Dodaj do ulubionych

jestem zalamana

14.05.03, 20:35
co mam robic? Miesiac po urodzeniu dziecka maz w czasie jakiejs klotni
powiedzial, ze juz mnie nie kocha tak jak kiedys i ze go nie pociagam
fizycznie. Chcial odejsc, nie odszedl tylko (chyba)dlatego, ze strasznie
plakalam. Kiedys chcialam sprobowac sie z nim kochac, powiedzial, zebym
nawet nie probowala. Od tamtej pory minely trzy miesiace, stosunki miedzy
nami sa niezle, on szaleje za dzieckiem,ale w ogole nie uprawiamy seksu (tak
naprawde juz od roku, bo w ciazy nie moglam) a ja mam swiadomosc, ze nie
zywi do mnie takich uczuc, jakich bym pragnela. Jest mi bardzo ciezko, nie
czuje sie kobieta (dodam, ze juz dwa miesiace po porodzie wrocilam do dawnej
figury i wygladam niezle), czuje sie potwornie malo wartosciowa, malo
atrakcyjna, niekochana, brak mi akceptacji i wsparcia psychicznego.
Powiedzcie, co o tym myslicie, jak to rozwiazac, jak naprawic? Czy to jakis
szok poporodowy?
Obserwuj wątek
    • mamatoma Re: jestem zalamana 15.05.03, 09:57
      Szczerze Ci wspolczuje i w pewnym sensie wiem co czujesz. Zastanawiam sie nad
      powodami tak drastycznej i bezwzglednej reakcji Twojego meza. Czy byl on przy
      porodzie? Jesli tak to moze to co widzial wywarlo na nim tak negatywne
      wrazenie, ze nie potrafi o tym zapomniec i widzi Cie teraz juz tylko przez
      pryzmat tamtych wydarzen? Nie wiem, tylko spekuluje... .
      Wiem, jak paskudnie musisz sie czuc jako kobieta. Wiadomo, chcesz byc doceniana
      i pewnie troche podziwiana, a przede wszystkim pozadana przez swojego
      mezczyzne. Pogadaj z nim. Chyba jest Ci winien chociaz jakies wyjasnienie -
      dlaczego tak nagle (a moze nie nagle) zmienily sie jego uczucia wobec Ciebie?
      Jezeli oboje nadal chcecie byc razem to byc moze doglebna szczera rozmowa o
      waszych wzajemnych oczekiwaniach i potrzebach pomoze, a jesli nie to moze warto
      byloby pomyslec o wizycie u psychologa rodzinnego.
      Pisze Ci o tym, bo sama stoje na krawedzi rozpadku mojego zwiazku. Wiem, ze
      rozmowy juz nam nie pomagaja, juz nawet sie nie klocimy. Trwa to juz tak dlugo,
      ze po prostu jestesmy oboje przybici i zdolowani. Niby wiemy dlaczego tak sie
      dzieje, ale nie potrafimy naprawic tego, co jest zepsute. Doszlismy nawet do
      wniosku, ze gdybysmy tylko nie mieszkali razem to pewnie bylibysmy dosc dobrymi
      przyjaciolmi. Szukam sensu w tym wszystkim, nie chce nikogo zranic - ani
      siebie, ani jego, ani przede wszystkim naszego synka i zastanawiam sie czy
      lepiej bedzie mu mieszkac z rodzicami ,ktorzy nie sa sobie bliscy, czy moze po
      prostu ze mna i czasami widywac sie z ojcem.
      Trzymaj sie i daj znac o rozwoju sytuacji. Byc moze inne e-mamy sie wlacza i
      razem cos wymyslimy? Choc tak naprawde to sama / sami musicie sobie z ta
      sytuacja poradzic tak jak ja musze sama sie uporac z moja.
      Pozdrawiam Cie goraco

    • ania.freszel Re: jestem zalamana 15.05.03, 12:19
      Szczerze Ci współczuje. Ale współczuję również Twojemu męzowi, że jest tak
      głupi, by nie docenic Twoich staran. Mogę sobie tylko wyobrazić co czuje
      kobieta, gdy odrzuca ją własnny mąż. Mam dla Ciebie inną propozycję. Nie wiem
      czy Ci sie ona spodoba, wiem tylko ze bardzo może okazać sie skuteczna.
      Wiadomo, powiesz, faceci są różni. Owszem są różni ale pod tym względem tacy
      sami. Każdy facet BAAARDZO sobie ceni to co jego, i nawet jesli tego co ma( w
      tym wypadku to Ty) nie potrafi docenic, uszanowac to zapewniam Cie w 100%
      bardzo go zaboli gdy ktos bedzie chcial mu to odebrac. Albo gdy zauwazy, ze cos
      sie zmienilo a on nie ma nad tym wladzy.
      Po 1. Zadbaj o siebie. Ale nie o takie dbanie mi chodzi ze rano bierzesz
      prysznic, ubierzesz sie i zrobisz jako taki makijaz. Przede wszystkim zrob
      sobie modną fryzure albo taką w której dobrze sie czujesz i ladnie wyglądasz.
      Inną niz do tej pory. Oczywiscie solarium jesli lubisz, kilka nowych ciuchów.
      Niech mu sie nie wydaje, ze swiat sie na nim zaczyna i na nim konczy.
      Po 2. Wyjdz do ludzi. Spotkaj sie z kims. Nawet jesli to tylko kolezanka z
      bloku obok. Ustal z mezem kto ile i kiedy ma wolne i drugie zostaje z
      dzieckiem. Nie daj sie zamknąć w domu i dłuzej maltretowac psychicznie.
      Po 3. Wcale sie z nim nie kochaj. Nie narzucaj mu swojej obecnosci. Traktuj Go
      obojetnie. Zasłużyl na to. Przynajmniej przez jakis czas. Na pewno to zauwazy i
      mocno sie zdziwi. Rzuc kilk razy mimochodem ze sex to nie wszystko w zyciu i są
      rzeczy ktore sprawiają Ci taką przyjemność jak nic innego. I ze po porodzie to
      juz w ogole. I ze probowalas z nim po porodzie i sie nie sprawdzil. Bo
      potrzeby kobiety po porodzie sie zmieniają i nic nie jest takie jak wcesniej. A
      On najwyrazniej nie ma o tym bladego pojecia. Acha i koniecznie: ze po porodzie
      to kobieta dopiero jest w 100% kobietą a facet 100% facetem niekoniecznie.
      Po 3. Powiedz mu cos co Go moze zabolec. Ale tylko raz. I nie obrazaj!!! On Cie
      juz zranil.
      Po 4 Pozwol sie komus sobą oczarowac...i naprawde nie chodzi mi zaraz o romans
      Po 5 Zacznij pracowac. Nawet na pol etatu.

      Wiem ze to są bardzo drastyczne metody ale zapewniam Cie na pewno ruszą
      Twojego męża. Powodzenia
      Ania
    • sowa_hu_hu Re: jestem zalamana 15.05.03, 12:42
      a ja nie potrafiłabym być już z kims takim.....
      totalny brak szacunku ze strony twojego męża , ogromne upokorzenie i
      poniżenie... nie mogłabym o czymś takim zapomnieć... dla mnie taki facet to
      poprostu debil (przepraszam za wyrażenie ale tak myśle)
      jednak tylko ty wiesz jak jest między wami naprawde... tylko ty możesz wyczuć
      czy da sie coś zmienić... żadna z nas nie jest "widzem" tego co sie dzieje i
      trudno sie wypowiedzieć...
      nie rozumiem twojego męża - bo przecież teraz kiedy dałas mu to co
      najpiękniejsze - wasze dziecko - powinien kochac cie , szanowac i podziwiać
      jeszcze bardziej...
      ja jestem 10 dni po porodzie - zostało mi sporo do zrzucenia , i w ogóle nie
      grzesze atrakcyjnością a mój mąż już nie może sie doczekać kiedy będziemy
      mogli sie kochac...
      ty teraz potrzebujesz jeszcze więcej czułości... jeśli on tego nie wie po
      prostu nie zasługuje na ciebie...
      nie będe ci mówić zebys od niego odeszła - bo sama na 100% nie wiem co bym
      zrobiła... teraz wydaje mi sie że tak bym włąsnie zrobiła....

      szczerze mówiąc nie wiem czy nowa fryzura coś zmieni....
      bardziej obojętność na jego osobe...
      ale jak dla mnie on już pokazał jakim jest czlowiekiem i facetem naprawde i
      wątpie żeby sie zmienił....

      przykro mi i z calego serca ci współczuje

      życze równiez rozwiązania tego problemu...

      pozdrawiam
      • blesia Re: jestem zalamana 15.05.03, 13:26
        wiesz kiedys moj kolega mi powiedzial ze jego zona po porodzie juz go nie
        pociaga..nie mogzlam tego zrozumiec wiec go wypytywalam..i on nie umiel mi
        powiedziec o co chodzi dokladnie, wiem ze poszli do psychologa chyba albo
        seksuologa juz nie pamietam i cos tam sie ruszylo...Tyle ze oni wcale nie
        powiedzial jej niczego raniacego tylko krecil...Hm ja mysle ze mozesz sprobowac
        grac w gierki pt. sama sobie radze i innym sie podobam ale neiwiem jak reaguje
        na to Twoj maz..moj nie zauwaza gierek..ale szczera rozmowa duzo robi..no i nie
        lubi placzu niestety...tylko konkretna rzomowe i argumnety...Moze zrobisz plan
        rozmowy - o tym co Cie boli..a zakonczysz tym co zrobic - Ty i on zeby bylo
        lepiej? Ja chyba tak bym zrobila trzymaj sie monika
    • libra.alicja Re: jestem zalamana 15.05.03, 14:11
      Piszesz, ze wasze stosunki sa niezłe, on szaleje za dzieckiem.
      Jednak sytuacja nie jest normalna, powinnaś zapytac go o to czy nie ma już
      żadnych potrzeb seksualnych, czy nie ma ich tylko z tobą.
      Kim masz być w jego zyciu, opiekunką jego dziecka, kucharką, sprzataczką, czy
      jednak prawdziwą żoną.
      Powinien o tym wszystkim zdecydować, potem Ty powinnas zdecydować, czy taki
      model związku Ci odpowiada i może uda wam sie porozumieć, bo taka sytuacja nie
      jest korzystna dla waszego małżeństwa.
      A może problem jest jedynie przejściowy? Moze twój mąż nie przyzwyczaił się do
      nowej sytuacji (pojawiło się dziecko), chociaż to nie usprawiedliwia jego
      niemiłego zachowania. Moze specjalista wam pomoże, jesli obojgu wam zalezy na
      tym żeby znów być razem także w łożku (choc bez miłości to jest trudne).
      • marina2 Re: jestem zalamana 15.05.03, 14:25
        czy Twoj maz rodzil z Toba?M
      • aagacia Re: jestem zalamana 15.05.03, 14:50
        przede wszystkim musicie rozwiazac te sytuacje. nie da sie tak zyc kolo
        siebie.niby razem a jednak osobno.i musicie porozmawiac-szczerze o tym co was
        boli.on ma pewnie powody do tego aby traktowac cie tak jak traktuje. ale
        jakiekolwiek powody by to nie byly ty muisz je znac-wtedy bedziesz wstanie
        ocenic czy jest to cos co mozesz zmienic. musicie pamietac ze bez seksu sie nie
        da.seks to jedna z najpiekniejszych sfer ktora laczy ludzi tak jak zadna inna.
        i wyroznia tego jednego jedynego czlowieka.bez seksu predzej czy pozniej wasz
        zwiazek na pewno sie rozpadnie.mysle ze mozecie jeszcze o siebie powalczyc...ze
        musicie..przeciez macie dziecko..ale bez rozmowy ani rusz..
        powodzenia i trzymam kciuki
        • zarra Re: jestem zalamana 15.05.03, 15:59
          ależ oni potrafia być okrutni...
          Piszesz "stosunki między nami są niezłe", co to właściwie znaczy? Że się nie
          kłócicie? Rozmowa jest tu rzeczywiscie potrzebna, a może już była? Czy coś ci
          wyjaśnił.A ty? Czy nadal go kochasz? Jak długo jesteście razem? Jak było gdy
          byłaś w ciąży?
          A na pocieszenie i potwierdzenie jak dziwni są faceci krótka historyjka:
          Moja koleżanka i mój kolega poznali się i zakochali gdy mieli po 15 lat.
          Gdy mieli po 20 (mniej więcej) pobrali się.Ona to twarda kobitka, a on był
          zawsze troche pod pantoflem. Starali się o dziecko-pusty pokoik tylko czekał
          na małego lokatora. Nie wychodziło. W końcu po chyba 5 latach starań udało
          się.Ona bardzo utyła( co było tez wynikiem leczenia) i siedziała w domu (tzn
          nie pracowała) ponad rok.
          On pewnego dnia ośwadczył jej,ze już jej nie kocha ( sexu nie było od roku, bo
          spali z dzieckiem, no chyba ze taki "na odwal się" bo jej się nie chcialo).
          I wyprowadził się do brata.Ona wylądowała u posychiatry-tak bardzo nie mogła
          sobie z tym poradzić.Tak bardzo czuła się upokorzona.Kiedy się otrząsnęła (po
          paru miesiącach)zarządałą szybkiego rozwodu, wróciła do pracy, schudła (stres)
          i wyznaczyła mu dyżury przy dziecku ( bo pracuje na zmiany).I poznała kogoś w
          pracy.I co na to on? Coraz częściej przychodzi,że niby do dziecka, coraz
          częściej nie opłaca mu się wracać do brata, bo późno...Zakochał się we własnej
          żonie,którą tak mocno skrzywdził? no chyba tak...
          • mimi29 Re: jestem zalamana 15.05.03, 22:05
            Dziekuje Wam dziewczyny. Troche mi lepiej kiedy czytam Wasze listy. Co do
            szczerych rozmow z moim mezem to nawet mielismy dzisiaj jedna. Otoz on
            twierdzi ze bardzo chcialby zeby udalo nam sie odbudowac nasz zwiazek, ze
            jesli bedzie nam sie dobrze ukladac to widzi szanse na zmiane swojego stosunku
            do mnie. Twierdzi ze to wszystko zbieralo sie w nim przez lata naszego
            zwiazku, przez kolejne klotnie i nieporozumienia, ze tak wlasnie oddalalismy
            sie od siebie. Dobrze, ja to moge zrozumiec,oboje mamy nielatwe charaktery,
            tylko ze bylismy ze soba przez 6 lat a 10 miesiecy temu pobralismy sie. To on
            mi sie oswiadczyl i wcale nie dlatego ze mielismy miec dziecko. Dziecko
            zostalo zaplanowane i on bardzo chcial je miec. A tu nagle 7 miesiecy po
            slubie, miesiac po urodzeniu dziecka on mi mowi ze juz mnie nie kocha tak jak
            kiedys. Pytam go wiec PO CO do cholery sie ze mna zenil, a on mi na to ze
            wtedy czul, ze wszystko jest mozliwe.
            Mam metlik w glowie, czasami mysle, ze jest bezduszny, nie zasluzyl na mnie,
            nie chce go juz, poradze sobie bez niego, ale czasami czuje sie taka slaba, z
            czteromiesiecznym dzieckiem, szkoda mi tego co nas laczylo, bo bylo miedzy
            nami duzo swietnych chwil i szkoda mi jego dobrych cech, bo obok tego, ze
            czasem zachowuje sie jak debil, ma wiele cech, ktore lubie i cenie. Juz nie
            wiem czy go kocham, nie wiem czy bede potrafila z nim byc, po tym co mi
            powiedzial, ale chialabym sprobowac. Mamy dziecko. Chcialabym zeby nam sie
            udalo
            Wiecie, czasami mysle, ze faceci sa naprawde innym gatunkiem, tak trudno sie z
            nimi czasem porozumiec. Boze, jak trudno zyc z drugim czlowiekiem
            Caluje Was wszystkie
            • zarra Re: jestem zalamana 16.05.03, 00:54
              Dobrze,ze ma chociaż dobre chęci.Mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze. Jest
              dla kogo się starać (dziecko).Moze pomóż mu "wrócić" do ciebie, może ty byłaś
              za daleko.Jeśli potraficie rozmawiać i obydwoje chcecie żeby było dobrze to
              musi się udać. Coś mu się po prostu poprzestawiało winkA to podobno my jestesmy
              skomplikowane...
              Pozdrawiam i trzymaj się smile
    • julia03 Re: jestem zalamana 18.05.03, 00:04
      Może to dla ciebie żadne pocieszenie ale u mnie jest to samo. Mąż nie
      powiedział mi że mnie nie kocha ale ciągle się wszystkiego czepia. Teraz dużo
      pracuje a w weekendy jeszcze chodzi na kurs z firmy. Jestem całe dnie sama z
      małą i psem, którego sprawił sobie mój mąz a ja się nim opiekuję. Jestem
      bliżniaczką i zawsze miałam wsparcie ale niestety moja siostra mieszka daleko a
      telefony kosztują. Dumna jestem z mojej córki ale niestety sama ją sobie
      urodziłam( bo mój mąż pojechał do domu jak rodziłam , bo nie wiedział kiedy się
      zacznie a on szedł do pracy) i chyba sama ją wychowam. Brakuje mi tej czułości,
      seksu i dobrego słowa , które były kiedyś.
      pozdrawiam
      aga
      • alltid_ung Re: jestem zalamana 18.05.03, 00:13
        julia03 napisała:
        Jestem całe dnie sama z
        > małą i psem, którego sprawił sobie mój mąz a ja się nim opiekuję. Dumna
        jestem z mojej córki ale niestety sama ją sobie
        > urodziłam( bo mój mąż pojechał do domu jak rodziłam , bo nie wiedział kiedy
        się
        >
        > zacznie a on szedł do pracy) i chyba sama ją wychowam. Brakuje mi tej
        czułości,
        >
        > seksu i dobrego słowa , które były kiedyś.
        >




        TO CO TY DZIEWCZYNO ROBISZ W TALIM ZWIAZKU?????? Dlaczego go nie zostawisz?
        Spakuj manatki i dziecko i w droge. Gdzies napewno czeka na ciebie ten co cie
        pokocha. Jak mozna wytrwac w takich zwiazkach - zawsze mnie interesowalo. CO
        WAS TAM TRZYMA ZE NIE MOZECIE SIE UWOLNIC? Ja nigdy bym tak nie mogla.
        Pozdrawiam Gosia
        • julia03 Re: jestem zalamana 18.05.03, 00:19
          Nie zawsze tak było. Przeżyłam z nim cudowne chwile i chyba ta codzienność to
          wszystko zmieniła. Ja go kocham i nie wiem tylko jak obudzić tamte chwile.
          Może to wszystko się zmieni. NA tą całą sytuację składają sie jeszcze inne
          rzeczy. Boże chuba jestem naiwna
          co wy na to.
          • mimi29 Re: jestem zalamana 19.05.03, 10:48
            Nie jestes naiwna, tak mysle. Po prostu tak jest: zakochujemy sie, ukladamy
            sobie zycie, inwestujemy w zwiazek, zakotwiczamy sie, a kiedy cos sie zaczyna
            psuc, nie myslimy od razu: odchodze, rzucam to. Mamy nadzieje, ze to, co jest
            dla nas takie wazne, najwazniejsze byc moze da sie jeszcze naprawic, ze nie
            bedziemy musialy przewracac naszego zycia do gory nogami. To bylo latwe, kiedy
            mialo sie 18 - 20 lat i chlopaka, z ktorym chodzilo sie pol roku. Ale teraz,
            gdy mamy dzieci, rodziny, wspolne domy i zycia, jest sie bardziej sklonnym do
            poswiecen, do kompromisow, do naprawiania. Czy to jest jeszcze milosc, czy
            tylko przyzwyczajenie, strach przed samotnoscia? Pewnie wszystko po trochu.
            Nie chce sobie ukladac zycia od poczatku, nie chce wyrzucac tego co przezylam,
            chcialabym naprawic i pielegnowac to, co mam. Jesli sie nie uda i nie bede
            miala nadziei na lepsze z nim zycie, wtedy pomysle o rozstaniu. I o tym czy
            czeka na mnie ktos kto mnie pokocha. A teraz chcialabym jeszcze popracowac nad
            moim, niezbyt w tej chwili udanym, zwiazkiem. A Ty Julciu? Rozmawialas z
            mezem? Jaki jest jego punkt widzenia na wasze problemy?
        • ania.freszel Re: jestem zalamana 18.05.03, 15:58
          Kochana, gdzie??? Gdzie uciekac?? Jesli o mnie chodzi ucieklabym jeszcze dzis,
          moze nawet wczoraj, tylko nie mam gdzie... Z drugiej strony czy umialabym sama?
    • pesteczka5 Re: jestem zalamana 18.05.03, 00:33
      Słuchaj Mimi, bo stara mężatka (7 lat) i patentowana mama dwóch brzdąców mówi.
      Przeżyliście dwa wstrząsy: ślub i narodziny dziecka. To trzęsienie ziemi.
      Koniec wolności we dwoje. To naprawdę trudne.
      Zranił cię aż do krwi.
      Tak bywa, nawet w mocnych zwiazkach.
      Jest dobrym ojcem, stara się.
      Układa się Wam teraz lepiej.
      Wypsnęło mu się może coś, czego facet kobiecie nigdy nie powinien powiedzieć.
      Ale myślę, że wielu tak kiedyś czuło.
      My kobiety tak mamy, że cierpimy do dna, a następnego dnia jesteśmy szczęśliwe.
      Po prostu widzimy sprawę z kompletnie innej strony.
      Chciałam się rozwodzić ze sto razy. I wyżalić tu na forum.
      Ale nie zdążyłam, bo jak nakarmiłam, uśpiłam itd. to już nie byłam taka pewna.
      A za tydzień kompletnie szczęśliwa i dumna z męża i rodziny, aż mdliło.

      Byłaś kiedyś tylko panią swego księcia.
      A potem nagle wszystko się zmieniło.
      Jesteście teraz pod wodospadem.
      Dajcie sobie czas, a w tym czasie próbujcie się zrozumieć. Wiedzieć, co
      potrzeba kobiecie po porodzie, facet może, ale też jest w szoku.
      Myślę, że macie szansę. Bo to znam (choć może nie w tak drastycznym wydaniu).
      A jestem naprawdę szczęśliwa.
      • mimi29 Re: jestem zalamana 19.05.03, 10:20
        Wiem, tez wydaje mi sie, ze mamy szanse. Wymaga to jednak od nas obojga duzej
        sily, wybaczenia, kompromisu i umiejetnosci zapomnienia. Dziekuje Ci za slowa
        otuchy. Ja bede sie starac i mam nadzieje, ze on tez.
        Dziewczyny pisza: "co wy robicie jeszcze w takim zwiazku?". Ja tez sie czasem
        mysle. Ale potem patrze na swojego meza jak sie do mnie usmiecha, jak
        plotkujemy sobie wieczorem, jak smiejemy sie z naszych ulubionych, glupich
        programow telewizyjnych, jak dobrze sie bawimy z naszymi przyjaciolmi, jak
        nasza coreczka szaleje ze smiechu, kiedy sie z nia bawi i tak mi szkoda po
        prostu machnac na to reka i odejsc. Tak mi szkoda... Wiem, ze moglibysmy
        przezyc jeszcze wiele dobrych chwil. Czasem na niego patrze i nie moge
        uwierzyc, ze mogl mi powiedziec takie okrutne slowa. Czasem natomiast nie moge
        pojac jak moze byc taki okrutny i zimny.
        naprawde kryzys przejciowy, moze sie poprawi, mam nadzieje. Ale jest mi ciezko
        i smutno chwilami
        Dzisiaj sa moje 29te urodziny. Mam nadzieje, ze spedzimy je milo
        Pozdrawiam
        Mimi
        • mimi29 Re: jestem zalamana 19.05.03, 14:43
          he... wlasnie od rana sie klocimy...
          • zarra Re: jestem zalamana 19.05.03, 15:27
            Mimi,to ja Ci życzę w twoje 29 urodziny aby spełniło się to o czym marzysz,
            żeby ten 30 rok życia był rokiem spełnionych marzeń.
            Żeby tych miłych chwil w rodzinnym gronie było jaknajwięcej, co tam, żeby
            każdy dzień (i wieczór) był taki.
            I trzymaj się smile
            • pesteczka5 Re: jestem zalamana 19.05.03, 19:54
              Kochana Mimi, z seca Ci zyczę wszystkiego dobrego, naprawdę myślę, że ten Twój
              facet nie taki zły. W tych związkach "rozmawiających" tak czasem jest, może on
              za szczery po prostu.
              Wciąż myślę, że te Wasze kłótnie to stypa po Waszej wolnoSci.
              Życzę Wam obojgu, abyście dorośli do tej sytuacji, a Tobie, żebyś znów poczuła
              się kochana i pożądana. Buziaki
    • mimi29 Re: jestem zalamana 19.05.03, 20:34
      Dziekuje Wam Dziewczyny za zyczenia urodzinowe. Dzisiejszy dzien nie byl zbyt
      udany, niestety. Poklocilismy sie rano i juz caly dzien byl beznadziejny. Ale
      nie pisze, zeby narzekac, tym razem. Chce Wam powiedziec, ze moja coreczka
      jest cudowna, najcudowniejsza smile ! Ma cztery miesiace. Usmiecha sie wspaniale,
      zaczyna sie smiac i tak smiesznie skrzeczy. Kocham ja najbardziej na swiecie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka