Dodaj do ulubionych

Dylemat mojego sumienia

07.04.07, 19:35
Jak już mam chwilę to piszę po kolei co mi na duszy siedzi.
Teraz o sumieniu.....Od kilku tygodni dręczy mnie fakt, iż jedna z osób,
które znam oszukała juz dwukrotnie komisję lekarską i pobiera rentę. Na
codzień w pełni sprawna, robi wszystko, prowadzi samochód nawet na dalekie
trasy jak Kraków- Warszawa ale jak dostaje pismo o stawienie się na komisję
to: woła znajomą kobietę, która kiedyś u niej pracowała jaka pomoc domowa (
to starsza pani), porzycza balkonik taki do podpierania się i
jadą....samochodem. Zatrzymuje się kilka przecznik wcześniej wyciąga balkonik
i podpierając się o tą starszą osobę idzie i mówi, że nie może chodzić, nie
może jeździć samochodem, nie może przez to normalnie żyć.
Nie daje mi to spokoju, bo ona oszukuje i przyznaje się do tego jawnie wśród
znajomych w tym do mnie, nie ukrywa i nawet mówi,że znowu będzie musiała
poudawać, bo idzie na komisję. Wiem,że ZUS to ZUS ale sa ludzie, którzy
naprawdę potrzebują pomocy, nie mogą się ruszać, mają kosztowne kuracje i
latami walczą o renty a tu udaje się już od 3 lat prawie. Nie jest biedna,
wręcz przeciwnie nie szanuje pieniędzy; nie pomaga innym.
Czasmi jak słyszę,o komisji i o tym ,że jej się udało znowu to mam ochotę
zadzwownić i poprosić o sprawdzenie jak żyje na codzień. Ale...znamy się od
10 lat i jakoś tak ......
Nie potrafię sobie z tym poradzić i dręczy mnie to bardzo
Obserwuj wątek
    • lidia23 Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 19:49
      Hm......donosik? wiem że to okrutne, ale warto na nią nasłać lekarza z ZUS.
      Mopja koleżanka ma bardzo chorego męża na stwardnienie rozsiane i on nie dostał
      renty, musiał sie odwoływać. Ja bym tak zrobiłasmile
    • deyani Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 20:01
      Moje sumienie w takim przypadku nie ma dylematu. Tez mam takiego sąsiada i się
      nim po prostu brzydzę. Wielki rencista, na aucie znaczek dla inwalidy, a zdrowy
      jest jak koń. Kasę z ZUSu bezczelnie wyłudza. Kradnie, kłamie, malwersuje, po
      dachach skacze. I w sumie by mi to wisiało, gdyby inni tez mieli tak dobrze, ale
      znajoma, prawie niewidoma, straciła rentę, bo może pracować (chyba walcem
      jeździc, bo chodzi po omacku). Znam kilka osób, które maja cięzko w zyciu i
      znikąd pomocy, a ten typek ostatnio jescze mieszkanie socjalne dostał, chociaz
      ma juz jedno i dom i w brud kapuchy. Brzydze sie tym bandyta (mnie osobiscie też
      parę razy probował oszukać i okradał) ale nigdzie na niego nie doniosę. W ZUSie
      ma większe znajomości niż ja, skoro ma rentę i pewnie wszędzie nieźle smaruje.
      Nie ma na takich rady sad
      • croyance Re: Dylemat mojego sumienia 09.04.07, 16:19
        Wiesz co, to nie takie proste.
        Moja mama pracuje zawodowo, ma wlasna firme, super wyglada i jest niezwykle
        aktywna.
        Wiele osob jej zazdrosci.
        Na samochodzie ma znaczek inwalidy, i dostaje rente - smieszne pieniadze, ale
        mimo wszystko.
        Niewiele osob wie, ze miala bardzo ciezki nowotwor z przerzutami i zostala
        okreslona przez Komisje jako absolutnie niezdolna do zadnej pracy - z czym sie
        nie zgodzila i NIELEGALNIE pracuje, bo z renty przeciez by nie przezyla.

      • nchyb Deyani, jesteś pewna tego zdrowia?... 21.04.07, 14:23
        >Tez mam takiego sąsiada i się
        > nim po prostu brzydzę. Wielki rencista, na aucie znaczek dla inwalidy, a
        zdrowy
        > jest jak koń. Kasę z ZUSu bezczelnie wyłudza. Kradnie, kłamie, malwersuje, po
        > dachach skacze.
        Skąd ta Twoja stuprocentwa pewność co do jego zdrowia? Jest wiele chorb
        uprawniających do renty, których nie widać.

        Jakbyś np na mnie spojrzała, w życu byś nie owiedziała, że ze mnie może być
        osoba niepelnosprawna... Pewnie są tacy, co twierdzą, żem zdrowsza nawet od
        konia, ale oni nie wiedzą wszystkiego... Ty chyba też nie, prawda?
    • janka007 Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 20:07
      Przecież ta znajoma osoba kradnie też twoje pieniądze, ze składek. Gdybyś sie z
      sąsiadami zrzuciła na zabezpieczenie domu przeciw pożarowi a ktoś by pod
      pozorem zrobienia zabezpieczeń wymienił sobie okna i drzwi na nowe, też byś
      miała dylemat moralny? Mechanizm zbiórki pieniędzy na ubezpieczenie społeczne
      dziala tak samo.
      • iberka Dziękuję 07.04.07, 20:27
        od dawna chciałam aby wyszło na jaw ale.....gdzie i jak zgłosić? nie chcę aby
        wiedziała,że to ja
        • malamadre Re: Dziękuję 07.04.07, 20:33
          >gdzie i jak zgłosić? nie chcę aby
          > wiedziała,że to ja

          Myślę, że do oddziału ZUSu, pod który ta osoba podlega. Anonimy też są w
          urzędach rozpatrywane, a ZUS raczej pilnuje swoich interesów wink
          • j2334 Re: Dziękuję 07.04.07, 21:01
            Najwidoczniej Twoja znajoma musi miec albo szczescie ,albo musi miec
            odpowiednie papiery.Na samo udawanie niestety renty nikt nie da.Tym bardziej
            teraz ,kiedy Zus szuka oszczednosci.A moze znajoma jest na cos chora? o czym
            Ciebie nie raczyla poinformowac?
        • janka007 Re: Dziękuję 07.04.07, 22:00
          iberka napisała:

          > od dawna chciałam aby wyszło na jaw ale.....gdzie i jak zgłosić? nie chcę aby
          > wiedziała,że to ja

          Chyba do ZUS, mają tam taką infolinię może przyjmą zgłoszenie. Nie znam się na
          tym za bardzo.
    • wobbler Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 21:14
      To nie zaden donos by byl.Opisana przez Ciebie osoba jest zwyklym
      przestepca,tak jak zlodziej samochodow czy kieszonkowiec.Moze nawet gorzej,bo
      okrada nas wszystkich,a nie tylko jedna osobe,a ponadto dziala na szkode ludzi
      rzeczywiscie potrzebujacych renty.
    • agacz2905 Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 21:40
      Niesamowite jest dla mnie to co piszesz... Jakim trzeba być człowiekiem, żeby
      tak oszukiwać?? Może nie potrafiłabym donieść na taką osobę, ale miałabym ją w
      pogardzie na zawsze.... No proszę, a ja nie próbuję się nawet starać o rentę,
      choć jestem poważnie i przewlekle chora. Nie próbuję, bo kosztowałoby to masę
      zdrowia i nerwów, no i zawsze mam na uwadze, że sa osoby bardziej chore i
      potrzebujące ode mnie... Nie wiedziałam jednak, że można aż tak bezczelnie
      oszukiwać i wyłudzać świadczenia... Bez komentarza.
      • l.e.a Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 21:59
        Przecież musi być badana, rente jej wydali bo musi mieć przez orzecznika ZUS
        stwierdzoną chorobę. Mojego męża skierowali na rentę inwalidzką - nie zgodził
        się, chodzi do pracy, ma bardzo uszkodzone kolano jest po 3 operacjach 4 go
        czeka ale wszystko ma w papierach, masę badań przeszedł. Jak ktoś może
        oszukac ? wyjdzie na USG, w RTG, w trakcie innych badań...
        • iberka Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 22:15
          ona na każdej komisji twierdzi,że dostaje skurczów mięśni, że traci
          równowagę,że nie może samodzielnie chodzić i ledwo wchodzi do domu po schodach
          i że to na tle nerwowym. A zaświadczenia ma od znajomego psychiatry i którego
          miała sesje po rozstaniu z mężem.....komisjaz ZUS'u zawsze zgadza się z tym,że
          tak jest. Mnie to naprawdę dręczy , bo nawet kilka dni temu było głośno o
          mężczyźnie , który przez 2 lata walczył o rentę a porusza się na wózku, bo ma
          stwardnienie rozsiane.
          Wiem,że jak nie rozwiążę, jakoś tego mojego dylematu to będzie do mnie wracać
          za każdym razem jak się z nią spotkam czyli średnio 2x w tygodniu.
    • gacusia1 Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 22:17
      To rzeczywiscie-Twoje sumienie.
      Jesli chcesz stracic znajoma i
      • gacusia1 Sorki,niechcacy wyslalam.. 07.04.07, 22:24
        ...i pewnie nie tylko ta znajoma,ale wielu innych,ktorych ona przeciw Tobie
        zbuntuje,to donies na nia.
        Szczerze Ci powiem,ze ja nie wtracalabym sie na Twoim miejscu.Jesli kobieta
        uwaza,ze jest ok,to jej problem.Ty niczego tym nie zmienisz na lepsze.
        • janka007 Re: Sorki,niechcacy wyslalam.. 07.04.07, 22:59
          Gdyby znajoma utrzymywała sie z kradzieży, to też lepiej nie donosić policji bo
          mozna popsuć sobie stosunki z nią. Jesli uważa, że to ok, to jej problem.
          Świata się nie zmieni i kradzieży nie wyeliminuje, tak?
    • patysiak Re: Dylemat mojego sumienia 07.04.07, 22:32
      nie tykaj gowna bo sie ubrudzisz - jest takie madre powiedzenie.

      mysle ze zycie samo ją ukarze za to ze klamie.
      • dlania Re: Dylemat mojego sumienia 08.04.07, 10:30
        Bedziesz bardzo odważna, jeśli zgłosisz sprawe do ZUSu.
        Ale jesli nie tacy odważni ludzie maja zmienić durnowatą polska mentalnośc
        ("donos!!!"), to kto?
    • anik801 Re: Dylemat mojego sumienia 08.04.07, 11:47
      Ja znam sporo takich osób.Fikcyjne choroby,lewe papiery.Na codzień ci ludzie
      pracują i nawet żadnych leków nie biorą.W Polsce to norma.A Ci,którzy są chorzy
      naprawdę renty nie dostaną,a jak już to marne 450zł.Nawet nie wiecie jak ludzie
      potrafią kombinować żeby mieć rente!A donosy też nie zawsze coś dają.Takie
      osoby mają w zusie znajomych i donos jest wyrzucany do kosza.Ja osobiście na
      nikogo nie doniosłam,ale czasem też mnie szlak trafia!
      • syriana Re: Dylemat mojego sumienia 08.04.07, 15:44
        napisz anonima albo zadzwoń
        zrób to, bo przez takich ludzi w Polsce dalej kwitnie cwaniactwo na każdym kroku

        ta osoba nie musi się o niczym dowiedzieć
        • tereska1986 Re: Dylemat mojego sumienia 08.04.07, 19:39
          Jestem pewna, że powinno to zostać zgłoszone do ZUS można to zrobić anonimowo.
          Jak można być takim oszustem, gdzie ci oszuści mają sumienie???
          Skoro oni go nie mają to nie warto ich kryć.
          DARMOZJADY I PASOŻYTY
      • janka007 Re: Dylemat mojego sumienia 08.04.07, 21:23
        anik801 napisała:

        A donosy też nie zawsze coś dają.Takie
        > osoby mają w zusie znajomych i donos jest wyrzucany do kosza.

        To trzeba poinformować centralę ZUS. Znajomości znajomościami, ale bez
        przesady, nie ma ludzi bezkarnych.
        • anik801 Re: Dylemat mojego sumienia 08.04.07, 22:06
          Tak,ale urzędnicy w zusie często twierdzą,że donosy są złośliwe,że ktoś
          zazdrości i donosi.Wiem,bo kobieta,która kiedyś mieszkała tu gdzie ja pracuje w
          zusie.Donosy dochodzą bardzo często i są w większości pisane przez zawistnych
          sąsiadów(jej słowa).Poza tym jeśli ktoś ma dobrą dokumentację,to co z tego że
          lewą.Jak udowodnisz,że ktoś nie ma choroby psychicznej?Leczy się u psychiatry i
          udaje i co mu zrobisz?A wierz mi każdy może bez trudu udawać wariata.Choroba
          psychiczna to najlepszy sposób na rente!Znam takich ludzi.Na codzień nie
          przyjmują żadnych leków,pracują(oczywiście na czarno,bo przy pierwszej grupie
          nie można pracować),nigdy nie leczyli się w szpitalu psychiatrycznym i nie
          zrobili nic głupiego.Ich zachowanie jest całkiem zwyczajne.Mają wpisane
          schizofrenie i pierwszą grupę inwalidzką.Raz na miesiąc idą do psychiatry(z
          którym są układy)i mają bogatą historię choroby.Zdziwilibyście sie ile jest
          takich ludzi!
          • janka007 Re: Dylemat mojego sumienia 08.04.07, 22:33
            ZUS jest w stanie takie osoby zweryfikować. Teoretycznie.
    • lola211 Re: Dylemat mojego sumienia 09.04.07, 16:24
      A Ty myslisz, ze komisja przyznaje jej rente na podstawie tego jak ona sie
      zaprezentuje i jak posciemnia? Tam debile siedza? Rente przyznaja na podstawie
      dokumentacji lekarskiej przede wszystkim, widac ma w niej cos , co komisja
      uwzglednia.Znam sporo osob, ktorym renta nalezy sie jak psu micha, a mimo to
      zawsze idac na komisje stosuja takie rozne sztuczki, zeby jednak za dobrze nie
      wygladac, bo wiadomo..
    • ramka2 Re: Dylemat mojego sumienia 09.04.07, 18:57
      To szczyt bezczelności! Uważam, że należy złożyć donos.
      • lola211 Re: Dylemat mojego sumienia 09.04.07, 19:02
        Koniecznie! I od razu sumienie czystsze.Donosicielstwo w naszym kraju ma
        długoletnia tradycje, a jak wiadomo, tradycje trzeba podtrzymywac.Zatem- do
        dzieła!
    • kalendarzowa_wiosna Re: Dylemat mojego sumienia 09.04.07, 19:15
      Donosami się brzydzę, zwłasza anonimowymi.
      Powiedziałabym wyłudzaczowi wprost co myślę o jego zachowaniu. Jeżeli on
      opowiada publicznie to publicznie można go napiętnować. Można też taką osobę
      poinformować, że albo zakończy tę sytuację albo poinformujesz ZUS, w końcu
      wyłudza też Twoje pieniądze.
      Ale wszystko załatwiałabym otwarcie. Inne załatwianie sprawy pachnie mi
      zazdrością i zawiścią.
    • fregata Re: Dylemat mojego sumienia 20.04.07, 22:06
      Mam przyznaną rentę (dawna III grupa) na, uwaga, średnio ciężką depresję i
      ostrą agorafobię. Wyglądam w porywach wręcz kwitnąco, a kiedy wyglądam wręcz
      przeciwnie nie wychodzę z domu, więc nikt mnie nie widzi w takim stanie. Co o
      mnie powiedziałaby "przyjazna" sąsiadka? Że wyłudziłam te kilkaset złotych, bo
      jestem okazem zdrowia, depresja to żadna choroba tylko wymysł, zaś agorafobia
      to w ogóle, nie ma takiej choroby i pierwsze słyszy taką nazwę.

      Wyłudzanie jest naturalnie obrzydliwe, ale czy znasz Ty, i ten cały wianuszek
      kokoszek z tego wątku, jej przypadłość? Może faktycznie cierpieć na coś, czego
      nie widzisz. Dopóki nie jadę czymkolwiek nikt nie podejrzewałby mnie o chorobę,
      ba, nawet i wtedy gdy podróżuję samochodem (środki komunikacji, poza
      minibusami, są dla mnie zamknięte), wyglądam na zdrową choć jestem
      nafaszerowana lekami.

      To naprawdę wstyd, że "jak kto wygląda" bierze górę nad faktycznym stanem
      rzeczy.
      • janka007 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 12:27
        fregata napisała:

        > Mam przyznaną rentę (dawna III grupa) na, uwaga, średnio ciężką depresję i
        > ostrą agorafobię. Wyglądam w porywach wręcz kwitnąco, a kiedy wyglądam wręcz
        > przeciwnie nie wychodzę z domu, więc nikt mnie nie widzi w takim stanie. Co o
        > mnie powiedziałaby "przyjazna" sąsiadka? Że wyłudziłam te kilkaset złotych,
        bo
        > jestem okazem zdrowia, depresja to żadna choroba tylko wymysł, zaś agorafobia
        > to w ogóle, nie ma takiej choroby i pierwsze słyszy taką nazwę.

        Tak z ciekawości. Zupełnie nie neguję twojego problemu, doceniam jego powagę,
        ale chciałam zapytać czy chodzisz na psychoterapię czy się leczysz tylko
        objawowo?
        • fregata Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 14:00
          Nie jestem na razie w stanie dojechać na terapię, to pół godziny jazdy, a ja
          mam odjazdy wink już przy 10 minutach, nie mówiąc o staniu w korkach, które
          zupełnie mnie rozkładają na łopatki. Od czasu do czasu chadzam do prywatnego
          psychoterapeuty (nie stać mnie na częste chodzenie), który dobrze wie, że mogę
          tuż przed terminem wpaść w taką panikę, że nie będę mogła dojechać. Na terapię
          z NFZ nie mogę jeździć też z drugiego powodu. Dojeżdżam na xanaxie, wzięty raz
          na tydzień jeszcze ujdzie, brany codziennie potwornie uzależnia.
          Więc moje leczenie jest głównie objawowe (biorę seroxat i buspiron), choć z
          drugiej strony leczenie to własna praca nad sobą, terapeuta może jedynie
          wskazać sposób tego samoleczenia.
    • mynia_pynia Re: Dylemat mojego sumienia 20.04.07, 22:42
      Tylko nie idź osobiście bo na pewno się wyda.
      Jeśli chcesz napisać donos to tylko Ty powinnaś o tym wiedzieć, nawet rodzinie
      nie mów bo się wyda jak nie teraz to po x latach.
      Jeśli komuś wspominałaś o swoich zamiarach to już masz przechlapane.
      W naszym kraju taka dobra postawa traktowana jest jak agentura w czasach PRL-u
      obecnie.

      Jeśli już to tylko anonim, i to ZUS-u sprawa czy się tym zajmie.

      Ja bym nie doniosła tylko z powodu ochrony "własnej pupy".
    • m_alaczek Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 00:37
      Wnioskuję, że chodzi Ci nie tyle o to, żeby babsko ukarać, ale żeby pokazać, żę
      Ty się na takie zachowanie nie godzisz. Dlatego nie pomoże Ci donos (przy
      Twojej wrażliwośći plułabyś sobie w twarz jeszcze długo), ale, prawdopodobnie,
      oczyściłoby Cię publiczne potępienie tej kobiety (skoro ona się z tym nie
      kryje, Ty nie musisz się kryć ze swoimi uwagami). Powiedz jej wprost (o ile
      masz odwagę albo jesteś wystarczająco zdeterminowana jej toksycznością), co o
      niej myślisz. I wcale nie musisz być przesadnie delikatna, ona zapewne ma
      twardy tyłek, niewiele rzeczy ją wzrusza. A Ty, chociaż świata tym nie
      zmienisz, ulżysz swojemu sumieniu.
      I jeszcze jedno ogólne spostrzeżenie: od kiedy ujawnienie przestępstwa jest
      donosem?
      • reszka2 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 16:05
        Czy wy naprawde nie widzicie różnicy pomiędzy choroba nie dajacą jawnych
        objawów, a tym, co uskutecznia sąsiadka Iberki?
        Naprawdę nie?
        Naprawdę?

        Bo jak dla mnie osoba, która zaopatruje sie w balkonik na potrzeby orzecznictwa
        jest oszustką.

        Poinformowałabym ZUS.
        • fregata Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 16:37
          Nie widzę, nie znam dokładnie objawów. Osobiście jest mi niezmiernie przykro
          gdy saądząc wyłącznei po pozorach, czepiają się. Sama mam wybór pomiędzy
          przyznaniem się i etykietką wariata (bo tak nazywa się leczących się u
          psychiatry), a nie przyznaniem się i etykietką wyłudzacza. I to przez takich,
          którzy muszą koniecznie spełniać swój obywatelski obowiązek oparty w znacznej
          meirze na zazdrości, bo ich bliski wygląda na taakiego chorego, a renty nie
          dostał, zaś inny wygląda na zdrowego i rentę ma. Cholera jasna, czy jesteście
          jasnowidzami? Bo nawet lekarz nie jest w stanie zdiagnozować choroby na
          podstawie wyglądu z odległości kilkunastu metrów, patrząc zza firanki.

          Też mi się rzygać chce crying A ten brak wyjścia spowoduje kiedyś samobójstwo
          • anik801 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 16:48
            Jeśli chodzi o samobójstwa-właśnie dlatego tak łatwo dostać rentę udając
            wariata.Bo zwyczajnie lekarz orzekający boi się,że tak osoba(pseudo chora)
            odbierze sobie życie.I wtedy on będzie na tapecie,że renty nie dał chorej
            psychicznie.Prawda jest taka,że bardzo duża grupa osób udaje chorych
            psychicznie,tylko dla renty!
            • fregata Re: Dylemat mojego sumienia 22.04.07, 00:39
              Nie bądźcie naiwni sądząc, że psychiatra prowadzący przez kilka lat może być
              robiony w konia co do stanu zdrowia. Nie macie zielonego pojęcia czym są
              zaburzenia psychiczne więc sądzicie, że wystarczy głupio się zachowywać na
              komisji. A przecież komisja ds. orzekania o stopniu to tylko pół godziny czasu,
              całą dokumentację ze wszystkich leczeń mają przed nosem i naprawdę to nie
              lekarze siedzący na komisji badają. Oni stwierdząją tylko czy to, co się
              dostarczyło, wystarczy nie nie. Inną sprawą jest posiaanie znajomego
              psychiatry, który łamiąc prawo przez kilka lat pisze zmyśloną historię choroby,
              nie dlatego, że pacjent go oszukał, bo przez tyle czasu to raczej nie
              przejdzie, ale że świadomie wypisuje kłamstwa.


              Więc. Nie da się udawać wariata przed lekarzem i psychologiem, da się natomiast
              przedstawić lewą dokumentację lakarza, który kłamie.

              Co więc? W imię poczucia dobrze spełnionego obowiązku piętnować wszystkich
              rencistów z chorobą psychiczną? Nam jest wystarczająco ciężko z samą chorobą,
              bo to nie jest rak, który wywołuje szczere współczucie, to etykietka wariata
              właśnie. Mi jest w sumie łatwo, jestem prawie doktorem i trudno kojarzyć mnie z
              chorobą psychiczną, więc w sumie nie mam specjalnych oporw przed mówieniem o
              mojej agorce, ale ludzie po podstawówce tylko mają ciężko w dwójnasób. Raz,
              przez wspomnianą etykietę, dwa, przez środowisko, które statystycznie czym
              gorzej wykształcone tym łatwiej wyklucza ze swojego środowiska wszystko to, co
              nie pasuje do normy, a więc wariatów w pierwszej kolejności.
            • lola211 Re: Dylemat mojego sumienia 22.04.07, 08:51
              Wiesz, ja bym sie nie zdecydowala za 500 zl. miec w papierach diagnoze osoby
              chorej psychicznie.Kiedys to sie moze zemscic.Jakas sprawa sadowa,msciwy byly
              malzonek moze to wykorzystac.
              Poza tym jaki w takim razie jest profesjonalizm lekarzy psychiatrow, ze nie
              potrafia odróznic, kto choruje, a kto udaje?
              • fregata Re: Dylemat mojego sumienia 22.04.07, 12:51
                Zaś z kolei taka postawa jak Twoja, pomimo mądrcyh postów o komusji orzekającej
                na podstawie dokumentacji a ie pobieżnych oględzinach, skazuje lwią część
                chorych na różnego rodzaju depresje na ukrywanie się. Diagnoza osoby chorej
                psychicznie brzmi w polskim, kretyńskim społeczeństwie tak samo jak
                recydywista. Przez to właśnie lekkie choroby, które przeszkadzają w normalnym
                funkcjonowaniu w niewielki tylko sposób, nie idą do lekarza. To naprawdę
                przykre, zwłaszcza na forum wychowawców, że ukształtują następne pokolenie
                ksenofobów, nietolerancyjnych, z klapkami na oczach i myślących tak
                stereotypowo jak tylko się da. Wstydźcie się.
      • lola211 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 17:42
        > I jeszcze jedno ogólne spostrzeżenie: od kiedy ujawnienie przestępstwa jest
        > donosem?
        Ale jakiego przestepstwa? Czy udawanie chorego nim jest? Komisja opiera sie na
        dokumentacji medycznej, a nie na slowach rencisty.Oni dobrze wiedza, ze
        wiekszosc stawiajacych sie robi z siebie ciezej chorych niz sa w
        rzeczywistosci, ale od ego sa, by byc odpornymi na takie sceny.Trudno
        ludziomtez sie dziwic , bo nawet ciezko chory czloweik nie ma zadnej pewnosci,
        ze rente dostanie, mimo ze bylo by to uzasadnione.
        Przestepstwem to jest falszowanie dokumentacji, ale w tej sytuacji nie ma o tym
        slowa.
        • janka007 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 23:58
          lola211 napisała:

          > Ale jakiego przestepstwa? Czy udawanie chorego nim jest?

          Kodeks karny
          Art. 272. Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w
          błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia
          dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
          • lola211 Re: Dylemat mojego sumienia 22.04.07, 08:55
            IMO - pusdło.
            Komisja opiera sie na dokumentacji, a nie na tym jak zaprezentuje sie delikwent
            przed nia.
            • janka007 Re: Dylemat mojego sumienia 22.04.07, 15:05
              IMO artykuł dokładnie o tym mówi. Przeczytaj go sobie jeszcze raz. Nie wspomina
              o komisji, prawda? Wspomina o "wyłudzaniu poświadczenia nieprawdy przez
              podstępne wprowadzenie w błąd [...] innej osoby upoważnionej do wystawienia
              dokumentu". Nie jest napisane że tą osobą nie może być lekarz wystawiający
              dokumentację na której opiera się komisja, nieprawdaż?
    • mathiola Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 17:02
      A ja nie mogę zrozumieć, dlaczego ludziom naprawde chorym - np. mojemu ojcu,
      któremu praca grozi wózkiem inwalidzkim - odbiera się prawo do renty, a inni,
      całkiem zdrowi samym tylko udawaniem załatwiają sobie rentę. Lekarze nie widzą,
      że udaje? Niemożliwe.
      • lola211 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 17:44
        Lekarze nie widzą,
        >
        > że udaje? Niemożliwe.

        Ano wlasnie- czyli widocznie sa podstawy do orzeczenia tej renty albo to jakas
        po calosci lewizna.Ale wtedy ta osoba raczej by nie rozpowiadala na prawo i
        lewo, ze udaje.
    • michasia24 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 18:17
      Gdybym miala pewnosc ze zabiora rente kretaczowi i dadza ja osobie
      potrzebujacej - to zglosilabym to, ale ze te pieniadze beda sobie lezaly na
      koncie zusu lub ze zus wykafelkuje sobie kolejne pomieszczenie za nie to
      dalalbym spokoj.
      • anik801 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 19:21
        Ludzie Ci(udający) mają bardzo dobrze prowadzoną dokumentację medyczną.
        Przecież oczywiste jest,że nie dostaniesz za piękne oczy.Dokumentacja jest
        prowadzona jak należy-odpowiednia choroba,leczenie(nawet lewe pobyty w szpitalu-
        tzn.chory w nim był po znajomości,pobył kilka dni,ale za to jaki piękny wypis).
        Oczywiście można też dostać rentę z nieco gorszą dokumentacją,jeśli naszym
        znajomym jest główny orzecznik(no jego zdania nikt nie podważy).Nawet Wam się
        nie śni jakie są przekręty.U nas w mieście cała afera była i kilka osób poszło
        siedzieć!
        • lola211 Re: Dylemat mojego sumienia 22.04.07, 08:47
          Ale to sa rozne sytuacje.
          Po jednej stronie mamy wyludzaczy z lewa dokumentacja i znajomosciami, po
          drugiej ludzi naprawde chorych, ktorzy chcac dopomóc szcześciu "graja" przed
          komisja bardziej chorych niz sa w rzeczwistosci.Nie wrzucajmy ich do wspolnego
          wora.
          Sama podejrzewam, ze gdybym szła na taka komisje to ze zbolala mina, a nie
          rżnac bohatera jak mimo choroby swietnie sobie radze.

          Przypadek z tego watku IMO podpada pod drugi wariant.
      • janka007 Re: Dylemat mojego sumienia 21.04.07, 23:55
        michasia24 napisała:

        > Gdybym miala pewnosc ze zabiora rente kretaczowi i dadza ja osobie
        > potrzebujacej - to zglosilabym to, ale ze te pieniadze beda sobie lezaly na
        > koncie zusu lub ze zus wykafelkuje sobie kolejne pomieszczenie za nie to
        > dalalbym spokoj.

        Zus nie kafelkuje sobie pomieszczeń z tego, co zaoszczędził na wypłacaniu rent.
        ZUS żyje przede wszystkim z odpisu z FUS, a wysokość odpisu z FUS ustalana jest
        corocznie w ustawie budżetowej i zatrzymanie jednej czy drugiej renty nie ma na
        taką wysokość wpływu. Ma natomiast wpływ na stan funduszu, a fundusz to nasza
        wspólna kasa z której potrzebującym ludziom są wypłacane renty.
        www.zus.pl/bip/plany_zus/Plan2006.pdf
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka