Dodaj do ulubionych

Pochowaliśmy psa

06.03.07, 17:22
i niby byliśmy na to przygotowani, pies chorował od bardzo dawna,
ale "ciągnęła" na lekach i czuła się dobrze..
A teraz skończyła się w trzy dni. Zdychała cały wczorajszy, a my się z mężem
nie zorientowaliśmy, że to już koniec, miała jechać do weterynarza, mieliśmy
termin prześwietlenia i nigdy sobie nie wybaczę, że nie zorientowałam się
wcześniej, nie wyciągnęłam męża z pracy i nie zawieźliśmy jej wcześniej.. Od
wczoraj płaczemy jak dzieci, każdy się obwinia, że czegoś nie dopatrzyliśmy..

Opiekowaliśmy się nią trochę jak dzieckiem, kiedy miała słabsze dni
sprzątaliśmy kupy i wymiociny, oczywiście codzienne pilnowanie leków,
zastrzyki, poranne rozmowy "a jaką miała dziś kupę" wink ale też tyle radości,
współnych wyjazdów i szaleństw, była z nami na naszej podróży poślubnej, to
był taki wspaniały, mądry pies, jak to owczarek niemiecki, czujny, kochający,
zabawny... Dzielnie walczyła z chorobami (rak i jeszcze kilka pomniejszych) i
oprócz niższej niż u innych owczarków wagi nie wyglądała na chorego psa, była
żywa i wesoła jak szczeniak..

Siedzę teraz i mam wrażenie, że ciągle ją słyszę, jak chodzi po domu i
podbija piłeczkę sad
Ludzie, jak można tak pokochać jakieś zwierzę, żeby aż serce pękało?
Najgorsze jest to, że ostatni obraz z nią, jaki mam w pamięci, to kiedy mąż
ją podniósł, a ona bezwiednie oddała mocz - to już była agonia - miałam
ochotę walić głową w ścianę, że nie zawieźliśmy jej wcześniej do tego
cholernego weterynarza, że może dałoby się ją uratować.

Pochowaliśmy ją w pięknym miejscu w lesie, pod starym dębem, razem z jej
zabawkami.

Przepraszam, że tak chaotycznie i w sumie nie na to forum i może bez sensu,
ale strasznie cierpimy i brakuje nam naszej suni tak bardzo!
Obserwuj wątek
    • hexella Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:27
      Qrcze, co Ci mogę napisać? Bardzo mi przykro, zrobiłaś wszystko co mogłaś i
      wiesz, pewnie jej teraz lepiej w psim raju...
      • morgen_stern Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:30
        To samo sobie wczoraj powiedzieliśmy - że teraz jest w psim raju i nic ją nie
        boli.. No i znowu ryczę. Zaraz wróci z pracy mąż i będziemy ryczeć razem.
        • demarta Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:38
          morgen, przykro strasznie, że aż słów brak sad(
          dobrze, że trafiła do was, napewno z nikim by jej lepiej nie było. a za to
          zostawiła wam tyle wspomnień wywołujących i łezkę i uśmiech na twarzy
          jednocześnie. fizycznie już jej nie ma, ale w waszej pamięci będzie zawsze. to
          jakby żyła wiecznie.....

          trzymajcie się.
        • joanna35 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:41
          Morgen pewnie to co za chwilę zacytuję nie przyniesie Ci ukojenia( ja gdy to
          czytam ryczę jak bóbr), ale może nie bedziesz miała do mnie żalusadZresztą może
          to znasz.
          TĘCZOWY MOST
          Dokładnie ta strona Nieba jest zwana Tęczowym Mostem. Kiedy zwierzę umiera,
          udaje się w to specjalne miejsce, które dla nas pozostających tutaj jest
          niedostępne.

          Są tam łąki i wzgórza dla wszystkich naszych Wyjątkowych Przyjaciół, więc mogą
          razem bawić się i biegać. Jest mnóstwo jedzenia, wody i słońca- nasi
          Przyjaciele żyją w cieple i dostatku. Wszystkim zwierzętom, które były chore i
          stare zostaje przywrócone zdrowie i wigor; ranne i okaleczone zostają
          uzdrowione i są znowu silne, dokładnie takie, jakie pozostały w naszych
          wspomnieniach i w snach z dni minionych.

          Są tam szczęśliwe i zadowolone, z wyjątkiem jednej, małej rzeczy: każde z nich
          tęskni za kimś wyjątkowym, za kimś kto pozostał. Razem bawią się i biegają, ale
          przychodzi taki dzień, kiedy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w
          dal. Jego błyszczące oczy patrzą uważnie; jego ciało zaczyna drżeć. Raptem
          oddziela się od innych, leci przez zieloną trawę, szybciej i szybciej... Poznał
          Cię! I kiedy Ty i Twój Przyjaciel wreszcie się spotkaliście, przytulacie się do
          siebie w radości ponownego połączenia- nigdy nie będziecie rozdzieleni. Deszcz
          szczęśliwych pocałunków na Twojej twarzy, ręce tulą ukochaną głowę, znów
          patrzysz w te ufne oczy, które tak dawno odeszły z Twojego życia, ale na zawsze
          pozostały w sercu... Razem przechodzicie przez Tęczowy Most...

          Paul C. Dahm "The Rainbow Bridge"
          I jeszcze
          Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
          No, bo jeśli nie idą do nieba
          To przepraszam Cię, Panie Boże
          Mnie tam także iść nie potrzeba

          Ja poproszę na inny przystanek
          Tam gdzie merda stado ogonów
          Zrezygnuję z anielskich chórów
          Tudzież innych nagród nieboskłonu

          W moim niebie będą miękkie sierści
          Nosy, łapy, ogony i kły
          W moim niebie będę znowu głaskać
          Moje wszystkie pożegnane psy

          B. Borzymowska "Moje psie niebo
          • morgen_stern Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:48
            joanna, rozp.. mnie tym na kawałki ;-((((((
            Moja biedna sunia, najmądrzejasza i najdzielniejsza, jestem pewna, że dałoby
            się jej jeszcze przedłużyć życie, gdybyśmy ją wcześniej zawieźli!!! to wszystko
            nasza wina i teraz muszę z tym żyć, bo gląby nie zauważyły, że pies sobie cicho
            zdycha w kącie..
            • joanna35 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:50
              morgen, a może ona wykorzystała ten moment Waszej nieuwagi, może to o to
              chodziło. Jak wygladałoby to jej przedłużone życie?
    • joanna35 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:37
      Bardzo Ci współczuję. Znam ten ból. W zeszłym roku podczas zabiegu sterylizacji
      odeszła moja sunia. Do dziś mam wyrzuty sumienia, bo ta sterylizacja to był mój
      pomysł.
      > Ludzie, jak można tak pokochać jakieś zwierzę, żeby aż serce pękało?
      Można. To nie było jakieś zwierzę tylko członek Twojej rodziny. Tina nie była
      moim pierwszym psem, który odszedł za Tęczowy Most, więc wiedziałam jak to
      boli. Dla mojego męża było to całkowicie nowe doświadczenie i powiedział, że
      gdyby mu ktoś wcześniej powiedział, że będzie płakał po psie i tak bardzo za
      nią tęsknił to popukałby się w czoło. Człowiek całe życie się uczysmileTrzymaj
      się morgen, z czasem ból po stracie będzie mniejszy.
    • agao_72 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:39
      rozumiem Cię. parę lat temu odszedł nasz ukochany kot. było nam bardzo smutno,
      pusto.
      pochowaliśmy Pana Futro (kota Onufrego) w lesie pod dębem, tak jak Ty.
      jechaliśmy z Lublina na Roztocze, do miejsca skąd go zabraliśmy. a
      najdziwniejsze bylo to, ze jak powiedzieliśmy rodzinie, że specjalnie dla
      martwego kota jechaliśmy na to Roztocze, to nikt złośliwie nie skomentował.
      wszyscy twierdzili, że tak musialo być, że to sie kotu należało.
    • lila1974 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:44
      Przykro, że Was i ją to spotkało.
    • dominika8 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 17:50
      strasznie, strasznie mi przykro....
      kocham psy strasznie. Miałam ich kilkoro w życiu i każdą śmierć przezywałam...
    • gosika78 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 18:14
      Podłe uczucie sad
      Dziura się robi nie do wypełnienia po takim zwierzaku.
      Ja mojego musiałam uśpić - wyłam gorzej niż po śmierci mojego ojca.

      Trzymaj się.
    • mamamonika Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 18:20
      Pamiętam jak ryczałam jak zdechł mój psinek - 15 lat był z nami... A cała
      rodzina razem ze mną. Istny dom wariatów.
      Też lezy pod drzewkiem. Żył conajmniej dwa miesiące dłużej niż powinien -
      dosłownie nosiłam go na rękach...
      Kochany był stwór
    • denea Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 18:53
      Przykro mi bardzo.
      Nie wiń się, sama piszesz że chorowała, nie wiadomo czy dałoby się jeszcze coś
      zrobić sad
      Będzie trochę lepiej, kiedyś...
      Trzymaj się.
      • verdana Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 18:59
        Bardzo, bardzo współczuję. W piątek odszedł mops moich rodziców - są w
        autentycznej załobie.
        To trochę tak, jaby umarł najblizszy przyjaciel....
        • andaba Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 19:14
          Łączę się w bólu.
          Nam kot zginął. Jeden z pięciu, ale kochany jak jedyny.
    • polaola Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 19:17
      Wspolczuje bardzo. Znam to uczucie. Po smierci mojego psa (byl z nami 16 lat)
      nie moglam sie dlugo pozbierac (a przez pierwsze dni nie bylam w stanie isc do
      pracy).
      Pozdrawiam !
    • be_em Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 19:54
      trzymaj się morgern jakoś i nie obwiniaj się tak bardzo... to był kochany pies,
      miał dom, miał was... nie zawsze jesteśmy w stanie wszytsko przewidzieć...
      przynajmniej teraz nic ją już nie boli...
    • mathiola Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 19:59
      Ja kiedys po śmierci psa chodziłam w żałobie tydzień. NIe mogłam wyjść z tego
      smutku, czułam się jakby umarł mi ktoś bardzo bliski i jakbym już nigdy nie
      miała byc szczęśliwa. Po tym psie miałam jeszcze kilka innych zwierząt, ale do
      żadnego postanowiłam się nie zbliżać uczuciowo, właśnie po to, żeby potem nie
      cierpieć. Były mi obojętne, ledwo je lubiłam. Tamtego kochałam i dlatego wiem
      co czujesz. Przykro mi niezmiernie, ale to na szczęście mija z czasem...
      Chociaż mi się jeszcze łezka zakręciła w oku kiedy to pisałam...
    • kosheen4 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 20:08
      mam świeczki w oczach - trzymajcie się ciepło
      Tischner powiedzial ze zwierzeta ida do nieba.
    • aleksa13 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 20:31
      Miałam tak samo- rok płakaliśmy ja i mój nie mąż-dziecku powiedzieliśmy że
      sunia pojechała do sanatorium .Ktoś mi wtedy powiedział że nie ma co płakać po
      psie, mam dziecko rodzinę...Ale Mój pies też był moją rodziną. Łącze się w
      bólu. Mam nadzieje że naszym zwierzakom będzie tam dobrze i nie będą cierpieć.
      Upłynęło już trzy lata od śmierci suni a do tej pory pamiętam jak się z nami
      żegnała przed śmiercią. Mojego nie męża wylizała jak nigdy wcześniej, a na mnie
      patrzyła z taką bezgraniczną miłością (kurcze jak to pisze to aż się
      poryczałam).
    • gorzkasweetie Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 21:37
      10 lat temu płakałam tak jak ty. Trzeba było uśpić mojego najukochańszego 16
      letniego kota, miał kolejny nawrót choroby, która całe życie go męczyła. Tym
      razem nie było szans, stan pogorszył się błyskawicznie i już żadna, kolejna w
      jego życiu operacja, nie mogła go uratować. Miał kilka tych operacji, wręcz
      eksperymentalnych w stosunku do jego schorzenia. Po każdej z nich następowały
      2-3 lata radosnego, spokojnego życia, także warto było.
      Miałam 20 lat i on, Mruczek, był ze mną całe życie, nie pamiętałam dni bez
      niego. Znalazłam go jako pobitego, sponiewieranego kociaka na schodach i
      ubłagałam mamę o wzięcie. To był taki kot z dystansem, ale jednak przytulaczek
      wielki. I taki mój właśnie, z całej rodziny to ja jego "mamą" byłam. Pamiętam do
      dzisiaj jak, już po wszystkim, leżałam i wyłam wyłam wyłam... Ma swój mały
      zadbany grób na cmentarzu dla zwierząt koło Warszawy. Pół roku po jego odejściu,
      zdecydowałyśmy się z mamą na nową mieszkankę domu, także "przybłędę", tym razem
      ze schroniska, kocicę Melanie, zupełnie inny kot, też najukochańsza na świecie smile
      Trzeba się wypłakać... Nie wiem, czemu, własnie ten żal po ukochanym zwierzaku
      jest tak straszny, rozdzierający sad
      pozdrawiam
    • mamarazydwa1 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 21:57
      Wiem co czujesz i współczuję. Ja miałam kundelka 8 lat. Całe popołudnia prawie
      spędzałam na spacerach, zabierałam go prawie wszędzie. Jak wyjechałam na studia
      został z moją mamą. Zawsze się cieszyłam jak jechałam w odwiedziny, tak się
      cieszył...Pewnego razu pojechałam do mamy z narzeczonym i nie przywitał mnie w
      progu, myślałam, że jest na balkonie i nie słyszał jak weszłam...Okazało się, że
      dzień wcześniej pogryzł się z psem i mama go uśpiła. Nie był jeszcze szczepiony
      i podobno bardzo był poharatany...Zamknęłam się w łazience, siadłam koło wanny
      na podłodze i wyłam w głos z bólu i rozpaczy...Obwiniałam mamę, że go uśpiła a
      nie wyleczyła...Miałam o to żal do niej przez kilka lat i do tej pory jak
      pomyślę o moim kundelku t mnie ściska w gardle...a minęło już kilka lat...I nie
      potrafiłam się przywiązać tak do kolejnego psa, nawet chyba świadomie się
      odsuwałam...
      Wiem jak to bardzo boli...współczuję...
    • kicia7 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 22:31
      Ja musiałam uśpić swojego poprzedniego psa prawie 20 lat temu i do tej pory,
      jak czytam o odejściu czyjegoś psa mam mokre oczy. Mimo, że mam już następnego
      psa.
      Podobno za wszystko w życiu trzeba zapłacić. Konrad Lorenz (różnie można o nim
      mówić, ale na związkach psów i ludzi naprawdę się znał) napisał gdzieś, że ten
      okropny ból po stracie psa jest ceną, jaką płacimy za niezwykły związek łączący
      człowieka i psa, za jedyną w swoim rodzaju psią wierność i przywiązanie, za
      absolutną lojalność, za merdający ogon i wierne oczy kiedy jest nam źle ("no
      spójrz na mój ogon, uśmiechnij się, będzie dobrze"), za te wszystkie godziny
      kiedy pies na nas czeka w pustym mieszkaniu, za to że jest ktoś kto zawsze na
      nas wiernie CZEKA. Cena jest straszna, ale, qurczę, warto ją zapłacić, nawet
      jeśli płaci się latami, a chyba i tak ledwie wyrównuje to, co otrzymujemy od
      psa.
    • nenia1 Re: Pochowaliśmy psa 06.03.07, 22:34
      Bardzo ci współczuję.
      Twój piesek miał jednak kogoś kto go bardzo kochał
      i dbał o niego - wielu innym zwierzakom nie jest to dane.
      Teraz go już nie ma, ale dzięki tobie miał szczęśliwe życie,
      nie obwiniaj siebie, dałaś mu to co najlepsze może dać człowiek psu.
    • selavi2 Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 09:50
      Nie obraz sie, ale moze dla Twojej suni to lepiej, ze nie cierpi dluzej.
      Ja po naszej szczurce bylam 2 lata w zalobie tj. ryczalam jak u znajomych
      slyszalm dzwiek poidelka, nie chcialam slyszec o zadnym zwierzaku, dopiero po
      2,5 roku zaczelam myslec o psie. Dodam ze DeeDee umierala na moich i corki
      rekach, po zastrzyku "usypiajacym", po 2 latach zycia i operacji na nowotwora,
      po ktorej ku zdumieniu lekarza przezyla caly rok.
      Bardzo Ci wspolczuje.
    • agnieszkamodras Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 09:53
      Bardzo serdecznie Wam współczuję. Też mam psa.
    • mmu Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 10:45
      bardzo, bardzo Ci współczujęsad
      pomyśl jednak, ile Twoja Sunia dała Ci szczęścia i miłości, miłości, której
      niektórzy ludzie nigdy nie doświadczą...bo prawdą jest, że przyjażń i miłość,
      jaką obdarzają nas nasze pociechy jest wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju,
      bezwarunkowa i wspaniała...powspominaj wszystkie piękne chwile, które były Wam
      dane, wspólne spacery, zabawy z piłeczką, jak potrafiła przyjść i położyć łeb
      na Twoich kolanach...to wszystko jest Twoje i nikt Ci tego nie zabierze
      wiem, jak trudno pogodzić się ze śmiercią psa, sama przez to przechodziłam,
      pamiętaj jednak, że to właśnie Wy uczyniliście Jej życie wspaniałym, pięknym i
      wyjątkowym. A Ona teraz patrzy z góry i mówi"uśmiechnijcie się, nic mnie już
      nie boli, dziękuję Wam za te piękne chwile i że dane mi było przeżyć je
      wspólnie z Wami"
      • mamaemmy Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 10:50
        bardzo współczuje,psy nie powinny odchodzić.
        Jednak powiem brutalnie:na takie smutki najlepszy jest kolejny pies-np wzięty ze
        schroniska.wiem o tym cos.
        • joanna35 Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 11:14
          mamaemmy napisała:

          > bardzo współczuje,psy nie powinny odchodzić.
          > Jednak powiem brutalnie:na takie smutki najlepszy jest kolejny pies-np wzięty
          z
          > e
          > schroniska.wiem o tym cos.
          Generalnie zgadzam się z Tobą, co do drugiego psa, ale...Cztery dni przed
          zabiegiem Tiny przyjęliśmy z TOZu sunię po przejściach na dom tymczasowy. Kiedy
          Tina odeszła następnego dnia podjęłam decyzję, że sunia u nas zostaje, bardziej
          ze względu na sunię niż na nas. I był taki okres, że nie mogłam na nią patrzeć,
          a zwłaszcza wychodzić z nią na spacery, bo wszystko przypominało mi Tinę. Po
          jakimś czasie, w sumie krótkim, to minęło, a cztery miesiące później trafiła na
          tymczas kolejna sunia po jeszcze większych przejściach i trzy miesiące później
          też została, a my zrezygnowaliśmy z domu tymczasowego bo jeszcze chwila i
          musiałabym zarejerstrować schroniskosmile
    • oxygen100 Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 11:02
      oj przykro misad(
      niedawno chorowala nasza Coco, malo na zawal nie fiknelam ze stresusad(
      • lenka30a Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 11:36
        wspólczujęsad
    • elag3 Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 13:19
      Bardzo Ci współczuję - znam ten ból. Nie miej do siebie żalu - jej czas
      poprostu dobiegł końca i teraz odeszła do krainy wiecznych łowów.
      • wenus2006 Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 14:55
        bardzo mi przykro,rozumiem doskonale.Moją bokserkę pokonała padaczka,którą za
        wszelką cenę chciałam opanować,robiłam wszystko,kochałam moją sunię nad życie!I
        spotkało mnie coś okrutnego,ja miłośniczka psów,ja człowiek tak związany z
        psami,zawiozłam ją 13.11 do weta na OSTATNIĄ WIZYTę.Pękłam psychicznie,umierałam
        z rozpaczy po każdym ataku,każdy atak jej kosztował mnie tyle zdrowia,że
        musiałam łykac relanium.Zawiozłam moją przyjaciółkę i zabiłam.Nie ma dnia żebym
        o tym ,o niej nie myslała...Mieliśmy do wyboru właściwie to,że umrze przy
        kolejnym ataku sama,bo już niczym nie mogliśmy zatrzymać serii ataków,a ja
        psychicznie tak wymiekłam,że sama zdecydowałam za wszystko.
        I stokroć wolałabym,żeby wrócić do domu i żeby już nie żyła niż podjąć tę
        najgorszą w moim życiu decyzję.
        Nie zadręczaj się ,dałaś psu piękne życie,troszczyłaś się o nią i ją kochałaś...
        Na pociechę mam teraz bokserskiego szczeniaczka,w którym mam namiastkę TAMTEJ.
    • zuzneta Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 23:08
      Wiem co to znaczy, także bardzo współczujecryingcryingcrying!
      21.II. 2006 roku, moja sunia (13-letnia Tinusia) była ze mną i z moją wtedy 2
      letnią córeczką na spacerku. Moja Tinka przez całe swoje życie nie chodziła na
      smyczy, była to psinka przeurocza, przekochana i spędziła ze mną najlepsze jak i
      najgorsze dni mojego życia,była zawsze tam gdzie ja, KOCHAŁAM ją i do tej pory
      za nią płaczę i niesamowicie tęsknięcrying.
      I tego dnia nie zapinałam jej na smycz, słuchała mnie.... Ale od jakiegoś czasu
      cierpiała na zaćmę, jeszcze nie leczona i gdy chciałyśmy przejść przez ulice,
      stała koło mnie i czekała, ale gdy miał przejechać ostatni samochód (był biały
      może dlatego go nie widziała) wleciała na ulice, i pod koła
      samochodu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Auto nie jechało szybko, ale Tinka była małym
      pieskiem (pudelkiem) a poza tym już starym i nie wytrzymała tego wypadkucrying.
      Jakiś chłopak pomógł mi zająć się Zuzią, moją córeczka, a ja wzięłam Tinusie na
      ręce i złapałam "stopa" i jakiś Pan zawiózł nas do weterynarza, ale niestety
      było już za późno, Tinka odeszła.... Nie mogłam przestać płakać w gabinecie
      lekarskim, teraz też często o niej myślę, często ją wspominamy w rodzinie i
      wtedy też płączęsad. Czesami gdy się zapomnę wydaje mi się, że czeka przy misce,
      żeby dać jej wody.... Takiego psa chyba nigdy już nie spotkamcrying.

      Także bardzo, ale to bardzo Ci współczuje, bo wiem co to jest za ból...sad!
      • ibulka Re: Pochowaliśmy psa 07.03.07, 23:21
        współczuję., morgen...
        my mamy jamnika. nie wiem co będzie., jak pochowamy tego głupolka =((

        przytulam Cię w sercu.
    • czarna.porzeczka Re: Pochowaliśmy psa 08.03.07, 00:00
      Placze razem z Toba. Nawet nie wiesz jak Cie rozumiem.
      Bardzo Ci wspolczuje.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka