłam. Może niektórzy chcą za swoje chodzenie pieniędzy, inni robią to,
            bo czują, że powinni. Nam autentycznie powiedziano, żebyśmy przeszli na ich
            wiarę dla zysku. Może to był tylko taki "lep"? Nie mam zielonego pojęcia.
            Wiem, że część tradycji chrześcijańskich ma pochodzenie pogańskie, nie zawsze
            też raduje mnie historia Kościoła, tak średniowieczna, jak i współczesna...
            Wiesz, poza tym zawsze wydawało mi się, że wszystkie wiary to jakby pokoje w
            domu bez dachu i wszyscy wierzący patrząc do góry i tak widzą jednego Boga,
            jakkolwiek by go nazywali czy czcili. Wydaje mi się, że dla Boga nie ma
            większego znaczenia czy człowiek czci Go w niedzielę, sobotę, przyjmuje
            komunię, czy odprawia mantrę, ale ważne jest to, jakim jest człowiekiem i czy
            Go kocha.
            Któraś z dziewczyna napisała, że lubi Wielkanoc, ponieważ skłanią ją do
            refleksji. Podpisuję się pod tym i dziękuję wszystkim, którzy dali mi dzisiaj
            swoimi postami do myślenia.
            • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy 07.05.03, 14:32
              g_kasia napisała:

              > Lea, nie wiem jaka jest prawda, napisałam to, co mi powiedziano, co
              > zauważyłam. Może niektórzy chcą za swoje chodzenie pieniędzy, inni robią to,
              > bo czują, że powinni. Nam autentycznie powiedziano, żebyśmy przeszli na ich
              > wiarę dla zysku. Może to był tylko taki "lep"?

              To może zanim zaczniesz rozpowszechniać w necie cos,czego nie jesteś pewna to
              się troszkę zastanów. Czasami warto się po prostu pomyśleć np. skąd by się te
              pieniądze miały brać. Bo wyobraź sobie ,że pieniądze w zborach SJ biorą się ze
              składek, nie takich zbiórek na tacę , tylko z dokładnie
              ewidencjonowanych ,dobrowolnych składek comiesiecznych członków zboru.

              A jeśli Co powiem ,że będąc trzy lata Świadkiem Jehowy trzy razy poświęcałam
              kota i do tego raz w roku piłam niemowlęcą krew to też uwierzysz? ...cóż
              dotychczas wydawało mi się, że takie bzdety potrafią powtarzać tylko ludzie
              prymitywni, a tu okazuje sie, że i tacy , którzy umieją korzystać z internetu
              też sad

              I kto by pomyślał, że weszłam sobie dla odmiany na gazete, zobaczyć o czym tu
              się rozprawia i na takiego kwatka od razu się nadziałam....

              Przy okazji pozdrówka dla Adzi i Aty z wiadomych powodów.

              Chyba wiecie kto, prawda?

    • macinak Re: Świadkowie Jehowy 17.04.03, 23:06
      Ja kiedyś zaprosiłam do domu Świadków Jehowy i to był początek bardzo dobrej
      przyjaźni. Dodam, że bez większych problemów zaakceptowali moją niechęć do
      zmiany wyznania. Teraz jak nachodzą mnie SJ w moim nowym domu to poprostu
      mówię, że mam przyjaciela z którym już ten temat omówiłam smile
      Gośka
    • bea4oliv Re: Świadkowie Jehowy 18.04.03, 09:10
      Muszę się z niektórymi stwierdzeniami tu napisanymi nie zgodzić. Swiadkowie na
      pewno nie są niegrzeczni, czy namolni. Oni jesli tylko widza odrobine
      zainteresowanai pismem swiętym chca przekazać soja wiedze.NIe znaja bibli na
      pamieć ale to jest naprawde pokaźna ksiązka.Nie jestem świadkiem ale dzięki
      nim poznałam biblię a raczej poznaję i co odkryłam że kościół katolicki w wielu
      miejscach kłamie powołujac sie własnie na biblię. A czy wiecie że kiedys nawet
      zakazywał czytania i posiadania tejże?!A bóg kościoła katolickiego i bóg
      świadków to ten sam bóg. Tylko światkowie mówią do niego po imieniu JHWH - tak
      brzmi po hebrajsku a po polski Jahwe lub Jehowa.
      Fakt gorliowość z jaką głoszą biblię dla mnie trudna do zrozumenia, reakcje
      ludzi sa naprawde rózne i wytarczy poporostu powiedziec , nie dziękuję.
      Gwarantuję że zostawią was w spokoju. Co nie znaczy że za jakis czas nie
      spróbują z nowu pogadać z wami na tematy biblijne.
      A tak apropos w stanach uznano ich za domokrążców i zabronili im chodzenia po
      domach ale sad najwyzszy uznał że nie działaja nie zgodnie z prawem i uchylił
      zakaz chodzenia po domach.
      A swoja droga ja dzieki ich wizycie zaczełam czytac biblię i dowiedziałam się
      naprawde wielu ciekawych rzeczy a napewno jednego - dużo łatwiej mi się z
      biblią żyje a z kłamstawmi kościoła katolickiego wcale nie więc sie chyba
      wypiszę.
      pozdrowionka
      bea
    • ata_x Re: Świadkowie Jehowy 18.04.03, 09:31
      No dobra, poczytałam sobie troche ale prawdę mówiąc nic mnie nie zaskoczyło.
      Dla niewtajemniczonych: jestem jedną z tych namolnych, spławianych sekciarzy
      plotących rzeczy, zupełnie sprzeczne z Pismem Świętym, którym wiara zabrania
      gadać o transfuzji i kaszance, ale do których czasem coś (o dziwo ?) trafia.

      Co prawda Wieczna_Gosia rzuciła watek chyba w innym kontekście, no ale raczej
      nie spodziewałam się innych wypowiedzi, bo to rzeczywisty przekrój tego, co
      spotykam bedąc po drugiej stronie drzwi smile)))) Tylko powiem wam jedno:
      jesteście takie dumne ze swoich "zdecydowanych" metod spławiania, ale tak
      naprawdę gdybyście były po tej stronie drzwi, po której jestem ja, to
      mogłybyście zobaczyć jakie świadectwo wystawia wam takie zachowanie. Ręczę, ze
      wystarczy powiedzieć, że nie macie ochoty na taaąyskusję, a nikt wam nogi
      między drzwi wkładał nie będzie ani narzucał wam swojej wiary, ani uśwaiadamiał
      że jesteście głabami, bo źle interpretujecie Pismo Świete.

      Niemniej stwierdzam, że na przestrzeni ostatnich 20 lat i tak kultura ludzi w
      tym zakresie się podniosła i zdecydowana większość zrozumiała, że Świadkowie
      Jehowy po prostu PROPONUJĄ rozmowę a nie ZMUSZAJĄ do niej. I że wystarczy
      kulturalnie powiedzieć, jeśli kogoś to nie interesuje. Przepraszam z góry,
      jesli ktoś poczuje się dotknięty, bo teraz uogólniam, ale generalnie
      stwierdzam, że ludzie głeboko wierzący w Boga i robiacy to z wewnętrznego
      przekonania, niezależnie w jakiej są religii, nie uważają propozycji rozmowy o
      Bogu i Pismie Świętym za zamach na ich wolność i religijność. Bo mają
      wewnętrzne przekonanie, że robią dobrze i wiedzą dlaczego. Ci, którzy tej
      pewności nie mają, atakują. Mówię to ze swojego doświadczenia z wieloletnich
      rozmów z ludźmi rozmaitego pokroju.

      Mówię od razu że nie "nawróciłam" imponującej liczby osób (hehe - to sarkazm -
      wyjaśniam dla niezorientowanych i zacietrzewionych - nie mozna nikogo nawrócić -
      ciągle wierzę, że to człowiek decyduje o swoich wyborach i deczyjach - może
      tylko zbierać materiał do przemysleń), ale przeprowadziłam wiele interesujacych
      rozmów z ludźmi róznych wyznań, które mi nie zaszkodziły (wam też nie zaszkodzą
      pod warunkiem, że religia dla was jest czymś ważnym), poszerzyłam swoje
      poglądy, z pewnymi ludźmi utrzymuje nadal kontakty, choć nie zostali Świadkami
      Jehowy i trzymaja się nadal swoich poglądów.

      I na koniec:
      - ksenofobia nigdy nie przynosi nic dobrego.
      - co byście nie wymysliły, żeby spławić Świadkó Jehowy, i tak za jakis czas
      przyjda żeby zapytać, czy nie zmieniłyście zdania


      Wieczna_Gosiu - a może, jeśli naprawdę nie umiesz powiedzieć "nie"
      (naprawdę ???) to przygotuj się do nastepnej wizyty z jakimś tematem, np.
      kwestia wychowania dzieci smile)))))) Mozna i w kontekście Biblii.

      Ekachna - sorry, ale z tobą nie podejmuje się dyskutować w takim tonie (co nie
      znaczy że w ogóle nie - nie jestem zacietrzewiona smile)) ). Nigdy nie podejmuję
      dyskusji na takim poziomie, nawet przy drzwiach tylko grzecznie mówię: "Do
      widzenia".

      A kiedy spotykam takich ludzi jak Adzia, to naprawdę miło mi że dla kogos Bóg i
      religia coś znaczy i jest sposobem na zycie a nie tylko odświętnym gadżetem, bo
      inni też.

      Pozdrawiam wszystkich
      ATA
      • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy 18.04.03, 10:10
        Ata, no naprawde.

        Po pierwsze- jako zupelnego niedowiarka- interesuje mnie to wink
        Po drugie- rozumiem potrzebe gloszenia wiary. Czy obowiazek. Czy jak to
        inaczej nazwac. Z drugiej strony mam wrazenie ze biorac broszurki- sprawiam
        wrazenie podatnej na nawrocenie. A ja biolog jestem i w mojej wizji swiata nie
        ma miejsca na Boga. I dlatego mam problem.
        • ata_x Re: Świadkowie Jehowy 18.04.03, 11:23
          wieczna-gosia napisała:

          > Ata, no naprawde.
          >
          > Po pierwsze- jako zupelnego niedowiarka- interesuje mnie to wink
          > Po drugie- rozumiem potrzebe gloszenia wiary. Czy obowiazek. Czy jak to
          > inaczej nazwac. Z drugiej strony mam wrazenie ze biorac broszurki- sprawiam
          > wrazenie podatnej na nawrocenie. A ja biolog jestem i w mojej wizji swiata
          nie
          > ma miejsca na Boga. I dlatego mam problem.

          Gosia, biorąc broszurki to sprawiasz wrażenie, że chciałabyś je sobie
          poczytać smile))) Bo jakbyś nie chciała, to po co je brać ? Szkoda broszurek wink
          A czy podatna na "nawrócenie" jestes to okazuje się w dyskusji wink

          Lubie rozmawiać z biologami, bo ich sposób postrzegania świata właśnie w
          kwestii Boga różni się od mojego. Co więcej, ponad 10 lat temu spotkałam fajną
          rodzinke, oni oboje po biologii i przeprowadzilismy masę ciekawych rozmów. Bez
          efektu wink hihihi , bo nie są Świadkami Jehowy. Ale od czasu do czasu się
          odwiedzamy a Gienek krzysta czasami nawet z naszych publikacji (????!!!!)
          prowadząc zajęcia na uniwersytecie ze studentami. Zajęcia oczywiście z
          biologii, a nie religioznawstwa smile))

          Jeśli ci chodzi o to, że podejmując rozmowę dajesz komuś złudną nadzieję
          na "nawrócenie", to sie nie obawiaj. Możesz spokojnie czytać i dyskutować,
          jesli masz na to ochotę i ta druga osoba też. Żadnego odszkodowania płacić nie
          będziesz wink

          ATA
      • ehhermiona Re: Świadkowie Jehowy 18.04.03, 10:24
        Ato, gdyby u były buźki, napisałabym :jap: :jap: :jap:, tak mądry i wyważony
        jest Twój list. To ja pisałam o blokowaniu drzwi nogą i nie opisywałam tego
        jako normę, ale coś, co pamiętam z dzieciństwa, bo akurat byłam tego świadkiem.
        Ludzie są najróżniejsi - lepiej i gorzej wychowani - po obu stronach drzwi.
        Oczywiście, masz rację, o Biblii można rozmawiać, ale czasem trudno to robić "z
        zaskoczenia" - między garnkiem z gotującą się zupą a dzieciakiem wiszącym u
        nogi, albo w tłumie na ulicy - może stąd ten "standartowy" tekst "Nie
        interesuje mnie to". wink

        Serdecznie Cię pozdrawiam!
        Monika
      • mamaadama4 Re: Świadkowie Jehowy - do ata-x !!! 18.04.03, 22:20
        To nie do końca jest tak, że ŚJ nie są nachalni i w kulturalny sposób proponują
        rozmowę. Ja zawsze grzecznie mówiłam, nie dziękuję. I nie miałam wobec nich
        żadnych negatywnych uczuć. Do czasu... Siedziałam na cmentarzu, nad grobem
        mojej zmarłej kilka tygodni wczesniej 5-letniej córki kiedy podszedł do mnie
        pewien pan ze starszą panią. Ona nie mówiła nic natomiast on, pomimo moich
        próśb o uszanowanie tego miejsca i moich uczuć za wszelką cenę chciał "tchnąć
        we mnie nadzieję". I robił to pomimo moich próśb. Płakać mi się chciało a on
        swoje. Trwało to chyba z 15 minut a ja miałam dosyć. Na szczęście strasza pani
        która z nim była odciągnęła go ode mnie. I od tej pory straciłam tolerancję dla
        wyznawców tej religii. Trudno, są pewne granice, a przedstawiciel twojej wiary
        w sposób okropny je naruszył.
        danka
        • ata_x Re: Świadkowie Jehowy - do Danki, mamy Adama 24.04.03, 08:48
          Właściwie miałam już więcej nie zabierać głosu w tym wątku, bo jak czytam o
          prowizji za nawrócenie kogoś to mi rece opadają i nie widze sensu w dalszej
          dysuksji. Oczywiście to nie do ciebie, tak przy okazji. Bo jednak zabieram głos
          w tym momencie tylko i wyłącznie w kontekście Twojego posta, Danko.
          Rozumiem, że zachowanie tego ŚJ nie było taktowne, chociaż towarzysząca mu
          kobieta, jak piszesz, zachowała się inaczej. Sama pewno zreszta rozumiesz, że
          takie kwestie nie są kwestią wiary, a wychowania, charakteru, osobowosci itp. I
          nie będę wmawiać ani tobie, ani nikomu innemu, że takie sytuacje się nie
          zdarzają, ale tez nie wmawiajmy sobie ani nikomu, ze sa nagminne. Być może i ja
          kiedyś wzbudziłam czyjeś oburzenie z takich czy innych powodów i być może nawet
          o tym nie wiem (czasem wiem, jak ktoś mnie obrzuci różnymi epitetami wink ).
          Rozumiem twoje odczucia o których napisałaś:

          "I od tej pory straciłam tolerancję dla wyznawców tej religii. Trudno, są pewne
          granice, a przedstawiciel twojej wiary w sposób okropny je naruszył."

          Ale uważam, że powinny one być skierowane do tego konkretnego człowieka a nie
          do wiary jako takiej. Ja w swoim życiu spotkałam sporo nieżyczliwych ludzi (w
          pewnych przypadkach określenie "nieżyczliwy" jest po prosttu eufemizmem) w
          swoim że tak powiem życiu prywatnym (nie będąc oficjalnie przy drzwiach jako
          ŚJ) i prawie wszyscy byli to katolicy. Jednak nie twierdzę, że z tego powodu
          straciłam tolernację dla wyznawców tej religii, chociaż też przekroczyli pewne
          granice, dla mnie nieprzekraczalne. Mam prentensje do tych konkretnych ludzi a
          nie do instytucji Kościoła Katolickiego.

          Pozdrawiam
          ATA
          • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy - do Danki, mamy Adama 24.04.03, 09:03
            Danko, tu zgadzam sie z ata (nie, no w ogole zgadzam sie z ata). facet byl
            chamem. Gdyby nie fakt ze podszedl do ciebie tchnac nadzieje nie wiedzialabys
            jakiego jest wyznania.
            Statystycznie rzecz biorac wiekszosc mordercow w tym kraju jest ochrzczonych,
            przystapilo nawet do Komunii, a co poniektorzy maja bierzmowania i sluby
            koscielne. Czy to powod by na Katolicyzm zwalc zlo tego kraju? Albo stwierdzac
            ze przyczynia sie on do wzrostu przestepczosci?
            Nawet nie probuje sobie wyobrazic jak musialas sie wtedy czuc. Ale to byl
            jeden czlowiek. A nie wyznanie.
            • mamaadama4 Re: Świadkowie Jehowy - do ata-x i gosi-wiecznie.. 24.04.03, 15:09
              Niestety, dalej - może z uporem maniaka będę trwac w swoich racjach. Straciłam
              tolerancję i tyle. Kontekst całej sytuacji był taki, że pana nic kompletenie
              nie tłumaczy. On był po prostu b4ezczelny i chamski. Nie chodzi o to, że
              podszedł, ale że na moje usilne prośby aby uszanował mój ból i to miejsce trwał
              w swoim uporze nawracania mnie. Jak pisałam - trwało to dobre 15 minut. I on
              mnie nie pocieszał, ale próbował nawracać. Miałam do wyboru, albo go słuchać,
              albo wstać i doejść znad grobu mojej córki. Gdyby nie ta kobieta, to chyba
              uderzyłabym go w twarz. Mówcie sobie co chcecie, ja w tym wypadku wiem swoje i
              mam do tego prawo. Nie toleruję ŚJ i tyle. MogĄ być "wdzięczni" swojemu
              wyznawcy. Koniec kropka.
              danka
              • ottla Re: Świadkowie Jehowy - do gosi-wiecznie. 24.04.03, 16:51
                Gosia, ja rozumiem Dankę i to, że wydarzenie na cmentarzu napełniło ją
                niechęcią do Świadków Jehowy. Ten facet podszedł do niej chcąc ją nawracać
                i "tchnąć nadzieję" właśnie dlatego, że był Świadkiem Jehowy, że takie
                postępowanie nakazuje mu jego wyznanie (albo wydawało mu się, że mu nakazuje).

                Natomiast fakt, że większość morderców jest ochrzczona itd... to porównanie
                wydaje mi się nietrafne. Mordercy nie są mordercami dlatego, że im nakazuje to
                ich wiara katolicka. Jest wręcz przeciwnie, przez taki czyn, czyn grzeszny,
                sami wykluczaja się ze wspólnoty Kościoła. Krótko mówiąc - zachodzi ścisły
                związek między wyznaniem a czynem w przypadku Świadka Jehowy, którego niestety
                spotkała Danka, natomiast nie zachodzi taki związek w przypadku ochrzczonego
                mordercy.
          • adzia_a Re: Świadkowie Jehowy - do Aty 24.04.03, 09:20
            Ata, Ty dla mnie w tym wątku wyrastasz na prawie bohaterkę.

            Odwaga pójścia wąską i krętą, ale swoją własną drogą - to dla mnie największa
            ze wszystkich cnót...
      • skarolina Re: Świadkowie Jehowy 24.04.03, 16:15
        ata_x napisała:


        > Niemniej stwierdzam, że na przestrzeni ostatnich 20 lat i tak kultura ludzi
        w
        > tym zakresie się podniosła i zdecydowana większość zrozumiała, że Świadkowie
        > Jehowy po prostu PROPONUJĄ rozmowę a nie ZMUSZAJĄ do niej. I że wystarczy
        > kulturalnie powiedzieć, jeśli kogoś to nie interesuje.


        Widzisz, w tym problem, że NIE wystarczy. Mogę zrozumieć, że Świadkowie Jehowy
        chodzą po domach i proponują rozmowę, skoro im tak religia nakazuje, ale czemu
        nie rozumieją, że ktoś nie ma ochoty z nimi rozmawiać. Nie wystarczy
        powiedzieć "dziękuję, nie interesuje mnie to", bo owszem, wycofają się z
        grzecznym uśmiechem, ale wrócą za tydzień czy miesiąc znów z tym samym
        pytaniem. I tak w kółko. Dla mnie to jest namolność. Skoro mówię, że nie, to
        nie. Nie życzę sobie, żeby mnie nachodzili.
        Mogłabym jeszcze zrozumieć, gdyby za każdym razem przychodził ktoś inny - OK,
        może nie wie, może mu nie powiedzieli, że w te drzwi nie warto pukać. Ale nie -
        przychodzą ciągle te same osoby. Czyli rzeczywiście ktoś tu czegoś nie
        rozumie...
        • ruda_kasia Re: Świadkowie Jehowy do skaroliny 25.04.03, 12:43
          JA myślę, że nie przychodzi Ci do głowy, że ŚJ liczą na
          to, że w końcu zmienisz zdanie i łaska wiary zostanie Ci
          dana. Kropla drąży skałę. A Bóg nie przestaje do nas
          mówić. Dlatego ciągle przychodzą. Zresztą ja myślę, oni
          to "Nie" odnoszą do konkretnej sytuacji. Mój mąż tez nie
          chciaŁ się nawrócić, ale ja nie ustawałam w wysiłkach. I
          przyniosło efekt.
          A poza tym ciekawe czemu ludzie są aż tak nerwowi.
          Pomijam przypadek Danki oczywiście, ale zwykle SJ zastają
          nas w domach lub na ulicy.
          kasia
    • kasiaiola Re: Świadkowie Jehowy 18.04.03, 10:48
      Widzę, że dyskusja rozgorzała na dobre, więc i ja wtrącę swoje trzy grosze.
      Swego czasu znałam dziewczynę (miałam wtedy ze 20 lat i uczyłam się w studium,
      a ona była moją koleżanką z grupy), która jak sie po pewnym czasie okazało
      była Świadkiem Jehowy.
      Tak. Była bardzo miła.
      Tak. Była bardzo wesoła i dowcipna.
      Tak. Chodziła z nami na imprezy.
      Tak. Chodziła z nami na rekoleksje szkolne (bo bardzo była zainteresowana tym
      tematem).
      Tak. Chodziła na religię (bo chciała nas bliżej poznać i zrozumieć niechęć do
      Świadków Jehowy)
      Nie. Nie piła alkoholu ale nikomu to nie przeszkadzało.
      Nie. Nie paliła papierosów ale nie paliła też większość naszej grupy.
      Tak. Deklarowała swój sprzeciw co do transfuzji krwi, bo tak została
      wychowana, ale w trakcie dyskusji na ten temat wyznała szczerze iż nie jest do
      końca pewna czy była by tak uparta gdyby chodziło o życie osoby bardzo jej
      bliskiej.
      Dzięki niej nasza grupa poznała Świadków Jehowy od innej strony. Często na
      zajęciach religii "porównywaliśmy" nasze religie. Szukaliśmy podobieństw i
      różnic. Oni są bardziej konsekwentni od nas, bardziej uparci w dążeniu do
      celu, bardziej odporni na niepowodzenia.
      Co to dało mi samej? Chyba niewiele, ale przynajmniej gdy przychodzą
      Świadkowie Jehowy do moich drzwi, a ja nie mam ochoty na rozmowę po prostu
      uprzejmie im dziękuje. Bez agresji i nienawiści.
      Prawdę mówiąc myślę czasem, że podejście do życia i wiary Świadków Jehowy jest
      trochę "naiwne" (przepraszam za słowo ale inne mi nie przyszło do głowy).
      Żyjemy w czasach, kiedy to komputery i nauka zaszły tak daleko zarówno w
      rozwoju ludzkiego życia jak i w zakresie unikania śmierci. Przyznaję że nie
      potrafię zrozumieć, jak matka może pozwolić umrzeć własnemu dziecku nie godząc
      się na transfuzje krwi. Ale całkowicie potrafie zrozumieć zakaz stosowania
      wszelkiego typu używek. Czasem gdy naprawdę mam ochotę podyskutować zapraszam
      ich do domu. Przedstawiam swoje argumnety i wysłuchuję argumentow drugiej
      strony. Czasem ja przyznaję im rację czasem oni mi.
      A co do wiary katolickiej, która jest (podobno) przeważająca w naszym kraju.
      Jestem katoliczką, osobą wierzącą, i praktykującą, ale praktykującą na swój
      własny sposób. Modlę się wieczorami, choć raczej nazwałabym to rozmową z
      Bogiem a nie modlitwą. Chodzę do kościoła ale tylko w święta. Uczestniczę w
      ślubach, chrzcinach, pogrzebach. Sama będę chrzciła dziecko w Wielkanoc.
      Nauczę córkę wiary w Boga i szacunku dla niego. Jednego tylko nie będę
      potrafiła jaj nauczyć, bo sama tego nie umiem - szanować kościół i księży.
      Męczy mnie obłuda i zakłamanie kościoła. To wyciąganie od wiernych pieniędzy
      na kolejny kościół-moloch. Czy naprawdę nie można budować kościołów skromnych
      a reztę pieniędzy przeznaczyć na wyższe cele?
      Wiem jak wygląda miejsce, gdzie spotykają się Świadkowie Jehowy. Zazwyczaj
      jest to kaplica w domu jednego z nich. Żadnego przepychu, żadnych molochów
      wyrastających ponad domy.
      I jeszcze jedno - myślę, że my katolicy nie potrafimy być tak oddani innym
      wyznawcom swojej wiary jak Świadkowie Jehowy.
      Trochę się rozpisałam.

      Kasia mama Oli
      • ruda_kasia Re: Świadkowie Jehowy-refleksja wjelkopostna 18.04.03, 12:31
        Zżarło mi poprzeniego maila, więc spróbuję krótko.
        KAtolicy TEŻ są powołani do głoszenia Ewnagelii. Tyle że
        tego nie robią. Może Świadkowie JEhowy - sama nie wiem,
        jakich słów użyć - bardziej zistytucjonalizowali tę
        działalność. I się tego trzymają. Tak jak tłum katolików
        chodzenia raz do roku do spowiedzi i komunii. Z tego
        powodu bardzo sobię cenię Świadków JEhowy: za ich odwagę
        i za zbliżenie się w swojej postawie do Chrystusa,
        którego też wielu słuchac nie chciało. A i dziś nie chce.
        I rozumiem uszczypliwe uwagi mojego małżonka na temat
        tłumów przy konfesjonałach raz do roku. Można się z tego
        tak samo śmiać jak z chodzenia z Dobrą Nowiną po domach.
        Chociaż zgadzam się z tym, że czasem trudno nie zapomnieć
        języka w buzi i wiedzieć jak się zachować, kiedy
        rozmowanie nie jest rozpoczynana jakimś pytaniem: może
        porozmawiamy ale z cyklu zaskakujących.
        NAtomiast raz jeden właśnie miałam możliwośc ja zaskoczyć
        głoszących Swiadków na pytanie czy jestem szczęśliwa
        odpowiedziałam tak: i posypał się wątek. Bo miałam
        odpowiedzieć nie. Bo ludzie nie bywają szczęśliwi. JA
        jestem, bo jestem wierząca, podobnie jak Świadkowie.
        Dlatego moglibyśmy czasem sie powymieniać poglądami (jak
        ja z Atą kiedyś), ale te panie wtedy nie miały innego
        scenariusza. Bo nie były dobrze przygotowane, ale
        oczywiście róznie bywa. Kiedyś do mnie trafią. Albo i nie.
        kasia
        • adzia_a O wierze, jej sile i poszukiwaniu... 18.04.03, 13:16

          > Zżarło mi poprzeniego maila, więc spróbuję krótko.
          > KAtolicy TEŻ są powołani do głoszenia Ewnagelii.

          No właśnie, jak o religii, to najlepiej z Rudą wink bo ona zawsze coś zauważy.

          Piszecie, że SJ znają Pismo wybiorczo i wyrywają z kontekstu...

          A moze by samego siebie zapytać - czy ja znam to Pismo, które ponoć wyznaję -
          chociażby wybiórczo? Czy tak naprawdę nie boję się, że ktoś mnie zagnie na
          jakimś cytacie i utracę swoją wiarę, bo ma za słabe korzenie?

          Wydaje mi się, że ktoś, kto myśli o tym, w co wierzy, ktoś kto interesuje się
          swoją religią częściej niż raz do roku - wiary nie straci. Bo widzę parę osób,
          które straciły wiarę i zawsze powtarzał się ten sam scenariusz - przestały
          SZUKAĆ. A kto nie szuka, ten nie znajduje...

          Osobiście nie boję się rozmawiać o swojej wierze z nikim - nawet z biologami -
          niedowiarkami wink i Świadkami Jehowy, chyba nawet z Danikenem bym się nie
          bała wink Może mi łatwiej, bo czytałam i czytuję Pismo Święte, bo się po prostu
          tym interesowałam a do tego jako godna następczyni Tomasza Niedowiarka wink,
          tłumaczę sobie Boga na logikę, co jest pewnie śmieszne, ale takie bardzo
          ludzkie...

          I wszystko mi pasuje.

          I wiem, że Pismo Święte można interpretować na różne sposoby. I wiem, że ani
          Świadkowie, ani katolicy, ani prawosławni, ani żaden z nas nie znajdzie prawdy
          na tym świecie. I żaden z kościołów nie ma monopolu na zbawienie.

          Co nie znaczy, że nie trzeba szukać. Bo - moim zskromnym zdaniem - właśnie po
          to jesteśmy stworzeni smile

          Pozdrawiam serdecznie - swoją drogą, kocham święta Wielkanocne, bo pozwalają
          pomyśleć...
          • mag_p Re: O wierze, jej sile i poszukiwaniu... 18.04.03, 13:48
            Adzia - stajesz sie moim idolem!!!
            Naprawde , dzieki takim ludziom jak Ty inni zaczynaja od nowa szukac!
            Powedz sama czytujesz to Pismo. Spotykasz sie w jakis kregach katolickich...
            Napisz skad jestes. PotrZebowalabym czasme pogadac z kims takim jak Ty.
            Jesli nie traktujesz tego jak narzucanie sie. Daj znac
            Mag
            • adzia_a Re: O wierze, jej sile i poszukiwaniu... 18.04.03, 15:45
              Mag, o rany...pewnie, jeśli chcesz, pisz na priv - tylko dostęp do poczty będę
              miała w poniedziałek.
              Ja po prostu dla siebie się tym interesuję...przygody z organizacjami typu oaza
              szybko sie dla mnie skończyły, właśnie dlatego, że nie można było sobie
              pozwolić na niezależność...dyskusje były dyskretnie kontrolowane i
              naprowadzane wink Natomiast dużą wiedzę o Piśmie Świętym przekazał nam ksiądz,
              którey uczył religii w ogólniaku i doktoryzował się z jakichś mądrych rzeczy
              związanych ze Starym Testaemntem.
    • g_kasia Re: Świadkowie Jehowy 20.04.03, 07:42
      Na sam koniec (przynajmniej w tej chwili) chciałabym jeszcze coś napisać.
      Jestem Katoliczką, Pismo czytam, kiedy odczuję taką potrzebę. Mam wielu
      przyjaciół, znajomych ŚJ. Oni wiedzą, że ze mną nie warto nawet zaczynać
      rozmowy, dlaczego? Bo później sami muszą myśleć, czy to co mówią ma sens, a
      tego chyba nie chcą. To, co opisałam wcześniej ( o pieniądzach) jest
      prawdziwe. Koleżanka, będąc jeszcze Katoliczką, mieszkała w 3-pokojowym
      mieszkaniu, w którym zameldowanych było 20 osób, a mieszkało tam większość z
      nich. Po zmianie wiary, po jakimś czasie stać jej rodzinę było na kupienie
      mieszkania w nowym budownictwie. I wiem, że nie mieli oszczędności, bo często
      ona jadła u mnie, jej rodzice nie mieli co do garnka włożyć.
      Świadków znam też i od innej strony. Mój dziadek ZAWSZE ich zapraszał do
      swojego pokoju i długo rozmawiali. Kilka dni przed moją Komunią zaczęli
      rozmawiać ze mną i potem się już nie pojawili. Może zawstydziło ich, że
      ośmioletnie dziecko wytknęło im luki w poglądach. Nie wiem jaka jest prawda.
      Nie wiem, kto ma rację w sporze, która wiara jest prawdziwa, ale wiem w jakiej
      się urodziłam i w jakiej chcę umrzeć. I dla jakiej mogę umrzeć, jeśli to
      będzie konieczne.
    • agnieszkabryndza Re: Świadkowie Jehowy 20.04.03, 15:48
      Goska a moze oni mieli jakis problem i chcieli z Toba pogadacwinkWiesz wyczuli,
      ze Ty fajna babka i przyszli.Bryndza
    • agnieszkabryndza Re: Świadkowie Jehowy 20.04.03, 15:50
      Ewentualnie zawsze mozesz dac im jakies swoje broszurkiwink Moze tkwi w nich
      potencjał przyszłych geologow smileBryndza
    • marvelka Re: Świadkowie Jehowy 24.04.03, 13:10
      Chciałabym dorzucić swoje trzy grosze -może trochę z innej strony, bo jestem
      protestantką, wiem, co to znaczy byc mniejszościa w tym kraju.Wiele rzeczy mnie
      po prostu brzydzi -np. to uregulowanie prawne, ze organy wladzy nie mogą żadać
      od obywateli , by ujawniali swoja przynaleznośc wyznaniową -niby wszystko
      pieknie, pełna dyskrecja i poszanowanie pogladów -a po co to zrobiono?Żeby
      utrudnic do maximum wprowadzenie podatku kościelnego -wtedy skarbowki musialyby
      zadac takich deklaracji wyznaniowych. Sprytne co?I zrobione pod pozorem
      tolerancji.
      Tak, wkurza mnie to, ze z moich podatkow oplacane sa pensje katechetow,
      nauczajacych religii, ktorej nie wyznaje.Córka znajomych zostala przez
      kolezanki - gimnazjalistki pobita i obrzucona zużytymi podpaskami, bo nie
      chodzila na religie.
      Ja tez boje sie o moje dziecko.
      Pod tym wzgledem rozumiem Świadków Jehowy.
      Natomiast absolutnie nie zgadzam się z nimi pod względem doktrynalnym.
      W końcu Świadkowie sami o sobie mówią, ze nie są chrześcijanami.
      (Czytałam to w książeczce instruktażowej "Prowadzenie rozmów na podstawie
      pism"), więc trudno tu mówic o porozumieniu na płaszczyźnie religijnych
      podlądów. Natomiast jesli chodzi o tzw. stosunki miedzyludzkie, to dlaczego
      nie. Pogadac można z każdym, no nie?

      M.
      • ata_x Re: Świadkowie Jehowy - 24.04.03, 13:29

        Marvelka, no sorry, ale nie zdzierżę:

        >W końcu Świadkowie sami o sobie mówią, ze nie są chrześcijanami.
        > (Czytałam to w książeczce instruktażowej "Prowadzenie rozmów na podstawie
        > pism)

        Ty oczywiście żartujesz, prawda ? A przynajmniej mam taką nadzieję .......

        ATA
    • marvelka Re: Świadkowie Jehowy 24.04.03, 13:57
      Czesc, ATA
      a mialysmy nie rozpoczynac doktrynalnych potyczek...
      mam przed soba "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism" z 1991 roku, str.23,
      rozdział "gdy ktos mówi,jestem Żydem"
      cyt. "W celu znalezienia wspólnej płaszczyzny można by powiedzieć(..)2)nie
      należymy do chrześcijaństwa i nie wierzymy w Trojcę, tylko oddajemy cześć Bogu
      Abrahama..."Koniec cytatu. Oczywiście później, można znaleźć porady, jak
      rozpoznac prawdziwych chrześcijan. Którymi są Świadkowie.Więc jak to
      interpretować?Że należycie do innego chrześcijaństwa, takiego prawdziwszego niz
      katolicy i chrześcijanie?
      Czy wasze przyznawanie się do chrześcijaństwa zależy od tego z kim prowadzicie
      rozmowę.Mozna je na chwile zawiesić jak sie rozmawia z Zydem, żeby znaleśc
      wspólna płaszczyznę? Ja to tak odbieram na podstawie tego co przeczytalam.
      Przepraszam, jesli zabrzmiało ostro.
      Nie wydaje mi sie , aby to bylo dobre miejsce , na takie potyczki, chyba ,że
      dziewczyny maja takie zyczenie.
      Pozdrawiam serdecznie
      M.
      • ata_x Re: Świadkowie Jehowy 24.04.03, 14:57
        Marvelka, wysłałam ci coś na skrzynkę gazetową. Zajrzyj. Mam nadzieję, że
        dotarło.

        Pozdrawiam
        ATA
    • doris73 Re: Świadkowie Jehowy 24.04.03, 18:55
      Ja mowie, ze wierze w przyjazn, rodzine i pieniadze i nic poza tymsmile Czasem
      wdaje sie w dyskusje, a czasem biore broszurki z uprzejmosci. Swoja droga to
      podziwiam tych ludzi za wiedze, kulture i chec gloszenia swojej wiary,
      niejeden chrzescijanin zapytany o podstwowe rzeczy dot. religii nie jest w
      stanie odpowiedziec...
    • marvelka Re: Świadkowie Jehowy 24.04.03, 19:22
      No własnie.czy taki chrzescijanin, ktory nie wie w co wierzy jest w ogole
      chrzescijaninem?Mnie sie zdaje, ze nie.Bo niby na jakiej podstawie?M.
    • dziubelek2 Re: Świadkowie Jehowy 24.04.03, 21:53
      grzecznie, ale stanowczo mówię "nie,dziękuję, nie interesuje mnie to". w liceum
      kolezanka ze szkolnej ławki usiłowała mnie "nawracać", ale z czasem dała sobie
      spokój. w sumie myślę, że chciałabym mieć tyle odwagi, samozaparcia i przede
      wszystkim wiary co świadkowie jehowy. ja nie potrafiłabym chodzić od domu do
      domu i wysłuchiwaćniemiłych przecież nieraz komentarzy. poza tym oni więcej
      wymagają od siebie niż na przykład my, w większości katolicy. jedyne, co mi się
      nie podoba to brak zgody na przetoczenie krwi.
    • marvelka Re: Świadkowie Jehowy 25.04.03, 06:59
      Ata -odpisałam,Ci -dotarło?
      • ata_x Re: Świadkowie Jehowy - do Marvelki 25.04.03, 08:20
        Dotarło smile Odezwę się.

        • g_kasia Re: Świadkowie Jehowy - do Aty 25.04.03, 21:54
          Ato, ja też coś do Ciebie napisałam, doszło?
          • ata_x Re: Świadkowie Jehowy - do Aty 28.04.03, 12:09
            Kasia, dotarło i odpiszę ci jak tylko wpadnę na to, jak to zrobić ze skrzynki
            gazetowej. Jestem już bliska rozwiązania smile

            ATA
    • kvm Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 27.04.03, 19:08
      Przychodzą i do nas. Zawsze chętnie ich przyjmuję i rozmawiam (bo lubię rozmowy
      na takie tematy). Co więcej zapraszam gorąco na następną wizytę - zawsze
      obiecują, że chętnie przyjdą i NIGDY absolutnie NIGDY powtórnie nie przychodzą!
      Podkreślam, że za każdym razem rozmowa jest miła, konkretna i osoby te
      sprawiają wrażenie, że NA PRAWDĘ chą w przyszłości jeszcze porozmawiać. Może
      ATA będzie wiedziała dlaczego nie przychodzą?
      Gwoli wyjaśnienia - jestem agnostykiem wychowanym w wierze katolickiej, znam
      pismo na poziomie nieco wyższym niż przeciętny katolik (tak mi się wydaje). Mój
      pogląd na Boga: gdybym w niego wierzył mógłbym tylko nienawidzieć (gdybym był
      do tego zdolny).

      KristoVelMefisto

      P.S. Zdarzają się czasem ŚJ, którzy kompletnie nie chcą dyskutwać, po prostu
      chcą wygłaszać monologi. Nie słuchają argumentów - w czasie gdy ich rozmówca
      mówi przygotowują kolejny kawałek tekstu z ich interpretacją (bez związku z
      aktualną rozmową). A swoją drogą to ciekaw jestem jak rozsądnie ( o ile wiara w
      ogóle może mieć jakiś związek z rozsądkiem) można wytłumaczyć istnienie świata
      od zaledwie kilku tysięcy lat? Zapraszam ATO do dyskusji.
      • ata_x Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 28.04.03, 12:08
        Wiesz Kristo, nie mam pojęcia czemu nie przychodzą skoro obiecują że przyjdą ?
        Chyba, że jest to taka obietnica niezobowiązująca zarówno z twojej jak i ich
        strony. Bywa czasami też tak, ze spotykam kogoś, z kim fajnie mi się rozmawia,
        umawiamy się, że jeszcze się spotkamy (nie wyznaczjąc konkretnego dnia lub
        terminu) po czym usilnie próbuję ileś tam razy ("nachalnie" jak to może
        niektórzy określą wink ) zastać te osobę w domu i mi się nie udaje. Może i tak
        jest w twoim przypadku ? Bo innej koncepcji nie mam.

        Wydaje mi się, że po prostu nie umawialiście się konkretnie no i wiesz jak to
        bywa, kiedyś, to znaczy nie wiadomo kiedy. Ale może są jeszcze jakieś inne
        powody, ja niestety o nich nie wiem.

        I żałuję, że mieszkamy na dwóch różnych końcach Polski, bo chętnie bym sobie z
        tobą podyskutowała - ręczę, że na mnie nie byłby to stuprocentowy sposób smile)))))

        Jakoś lepiej mi się dyskutuje twarzą w twarz (za domofonami tez nie przepadam)
        ale możemy podyskutować też internetowo np. co do kwestii pozwstania Ziemi w
        ciągu kilku tysięcy lat (masz na myśli dyskusję na forum ?), ale po dłuugim
        weekendzie, bo aktualnie zmagam się z PIT-ami. Czas mnie trochę goni smile

        Pozdrawiam
        ATA
        • kvm Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 28.04.03, 13:16
          Co do wieku ziemi (i chyba wszechświata jak rozumiem) chętnie podejmę dyskusję
          ( i nie tylko na ten temat). Także na forum - uprzedzam jednak, że czasem mogę
          przez kilka dni nie odpowiedzieć.
          Zatem czekam.
          • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 06.05.03, 21:29
            Witam was!

            Zaczęłąm czytać ten wątek, ale włos mi się zjerzył na głowie i nie skończyłam.
            Przypinam się na końcu żeby skomentować... Od razu mówię że nie chcę się wdawać
            w dyskusję.

            Świadkowie Jehowy nie robią niczego więcej ani mniej niż jest w Biblii. Swoim
            głoszeniem spełniają proroctwo biblijne. Nie biorą za swoją religię ani centa.
            Nie są sektą. Są zarejestrowanym związkiem wyznaniowym, na prawach równych
            kościołowi katolickiemu, prawosławnemu itp. Nie wierzycie - to sprawdźcie to -
            zamiast słuchać plot.
            Umierali za swoją wiarę w obozach koncentracyjnych tak samo jak żydzi i księża
            katoliccy. Żeby utrzymać rodziny muszą ciężko pracować, bo nikt na tace nie
            zbiera, nie ma też drukarni pieniędzy. To jakieś zacofane pomówienia. Dziwię
            się że w XXI wieku dajecie temu posłuch.

            Sama żyję na skraju nędzy, podobnie jak wielu innych.
            Jetem dumna z tego, że nie wstydzę się mojej religii tylko dlatego, że stanowi
            mniejszość.

            Nie chcecie rozmawiać to nie, wizyty są za częste - powiedzcie im o tym - to
            nie debile - zrozumieję. Dobrze znam reakcje ludzi. Trzeba mówić wprost
            (taktownie, bo to świadczy o was)- czego się obawiacie i czego sobie nie
            życzycie!!! WPROST ASERTYWNIE EMPATYCZNIE!

            Ale może warto wysłuchać co mają do powiedzenia. Jak często rozmawiacie o
            Biblii. O BIBLII (!!!) i jej naukach, a nie o tradycji, ludzkich nakazach,
            rzekomych tajemnicach wiary.

            I wy chcecie do Unii ????......


            Paulina - gorliwy Świadek Jehowy

            PS Przepraszam ,że się uniosłam - ale rozumiecie.......
            • marvelka Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 07.05.03, 11:24
              Hej -mam pytanie -co rozumiesz przez słowo "sekta", jest wiele definicji
              jesli piszez ,ze Śj nie sa sekta to co przez to rozumiesz?
              Co to takich samych praw -no nie wiem, Kosciół katolicki ma Konkordat, a
              wieksze Kościoły mają ustawy o stosunku panstwa do danego kosciola.
              Zarejestrowac mozna tez Zwiazek Czcicieli Cziosnku Marynowanego, jesli sie
              zbierze odpowiednia liczba wyznawcow, wiec to akutrat nie jest zadne kryterium
              dla mnie przynajmniej.
              Z Twojego posta wynika, ze warto słuchac Swiadkow bo oni jedni interpretuja
              Biblie dobrze a inni to tylko "tradycja, ludzkie nakazy i
              rzekome tajemnice wiary".Dla Ciebie rzekome dla mnie nie.
              Powiem szczerze, zrazilam sie do Swiadkow, odkad mam sasiadow tego wyznania.
              Ja sama jestem protestantka, wiec potraktowali mnie, tak jakbym automatycznie
              byla bardzo anty katolicka. To co nasłuchalam sie na temat Kosciola
              Katolickiego od Swiadkow Jehowy -daj spokoj wlos mi sie na glowie jezyl-ziejaca
              nienawisc-wybacz, ale od tej pory nie wierze włagodnosc i pokojowe nastawienie
              Swiadkow
              Ale rozumiem ,ze nie jest milo sobie poczytac taki watek jak ten.
              pozdrawiam
              marvelka
              • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 07.05.03, 11:42
                Hi!

                Co do sekt... , Świadkowie Jehowy są ogólnie szanowaną religią, ale widzę że
                dla ciebie jeśli jest ich mało - to wrzucasz ich do pudła razem z sekciarstwem.
                Wstydź się.

                Kocham wszystkich ludzi, katolików też, protestantów również (chociaż to 100
                razy bardziej "agresywna" religia od katolików).

                We wszystkich religiach zadarzają się "nadgorliwcy" - u nas też. Nie przeczę.

                Co do interpretacji Biblii - to złe pojęcie, niedobrze jest interpretować
                Biblię. Każdy znalazł by wtedy usprawiedliwienie swojego światopoglądu (apropos
                czcicieli czosnku - niesmaczne porównanie). Biblię należy "znać" całościowo
                (nie znaczy to że trzeba znać ją na pamięć)- ona sama się interpretuje.
                Myślicie że Bogu brakło mądrości by "napisać" Biblię tak byśmy ją mogli
                rozumieć......???????

                Pozdrawiam WSZYSTKICH
                Paulina
                • marvelka Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 07.05.03, 11:51
                  No faktycznie -milosc az sie przelewa z Twego postu.
                  Prosilam Cie o definicje sekty, a nie o okolicznosciowe połajanki.
                  Co do interpretacji -to co napisalas to fikcja- wszystko podlega interpretacji,
                  łącznie z Biblią, nie oszukujmy się.
                  Gdyby tak nie było rozdawalibyscie ludziom Biblie a nie "Straznice" i
                  "Przebudźcie sie", ktore są pełne właśnie Waszej interpretacji Biblii.
                  Mam pytanie -czy to prawda, że nie wolno wam kontaktowac się z byłymi Świadkami
                  Jehowy?Polecam strone załozoną przez byłego swiadka Jehowy -"Brooklyn-spółka
                  bez odpowiedzialności"
                  wystarczy wklepac Brooklyn.
                  Pozdrawiam -agresywna protestantka, ktorej jednak znacznie blizej do katolikow
                  niż ŚJ
                  M.
                  • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 07.05.03, 13:28
                    Hi!


                    Jak zaznaczyłam wcześniej nie mam ochoty na taką bezsensowną dysputę.
                    Jesteś wrogo nastawiona i wszędzie widzisz "kły".
                    Ja naprawdę jestem pokojowo nastawiona do świata i innych religii. Mam
                    przyjaciól wśród katolików. Bardzo się lubimy i potrafimy rozmawiać na tematy
                    religijne bez wrogości i nienawiści. Wątpie , czy z tobą by się udało (hihi).
                    Chętnie pomagam matkom, które nie chcą romawiać o Biblii. Jestem optymistycznie
                    nastawiona. Inaczej dostałabym fisia jakiegoś, czy coś. Nie masz pojęcia jak
                    ludzie na nas róznie reagują.
                    ŚJ jestem od dziecka i jest to dla mnie naturalne, że głoszę o dobrej nowinie.
                    Szkoda że nie potafisz docenić naszego wydawnictwa. Nieraz ratowało mnie z
                    opałów życia codziennego.
                    Jeśli chcesz pogadać to mój e-mail: ppjg0@poczta.onet.pl. Ale jeśli masz
                    nadzieję na kłótnie religijną, to nie mam ochoty.

                    Odnośnie statutu ŚJ (sekta/religia) zapraszam do skontaktowania się
                    telefonicznego z rzecznikiem prasowym Towarzystwa Strażnica. Biuro oddziału
                    znajduje się w Nadarzynie koło Wa-wy.

                    Pozdrawiam wszystkie emamy
                    Paulina
                    • marvelka Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 07.05.03, 19:23
                      czesc,
                      Paulina - nie chcesz "bezsensownej dysputy"-nie ma sprawy.
                      Wydawalo mi sie ze to forum dyskusyjne, a dyskusje ostre czasem byc moga -
                      zdarza sie nie?
                      przyznaje, ze jak to okreslasz "nie doceniam" wydawnictw Świadków.No nie
                      doceniam i już.
                      Do Nadarzyna dzwonic sie nie wybieram.
                      Bylam ciekawa jakadefinicje sekty ma ktos, kogo ciagle posadza sie o bycie w
                      sekcie.
                      i tyle. Mnie tez to spotyka. Jesli chcialas dementowac ploty na temat Twojego
                      wyznania, to chyba mozesz odpowiedziec, czy to prawda -bo tak sie własnie mowi
                      i szepta -ze nie wolno wam gadac -wiadomo ze chodzi o tematy religijne, a nie o
                      pogode- z "odstepcami"
                      o moim kosciele na przyklad mowiona, ze zakopujemy obraz Maryi pod wycieraczka
                      ,aby kazdy musiał po nim podeptac...
                      Nie takie rzeczy sie juz prostowalo i nie takie bezsensowne dysputy prowadziło.
                      A ja tez choleryczka jestem, na dodatek caly czas przez znajomych swiadkow
                      nawracana, wiec juz mnie to wkurza.
                      M.
                      • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 07.05.03, 21:30
                        Hi!

                        A może się mylę co do Ciebie??? Może fajna babka jesteś, tylko trochę
                        wkurzona??? Cóż...

                        Pozdrawiam Cię
                        Paulina

                        PS. O moim wyznaniu też słyszałam, że ponoć depczemy po obrazach świętych.
                        (hihi - bzdura).
                        A co do tych, co Cię nachodzą - to powiedz dobitnie czego wymagasz. No chyba że
                        to ci z "nadgorliwców"..... Powodzenia!
                  • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 07.05.03, 14:49
                    marvelka napisała:

                    > Mam pytanie -czy to prawda, że nie wolno wam kontaktowac się z byłymi
                    Świadkami Jehowy?
                    > Pozdrawiam -agresywna protestantka, ktorej jednak znacznie blizej do
                    katolikow niż ŚJ


                    Ups, ale się narobiło. A ja jako były (wiele lat temu) ŚJ , a
                    obecnie ...hmm.. bezdenominacyjna protestantka co prawda nie utrzymuję
                    stałych kontaktów ze SJ, jednak nigdy nie zdarzyło mi się aby ktoś ze
                    Śodwrócił na mój widok głowę albo udawał , że mnie nie zna. Mimo ,że od lat
                    nie jestem członkiem zboru SJ to szanuję ludzi, którzy byli moimi
                    współwyznawcami i odczuwam to samo z ich strony.

                    Agresywna jestem z charakteru , a nie z wyznania (temperament choleryczny) i
                    nie jestem w stanie ocenić czy do katoloików jest mi bliżej niżdo ŚJ, bo to
                    zawsze jest sprawa INDYWIDUALNA, sprawa osobowości danego człowieka, a życie
                    już mnie nauczyło, że teorie teoriami , a rzeczywistość różnie wygląda.
            • kvm Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 08.05.03, 22:44
              >Zaczęłąm czytać ten wątek, ale włos mi się zjerzył na głowie i nie skończyłam.
              >Przypinam się na końcu żeby skomentować... Od razu mówię że nie chcę się
              >wdawać w dyskusję.

              Wiesz, z moich obserwacji wynika, że to dość typowe dla ŚJ. Oni często chcą
              powiedzieć to co mają do powiedzenia, pod żadnym pozorem nie chcą słuchać tego
              co ma do powiedzenia ich rozmówca. Dla mnie to przykre. Mniejsza z tym. Może Ty
              (skoro AtaX nie ma czasu) wyjaśnisz mi podstawy twierdzenia ŚJ że świat liczy
              sobie kilka tysięcy lat?
              • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 09.05.03, 08:52
                kvm napisał:

                > (skoro AtaX nie ma czasu) wyjaśnisz mi podstawy twierdzenia ŚJ że świat liczy
                > sobie kilka tysięcy lat?

                Co prawda pytanie nie do mnie , ale wtrącę swoje trzy grosze. Po pierwsze SJ
                nie twierdzą i chyba (?) nigdy nie twierdzili że świat liczy sobie kilka
                tysiecy lat. Twierdzą natomiast, że cywilizacja trwa kilka( siedem) tysięcy lat.

                Co , skąd i dlaczego wg. SJ jest dość dokładnie opisane w ksiażce "Teoria i
                ewolucji czy Kreacji" (przekręciłam tytuł, cos w tym stylu jednak). Ta ksiazka
                była opublikowan kilkanaście lat temu- podejrzewam ,że ŚJ mogą mieć obecnie
                jakąś bardziej aktualną wersję książki o takiej tematyce. Jestem pewna ,że
                gdybyś kogokolwiek ze ŚJ poprosił to ją dostaniesz do przeczytania, a może i
                zaproponują Ci zakup.

                A jeśli chodzi szerzej o teorię kreacji to odsyłam na strony internetowe
                Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego, założonego przez paru profesorów,
                którzy wcale w teorię wolucji nie wierzą i publikują na owych stronach sporo
                ciekawych informacji. Dodam tylko ,że w śród kreacjonistów naukowych są dwa
                nurty - kreacjoniści młodej ziemi (w tym nurcie mieszczą się w przybliżeniu
                przekonania ŚJ) oraz kreacjoniści starej ziemi.


                • kvm Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 09.05.03, 11:50
                  ewiesia1 napisała:

                  > kvm napisał:
                  >
                  > > (skoro AtaX nie ma czasu) wyjaśnisz mi podstawy twierdzenia ŚJ że świat li
                  > czy
                  > > sobie kilka tysięcy lat?
                  >
                  > Co prawda pytanie nie do mnie , ale wtrącę swoje trzy grosze. Po pierwsze SJ
                  > nie twierdzą i chyba (?) nigdy nie twierdzili że świat liczy sobie kilka
                  > tysiecy lat. Twierdzą natomiast, że cywilizacja trwa kilka( siedem) tysięcy
                  lat

                  Z tego co mi wiadomo to jednak tak twierdzą. Jest to oparte na tym, że
                  zsumowano lata życia "bohaterów" bibilijnych, wzięto prawdopodobnie pod uwagę
                  kilka innych przesłanek i wyszła jakaś konkretna data (co do dnia!) kilka
                  tysięcy lat temu... Być może moje informacje są błędne, ale pochodzą od ŚJ ( i
                  to nie jednego)
                  > .
                  >
                  > Co , skąd i dlaczego wg. SJ jest dość dokładnie opisane w ksiażce "Teoria i
                  > ewolucji czy Kreacji" (przekręciłam tytuł, cos w tym stylu jednak). Ta
                  ksiazka
                  > była opublikowan kilkanaście lat temu- podejrzewam ,że ŚJ mogą mieć obecnie
                  > jakąś bardziej aktualną wersję książki o takiej tematyce. Jestem pewna ,że
                  > gdybyś kogokolwiek ze ŚJ poprosił to ją dostaniesz do przeczytania, a może i
                  > zaproponują Ci zakup.

                  Charakter dzieł sygnowanych przez ŚJ bardzo mi nie odpowiada. Są one napisane
                  jednostronnie, nie pozostawiają nawet cienia wątpliwości nie pozwalają na
                  jakąkolwiek dyskusję. Są to moim zdaniem demagogiczne materiały propagandowe.
                  Dlatego o ile b. chętnie rozmawiam ze ŚJ, to z założenia nie czytam ich broszur
                  i książek.

                  > A jeśli chodzi szerzej o teorię kreacji to odsyłam na strony internetowe
                  > Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego, założonego przez paru profesorów,
                  > którzy wcale w teorię wolucji nie wierzą i publikują na owych stronach sporo
                  > ciekawych informacji.
                  Wiesz, po pierwsze nie wiem co to za profesorzy (choćby z jakiej dziedziny), po
                  drugie uważam, że tam gdzie zaczyna się wiara, tam kończy się nauka. Wiara (a
                  raczej Bóg) jest z założenia nie poznawalna, dlatego nie staram się nawet
                  dyskutować z czyimiś wierzeniami przy pomocy metod naukowych. Nie dlatego, że
                  te metody się nienadają. Wiara niejako z definicji jest czymś mocno związanym z
                  emocjami i nawet ludzie, którzy w innych sferach wykazują dużo rozsądku, to w
                  kwestiach wiary kierują się emocjami. Nie krytykuję tego bynajmniej - takie są
                  po prostu moje obserwacje.

                  Dodam tylko ,że w śród kreacjonistów naukowych są dwa
                  > nurty - kreacjoniści młodej ziemi (w tym nurcie mieszczą się w przybliżeniu
                  > przekonania ŚJ) oraz kreacjoniści starej ziemi.

                  Wiesz ja też samego siebie mógłbym uznać za częściowego "kreacjonistę starej
                  ziemi" (a w zasadzie starego kosmosu). Jest to koncepcja uznawana nawet przez
                  KK i niesprzeczna z teorią ewolucji (zarówno kosmosu jak i gatunków). W takim
                  ujęciu uważam świadomą kreację świata za możliwą choć daleko mniej
                  prawdopodobną niż nieświadomą.
                  • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy - o kreacjoniźnie słów parę 13.05.03, 09:21
                    > Z tego co mi wiadomo to jednak tak twierdzą. Jest to oparte na tym, że
                    > zsumowano lata życia "bohaterów" bibilijnych, wzięto prawdopodobnie pod uwagę
                    > kilka innych przesłanek i wyszła jakaś konkretna data (co do dnia!) kilka
                    > tysięcy lat temu...

                    Sam piszesz o historii cywilizacji , a nie ziemi. Chyba ż adna literatura ŚJ
                    nie podaje ,że początek ludzkości =początek ziemi. Nawet jeśli jakiemuś SJ
                    coś się pomieszało to tylko jemu się pomieszało.

                    > Charakter dzieł sygnowanych przez ŚJ bardzo mi nie odpowiada.

                    No to sam się trochę zaplątałeś, bo niby jak to miałoby być: ża każdy SJ sam z
                    siebie ma jakąś teorię dotyczącą archeologii i antropologii wymyśla? Przecież
                    Ci ludzie na ogół żadnymi fachowcami w tych dziedzinach nie są, a takich osób,
                    którzy interesują się kreacjonizmem naukowym wogóle jest niewiele w
                    społeczeństwie. Dlatego odrzucanie literatury powoduje powtarzanie takich
                    właśnie niedopowwiedzeń i poprzekręcanych informacji. Dodatkowo informuję,
                    że sposób napisania tych ksiązek o kreacji jest nieco inny niż publikacji
                    typowo "religijnych" . Najwyżej się rozczarujesz i przestaniesz czytać po
                    pierwszym rozdziale...a może nie?

                    > Wiesz, po pierwsze nie wiem co to za profesorzy (choćby z jakiej dziedziny),
                    po> drugie uważam, że tam gdzie zaczyna się wiara, tam kończy się nauka. Wiara
                    (a raczej Bóg) jest z założenia nie poznawalna, dlatego nie staram się nawet
                    > dyskutować z czyimiś wierzeniami przy pomocy metod naukowych.

                    Jeśli nie wiesz co to za profesorowie , to możesz się tam dowiedzieć
                    (generalnie biologia, antropologia i dziedziny które mogą coś w nieść w
                    tematykę ). Stony Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego nie są stronami
                    religijnymi ale ŚCIŚLE naukowymi. Dla mnie teoria ewolucji wymaga więcej wiary
                    niż kreacja. Ale , aby móc się na ten temat wypowiadać ,trzeba się co nieco
                    dowiedzieć.

                    Żeby było jasne, PTK nie ma nic wspónego z żadną organizacją religijną, w tym
                    ze ŚJ. Przypadek zrządził ,że kiedy ja byłam SJ to zostałam też sympatykiem
                    PTK. Potem SJ przestałam być, a to PTK należałam jeszcze jakiś czas. Teraz nie
                    należę , bo brak mi czasu na aktywną działalność, ale sympatia pozostała. I
                    trochę wiedzy też smile PTK posiada własne publikacje i tłumaczenia publikacji
                    zagranicznych, które wogóle żadnych wzmianek religijnych nie zawieraja- jeśli
                    więc literatura SJ jest nie do przełknięcia dla Ciebie to możesz sobie
                    poczytać coś z tamych pozycji, są napisane za zdecydowanie wyższym poziomie
                    naukowym i całkowicie pozbawione demagogii.

              • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 09.05.03, 11:39
                Witam!

                Chodzi Ci o istnienie ziemi, czy ludzi?????

                Apropos tego, że ŚJ "nie słuchają rozmówców". Być może, że na takiego ŚJ
                trafiłaś. Poza tym kiedyś tak się "głosiło", że przed drzwiami wygłaszało
                się "kazania". Teraz to wygląda zupełnie inaczej. Ale różni są ludzie i różne
                temperamenty. Różni ŚJ.
                Dziś ludzie mają tyle problemów, a poza tym ta nasza polska natura - narzekać -
                sprawia że nie trzeba większości ludzi zachęcać do rozmowy - oni jej po prostu
                potrzebują. Ja się spełniam w tym mozole....

                Paulina
                • kvm Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 09.05.03, 12:04
                  Abyśmy mogli rozmawiać konkretnie napisz proszę jak to jest według ŚJ z tymi
                  datami stworzenia świata (wszechświata), ziemi, zwierząt i ludzi.
                  • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 09.05.03, 14:06
                    Hej dziewczyno!

                    Wyluzuj trochę!!! Spokojnie!!!! hehe

                    Oczywiście odpowiem na twoje pytanie. O nauce kontra wiara też ci coś
                    napiszę ,bo mnie rozbawiłaś twierdzeniem że zachodzi między nimi sprzeczność.

                    Ale musisz poczekać aż oddam wieczorem moją niunię w ramiona morfeusza.
                    Teraz mi marudzi - rozumiesz - ząbki!!!

                    Pozdrawiam
                    Paula

                    • pakanoak Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 10.05.03, 12:44
                      epaula1 napisała:

                      > Hej dziewczyno!
                      >

                      kvm jest facetem smile
                      • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 10.05.03, 13:57
                        Hi!


                        Upssss........
                  • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 09.05.03, 21:58
                    hi!


                    Zacznę od tego, że nie podam żadnych dat - bo to niemożliwe. Ale.....

                    Jeśli chodzi i stworzenie ziemi i wszystkiego co na niej:... to:

                    Na pewno nie w 7 literalnych dni - co do tego nie masz chyba wątpliwości. To
                    niedorzeczne tak twierdzić. Choćby dlatego że istnienie końcowych produktów
                    rozpadu radioaktywnego w skałkach Ziemi dowodzi, iż w niektórych formacjach
                    skalnych przez MILIARDY (!!!!) lat nie zaszły żadne zmiany.
                    Poza tym hebrajskie słowo użyte w księdze Rodzaju jako "dzień stwarzania" ma
                    różne znaczenia między innymi takie "długi okres; czas, w którym się dzieje coś
                    nadzwyczajnego". Każdy z dni stwarzania mógł więc trwać i trwać.....
                    Bez komentarza więc to zostawiam.

                    Nie wiemy więc kiedy powstała stokrotka a kiedy szympans. Ale jest nam to tak
                    samo potrzebne jak rozmiar buta Pana Jezusa. Pismo Świete o tym nie mówi.


                    Co do chronologii biblijnej. Wynika z niej, że ludzkość istnieje na ziemi ok. 6
                    tyś lat. Ludzie nie wiedzą dokładnie, kiedy urodził się Pan Juzus - co dopiero
                    to?
                    Biblia opisując wydarzenia historyczne dokładnie określa ich czas. Za jakiego
                    króla, w krórym roku panowania itd. Królowie ci to nie fikcyjne postacie a
                    potwierdzone osobistości historyczne. Można więc zanalogować relacje biblijne z
                    danymi z wykopalisk, historią starożytną.


                    Co do wiary i nauki.
                    Pismo Świete mówi o mądrości i wierze opartej na poznaniu - a nie o
                    łatwowierności.
                    Mądrość jest bardzo ważna, podobnie jak wiedza. Wiedzę tę może posiąść nawet
                    osoba o stosunkowo niskim IQ.
                    Dlaczego ważne? Bo list do Hebrajczyków w 11 rozdz mówi czym jest wiara. Jest
                    pewnością..... a nie gdybaniem i domyślaniem się. Przeczytaj sobie.
                    Jezus kiedy kazał czynić uczniów, w ostatnim rozdz. ew. Mateusz powiedział -
                    nauczajcie.... itd. Chodziło o jego nauki i prawa Boże. Rozsądnie jest
                    twierdzić że mamy wiedzieć i wierzyć. A nie w ślepo romumując : dziadek , matka
                    to i ja.... Sprawdzić trzeba, bo to nie jest błacha sprawa. Bóg nakazuje
                    czytać Biblię. Ile osób tak robi?

                    Kiedyś czytanie Pisma Świętego było zakazane. Zastanawiałaś się dlaczego.
                    Ks. Hioba mówi o okręgu Ziemi, powtarza to Izajasz. Ludziom natomiast wmawiano
                    że Ziemia jest płaska. Tak samo z zaćmieniem słońca i wiele innych. Czyż to nie
                    dowód naukowy. Ile osób straciło życie udowadniając to "naukowo". A przecież
                    wystarczyło uwierzyć Bogu....

                    Nie mam zamiaru wymyślać na potrzby tej dyskusji dat czy coś takiego. Ostatnia
                    księga Pisma Świętego mówi, że nie wolno do jej treści nić ujmować ani dodawać,
                    bo.... Sprawdź sama.

                    Można więc spekulować i próbować liczyć biorąc pod uwagę różne rzeczy, ale po
                    co????
                    Ważniejsze dla mnie jest: po co tu jesteśmy? Kim jest Bóg?, do czego dąży
                    świat? Co dalej? A PŚ odpowiada. Życzę wszystkim odnalezienia odpowiedzi na
                    te pytania, bo wtedy życie jest prostsze...

                    Paulina
                    • kvm Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 10.05.03, 13:01
                      >Co do chronologii biblijnej. Wynika z niej, że ludzkość istnieje na ziemi ok. 6
                      tyś lat. Ludzie nie wiedzą dokładnie, kiedy urodził się Pan Juzus - co dopiero
                      to?

                      No właśnie - chyba jednak nie wynika, a jeśli nawet wynika, to tym gorzej dla
                      Bibli. Fakty są takie, że ludzkość liczy sobie duuużo więcej lat. O ile
                      początki ludzkości są ciągle nie do końca precyzyjnie poznane to fakt istnienia
                      ludzkości od przynajmniej setek tysięcy lat prawie nikt nie kwestionuje. Nawet
                      Kościół Katolicki, który opiera się na tej samej Bibli. Co więcej KK nie
                      wyklucza nawet ewolucyjnego charakteru narodzin gatunku ludzkiego. ŚJ to czynią
                      zastanawiam się po co?
                      • epaula1 Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 10.05.03, 14:03
                        Hi!

                        Odpowiedziałam tylko na twoje pytania. Jestem chrześcijanką (wierzącą i
                        praktykującą)i wierzę że to Bóg nas stworzył! I co najważniejsze uważam, że to
                        tylko On ma rację (!!!). Taka już moja natura. Coż robić. Musisz to zdzierżyć.
                        (hehe) smile))
                        Co do KK to "uważa" on dużo niebiblijnych nauk, nie tylko naukę o ewolucji. I
                        co ja na to poradzę?

                        Pozdrawiam
                        Paulina
                        • kvm Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób 11.05.03, 17:14
                          epaula1 napisała:

                          > Hi!
                          >
                          > Odpowiedziałam tylko na twoje pytania. Jestem chrześcijanką (wierzącą i
                          > praktykującą)i wierzę że to Bóg nas stworzył! I co najważniejsze uważam, że
                          to
                          > tylko On ma rację (!!!). Taka już moja natura. Coż robić. Musisz to
                          zdzierżyć.

                          To owszem zdzierżę bez większego bólu wink Nie zdzierże jednak przypisywania
                          swoim słowom, swoim przekonaniom boskiego namazania. Prawda jest taka, że to o
                          czym piszesz jest tylko swobodną interpretacją Bibli - ksiązki co do której
                          pierwotnego kształtu możemy się jedynie zbliżać. Nie mamy nie
                          tylko "oryginału", mamy zaledwie średnioudany przekład którejś tam z kolei
                          kopii. Kopii, która nie była odbita na 10 razy na ksero, lecz kopii, która była
                          wielokrotnie ręcznie przepisywana. Przepisywana przez ludzi, którzy nie tylko
                          nie byli wolni od zwyczajnych błędów, ale nie byli także wolni od pokusy
                          dodania czegoś od siebie, zmienienia czegoś tak jak im w danej chwili wydawało
                          się że będzie lepiej. Pisanie i mówieniu o Bibli jako o Słowu Bożym jest więc
                          dla mnie nadużyciem. To co Ty jednak uważasz za słowo Boże to jest dodatkowa
                          bardzo dowolna interpretacja kościoła którego jesteś członkiem.

                          Rzecz jasna dyskusja o Słowu Bożym w tym kontekście nie zaprowadzi do niczego
                          sensownego. Jestem przekonany, że gdybyś w tą dyskusję włożyła zamiast
                          wtłaczanych Ci haseł i sloganów nazywanych Słowem Bożym trochę własnej
                          inteligencji, własnej refleksji, to ta dyskusja mogłaby dać jakieś pozytywne
                          owoce.


                          > Co do KK to "uważa" on dużo niebiblijnych nauk, nie tylko naukę o ewolucji. I
                          > co ja na to poradzę?
                          Pokaż mi w którym miejscu Biblia jest sprzeczna z teorią ewolucji? Przed chwilą
                          sama napisałaś, że te "dni" to była przenośnia, że to nie były nasze 24
                          godziny. Nie możesz wysilić odrobinę wyobraźni by "pozwolić" Bogu stworzyć
                          świat w taki sposób jak go widzi współczesna nauka? Wskaż mi proszę gdzie w
                          Bibli jest wprost napisane, że Bóg nie stworzył ludzi wykorzystując mechanizmy
                          ewolucyjne, że stworzył go tak od razu "w jednej chwili". Z tego co mi wiadomo
                          w Bibli nie ma słowa o tym w jaki sposób Bóg stwarzał świat (i ludzi). Kwestia
                          więc czy to była droga ewolucji gatunkowej, czy aktu jednorazowego stworzenia
                          pozostaje sprawą prywatnych przekonań każdego człowieka (oczywiście nauka ma tu
                          wyraźne, trudne do zakwestionowania stanowisko).

                          Gdybyś chciała użyć argumentu stwarzania Ewy z biodra Adamowego informuję Cię,
                          że tak samo jak sprawę sześciu dni, które Bóg poświęcił na stwarzanie świata
                          traktuję ten opis jako przenośnię.

                          Pozdrawiam
                          KristoVelMefisto
                          • adzia_a Paula - mogę o coś zapytać? 12.05.03, 08:15
                            >Nie mamy nie
                            > tylko "oryginału", mamy zaledwie średnioudany przekład którejś tam z kolei
                            > kopii. Kopii, która nie była odbita na 10 razy na ksero, lecz kopii, która
                            była> wielokrotnie ręcznie przepisywana. Przepisywana przez ludzi, którzy nie
                            tylko
                            > nie byli wolni od zwyczajnych błędów, ale nie byli także wolni od pokusy
                            > dodania czegoś od siebie, zmienienia czegoś tak jak im w danej chwili
                            wydawało
                            > się że będzie lepiej.

                            Widzisz - ja jestem katoliczką i zgadzam siez powyższym wywodem KvM. Natomiast
                            rozmawiałam ostatnio z jednym Świadkiem Jehowy, który twierdził, że Stary
                            Testament nalezy przyjąć w całości, bo Bóg czuwał przez wieki prawda objawiona.

                            Podczas, gdy ja mam wątpliwości. Bo skoro Jezus powiedział o prawie rozwodowym,
                            że dał je Mojżesz ze względu na "zatwardziałość serc waszych" - to jaką mamy
                            gwarancję, że tu i ówdzie nie zostało jeszcze nic dodane, przeinaczone?

                            Czy mogłabyś mi jakoś przybliżyć Wasze stanowisko co do nauk Starego
                            Testamentu? Nie zdążyłam dokończyć dyskusji z tym gostkiem, a chciałabym się
                            dowiedzieć, na ile ST jest dla Was wiążący. Chociaż być może jest to długi i
                            skomplikowany temat...

                            PS. Chyba z dyskusji o ulotkach zrobiła sie dyskusja doktrynalna - szczerze
                            mówiąc, po cichu na to liczyłam wink

                            Pozdrawiam serdecznie
                            Agnieszka
                            • adzia_a Re: Paula - mogę o coś zapytać? 12.05.03, 08:17
                              matko, ja chyba szybciej piszę niż myślę wink

                              > Widzisz - ja jestem katoliczką i zgadzam siez powyższym wywodem KvM.
                              Natomiast
                              > rozmawiałam ostatnio z jednym Świadkiem Jehowy, który twierdził, że Stary
                              > Testament nalezy przyjąć w całości, bo Bóg czuwał przez wieki prawda
                              objawiona.

                              Chciałam oczywiście napisać, że Bóg czuwał przez wieki żeby nic nie zostało
                              przekręcone i ze jest to prawda objawiona.
                            • ata_x Re: A mogę sięwypowiedzieć ? :) 12.05.03, 15:03
                              adzia_a napisała:

                              > Podczas, gdy ja mam wątpliwości. Bo skoro Jezus powiedział o prawie
                              rozwodowym,
                              >
                              > że dał je Mojżesz ze względu na "zatwardziałość serc waszych" - to jaką mamy
                              > gwarancję, że tu i ówdzie nie zostało jeszcze nic dodane, przeinaczone?
                              >
                              > Czy mogłabyś mi jakoś przybliżyć Wasze stanowisko co do nauk Starego
                              > Testamentu? Nie zdążyłam dokończyć dyskusji z tym gostkiem, a chciałabym się
                              > dowiedzieć, na ile ST jest dla Was wiążący. Chociaż być może jest to długi i
                              > skomplikowany temat...
                              >

                              Adzia, ja krótko, jeśli mogę, choć jam nie Ppaula.
                              To, co powiedział Jezus (wyżej przytoczone) nie znaczy że coś zostało
                              przeinaczone. Po prostu krótko i ogólnie mówiąc, chrześcijan tzw. Stary
                              Testament nie obowiązuje. Nas obowiązują nauki, które głosił Jezus. I tego mamy
                              się trzymać. No bo jak nas obowiązuje ST, to gdzie te wszystkie ofiary ze
                              zwierząt, święta Namiotów itp. Pascha, kamienowanie, pielgrzymi do Jeruzalem
                              itp.
                              natomiast ST jest dla nas istotny, bo pomaga nam zrozumieć sedno nauk Jezusa,
                              rolę, jaka on odegrał w dziejach świata, po co w ogóle była jego ofiara. Prawa,
                              które mieli Żydzie różniło się od nauk Jezusa pod pewnymi względami, bo jak to
                              kiedyś fajnie napisała też tu w "Salonie" któraś z dziewczyn, Bóg nie jest
                              formalistą. Nie kieruję się tylko sprawiedliwością ale tez miłosierdziem -
                              łaczy w sposób doskonały te dwie cechy. Dlatego nie trzyma się tylko litery
                              prawa, ale wazny jest duch tego prawa. Dlatego Jezus powiedział, że szczęsliwi
                              sa Śwaidaomi swych potrzeb duchowych (w niektórych przekładach Biblii
                              nazwani "ubodzy w duchu") albowiem do nich nalezy Królestwo Niebios. Do
                              faryzeuszy nie należało, bo trzymali się ściśle litery prawa, anie nie mieli
                              usposobienia duchowego.

                              Sęk w tym, że Bóg dostosowywał sposób przekazywania ludziom tego co chciałdo
                              sposobu ich myslenia, do warunkó w jakich żyli, a potem w doskonały sposób
                              robił to Jezus, kiedy był na Ziemi. Sma powiedział uczniom pewnego dnia: "mam
                              wam jeszcze wiele do powiedzienia, ale teraz nie moglibyscie tego znieść". To
                              tak, jakby nauke matematyki zacząć od ułamków czy jeszcze jakichs innych
                              bardziej skomplikowanych zagadnień. Wszystko w swoim czasie,. Tak samo był z
                              tym prawem które Mojżesz dał Żydom z powodu zatwardziałości ich serc. W ógole
                              naród żydowski był krnąbrny i ciężko było im się różnić od ościennych narodów.
                              Dlatego Bóg czasem szedł na ustępstwa, żeby sami się przekonali czy
                              rzeczywiście wyjdzie im to na dobre. Historia wskazuje, że nie wychodziło.

                              Kurczę, wsiadłaś na mojego konika, bo jak kiedyś ST był dla mnie nudny jak
                              flaki z olejem, a skupiałam się tylko na Jezusie i jego naukach, to kiedy
                              pewnego dnia okazało się, ze siegnięcie do ST pozowliło mi zrozumieć głębiej
                              np. Kazanie na Górze, ST zafascynował mnie. jak mogła kiedyś mysleć, że jest
                              nudny ?

                              Musze póki co kończyć.
                              Pozdrawiam
                              ATA
                              • adzia_a Re: A mogę sięwypowiedzieć ? :) - dzięki 12.05.03, 15:17
                                ata_x napisała:

                                > To, co powiedział Jezus (wyżej przytoczone) nie znaczy że coś zostało
                                > przeinaczone. Po prostu krótko i ogólnie mówiąc, chrześcijan tzw. Stary
                                > Testament nie obowiązuje. Nas obowiązują nauki, które głosił Jezus.

                                Otóż to - mnie w tym przypadku nie chodziło o przeinaczenia, co o uznanie, że
                                jednak nie wszystko w ST jest słowem objawionym - a tak właśnie twierdził ten
                                pan z którym rozmawiałam ( w sumie nie zdążyłam posłuchać riposty) wink bo nam
                                przerwano.


                                >Sma powiedział uczniom pewnego dnia: "mam
                                > wam jeszcze wiele do powiedzienia, ale teraz nie moglibyscie tego znieść".

                                Ty wiesz co, jak ja się od dawna zastanawiam nad tym wersem...i strasznie
                                jestem ciekawa, co za tym stoi...

                                > Kurczę, wsiadłaś na mojego konika, bo jak kiedyś ST był dla mnie nudny jak
                                > flaki z olejem, a skupiałam się tylko na Jezusie i jego naukach

                                Nie no, ST jest fascynujący, chociaż jako źródło nauk moralnych jakoś niezbyt
                                mi pasuje wink Podobnie jak źródło wiedzy o powstaniu życia na ziemi - nie
                                przekonują mnie wyjaśnienia, że tak lakoniczny i wieloznaczny opis stworzenia
                                świata jest sprzeczny z teorią ewolucji (ale nie wykluczam, że może to być
                                spowodowane moją bardzo nikłą wiedzą na temat teorii ewolucji wink
                                Pozdrawiam AA
                          • ata_x Re: Świadkowie Jehowy - stuprocentowy sposób do KV 12.05.03, 14:43
                            No widze, że Paulina mnie ubiegła, więc odniosę się do twoich wypowiedzi KvM,
                            OK ?

                            kvm napisał:
                            Kopii, która nie była odbita na 10 razy na ksero, lecz kopii, która była
                            >
                            > wielokrotnie ręcznie przepisywana. Przepisywana przez ludzi, którzy nie tylko
                            > nie byli wolni od zwyczajnych błędów, ale nie byli także wolni od pokusy
                            > dodania czegoś od siebie, zmienienia czegoś tak jak im w danej chwili
                            wydawało
                            > się że będzie lepiej.

                            Nie zgadzam się z tobą, że dzisiejsza wersja Biblii różni się od tej
                            pierwotnej. No chyba, że będziemy dyskutowac nad tym, czy w zdaniu "Usiadł na
                            krześle" nie powinno przypadkiem zostać uzyte słowo stołek badź taboret, a może
                            głaz. Bo nie to w tym przypadku jest najwazniejsze. Najwazniejsze, że usiadł.
                            Natomiast jest tyle różnych odpisów Biblii bądź jej fragmentów, że naprawdę da
                            się wychwycic wszelkie zmiany, które ktoś wprowadziłz wałsnej woli, bo tak mu
                            się podobało (były takie), albo te który wynikły ze zwykłej ludzkiej
                            niedoskonałości. To może rzucisz jakieś przykład, które to fragmenty Biblii
                            zostały zmenione na przestrzeni dziejów ludzkości ?

                            >
                            > Rzecz jasna dyskusja o Słowu Bożym w tym kontekście nie zaprowadzi do niczego
                            > sensownego. Jestem przekonany, że gdybyś w tą dyskusję włożyła zamiast
                            > wtłaczanych Ci haseł i sloganów nazywanych Słowem Bożym trochę własnej
                            > inteligencji, własnej refleksji, to ta dyskusja mogłaby dać jakieś pozytywne
                            > owoce.

                            Że tak zapytam krosto, skąd ta pewność, że Paula powtarza wtłaczane je hasła i
                            slogany ? A może nie wtłaczane jej, może po prostu dziewczyna ma swój rozum i
                            zgodnie ze swoim sposobem widzenia świata, dośwadczeniem, przmyśleniami itp.
                            przyjęła takie a nie inne poglądy ? Równie dobrze mogłabym powiedziec, że ty
                            powtarzasz wtłaczane tobie do głowy slogany i hasła a pozsotajesz głuchy na to
                            co ci nie pasuje. Prawda ? Ale kładę to karb twojej osobowości, mając w pamieci
                            niejedną dyskusje ne eDziecku. Udoporniłam się, więc mnie to nie zniechęca do
                            pociągnięcia tematu.

                            > Pokaż mi w którym miejscu Biblia jest sprzeczna z teorią ewolucji? Przed
                            chwilą
                            > sama napisałaś, że te "dni" to była przenośnia, że to nie były nasze 24
                            > godziny. Nie możesz wysilić odrobinę wyobraźni by "pozwolić" Bogu stworzyć
                            > świat w taki sposób jak go widzi współczesna nauka? Wskaż mi proszę gdzie w
                            > Bibli jest wprost napisane, że Bóg nie stworzył ludzi wykorzystując
                            mechanizmy
                            > ewolucyjne, że stworzył go tak od razu "w jednej chwili". Z tego co mi
                            wiadomo
                            > w Bibli nie ma słowa o tym w jaki sposób Bóg stwarzał świat (i ludzi).
                            Kwestia
                            > więc czy to była droga ewolucji gatunkowej, czy aktu jednorazowego stworzenia
                            > pozostaje sprawą prywatnych przekonań każdego człowieka (oczywiście nauka ma
                            tu
                            > wyraźne, trudne do zakwestionowania stanowisko).

                            Tu przechodzimy od kwesti "Biblia Słowo Boże czy ludzkie" do "Jak powstało
                            zycie - przez ewolucję czy przez stawrzanie ?" Może co nieco powtórzę, ale
                            biblijny opis stwarzania, to opis sześciu "dni" stwarzania, w czasie których
                            Bóg nie stwarzał planety Ziemi, ale juz istniejącą przygotowywał do
                            zamieszkania przez ludzi, których potem stworzył. Nie jest opis stworzenia
                            planety ziemi. Bibli nic nie mówi otym ,jak długo do momentu opisanego w Biblii
                            istniało niebo i ziemia. Naukowcy np. okreslają wiek niektórych skał na 3,5 mln
                            lat, a wiek ziemi na ok. 4 - 4.5 mln lat albo nawet więcej. Mogą mieć
                            racje ,ale tez moga jej nie mieć. Wszak fakty naukowe uznawane za pewne, często
                            okazuja się fikcją. Ale jesli przyjmiemy te obliczenia naukowców, wcale nie
                            stoją one w sprzeczności z tym, co mówi Biblia.

                            Co do długości "dni' stawrzania, tez nie wiemy, ile one trwały. Mogły trwać
                            tysiace lat i nikt z nas dziś nie wie dokłądnie ile to było. I pewno sie nie
                            dowiemy. Dla mnie osobiście nie jest to aż tak interesujące.

                            natomiast co do sposobu stwarzania człowieka podanego w Biblii, to nijak mozna
                            go przyrównać do procesu ewolucji. Np. jest tam powiedziane o piatym okresie
                            stwarzania (czyli "dniu"): "Niech wody zaroją się rojem dusz zyjacych i niech
                            latające stworzenia latają nad ziemią (...) I Bóg przystapiłdo stworzenia
                            wielkich potworów morskcih i wszeslkiej ruchliwej dusyz żyjacej, którymi
                            zaroiły się wody WEDŁUG ICH RODZAJU (te wersaliki to moje wink , i wszelkiego
                            skrzydaltego stworzenia latającego WEDŁUG JEGO RODZAJU (to tez moje
                            podkreslenie wink )." tak mi się wydaje, że to nie bardz ogodzi się z terorią
                            ewolucji, gdzie formy życia ewoluowały. Wszak teroia ewolucji nie mówi że
                            zwierzęta (gady, płazy, ssaki) i ludzie pojawili sie jako osobne formy zycia, a
                            tak jest napisane w Biblii. Natomiast długość okresu w jakim sie pojawiali
                            chyba nie jest zasadniczą różnica pomiędyz ewolucja a stwarzaniem.

                            I jeszcze jedno. Piszesz że nauka ma jednoznaczne bardzo wyraźne stanowisko w
                            kwestii ewolucji. Niestety nie masz racji. Wśród naukowców istnieje tak wielu
                            zagorzałych zwolenników ewolucji ajk i jej przeciwników. Szczególnie na
                            zachodzie. W Polsce jeszcze do niedawna toerię ewolucji uważana na naukowo
                            udowodniony fakt. Tam przestano tak uważać. Uznaje sie ją tylko jako teorię ,a
                            nie fakt. Służe bliższymi dostępnymi mi danymi na życzenie smile łącznie z kasetą
                            video NIE wydaną przez Świadkó Jehowy, zawierajacą wypowiedzi światowych
                            autorytetów naukowych w sprawie teorii, powtarzam, teorii ewolucji. I sposobów
                            datowania wieku ziemi.

                            Pozdrawiam
                            ATA

                            Spóźniona, ale zgodnie z obietnicą. Pisze tutaj, bo pisałam na skrzynke
                            gazetową, ale chyba tam nie zaglądasz, a twojego adresu z eDziecka nie mam.

                            Przepraszam za ewentualne błędy, ale juz nie dam rady sprawdzić i poprawić.


                            • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 13.05.03, 23:13
                              Na teorie ewolucji to wy nie wchodzcie a tym bardziej na datowanie wieku ziemi.
                              Ata masz racje ze teroia ewolucji jest tylko teoria, ale z naciskiem na
                              mechanizmy jej powstawania czyli co decyduje o tym ze dana forma zycia sie
                              zmienia. Co do istnienia samej ewolucji to w srodowlisku ze tak powiem
                              szerokiego grona naukowcow- nie ma watpliwosci.
                              To samo sie tyczy metod datowania skal- to akurat moja scisla specjalizacja.
                              Mozna sie spierac o dokladnosc nawet rzedu milionow lat. Mozna sie nawet
                              poklocic czy ziemia powstala 6 czy 10 miliardow lat temu, a czy zycie to
                              kwesta 4 czy 5 miliardow lat. Dla laika wydaje sie to dosyc znaczaca roznica.
                              Dla geologa mozliwosc datowania najstarszych skal na ziemi z DOKLADNOSCIA do
                              +/- 2 miliardow to murowany doktorat i profesura w jednym. Dla przykladu podam
                              ze gorna kreda czyli okres ktorym sie zajmuje daje sie datowac z dokladnoscia
                              do 100 0000 lat. I to jest leden z najlepiej opisanych okresow w historii
                              ziemi. Jesli ktos jeszcze nie zalapal to wyjasnie blizej- gdyby nasza historie
                              ludzkosci przeniesc w te czasy- to przy odrobinie szczescia naukowcy mogliby
                              sie nie dowiedziec o naszym istnieniu- nie "lapalibysmy" sie w datowaniu.
                              lowem- odpuscie tej teorii ewolucji. Tym bardziej ze niejaka berek biolog
                              twierdzi ze jej sie absolutnie nie kloci z jej wiara. I mysle ze przy
                              odrobinie dobrej woli- to sie w ogole nie musi klocic wink)
                              • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 14.05.03, 08:37
                                wieczna-gosia napisała:

                                > Na teorie ewolucji to wy nie wchodzcie a tym bardziej na datowanie wieku
                                ziemi.
                                > Co do istnienia samej ewolucji to w srodowlisku ze tak powiem
                                > szerokiego grona naukowcow- nie ma watpliwosci.

                                > To samo sie tyczy metod datowania skal- to akurat moja scisla specjalizacja.
                                Tym bardziej ze niejaka berek biolog
                                > twierdzi ze jej sie absolutnie nie kloci z jej wiara. I mysle ze przy
                                > odrobinie dobrej woli- to sie w ogole nie musi klocic wink)

                                Oj , Gosiu, chyba po raz pierwszy musze się z Tobą stanowczo nie zgodzić. W
                                szerokim gronie naukowców kiedyś nie było wątpliwości co do tego ,że ziemia
                                jest płaska, że nic cięższego od powietrza nie moze latać i mnóstwo innych
                                rzeczy min. co do tego ,że komunizm jest wyższy od kapitalizmu.

                                Mnie wogóle opinie żadnego szerokiego grona na kolana nie powalają , bo
                                szerokie grono zwykle bezkrytycznie powtarza coś , co zostało wcześniej przez
                                kogoś przyjęte. A jeszce jak się uleżało przez parę lat to ho-ho!

                                Jest oprócz tego wąskie grono naukowców w Polsce oraz stosunkowo wąskie , ale
                                wystarczajaco liczne grono naukowców na świecie, którzy mogą Ci podać
                                mnóstwo artefaktów skrzętnie ukrywanych i ignorowanych przez szerokie grono
                                tylko dlatego, że nie panuje do obecnie obowiazującej teorii (która notabene
                                też się zmienia). Mnóstwo dowodów świadczących przeciw teorii ewolucji czy też
                                stawiających w bardzo wątpliwym świetle same zasady , podstawy popularnych
                                metod datowania . Mnóstwo oszustw służących tylko temu by znaleziska
                                naciągnąć do teorii ewolucji. W Polsce znam jedynie stonę PTK kóra sięzajmuje
                                tą tematyka, ale w sieci jest mnóstwo anglojęzycznych stron kreacjonistów-
                                można zajrzeć.

                                Dla mnie znamienne jest to ,że publikacje PTK zwykle zawierają argumenty
                                obydwu stron, podczas , gdy obowiazujące podręczniki ewolucjonistów w swej
                                arogancji pomijają zupełnie argumenty drugiej strony.

                                Wydaje się , że samo stwierdzenie , że przecież jest ewolucja jest
                                powszechnie uznaną teorią i wyznawaną przez wiele autorytetów samo w sobie
                                jest koronnym argumentem ewolucjonistów. Być może dla większości jest. Dla mnie
                                nie. Głębokie przekowanie kogoś kto po prostu powtarza to co zasłyszał (a
                                taką postawę prezentuje owe szerokie grono) bez poddania tego obiektywnej
                                krytyce nie stanowi dla żadnego argumentu.

                                Zachęcam jeszcze raz do poczytania paru fachowych podręczników napisanych przez
                                naukowców kreacjonistów, uczestnictwa w sympozjum PTK , krótko mówiąc do
                                wysłuchania drugiej strony i dopiero potem do wyciagania wniosków.

                                Poza tym chyba nie muszę udowadniać ,że to iż Berkowi ewolucja z wiarą się nie
                                kłóci nie jest dowodem naukowym na prawdziwość tejże teorii. wink

                                PS. Pod słowem "ewolucja" w moim poście proszę nie rozumieć "mikroewolucji" w
                                obrębie gatunków. Ups, ale zaraz zacznę wchodzić w szczegóły i narobi się...
                                • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 14.05.03, 09:37
                                  wiesiu wink)

                                  nie po raz pierwszy sie ze mna nie zgadzasz wink)

                                  niestety niestety... tak jak ciebie nie powalaja na kolana sady wiekszosci,
                                  tak ja podchodze do sadow mniejszosci jak pies do jeza wink)
                                  Poogladalam sobie pare stronek i niestety wiekszosc rzeczy o ktorych tam pisza
                                  jest mi dokladnie znana. Nie wglebialam sie w atrykuly filozoficzne, ale z
                                  mojej dzialki te wszystkie ukryte fakty, sa raczej kiepskim argumentem,
                                  chociazby dlatego ze nie sa ukryte wink))) Ja w kazdym razie o tych wszystkich
                                  watpliwosciach slyszalam, co wiecej pisalam z czesci z nich prace magisterska
                                  wlasnie wink) I tu obecnie rzadzacy schemat oparty w duzej mierze na
                                  katastofizmie- jest dla mnie bardziej spojny. Pewnie dlatego ze przyjmujac
                                  kreacjonizm- musialabym uwierzyc w Boga. Jednak ewolucjonizm daje mi komfort
                                  wiary lub niewiary w Boga.
                                  • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 14.05.03, 10:23
                                    wieczna-gosia napisała:

                                    > Poogladalam sobie pare stronek i niestety wiekszosc rzeczy o ktorych tam
                                    pisza
                                    > jest mi dokladnie znana. Pewnie dlatego ze przyjmujac
                                    > kreacjonizm- musialabym uwierzyc w Boga. Jednak ewolucjonizm daje mi komfort
                                    > wiary lub niewiary w Boga.

                                    A kiedy zdąrzyłaś? Gosiu coś mi się małlo prawdopodobne wydaje, aby w jeden -
                                    dwa dni zdąrzyć przewalić taki materiał. Jako ciekawostkę powiem , że mój
                                    wujek, który jest zapalonym ewolucjonistą i profesorem antropologii dostał
                                    ode mnie kiedyś jedną z pozycji wydanych przez PTK i był mocno zaskoczony. Od
                                    tej pory zreszta nie rozmawia na te tematy, czemu?

                                    A Tobie to wszystko jest znane? I żadnego wrażenia? Kurcze, jedyne wyjaśnienie
                                    jakie mi się nasuwa, to że że albo nie znamy tych samych faktów (jednak),
                                    albo nasze umysły tak się różnią ,że z tych samych danych wyciągamy różne
                                    wnioski- co jest jak najbardziej możliwe.

                                    Co do komfortu to dla mnie największym dyskomfortem przez wiele lat był brak
                                    spójności w odpowiedziach na tak zwane pytania zasadnicze. Kiedyś też
                                    wierzyłam w ewolucję, różne dogmaty różnych religii, ale jakoś kupy mi się to
                                    nie chciało trzymać, z którego to powodu dotąd szukałam aż znalazłam.
                                    Poukładanie puzli zajęło mi jakieś 12 lat, ale warto było. Ja potrzebowałam
                                    dla samej siebie i własnego spokoju mieć przekonanie , że znam tę cześć
                                    prawdy ogólnej, która jest mi niezbędna by żyć...ale teraz to już filozofować
                                    zaczynam.
                                    • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 14.05.03, 12:51
                                      Wiesiu, na tematy na ktore poglady mam ugruntowne mniej lub bardziej, na
                                      konkretnych przykladach bynajmniej nie bylo materialu. A teksty filozoficzna
                                      pogladowe odpuszczam sobie z gory- bo nie lubie czytania ogolnych informacji
                                      by pozniej dopasowywac do tego szczegolow.
                                      Na antropologii znam sie zbyt malo.

                                      Moze powinnam cos konkretnego przeczytac- podrzuc linka. To co znalazlam to
                                      papka, ktorej nie trawie rowniez w wykonaniu ewolucjonistow. Wole konkre5tny
                                      profil, konkretny organizm badz grupe i konkretne rozumowanie a nie kilka
                                      tabel i wniosek- to niemozliwe. Wrecz przeciwnie znam te grafy- mozliwe i to
                                      ze swiat stworzyl Bog i to ze go nie stworzyl. Wg mnie przynajmniej.
                                      • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 14.05.03, 14:35
                                        wieczna-gosia napisała:
                                        >
                                        > Moze powinnam cos konkretnego przeczytac- podrzuc linka.

                                        Kurcze blade nie wiem ,czy o tym samym PTK piszemy (???)
                                        creationism.org.pl/ Tam są podane propozycje książek, jest wydawany
                                        miesięcznik, są linki do podobnych stron, są informacje o sympozjach, na które
                                        każdy ma wstęp wolny.

                                        Ponieważ sama dawno tam nie zaglądałam, nie wiem co jest najbardziej aktualne,
                                        ale na oko widziałam wśród tych proponowanych książek kilka ,które zdaniem
                                        profesora Pajewskiego już kilka lat temu były nieco zdezaktualizowane i nie
                                        zawierały najświeższych odkryć.

                                        Dlatego w tej chwili przychodzi mi do głowy,że gdybyś była zainteresowana
                                        konkretnymi tematami to może napisz bezpośrednio do profesora, a na bank
                                        odpowiedź dostaniesz. Ja kiedyś szukając odpowiedniej książki napisałam do
                                        niego i od razu dostałam odpowiedź, potem poznałam profesora osobiście
                                        (zreszta innych działczy PTK też) i stwierdzam ,że są bardzo komunikatywni.

                                        Możesz zaprenumerować miesięcznik, stare numery też można dostać.
                                        • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 14.05.03, 15:13
                                          Strona ta sama.
                                          Moze nastawienie mam zle wink))
                                          W kazdym razie- watliwosci mam te same wink)
                                          rozni je sposob tlumaczenia
                                          ot wezmy
                                          Dane kopalne nie tylko ujawniają systematyczne luki. Większość form kopalnych
                                          pojawia się nagle w tych danych, pozostaje w istotny sposób bez zmian przez
                                          miliony lat (zakładając, że konwencjonalna chronologia jest poprawna), i
                                          wówczas nagle znika. [47] Jak ewolucjoniści wyjaśniają tę nadzwyczajną
                                          sytuację?

                                          no ja jak wyjasniaja ja kreacjonisci?
                                          Stworcy sie znudzilo wiec w pien wycial te forme?

                                          Bo mnie wyjasnienie do glowy przychodzi jedno- nie zmienialo sie zrodowisko w
                                          znaczacy sposob wec i forma sie nie zmienila wink
                                          A ze zginela nagle- moze tam luka stratygraficzna sobie siedzi? to tak
                                          najprosciej.

                                          Mam wrazenie ze kreacjoniski zabrali sie za jeden koniec tego potania- skad
                                          sie wiela i trwala. No i wyjasniaja ja przez kreacje wink Mnie interesuje
                                          dlaczego padla wink) i prawde mowiac- kracjonizm nie daje na to odpowiedzi w
                                          rownym stopniu jak ewolucjonizm.

                                          Wiesiu przrznaje jedno- moje zalozenie ze ewolucja jest przez wszystkich
                                          akceptowalna- bylo naduzyciem. Jak widac nie przez wszystkich. Nie bede
                                          natomiast udowadnieac ze jestem wielbladem, albo ze ty nim jestes. Swiat
                                          widziany na sposob kreacjonistychny jest dla mnie w rowny sposb naciagany co
                                          dla ciebie moj swiat. Mysle ze wujek mogl nie poruszac tego tematu wlasnie
                                          przez to. Ze tu sie trzeba albo poklocic albo zamilknac.
                                          Wiec zamilkne i ja- chyba ze sobie tego nie zyczysz wink))
                                          • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 15.05.03, 08:36
                                            wieczna-gosia napisała:

                                            > Dane kopalne nie tylko ujawniają systematyczne luki. Większość form kopalnych
                                            > pojawia się nagle w tych danych, pozostaje w istotny sposób bez zmian przez
                                            > miliony lat

                                            > no ja jak wyjasniaja ja kreacjonisci?
                                            > Stworcy sie znudzilo wiec w pien wycial te forme?
                                            >
                                            > Bo mnie wyjasnienie do glowy przychodzi jedno- nie zmienialo sie zrodowisko w
                                            > znaczacy sposob wec i forma sie nie zmienila wink
                                            > A ze zginela nagle- moze tam luka stratygraficzna sobie siedzi? to tak
                                            > najprosciej.

                                            Nie rozumiem o co chodzi z tym wycięciem formy w pień ???????
                                            Bo dla mnie nagłe pojawianie się różnych form kopalnych i to właściewie we
                                            wszystkich materiałach jest świadectwem skokowego , a nie ewolucyjnego
                                            pojawiania się gatunków i form. Kompletnie nie rozumiem dlaczego akurat
                                            środowsko miało by się przez całą historię nagle zmieniać akurat w tym momencie
                                            gdy pojawiały się owe hipotetyczne formy przejściowe. I dlaczego akurat zawsze
                                            na tych samych etapach miałyby się jakieś luki stratygraficzne pojawiać?

                                            Bez obrazy, ale wydaje mi się ,że ewolucyjne wyjaśnienia są mocno naciągane...
                                            ale zgadzam się tu nie jest miejsce na prowadzenie dyskusji na ten temat.
                                            Mało miejsca, a przede wszystkim sposób myślenia w tej sprawie
                                            ewokucjonistów i kreacjonistów jest zdecydowanie różny. Dlatego mówimy o tym
                                            samym w tak różny sposób.

                                            Mimo wszystko zachęcam do przeczytania którejś z nowszych pozycji
                                            polecanych na tej stronie, gdyż wnioski wyciagane w oparciu o jeden artykuł
                                            nie mogą być całościowe. Wydaje mi się , że dopiero szersze poznanie
                                            kreacjonizmu pozwoli na zrozumienie o co w tym wszystkim chodzi. Jeśli po
                                            dokładnej lekturze nadal będziesz przekonaną ewolucjonistką, to więcej
                                            męczyć Cię nie będę wink
                                            • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 15.05.03, 08:51
                                              Luki stratygraficzne wiesiu zajmuja do 70% zapisu skalnego. Czyli jak sie nie
                                              pojawiaja to TO jest dopiero dziwne. wink

                                              Chcialam jeszcze zauwazyc ze obecnosc skamienialosci w skale nie jest dowodem
                                              na to ze one sie pojawily skokowo, tylko na to ze nagle sie zachowaly. a to
                                              dwie rozne rzeczy. Bo pojawic sie mogly normalnie jak muly np ktore skrzyzowal
                                              czlowiek. Czy zubronie wink Umrzec tez mogly normalnie. Pytanie- dlaczego
                                              widzimy je w skalach. Co takiego stalo sie ze kosci zamiast w proch sie
                                              obrucic - zostaly. Gdybysmy wiedzieli dlaczego- Elvis zamiast sie zamrozic
                                              moglby sie skamienic wink))

                                              A w takim razie jak wg kreacjonistow rozumiem to nagle pojawienie sie tych
                                              organizmow jest dowodem na moc sprawcza? Czy juz wszystko zle rozumiem. Czytam
                                              od wczoraj te strone. I rozumiem coraz mniej.

                                              A przede wszystkim nie rozumiem DLACZEGO. Dlaczego niby po tych 6 dniach
                                              stwarzania stworca mialby jeszcze cos "dotwarzac" no bo chyba "dotwarzal,
                                              jesli cos nowego sie pojawia nie? Bo o tym jakos informacji nie znajduje od
                                              wczoraj- znajduje jedynie negacje jak napisalas ewolucyjnej ekspancji
                                              gatunkow.
                                              • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 15.05.03, 09:43
                                                Widzę, że rozmowa nasza przypomina rozmowę dwóch ślepych o kolorach. Każda o
                                                czym innymwink. ja kompletnie nie czuję Twojej argumentacji i vice wersa.
                                                NIczyja wina- po prsotu obie mamy teorię i przez pryzmat tej teorii
                                                postrzegamy fakty. Obiektywizm nie jest łatwy - do tego trzebaby sięzupełnie
                                                pozbawić posiadanej wiedzi i zacząc od zera, co jest niemożliwe...

                                                Dlatego obiecuję ,że to naprawdę mój ostatni post w tym wątku.
                                                Ale skoro już zaczęłaś czytać tam coś, tzn, że jest szansa iż zrozumieny się
                                                w przewidywalnym czasie.

                                                Teraz idę sobie na bok trzymać kciuki za to, abyś wzięla w ręce dobrą
                                                książkę, poleconą przez prof. Pajewskiego. Co więcej idę trzymać kciuki za to
                                                byś za jakiś czas została sympatykiem PTK. A mawet jeśli nie to też
                                                dobrze ,bo przynajmniej będzie o jednego ewolucjonistę śwadomego naukowego
                                                kreacjonizmu więcej smile)
                                                • wieczna-gosia Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 15.05.03, 10:29
                                                  Niestety wiesiu.....
                                                  na kreacjonistke sie nie nadaje.
                                                  Bo po pierwsze musialabym uwierzyc w Boga.
                                                  A po drugie oznaczaloby to, zalozenie ze swiat zostal stworzony po cos. A jak
                                                  po cos- to nalezy ten powod znalesc, albo przynajmniej go poszukiwac.

                                                  A mi koncepcja swiata powstalego przez przypadek z big bangu i rozwijajacego
                                                  sie zycia z aminokwasow w calosci wystarcza. I jak powiedzialam nie
                                                  interesuje mnie pytanie- skad sie wziela taka mnogosc zycia, a bardziej- czemu
                                                  cokolwiek z przeszlosci sie zachowalo? Bo- moim zdaniem- nie powinno sie
                                                  zachowac nic.
                                                  • ewiesia1 Re: Świadkowie Jehowy -zostawcie te ewolucje 15.05.03, 10:48
                                                    Gosiu to nie łądnie tak mnie kusić do złamania danej obietnicy , że jużnic
                                                    więcej nie napiszę. No ale jak mam nie odpisać na taki post? NIe nadajesz sie
                                                    na kreacjonistkei to ma być argument? A mnie się wydawało , że tu chodzi o
                                                    odnalezienie PRAWDY jaka by nie była. Niezależnie od czego czy nam pasuje czy
                                                    nie. A wiesz ,że ja też kiedyśbyłam ewolucjonistką, bo jakże by inaczej w
                                                    naszym systemie edukacyjnym? Do czasu...

                                                    Jeśli po sprawdzeniu argumentów obu stron uznasz , że prawda jest po stronie
                                                    ewolucjonizmu to nic nie tracisz , a... a jesli nie, to co? To zostaniesz
                                                    przy niej to się nie nadajesz na kreacjonistkę? Ejże, Gosiu, prawdziwa cnota
                                                    (nauka) krytyk się nie boi. Jestem przekonana ,że sprawdzisz, a to co Ciebie
                                                    bardziej przekona , to już zupełnie inna para kaloszy.

                                                    I niech sobie język odgryze jeśli jeszcze raz napiszę w tym wątku. Niech
                                                    sobie odgryze...niech odgryzę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka