Dodaj do ulubionych

mój wstrętny mąż - już nie mam siły....

09.03.07, 11:19
Opowiem Wam o moim mężu, bo nie mam komu się wyżalić, a już poprostu nie wiem
co robić.
Poznaliśmy się 10 lat temu, ujął mnie dużym poczuciem humoru, inteligencją i
czułością wobec mnie. Po 3 latach pobraliśmy się. Po roku mieliśmy jedno
dziecko. Powoli zaczynało się psuć między nami, coraz mniej rozmów, coraz
mniej czasu dla siebie nawzajem. Mąż awansował, zmieniał firmy, a im wyżej
się piął, tym gorszych cech nabierał. Zniknął gdzieś jego humor, czułość i
kultura osobista, coraz gorzej zachowywał się w domu. Klął bez przerwy
chociaż wie jak ja tego nie lubię, niby w powietrze zeby troche sobie
powyzywać, ale ja to ciągle słyszałam i dziecko też. Zresztą jak nie miał
słuchaczy, zamykał się biurze i miłym tonem rozmawiał z ludźmi z pracy.
Ostatnio nawet do mnie zaczął odzywać się typu: " Weź się
przymknij", "Spadaj" Na moje pytanie gdiz eto jest odpowiada "w
dupie" .Oczywiście nie zwraca się tak cały czas tylko wtedy gdy jest zły a
tozdarza sie bardzo, bardzo często. Dwa czy trzy razy dostał za to w twarz,
wtedy porządnie mnie popchnął, tak, że z całym impetem wpadłam na łożko. W
domu ciągle są awantury, W. czepia się o wszystko i krzyczy na mnie i na
dziecko. Tylko wejdzie do domu już pretensje że tu bałagan, tu "syf",
tam "burdel", gdyby nie on to byśmy zarośli w brudzie. Ja też lubię porządek
i w każdej wolnej chwili coś sprzątam, przekładam, wycieram, tak że przez
cały dzień nie usiadę na chwilę. Zresztą przy dwójce dzieci jest to trudne.
Ja cały czas zajmuję sie młodszym dzieckiem - 6 mies. córeczką. W. ponosi ją
przez chwilę a gdy tylko zapłacze to podaje mi ją "bierz ją" nie zwracając
uwagi, że ja w tej chwili zmywam. Na pierwszym planie jest zawsze on i jego
wygoda i zajęcia. To jego praca jest najważniejsza. A ja też mam poważne
stanowisko i nie mało zarabiam. Przypuszczam że gdyby ktoś zmoich znajomych
dowiedział sie jak naprawdę jest w naszym domu to by nie uwierzył. Sama nie
wierzę ze pozwoliłam żeby panowała taka atmosfera, żeby były ciągłe awantury.
Nie należę do uległych osób i daletego kłócę się ciągle z nim, chociaż i tak
w wielu sprawach mu ustępuję. Ale często wyprowadza mnie z równowagi, krzyczę
wtedy i zwykle kończy sie to moim płaczem w kuchni lub w łazience.
Starsza córka wszystko to widzi, ale nigdy nie przyszła mnie pocieszyć lub
zapytać się jak się czuję. Próbowałam też wiele razy spokojnie i łagodnie
odpowiadać na jego zaczepki, ale rzadko kiedy udaje mi się nie wyprowadzić z
równowagi. Nikogo nie lubi, chociaz sam jest dość lubiany, zawsze był duszą
towarzystwa na imprezach. Niczyich rad nie chce słuchać. Niedawno jego mam
przyszła do nas pod jego nieobecność i płakała że nie może się dogadać z W,
ze swoim synem, że on jest taki oschły, krzyczy i nie słucha co ma do
powiedzenia. Teściową mam tzw. równą babkę, chociaz mam mały kontakt z nią bo
rzadko sie widujemy. Żałuję teraz bardzo że gdy ją pocieszałam i tłumaczyłam
że W. ma dużo na głowie i dlatego jest czasamni agresywny nie powiedziałam
jaki jest naprawdę w domu i jak zachowuje się wobec mnie. Może miałabym akieś
wsparcie , tak W. przy rodziacach jednych czy drugich zachowuje się jak
całkiem dobry mąż. Zajmuje się dzieckiem, robi herbaty kawy, podaje do stołu.
A to nigdy mu się nie zdarza.
Zauważyłam że córka zaczyna mieć podobne zachowania jak tatuś, używa brzydkch
wyrazów, nie robi tego o co ją prosze, zawsze jest "zaraz, później..." Ton
odpowiedzi do mnie jest czasami też za ostry. Zwracam jej uwagę i czasami
nawet krzyczę ale nie chcę tego robić, ile można.
Babci już nie słucha bo tautuś często wyraża się o niej lekceważąco i
tłumaczy dziecku że jeśli tego czy tamtego nie chce to nie musi robić, niech
cię babcia nie zmusza. Córka nie będzie miała w ogóle szacunku do dorosłych,
bo tatuś o prawie wszystkich znajomych czy nieznajomych mówi z pogardą.

W. generalnie dba o dom i o dzieci chce żeby niczego im nie brakowało,
starsza ma prawie wszytsko o czym zamarzy. Ale miłości żonie na codzień nie
umie okazać.
Miałam często zamiar rozwieść się z nim, chociaż nigdy mu o tym na poważnie
nie mówiłam. Postanowiłam dać szansę mojemu małżeństwu i mieć drugie dziecko.
Teraz widzę że to bbyło głupie, malutka jest kochana, ale nam wcale to nie
pomogło nawet jest jeszcze gorzej. Bo mamy więcej na głowie jesteśmy bardziej
zabiegani i ja jestem wykończona prawie do odstatnich granic. strasznie
schudłam, postarzałam się. Brakuje mi czułości, poczucia bezpieczeństwa i
oparcia w mężu. Już nie wiem co robić. Wiele razy mu o tym mówiałm ale to
groch o ścianę, pomaga na chwilę a jeszcze tego samego dnia jest awantura.
Nie pamiętam kiedy szliśmy za rękę, kiedy czule do mnie mówił, chyba ze w
łóżku, ale ja rzadko lubię z nim się kochać, on natomiast mógłby prawie
codziennie. Wiem na 99% że W mnie nie zdradza, sam jest też bardzo o mnie
zazdrosny. Chyba mnie kocha ale nie potrafi już tego okazywać.
Lubie jak W. wyjeżdża w podróże służbowe na kilka dni, wtedy w domu jest
spokój.
Teraz często nawet w nocy robi awantury, gdy mala płacze. Krzyczy głośno,
klnie że nie moze się wyspać, nie zwracając uwagi na starszą córkę, która
chodzi do przedszkola i musi sie wyspać bo wstaje wcześnie. Fakt, że córki go
uwielbiają, szczególnie ta starsza. W końcu mamę będą uważać za wariatkę.

Jestem już strasznie zmęczona.
Przepraszam że takie długie ale mam kłębowisko myśli, ale cieszę się, że to
zsiebie wyrzuciłam. Nie mam nikogo, komu mogłabym opowiedzieć o tym i wielu
innych rzeczach.
Obserwuj wątek
    • agg.agnieszka Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 12:20
      twoj mezulek czuje sie zbyt pewnie w tym zwiazku.jest ,,wstretny'' jak to sama
      ujelas...i wyglada na to, ze sie juz nie zmieni. czy ty kiedykolwiek probowalas
      porozmawiac z nim na ten temat? i jak to jest z twoimi dziecmi, z jednej strony
      go uwielbiaja (tej malej to pewnie jeszcze wszystko jedno) a z drugiej sa
      swiadkami awantur i zachowania pozbawionego szacunku do wlasnej matki.zagonil
      cie do garow, zakompleksil,ty sie zaniedbalas, a ty przeciez potrzebujesz
      wsparcia, szczegolnie teraz, bo wychowujesz malenstwo.
      pewnie dziewczyny beda radzic ci zrobienie sobie szalowego makijazu czy zakupu
      paru seksownych fatalaszkow, ale mi sie wydaje, ze dla takiego malzonka po
      prostu nie warto (za to dla siebie jak najbardziej!).mi nasuwa sie jedno
      terapia malzenska (ale jak takiego chama do tego zachecic?) lub rozwod (o ile
      poradzisz sobie finansowo).licze na to jednak ze bardziej doswiadczone
      dziewczyny cos sensownego ci doradza. zycze ci duzo sily i odwagi!
      nie bede tutaj radzic ci co zrobic,... niech zajma sie tym bardziej
      doswiadczone kobiety...
    • net79 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 12:26
      B, bardzo ci współczuje, bo kazda z nas potrzebuje miłości i odrobiny
      bezpieczeństwa, nie mówie tu o finansach... Awanturami z nim chyba nic nie
      wskurasz, w wolny wieczór powiedz mu to wszystko na spokojnieco czujesz i że
      ostatnio myslisz o rozwodzie. Jesli niemal jesteś pewna,że on Cię zdradza, cz i
      nie szanuje cię to czemu wciąż z nim jesteś??? Mówisz,że masz sama niezłe
      stanowisko, więc jesteś w stanie być niezależna, a trwanie w toksycznym związku
      nic dobrego nie nauczy twoich dzieciaczków, więc albo on to zmieni, albo ty coś
      zmienić musisz, bo znienawidzisz jego i sama siebie. Nie możesz pozwolic na to,
      żeby ciebie stawiał, po za praca i kochanką i czym tam jeszcze, bo z tego co tu
      piszesz to nawet dzieci nie sa na pierwszym planie. Masakra, zdechłabym, uschła
      i schowała się w sobie w takim związku, a to bardzo nie zdrowe. Ale jesli wciąż
      chce się z toba niemal codziennie kochać, to może z ta kochanka to przesada,
      ale to nie zmienia faktu, ze nie ma prawa zachowywac się w domu jak goryl,
      który pozjadał wszystkie rozumy.
      • zuzia3331 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 12:48
        Dla mnie taki człowiek nigdy się nie zmieni,rozmowy nie pomogą a jak pomogą to
        na jeden dzień,a pózniej będzie to samo.Nie ma szacunku do ciebie do dzieci,ani
        do własnej matki.Jesteś młoda życie przed tobą,masz dwoje dzieci ułóż sobie
        życie na nowo bez NIEGO tego potwora i kata który się znęca nad tobą
        psychicznie.Mówisz że niezle zarabiasz to na pewno sobie poradzisz,podasz go o
        alimenty na dzieci,bo w takim związku to żadna kobieta dłużej nie
        wytrzyma.Trzymam kciuki za ciebie powodzenia...
      • basiaczek72 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 12:58
        napisałam, że na 99% nie zdradza mnie, więc w tym się nie zrozumiałyśmy.
        Boję się powiedzieć mu że myślę o rozwodzie, jeśli nie jestem na 100% o tym
        przekonana. On pewnie strasznie by się wkurzył i sam mógłby dążyć na serio do
        rozwodu. Ja nie chcę aby moje dzieci wychowywaly się w rozbitej rodzinie, a
        mnie z dwójką dzieci byłoby przecież bardzo ciężko i to nie tylko ze względów
        finansowych. Więc jestem w kropce.

        Dziękuję za wsparcie.
        pozdrowienia
        Basiaczek
        • michalina7 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 13:09
          Jeżeli potraficie jeszcze ze sobą rozmawiać to namów go na terapię małżeńską.
          Powiedz, że Ty sobie rady nie dajesz, że Tobie jest ciężko, gdzieś się
          pogubiłaś, nie zwalaj całej winy za kryzys w związku na niego i jego podły
          charakter bo wtedy niepowodzenie murowane.
          Sami sobie rady nie dacie skoro stosunki między Wami psuja się od kilku lat.
          Rozwód to naprawdę ostateczność. Ja wierzę, że związek można naprawić jeżeli
          obie osoby tego naprawdę chcą i nad sobą pracuję. Przecież pobraliście się z
          miłości i prawdopodobnie rutyna, frustracje w pracy, codzienne problemy wzięły
          górę. Trzeba teraz odnaleźć priorytety i postawić je znowu na piedestale.
          Trzymam kciuki.
          • net79 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 14:31
            Pewnie,że spróbowac warto i nie obarczac go całą winą, ale tez całej winy brac
            na siebie nie mozna, po to prowadzi do kolejnych upodleń.
        • basiast2 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 13:30
          Nie wiem co bym zrobiła ale piszesz że są czasem miłe sytuacje np w łóżku czyli
          nie jest jeszcze bardzo tragicznie chociaż ja też rozumiem że po całym dniu
          wrzasków i awantur nie masz już ochoty z nim na czułości bo masz żal do niego
          ale może on rzeczywiście ma jakieś problemy może za dużo pracy może boi się że
          nie da rady utrzymać rodziny może stresy w pracy i byle jaki powód a on wybucha
          przytulaj się do niego w nocy czy przed tw na kanapie okazuj czułość może jakoś
          to przetrwacie albo też zapytaj czemu tak się wkurza co jest powodem czy
          naprawdę ten niby "bałagan" i co najważniejsze niepotrzebnie go wtedy uderzyłaś
          od tego się zaczyna a potem długo w pamięci zostaje i to też może być powód do
          dalszych awantur przemoc w domu to jest już najgorsza rzecz według mnie wtedy
          taka kobieta dla męża nie jest juz traktowana z szacunkiem ale mam nadzieję że
          ciebie nie bije.
    • michalina7 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 13:00
      Myślę, że jedyna nadzieja jest w terapii małżeńskiej. Ktoś kto stoi z boku musi
      wytknąć i uświadomić mężowi jego złe zachowanie. Podpowie, co robić dalej.
      Problem pewnie w tym, jak męża namówić do takiej terapii. Jakoś musisz skoro
      zależy Ci na nim i na pełnej rodzinie.
      • polla10 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 13:12
        Moim zdaniem powinnas porozmawic o tym ze swoja teściowa skoro to róna babka,
        udajac przed swiatem ze jest wszystko ok tylko go bronisz a on czuje sie
        swobodnie. nie powinnas tego ukrywac.
        • karinex1 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 13:28
          Mysle ze terapia malzenska to doby pomysl ale najpierw udaj sie tam
          sama,porozmawiaj z jakims psychologiem o sobie o nim.Dopytaj sie dokladnie jak
          go naklonic to terapi.W takiej poradni jest duzo osob ,ktore ci pomoga i
          udziela wsparcie a takze najlepiej doradzo bo spotykaja sie z takimi problemami
          na codzien.Zycze powodzenia i glowa do gory.P.S mysle ze dasz sobie sama rade,w
          koncu jak malzonek wyjezdza na delegacje to go nie ma i jest ok,poza tym
          czujesz ulge wiec jest to jakis znak.(przemysl czy za nim tesknisz i co czujesz?
    • agkr Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 13:37
      bardzo mi ciebie żal, domyślam się tylko jak ci musi być ciężko. W moim
      małżenstwie też był taki okres kiedy to odsuneliśmy się od siebie. Napewno nie
      było tak ciężko jak u Ciebie ale troszke podobnie brak czułości(przecież to
      oczywiste że mnie kocha-tak mówił) brak wsparcia, jakieś awantury itp. Na
      początku to ja ciągle rozmawiałam że tak być nie może prosiłam o czułość
      itd.zresztą co będe pisała robiłam to co każda z nas w takich momentach aż do
      czasu jak mnie to zmęczyło do tego stopnia że mi się już nie chciało prosić
      rozmawiać i robić tych wszystkich rzeczy by było jak dawniej i wiesz co? on
      zauważył że się zmieniłam jakoś go nagle oświeciło że już nie biegam za nim nie
      wdaje się w awantury i nagle zapytał co się dzieje? ja nie wiem jak to jest z
      tymi facetami...mam nadzieje że i u Ciebie się jakoś poukłada
      • ania_kudlacik Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 13:50
        może terapia szokowa pomoże???walizki przed dom??? u mnie
        to "kiedyś"poskutkowało.Albo jak radza dziewczyny terapia małżeńska.
        powodzenia
        • syriana Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 14:06
          cham i prostak, a nie wstrętny

          nie wiem czy jest szansa na zmianę - jeśli już to pewnie tylko po szokowej
          terapii małżeńskiej, gdzie oboje będziecie się mogli wygadać i ktoś z boku powie
          mężowi jak to wszystko wygląda

          i druga rzecz, która mnie uderzyła w Twoim poście - nie obwiniaj starszej córki
          za to, że Cię nie pociesza po awanturach z mężem

          ona nie jest od tego!
          to Ty masz być dla niej wsparciem, więc nie oczekuj od niej dorosłych,
          dojrzałych gestów
          przecież Wasze awantury to dla niej też nic miłego

          a że zaczyna zachowywać się tak jak jej ojciec - to jest normalny objaw życia w
          takiej atmosferze
          • ania_kudlacik Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 14:34
            >ona nie jest od tego!
            >to Ty masz być dla niej wsparciem, więc nie oczekuj od niej dorosłych,
            >dojrzałych gestów
            >przecież Wasze awantury to dla niej też nic miłego

            >a że zaczyna zachowywać się tak jak jej ojciec - to jest normalny objaw życia w
            takiej atmosferze

            święta prawda......
          • malila Zgadzam się z Syrianą 09.03.07, 14:40
            I dlatego, Basiaczek, uważam, że pierwsze, co powinnaś zrobić, to samej pójść
            na terapię. Bo jeśli utkniesz w tym układzie, to może się to skończyć tak jak u
            dziewczyny, która niedawno pisała o matce chorej na depresję, robiącej z córki
            opiekunkę i powierniczkę mającą zstąpić męża. Poza tym klapsanie męża po twarzy
            też nie najlepiej świadczy o znajomości sposobów rozwiązywania konfliktów.
    • net79 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 14:50
      atnio pisałam to pewnej dziewczynie która miała problem z mężem i przypomniałam
      sobie jak ja stawałam na nogi tu masz link - może to będzie jakiś pozytyw:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=58459141&a=58469294
      • basiaczek72 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 15:08
        Jesteście naprawdę mądre kobiety. Wiem że źle robię, że daję się mu prowokować
        i krzyczę razem z nim, naprawdę nie znoszę tego u siebie, będę nad tym
        pracować, to może stać sie moja przewagą. Ale uwierzcie mi że nawet mnie jako
        ogólnie spokojnej i cierpliwej osobie trudno nie wybuchnąć. Ja też sie
        zmieniłam.
        A co do córki, to naprawdę nie oczekuję od niej pocieszenia, ale tylko przyszło
        mi kiedyś do głowy, że gdyby moi rodzice tak się kłócili gdy byłam dzieckiem,
        pewnie przyszłabym do mamy się przytulić. Broń Boże nie mam pretensji do mojego
        dziecka za to że tego nie robi.

        Pozdrawiam Was gorąco
        Basiaczek


        • net79 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 15:59
          Wiesz, ja stawałam za moja mama murem, ale u nas to raczej ostrzej było, a z
          krzyczącymi rodzicami to tak jest, ze dzieci nie koniecznie wiedza kto ma
          rację. Poprostu dzieci krzyku ojca boją sią, a krzyk matki ze wzgledu na
          wibracje jest wkurzający i czasem nie do znieienia.
          • net79 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 16:00
            Trzymaj się i pracuj ostro, nie zapominaj o sobie - oczywiscie dbaj o siebie i
            swoja główkę, a wszystko przyjdzie ci łatwiej.
    • net79 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 09.03.07, 14:59
      Wiesz masz prawo czuć się oszukana, wychodziłaś za innego faceta i innego
      pokochałaś i on powinien mieć tego świadomość. Musisz sama siebie szanować i na
      nowo nauczyć go szacunku do siebie, matki i dzieci , nie tylko sztucznych
      usmiechów do ludzi w pracy, zeby piąć sie coraz wyżej. On pewnie odreagowuje,
      niemoc wobec wielu osłów z którymi musi się w pacy dogadywać i odreagowuje to w
      domu. Ale z jakiej racji na tych dla których powinien miec najwięcej
      zrozumienia. Wytłumacz mu to na spokojnie. Jak nie potrafisz napisz list i
      zostaw mu do przemyślenia. Npapier najłatwiej przelewa sie wszelkie uczucia, a
      on w afekcie nie zaponi. Pewnie umie czytac ze zrozumieniem, słuchac czasem
      jest gorzej, zwłaszczcza w nerwach. Terapia rodzinna jest dobrym rozwiązaniem,
      ale wiem jak trudno się wielu osobom przemóc, żeby pokazywać przed obcymi swoje
      słabości i niedociągnięcia. Jesteś mądrą kobietą, zacznij coś z tym robić. Może
      tak jak radziły dziewczyny, zacznij od siebie i naucz się panowac nad emocjami,
      jeden krzykacz w rodzinie wystarczy. Dzieci tez muszą sie nauczyć pokojowo
      rozwiązywać problemy i to też jemu w swojej rozmowie musisz naświetlić. Zadbaj
      o swoją niezależność i wieczory tylko dla siebie, to pierwszy krok , aby poczuć
      się lepiej i móc prowadzić spokojne mediacje.
    • gocha3009 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 10.03.07, 22:41
      słonko,a może tak terapia? my chodzimy od 7 miesięcy.bywało okropnie
      (awantury,panny,imprezki praca...wszystko),ale pomogło nam spojrzenie osoby z
      zewnatrz.naprawdę.cuda na kiju się u mnie działy ale w końcu postawiłam sprawę
      jasno albo terapia albo papa.i jest lepiej.pogadaj z mężem może i wam się
      uda....naprawdę watro i nie ma się czego i kogo wstydzić.
    • mamamonika Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 11.03.07, 13:53
      A ja bym podeszła do sprawy troszkę inaczej...
      Z tego co zrozumiałam, oboje pracujecie i nieźle Wam idzie. To dlaczego masz
      sama odwalać całą domową robotę? Wynajmijcie osobę do sprzątania, prasowania
      czy z czym tam się jeszcze nie wyrabiasz. Zacznij inwestować w SIEBIE -
      doszkalać się, dbać o zdrowie. "Obsikać" sobie swoją sferę w związku, która
      będzie równie ważna i poważnie traktowana jak jego. Teraz stałaś się jego
      cieniem, osobą do obsługi, i wcale nie jest dla niego ważne, że na zewnątrz
      odnosisz sukcesy, w domu cię zdominował. Musisz mieć swoje życie, żeby cię
      zaczął traktować równorzędnie i szanować. Zmęczonej szarej myszy na pewno nie
      będzie...
      • anetuchap Re:mamamonika 11.03.07, 15:58
        Zacznij inwestować w SIEBIE -
        > doszkalać się, dbać o zdrowie. "Obsikać" sobie swoją sferę w związku, która
        > będzie równie ważna i poważnie traktowana jak jego."

        Łatwo powiedzieć. Facet jest przyzwyczajony do tego,że jest ty "ważniejszym" w
        domu i nie tak łatwo zrezygnuje ze swojej pozycji.
        Ja myślę Basiu,że najpierw musisz pomóc sobie. Jesteś super babką,zaradną,i
        bardzo mądrą i kochającą mamą. Gdzieś w tym związku straciłaś poczucie własnej
        wartości. Mąż skutecznie,wbił Ci do głowy,żę nie jestes taka wspaniała.
        Musisz ponownie uwierzyć w siebie i pomyśleć o sobie,iść na jakiś kurs tańca,czy
        jogę. Musisz odzyskać wiare w siebie i swoją siłę.
        A potem spróbuj ratować swoje małżeństwo. Podobnie jak dziewczyny,myślę,że
        w waszym wypadku,terapia małżeńska jest konieczna.

        Powiem Ci szczerze,że gdy czytałam o tym jak Twój m. się zachowuje,to też
        chętnie bym mu w pysk dała(choć to najgorsze rozwiązanie).
        Najbardziej wku..ający jest jego stosunek do młodszej córci,to że praktycznie
        ja zlewa i w ogóle się nią nie zajmuje. A to,że awanturuje się,bo mała płacze w
        nocy,to szczyt wszystkiego,poniżej jakielkowiek krytyki.

        Trzymaj się i pamiętaj,że nie zasługujesz na takie traktowanie,a Twoje dzieci
        nie zasługują,aby żyć w takiej atmosferze. Trzymam kciuki,aby było dobrze
        dla Ciebie,cokolwiek to oznacza.
        • mamamonika Re:mamamonika 11.03.07, 19:48
          Jak się przyzwyczaił, to go trzeba odzwyczaić...
          Jeśli o mnie chodzi, nie chciałabym takiego faceta z dopłatą, ale autorka chce
          i ma swoje powody, więc nie będę jej radzić, żeby za okno wyrzuciła...
          Swoją pozycję w związku i własny obszar autorka musi odbudować, od niej zależy,
          czy małymi kroczkami, czy na zasadzie terapii szokowej. To już zależy od jej
          determinacji, siły - i wielu innych rzeczy. Nie chcę uprawiac taniej
          psychologii, ale ja bym tak właśnie zrobiła.
          Na terapię może nie dac się namówić - po co, JEMU jest dobrze... A baba widać,
          że sobie nie pójdzie...
    • fergie1975 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 11.03.07, 16:00
      po prostu go chyba denerwujesz. Tylko pytanie czym?
    • mbwj88 Re: mój wstrętny mąż - już nie mam siły.... 11.03.07, 19:57
      może zwyczajnie jesteś przemęczona i bardzo nerwowa
      może udałoby ci sie zorganizować kogoś do pomocy przy dzieciach albo do sprzątania
      a twój mąż też jest kłębkiem nerwów
      odpoczynku potrzebujecie a nie rozwodu
      staraj sie panować nad sobą bo to ani warte nerów a gresja rodzi agresję


      • net79 Do Basiaczek 72 :)))) 11.03.07, 20:54
        Basiaczku napisz czy udało Ci się spokojnie przemyśleć sprawę, czy masz juz
        jakieś twarde postanowienia i zaczełaś odbudowę tego
        co uciekło gdzieś w tym tempie i szarej codzienności przed którą przestrzegali
        nas rodzice...
        Licze na pozytywy, jako znak dla innych zrozpaczonych,że mozna działać. Co byś
        tam nie wymysliła , napiszsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka