Dodaj do ulubionych

dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ?

    • koza_w_rajtuzach Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 22.04.07, 16:20
      A ja tam Boga nie obwiniam, bo nie wierzę w niego.
      • joanna35 Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 22.04.07, 16:37
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > A ja tam Boga nie obwiniam, bo nie wierzę w niego.
        Twoje prawosmile W takim razie kogo obwiniasz?
        • anik801 Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 22.04.07, 16:56
          Obwiniać tak naprawdę można nie tylko Boga.Jeśli ktoś zabije Twojego bliskiego
          obwiniasz mordercę.Jeśli dziecko umrze(bo np.nienormalni rodzice zabraniają
          transfuzji krwi)można obwiniać ich.A co w przypadku wypadku?Nie wiem kogo bym
          obwiniała-kierowcę,Boga,ślepy los,a może wszystko?Najgorzej jak dla mnie jest w
          przypadku ciężkiej choroby.W przypadku raka kogo mogę obwiniać?Dlaczego jeden
          człowiek zachoruje,a drugi nie?Tu nie ma działania drugiego człowieka(że
          spowodowała,zaraził itd).No tu mogę mieć tylko żal do Boga,bo do kogo?
          • anik801 I.e.a 22.04.07, 17:39
            A i jeszcze co do pokutowania za grzechy przodków.Coś mi się wydaje,że Chrystus
            umierając na krzyżu odkupił świat-to po pierwsze.Po drugie oczyszczamy się z
            grzechu pierworodnego podczas chrztu świętego.I daj mi koniecznie fragment o
            tym,jak po śmierci ostatniego apostoła nie będzie cudów oraz boskiej ingerencji.
        • koza_w_rajtuzach Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 23.04.07, 10:19
          > > A ja tam Boga nie obwiniam, bo nie wierzę w niego.
          > Twoje prawosmile W takim razie kogo obwiniasz?

          Zależy od sytuacji. Czasem ewidentnie jest to winą człowieka, czasem przypadku,
          czasem jest to niezależne od nikogo wink.
    • polaola A co ze zwierzetami ? 22.04.07, 18:03
      Czlowieka Bog karze ponoc za to co uczynili Adam z Ewa. Ale dlaczego Bog karze
      zwierzeta: one tez cierpia, choruja, gloduja sa bite itd. Dlaczego Bog, tak
      ponoc milosierny, stworzyl zwierzeta drapiezne, ktore zabijaja i zjadaja inne
      zwierzaki. Czy Bog nie mial innych pomyslow na zycie jak ogolna jadka i zes ?
      Czy ktos znalazl cos na ten temat w Bibli ? Jak wierzacy sobie to tlumacza ?
      Moze l.e.a. pomoze wyjasnic ten stan rzeczy?
      • anik801 polaola 22.04.07, 18:09
        Co Ty z tymi zwierzętami?Ale o co chodzi?Po co zostały stworzone?No w Bibli
        jest o nich mowa np.były składane w ofierze.A poza tym one powstały na drodze
        ewolucji(co prawda za Bożą sprawą).No i są po to ,żeby człowiek miał co jeśćwink
        Po co są drapieżne?A po co są na świecie ludzie biali,mulaci,skośnoocy?Takie
        wyszły i już.Są różni ludzie i różne zwierzęta i co to ma do rzeczy?
        • polaola Re: anik801 22.04.07, 21:10
          Chodzi mi o to, ze jezeli Bog stworzyl swiat na ktorym aby przedstawiciel
          jednego gatunku mogl przezyc musi zabic i zjesc osobnika innego gatunku (a
          czasem nawet tego samego gatunku) to nie moge takiemu Bogu dac
          przydomka "milosierny". Przeciez to jest okrutne. Zwierzeta nie popelnily
          grzechu pierworodnego o musza cierpiec - odczuwaja bol i strach. Dlaczego
          modlimy sie do tak okrutnego Boga i oczekujemy od niego milosierdzia i pomocy ?
          Nie znam Bibli ale jesli tam zachecaja do skladania zwierzat w ofierze to ja
          juz calkiem "wysiadam". Po co Bogu zabity zwierzak ?
          Anik801, w tym watku nie dyskutujemy na temat ewolucji, lecz rozpatrujemy czy
          warto jest prosic Boga o pomoc lub czy mozna Boga obwiniac o to ze nie
          zapobiegl nieszczesciu. Otoz, ja wnioskuje ze jesli Bog-Stworca-calego-swiata
          wymyslil taki uklad ze silniejsze zwierze zjada slabsze, to chyba nie
          specjalnie zalezy mu na szerzeniu dobroci i milosierdzia.
          • anik801 polaola 23.04.07, 09:44
            Ale w raju tak nie było.W raju wszystkie stworzenia żyły zgodnie.Zło-w tym
            złoczłowiek przeciwko człowiekowi,zwierzę zjada zwierzę to ziemska egzystencja.
            I tu zwolennicy zwalania wszystkiego na grzech pierworodny powiedzą,że śmierć i
            cierpienie(także zwierząt)jest efektem tego grzechu.A kto podał owoc
            człowiekowi?Wąż czyli zwierzę(nie rozdrabniajmy się na podziały typu,że to był
            gad).Może zwierzęta muszą ponosić konsekwencje czynu wężawinkCo do ofiar-pismo
            odnosi się do prawa żydowskiego.Oni składali zwierzęta jako ofiarę.
            • polaola Czyli odpowiedzialnosc zbiorowa ... 23.04.07, 15:07
              Czy Bog zabronil wezowi serwowac jablka ?
              • anik801 Re: Czyli odpowiedzialnosc zbiorowa ... 23.04.07, 17:57
                To było z przymrużeniem oka.Wąż to tylko symbol i jako zwierzę nie jest niczemu
                winne.Zresztą w tej dyskusii los zwierząt jakoś za bardzo mnie nie interesuje.
                Zwierzęta nie są na tym samym poziomie co ludzie.Poza tym,czy to Bóg skazuje je
                na okrutny los?Zjadają je ludzie(którzy chcą to robić)lub inne zwierzęta(które
                robić to muszą,bo taki mają instynkt).Bóg ich do tego nie przymusza.
    • ewio Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 22.04.07, 18:09
      Wszystko co dobre pochodzi od Boga, wszystko co złe od szatana. Zgadzam się z
      Tobą oczywiście. Moim zdaniem Bóg jedynie dopuszcza czasami by tak a nie inaczej
      się stało, tak jak dopuścił do tego aby hiob został wystawiony na próbę. Nie
      zostawił go jednak. Ponosimy niestety brzemię jakie zostawili nam pierwsi
      ludzie. Człowiek chciał rządzić się sam więc sam musi ponosić konsekwencje
      człowieczych "rządów". Nie rozumiem jak można Boga o cokolwiek oskarżać. Sam w
      życiu wiele wycierpiałam ale nie obwiniam o to Boga. Zawsze stał przy mnie,
      zawsze czułam jego obecność. zawsze mi pomagał.
      • anik801 ewio 22.04.07, 18:11
        Znowu zwalanie na grzech pierworodny!To po co Jezus umarł na krzyżu?Czy nie,aby
        odkupić nasze winy?A czemu służy chrzest?Czy nie temu,by zmyć z nas grzech
        pierworodny?Najlepiej wszystko zwalić na praprzodków!
        • joanna35 Re: ewio 22.04.07, 18:18
          anik801 napisała:

          > Znowu zwalanie na grzech pierworodny!To po co Jezus umarł na krzyżu?Czy
          nie,aby
          >
          > odkupić nasze winy?A czemu służy chrzest?Czy nie temu,by zmyć z nas grzech
          > pierworodny?
          Może gdyby nie pojawił się Jezus byłoby jeszcze gorzejwink A poważnie - też się
          nad tym zastanawiam. Jedno nie ulega wątpliwości - Jezus zmienił postrzeganie
          Boga z karzącego na miłosiernego, ale tak sobie myślę, że z tym postrzeganiem
          też różnie bywało czy bywa....Nasi dziadkowie byli Bogiem straszeni, nam
          przedstawia się Boga jako miłosiernego Ojca trwającego przy nas na dobre i złe.
          A przecież w obu przypadkach księża opierali się na tej samej Biblii. No i czy
          nam się to podoba czy nie myślę, że wiara jednak idzie z duchem czasuwink
        • melmire Re: ewio 22.04.07, 18:30
          O, widze ze tobie tez sie wydaje ze smierc Jezusa miala jakis zwiazek z grzechem
          pierworodnym? Nie jestem sama. Hej, uczeni w Pismie, mozecie jakos odszukac info
          na ten temat?
          • anik801 melmire 22.04.07, 19:07
            "Syn człowieczy nie przyszedł,aby zatracać dusze,lecz aby je zbawić"(Ewangelia
            wg.św.Łukasza)."Jak tedy przez przewinienie jednego człowieka(mowa o Adamie)
            przyszło potępienie na wszystkich ludzi,tak też przychodzi przez sprawiedliwość
            jednego dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie,dające życie(tu mowa O
            Jezusie).Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy ludzie stali
            się grzesznikami,tak przez posłuszeństwo jednego wszyscy staną się
            sprawiedliwymi.Więc jak grzech znaczył swe królowanie śmiercią,tak łaska ma
            ujawnić swe królowanie w życiu wiecznym,zrodzonym przez usprawiedliwienie,przez
            Jezusa Chrystusa,Pana naszego"(List do Rzymian"Adam i Chrystus")-to fragment. W
            Piśmie są wyjaśnienia,że Jezus nas odkupi.
            • anik801 Re: melmire 22.04.07, 19:33
              "Wtedy przyszedł nad Jordan Jezus,żeby przyjąć chrzest od Jana.Gdy ten Go
              zobaczył,powiedział"Oto Baranek Boży,który gładzi grzechy świata""(Ewangelia
              wg.Św.Jana)
              "Bierzcie i jedzcie,to jest moje Ciało,które za Was będzie
              wydane."(ew.wg.św.Łukasza)
              "To jest moja Krew Nowego Przymierza,która będzie wylana za wszystkich ludzi na
              odpuszczenie grzechów"(ewangelia wg.św.Mateusza)
              Mam szukać jeszcze?Jest jasno napisane,że Jezus miał nas odkupić.Dlatego nie
              widzę powodu,dla którego miałabym cierpieć za grzech Adama i Ewy.
      • kvm A ten Szatan to dla rozrywki jest? 22.04.07, 21:20

        > Wszystko co dobre pochodzi od Boga, wszystko co złe od szatana

        A przepraszam od kogo pochodzi Szatan i dlaczego Bóg pozwala mu czynić zło?
        Dlaczego to tylko ludzie ponieśli karę, a Szatan dalej może czynić zło bez
        żadnych konsekwencji? Ja tak sobie myślę że Bóg stworzył Szatana dla rozrywki. W
        końcu nudno by było bez niego i bez tych grzesznych ludzi. Nudziłby się ten Bóg
        strasznie gdyby ludzie byli tylko dobrzy, a szatan im jeszcze pomagał czynić dobro.
        • edycia274 nie wiem czemu ale ja dziś Boga zapytałam czemu 22.04.07, 21:53
          zabrał wspaniałą kobietę.
        • anik801 Re: A ten Szatan to dla rozrywki jest? 23.04.07, 09:38
          Szatan tu upadły anioł.Nie został stworzony w takiej formie jak myślisz.
          • anik801 Re: A ten Szatan to dla rozrywki jest? 23.04.07, 10:02
            Szatan był najpierw dobrym aniołem.Jednak odrzucił on Boga i Jego królestwo.
            Zawładnęła nim pycha i nienawiść.Pismo św.nazywa go
            zabójcą,przeciwnikiem,kłamcą.Wąż w raju nie zachęcił wprost do złamania
            zakazu,lecz podważył w sercu kobiety zaufanie do szczerości Boga.W sercu
            kobiety toczyła się walka,którą wygrało zło.Potomek kobiety pokona węża
            (zapowiedź przyjścia Chrystusa)-który pokona szatana,grzech i śmierć.
            Tak więc zarówno szatan jak i grzech pierworodny powstał z czyjegoś buntu i
            wyboru.To nie Bóg stworzył szatana i nie Bóg kusił pierwszych ludzi.
            • kvm Re: A ten Szatan to dla rozrywki jest? 23.04.07, 10:18
              ale wszechmocny Bóg doskonale wiedział, że Szatan się zbuntuje. A nie tylko go
              stworzył, ale mu na to pozwolił (w sumie to sprawa szatana nie nasza). Pozwolił
              też szatanowi na kuszenie ludzi. Dlaczego Bóg nie wygnał szatana z raju skoro
              ten się zbuntował? Ludzie zapłacili śmiercią za swój uczynek, a jaką karę
              poniósł szatan? Nie tylko nie poniósł kary to jeszcze dostał pozwolenie na
              dalsze kuszenie ludzi. Dla rozrywki boskiej?

              Dlaczego szatan ma takie fory, a ludzie za nierozważny uczynek zapłacili
              śmiercią własną i wszystkich następnych pokoleń. Gdzie tu sprawiedliwość, nie
              wspominam o miłosierdziu, wybaczaniu i adekwatności kary do przewinienia!

              Zapytam ponownie - czy gdyby ktoś zabił swoje dziecko dlatego, że go nie
              posłuchało, nazwałabyś go dobrym miłującym rodzicem, a jego czyn konsekwentnym
              działaniem? Oczywiście zakładam, że najpierw rodzic powiedziałby dziecku, że go
              zabije jeśli nie będzie słuchać. Nawet już mi się nie chce brnąć w kwestię
              podsuwania zabronionej rzeczy w zasięg dziecka, bo to już przy tym wszystkim
              tylko drobne przegięcie.
              • anik801 Re: A ten Szatan to dla rozrywki jest? 23.04.07, 10:32
                Oczywiście,że kochający rodzic nie posyła dziecka na śmierć.Trzeba pamiętać,że
                według pisma szatan zapłaci za wszystko w dniu ostatecznym.I na tym polega
                wiara-wierzymy w coś czego nie rozumiemy,co nawet wydaje nam się chwilami
                głupie,bez sensu.A wracając do dziecka i ojca.Gdy Twoje dziecko zbuntuje się i
                ucieknie-nie jesteś w stanie go zatrzymać.Może o to w tym chodzi.Buntujemy się,
                uciekamy i nie chcemy Jego miłości.Oczywiście według pisma Bóg zawsze przyjmnie
                Cię jeśli zechcesz wrócić(przypowieść o synu marnotrawnym).Wiem jedno-nie tacy
                ludzie się nad tym głowią.Nawet ludzie bardzo wierzący mają chwile
                zwątpienia,bo często to wszystko nie pasuje do siebie.Nie ma gotowych
                odpowiedzi.Gdyby były nie potrzebowalibyśmy wiary.Wiedzelibyśmy,że tak jest i
                już.
    • anik801 a gdzie jest I.e.a? 23.04.07, 09:47
      Odezwij się,bo kilka moich pytań pozostało bez odpowiedzi.No i czekam z
      niecierpliwością na ten fragment z pisma św.
    • l.e.a Anik801 23.04.07, 10:18
      Wczoraj wyjechałam, nie było mnie w domu do późnych godzin, mam swoje
      obowaiązki i rodzinę, od rana pracuję i przepraszam ale nie mam czasu na
      nieustanne śledzenie forum - szczególnie podczas pracy. Co do Biblii, podałam
      Ci przykład niekoniecznie trafiony bo wspominane jest zakończenie proroctw,
      języków, a nie cudów. Anik - nie mam w tej chwili czasu aby siedzieć nad Biblią
      ( w tej chwili pracuję )ale powiem Ci tak:
      Jestem tylko i wyłącznie człowiekiem, o zakończeniu cudów po śmierci ostatniego
      apostoła usłyszałam ( lub przeczytałam ) kilka lat temu, byłam pewna, że w
      Biblii ( nie przeczę teraz zaczynam mieć wątpliwości ). Trochę czasu potrwa
      zanim się dokopię, skąd u mnie taka infomacja, jeżeli nie z Biblii, a innego
      źródła przepraszam też mam prawo do pomyłek ale umiem się do nich przyznać.
      Jestem normalnym człowiekiem, który ma prawo do błędu.

      Miłego dnia życzę smile

      Ps. W wolnej chwili poczytam dalsze wypowiedzi smile
      • anik801 Re: Anik801 23.04.07, 10:39
        Jasne.Ja też nie zawsze mogę siedzieć przed komp(ale akurat jestem chora,więc
        siedzę).Ten przykład o końcu proroctw to żaden przykład.Hymn o miłości ukazuje
        jej wielkość.Jest napisane,że wszystko przeminie,a ona zostanie.Pewnie,że
        proroctwa przeminą(nie jest podane ani jak,ani gdzie,ani kiedy),bo wszystko
        przemija.Nigdy nie spotkałam się w Biblii ze zdaniem,że Bóg nie ingeruje lub
        nie będzie ingerował w nasz życie.Nie czytałam by z chwilą śmierci ostatniego
        apostoła skończyła się boża ingerencja,cuda itd.Myślę,że jeśli chce się dawać
        przykłady to trzeba je czymś podeprzeć.Nie można stwierdzić-gdzieś
        słyszałam,gdzieś czytałam.Jeśli znajdziesz to w Biblii zwrócę Ci honor(czytałam
        wiele razy,ale nie ostatnio).Mam pytanie osobiste-czy Ty nie jesteś świadkiem
        jehowy,bo Twoje pewne stwierdzenia bardzo pasują do ich nauczania.
        • isma Re: Anik801 23.04.07, 10:46
          Swiadkowie zazwyczaj sa przygotowani do trzaskania wersetami na wyrywki wink)).
          • anik801 Re: Anik801 23.04.07, 11:10
            trzaskają,ale wyrwanymi z kontekstu.
            • isma Re: Anik801 23.04.07, 11:22
              No, ale w kazdym razie by sie nie strzelili z Hymnem o milosci - maja stosowne
              sciagawki wink)).
              • anik801 isma 23.04.07, 11:28
                No,ale właśnie to było wyrwane z kontekstu.Jedno zdanie wyrwane z Hymnu o
                miłości.Tylko,że niczego nie tłumaczące tak naprawdę.Oni właśnie tak robią.Coś
                wyrwą,co i tak nie daje żadnej odpowiedzi.
                • isma Re: isma 23.04.07, 11:40
                  Moim ulubionym motywem rozmow ze Swiadkami jest werset "nie nazywajcie NIKOGO
                  waszym ojcem, albowiem JEDEN jest Ojciec wasz, ktory jest w niebie" (co sie ma
                  miec do nazywania biskupa Rzymu "Ojcem swietym"). To ja zaambarasowana mowie,
                  ze sie zgadzam, oczywiscie, trzeba brdziej sluchac Boga niz ludzi, skoro tak
                  powiedziane jest w Pismie, to jasna sprawa, tylko... co wtedy z czwartym
                  przykazaniem wink))?
        • l.e.a Re: Anik801 23.04.07, 10:51
          Ależ mi nie trzeba zwracać honoru smile)) ja poprostu się przyznaję do błędu, to
          nie jest dla nie żaden problem, błądzić jest rzeczą ludzką, nie znam osoby
          doskonałej smile Jeżeli znajdę źróło, zktórego zaczęrpnęłam tę informację, napewno
          Cię o tym poinformuję. Aha nie napisałam jak to napisałaś:cyt. "że Bóg nie
          ingeruje lub nie będzie ingerował w nasz życie" tylko,że nie będzie ingerował
          przez namacalne, widoczne cuda. Anik, przypominam Cię,ze ja się OCZYWIŚCIE
          mogę mylić i przznaję się do tego, że w tym przypadku możesz mieć rację smile

          Ps. Nie jestem Świadkiem Jehowy, nie należę do żadnego obecnego kościoła, bo
          mam problem w ostatnim czasie się odnaleźć w tych wszystkich wiarach, które
          uważają, że jedynie ONI mają rację, dlatego staram się żyć zgodnie z naukami
          Jezusa i przykazaniami nazywam siebie poprostu chrześcijanką. Sataram się
          poprostu być dobrym człowiekiem - podkreślam staram się, nie ma ideału, każdy z
          nas popełnia błędy, grzeszy smile
          • anik801 Re: Anik801 23.04.07, 11:09
            Tak mi się skojarzyło,bo oni też mówią jak to się bluźni mając obrazy święte
            itd.A ja ich kiedyś zapytałam"Macie w domu zdjęcia swoich dzieci?No oczywiście
            tak.A ja mam podobiznę Jezusa(nie zmyśloną,bo on żył i widzieli inni ludzie jak
            wygląda).Jego podobizna stoi obok zdjęć moich bliskich,bo On też jest mi bliski.
            Mam prawo mieć zdjęcia bliskich czyż nie?no tu już niestety nie wiedzieli co
            mają mi odpowiedzieć,żeby wyszło na ich.
            • l.e.a Re: Anik801 23.04.07, 11:14
              Anik - podejrzewam, że Świadkom nie chodzi o samo posiadanie obrazków o ile
              klęczenie przed tymi obrazami i modlenie się do nich, to samo dotyczy Świętych,
              których uznaje wyłącznie KK.
              • isma Re: Anik801 23.04.07, 11:21
                Lea, sorry, bardzo Cie lubie, ale nie mieszaj ludziom w glowach.
                Swietych uznaje, i to ho-ho jak, Kosciol prawoslawny, czy, jak wolisz,
                ortodoksyjny. Ze juz o kulcie ikon nie wspomne.

                Oczywiscie, mozna uzac, ze poltora tysiaca lat chrzescijanstwa opiera sie na
                wypaczeniach, i dopiero nadejscie Reformacji ten stan uzdrowilo. Ale do tego
                trzeba odrobine wiecej znajomosci podstaw wink)).
                • l.e.a Ismo 23.04.07, 11:26
                  Fakt, przyznaję nie pomyśłałam o Prawosławiu - nie wiem cały czas chodzi mi po
                  głowie KK smile Ismo, czy jeszcze inny kościół uznaje Świętych ?

                  Ps. napisałam do Ciebie na priva smile
                  • isma Re: Ismo 23.04.07, 12:11
                    Jak mnie serwer gazetowy wpusci, to zerkne.
                    • isma Re: Ismo 23.04.07, 16:02
                      Zajrzalam, ale nic nie dotarlo.
                      • l.e.a Re: Ismo 23.04.07, 17:10
                        wysłałam jeszcze raz
              • anik801 l.e.a 23.04.07, 11:22
                O samo posiadanie również,bo zostałam zapytana po co mi to w domu?Zresztą to
                jest mylne rozumowanie.Ja nie klęczę przed obrazkiem jako kawałkiem
                wymalowanego papieru.Nie modlę się do obrazka.To tak samo jak ze
                zdjęciem.Przecież To nie Twoje dziecko jest na nim,tylko jego podobizna.A gdy
                jesteś daleko czy nie przytulisz zdjęcia swojej pociechy(a przecież to nie
                dziecko).Pokazując mówisz"to mój synek",a to nie jest Twój synek tylko kawałek
                papieru.Poza tym Jezus objawił się siostrze Faustynie i polecił namalować obraz.
                A obraz ten polecił czcić i modlić się o łaski za jego sprawą.Bo obraz to tylko
                symbol.Świat pełen jest symboli.
                • l.e.a Re: l.e.a 23.04.07, 11:29
                  Anik - rozumiem Cię, dzięki za bardzo przejrzysty i jasny przykład. Wiesz, ja
                  poprostu mam problem uwierzyć właśnie w objawienia i cuda po śmierci Jezusa i
                  apostołów i nawet już sama nie wiem skąd to u mnie się wzięło, w każdym bądź
                  razie tkwi we mnie mocno i dlatego mam obiekce przed modleniem się przed
                  obrazem, a o jego wielbieniu czy czczeniu nie ma mowy w moim wypadku.
                  • isma Re: l.e.a 23.04.07, 11:44
                    Ale w KK nie ma obowiazku wiary w te cuda ;-O. Ani w tzw. objawienia prywatne.
                    Wywazasz wiec otwarte drzwi wink)).

                    Co do obrazow zas, to mnie ani nie pomagaja, ani nie przeszkadzaja. Zakladam
                    jednak, ze w czasach, kiedy wiekszosc wierzacych byla nieczytata i niepisata,
                    byly waznym sposobem nawiazywania osobistej wiezi z Bogiem. I znowu - nie ma
                    zadnego obowiazku wielbienia, modlenia sie i czczenia obrazow. W KK
                    przynajmniej, bo prawoslawni maja troche inaczej.
                  • anik801 Re: l.e.a 23.04.07, 11:50
                    Ale to nie jest czczenie obrazu.Poza tym te obrazy przybliżają ludzi do Boga.
                    Gdybyś nie mogła być z kimś kogo kochasz,chciałabyś mieć choć jego zdjęcie.Tu
                    jest tak samo.Zresztą nie musisz przed obrazem klękać,bo nikt Ci nie
                    każe.Jasne,że są tzw."cudowne obrazy","cudowne figury".Dlaczego?Bo ktoś,doznał
                    za wstawienictwem(Matki Boskiej,nie samego płótna w ramie)np.łaski
                    uzdrowienia.Dlatego mówi się przed "cudownym obrazem".Uzdrowiła go Maka
                    Boska,Bóg a nie sam obraz.
    • l.e.a przypadku, a nie wypadku oczywiście :) n/t 23.04.07, 11:31

    • vharia Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 23.04.07, 16:30
      l.e.a napisała:

      > Nie rozumiem - dlaczego ludzie winią za zło Boga ? Czemu nie pamiętają o
      > grzechu pierworodnym i szatanie,który kusi ? Cierpimy, bo nasi przodkowie
      > Adam i Ewa zgrzeszyli. W Biblii wyraźnie pisze, że potomstwo będzie
      > cierpieć...

      Koncepcja zemsty na dzieciach (ściślej: dzieciach, wnukach, pra-(...)-prawnukach aż po wiczne czasysmile za winy "pierwszej pary" kompletnie do mnie nie przemawia.
      Więcej powiem: durna jest i jak dla mnie kompletnie niespójna z opowieściami o wszechogarniającej bozej miłości.

      > Złodziej nie kradnie za namową Boga, morderca nie zabija bo Bóg mu każe,
      > każdy z nas ma wolną wolę, wierzymy w Boga albo nie, dotrzymujemy przykazań
      > Boga albo nie. Ale nie obwiniajmy za To Boga !

      Ludzkie "grzechy" które generują zło na świecie nie podpadaja chyba pod kategorię, za którą bóg bywa obwiniany (jak katastrofy i choroby chociażby). Jakoś mi nie pasują do pierwszych zdań w poście.
      • isma Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 23.04.07, 16:40
        vharia napisała:
        >
        > Koncepcja zemsty na dzieciach (ściślej: dzieciach, wnukach, pra-(...)-
        prawnukac
        > h aż po wiczne czasysmile za winy "pierwszej pary" kompletnie do mnie nie
        przemawi
        > a.

        Jasne, ze bardziej przemawia to, ze dzieki ofierze Jednego wszyscy moga byc
        zbawieni wink)).

        Tez paradoks, nie?
        • anik801 Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 23.04.07, 16:50
          Bo w końcu właśnie ten Jeden miał odkupić świat,wyzwolić nas.Czy nie tak jest
          napisane?
          • joanna35 Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 23.04.07, 18:22
            Chyba podchodzicie do tego zbyt dosłownie. Wg. mnie dzięki temu wyzwoleniu od
            grzechu mamy otwarte Niebo dla naszych dusz po śmierci.
            • anik801 joanna35 23.04.07, 18:28
              To czy niebo zostanie dla Ciebie otwarte,zależy od tego jak będziesz
              żyła.Cytowałam już wcześniej fragmenty pisma czemu miała służyć męka Pańska.
              • joanna35 Re: joanna35 23.04.07, 18:36
                anik801 napisała:

                > To czy niebo zostanie dla Ciebie otwarte,zależy od tego jak będziesz
                > żyła.Cytowałam już wcześniej fragmenty pisma czemu miała służyć męka Pańska.

                Ojej, nie mam złudzeń, że najpierw zaliczę Czyściecwink

                Przepraszam, nie czytałam wszystkich postów, ale z tego co się zorientowałam to
                należę do tych, które nie traktują dosłownie przypowieści zawartych w Biblii.
                Wiem, zdaję sobie sprawę z tego, że to duże uproszczenie, ale MÓJ Bóg jest
                Bogiem Miłości, nie Kary i tylko w takiego chcę wierzyć. W wierze szukam
                ukojenia, wsparcia, duchowej pomocy i nie zależy mi na udowodnieniu sobie samej
                jakim ten Bóg jest potworem, a zdarzały się w moim życiu momenty, że poza Nim
                nie zostawało mi nic, więc Bogu dzięki, że BYŁ, bo nie wiem gdzie ja teraz bym
                była.
                • anik801 Re: joanna35 23.04.07, 18:55
                  Dlatego,że jest Bogiem miłości posłał swego Syna,by nas odkupić.Czy trzeba
                  większego poświęcenia i wyrazu miłości jak ofiarowanie swego dziecka za grzechy
                  ludzi?
                • anik801 Re: joanna35 23.04.07, 19:26
                  Ja też nie traktuję dosłownie,bo dosłownie traktować nie można.Jednak,to że
                  Jezus nas odkupił nie jest żadną przypowieścią(którą można różnie interpretować)
                  On był naprawdę i naprawdę umarł.W piśmie mamy nawet wskazówki jak postępować z
                  niewolnikami(no przecież tego nie można odnieść do dzisiejszych
                  czasów).Albo: "Każda niewiasta,która z nie nakrytą głową modli się
                  lub "prorokuje"hańbi swą głowę"(Pierwszy list do Koryntian)- dziś tylko starsze
                  babcie mają zakrytą głowę w kościele(zresztą poza nim też).Ogólnie jest sporo
                  rzeczy,które nie odnoszą się do dzisiejszych czasów.Dlatego nie można
                  wszystkiego traktować dosłownie.
                  • joanna35 Re: joanna35 23.04.07, 19:53
                    Zgadzam się z Tobą i nadal nie rozumiem czemu ta szczegółowa analiza Pisma św.
                    ma służyć? Potwierdzenia czego w nim tak bardzo szukacie?
                    • anik801 Re: joanna35 23.04.07, 21:11
                      Ale właśnie o to chodzi,że ja się szczegółów nie czepiam.Po prostu staram się
                      obalić teorię jednej z osób o tym,jak to cierpienie i choroba są skutkiem
                      grzechu praprzodków.Jeśli ktoś cytuje mi biblię i chce coś udowodnić,ja też
                      zacytuję,by to obalić lub potwierdzić.Fakt jest faktem,że wiele rzeczy z Pisma
                      się sprawdza-choćby zapowiedź tego co ma nadejść(co już nadeszło).Jeżeli chodzi
                      o Stary Testament-pisali go ludzie w czasch gdy nikt nie miał pojęcia o
                      człowieku,ewolucji,wszechświecie itd.Chciano jednak jakoś wytłumaczyć powstanie
                      życia,tak więc powstała wizja stworzenia świata i ludzi przez Boga w ten
                      bajkowy sposób.Wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy-"mieli jeszcze wiele córek i
                      synów.Gdy Ci dorośli mieli swoje dzieci"(Stary Testament).Oczywiste jest,że w
                      tamtych czasch kazirodztwo było czymś dopuszczalnym tak samo jak wielożeństwo.W
                      dzisiejszych czasach w naszej kulturze jest to niedopuszczalne.Chyba,że jednak
                      nie pochodzimy od Adama i Ewy,ale od innych ludzi.Natomiast Nowy Testament jest
                      już świadectwem ludzi.Oczywiście pisali go uczniowie Jezusa,więc też może być
                      nieco naciągany.Być może Jezus został wykreowany na bohatera tamtych czasów.W
                      końcu Jego uczniowie z wiadomych względów nie byli obiektywni.Oglądałam wiele
                      programów historycznych poświęconych tym zagadnieniom.Naukowcy mają podobno
                      dowody na,to że np.List św.Pawła nie były pisane przez niego.Pismo Święte w
                      pierwotnej postaci wyglądało inaczej(miało więcej ewangelii).Dwa ugrupowania
                      chrześcijańskie toczyły ze sobą walki.To,które zwyciężyło zadecydowało o
                      dzisiejszym wygladzie Pisma Świętego.Oczywiście nie jestem naukowcem i to co
                      piszę to jedynie informację jakie mam właśnie z tych programów.Zresztą nad
                      naszą religią głowią się historycy,teologowie i archeolodzy z całego świata.Czy
                      Jezus jest Zbawcą Świata,czy świetną mistyfikacją tego nikt pewien być nie
                      może.Zresztą,gdyby prawda ujrzała światło dzienne nie byłoby wiary.To czy ktoś
                      wierzy w Bożą moc,czy nie zależy tylko od niego.
                      • joanna35 Re: joanna35 23.04.07, 21:14
                        Dzięki za odpowiedźsmile
                        • sloneczko2812 Re: do anik 23.04.07, 22:00
                          Jakoś nie wierzę, że ludzie rozmnozyli się od Adama i Ewy, coś mi tu nie gra.
                          Przecież kiedyś szybko się starzeli i szybko umierali. Nie żyli tak jak teraz
                          po 80 lat, więc ile tak naprawdę Adam i Ewa mieli dzieci?Musieli pewnie rodzić
                          rok po roku. Czy jak wysłać np. Kobietę i Mężczyznę na marsa aby zaludnili
                          planetę zrobią to czy nie?Powstanie dzięki Nim miliardy ludzi, tak jak na Ziemi?
                          Kiedyś zastanawiałam się nad tym jak byłam mała ale nikt mi nie wytlumaczył
                          tego, bo nie wiedziałam co to kazirodztwosmilePozdr.
                          • anik801 Re: do anik 23.04.07, 22:25
                            Według Biblii mieli wiele córek i synów,a ci mieli swoje dzieci.Szybko
                            umierano,ale też bardzo szybko podejmowano życie seksualne.Kilkunastoletnia
                            dziewczynka mogła być matką.Oczywiście trzeba wziąć jeszcze poprawkę na dużą
                            śmiertelność noworodków oraz matek podczas porodu.Ja osobiście również nie
                            wierzę w pochodzenie od Adama i Ewy.Oni są raczj symbolem,że życie powstało z
                            kobiety i mężczyzny.Ale trzeba było wytłumaczyć skąd kobieta i mężczyzna
                            pojawili się na ziemi-przecież wtedy nikt nie miał takiej wiedzy jak my dziś.
                            Historia z wypędzonymi grzesznikami z raju idealnie tłumaczy skąd tych dwoje
                            ludzi znalazło się na ziemi.Uważam,że nawet księża nie biorą Starego Testamentu
                            dosłownie.Oczywiście wierzę,że świat i życie powstało za sprawą Boga,ale nie w
                            sposób opisany w Biblii.To po prostu nie jest realne,choćbyśmy się przy tym nie
                            wiem jak upierali.
                            • anik801 Re: do anik 23.04.07, 22:43
                              Zresztą każda religia jest pełna bajek.Poczytajcie o hinduiźmie-tam są
                              dopiero"cuda,wianki".A ilu Bogów!Nasze"niedopowiedzenia" to przy tym pikuś!A
                              jednak ludzie w to wierzą.Ludzie potrzebowali wierzyć w coś lub kogoś od zawsze
                              i zawsze będą tego potrzebować!Nie ważne jakie niedorzeczności się na to
                              składają.Proroków było wielu i każdy uważał się za Mesjasza.Nasza religia
                              wywodzi się z judaizmu,Jezus był Żydem.I dziś słyszę od wielu ludzi wierzących
                              w Jezusa,że nie cierpią Żydów.Mówię-przecież twoja religia wywodzi się od
                              Żydów,Jezus i jego przodkowie byli Żydami,Matka Boska była Żydówką.Tak,ale oni
                              wydali na śmierć Jezusa.Tak więc człowiek na różne sposoby potrafi sobie
                              wszystko wytłumaczyć,także wmawiane mu niejasności.Gdybym przeczytała,to co
                              piszę babcia mego męża stwierdziłaby ona,że opętał mnie szatan.Ludzie od
                              pokoleń uznają wszystko co jest w Piśmie i wierzą w to.I choćby takiemu
                              człowiekowi przedstawiono dowody,że Chrystus nie był Mesjaszem ten człowiek nie
                              uwierzy faktom.Ten człowiek odczyta fakty jako fałszywe(bo jest napisane w
                              Piśmie o heretykach i bluźnierstwach)Na tym polega moc religii i wiary!
          • isma Re: dlaczego ludzie za złoobwiniają Boga ? 24.04.07, 08:04
            No dokladnie: skoro byl grzech jednego, ktorego konsekwencje ponosza wszyscy,
            to i, analogicznie, zasluga jednego zbawia wszystkich. Tylko ze mechanizmu tej
            drugiej "odpowiedzialniosci zbiorowej" raczej nikt nie neguje (co za ulga, ze
            ktos cos za nas zalatwil), a na te pierwsza ludzie sie burza wink)).
            • madziaaaa Myślę, że 24.04.07, 08:58
              gdyby mojemu dziecku coś się stało (odpukać), to też by m obwiniala za to Boga.
              Niestety.
              • joanna35 Re: Myślę, że 24.04.07, 09:09
                Pomijając chorobę dziecka to za co jeszcze winiłabyś Boga gdyby Twojemu dziecku
                coś się stało?
                • anik801 Re: Myślę, że 24.04.07, 09:15
                  Jest jeszcze Anioł Stróż,którego zadaniem jest nas chronić.Właściwie co wieczór
                  modlę się do niego.Może w razie wypadku to do niego należałoby mieć pretensje.
                  • joanna35 Re: Myślę, że 24.04.07, 09:17
                    A nie do pijanego czy bezmyślnie naciskającego pedał gazu kierowcy?
                    • anik801 Re: Myślę, że 24.04.07, 09:27
                      Jeśli chodzi o taki wypadek to do kierowcy.Chociaż możnaby się pokusić o
                      zadanie pytania"dlaczego Boże dopuściłeś,by ten człowiek pojawił się akurat na
                      naszej drodze".Oczywiście to tylko gdybanie.Moja ciocia,która straciła córkę
                      nie ma pretensji ani do Boga,ani do chłopaka córki(prowadzł bez prawka i
                      uciekał przed policją-ten wypadek to on spowodował).
                      • joanna35 Re: anik801 24.04.07, 09:55
                        Anik jak myślisz czy całe życie w chwili urodzenia mamy już zapisane, a my to
                        tylko realizujemy( co komu pisane to go nie minie, przeznaczenie itp.) czy też
                        w momencie urodzenia nasze życie przypomina czystą, nie zapisaną jeszcze kartkę
                        i tylko my sami ją wypełniamy?
                        • anik801 Re: anik801 24.04.07, 10:07
                          To pytanie trzeba skierować do filozofawinkMyślę,że pewnyh spraw nie da się w
                          życiu ominąć i są one jakby nam zapisane.U nas jest nawet powiedzenie"mąż i
                          żona od Boga przeznaczona".Ja do dziś śmieję się z przeznaczonej śmierci dla
                          pewnego kotawinkJechaliśmy w jedną stronę wybiegł prosto pod koła,ale uciekł.Za
                          pół godz.wracaliśmy i znowu ten sam kot wbiegł pod koła-tym razem nastąpił
                          zgon. No i śmiałam się,że śmierć była mu tego dnia pisana.Oczywiście to tak z
                          przymrużeniem oka,bo zwierzęta to już zupełnie inny temat.Myślę jednak,że coś
                          takiego może w naszym życiu być-niektóre sprawy są nie do obejścia,staną się
                          cjoćbyś wybrała 10 opcji.Zastanawiam się często czy życie moje i mojej córki to
                          przeznaczenie,czy przypadek.Zarówno moja mama jak i ja straciłyśmy pierwsze
                          dziecko.Gdyby nie ta strata nie byłoby mnie.Gdybym ja urodziła swoje pierwsze
                          dziecko,nie byłoby mojej córki.I tak się zastanawiam jak to jest,że jedym dane
                          jest być,a innym nie.Ogólnie intersuję się nauką,a ona kłóci się z wiarą.Co do
                          białej kartki.Moim zdaniem dziecko nie jest białą karką.Ma zapisane mnóstwo
                          wiadmości,choćby kod genetyczny.Pewne cechy są od początku i nie da się ich
                          zmienić.Jesteśmy kłębkiem tego,co odziedziczyliśmy po przodkach(dlatego mówi
                          się,że żyjemy wiecznie).Wierzę we wszysto po trochu.Na pewno jest na świecie
                          przeznaczenie i są przypadki.Wierzę w różne rzeczy nadprzyrodzone.
                          • joanna35 Re: anik801 24.04.07, 10:20
                            Mam bardzo podobny pogląd na sprawęsmile z tym, że nie tyle chodziło mi o dziecko
                            jako takie co o człowieka w momencie narodzin i nie o geny , ale np. o
                            wspomnianą wyżej śmierć - moje dziecko też mogło umrzeć - czy była mu zapisana
                            czy też do jego stanu doprowadziły okoliczności o których pisałam, a jeżeli
                            okoliczności to czy one też są zapisane, a my możemy tylko odpowiednio reagować
                            lub nie na sygnały czy też mu sami je tworzymy od początku do końca? Znam
                            bardzo podobny przypadek co twój z kotem, tylko niestetysad dotyczył ludzi.
                            Parę lat temu moja koleżanka przechodziła wraz z mężem przez jezdnie i na
                            pasach "wjechał" na nich samochód. Mężowi w zasadzie nic nie było, koleżanka
                            kilka tygodni spedziła w szpitalu. Wyszła ze szpitala, zaczeła normalnie żyć.
                            Mineło kilka lat - trzy - cztery może - dowiedziała się, że nie żyje, że
                            zginęła w wypadku samochodowym i znów mężowi nic się nie stało( w sensie
                            fizycznym, on prowadził samochód), a ona zmarła w drodze do szpitala. Jechała z
                            nimi jej kuzynka, która też wyszła z wypadku bez szwanku. I jak tu nie wierzyć
                            w przeznaczeniesad?
                            • anik801 joanna35 24.04.07, 10:36
                              Myślę,że nie da się go uniknąć,choć można odsunąć w czasie.A co do tej kartki.
                              Moim zdaniem już same geny mają wpływ na nasze życie.Moja córka odziedziczyła
                              po mnie ogromny temperament.Kilka dni temu(ma 3,5)stwierdziła,że musi wejść na
                              drzewo.W tym czasie jej kuzynka(ten sam wiek)o zupełnie innym usposobieniu
                              bawiła się piaskiem.I tu:gdyby mojej córce udało się wejść ns drzewo(oczywiście
                              się nie udało,bo akurat to drzewo nie ma dolnych gałęzi),spadłaby i się zabiła
                              (odpukać)-co to by było?Fakt,że posiadamy takie,a nie inne cechy skłania nas do
                              różnych zachowań,które mogą mieć ogromny wpływ,a nawet decydować o naszym być
                              albo nie być.Nie potrafię odpowiedzieć czy Twoje dziecko maiło być chore,czy
                              spowodował to przypadek.To był błąd lekarzy,ale oczywiście możemy zadać
                              pytanie" dlaczego nie zaczęłam rodzić wcześniej,dlaczego akurat trafiłam na
                              nich?"moim zdaniem życie składa się z przeznaczenia,przypadku oraz szcześcia i
                              pecha.Jest w nim wszystkiego po trochu.Byłoby dobijające,gdyby rządziło nami
                              tylko przeznaczenie,ponieważ wtedy tak naprawdę nic nie zależałoby od nas
                              samych.A czy Twoje dziecko ma szansę na wyzdrowienie?
                              • joanna35 Re: joanna35 24.04.07, 10:48
                                "Użyłam" swojego dziecka jako przykładu. Mój syn ma porażenie mózgowe i
                                opóźnienie umysłowe. Chodzić będzie z pewnością, zresztą to mnie nigdy nie
                                martwiło. Obawiam się, że nie "przeskoczymy" opóźnienia, a w konsekwencji
                                upośledzenia umysłowegosad Musiałby się zdarzyć cud, ale na wiarę w tego
                                rodzaju cud to ja jednak mam zbyt racjonalny , realistyczny stosunek do życiasad
                                • anik801 Re: joanna35 24.04.07, 12:28
                                  Właśnie tego bałam się najbardziej podczas porodu.Moja córka będąc już w kanale
                                  rodnym owinęła się pępowiną.Słyszałam jak tętno jej spada,a lekarz mówił,żebym
                                  się pośpieszyła.To było okropne.Na szczęście urodziła się zdrowa jak rydz.A czy
                                  duże jest to opóźnienie?Sorry,że tak wypytuję,ale słyszałam,że intensywna
                                  rehabilitacja czyni cuda.Widziałam dziewczynkę,kora urodziła się w zamartwicy
                                  (dostała 1pkt)i właściwie stwierdzono,że nie będzie jak inne dzieci.Teraz jest
                                  w szkole podstawowej.Właściwie nie widać żadnego upośledzenia.Chodzi do
                                  normalnej szkoły,przerabia normalny program.Jedyne co jej zostało to kłopoty z
                                  mową(jąkanie i seplenienie),które da się skorygować.Dziewczynka bardzo
                                  ładna,miła,wysławiająca się w sposób logiczny,zachowana społeczne jak u innych
                                  dzieci.Byłam zaskoczona,że po takim stanie po porodzie ona jest teraz w tak
                                  świetnej formie.A jaką terapię stosujecie?
                                  • joanna35 Re: joanna35 24.04.07, 15:04
                                    Niestety, Paweł na już 7 lat, w tym roku szedłby do pierwszej klasy - bolesna
                                    świadomośćsad Niestety nie ma tyle szczęścia co ta dziewczynka. W sklai Apgar
                                    był oceniony 5/7, niestety, wylewy były duże III i IV stopnia(to jest wylew do
                                    tkanki mózgowej). Paweł jest ślicznym chłopczykiem, nie widać po nim, że jest
                                    tak poważnie niepełnosprawny. Nie mówi, nie chodzi, ale jest z nami w świetnym
                                    kontakcie emocjonalnym, jest dzieckiem bardzo pogodnym, wiecznie uśmiechniętym,
                                    taki przytulaksmilejeżeli chodzi o rozumienie to rozumie chyba w
                                    zakresie "domowym" i wątpię, żebyśmy mogli liczyć na więcej. Jeżeli chodzi o
                                    terapię to stosujemy psychostymulację i rehabilitację .
                                    • anik801 Re: joanna35 24.04.07, 15:25
                                      Słyszałam,że dobre efekty daje rechabilitacja przy pomocy koni(ma to swoją
                                      nazwę wyleciało mi jaką)oraz rehabilitaja w wodzie.Myślałam,że Twój synek jest
                                      młodszy.Kurczę jaa ta skala Apgar jest nie mairodajna.Tamta dziewczynka dostała
                                      1pkt była reanimowana.Potem mieli problmy z wiotkimi mięśniami i w ogóle z jej
                                      rozwojem.Ale widocznie mózg u niej nie był,tak uszkodzony.Najgorsza jest chyba
                                      świadomość,że to się stało przy porodzie.Bo przcież dziecko w brzuchu rozwijało
                                      się ok i nie ma żadnych wad wrodzonych.To jest to czego najbardziej się boję!
                                      Niech poród boli,nawet bardzo,ale nich dziecko urodzi się zdrowe.Oczywiście
                                      lekarze zawsze twierdzą,że oni winni nie są!Kiedyś(jakieś 4lata temu)byłam w
                                      szpitalu(pracowałam jako salowa,bo chciałam się dostać na ratownictwo medyczne)
                                      i akurat byłam w pracy.Podczas porodu zmarła kobieta,a dziecko cudem
                                      odratowali.Kobieta miała wszelkie wskazania do cesarki(wiek,choroba serca,do
                                      tego była akurat wtedy chora,bardzo kaszlała itd).Lekarz kazał jej rodzić
                                      normalnie.Serce się zatrzymało.Na korytarzu siedziały jej córki,które przyszły
                                      ją odwiedzić(nie miały pojęcia,co się właśnie rozgrywa na porodówce).Oczywiście
                                      lekarz nie poniósł żadnych konsekwencji!
                                      • joanna35 Re: joanna35 24.04.07, 15:38
                                        W naszym przypadku trudno by było zarzucić lekarzom jakiś błąd. I tak jak
                                        pisałam , mogłabym jedynie mieć żal o niezbadanie tego nieszczęsnego łożyska w
                                        kierunku jakiejś niewydolności, ale przecież te badania nawet jeżeli są
                                        przeprowadzane to nie rutynowo, przy okazji każdego dziecka z hipotrofią czy
                                        wcześniaka, więc nie można lekarzom zarzucić zaniedbania. Nie użalam się nad
                                        sobą - dzieci chore się rodzą, tylko przeważnie innym, nie namwink. Życie, jak
                                        widać, zrewidowało ten pogląd. Ale wiesz co - nie żałuję niczego, chociaż nie
                                        powiem, że chciałabym tego doświadczyć jeszcze raz. Nauczyłam się żyć z moim
                                        chorym dzieckiem i jedyne co mnie przeraża to jego przyszłość w naszym kraju,
                                        ta gdy mnie zabrakniesad
                                        • anik801 Re: joanna35 24.04.07, 15:52
                                          No niestety u nas brak tolerancji.Wszystko co inne jest odrzucane.U nas we wsi
                                          jest chłopiec całkiem niepełnosprawny(nawet sam nie potrafi jeść),jeździ na
                                          wózku.Drugi(we wsi sąsiedniej)sam chodzi(tzn.z pomocą osoby dorosłej),ma
                                          wykrzywione ręce i jest opóźniony w rozwoju.Te dzieci choć otoczone troską i
                                          miłością nigdy nie będą samodzielne.Nigdy nie pytałam na co są chore,ale chyba
                                          mają właśnie porażenie mózgowe(bo stało się to podczas porodu).Natomiast jest
                                          takie dziecko w rodzinie kuzynki-chłopiec urodził się z wadami(miał kilka
                                          operacji),nie rośnie(ma 7lat i wzros 3latka),ma poważną wadę wzroku.Chorych
                                          dzieci jest naprawdę dużo,tylko nie zwraca się na nie uwagi(bo właśnie-to nas
                                          nie dotyczy).Przyjaciel mojego taty miał syna-chłopiec jak to się brzydko
                                          mówi "roślinka".Żył 16lat(tylko dzięki starannej opiece).Nigdy nie myśleli o
                                          oddaniu go do zakładu.Kochali go jak zwyczajne dziecko,a na jego pogrzebie wyli
                                          z rozpaczy.Kiedyś zanim sama zostałam mamą zastanawiałam się jak to jest?Wtedy
                                          mówiłam"ja bym takiego dziecka nie zabrała do domu".Dziś wiem,że postąpiłabym
                                          inaczej,bo dziecko się kocha od chwili narodzin bez względu na to,jakie
                                          jest.Gdy zostajesz matką Twoje poglądy ulegają zmianie.Kocham swoją córkę
                                          najbardziej na świecie,gdyby była chora kochałabym ją tak samo!Jedyne co mnie
                                          przytłacza to patrzenie na ból i cierpienie dziecka!
                • madziaaaa Re: Myślę, że 24.04.07, 12:39
                  gdyby np pozwolił, żeby jakiś pijany bydlak je zabił swoim rozpędzonym autem
            • anik801 odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 09:34
              Ale oczywiście-konsekwencje grzechu pierworodnego(o ile taki zaistniał
              naprawdę) ludzie mieli ponosić i ponosili,ale moim zdaniem do dnia śmierci
              Jezusa.Poza tym jest Chrzest Święty,który gładzi grzech pierworodny,choć jego
              skutki pozostają(bo nasze dziecko znów się z nim rodzi).Czy to nie jest
              wystarczająca kara,że nasze dzieci się z nim rodzą?Dlaczego,więc potem ciągle
              miałabym ponosić tego konsekwencje.Zostałam ochrzczona,a Pismo mówi,że Chrystus
              gładzi grzechy świata.To nie chodzi,że On coś za nas załatwił.Takie było
              przeznaczenie i tak miały się wypełnić przepowiednie.Chrystus i tak umarłby na
              krzyżu(nawet jeśli grzech pierworodny wcale nie został popełniony).Jeśli zaś
              przy okazji wypełniania proroctw miał odkupić świat,to można się z tego tylko
              cieszyć.
              • isma Re: odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 11:04
                Sama sobie chyba zaprzeczasz wink)), i chyba wprowadzasz do rozumowania
                kategorie niechrzescijanskie - przenaczenie np. absolutnie nie jest terminem
                ani biblijnym, ani, tym bardziej, ewangelicznym. W fatum wierzyli, owszem,
                starozytyni Grecy wink)). Przepowiednia to tez zupelnie co innego niz
                proroctwo wink)).

                Skoro przynajesz, ze mimo zgladzenia grzechu pierworodnego przez chrzest, w
                czlowieku pozostaja jego skutki, to dlaczego nie przyjmujesz tezy o tym, ze
                ponosimy jego konsekwencje? Skutkiem, czy konsekwencja grzechu pierworodnego,
                nawet po jego zgladzeniu, jest wedlug katechizmu Kosciola Katolickiego to, ze
                natura ludzka jest poddana niewiedzy, cierpieniu, fizycznej smierci i ze jest
                sklonna do grzechu (jak pisali Ojcowie Kosciola, jest "pozadliwa"). A nie to,
                co piszez "ze nasze dziecko znowu sie znim rodzi" wink)).
                Chrzest, dając zycie Laski Chrystusa, gladzi grzech pierworodny i na nowo
                kieruje czlowieka do Boga, ale konsekwencje tego grzechu dla oslabionej i
                sklonnej do zla natury pozostają w czlowieku. Dlatego KK (i nie tylko)
                praktykuje dsakramnet pokuty.

                Gdyby istotnie Jezus zgladzil swoja smiercia wszystkie grzechy, to bysmy
                dzisiaj brzgrzeszni byli, i jaki sens mialoby gloszenie przez Niego "nawroccie
                sie i wierzcie w Ewangelie"? Jaki sens mialoby danie Apostolom wladzy
                odpuszczania grzechow?
                • anik801 Re: odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 12:42
                  Po pierwsze ja nigdy nie napisałam,że jestem konserwatywną katoliczką,bo nie
                  jestem.Dlatego właśnię wierzę,że istniej coś takiego jak przeznaczenie.I nie
                  napisałam,że jest to biblijne.Chociaż zależy jak rozpatrzymy samo
                  słowo "przeznaczenie",bo śmierć Jezusowi była przeznaczona już od chwili
                  narodzin.Katechizm KK jest stworzony przez ludzi,tak samo jak pieśni kościelne
                  i inne(co niektóre pełne niedorzeczności).Wytłumacz mi proszę tą ogromną
                  różnicę między przepowiednią,a proroctwem.Co masz na myśli?Przepowiednia tak
                  samo jak proroctwo może być prawdziwa lub fałszywa.Natura ludzka,a raczej sam
                  człowiek jest poddawany cierpieniu,ale czy przez grzech pierworodny?A to,że
                  nasze dziecko rodzi się z grzechem pierworodnym to chyba według KK fakt
                  niezaprzeczalny?Więc ja zapytałam,czy to nie jest wystarczającą karą?I nie
                  napisałam,że On zgładził wszystkie grzechy(zresztą byłoby to nierealne).Jeśli
                  zaś chodzi o nawracanie.Pamiętajmy,że nie każdy urodził się w katolicyźmie.A
                  jaki według Ciebie w takim razie był sens i główne przesłanie śmierci Jezusa?W
                  takim razie za czyje i jakie grzechy umarł na krzyżu?To co piszę,to moje
                  rozważania,nie mogę powiedzieć,że coś było lub nie jeśli nie ma na to dowodów.
                  Według mnie biblijne stworzenie świata i pierwszego człowieka to mit,taki sam
                  jak mity greckie.Wierzę w Boga,ale nie muszę wierzyć we wszystko co jest
                  napisane.
                  • isma Re: odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 13:22
                    Anik, po tym co napisalas to, nie obraz sie, ale ja bym sie na Twoim miejscu
                    mocno zastanawiala, czy katoliczka (nie konserwatywna, tylko w ogole wink))
                    jestes... Zasadniczo katolik ma tak, ze mniej wiecej zna nauke wlasnego
                    Kosciola (a jesli sie z nia w mniej istotnych aspektach nie zgadza, to
                    przynajmniej wie, dlaczego). No i raczej nie wierzy w to, co jest sprzeczne z
                    nauka tegoz Kosciola w sprawach zasadniczych... Jesli dla Ciebie rzeczywiscie
                    Pismo sw., bez roznicy, Stary czy Nowy Testament, to "to samo, co mity
                    greckie", no, to... "Huston, mamy problem".
                    Bo generalnie chrzescijanie, nie tylko katolicy, wierza, ze to zupelnie cos
                    innego: tekst natchniony, ktory, owszem, mozna interpretowac w niektorych
                    przypadkach rowniez jako metafore, czy jako wyraz pewnej historycznej sytuacji
                    (katolicy nazywaja to metoda historyczno-krytyczna), tym niemniej, w
                    odroznieniu od mitow greckich, fikcja to to nie jest. I to jest, rzeklabym
                    sprawa raczej zasadnicza.

                    Smierc byla Jezusowi przeznaczona, powiadasz. No, no. Skoro wiec nawet Bog
                    podlega przeznaczeniu, to o ilez bardziej my, ludzie... Wobec tego wypada
                    zaczac powoli czolgac sie w strone cmentarza, bo i tak, co nam pisane, to
                    bedzie wink)). No to wlasciciwe po co, wlasnie, slusznie stawiasz pytanie, byla
                    ta smierc na krzyzu? Nie mogl tego Bog, skoro Mu "PRZEZNACZYL" smierc, i ona
                    MUSIALA nastapic, odfajkowac to zaocznie, bez tej krwawej jatki?

                    Roznica miedzy katechizmem a piesniami koscielnymi jest dosyc zasadnicza.
                    Katechizm jest zestawiany na podstawie dogmatow, ktore Kosciol formulowal na
                    podstawie ustalen soborow, ew. definicji ex cathedra, gloszonych przez papiezy.
                    Bo katolicy wierza, ze jedna z form tego, o czym Jezus mowi "ja jestem z wami
                    po wszystkie dni az do skonczenia swiata" jest asystencja Ducha sw. w Kosciele,
                    pozwlajaca mu na formulowanie aktualnej doktryny. A zatem, katechizm jest
                    jednym z zasadniczych zrodel, wedle ktorych mozna weryfikowac, czy sie jest
                    katolikiem, czy juz sie glosi jako katolicyzm "wlasne rozwazania" wink)).
                    A piesni pisuja pojedynczy, mniej lub bardziej udatni, wierszokleci. I nauki
                    Kosciola bym z nich raczej nie czerpala. A dowody... no, coz: wiara z definicji
                    wyklucza twardy dowod wink)).

                    Proroctwo w rozumieniu biblijnym nie moze byc falszywe, bo pochodzi od Boga.
                    Prorok niczego nie glosi z wlasnej incjatywy, przekazuje tylko to, do czego Bog
                    go obliguje. A przepowiadac przyszlosc moga, owszem, rozmaici jasnowidzacy,
                    ktorych wiedza z roznych zrodel moze pochodzic.

                    Nawracanie. Alez ja nie pisze o nawracaniu na katolicyzm! I Jezus tez nie o nim
                    mowi, bo, jek by Ci to powiedziec, wtedy jeszcze katolicyzmu nie bylo wink)). W
                    rozumieniu ewangleicznym nawrocenie to wlasnie powstanie z grzechow, czyli
                    przezwyciezanie w sobie skutkow grzechu pierworodnego, a nie wyznawanie jakiejs
                    religijnej doktryny ;-O.

                    Przyjmijmy, ze nie przez grzech pierworodny czlowiek jest poddawany ciepieniu.
                    To, wedlug ciebie, przez co?
                    No i na czym niby ma polegac ta "kara" rodzenia sie z grzechem pierworodnym? Ze
                    mianowicie co - dziecko, poki nieochrzczone i grzech pierworodny niezgladzony,
                    to niespokojnie spi wink))?
                    • anik801 Re: odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 13:44
                      Dla Ciebie mity greckie są mitami(dla mnie też)a jednak w nie wierzono.Ja znam
                      naukę swego kościoła i wiem dlaczego nie zgadzam się z pewnymi jej aspektami.
                      Pismo świto nie są dla mnie mity greckie(ponieważ Jezus był postacią
                      historyczną nie może być mitem).Do mitu zaliczam stworzenie świata i pierwszych
                      ludzi.No Hindusi też twierdzą,że ich teksty są natchnione-czy prawdziwe?- to
                      już inna sprawa.Nie zapominaj,że Jezus był CZŁOWIEKIEM zrodzonym(z kobiety),a
                      nie stworzonym,tak więc dlaczego nie miałby podlegać przeznaczeniu(być może
                      pojmujemy to słowo inaczej).No chyba nie zaprzeczysz,że każdy z nas umrze.A
                      jatka być musiała(poczytaj pismo,bo w nim jest napisane,że miał cierpieć itd)Co
                      do katechizmu-jeśli zanasz trochę historię to powinaś wiedzieć o kościele i
                      papieżach.Proroctwo może być fałszywe"strzeżcie się fałszywych proroków"Co do
                      nawracania-źle Cię zrozumiałam myślałam,że masz na myśli czasy dzisiejsze.A
                      dlaczego cierpimy już napisałam cytatem z Pisma Św.Pozdro!
                  • anik801 Re: odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 13:31
                    "Porodzi syna,a ty nadasz mu imię Jezus;on bowiem wybawi lud swój z grzechów
                    jego"(Ew.wg.św.Mateusza)-a więc jest wyraźna mowa o wybawianiu z grzechu.
                    "Tak miała się wypełnić przepowiednia prorocza"(Ew.wg.św.Mateusza)(a więc w
                    Biblii jest mowa o przepowiedni tak jak i o proroctwie)
                    "Nie przyszedłem znosić,lecz wypełnić i uzupełnić"(ew.wg.św.Mateusza)-co
                    wypełnić,chyba to co było mu naznaczone/przeznaczone.
                    Człowiek musi cierpieć nie z powodu grzechu pierworodnego,lecz by wypełniło się
                    pismo"Potem usłyszycie o wojnach i o wieściach wojennych.Baczcie niech was to
                    nie przeraża.Bo to musi nastąpić,ale nie będzie to jeszcze koniec.Powstanie
                    naród przeciwko narodowi i królestwo przeciw królestwu.Głó i zaraza oraz
                    trzęsienie ziemi nastąpią na różnych miejscach.Lecz to wszystko będzie dopiero
                    początkiem cierpień"(ew.wg.św.Mateusza)-czy coś co musi się wypełnić nie jest
                    według Ciebie przeznaczeniem?
                    "Gdy zatem ujrzycie na miejscu świętym spustoszenie budzące odrazę
                    przepowiedziane już przez Daniela proroka"(ew.wg,św.Mateusza)-ta więc
                    przepowiednia jest w Piśmie Św.i to dość często tak samo jak proroctwa.
                    Mogłabym naprawdę dużo jeszcze cytować,ale po co?Moim zdaniem każde tego typu
                    pisma(czy jest to ewangelia,czy koran)można interpretować na wiele sposobów.Nie
                    ma gotowej odpowiedzi,a każdy ma swoje racje.
                    • anik801 Re: odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 14:03
                      I na jakiej podstawie twierdzisz,że nie jestem katoliczką?Bo biblijne
                      stworzenie świata i człowieka odbieram jako bajkę?No przestań!W takim razie
                      musielibyśmu usunąć z KK mnóstwo ludzi.90%katolików,których znam poddaje w
                      wątpliwość wiele rzeczy i co z tego?A naukowcy,którzy znają fakty powstania
                      życia na ziemi(zresztą zna je mniej lub bardziej każdy)-wykluczmy ich z KK!!!!
                      No sorry,nie przesadzajmy!Wierzę w Boga,w Jezusa-Jego Syna.Czy znasz
                      katolika,który wierzy we wszystko w 100%?Religię tworzyli również ludzie,a
                      ludzie mają to do siebie,że są omylni i błądzą.Bóg nie "zrzucił"nam z nieba
                      gotowego Pisma św.A prorocy?Może byli natchnieni,a może nie byli -przede
                      wszystkim ludźmi.Uważam,że człowiek po to ma mózg,by go używać.A mózg nie jest
                      gąbką,która chłonie wszystko jak leci.Mam prawo wątpić(bo jest to rzeczą
                      ludzką),co nie oznacza,że nie mogę być katoliczką.
                      • isma Re: odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 15:31
                        Nie emocjonuj sie. Nie twierdze, kim jestes, czy nie jestes, tylko mowie, ze JA
                        na Twoim miejscu, gloszac takie poglady, bym sie nad swoim katolicyzmem
                        zastanowila. No, ale to ja. Bo nie mam zwyczaju dzialac "na pol gwizdka".
                        • anik801 Re: odpowiedzialność zbiorowa. 24.04.07, 15:36
                          Ja się nie emocjonuje,tylko prowadzę dyskusję i to wszystko.I powtarzam raz
                          jeszcze,że nie znam nikogo kto we wszystko bezkrytycznie wierzy.A jak się
                          odnosisz do naszej poprzedniej wymiany poglądów?
    • anik801 Isma 24.04.07, 13:53
      Myślę,że niedługo nas wywalą,bo nikt już nie chce zabierać głosu w tej ciekawej
      dyskusjiwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka