Dla mnie od wielu wiekow sen, odpoczynek, byly podstawa zdrowego,
penowymiarowego, spelnionego funkcjonowania. Nigdy nie zastapily mi go
drzemki w dzien. To musi byc przespana noc. Najchetniej od 00 do 11, w
poludnie. Wtedy n o r m a l n i e mysle, czuje, zyje. Kilka miesiecy temu
pojawilo sie dziecko, ktore diametralnie zburzylo porzadek zycia pod tym
wzgledem. Spimy z nia na zmiane, w soboty i niedziele-spie i klade sie o
ktorej i do ktorej chce. Problem mam z tymi 5 dniami, kiedy partner idzie do
pracy i 'odklada' dziecko do pokoju w ktorym spie i zmuszona jestem sie
wybudzic i dzieckiem zajac

Nie pracuje, czasami przesypiam z nia w dzien, ale niekiedy musze wyjsc na
cwiczenia, na zajecia, na jazdy-i musze wtedy prawidlowo funkcjonowac. A ja
padam! Od porodu-normalnie spalam moze ze 2 msieica-corka ma juz 7!
Czytam posty, wk torych jest cos na ten teamt i niekiedy jestem przerazona-w
kazdym pelna organizacja domu odbywa sie kosztem snu mamy!!! Jesli mama
pracuje-mniej spi, wychowuje wiecej niz 1 dziecko-mniej spi, dba o siebie-
paradoskalsnie mniej spi, ma zajecia poza-pracowe-mniej spi
A jak spac wiecej, sen to zdrowie-a dla mnie to wazniejsze niz dieta,
satysfakcja w pracy, w domu, w swiecie. Bez snu jestem jak martwa!