Dodaj do ulubionych

a wiecie, nie zapłaciłam za szpital

20.03.07, 21:50
Ponad miesiąc temu wyszłam z dziećmi ze szpitala. Spędziłam w nim prawie 3
tygodnie, dzieciaki miały zapalenie oskrzeli, a potem jeszcze złapały
rotawirusa na oddziale. Byłam z nimi sama (bliźnięta, wtedy 8 m-cy) dzień i
noc. Robiłam przy nich wszystko sama, podawałam leki, inhalowałam,
oklepywałam, przebierałam, kąpałam, zmieniałam co 5 minut zarzygane i
zafajdane ubranka i prałam w ręku, no wszystko, co tylko można przy chorych
dzieciach robić. Pielęgniarki przychodziły po to, żeby przynieść leki i
podłączyć kroplówkę. Nie miał mnie kto wymieniać przy małych, więc przez te
prawie 3 tygodnie nie widziałam światła dziennego inaczej niż przez okno. W
dodatku karmiłam maluchy kupowanymi przez nas zupkami, bo jakoś nikt mi nie
powiedział, że takie dzieci też mają prawo do jedzenia szpitalnego - ponoć
można dostawać słoiczki z jedzeniem ze szpitala, tylko że trzeba się o to
upomnieć, a żeby się upomnieć, trzeba wiedzieć, że się ma taką możliwość. Ja
się dowiedziałam 2 dni przed wyjściem, niechcący od innej matki, która
dowiedziała się też od jakiejś matki. Nikt z personelu tego nie powiedział, a
przecież wypełniane są na początku formularze, w których stoi jak byk czym
dziecko jest żywione. Na te cholerne słoiki poszedł cały majątek, normalnie w
domu gotuję, bo bym z torbami poszła.
Za własne pieniądze kupowałam też niektóre leki - np. lakcid, który jedno z
dzieci dostawało 1 dziennie, a powinno 2 razy dzienie, a drugie nie dostawało
wcale, a powinno - w ramach oszczędzania szpitalnego tak się działo. Poza tym
kilka inych, które łącznie kosztowały mnie ponad 100 zł.
Przy wyjściu powinnam była opłacić za korzystania z łóżka - 10 zł/dobę. I nie
zapłaciłam. Jak wychodziłam, sekretariat był zamknięty. Potem przyjechałam po
wypis i chciałam porozmawiać o umorzeniu długu, zaproponowali, żebym
zapłaciła przynajmniej najniższą kwotę, jaką się zwyczajowo płaci. Tez nie
zapłaciłam, bo mnie bunt ogarnął. Nie dość że wyręczałam pielęgniarki ze
wszystkiego dosłownie (później to już nawet i kropłówkę odłączałam sama), nie
dość że rozpieniężyłam się na te cholerne słoiki i leki, to jeszcze w dodatku
w chwili przyjmowania nas do szpitala wyraźnie zaznaczyłam, że karmię jeszcze
piersią. Dlaczego mam za to wszystko jeszcze płacić?? Wyszłoby mi tego prawie
200 zł. Za co?? I nie zapłaciłam. Nie wiem czy mi coś zrobią czy nie, ale
jestem pełna buntu i nie podaruję, jeśli będą mnie ścigać. Po coś do jasnej
cholery płacę chyba ten zusowski haracz!
Tak się tylko chciałam wyżalić bo mi się przypomniało smile)))
Obserwuj wątek
    • syriana Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 21:54
      nie płać
      to Ci się należało
    • ewku1 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 21:56

      • palolinkaa Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 12:59
        dobrze zrobilas!!Ja na twoimmiejscu tez nie zaplacilabym!!To sa kpiny co sie
        wogle wyprawia w tych naszych szpitalach!!!
        dobrze zrobilasi wgolenie powinno cie dreczyc sumienie w tej sprawie, a jesli
        sie upomna,napiszpismo ze skarga/zalzaleniem i wymien wszystko to co ty robials
        a de fakto powinny robic pielegniarki,ze wykladalas na leki z wlanych pieniedzy
        itd.mysle ze wygrasz jakby ciemieli oskarzyc o nie zaplacenie za te dni lezenia
        w szpitalu twoich dzieci.
    • endi100 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 21:59
      To jest prawda. Pielęgniarki na oddziałach dziecięcych mają teraz raj. Mamusie
      robią przy dzieciach praktycznie wszystko i jeszcze muszą płacić za pobyt w
      szpitalu. Dla mnie też jest to niesprawiedliwe.
      • lola211 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 11:03
        Wiesz co, a ja sie ciesze, ze mam mozliwosc bycia przy dziecku i oopiekowania
        sie nim.Kiedys takiej mozliwosci nie bylo, rodzice przychodzili raz w tygodniu
        na widzenia i pamietam z dziecinstwa, jakie to bylo dla dziecka straszne.
        A tak moje dziecko pobyty w szpitalu znosiilo super, wlasnie dlatego, ze nie
        bylo osamotnione i zdane na personel.
        • mamakubusia8 lola211 21.03.07, 11:24
          lola211 napisała:

          > Wiesz co, a ja sie ciesze, ze mam mozliwosc bycia przy dziecku i oopiekowania
          > sie nim.Kiedys takiej mozliwosci nie bylo, rodzice przychodzili raz w tygodniu
          > na widzenia i pamietam z dziecinstwa, jakie to bylo dla dziecka straszne.
          > A tak moje dziecko pobyty w szpitalu znosiilo super, wlasnie dlatego, ze nie
          > bylo osamotnione i zdane na personel.

          zgadzam się z Tobą w 100%
          Jak byłam na odziale to widziałam matkę które zamiast zostać z dzieckiem nie
          została bo uważała że 10 zł na dobę to za dużo za to pod szpitalem ćmiła
          papierosy i z tego nie zrezygnowała i nie uważała że 5 zł za paczkę to za dużosad((
          A dzieciaczek całą noc płakał bo teskniłsad(
    • agkr Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:01
      jestem ciekawa czy ten szpital o którym piszesz to czasami nie jest CZDiM w
      Katowicach. Mnie tak trzymali miesiąc z 3-miesięcznym dzieckiem karmionym
      piersia i tez mialam placić i nie placilam dostalam listem poleconym upomnienie
      i dalej nie placilam bo niby za co za to ze karmilam dziecko i wszystko przy
      nim robilam
      • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:08
        nieee, to powiatowy szpital pod warszawą smile
        Gwoli sprawiedliwości, pielęgniarek na dyżurze jest mało, to co robią zajmuje
        im jednak cały dzień, nie siedzą i nie piją kawki, maja ręce pełne roboty, więc
        nie miałam do nich pretensji. Ale dzięki temu, że mamy są na oddziale z
        dziećmi, szpital może zatrudniać mniej pielęgniarek. Więc na tym oszczędza. I
        ja nie zamierzam jeszcze dodatkowo za to płacić.
        Któraś z dziewczyn zaproponowała, żeby to opisać w lokalnej gazecie. Myślałam o
        tym. Ale: to jest jednak tylko szpital powiatowy. Ja jestem bardzo
        rozpoznawalna, raz że z racji bliźniąt (tylko ja jedna tak kiblowałam w
        najnowszej historii szpitala z tymi moimi dziećmi...), dwa: bo pracują tam
        znajome osoby. Moje dzieci są chorowite, już dwa razy leżeliśmy w ich krótkim
        życiu w tym szpitalu... Nie chcę po prostu robić zadymy, bo to mi nic nie da, w
        skali kraju ani powiatu też nic nie zmieni, a ja moge mieć tylko w przyszłości
        nieprzyjemności ze strony personelu gdyby - odpukać - zdarzył się jeszcze jakiś
        pobyt na tym oddziale. Poza tym naprawde nie mam nic do tego oddziału - i
        pielęgniarki i lekarze mili i w porządku... tylko te cholerne przepisy... co za
        kraj.
        • monia145 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:11
          Ale co Ty chcesz opisywac w gazecie?
          Szpital łamie prawo, pobierając opłaty?
          • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:12
            chyba nie doczytałaś - ja nic nie chcę opisywać w gazecie.
          • asia_i_p Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 22.03.07, 19:54
            Chyba łamie. Z tego co słyszałam, matka ma prawo do pobytu z dzieckiem i nie
            można za to pobierać opłat. Można za jedzenie (matki, nie dziecka), nie wiem,
            jak jest z łóżkiem, ale chyba powinni lecieć po kosztach - z tego co wiem, nie
            wolno im na tym zarabiać.
        • net79 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 09:11
          Jeśli nie chcesz mieć z nimi kłopotu opisz sytuację w liście do dyrekcji tak
          jak tu opisałaś. Nie jako skargę, ale odwołanie od decyzji Szpitala o zapłacie.
          Wylicz jakie poniosłas koszty i że nie zostałaś powiadomiona, że wcale ponosić
          ich nie musisz. Napisz, że po pobycie w szpitalu tak się wypstrykałas, że
          zwyczajnie nie masz i że gdyby nie te koszty to napewno byś zapłaciła.
        • ania_kudlacik Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 19:50
          miałam podobna historie,z ta różnica że moja kroplówek nie dostawała do
          czasu,jak dziecko obok nie straciło przytomności,wtedy lekarz sam stwierdził że
          jakby nie było w szpitalu to by juz nieżyło.Wtedy dopiero wszystkie dzieci
          dostały płyny wyrównawcze.Pozatym że wszystkie leki sama dawałam to sama sobie
          musiałam podłoge umyć bo taki syf że szok.
        • fevvers Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 19:54
          Szpital zatrudnia mniej pielęgniarek i oszczędza? A może po prostu tych
          pielęgniarek jest mało i najnormalniej w świecie ich brakuje...Zanim coś takiego
          napiszesz to się zastanów.
          • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 20:02
            Szpital jakiś czas temu w ramach oszczędności zwolnił "parę" osób z personelu
            pomocniczego w tym pielęgniarki. Nie tylko na tym oddziale, na innych też.
            Efekt jest taki, że na zmianie są trzy pielęgniarki, czasem dwie i jedna pani
            sprzątająca, która musi oblecieć cały oddział ze ścierką i mopem, zanieść i
            odnieść pranie i takie tam... I serdecznie jej współczułam jak patrzyłam na jej
            harówkę.
      • joanna35 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 09:26
        agkr napisała:

        > jestem ciekawa czy ten szpital o którym piszesz to czasami nie jest CZDiM w
        > Katowicach.
        Ten szpital jest już chyba znany na całą Polskę, niekoniecznie z kompetencji.
        Moje dziecko parę lat temu też tam leżałosad
      • ania_kudlacik Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 19:54
        agkr napisała:

        > jestem ciekawa czy ten szpital o którym piszesz to czasami nie jest CZDiM w
        > Katowicach. Mnie tak trzymali miesiąc z 3-miesięcznym dzieckiem karmionym
        > piersia i tez mialam placić i nie placilam dostalam listem poleconym
        upomnienie
        >
        > i dalej nie placilam bo niby za co za to ze karmilam dziecko i wszystko przy
        > nim robilam


        ło matko to dopiero piekło,nie wpominajac Beaty k i zdjecia z wczesniakami
        miałam ta nieprzyjemnasc ja poznać bo opiekowała sie moimi dziecmisad( i
        niewpomne ze kiedy moje dziecko sie dusiło pani stwierdziła niech sobie pani
        dzieckiem porusza.....na samo wspomnienie niedobrze mi sie robi.
    • monia145 Tak? 20.03.07, 22:08
      Rozumiem, że przez trzy tygodnie myłaś się poza terenem szpitala?
      Nie korzystałaś w żaden sposób ze sprzetu szpitalnego?
      Czajnika? Kuchenki mikrofalowej? itp....
      Ta opłata to takie Twoje "postojowe"smile



      Czy pielęgniarki miałyby myć i karmic Twoje dziecko, kiedy Ty byłaś obok nich?

      Wybacz Mathiola, ale mam chyba wieksze pojęcie o pracy pielęgniarek na oddziale
      dzieciecym i zapewniam Cię, że kiedy nie musiały obsługiwać Twoich dzieci, nie
      siedziały i kawy nie piły w tym czasie....Twoje dzieci, nie były chyba jedynymi
      pacjentami w odziale?

      Nie podoba mi sie to, co zrobiłaś.
      • mathiola Re: Tak? 20.03.07, 22:11
        a jedzenie dla dzieci kto kupował? Naprawdę uważasz że więcej kosztowała woda
        którą zużyłam? Albo prąd? A leki które kupowałam? Powinnam? Były w szpitalu -
        to czas, kiedy państwo zapewnia wyżywienie i środki medyczne. Kto na tym więcej
        stracił - ja czy szpital?
        • monia145 Re: Tak? 20.03.07, 22:17
          To jest jakieś nieporozumienie....
          Dziecko przebywając w szpitalu ma zapewnione posiłki z kuchni szpitalnej..
          Jeżeli to małe dziecko, to są to mieszanki mleczne, zupki itp.
          NIE widziałam, aby dla kogokolwiek były podawane posiłki słoiczkowe- jeżeli
          rodzice kupują, to na własny koszt.
          Leki- dlaczego nie poszłaś i nie poprosiłaś o leki?
          Nie rozumiem..nikt nie miał prawa Ci ich odmówić..
          • mathiola Re: Tak? 20.03.07, 22:23
            A widzisz. Ja też nie rozumiem ale tak jest.
            Otóż: dzieci dostawały słoiczkowe jedzenie. Małe dzieci, takie paromiesięczne.
            Ale tylko wtedy kiedy matka się o nie upomniała. Ja sie nie upomniałam, bo skąd
            miałam wiedzieć? Widziałam, jak donoszą obiady starszym dzieciom i mówiłam:
            ależ to absurd, jak się ma starsze dziecko, nie trzeba płacić za jedzenie z
            własnej kieszeni, a jak się ma młodsze - trzeba... Okazało się, że też nie
            trzeba. Tylko trzeba wiedzieć że nie trzeba.
            O leki się upomnieć... ha ha. A co ja robiłam? Odpowiedź jedna: no wie pani,
            lepiej, żeby pani kupiła własne i miała, bo turaj oszczędności... Pewnie, że
            nie wszystkie. Większość dostawały ze szpitala. Ale taki np. Engystol,
            Groprinosin, Lakcid... To już za własne pieniążki jeśli łaska.
            Więc Monia, nie atakuj, bo sama byś się wściekła.
            • monia145 Re: Tak? 20.03.07, 22:32
              No dobrze, dobrze, nie dąsaj się...
              Może zbyt mocno zareagowałam, ale ja ze szpitalem dziecięcym jestem związana od
              5 lat i wiem, jak ciężka jest to praca dla pielęgniarek. I jeżeli zaatakowałam
              to tylko za te słowa skierowane w stosunku do nich i Twoją niesybordynacjęwinkP

              Bo nawet lekarze często nie mają pojęcia, jak ciężka jest to praca...

              A brak posiłków dla dzieci i wymuszanie na rodzicach zakupów leków to
              patologia, która nie powinna mieć miejsca.
              • liwilla1 Re: monia, a na co ida skladki na nfz jesli moge 21.03.07, 09:55
                sie zapytac, skoro za wszystko - nawet za pobyt matki w szpitalu wraz z dziecmi
                - i tak trzeba uiszczac oplate? ja sie w tym przypadku zgadzam z mathiola.
                • joanna35 Re: monia, a na co ida skladki na nfz jesli moge 21.03.07, 10:31
                  liwilla1 napisała:

                  > sie zapytac, skoro za wszystko - nawet za pobyt matki w szpitalu wraz z
                  dziecmi
                  > - i tak trzeba uiszczac oplate? ja sie w tym przypadku zgadzam z mathiola.

                  A to pytanie to chyba nie do moniismile) Podejrzewam, że ona sama podobnie jak
                  Ty, ja(pielęgniarka, też płacę te składki) i reszta dziewczyn na forum
                  chciałaby znać na nie odpowiedź.

                  • liwilla1 Re: masz racje :) 21.03.07, 10:51
                    pytanie dobre, ale adresat zly tongue_out
                    • joanna35 Re: masz racje :) 21.03.07, 11:03
                      Liwila pytanie jest BRADZO dobresmile)
                      • joanna35 Re: masz racje :) 21.03.07, 11:04
                        Przepraszam za wszystkie palcówki w moich postach. Spadek ciśnienie czy cóśwink
                • makurokurosek Re: monia, a na co ida skladki na nfz jesli moge 21.03.07, 11:03
                  uiszczasz opłatę nie za pobyt matki z dzieckiem , tylko za łóżko obok dziecka.
                  Jeżeli wystarczy ci krzesełko obok łóżka dziecka nic za to nie płacisz.
                  A odnośnie tematu , jeżeli twoje maluchy często odwiedzają szpital to z powodu
                  niezapłacenia inaczej oszustwa, więcej razy możesz nie mieć możliwości
                  skorzystania z łóżka.
                  Na twoim miejscu raczej złożyła bym oficjalną skargę do dyrekcji szpitala oraz
                  do NFZ-tu.
                  • liwilla1 Re: makuro 21.03.07, 11:17
                    tiaaaa, oszustwo to jest to, co nfz robi z pieniedzmi podatnikow. ale rada
                    dobra, wiec sie podpisuje
                  • eska1234 Re: monia, a na co ida skladki na nfz jesli moge 22.03.07, 21:01
                    > uiszczasz opłatę nie za pobyt matki z dzieckiem , tylko za łóżko obok dziecka.
                    > Jeżeli wystarczy ci krzesełko obok łóżka dziecka nic za to nie płacisz.

                    Kilka lat temu byłam z dzieckiem w Matce Polce na Oddziale
                    obserwacyjno-izolacyjnym. Miałam pokój tylko dla mojego dziecka (musiała być w
                    izolatce) . Nie dostałam łóżka - bo nie było akurat wolnego. Na noc rozkładałam
                    własną karimatę i własny śpiwór - młoda spała w łóżeczku dla niemowląt. Ponieważ
                    pomagała mi mama w ciągu dnia na obiad chodziłam do szpitalnego bufetu,
                    śniadanie i kolacja to były jakieś chrupkie chlebki + sok + woda mineralna z
                    butelki. Ponieważ mieszkam dość blisko na kąpiel i przebranie biegłam do domu (
                    przez tę godzinę z młodą była moja mama). Ponieważ były upały na żadne kawy i
                    herbaty ochoty nie miałam. W ciągu dnia korzystałam zatem parę razy z WC +
                    mycie zębów + mycie rąk. Za pobyt policzono mi stawkę 10 zł za dobę -czyli za
                    co??? do tej pory nie wiem. Rok później byłam w szpitalu dziecięcym w Łodzi na
                    Spornej. Cały czas z dzieckiem (ja lub mąż). Ponieważ synek , choć był maly
                    dostał duże łóżeczko spaliśmy razem z nim - za nasz pobyt szpital nie chciał
                    nawet złotówki. Ten sam szpital dwa lata póżniej: córka 3 latka miała małe
                    łóżeczko, ja wykupywałam na tej samej sali wolne duże (jak było wolne- ale
                    miałam szczęście -codziennie było inne , ale jakieś się zwalniało i spałam na
                    nim razem z córką-żadna pielęgniarka nie miała pretensji, że mała nie leży w
                    swoim łóżeczku) i płaciłam 10 zł. Ale rano zaraz przychodziła pielęgniarka i
                    zmieniała pościel , na wypadek gdyby było potrzebne dla jakiegoś dziecka. zatem
                    tu wiem za co płaciłam i nie mam o to pretensji. Jeżeli dziecko dostało duże
                    łóżko i matka spała z dzieckiem to nic nie płaciła. A zatem co szpital, to
                    obyczaj. Na pracę pielęgniarek w żadnym szpitalu nie mogę narzekać. Były
                    dosłownie na każde wezwanie, pomimo obecności matek przy dzieciach. Wszystkie
                    leki były za darmo, nawet bardzo drogie antybiotyki.
        • benignusia Re: Tak? 20.03.07, 23:21
          wiesz co,ty byłaś przy dzieciach,opiekowałas sie nimi,karmilaś ,kupowalaś
          leki,jedzenie,i przede wszystkim byłaś z nimi.nie płać.
      • gacusia1 Oj,Monia,Monia.... 21.03.07, 14:45
        " nie
        siedziały i kawy nie piły w tym czasie...." moze i nie,bo zajete byly
        romansowaniem z lekarzami...
        P.S. Ja tez cos na ten temat wiem-niestety...
    • demarta Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:16
      wyjątkowo dziwi mnie brak wyżywienia. mój syn dostawał w szpitalu (wojewódzkim)
      pełne wyżywienie, a w szpitalu specjalistycznym w małym miasteczku, a raczej
      duzej wiosce łóżko dla rodzica dziecka nie starszego niż 1 rok było za darmo i
      UWAGA! rodzic dostawał także swoją porcję żywnościową! śniadanie, obiad,
      kolację.
      im dłużej się zastanawiam nad tak dużymi różnicami w funkcjonowaniu szpitali
      tym bardziej dochodzę do wniosku, że w tych gdzie za wszystko trzeba ekstra
      płacić zatyka się prywatnymi pieniędzmi dziury, które powstały w wyniku
      nieumiejętnego administrowania szpitalem i jego finansami. i też byłabym zła na
      twoim miejscu mathiola.
      • monia145 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:18
        Mnie też dziwi..właściwie to niepojęte nawet dla mnie jestsmile
      • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:18
        Poważnie? Jedzenie dla rodzica?? No co ty. Tutaj można wykupić obiady. Za
        pieniądze. Ale jak ja moge płacić za coś, co nawet za darmo mi przez gardło nie
        przechodzi? smile To juz wolałam bułki z serem i jogurty. Przez 3 tygodnie smile
        • monia145 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:21
          Ale dzieci dostawały jedzenie?
          • endi100 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:24
            No dla mnie to też dziwne... dzieci musiały dostawć jedzenie, no chyba że sama
            zrezygnowałaś ze szpitalnego wiktu
          • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:26
            No chyba piszę że nie. Nie dostawały.
            Tzn. sorry - mleko dostawały - piją bebilon pepti na receptę i lekarz nie mógł
            wystawić recepty kiedy dzieci były w szpitalu (ciekawe że na inne środki mógł) -
            więc mleko dostawały ze szpitala.
        • demarta Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:22
          no ja też byłam zdziwiona po doświadczeniach w szpitalu wojewódzkim, ale tak
          było NAPRAWDĘ. oczywiscie i tak dowoziliśmy sobie z mężem pierożki i mc
          donald'sa, no ale wiadomo, jak człowiek tak siedzi bezczynnie dniami i nocami,
          przeczytało się cały kiosk, to co tu robić, tylko skubać tłuste frytki i
          popijać colą smile
    • agamama123 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:33
      Hmmmmm...dziwi mnie ten brak wyzywienia dla dzieci... Spędziłam ładne kilka
      miesięcy z moim synem w szpitalach. Jedzenie dostawał ZAWSZE - to jest NORMA!
      Jesli twoje dzieci dostawały mieszanke mleczną a zaznaczałaś, że oprócz niej
      spożywają tez inne posiłki to należały im się jak chłopu ziemia.
      I pierwszy raz słysze o słoiczkowym jedzieniu w szpitalu.
      • mama_kotula Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 23:10
        agamama123 napisała:
        > I pierwszy raz słysze o słoiczkowym jedzieniu w szpitalu.

        W moim mieście w szpitalu dzieci w wieku do roku oprócz mieszanek mlecznych i
        kaszki dostają jedzenie słoiczkowe z Bobovity - zupki i deserki. Dietę na
        początku ustala lekarz, bazując na tym, co mówi matka na temat odżywiania
        dziecka w domu (ot, np. moja córka dostawała normalny obiad, chociaż nie miała
        skończonego roku, ale ona z dzieci "niesłoiczkowych").

        Powyżej roku przeważnie już jest tzw. "dieta małego dziecka", czyli normalne
        trzy dania plus dodatkowe mleko/kaszki, zależy od preferencji dziecka.
      • vatum Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 19:43
        Tak mi się przypomniało: jak moja mała miała rok, wyladowała w sdzpitalu i dostawała obiadki ALE nie jadła nic bo miała wgłabiajace się jelita i ok. tygodnia nie ruszała jedzenia. Żeby jednak coś zjadła salowa zaproponowała mi obiadki ze słoiczków które były w szpitalnej kuchni. I tak myślę teraz - może dlatego, że nie miała apetytu taki piękny gest w nasza stronę smile bo i tak nie ubędzie wink
    • agkr Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:35
      chyba w życiu nie leżalaś z dzieckiem w szpitalu. w szpitalach osłona przy
      antybiotyku nie jest uważana jako lek to samo sie tyczy witamin i pewnie wielu
      innych leków. jeśli chodzi o posiłki serwowane w słoiczkach to i owszem szpital
      takie serwuje ale ja osobiście się spotkalam i z tym że rodzice sami dawali
      mleko dla maluchów bo szpital ich nie poinformowal że dziecko to otrzyma.jeśli
      rodzic nie wie to kupuje sam a szpitale nie kwapia sie do informacji co sie
      przysluguje dziecku
      • joanna35 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 09:23
        szpitale nie kwapia sie do informacji co sie
        > przysluguje dziecku

        Na każdym oddziale wisi karta praw pacjenta i regulamin oddziału. Wystarczy
        przeczytaćsmile

        • agkr Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:36
          masz racje karta praw pacjęta wisi i jest dostępna ale powiedz czy jak trafiasz
          na oddzial z chorym dzieckiem co już jest dużym szokiem(bynajmniej jak dla mnie)
          to czy chodzisz i rozgladasz sie ''po ścianach'' w celu szukania praw pacjęta?
          Bo ja jak trafiłam z córką do szpitala to w głowie miałam to że 4 letnie
          dziecko zostaje w domu, że mężowi robią problemy z wystawieniem opieki na 2-gą
          córke mimo że moja obecność w szpitalu była uzasadniona bo karmiłam piersią i
          tego typu inne rzeczy a szczerze mówiąc jak podpisywałam zgode na pobyt dziecka
          w szpitalu to tam też była wzmianka o prawach tylko jak doszłam do wzmianki o
          tym ze ''my dzieci mamy prawo godnie umierać''to już nic nie widziałam co
          czytam bo miałam łzy w oczach
          • joanna35 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:45
            Ależ oczywiście, że pierwszego dnia nie masz szans na jej przeczytać, na w
            ogóle zuważenie tablicy z informacją dla pacjentówsmileNiemniej w ciągu trzech
            tygodni pobytu w szpitalu jest wiele chwil, kiedy dziecko spokojnie śpi w
            łóżeczku, kiedy wychodzi się na korytarz itd., a wtedy z nudów czyta się
            praktycznie wszystko co wisi na scianach oddziału. Wiem, bo sama była w
            podobnej sytuacjismile. Mój post był nie tyle krytyką Twojej wypowiedzi co
            zwróceniem uwagi innym mamom na to, że coś takiego jest, a jak pokazuje życie i
            to forum taka wiedza kiedyś może się przydać.
            • agkr Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:54
              nie przyjęłam Twojej wypowiedzi jako krytyke ale myśle że dużo zależy też od
              szpitala ja będąc miesiąc na oddziale nie jedno widzialam np.koleżanka na
              początku miała swoje mleko do 3 mies.dziecka i nikt nie zapytał w miedzyczasie
              czym je karmi a gdy dowiedziala się od innej matki że szpital powinien dać
              dziecku mleko i poszła się o nie upomniec to usłyszała ''a czym pani do tej
              pory karmiła córke?'' zaznacze ze szpital o którym mówie to duża placówka na
              Śląsku i dotego z długami-może stąd te ''oszczędności''(zresztą teraz chyba
              wszystkie szpitale oszczędzaja)wink
              • joanna35 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 11:01
                Zgadzam się z Tobą, ale nie wyobrażam sobie, żebym będąc w szpitalu nie
                zapytała w porze rozwożenia np. obiadu dlaczego moje dziecko nie dostało
                posiłku gdyby zostało pominięte.
                • mathiola Joanno 21.03.07, 12:05
                  To ja ci powiem dlaczego ja nie zapytałam dlaczego moje dzieci nie dostały
                  obiadu. Bo miały po 8 m-cy i nie jadły kotletów i ziemniakami i surówką smile Po
                  prostu myślałam, że mam pecha, iż tak małe dzieci trafiły mi do szpitala -
                  dieta małego dziecka jest przeznaczona dla dzieci powyżej 1 roku, a te mniejsze
                  myślałam, że trzeba nakarmić samemu, bo kotleta im przeciez nie dam..
                  • joanna35 Re: Joanno 21.03.07, 14:15
                    Mathiola spokojniesmile jakaś korzyść z tego pobytu przecież jest - teraz wiesz
                    co Ci się należy i o co trzeba się (w przyszłości) upomniećsmile, ale oczywiście,
                    życzę Tobie i dzieciaczkom jak najwięcej zdrowia, obyście jak najrzadziej
                    musieli przebywać w szpitalusmile)
    • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 22:57
      A tak swoją drogą. Czy jest jakiś przepis który zmusi mnie do zapłacenia? Jakiś
      akt prawny? Czy to tylko niepisane prawo?
      • benignusia Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 23:25
        matka pracuje w szpitalu-mówi że nie
      • mamakubusia8 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 20.03.07, 23:27
        Ja jakieś 5 miesięcy temu leżałam w szpitalu z dzieckiem i zapłaciłam. Dziecko
        dostawało jedzenie nazywało się to dietą małego dziecka i Kubusiowi bardzo
        odpowiadała kuchnia szpitalna. Ja nie dostawałam posiłków ale była możliwość
        wykupienia. Pielęgniarki były miłe i jeśli o coś poprosiłam zawsze przyszły i mi
        pomogły. Nie zapłaciłam za to że byłam przy dziecku tylko za używane media tj.
        woda prąd telewizja.Leki dostawał wszystkie. a mleko musiałam kupić bo miał
        skończony rok i już się mleczko dziecku nie należało.
        • kasia0802 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 06:45
          mamakubusia8 napisała:

          > Ja jakieś 5 miesięcy temu leżałam w szpitalu z dzieckiem i zapłaciłam. Dziecko
          > dostawało jedzenie nazywało się to dietą małego dziecka i Kubusiowi bardzo
          > odpowiadała kuchnia szpitalna. Ja nie dostawałam posiłków ale była możliwość
          > wykupienia. Pielęgniarki były miłe i jeśli o coś poprosiłam zawsze przyszły i
          m
          > i
          > pomogły. Nie zapłaciłam za to że byłam przy dziecku tylko za używane media tj.
          > woda prąd telewizja.Leki dostawał wszystkie. a mleko musiałam kupić bo miał
          > skończony rok i już się mleczko dziecku nie należało.





          to bardzo ciekawe, jak ja leżałam z dzieckiem 3 tygodniowym to mleczko już się
          nie należało albo dopiero miało się należec ale kiedy??? nikt tego nie wie.
          Karmiłam ale nieraz brakowało mi pokarmu.
          Pytałam czy musze płacic za łóżko czy mogę nocowac w domu.Odpowiedz była
          prosta, płacic.Niestety nie było mnie stac zeby zapłacic za prawie miesiac 15
          zł/doba dla karmiącej, 30 dla zwykłej, razy 30dni, to była kwota 450 zł
          (karmiąca).Więc nocowałam w domu, nie stac mnei było.Przyjeżdzałam z rana,
          wracałam do domu w nocy. Przypominam sobie pielęgniarki, średnio byłam
          zadowolona. Kroplówki często podłączali nei z żyłę dziecku tylko poprostu poza,
          ze siniała.Wyobraźcie sobie siną rękę u noworodka, który wazy 2kg i leży w
          inkubatorze! okropne były.
          • kasia0802 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 06:46
            przepraszam dziecko miało w szpitalu kilka dni, 3 tygodniowe to przed wyjsciem
            do domu ze szpitala.
            • mamakubusia8 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 07:48
              a czy ja mowilam ze w tym szpitalu gdzie twoje dziecko lezalo nalezalo sie
              mleko??? NIE. w szpitalu na oddziale małego dziecka w Rydułtowach się należy.
              Nie wierzysz zadzwoń tam i się spytaj.
              A skoro Wasz szpital nie dba o wyżywienie maluszków i gwarantuje złą opiekę do
              maluszków to bardzo mi przykro. Ja napisałam tylko moje doświadczenie ze szpitalem.

              Ps. A matki które karmiły piersią do 8 miesiąca życia dziecka za pobyt z
              dzieckiem w szpitalu na oddziale małego dziecka w Rydułtowach woj. śląskie nie
              płacą nic.
            • agamama123 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 08:38
              To akurat jestem sobie w stanie wyobrazić...wyszłam ze szpitala z
              czteromiesięcznym dzieckiem - w chwili urodzenia miał 2kg, w chwili wypisu 3smile
              A to, że kroplówka szła poza zyłe, cóz - najczęściej zwiazane było to z
              peknieciem naczynia krwionosnego.
              Choc ja trafiłam akurat na jeden z najgorszych chyba oddzialów jaki można sobie
              wyobrazić to jednak jedzenie dla dziecka miałam zapewnione. Nie mogłam z nim
              zostac na noc ( nie było na to warunków) ale sie zaparłam i w pewnym momencie
              zostawałam - syn miał bezdechy a na całym oddziale sprawny był JEDEN monitor...
              Cóż, szpital szpitalowi nierówny. jednak jestem zdania, że jesli matka zostaje z
              dzieckiem na oddziale, dostaje osobne łózko, korzysta z mediów to jakas kwote
              zapłacic powinna.
          • lola211 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 11:15
            Czepiacie sie widze wszystkiego.Moze sama popróbujesz wbic sie tak malemu
            dziecku w zylke, by zasinienie nie powstalo.To sie zdarza i wcale nie swiadczy
            o zlej woli czy nieumiejetnosci pielegniarki.
            Sporo przebywalam z dzieckiem w szpitalu i zauwazylam, ze sa ludzie, ktorzy po
            prostu musza koniecznie sie czegos czepic, wiecznie ze wszystkiego
            niezadowoleni.Jak ktos jest malkontentem to nikt mu nie dogodzi.

            • kasia0802 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 12:06
              lola211 żyłka może pęknąc, nie mówię, ale jakbym nie zareagowała w czas? to co
              mogłoby się stać np po kilku godzinach lania sie kroplówki w mięsnie a nie
              żyłę??? bez przesady....jakbym nie potrafiła przekuc żyły zeby wstadzis
              kroplówkę to bym odrazu się zwolniła z pracy, a nie zagrażała
              bezpieczeństwu.Zdarza się róznie, kto to wie czy to nie umijętnośc pielęgniarki
              czy przypadek.Były i takie pielęgniarki co wkłądały 1k dzieci do kieszeni by
              miec zabawe. Lola nie czepiaj się bo mam rację.
            • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 12:08
              No włąśnie, o to ja się bym wcale nie czepiała. Moje maluchy mają tak kruche
              naczynka, że wenflon po jednym - dwóch dniach był do wymiany, bo nie działał.
              Przy próbie podania lekarstwa rosła w rączce (główce, nóżce, czy gdzie tam się
              uadało wbić) gula i trzeba było wyjmować i wkłuwać od początku. I nie winiłam
              za to pielęgniarek, po prostu razem ubolewałyśmy, że dzieci muszą tak
              cierpieć... W ogóle za nic nie winię pielęgniarek, robiły co mogły, żeby się
              wyrobić ze wszystkim, jak ich było po 2-3 na zmianie.
              • kasia0802 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 12:17
                mathiola napisała:

                > No włąśnie, o to ja się bym wcale nie czepiała. Moje maluchy mają tak kruche
                > naczynka, że wenflon po jednym - dwóch dniach był do wymiany, bo nie działał.
                > Przy próbie podania lekarstwa rosła w rączce (główce, nóżce, czy gdzie tam
                się
                > uadało wbić) gula i trzeba było wyjmować i wkłuwać od początku. I nie winiłam
                > za to pielęgniarek, po prostu razem ubolewałyśmy, że dzieci muszą tak
                > cierpieć... W ogóle za nic nie winię pielęgniarek, robiły co mogły, żeby się
                > wyrobić ze wszystkim, jak ich było po 2-3 na zmianie.




                a mnie pielęgniarki mówiły przepraszam, nei zauważyłam, żyłki było widac
                dobrze, nie przesadzajmy.Inna wkuwała dobrze, druga ciągle źle.
      • daemia_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 11:47
        ja do tej pory żyłam w naiwnym przeświadczeniu, że matki karmiące za łóżko
        płacić nie muszą; i faktycznie tak było w moim przypadku - zgłosiłam przy
        przyjęciu do szpitala, że karmię piersią, za łóżko płacić nie musiałam i jeszcze
        miałam prawo do bezpłatnych posiłków (inna sprawa, że oczywiście nikt mi o tym
        nie powiedział, wiedziałam skądinąd i upominałam się o swoje); na Twoim miejscu
        zadzwoniłabym do najbliższego oddziału NFZ z pytaniem, czy szpital ma prawo w
        takiej sytuacji pobierać opłaty - jeśli odpowiedź byłaby przecząca, zgłosiłabym
        do nich takie samo pytanie na piśmie i po uzyskaniu odpowiedzi odwołałabym się
        do szpitala, załączając to pisemko; jeśli nic Ci się od NFZ wydobyć nie uda -
        odwołaj się tak czy siak, wydaje mi się, że po prostu nie zapłacić - ryzykowna
        sprawa; gdyby (nie daj Boże) była potrzeba kiedyś znów znaleźć się w szpitalu,
        być może robiliby Ci problemy
    • oxygen100 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 07:51
      eeeee nie zacietzrwialabym sie az tak. Przeciez wiadomo sluzba zdrowia cienko
      przedzie, gdyby szpitale nie musialy nie bralyby kasy od pacjentow. Ale ch..nia
      jest taka jaka jest niestety i robia co moga zeby jakos funkcjonowac.
      Oczywiscie ze nam sie pewne swiadczenia naleza jak psu kosc, ale moze jednak
      majac opcje byc odeslanym do domu z braku funduszy czy jednak za pewne uslugi
      zaplacic wybralabym to drugie. Ale ja zawsze bylam wyrozumiala w tej kwestii. A
      moja kolezanka przed operacja musiala sama kupic sobie jakies koncowki do
      laparoskopu czy cos i to dobrych pare lat temu. No popsioczyla ale kupila
      • agamama123 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 08:42
        W radomskim szpitalu, jadąc do porodu trzeba miec wenflonsmile
      • net79 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 09:06
        Ja jak leżałam z maluchem, tez opiekowałam sie nim na pewłen pielęgniarski
        etat - łącznie z wypełnianiem karty (ile kupek ile płynu w jakich odstępach,
        jaka temp), ale nikt nie zażądał kasy za łóżko, łóżko było w standardzie dla
        rodziców, którzy chcą. Konstytucyjne prawo. No chyba, że to za wypożyczenie
        łóżka na dobę, a może miałas opcję przytargania swojego smile Podpisywałaś coś na
        wstępie, że zapłacisz??
    • pacia811 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 08:53
      dziwna sytuacja....ja byłam z moim dzieckiem przez 2,5 tygodnia w szpitalu, i
      nikt nie wspominał o jakiejkolwiek zapłacie!! ja leżałam najpierw z dzieckiem (
      4 miesięcznym) na jednym dużym łóżku, potem spałyśmy już w pokoju dla matki z
      dzieckiem-tzn ja miałam swoje łózko i mała w łóżeczku!! co do jedzenia to ja
      musiałam kupować swoje mleko (bo mała jest na diecie).
      robiłam wszystko przy dziecku...

      ja bym nie zapłaciła...
    • kropencjaa Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 08:58
      Nic Ci nie zrobią. 2 lata temu moja szwagierka była w podobnej sytuacji, z tym,
      ze złożyła chyba 3 pisma o umorzenie kosztów związanych z jej noclegiem. Na nic
      się to zdało, bo twierdzili, ze szpital jest w takiej sytuacji i nie może, też
      zaproponowali by zapłaciła część. Ona się zawzięla. Powiedziała, ze ona tez
      jest w trudnej sytuacji i po prostu nie zapłaci (chodziło głównie o jakieś
      spięcia z pielęgniarkami w trakcie pobytu). Spakowała się, wyszła..i jeszcze
      nie otrzymała tego samego dnia wypisu, bo nie było sekretarki, więc musiała
      przyjechać po dwóch dniach. Pojechała po wypis, dostała go i książeczkę, a o
      opłacie nawet nie wspomnieli. smile))
      • faustine Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 09:19
        Jak będą wzywac do zapłaty - pisac pisma o umorzenie.
        Znam przypadek męża koleżanki, który nie płacił żadnych składek zdrowotnych
        i nie był zarejestrowany jako bezrobotny , a w momencie gdy dostał zawału serca
        przeprowadzono mu w szpitalu na Wołoskiej superkosztowny zabieg udrażniania
        tętnic. Wystawiono rachunek na grube tysiące złotych , sprawa toczyła się kawał
        czasu , a ten pisał i pisał kolejne podania. I w końcu dług umorzyli .
        • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:06
          Tak, a potem sie nie dziwmy, że jest źle. Tu oszukać, tak pokombinować, jeszcze
          gdzie indziej poprosic o umorzenie długu. A o uczciwosci i przyzwoitości lepiej
          nie pamiętać. Niech płaca "inni", najlepiej "oni".
          • kasia0802 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 12:12
            paula_paulina_10 napisała:

            > Tak, a potem sie nie dziwmy, że jest źle. Tu oszukać, tak pokombinować,
            jeszcze
            >
            > gdzie indziej poprosic o umorzenie długu. A o uczciwosci i przyzwoitości
            lepiej
            >
            > nie pamiętać. Niech płaca "inni", najlepiej "oni".



            ale z jednej strony taki co nie płaci ubezpieczenia to nie znaczy ze nie
            płaci.A za co płaci urzad pracy? nawet jak nie przysługuje zasiłek? zeby się
            leczyc! a więc facet nie pąłcił ale równie dobrze mógł się zarejestrwac w
            urzedzie pracy.Nie żaden kombinator! KJażda z Was w takim razie jest
            kombinatorką która zareejestrowana w urzedzie pracy albo zgłoszona u męza w
            pracy. Bo ubezpieczenie nie pokrywa mąz ze swojej pensji, zauwazcie to. Ja
            jestem zgłoszona u męza ale jak nie była zgłoszona, bo pracowałam to od zawsze
            dostaje taką samą pensję i pracodawca za niego płaci tez tyle samo bo dostaje
            wszystkie koszty na pasku. A więć każdemu obywatelowi się należy leczenie,
            bezrobotnemu, pijakowi czy pożadnemu.
            • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 16:15
              'Sie należy", "mają dać"- pewnie - tylko skąd, skoro lista osób domagających
              się jest coraz większa? Składki nfz-owskie nie są duże, i nie jest to worek bez
              dna. A skoro każdemu "sie nalezy" nie dziwmy sie, ze tak naprawdę nie ma dla
              nikogo, że brakuje , że osoby chore nie są leczone, że personel smiesznie nisko
              opłacany ucieka za granicę.
              • ada9611 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 17:29
                a dobrze zrobilas mathoila,chyba placisz na skladki ,na kase chorych?to o co
                problem.juz nie waruijmy,tez bym tak zrobila.Zdarzylo mi sie w tamtym roku
                wypadek,z moim dzieckiem ,wszedl w gniazdo os ,a ze jest nawet od komara
                spuchniety,polecialm na pierwsza pomoc ,ii nie musialm zaplacic ,bo by za duzo
                paierkowej roboty by bylo,[nie mieszkam w polsce].poza panika ,bylo mi tak
                dobrze na sercu,ze zostalam potraktowana jak czlowiek a nie pieniadz,.daltego
                tu to przytaczam.,na otuche.
                • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 22.03.07, 08:04
                  Składki ubezpieczeniowe są na leczenie i tylko na leczenie. I nie jest to worek
                  bez dna, bo sporo ludzi nie płaci, wielu płaci minimalne, a gros kombinuje i
                  oszukuje. Dla mnie osoba, która godzi się na okreslone świadczenie a potem za
                  nie nie płaci jest oszustem.
                  A potem dziwimy sie, że słuzba zdrowia jest jaka jest, na wszystko nie ma
                  pieniędzy. Jesli będziemy oszukiwać- niedługo zabraknie na wszystko. A tak
                  naprawdę oszukujemy nie szpital a siebie.
    • mruwa9 czepiasz sie 21.03.07, 09:12
      Jesli rodzic jest z dzieckiem w szpitalu, to jest rzczecza oczywista i
      naturalna, ze czynnosci pielegnacyjnych dokonuje sam (a nawet sobie ie
      wyobrazam, jak mialabym prosic pielegniarke o zmiane pieluchy czy kapiel mojego
      dziecka). Z jedzeniem- trzeba bylo sie spytac. Moje dziecko wielokrotnie lezalo
      w szpitalu, zwykle sama kupowalam sloiczki, bo dieta z wspolnego gara dla
      niemowlaka budzila moje opory.Tez przebieralam, pralam ubranka, inhalowalam,
      oklepywalam, podlaczalam i odlaczalam kroplowki..naturalne, ze jesli jestem z
      dzieckiem w szpitalu, staram sie jak najwiecej zrobic przy nim sama, personel
      przeciez nie siedzi i nie popija kawy, ma dosc innych obowiazkow. Glupio bylo
      mi wolac pielegniarke tylko po to, zeby odlaczyla kroplowke. Byc moze bylo tak,
      ze pielegniarki widzialy, ze masz wlasne sloiczki i nie proponowaly szpitalnych
      (bo bieda w szpitalach i oszczedzaja, jak sie da). Trzeba bylo sie spytac, a
      nie wylewac teraz zale i pretensje na forum.
      Opieka nad dwojka chorych dzieci na pewno jest wykanczajaca, psychicznie i
      fizycznie, ale zuzylas posciel, wode do kapieli wlasnej, korzystalas z pradu,
      toalety, lozka..stad IMHO powinnas zaplacic.
      • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 09:26
        Mogłam tez nie być z dziećmi cała dobę i wtedy wszystkie te czynności musiałaby
        wykonać pielęgniarka. Która by ich nie wykonała, bo nie miałaby kiedy ich
        wykonać. Więc kto by to miał robić? Może trzeba by było zwiększyć liczbę
        pielęgniarek na oddziale. Ale wtedy za darmo też by nie pracowały.

        I przeciez wiem, że do moich obowiązków należy obsługa moich dzieci, kto by
        miał to zrobić jak nie ja. Napisałam to po prostu żeby dopełnić obrazu
        sytuacji, nie żeby się wyżalić że dziecku pieluchę musiałam zmienić.

        Poza tym wy dziewczyny nie kumacie, że ja nie zapłacę im nie dlatego, że takie
        jest moje widzimisię, tylko dlatego, że w miesiącu kiedy byliśmy w szpitalu
        (oraz w miesiącu poprzedzającym, kiedy wszystkie dzieci chorowały w domu) tak
        się wypstrykałam z kasy, że naprawde cienko przędliśmy już pod koniec. Dlaczego
        mam jeszcze płacić 200 zł, które już po prostu ciężko po tym wszystkim
        wyciągnąć z portfela i oddać. Chyba że bym składki zusowskiej nie zapłaciła w
        tym miesiącu, to wtedy czemu nie, moge wspomóc szpital...
        • sabciasal Re: czepiasz sie 21.03.07, 10:55
          jeżeli jestes matką karmiącą nie mogą zmusić cię do zapłaty. Zresztą w
          pozostałych przypadkach, jeżeli szpital nie zapewnia łóżka z poscielą też za
          bardzo, chyba ze nastąpi zawarcie umowy.
          Jak widac nawet z tego wątku - każdy szpital zachowuje się inaczej, czyli
          wynika to tylko z uregulowan wewnętrznych. A zgodnie z ustawą o zakładach
          opieki zdrowotnej każdy pacjent ma prawo do opieki sprawowanej przez osobę
          bliską. W kwestii matek karmoacych w 2006 r. wypowiedziało się ministerstwo
          zdrowia. ale chyba na wypowiedziach skonczyłosmile
          e-ochronazdrowia.dashofer.pl/?sect=art&id=2309
          Jezeli jakims cudem dostaniesz wezwanie do zapłaty - napisz o całodobowej
          samodzielnej opiece nad bliźniakiami, kupowaniu posiłków, kupowaniu leków. I po
          prostu odmów.
          Rozkładają mnie na łopatki tezy, że obecność matki zwalnia personel szpitala od
          jakiejkolwiek pomocy. Nie bardzo rozumiem, jak można tak sądzić. Pielęgniarki
          pracują na zmiany, a matka bliźniaków ma całodobowo jednoosobowo zajmowac się
          dwojgiem dzieci? Dla mnie jest oczywiste że powinny jej pomóc w kąpaniu czy
          chociaz zabiegach medycznych.
          a jeśli chodzi o zywienie - to "polityka zamknietych oczu". przeciez diete
          dziecka wpisuje sie do dokumentacji medycznej. Kuchnia jak rozumiem wydawała
          tylko posiłki mleczne. Czyli niewystarczające dla dzieci w tym wieku. Po prostu
          wykorzystano twoją naiwność. Nie prosiłas - nie dostałaś.
        • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 12:15
          mathiola napisała:

          > Mogłam tez nie być z dziećmi cała dobę i wtedy wszystkie te czynności
          musiałaby
          >
          > wykonać pielęgniarka. Która by ich nie wykonała, bo nie miałaby kiedy ich
          > wykonać. Więc kto by to miał robić? Może trzeba by było zwiększyć liczbę
          > pielęgniarek na oddziale. Ale wtedy za darmo też by nie pracowały.
          >
          > I przeciez wiem, że do moich obowiązków należy obsługa moich dzieci, kto by
          > miał to zrobić jak nie ja. Napisałam to po prostu żeby dopełnić obrazu
          > sytuacji, nie żeby się wyżalić że dziecku pieluchę musiałam zmienić.
          >
          > Poza tym wy dziewczyny nie kumacie, że ja nie zapłacę im nie dlatego, że
          takie
          > jest moje widzimisię, tylko dlatego, że w miesiącu kiedy byliśmy w szpitalu
          > (oraz w miesiącu poprzedzającym, kiedy wszystkie dzieci chorowały w domu) tak
          > się wypstrykałam z kasy, że naprawde cienko przędliśmy już pod koniec.
          Dlaczego
          >
          > mam jeszcze płacić 200 zł, które już po prostu ciężko po tym wszystkim
          > wyciągnąć z portfela i oddać. Chyba że bym składki zusowskiej nie zapłaciła w
          > tym miesiącu, to wtedy czemu nie, moge wspomóc szpital...




          mathiola składki zusowskie sa co miesiąć niższe. No chyba ze masz dochody 50
          tys miesiećznie to przekraczają 200 zł co miesiac.Nie przesadzaj! składki to
          drobne sumki, co miesiąc.Na składki wchodzi nie tylko leczenie ale i inne
          rzeczy. składki sa rózne.
          • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 12:20
            ale co to ma do rzeczy?? Ja napisałam, że się wypstrykałam z pieniędzy, a nie
            że to jest równowartość składek zusowskich.
            • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 12:21
              mathiola napisała:

              > ale co to ma do rzeczy?? Ja napisałam, że się wypstrykałam z pieniędzy, a nie
              > że to jest równowartość składek zusowskich.

              no własnie, napisałas ze jakbys nie zapłąciła zusu w danym miesiacu to byłoby
              co innego ale ze zapłąciłas zus jakieś pare groszy to juz nie zapłacisz tych
              200 zł
              • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 12:25
                Oszalałaś? Nie wiem jak inni ale ja płacę za zus około 700 zł. Jest taki, który
                płaci mniej?
                • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:06
                  Jak wiesz ze zus to nie tylko zdrowotne, ale i emerytalne i rentowe słoneczko.
                  • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:07
                    Jak wiesz słoneczko, żebym padła na ryj to i tak muszę całość zapłacić, bo się
                    rozdzielić nijak nie da, no nie zgadzają się i już.
                    • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:39
                      mathiola napisała:

                      > Jak wiesz słoneczko, żebym padła na ryj to i tak muszę całość zapłacić, bo
                      się
                      > rozdzielić nijak nie da, no nie zgadzają się i już.




                      jak wiesz skarbeńku, ze męzowi odciągają pół pensji wynagorodzenia....a ile
                      jest podatku składek to tez nie da się rozdzielić.Prawda jest taka ze na
                      leczenie jest co miesiąc odkładane mało, bo sa składki emerytalne, rentowe.Nic
                      na to nie poradze ze tę składke nie rzodzieraja ale trzymajmy sie tego ze
                      jednak to tylko cześc tej składki co miesiac wędruje na leczenie. Jakby można
                      było rozdzilać to co to by dało?
                      • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:42
                        Jakby można
                        > było rozdzilać to co to by dało?

                        To by dało, że kiedy powiedziałabym, że nie zapłacę za szpital, bo muszę
                        zapłacić za zus, ty byś mi nie usiłowała wmówić, że zus nie kosztuje mnie nawet
                        równowartości tego, co powinnam dać za szpital smile
                        • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:44
                          mathiola napisała:

                          > Jakby można
                          > > było rozdzilać to co to by dało?
                          >
                          > To by dało, że kiedy powiedziałabym, że nie zapłacę za szpital, bo muszę
                          > zapłacić za zus, ty byś mi nie usiłowała wmówić, że zus nie kosztuje mnie
                          nawet
                          >
                          > równowartości tego, co powinnam dać za szpital smile



                          nie ale to co Tobie dał szpital, to napewno przez rok tego nie oddasz w
                          składkach. Stratni sa ci którzy nie chorują, taka przewaga w naturze...niestety
                          • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:44
                            Poważnie? Ale ja te składki płacę już od 11 lat, a w szpitalu byłam dwa razy smile
                            • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:49
                              mathiola napisała:

                              > Poważnie? Ale ja te składki płacę już od 11 lat, a w szpitalu byłam dwa
                              razy :-
                              > )

                              a mój ojciec płaci 35 lat składki naprawde wielkie i nigdy nie chorował, to
                              dopiero powazna sprawa.co?
                              • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:50
                                może się powtarzam ale konkretnie to o co ci chodzi?
                  • michalina7 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:17
                    No wiesz, ja np. płacę tę zdrowotną podwójnie bo raz potrącana jest z mojej
                    wypłaty za prace na etat i dodatkowo drugą składkę zdrowtną z działalności
                    gospodarczej. Robi się z tego ponad 300 zł miesięcznie. Jestem pewna, ze takich
                    osób jest dużo więcej.
                    • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:37
                      michalina7 napisała:

                      > No wiesz, ja np. płacę tę zdrowotną podwójnie bo raz potrącana jest z mojej
                      > wypłaty za prace na etat i dodatkowo drugą składkę zdrowtną z działalności
                      > gospodarczej. Robi się z tego ponad 300 zł miesięcznie. Jestem pewna, ze
                      takich
                      >
                      > osób jest dużo więcej.



                      ale mówimy tutaj o mathioli. i mamy akurat taki przykład. Są osoby co płacą i
                      po 20 tys miesięcznie.
                      • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:39
                        Mathiola płaci 700. I nie interesuje jej ile z tego idzie na szpital, ile na
                        emeryturę a ile do kieszeni pana prezesa, bo tak czy siak i tak się tego
                        rozdzielić nie da. Pakiet przymusowy - nie zapłacisz, ukarzą, zapłacisz - też
                        ci to na nic, bo potem płacisz jeszcze raz i jeszcze i jeszcze - za wszystko
                        czego się dotkniesz.
                        Więc takie rozdzielanie, że płacę 200 jest kompletnie bez sensu. Płacę 700.
                        Mniej więcej, bo nie wiem ile dokładnie.
                        • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:40
                          mathiola napisała:

                          > Mathiola płaci 700. I nie interesuje jej ile z tego idzie na szpital, ile na
                          > emeryturę a ile do kieszeni pana prezesa, bo tak czy siak i tak się tego
                          > rozdzielić nie da. Pakiet przymusowy - nie zapłacisz, ukarzą, zapłacisz - też
                          > ci to na nic, bo potem płacisz jeszcze raz i jeszcze i jeszcze - za wszystko
                          > czego się dotkniesz.
                          > Więc takie rozdzielanie, że płacę 200 jest kompletnie bez sensu. Płacę 700.
                          > Mniej więcej, bo nie wiem ile dokładnie.




                          Moj ma z płaci 1500 zł miesięcznie. no i co z tego? jak na zdrowotne idzie
                          tylko 100 zł
                          • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:43
                            No ale powiedz mi jak to się ma do tego, o co mi w tym wątku chodzi?
                        • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:42
                          mathiola napisała:

                          > Mathiola płaci 700. I nie interesuje jej ile z tego idzie na szpital, ile na
                          > emeryturę a ile do kieszeni pana prezesa, bo tak czy siak i tak się tego
                          > rozdzielić nie da. Pakiet przymusowy - nie zapłacisz, ukarzą, zapłacisz - też
                          > ci to na nic, bo potem płacisz jeszcze raz i jeszcze i jeszcze - za wszystko
                          > czego się dotkniesz.
                          > Więc takie rozdzielanie, że płacę 200 jest kompletnie bez sensu. Płacę 700.
                          > Mniej więcej, bo nie wiem ile dokładnie.


                          widocznie zarabiasz 1500max brutto jak 700 Ci ściągają. Także to jest brutto, w
                          tym masz podatek 600. Nie mówić o składkch zus 30 plus emerytalnei irenotwe 70
                          zł zł.
                          • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:44
                            mam działalność i sama płacę składki.
                            • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:49
                              to dowiedz sie ile te składki wynoszą (z tego co rozumiem to więcej niż myślę),
                              bo dalej chcesz mi powiedziec ze cię szpital chciał naciągnąc.
                              • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:52
                                Na co naciągnąć... kobieto, przeczytaj jeszcze raz to co pisałam i się
                                zastanów, bo się ciskasz na zapas, nie mając pojęcia o sytuacji i moich
                                poglądach w tej sprawie.
                                • kasia0802 Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:53
                                  mathiola napisała:

                                  > Na co naciągnąć... kobieto, przeczytaj jeszcze raz to co pisałam i się
                                  > zastanów, bo się ciskasz na zapas, nie mając pojęcia o sytuacji i moich
                                  > poglądach w tej sprawie.


                                  mozna by było dyskutowac, niestety nie rozumiesz co sie do ciebie mowi
                                  • mathiola Re: czepiasz sie 21.03.07, 13:55
                                    he, mam to samo wrażenie w drugą stronę.
                                    • liwilla1 Re: mathiola, daj spokoj 21.03.07, 14:01
                                      co sie bedziesz z koniem kopac? czasu i nerwow szkoda.
        • lola211 Re: czepiasz sie 21.03.07, 12:57
          No i wszystko jasne- nie placisz , bo po prostu nie masz.
    • bammbi Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 09:20
      Jakiś czas temu zapadł wyrok stwierdzający w sentencji że pobieranie opłat od
      rodziców za pobyt w szpitlau przy dziecku, min za łóżko etc. nie znajduje
      podstawy prawnej i jest nielegalną praktyką szpitalną.
      Także nic się nie martw, oni widocznie wyliczyli jakieś "koszty" ale ich
      zapłata przez Ciebie jest fakulatatywna, nic Cię nie obliguje do płacenia
      choćby złotówki za pobyt w szpitalu Twoich dzieci, gdyby nawet nie miały
      ubezpiecznia to opieka medyczna dla dzieci do 18 roku życia jest bezpłatna i
      również nie musiałabyś za nic płacić.
      Ja również dostałam kiedyś rachunek na 350 zł za szpital, mąż zapłacił bo nie
      chciało nam sie kłócić ale dopiero po zapłaceniu tego "rachunku" okazało się
      że wykupiliśmy cegiełkę za 350 zł na potrzeby szpitala smile

      Dlatego za nic nie musisz płacić, oni zresztą o tym wiedzą skoro proponują CI
      abyś zapłaciła chociaż część, wiedzą że i tak nie mogą tego dochodzić sądownie.

      Gdy byłam z córeczką w szpitalu (2 miesięczną) to mleko musiałam kupować sobie
      sama i oddawać do kuchni Pani dietetyczce, również niektóre leki musiałam kupić
      sama jeszcze podczas pobytu małej w szpitalu (ponieważ nie mieli ich a by ły
      bardzo kosztowne), córka też dostawała lacidofil nieregularnie, raz 1 zamiast 2
      a czasem wcale - z uwagi na oszczęności szpitalne także wiem że to prawda co
      piszesz. Mleko musiałam wykupować 100 % płatne a nie 50 % (refundowane) przez
      ten miesiąc, bo nikt ze szpitala żaden lekarz nie chciał (nie mógł) mi wystawić
      recepty a książeczka małej była przez cały ten czas w szpitalu, oni nie mogli
      mi wystawić recepty ponieważ przez czas leczenia dziecku należy się wszystko co
      potrzebuje od szpitala a więc nie mogli mi napisać recepty, a zarazem żądali
      ode mnie przynoszenie mleka z apteki.
      Cały czas byłam z dzieckiem w szpitalu, mamie której dzieci zostały same w
      szpitalu (też bliźniaki chore na bardzo cieżkie obustronne zapalenie płuc) omal
      się nie udusiły i były kilka razy reanimowane bo pielęgniarki zaglądały do nich
      tylko w czasie karmienia pozostały czas były bez opieki, bo nie miał kto się
      nimi zająć.Żadna mama nie miała łóżka tylko spała przy łóżeczku dziecka na
      podłodze. To co piszesz to polska norma, w niektórych szpitalach jest trochę
      lepiej.
      • mama1_24 10zł? TO MAłO!!! 21.03.07, 09:25
        Ja bym się cieszyła jak bym miała zapłacić 10zł za dobę, bo jak byłam z synkiem
        w szpitalu musiałam płacić 25zł za dobę, rozbój w biały dzień, tym bardziej że
        to my mamy wszystko robimy. Ale znowu jak byłam z małym w szpitalu zakaźnym nic
        nie płaciłam, bo tam nie pobierają opłat.
        • agkr Re: 10zł? TO MAłO!!! 21.03.07, 11:09
          hihi przepraszam że to napisze ale tak mi przeleciało przez myśl że szpitale
          zakaźne nie pobierają opłat od rodziców bo serwują im gratis zakarzenie - wiem
          to nie na miejscu ale dołuje mnie to co robią z nami ja musiałam płacic 10 zł
          za dzien za kozetkę która nazwana była łózkiem co przy moim wzroście 172 cm
          wyglądało tak ze przez miesiąc spałam z podkurczonymi nogami ale to nic kiedyś
          trafiłam na 1 dobe z dzieckiem na badana i spędziłam noc na krześle i kazli mi
          płacić za to krzesło cho...ra a ja przez tydzien nie umialam sie wyprostowac
        • kasia0802 Re: 10zł? TO MAłO!!! 21.03.07, 12:19
          mama1_24 napisała:

          > Ja bym się cieszyła jak bym miała zapłacić 10zł za dobę, bo jak byłam z
          synkiem
          > w szpitalu musiałam płacić 25zł za dobę, rozbój w biały dzień, tym bardziej że
          > to my mamy wszystko robimy. Ale znowu jak byłam z małym w szpitalu zakaźnym
          ni
          > c
          > nie płaciłam, bo tam nie pobierają opłat.


          w szpitalu bielańskim w Warszawie płaci się 30 zł niekarimąca-15 zł karmiąca, -
          tutaj dopiero zdzierstwo.
      • olinek11 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 09:51
        zgadzam się z przedmówczynią, moja córka (starsza) miała 10miesięcy jak
        trafiłyśmy do CZMP w Łodzi ponieważ ulewała, postawiono nas na korytarzu
        (takiej wnęce) przy kontaktach, ja dostałam taboret za który miałam zapłacić
        10zł za dobę. Moja córka jadła Bebilon AR musieliśmy kupić, nie mogliśmy używać
        naszych butelek (dr brownsa)kazano nam dziecko kapać w misce na korytarzu.W
        nocy pielęgniarki urządziły sobie imprezkę (kawka, ciasteczka i pełny ubaw)
        hałas okrutny,moja mała budziła się co 15minut ponieważ tylko my byłyśmy na
        korytarzu a nie w boksach jak inne dzieci a kiedy pielęgniarki szły zaraz obok
        nas to sie śmiały że mała nie śpi.Na następny dzień mała miała pechametrię nie
        powiedziano że może jeść tylko 3razy w ciągu doby, przez wyczerpującą noc była
        strasznie marudna i niestety bardzo głodna, musiałam ją cały czas nosić. Kiedy
        przyjechał mąż to zrobiono nam awanturę że jesteśmy w dwójkę przy dziecku
        (dodam że dopiero co przyszedł i mówiłam mu co i jak) Efekt był taki że
        zrobiliśmy wielką awanturę o nocną zabawę pielęgniarek, o warunki jakie nam
        udostępniono. Nie musiałysmy iść na biegu do szpitala, mogłyśmy z badaniem
        poczekać. Na własne żądanie wypisaliśmy mała ze szpitala, ordynator kazała
        napisać że to nasza wina, powiedziałam żeby napisali także że mają taki syf że
        myją wszystko nawet sufity (przy nas zaczeli czyszczenie) że pielęgniarki nie
        myjąc rąk jednemu dziecku zmieniały pieluszkę a chwilę póżniej robiły zastrzyk,
        to napisano nam że dziecko wypisano ze szpitala ze względu na uciążliwość
        badaniania. Dodam jeszcze że była tam mała głuchoniema 5miesięczna dziewczynka
        której nie odwiedzali rodzice i gdyby nie my inne matki to nie jadła by nic,
        pielęgniarki w ogóle o nia nie dbały a kiedy po godzinie płaczu poszłam ze
        skargą to usłyszałam że one nic nie słyszą a jak nie moje dziecko to co się
        interesuję. Na szczęście nie musieliśmy ponawiać próby badania ponieważ po
        skończonych 15miesiącach ulewania ustąpiły.
        • bammbi Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:06
          to normalne smile ja byłam 2 razy w szpitalu z dzieckiem i drugim razem
          też "koczowałyśmy" na korytarzu. Jak czytam Twoje słowa to przypomina mi się
          dokładnie przebieg naszego leczenia. Pielęgniarki były tak nieprzyjemne że
          wydawało się karą dla nich przychodzenie do pracy. Teraz też przypomina mi się
          że dzieci innych mamm które poszły np do domu się wykąpać były pozostwione same
          sobie i pielęganiarka która musiała dziecku podać butelkę okazywała wielka
          złość z tego powodu, często własnie mamy karmiły inne dzieci, a te bliźniaki
          chore na zapalenie płuc przebywały w osobnym pokoju i dusiły się tyle razy nikt
          do nich nie zaglądał częsciej niż 5 razy na dzień i często wtedy okazywało się
          że maja bezdech - wtedy podawano im tlen, a jak długo taki bezdech trwał to już
          nikt nie wnikał ani się tym nie przejmował.

          W nocy gdy moje dziecko miało ataki musiałam radzić sobie sama, bo pielęgniarka
          i lekarz spali i raz obudzeni przez mnie przerażoną (nikt nie wiedział jak
          pomóc) okazali wielkie niezadowolenie z powodu zbudzenia i dali do zroumienia
          żeby więcej tego nei robić.

          Dzieci zarażały sie od siebie wzajemnie bo w salach był MIX różnych jednostek,
          np chore na nerki leżały z chorymi na zapalenie oskrzeli i grypę. W końcu
          wypisałam się na własne życzenie bo córce przez 3 tygodnie nic się nie
          poprawiło tylko była coraz bardziej chora. Aha i jeszcze jeden motyw, wpisano
          nam chyba dłuższy pobyt o 5 dni, żeby dostać większy zwrot z NFZu, co pózniej
          okazało się stałą praktyką, bo innym dzieciom też "wydłużano" pobyt w szpitalu
          z powodu dodatkowych pieniędzy za każdy dzień, także do 7 dni każdy miał
          wpisany dłuższy pobyt a kartę dostawał pocztą po tym terminie. Ja dostałam
          kilka kart z różnymi diagnozami do wyboru, jak je przeczytałam to omal nie
          dostałam zawału, bo moje dziecko po tym leczeniu było tak wykończone że kartę
          mieliśmy wypisaną w ten sposób że jeśli się "coś" stanie z dzieckiem to będzie
          to normalna konsekwencja cieżkich schorzeń które wpisano do karty, min
          mukowiscydozę (która na szczęście została w innym szpitalu wykluczona) tam
          wpisano coś takiego bez badań, refluks, krztusieć, zapalenia oskrzeli, wady
          serca, wszystko to moje dziecko miało rzekomo na raz, drugą karte z tego
          leczenia dostałam zmodyfikowaną do wyboru (pocztą do domu) wspominam to jak
          horror
    • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:03
      A mnie się to nie podoba! Bardzo nie podoba! To trochę tak jakbys np. uciekła z
      hotelu nie płacąc, bo na sniadania dawali złe jedzenie i musiałas cos dokupić,
      sprzataczka źle sprzątała i musiałaś umyć po sobie wannę! Wydałaś pieniądze i
      nie masz.
      Albo jest ktoś uczciwy, albo uczciwy inaczej.
      Decydujesz, że będziesz z dzieckiem w szpitalu - Twój wybór, nie musiałaś;
      decydujesz, że kupujesz słoiczki - Twój wybór, zapewniam, że dziecko nie
      zostałoby zagłodzone; decydujesz się na wykonywanie czynności pielęgnacyjnych
      przy dziecu - także nikt tego od Ciebie nie wymagał. Decydujesz się, świadoma
      kosztów, na pobyt w szpitalu, korzystanie z prądu, wody itd, a potem zmieniasz
      zdanie! Przykro mi, ale to fatalnie świadczy o Twojej uczciwości. A fakt, że
      Cie nie złapia, że nic Ci nie zrobia i nie poniesiesz konsekwencji - nie
      zwalnia Cię z obowiązku płacenia, jesli podejmowałas decyzję o pobycie z
      dzieckiem jako świadoma tego osoba.
      Sorry za porównanie, ale czy ukradniesz ze sklepu batonik jesli będziesz
      wiedziała, że nikt Cię nie złapie a na zapłacenie nie masz kasy?
      Nie usprawiedliwiam niedociągnięć w służbie zdrowia , jest ich cała masa. Ale
      to nie oznacza, że jesli ktos jest nie w porządku to ja mam być taka sama.
      Może jednak jesteś człowiekiem uczciwym i jeszcze raz przemyslisz to co
      zrobiłas.
      • bammbi Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:23
        Póki co w Polsce kazdy kto płaci ubezpieczenie + pewne wyjątki(kobiety w ciązy,
        dzieci do 18 rż) mają zagwarantowane leczenie w ramach ubezpieczenia, za to
        płaci się co miesiąc składkę niecałe 200 zł na miesiąc, a niektórzy nie
        korzystaja z niej nigdy przez całe życie lub korzystają np raz na 5 lat.

        Dlatego gdyby wybrała prywatną klinikę musiałaby zapłacić.
        Wybrała państwowy szpital i leczenie dziecka należy jej się w ramach
        ubezpieczenia.
        W niektórych szpitalach w ogóle nie przyjmują dzieci do szpitala bez matki, gdy
        nie ma zagrożenia życia lub robia to bardzo niechętnie informujac matkę że
        powinna przez cały czas przebywać z dzieckiem.

        Nie płaciła za swoje (jako nie pacjenta) obiady bo ich nie jadła - tylko to
        podlega wykupieniu w szpitalu.
        Dzieci też nie dostały jedzenia, polska norma.

        Moje dziecko gdybym nie dostarczyła mleka do szpitala nie dostało by mleka -
        powiedziano mi to z góry !

        Musiałam kupować 100 % płatne. Na koniec jeszcze zapłaciłam, ale nie wiem za
        co, bo wykąpać musiałam się iść do domu, nawet do WC nie miałam jak iść, bo
        dziecko by się udusiło i nikt by nie zauważył, więc bez przesady z tym płaceniem

        Szpital to nie Hotel
        • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 16:10
          Szpital nie jest hotelem, ale jesli przy przyjęciu umawia się na
          ponadstandardową usługę, a jest nia przebywanie w szpitalu także matki, to jest
          kilka wyjść: albo zrezygnować z pobytu w szpitalu i wybrac prywatną klinike,
          albo zostawić dziecko w ramach składki ubezpieczeniowej - będzie miało
          zapewnione to co jest mozliwe za nfz-owską składkę, której nie rozlicza się w
          zalezności od wysokości świadczenia poszczególnych osób, albo zamknąć buzie i
          zapłacić, bo wyraziło się zgodę na takie rozwiązanie. Umowa ustna też jest
          umową.
          Niezapłacenie jest zwyczajnym oszustwem, nieuczciwością. I skoro mamy takie
          podejście to nie dziwmy się, że w Polsce większość rzeczy funkcjonuje źle. Bo
          ja nie widze róznicy między niezapłaceniem za szpital a kradzieżą ze sklepu.
          • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 16:15
            ale nie ma przepisu, który nakazuje płacić.
            Więc to raczej szpital popełnia oszustwo, ściągając z rodziców harach.
            • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 22.03.07, 08:10
              Czy umówiłas się ze szpitalem, że Twój pobyt kosztuje tyle a tyle? Sądzę, że
              tak. Czy się wywiązałaś? Piszesz, że nie i jeszcze się tym chwalisz.
              NFZ refunduje leczenie i nic więcej. Szpitale robią co moga, aby ratować się z
              tragicznej sytuacji - składki pokrywają część leczenia. I między innymi dlatego
              domagają się pieniędzy za obecnośc rodziców. Postanowiłas przechytrzyć szpital.
              Udało Ci sie. Jestes zadowolona, bo masz 200 złotych w kieszeni. Chwalisz sie
              jaka jestes cwana, mądra, obrotna. I sa panie, które Ci przykłaskują.
              Oszukałas 'ich", wyrwałas "im", "oni" nie dostali "Twojego". Bo "się nalezy".
              Krótkowzroczna i głupia polityka. Jesli wyznawana przez wszystkich doprowadzi
              do upadku i tak dogorywajacych szpitali.
              • mathiola [...] 22.03.07, 09:59
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 22.03.07, 13:50
                  A co to kogo obchodzi, że nie masz pieniędzy? Co to kogo obchodzi, że byłas
                  goła jak święty turecki? Czy w związku z tym, w ramach " usprawiedliwionej"
                  potrzeby zaczaisz się z gazrurką i dasz komus w głowę, zebyś miała kasę?
                  W przeciwieństwie do Ciebie nie obrzucam Cię inwektywami. A Twoja agresja
                  świadczy o tym, że jednak czujesz się podle naciagając szpital.
                  Człowiek jest albo uczciwy albo nie. Uczciwy - płaci. Jesli nie ma pieniędzy
                  prosi o rozłożenie na raty, odroczenie terminu płatności. Człowiek nieuczciwy
                  nie płaci. Tylko niech nie mówi, że jest "uczciwy do bólu" bo to kłamstwo.
                  Przemysl to sobie i skontaktuj się ze szpitalem. Chocby po to, abyś patrząc w
                  lustro nie widziała twarzy oszustki.
                • paula_paulina_10 Oj manthiolka, mantkiolka 23.03.07, 07:56
                  Co nerwy poniosły aż do tego stopnia, że nie przebierałas w słowach i do akcji
                  musiał wkroczyć moderator? Nieładnie, niesmacznie, niekulturalnie!
                  • wjw2 Re: Oj manthiolka, mantkiolka 23.03.07, 12:44
                    >A co to kogo obchodzi, że nie masz pieniędzy? Co to kogo obchodzi, że byłas
                    goła jak święty turecki?

                    Widzę, że Twoja empatia sięgnęła zenitu.

                    A tak na zakończenie zadowolona jesteś z siebie?
                    Ulżyłaś sobie kosztem mathioli, nieładnie, oj nie ładnie

                    bez odbioru
            • asia_i_p Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 23.03.07, 07:31
              Co więcej, zdaje się, że istnieje przepis, że opłat pobierać nie można.
          • asia_i_p Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 23.03.07, 07:29
            To nie jest trafne porównanie. Hotele mają prawo pobierać opłaty, szpitale nie.
            Jeżeli ktoś cię zmusza do podpisania nielegalnej umowy (a w przypadku matki 8-
            miesięcznych bliźniąt groźba niebycia z nimi albo spędzenia 20 dni na krześle
            kwalifikuje się według mnie jako przymus), ta umowa nie jest dla ciebie
            wiążąca. To w kwestii prawnej, bo w kwestii moralnej sprawa jest chyba dosyć
            oczywista - mathiola odpracowała i oddała w lekach/żywności dla dzieci
            prawdopodobnie więcej niż jej pobyt kosztował szpital. A usługa
            ponadstandardowa to nie jest zdaje się sam pobyt matki z dzieckiem w warunkach
            gwarantujących jej przeżycie (bo 20 nocy na krześle go nie gwarantuje) tylko
            osobny pokój (dostępne za opłatą trzy lata temu wynosząca 15 zł za dobę na
            przykład w Trzebnicy.
          • asia_i_p Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 23.03.07, 07:55
            "Europejska Karta Praw Dziecka w Szpitalu
            Karta została opracowana przez Krajowe Stowarzyszenie na rzecz Opieki nad
            Dziećmi w Szpitalu w Wielkiej Brytanii (National Association for the Welfare of
            Children in Hospital - NAWCH) i zaaprobowana przez 13 krajów na I Europejskiej
            Konferencji Stowarzyszeń na rzecz Dzieci w Szpitalu w 1988 r. Oczekuje na
            ratyfikację przez Polskę"
            Nie wiem, czy już się doczekała, ale widziałam stronę szpitala, który chwali
            się, że jej prfzestrzega. Warto byłoby sprawdzić, czy szpital mathioli też jej
            nie ma w jakiejś wizji i misji. Cytuję punkt 2 i 3:
            "- Powinny mieć prawo do tego, aby cały czas przebywali razem z nimi w szpitalu
            rodzice lub opiekunowie. Nie powinno być żadnych ograniczeń dla osób
            odwiedzających - bez względu na wiek dziecka.
            - Rodzicom należy stwarzać warunki pobytu w szpitalu razem z dzieckiem, należy
            ich zachęcać i pomagać im w pozostawaniu przy dziecku. Pobyt rodziców nie
            powinien narażać ich na dodatkowe koszty lub utratę zarobków. Aby mogli oni
            uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, powinni być na bieżąco informowani o
            sposobie postępowania i zachęcani do aktywnej współpracy."
      • joanna35 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:37
        paula_paulina_10 napisała:

        > Decydujesz, że będziesz z dzieckiem w szpitalu - Twój wybór, nie musiałaś;
        > decydujesz, że kupujesz słoiczki - Twój wybór, zapewniam, że dziecko nie
        > zostałoby zagłodzone; decydujesz się na wykonywanie czynności pielęgnacyjnych
        > przy dziecu - także nikt tego od Ciebie nie wymagał. Decydujesz się, świadoma
        > kosztów, na pobyt w szpitalu, korzystanie z prądu, wody itd, a potem
        zmieniasz
        > zdanie!
        Nic dodać nic ująć. Tyle się na tym forum pisze o wolnym wyborze kobiety, a
        wychodzi na to, że on ma być wolny tylko wtedy kiedy jest jej wygodnie z niego
        skorzystać, w pozostałych przypadkach zawsze lepiej znaleźć winnegosmile
        • andaba Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:50
          I dobrze zrobiłaś.
          • gabi683 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 10:57
            I dobrze popieram Cie ,Ja bym tak samo nie zaplacila a w dupiewink
      • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 12:17
        wiesz... całe życie kieruję się przede wszystkim uczciwością... czasem przez to
        po dupie dostaję... więc to co napisałaś, zabolało pewnie bardziej niż powinno.
        Ja nie uciekłam z hotelu. Wyszłam ze szpitala, który utrzymuję z wielkiej jak
        dla mnie kasy, jaką co miesiąc muszę odprowadzać z ciężko zarobionych
        pieniędzy.
        • kasia0802 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 13:55
          mathiola napisała:

          > wiesz... całe życie kieruję się przede wszystkim uczciwością... czasem przez
          to
          >
          > po dupie dostaję... więc to co napisałaś, zabolało pewnie bardziej niż
          powinno.
          >
          > Ja nie uciekłam z hotelu. Wyszłam ze szpitala, który utrzymuję z wielkiej jak
          > dla mnie kasy, jaką co miesiąc muszę odprowadzać z ciężko zarobionych
          > pieniędzy.



          po roku nie spłacisz tego co wysiedziałas w szpitalu.Taka prawda, składki są
          róznej wielkości ale tak naprawdę sprawdź ile wynosza składki zdrowotne
          • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 13:57
            ok. niech to będzie 35 zł miesięcznie. To w skali roku to będzie jakieś 400 z
            kawałkiem. Naprawdę uważasz że przez 3 tygodnie 1 osoba zużywa tyle prądu, wody
            i proszku do uprania pościeli?
        • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 22.03.07, 13:53
          Wiesz, uczciwość jednak popłaca. A doświadczenie uczy, że najbardziej
          roszczeniowymi istotami są ci, którzy płacą najniższe składki, najniższe
          podatki.
      • olinek11 szpital to nie hotel!!! 21.03.07, 13:57
        do szpitala nie idzie się z przyjemności więc nie rozumiem tego porównania.
        Człowiek jest zmuszony iść do szpitala ze względów zdrowotnych a co może miała
        oddać swoje bliżniaki i powiedzieć zajrzę jutro? Widziałam na własne oczy jak
        pielęgnarki opiekują się maleńkimi dziećmi, jak rodziłam pierwszą córkę również
        w CZMP to leżała z nami cyganka, chciała w drugiej dobie życia zabrać synka do
        domu powiiedziano jej że może dopiero na następny dzień bo muszą jeszcze zrobić
        jakieś badanie,wypisała się na własne życzenie ponieważ miała w domu jeszcze
        trójkę dzieci. Chłopczyk nie dostał mleka przez kilka godzin, kiedy już był
        bardzo głodny i płakał tak że każde serce by pękło położna włożyła mu do buzi
        smoczek zamoczony w glukozie...zostawię to bez komentarza bo wykasowano by mój
        post powiem tylko jedno napatrzyłam sie na pracę pielęgniarek przy chorobie
        mojej babci, dziadka i innych osób i swojego zdania nie zmienię a dziecka w
        szpitalu samego nie zostawiła bym nawet na 5minut.
    • michalina7 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 11:19
      Rany, czytam te Wasze wypowiedzi o szpitalach, jak horror. Dwa razy leżałam z
      synkiem w szpitalu, raz tylko dobę bo byliśmy na obserwacji, drugi raz 5 dni.
      Za łóżko dla siebie musiałam płacić - 16 zł za dobę. Dodam, ze opłaty były
      pobierane tylko wtedy jeżeli matka spała w tzw. hotelowcu czy pokoju 1- lub 2-
      osobowym (wstawione były łóżko dla mamy i łóżeczko dla dziecka). Jezeli matka
      była w sali ogólnej nie płaciła. Pokwitowania za hotel nie dostałam.
      Pilęgniarki same sugerowały, że tak bedzie lepiej bo wtedy z tych pieniedzy
      będą mogły kupić bezpośrednio coś na oddział, pieluchy, ubranka, zabawki, a tak
      wszystko pójdzie do wspólnej kasy szpitala. Nie nalegałam wiec na te kwitki i w
      zasadzie było mi obojętne czy kupią za te pieniądze coś na oddział czy sobie bo
      muszę przyznać, ze pielęgniarki były bardzo uprzejme, miłe i pracowite.
      Zajmowały się dziećmi, do których rodzice nie przychodzili. Często można było
      zobaczyć siostrę spacerującą po holu z maluchem na rękach. W szpitalu była z
      dzieckiem jedna młoda mama, której nie było stać na wykupienie "hotelu" więc
      spała w sali dziecięcej. Pielęgniarki zorganizowały jej materac, poduszkę i koc
      żeby bidula nie spała na podłodze czy na krześle.
      Szpital nie jest najpiękniejszy, sale wymagają remontu, ale muszę przynać, ze
      personelowi na "naszym" oddziale dziecięcym nie mogę nic zarzucić.
      • agkr Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 11:32
        może napisz jaki to szpital i gdzie by inne mamy z tych okolic mogły ten
        szpital wybrac bo to chyba jest wyjątek (oby jak najwięcej takich wyjątków)
        • michalina7 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 13:09
          > może napisz jaki to szpital i gdzie by inne mamy z tych okolic mogły ten
          > szpital wybrac bo to chyba jest wyjątek (oby jak najwięcej takich wyjątków)

          Szpital wojewódzki w Koszalinie.
          Dodam, że dziecko dostawało wszystkie leki, nic nie musiałam wykupywać. Lekarz
          na samym początku zapytała mnie, jakie witaminy podaję Małemu w domu.
          Powiedziałam, ze Cebion i nawet to codziennie Mały dostawał.
          Akurat tak się złożyło, ze leżeliśmy w szpitalu 6 grudnia - w Mikołajki.
          Wszystkie dzieci dostały od Mikołaja pluszaki. Zabawki były zasponsorowane
          przez szpital, bo na dołączonej karteczce z życzeniami podpisała się dyrekcja
          tejże placówki.
    • joasia1234 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 12:23
      Jakiś czas temu wypowiadał się na ten temat minister zdrowia. Wydaje mi się, że
      szpitale nie mogą pobierać opłat od rodziców opiekujących się dziećmi. Wydaje
      mi się, że najlepiej zadzwonić do NFZ i dowiedzieć się, jak sprawa wygląda.
      Znalazłam coś takiego.
      www.lekarz.lublin.pl/index.php?wyswietl=wiadom&ide=1000&idwiad=406
    • bammbi Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 12:35
      Hej naprawdę się nie przejmuj, płacisz składki i należy się Twoim dzieciom
      opieka medyczna, nawet gdybyś nie płaciła to jako obywatelom polskim dzieciom
      do 18 r.ż. się też należy. Nikt nie ma prawa wymagać od Ciebie jakichkolwiek
      opłat za ten pobyt. Już Ci to napisałam, wystawiają rachunki wszystkim bo
      niektórzy tak jak zapłaciłam nie pytajac o szczegóły, dlatego ciągle praktykują
      takie zwyczaje, są one nielegalne w świetle ostatnich interpretacji prawnych i
      nikt Cie nie zmusi do płacenia. Dlatego już lepiej zakończyć ten temat bo
      zawsze znajdą się mamy które będą Cię umoralniać w kwestii płacenia. Kto chce
      płacić niech idzie się leczyć do prywatnej kiliniki albo jedzie zagranicę, bo
      przez płacących na lewo ludzie którym należy się leczenie bez płacenia muszą
      czekać w niekończących sie kolejkach i często nie dożywają swojego badania czy
      zabiegu. A największymi złodziejami okradającymi NFZ są lekarze którzy
      wyłudzają zwroty za niemające miejsca usługi, za co płacimy my podatnicy i dla
      naszych dzieci często nie ma łożka w szpitalu, tak ja musiałam z córką
      kilumiesięczną przebywać w szpitalu na korytarzu ! Naszczęście kończy sie hossa
      mesjaszy wysłudzaczy zwanych lekarzami, bo wielu z nich zostało w ostatnim
      czasie namierzonych - okradli NFZ czyli nasze podatników pieniądze - wiele
      milionów złotych i nie mieli skrupułów teraz w końcu trafią do pudła
      • bunny.tsukino A ja musiałam zapłacić 21.03.07, 13:17
        Bo mi powiedzieli, że inaczej dziecka nie wykłują z wenflonu.
        Do dziś mnie telepie, na samo wspomnienie.
        Miał w główce, praktycznie na samym czole.
        Dziecko co prawda wyleczone z zapalenia płuc, ale jeszcze przez 3 miesiące bałam
        się, że mam poważnie uszkodzony słuch.
        • shady27 Re: A ja musiałam zapłacić 21.03.07, 21:17
          wenflon latwo wyjac samemu, co prawda z glowki bym sie bala

          co do istoty sprawy, zadzwonilabym do samego diabla i zrobilabym afere na caly kraj, co za skandal.
    • kaja2071 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 13:16
      ja lezalam z synkiem ponad 2 tygodnie w jednym z gdanskich szpitali.
      mlody mial wtedy miesiac, i juz byl dokarmiany mieszanka(niestety) zarowno
      mleko, jak i sloiczki dla staszych dzieci zapewnial szpital.
      co wiecej-chcialam sama mleko kupowac i przyrzadzac na biezaco, poniewaz w
      szpitalu kuchnia o godz 7 rano szykowala butelki z mlekiem na caly dzien,no i
      takie rozrobione,gotowe do podgrzania stalo w lodowce przez ponad 14h ale
      spotkalam sie z ostra odmowa. Nie mozna bylo dziecka dokarmiac niczym innym niz
      to co dawal szpital(na nasze nieszczescie.Mlody w 3 dobie pobytu dostal takiego
      rozwolnienia ze sie odwodnil.Nie mogli go zadnym sposobem zatrzymac,wiec
      zaczelam oszukiwac.Mleko przeznaczone dla adriana ze szpitalnej lodowki
      wylewalam po kryjomu,i rowniez po kryjomu robilam mu mleczko nabiezaco z wlasnej
      mieszanki i swiezej wody.Moze to zbieg okolicznosci ale juz nastepnego dnia po
      tym jak podawalam mu mleko "swierze" rozwolnienie ustapilo)
      Mnie rowniez na dzien dobry poinformowano ze za polowke bede musiala zaplaic.
      Jednak gdy dostalam wypis do reki, zapakowalam mlodego i w tempie blyskawicy
      opuscilam szpital - z tej radosi ze juz moge dziecko do domu zabrac zupelnie
      zapomnialam ze cos tam mialam zaplacic. W euforii wylecialo mi zwyczajnie z
      glowy,i szczerze powiedziawszy ten watek odswierzyl mi pamiecsmile
      minely juz ponad 2 lata i nikt sie nie upomnial o naleznosc.
    • anetina Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 13:24
      ja byłam 3 lata temu z dzieckiem w szpitalu - nic nie płaciłam
      karmiłam, więc nie potrzebowałam szpitalnego jedzenia

      siostra była rok temu - 3 tygodnie - i też nic nie płaciła
      mleko dostawała w szpitalu - nie pamiętam, ile razy dziennie
    • zuzia412 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 13:38
      Ja też bym nie zapłaciła, a w każdym razie ostro bym się odwoływała w razie
      upomnień.
      I nie rozumiem wypowiedzi typu: pielęgniarki nie mogły zajmować się twoimi
      dziećmi skoro ty byłaś na sali, bo mają mnóstwo pracy na oddziale. Pewnie!!, bo
      to sprawa nas pacjentów że w szpitalu jest za mała obsada. To że jest mi żal
      przepracowanych i źle zarabiających pielęgniarek nie ma tu nic do rzeczy. Matki
      z dziećmi na oddziale nie są po to by odciążać pielęgniarki ale dlatego że
      takiego szkraba nie można pozostawić samego w tak obcym i nieprzyjaznym miejscu
      jak szpital. Skoro wycenia się wodę zużytą przez matkę na umycie się to z
      drugiej strony proszę wycenić jedzenie którego dziecko nie dostało a powinno,
      leki osłonowe, pampersy, itp. Ciekawe jaki będzie bilans?
      • mathiola Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 13:50
        No właśnie o to mi chodzi... ile ja tej wody i prądu zużyłam... a ile wydałam
        na to, czego nie powinnam kupować... ludzie, czy ja chcę kogoś oszukać? Sama
        czuję się oszukana. A teraz jeszcze mam kaca moralnego od kilku srwierdzeń,
        które przeczytałam w tym wątku... jak złodzieja mnie potraktowałyście, a ja nic
        nie ukradłam baby, tylko postanowiłam w końcu nie dać się dymać w imię
        uczciwości. A zresztą, głowa mnie rozbolała, idę na spacer.
        • michalina7 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 13:59
          Szpital może poprosić o wykupienie cegiełki, ale nie powinien nakazywac zapłaty
          za łóżko dla matki. Obecność matki na oddziale przy dziecku ma jeszcze inny
          sens. Dzieci szybciej wracają do zdrowia, czują się pewniej gdy znajduje się
          przy nich matka lub ojciec.
          Gdy miałam 8 lat leżałam w szpitalu przez 3 tygodnie. Do tej pory pamiętam, jak
          strasznie tęskniłam za mamą, która mogła przychodzić tylko w godzinach
          odwiedzin, czyli w soboty i w niedziele o wyznaczonej porze. Czasami udało jej
          się wpaść do mnie poza tymi godzinami ale tylko dzięki uprzejmości
          pielęgniarek. Nie bolały tak zastrzyki, pobieranie krwi, jak ta tęsknota.
          Codziennie wiczorem płakałam w poduszkę. Okropnie wspominam ten okres.
        • zuzia412 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 14:04
          Mathiola, nie masz powodu mieć kaca moralnego i nie bierz do siebie wszystkiego
          co tu piszą. Idź z maluchami na spacer. POzdrawiam i życzę dużo zdrówka.
          Ps. A gdyby szpital się upomniał, to nie dawaj za wygraną i odwołuj się.
    • weronika_79 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 14:05
      świetnie cie rozumiem. rok temu lezalam z moja wtedy 6-miesieczna corka w
      szpitalu na zapalenie płuc, a potem jeszcze kilka dni na biegunke w sumie oik.
      2,5 tygodnia i to byl najgorszy okres w moim zyciu. Pilnowaliksmy dziecka na
      zmianę, spalismy na materacu przy łóżeczku dziecka, bo lozko juz bylo zajęte (w
      sali byly w sumie trzy łozeczka, ale tylko jedno łóżko, pozostała dwojka
      rodziców nocleg we własnym zakresie.) Tez kupowalam za wlasne pieniadze
      lacidofil, bo moje dziecko bylo uczolone na laktozę, a w szpitalu byl tylko
      lakcid. To jeszcze moglam zniesc. Ale palenie papierosów na oddziale
      (pielegniarki zamykaly sie w pomieszczeniu gospodarczym i paliły), zagrzybione
      sale bez wentylatorów, niemiłe pielegniarki, pozostawianie bez opieki tych
      dzieci, ktore byly bez rodziców i liczenie, ze zajma sie nimi rodzice innych
      dzieci - to bylo ponad moją wytzymalosc. Poszlam na skarge do dyrektora. I zaraz
      na naszej sali pojawil sie wentylator, pielegniarki przestaly palić, a placzace
      przez cale noce male dzieci, ktore byly same przeniesiono do sali na przeciw
      dyzurki. CZYLI MOZNA BYLO. oczywiscie zaplacilam za to własna krwią, bo ostatnie
      dni w szpitalu byly bardzo przykre - pielegniarki zamiast zajac sie robotą
      robily dochodzenie kto doniósł. Oczywiscie dotarly do mnie i jedna z nich
      przyszla z awanturą o 5 rano! Wiem ze zrobilam dobrze, dlatego dzis mam to
      gdzies, ale przypomnialas mi swoją historią to co ja przezywalam.

      Na twoim miejscu tez bym nie zaplacila. Pamietaj, oni są dla ciebie, nie ty dla
      nich.


    • gacusia1 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 14:44
      Przykre i oburzajace jest to,co piszesz...Nie zaplacilabym na Twoim miejscu
      rowniez.Pozdr!
      • martyna2001 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 17:45
        Ja byłam z dzieckiem tylko trzy doby, kosztowało mnie to 90 pln. Bez jedzenia oczywiście,tylko możliwość bycia z moim trzydniowym maluchem. Dobrze,że tak krótko to trwało, bo mogło by becikowego braknąć. Super jest w tym naszym kraju.
        • akseinga Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 17:58
          To czy zrobiłaś dobrze czy żle nie mnie oceniać. Ja też płaciłam za każdy
          pobyt , takie były uzgodnienie podczas przyjecia i dobrze o tym wiedziałam .
          Nikt mnie nie zmuszał do przebywania na oddziale 24h/dobę to był mój wybór.
          Dziecko żywiłam na własny koszt . Dlatego świadomie nie zdecyduje się na drugie
          bo mnie nie stać.
        • paula_paulina_10 Re: a wiecie, nie zapłaciłam za szpital 22.03.07, 14:09
          Tak, jest "super", dlatego, że większość pań stosuje politykę "misia" 9 mi sie
          nalezy). Nie zapłacić, wymagać, żądać itd. Do czasu. Szpitale ( ale nie tylko
          bo równiez inne placówki, do których ' mi sie należy" najczęściej cienko przędą
          i prędzej czy póxniej upadną, przekształcą się, zbankrutują, personel albo
          wyjedzie albo zmieni pracę.
          A wtedy z 3 dniowym maluchem będzie ta czy inna mama jechała 100 km do
          najbliższego szpitala, albo płaciła znacznie, znacznie więcej w prywatnej
          jednostce.
          To samo z przedszkolami - "mi sie nalezy"....do czasu. Przedszkoe sie
          sprywatyzuje i ustali swoje stawki i kryteria przyjęć. Lepiej zarabiający -
          jakoś sobie poradzą, uderzy w tych "gołych jak święty turecki".
    • shady27 ja tez nie placilam, ale nikt tego nie oczekiwal 21.03.07, 18:09

      • maria_rosa Re: ja tez nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 19:40
        Leżałam z synem ponad 2 tygodnie, mały była karmiony wyłacznie cycem, spałam na
        krześle i oczywiście całodobowo siedziałam przy dziecku.Wieczorem na godzinę
        zmieniał mnie ktoś z rodziny a ja biegłam do domu się umyć.
        Na koniec szpital zarzadał opłaty za mój pobyt, nie pamietam jak to kwota była.
        Poprosiłam o wsytawienie faktury, powiedzieli ze nie wystawiaja bo szpital nie
        prowadzi dział. gospodarczej. Odpowiedziałam, ze w tej sytuacji nie zapłace
        jeśli faktury nie otrzymam. Nie otrzymałam , nie zapłaciłam.
        Pomijam fakt, ze z mojej pensji pracodawca odprowadza ogromne składki na zus,
        za coś wiec płacęsmile
        • phantomka Re: ja tez nie zapłaciłam za szpital 21.03.07, 21:12
          Zaplacilam za pierwszym razem, zostalam poinformowana, ze za lozko musze
          zaplacic, lezalysmy 3 dni, wiec ok (chociaz przy wyjsciu pielegniarki patrzyly
          na mnie zdziwione, kiedy pytalam, gdzie wplacic pieniadze)
          Natomiast wrocilysmy do szpitala po kilku dniach i dowiedzialam sie od matek,
          ze zadna nie placi i ze ja w ogole nie powinnam placic, bo karmilam wtedy
          piersia i bylam w okresie pologu, wiec lozko nalezalo mi sie darmowe.
          Nie widze nic zlego w pobieraniu symbolicznych oplat, ale:
          1. Musi to dotyczyc wszystkich rodzicow jezeli juz.
          2. Kasa powinna isc na nowe lozka, bo te szpitalne to jakies nieporozumienie.
          • shady27 lozka??? to wy spalyscie na lozkach??? 21.03.07, 21:16
            no to luksus mialyscie, ja spalam na podlodze, na kocu przywiezionym z domu. Do tej pory kregoslup mnie #$#@$# od tej twardej podlogi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka