karola27
01.05.05, 21:33
Czesc Kobietki! Nie było mnie jakiś czas z powodu siadania mojej psychy.
Musiałam trochę odpocząć . Walczyłam z bakteriami przed HSG przez kilka
miesięcy a przed laparo również przez 5 miesięcy..i jestem po laparo. Po HSG
ból, krwawianie większe niz przy @ wymioty na kilometr i samopoczucie nie
mieszczące sie w żadnych granicach. Natomiast po laparo na drugi dzień już
chodziłam po schodach i robilam wszystko sama a w 2 dobie wyszlam ze
szpitala. Dziwne ale prawdziwe i sama nie mogę w to uwierzyć. Niestety co do
efektów to zamiast krok w przód , jestem trzy kroki w tył. Jajowód zamiast
zostać "przepchany" został usuniety wraz z jajnikiem. Tak miało być , na
szczęscie po drugiej stronie jest OK jedno i drugie. Ja mam doła, brak chęci
do życia i w ogóle totalna pustka. Prawie 3 lata starań, walka z bakteriami,
wrogi śluz (ale nie do konca jestem pewna tego wyniku bo badanie bylo w 10
dc)podleczone już "chłopaki" mojego M i na dodatek brak przydatkow po jednej
stronie. Na IVF ani IUI sie nie decydujemy, moze za kila lat adopcja. Ja mam
dosc już tego wszystkiego, zmieniam gina jak sie tylko pozbieram , ale nie
wiem kiedy to nastąpi i czy w ogóle do tego dojdzie.Tak sie cieszyłam że mi
udrożnią ale niestety... Może jak to czytacie to wydaje sie to być błędem
lekarskim ale tak nie jest- diagnza i decyzja usuniecia została potwierdzona
przez 3 ginów ( ja im wierze) Napiszcie mi proszę co dalej mam robić i jak to
psychocznie znieść. Bardzo przepraszam za tak długi post Pocieszcie mnie
jakos Pozdrawiam Karolina