Witajcie, mam 36 lat, 2 dzieci,
dziewuszki 7 lat, druga 3 miesiące. W sumie nie korzystam z
macierzyńskiego,bo prowadzez mężem firmę ( nie małą, ale i nie dużą ).teraz
po prostu pracuję w domu, bo karmie Malutką piersią. Piszę na tym forum,bo
cała sprawa związana jest z tym, że jestem mamą i chodzeze swoimi dziećmi na
spacery.
Może mi poradzicie, jak załatwić pewna sprawę - jak w tytule

Jestem osobą wygladającą dość młodo, uprawiam sport i zachowuję sie też nie
jak "szefowa". Jednak w pracy mamy układy raczej na 'pan', 'pani', tak juz
jest, nie będe tłumaczyć dlaczego (chyba że mam tłumaczyc, ale powody
mam ).Jedna z nowych pracownic mieszka niedaleko i jej męża widuję
często , kiedy jestem z dziećmi na spacerze. On mówi do mnie "cześć", nie
wiem zupełnie dlaczego. Poza tym jest dziwnym człowiekiem, jakis bardzo
wylewny i ciagle wysuwa jakies uwagi pod kątem działanie firmy, zakresu
obowiazków swojej zony, przyczepia sie do mnie i idzie obok i gada. Poza tym
zagląda ciagle do wózka, raz nawet małą odkrył i wyciagnął jej smoczek - o
matko! brudnymi łapskami. Powiem szczerze, że mnie zamurowało, bo nigdy nie
miałam do czynienia z takim zachowaniem. Próbowałam rozmawiac z tą
pracownicą, która nawiasem mówiąc jest dobra w tym, co robi. Powiedziałam
tylko, żeby porozmawiała z mężem, bo dziwnie sie zachowuje na ulicy i nie
zyczę sobie tego - napomnknęłam cos, że był po piwku (po czułam woń) czym ją
obraziłam. Nie wiem, czy rozmawiali, ale dzisiaj znowu było "cześć", ja na
to "dzień dobry". Kurcze, nie umiem powiedzieć jakoś wprost jemu - prosze mi
nie mówic na "ty". Spotykam go prawie codziennie i psuje mi nastrój miłego
spacerku swoją obecnością. Niestety tą trasą muszę chodzić codziennie, bo idę
po starszą córkę do "0". Co radzicie?