sowa_hu_hu głupia ci....a!!! 28.04.07, 10:08 nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu ,naprawde. Nie wiem moze jakas interwencja u niej w domu z twoim facetem np? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: głupia ci....a!!! 28.04.07, 11:55 Tu nie chodzi o to, czy ma prawo. Chodzi o to, ze jest skończona świnia, w dodatku pokrywa swoje niedopuszczalne zachowanie obłudnymi zapewnieniami o tym, ze chce Ci pomóc. Nie chce. Chce mieś smakowity temat do plotek na cudzy temat i tyle. Wredna baba, współczuję takiej koleżanki. Odpowiedz Link Zgłoś
ankab29 Re: czy ona ma prawo to robić...? 28.04.07, 12:13 to nie kolezanka tylko wredna suka. Zablysnela na chwile w towarzystwie Twoim kosztem. Za to dla Ciebie niestety skutki pozostana na dlugo...Internet nie jest niestety tak anonimowy, jak nam sie wydaje...Sa rzeczy, o ktorych nie powiedzialabym nawet najblizszej przyjaciolce- moze to brak zaufania? Raz moja znajoma po pijaku podzielila sie sekretem swojej przyjaciolki - jak by sie to wydalo i dotarlo do zainteresowanych, to rozwod murowany! Szczeka mi opadla bo wcale nie chcialam sie o tym dwiedziec...Niesmak mam do dzis. Nie do laski, ktora "nawywijala" tylko do tej, ktora sie wypaplala...Twoja znajoma to SMIERDZACA PLOTKARA. Mdli mnie jak slysze o takich babskach... Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: czy ona ma prawo to robić...? 28.04.07, 13:48 Ja absolutnie nie mam zamiaru Cię oceniać.To Twoja sprawa i obcym ludziom nic do tego!Gdyby była przyjaciółką zachowałaby te informacje dla siebie!Jest zwykłą plotkarą szukającą sensacji.A w naszym społeczeństwie wiadomo-każdy chętnie słucha plotek i chętnie potępia innych.W internecie jak widać nie można być do końca anonimowym,lepiej więc nie podawać zbyt dużo szczegółów,które mogą nas zdradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: czy ona ma prawo to robić...? 28.04.07, 15:45 Koleżankę należałoby potraktować z buta, nic nie upoważnia jej do takich publicznych zwierzeń. Aborcja żaden wstyd, mnóstwo kobiet miało tylko teraz się nie przyznają. Odpowiedz Link Zgłoś
yoggi87 Re: czy ona ma prawo to robić...? 28.04.07, 21:27 Jestem przeciwiczka aborcji, dlatego pewnie gdybym sie dowiedziala, ze ktoras z moich znajomych dokonala aborcji, to rowniez moj stosunek do niej bardzo by sie zmienil, niewiem czy chcialabym z ta osoba w ogole rozmawiac. No ale rozpowiadac nie powinna. W koncu to twoja sprawa, gdybys przeciez chciala by wszyscy o tym wiedzieli to napisala bys do gazety... Odpowiedz Link Zgłoś
afrodyta190 Re: czy ona ma prawo to robić...? 28.04.07, 21:38 Nie bede tu piasla jakie jest moje zdanie na temat aborcji bo to akurat nie ma znaczenia ale ty to zrobilas i to twoja sprawa,tylko i wylacznie dlatego ta dziewczyna nie ma prawa rozpowiadac.Tym bardziej nie powinna rozpowiadac bez twojej wiedzy,mysle ze gdybys chciala zeby znajomi wiedzieli sama bys powiedziala.A z kolezanka zrob porzadek chociaz to zadna kolezanka i zadne pocieszenie.Trzymaj sie,nie miala prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamonika Re: czy ona ma prawo to robić...? 28.04.07, 22:33 Ja zawsze powtarzam, że net NIE jest anonimowy. Zawsze może się zdarzyć sytuacja, w której ktoś skojarzy kilka faktów i nas rozpozna. Świat nie jest taki duży jak nam się wydaje. Pisząc coś na publicznym forum ryzykujesz, że przeczyta to ktoś znajomy i przekaże dalej. Generalnie - komentowanie czyjejś aborcji nie jest zbytnio eleganckie, ale plotka rzadko jest elegancka. I do tego im mniej elegancka, tym smaczniejsza dla odbiorców. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 13:30 A kto rozsądny wypisuje takie intymne rzeczy o sobie w necie? (i w taki sposob, zeby dac sie rozpoznac?!) no sorry, jesli napisalabym jakies in tymne sprawy dotyczace zycia malzenskiego na forum a potem dziwila sie, ze moi studenci (pracuje na uczelni) przypadkowo wpadli na takie posty i robia sobie z nich sensacje - to przepraszam, ale za taka sytuacje przede wszystkim jestem ja sama odpowiedzialna. Net to tylko net. Tu nie jest sie anonimowym, szczegolnie na forach spolecznosciowych, gdzie podajemy na siebie namiary (imiona dzieci, daty urodzenia, imiona mezow, miejsce zamieszkania, miejsce pracy i te de). Szkoda, ze ciagle masa ludzi ulega zludzeniu anonimowosci siebi i nie potrafi sterzec swojej anonimowowosci. No jasne, ze stytuacja (przypuszczam, ze dla dwoch stron - bo co to za przyjemnosc wpasc na post kolezanki, w ktorej jeszcze ta kolezanka wywnętrza sie z wlasnych czynow - tak konkrowersyjnych i nie pochwalanych przez wielu ludzi) byla pewnie dla Was obu nieprzyjemna. Dla obu. Byc moze w szoku cos sie kobiecie wymsklo - tez mnie to jakos specjalnie nie dziwi. To tak samo ludzkie, jak dzielenie sie takimi przezyciami na PUBLICZNYM forum internetowym. No dziewczyny, myslcie czasem, co wypisujecie w necie. Odrobine odpowiedzialnosci za slowo. Szczegolnie to napisane na forum publicznym, otwartym... Odpowiedz Link Zgłoś
kizdam47 Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 13:41 Byc moze w szoku cos sie > kobiecie wymsklo - tez mnie to jakos specjalnie nie dziwi. To tak samo ludzkie, > > jak dzielenie sie takimi przezyciami na PUBLICZNYM forum internetowym. Włąsnie ona podobnie to tłumaczy - była w szoku, nie mogła sobie z tym poradzić. Co dziwniejsze, poinformowane przez nią osoby mówią mi, żebym się jej nie czepiała, bo ona to bardzo przeżywa. ONA przeżywa... Więc może to ze mna jest coś nie tak? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 14:01 jesli jest osoba wrazliwa - to na pewno przezywa, bo to NIE JEST fajna towarzysko sytuacja. obie macie prawo te sytuacje przezywac tylko, ze ciagle wracajac do przeszlosci fundujecie sobie małe piekielko Tobie w ten sposob nie uda sie nigdy zapomniec o traumie aborcji jej - o traumie (albo nieprzyjemnosci) przypadkowego stania sie powiernikiem takiej tajemnicy (dla niektorych jest to naprawde straszna tajemnica, bardzo trudna do udzwigniecia, z uwagi na wyznawany swiatopoglad) nie mozecie zyc przeszloscia - co to tego nie mam watpliwosci uwazam, ze wiecej dobrego zrobilaby jakas ludzka rozmowa z kolezanka (ktora, jak sama napisalas czyta to forum) niz takie szczucie kolezanki na forum. No i jeszcze jedna dla mnie wazna rzecz - jesli przezywa, to chyba nie traktuje Ciebie jak smiecia tylko widzi Twoj osobisty dramat (ktory z racji tego, ze niechcacy sie dowiedziala o nim, stal sie rowniez jej udzialem). I to juz jest jakas podstawa to proby (o ile zechcesz ja podjac) normalnego porozmawiania. Bo z tego, co czytam, to raczej, w tej sytuacji rowniez nie rozmawiasz z ta dziewczyna, tylko rozmawiasz z innymi o niej. Czyli zachowujesz sie tak samo, jak ona sie zachowala. A rozmowa z kims o kims bez obecnosci tego kogos (czyli plotkowanie) a nie z tym kims bezposrednio, niezaleznie czy dotyczy to kwestii przypadkowo odkrytego faktu, ze ktos dokonal aborcji, czy tez dotyczy juz spolecznego konsultowania tego faktu z kims innym - rowniez na forum, ktore ta osoba moze przeczytac i w sytuacji, gdy tego typu post traci checia dokonania linczu na tej osobie, chocby bez podawania nicku - sa tak samo nieeleganckie. Bo niewatpliwie mamy tu do czynienia z towarzyskim fopa Dlaczego nie sprobujesz tego zalatwic na spokojnie, osobiscie, tylko robisz to nadal za pomoca forum? Na forum nie rozwiazuje sie problemow osobistych - na forum mozna popisac co najwyzej o pie..ch. Oczywiscie, nie musicie po tej rozmowie zostac przyjaciolkami. Ale wydaje mi sie, ze ludzie na pewnym poziomie zachowuja sie inaczej i przede wszystkim rozmawiaja, nie stawiajac innych w takiej sytuacji, w jakiej wlasnie te kolezanke postawilas. Rozmowa - przede wszystkim. Ale uwazam, ze obie powinnyscie sie przeprosic. Ty powinnas ja przeprosic za ten wystep na forum (jesli ta osoba czyta to forum), no i oczywiscie za to, ze przypadkowo ta dziewczyna przeczytala cos, na co na pewno nie miala ochoty. Ona Ciebie za za dlugi jezyk. Ale czy jesli ona przezywa te sytuacje (jesli tak twierdza kolezanki) to czy to "przepraszam" nigdy nie padlo? Jakos trudno mi w to uwierzyc, choc z drugiej strony rozne sytuacje zdarzaja sie w zyciu. Moim zdaniem bardzo zle rozgrywasz swoje osobiste dramaty. Ale to tylko moje zdanie, z ktorym nie musisz sie zgodzic... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 14:36 dopisuje, bo cos mi jeszcze przyszlo do glowy jesli ktos oglasza w necie (nie zapewniajac sobie animowosci i roznoczesnie podaje informacje, po ktorych latwo te osobe zidwentyfikowac) szczegoly zycia intymnego - mozna przyjac, ze ta osoba nie robi, z tego, co pisze, zadnej tajemnicy skoro pol Polski moze dyskutowac na temat zycia intymnego tej konkretnej, latwo identyfikowalnej osoby (ktora odziera siebie w necie z anonimowosci w taki sposob, ze latwo ja zidentyfikowac) - to byc moze kolezanka przyjela, ze nie zalezy Ci na zachowaniu dyskrecji inna sytuacja bylaby wtedy, gdybys sie jej zwierzyla z tego faktu i poprosila o zachowanie dyskrecji to, ze pisze tak brutalnie - nie znaczy, ze Ci nie wspolczuje - wspolczuje Wam obu. Ale sprawa byla od poczatku do konca zle przez Ciebie rozegrana. Nie widze roznicy pomiedzy wywieszeniem na slupie ogloszeniowym informacji "dokonalam aborcji" a wywieszeniem tego typu informacji w necie, na forum publicznym, pod nickiem, ktory pozwala Ciebie zidentyfikowac jako konkretną osobe (Ewe, Kasie, Marzene i te de) czy ona miala prawo to robic? skoro przezywa sytuacje - to wie, ze zle zrobila i z pewnoscia ona sama wie, ze nie miala prawa i zle zrobila - i do uzmyslowienia tego faktu nie potrzeba Tobie czterdziestu paru postow na tym forum, skoro ona doskonale wie, ze popelnila blad kurcze, masa rzeczy mi sie nie klei w tej historii Odpowiedz Link Zgłoś
kizdam47 Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 15:28 A wiesz co mi się nasuwa czytając Twoje posty? Że jakoś dziwnie łatwo ją rozgrzeszasz z oczywistego świństwa, które mi zrobiła. Wiem, że czyta to i boi się. Tak, boi się, że jej odpłacę pięknym za nadobne i po prosty przycisnę na klawiaturze kilka liter i cyfr, które złożą się na jej nicka. Obawia się kompromitacji, bo tutaj jawi się jako prawie święta żona i idealna matka, dodatkowo pokrzywdzona przez los i wszystkich wokół.Ja tez się obawiam na codzień. Bo podzielenie się swoim dramatem z kobietami, które przeżyły to samo i szukanie pomocy, chcociażby na forum ogólnodostępnym nie jest tym samym co napisanie biografii i wydanie jej pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Dziwi mnie, że udajesz, iż tego nie dostrzegasz. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 17:54 kizdam, wiesz, latwo rozgrzeszam ja ze swinstwa, ktore Tobie zrobila, jak i Ciebie nie potepiam z powodu aborcji, ktorej dokonalas a wiesz, jednak gatunkowo to sa to dwa swinstwa o roznej ciezkosci (przyjmuje, ze aborcja byla nielegalna a nie wynikajaca ze wskazan medyczynych czy tez wynikajaca z bycia ofiara przestgepstwa seksualnego). Odpowiedz Link Zgłoś
kizdam47 Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 15:17 Dla Twojej wiadomości Yenna - przeprosiłą mnie już za to, ze wygadała - 2 lata temu. I co? Po prostu kilka miesięcy temu znów to zrobiła. Zastanawia mnie, dlaczego ją rozgrzeszasz? Czyżbyś szczyciła się podobną powściągliwością? Do dzisiaj mnie zastanawia jedno: dlaczego gdy mnie zidentyfikowała nie przyszła (czy zadzwoniła) i powiedziała wprost: słuchaj Magda, przeczytałam to i tamto, zorientowałam się, że to ty, ewentualnie własny komentarz...Ale ona najpierw powiedziałą to naszej "współlokatorce", 10 minut poóźniej pobiegła (dosłownie) 2 pokoje dalej do innej koleżanki. Ja o całej sprawie dowiedziałam się od tej pierwszej poinformowanej. Tamta zaczęłą przepraszać, ale nie mogła wytrzymać długo - cóż, w zasadzie mogłam się spodziewać tego. A rozmowa z kims o kims bez obecnosci tego kogos (czyli plotkowanie) a nie z > > tym kims bezposrednio, niezaleznie czy dotyczy to kwestii przypadkowo odkrytego > > faktu, ze ktos dokonal aborcji, czy tez dotyczy juz spolecznego konsultowania > tego faktu z kims innym - rowniez na forum, ktore ta osoba moze przeczytac i > > w sytuacji, gdy tego typu post traci checia dokonania linczu na tej osobie, > chocby bez podawania nicku - sa tak samo nieeleganckie. > > Bo niewatpliwie mamy tu do czynienia z towarzyskim fopa > > Dlaczego nie sprobujesz tego zalatwic na spokojnie, osobiscie, tylko robisz to > nadal za pomoca forum? Już odpowiedziałam na Twoje pytanie. >Ty powinnas ja przeprosic za ten wystep na forum (jesli ta osoba czyta to > forum), no i oczywiscie za to, ze przypadkowo ta dziewczyna przeczytala cos, na > > co na pewno nie miala ochoty. No to już mnie nie rozśmieszaj proszę) Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 17:44 > Dla Twojej wiadomości Yenna - przeprosiłą mnie już za to, ze wygadała - 2 lata > temu. I co? Po prostu kilka miesięcy temu znów to zrobiła. i nalezalo z nia o tym od razu porozmawiac. Zrobilas to? Chodzi mi o rozmowe w 4 oczy a nie takie gierki na poziomie 13-latki na forum, jakie teraz uprawiasz. kizdam, powiedz mi, czym sie rozni to, co ona zrobila od tego, co teraz Ty robisz? niczym. Wiec dlaczego pytasz, czy miala prawo? Nie miala prawa tak jak Ty nie masz prawa (moim zdaniem) robic tego, co robisz - plotkowac na jej temat z kolezankami czy obmawiac ja na forum. Takie rzeczy dorosli ludzie rozwiazuja podczas rozmowy w 4 oczy. dla mnie Twoja postawa jest skrajnie niedojrzala - net to net. Tak. To tylko net (celowo nawiazuje do mrozkowskiego "to tylko Edek" z "Tanga"). Jesli cos sie rzuca w eter i nie zapewnia rownoczesnie sobie anonimowosci (mysle o nicku na jeden raz) - to mozna miec do siebie tylko i wylacznie pretensje, jesli cos wycieknie, ktos nas rozpozna i pusci sensacje dalej (pomijam juz ocene danej kolezanki, chodzi mi o pewne mechanizmy samoobronne, ktore powinien miec kazdy piszacy o intymnych sprawach w necie). Bo ludzie reaguja roznie. A tak mi sie wydaje i tak czuje przez skore, ze za swoja aborcje obwiniasz te kolezanke. Nie, to byl Twoj blad. Tak jak i Twoim bledem bylo bezmyslne wyklepanie i wywieszenie calej Twojej historii do wgladu dla polowy Polski na publicznym, ogolnodostepnym forum pod nickiem, pod ktorym mozna bylo Cie latwo rozpoznac... I powiem cynicznie- jesli nawet nie ona by Cie rozpoznala, to ktos inny by rozpoznal - nie wtedy, ale byc moze dzis, byc moze za 2 lata. Bo osob korzystajacych z netu przybywa. A i to forum jest chyba najwiekszym w Polsce, wiec i prawdopodobienstwo "bycia nakrytym" przez przypadkowego znajomego jest ogromne. A juz straszenie podaniem nicka tej osoby - no comments. Jesli wymaga sie od kogos zachowania klasy, to samemu tez trzeba zachwywac sie od poczatku do konca fair. Chyba, ze uznajesz chwyty ponizej pasa - ale wtedy ten post pt" czy ona ma prawo" jest niepotrzebny. Tak jak ona nie miala prawa (napisalas, ze kolezanki mowia, ze ona bardzo przezywa swoj blad, prawda? czy dobrze zrozumialam?), tak i Ty nie masz prawa sie tak zachowywac. Mysle, ze sie po prostu nakrecasz tym watkiem i podlewasz swoja nienawisc do tej kolezanki. Zamiast jakos konstruktywnie podejsc do tematu i POROZMAWIAC z ta osoba, a nie prowadzic takie gierki na forum. Nie musicie byc przyjaciolkami. Nie musicie sie nawet kolegowac. Ale tego typu rzeczy zalatwia sie w 4 oczy, rozmawia sie - fakt, do tego trzeba jednak wykazac sie pewna odwaga - tej nie trzeba przy straszeniu, ze te dziewczyne wskazesz. Takie konstruktywne rozwiazanie problemu byloby miara Twojej dojrzalosci. I chyba cos takiego, dla Twojego samopoczucia, bym na Twoim miejscu rozwazyla. Bo szczucie kogos na forum nie rozwiaze Twojego problemu - on nadal bedzie - a im bardziej podsycany, tym wiekszy i z postu na post coraz bardziej traumatyczny - rowniez dla Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 17:45 i na tym koncze swoje uczestnictwo w tym watku - jakos zniesmaczyly mnie te grozby... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 16:56 > A kto rozsądny wypisuje takie intymne rzeczy o sobie w necie? (i w taki sposob, > > zeby dac sie rozpoznac?!) mylisz dwie sprawy albo usilujesz osobe, ktora ma zbyt dlugi jezyk w sposob pokretny wybielic Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 18:12 rita, mi nie chodzi o wybielenie kogos, tylko o to, ze mnie taki brak instynktu samozachowawczego po prostu poraza moze dlatego, ze z netu korzystam naprawde bardzo dlugo (z 10 lat) i zdążylam sie na wiele rzeczy w tym necie napatrzec i cholera - jakos nigdy nie mialam zludzen co do faktu, ze net zapewnia anonimowosc. Nie, nie zapewnia. Tam, gdzie sie podaje jakiekolwiek szczegoly zycia prywatnego - istnieje ryzyko, ze sie zostanie rozpoznanym. A jesli nie po tych szczegolach, to po IP komputera, z ktorego korzystamy przy surfowaniu po necie. i powtarzam pytanie: do kogo moglabym miec pretensje, gdybym opublikowala na forum publicznym post dotyczacy na przyklad mojego zycia seksualnego, na ktory natrafiliby moi studenci (iprzypadkiem by mnie rozpoznali i mieliby uzywanie?) do studentow? nie, do sibie - bo JA jestem dorosla i JA ponoszze konsekwencje tego, co wyniknie po takim bezrozumnym chlapnieciu na publicznym forum tego, co intymne zwlaszcza wowczas, gdy cholery nie chcialabym, zeby bylo to skojarzone z moją osobą. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 18:24 > rita, mi nie chodzi o wybielenie kogos, tylko o to, ze mnie taki brak instynktu > > samozachowawczego po prostu poraza mnie tez poraża, ja rowniez korzystam z netu dosc dlugo, a z tego forum juz chyba z 7 lat i rozne rzeczy widzialam...rozne rzeczy tu sie dzialy i przenosily sie na real- tym niemniej to wszystko to dwie odrebne sprawy, ktorych nie nalezy laczyc, a przynajmniej nie w ten sposob- zalozycielka watku nie powinna pisac o swoich intymnych sprawach w spoosb ulatwiajacy namierzenie, ale to, ze juz opisala w taki, a nie inny sposob swoja historie, w zaden sposob nie usprawiedliwia osoby, nie daje jej moralnego prawa, by to wyciagnac do reala i trabic o tym wszem i wobec- to jest jakies takie niskie i brudne... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 18:30 tylko widzisz, rozni ludzie maja rozne podejscie do wlasnej intymnosci sa kobiety, ktore otwarcie przyznaja sie, ze dokonaly aborcji (ich prawo, prawda?), sa takie, ktore ten fakt chca ukryc przed calym swiatem czy jesli komus nie zalezy na zachowaniu anonimowosci w sieci przy tego typu zwierzeniach, nie pozwala przyjac (przynajmniej do czasu konfrontacji z tą osobą) zalozenia, ze ta osoba nie kryje sie z tym faktem? Dlaczego czytajac wyznania osoby, ktora mi podaje prawie swoje dane osobowe w necie mam przyjac, ze ona to robi w tajemnicy, ukradkiem, an onimowo - skoro tej anonimowosci nie zachowuje? i pewnie o przyjecie takiego zalozenia tutaj chodzi mysle, ze Autorka lepiej by zrobila rozwiazujac te sprawe realnie a nie na forum - bo to nie jest rozwiazanie. Tak jak mail czy rozmowa przez gadu nie ma tak osobistego charakteru jak np zwykla rozmowa telefoniczna. Nie ta jakość po prostu. Net nie sluzy do zalatwiania tego typu spraw. Ani nie powinien sluzyc do takich gierek na forum. Ale to moje zdanie (z ktorym niekoniecznie musicie sie zgodzic) Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 18:40 > czy jesli komus nie zalezy na zachowaniu anonimowosci w sieci przy tego typu > zwierzeniach, nie pozwala przyjac (przynajmniej do czasu konfrontacji z tą > osobą) zalozenia, ze ta osoba nie kryje sie z tym faktem? Dlaczego czytajac > wyznania osoby, ktora mi podaje prawie swoje dane osobowe w necie mam przyjac, > ze ona to robi w tajemnicy, ukradkiem, an onimowo - skoro tej anonimowosci nie > zachowuje? o ile ktos sie nie oflaguje i w ten nie dzieli swoimi sekretami przed swiatem, zawsze domniemuje, ze niekoniecznie to, co uslysze moge rozpowszechnic... a co do animowoscie w necie- niekoniecznie kazdy musi sobie z tego zdawac sprawe, ze takie cos jak anonimowosc w necie nie istnieje- w koncu ukrywamy sie pod nikami- wiec pozory jakies sa, podejrzewam. Odpowiedz Link Zgłoś
soemi Re: Plotkara 30.04.07, 14:35 Moim zdaniem nie ma prawa, to była Twoja decyzja i to jak najbardziej osobista. A jeszcze rozpowiadanie w pracy o tak prywatnych sprawach to przekroczenie wszelkich granic. Nie nazwałabym tych "osób" Twoimi koleżankami i rozprawiłabym się z nimi w cztery oczy bez skrupułów. PS Jestem przeciwko aborcji. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Plotkara 30.04.07, 14:40 soemi, tylko ze jaka masz pewnosc, ze ta kolezanka wiedziala, ze autorce postu zalezalo na dyskrecji, skoro tak niemadrze oglosila fakt dokonania aborcji na publicznym forum? i pisze to nie dlatego, ze jestem wrogiem aborcji (bo nie jestem) jestem po prostu wrogiem bezrozumnego korzystania z netu i slepiej wiary w totalna anonimowosc. Tudziez braku dojrzalosci i wziecia odpowiedzialnosci za to, co sie samemu wypisuje na powszechnie dostepnych forach internetowych - gdzie kazdy moze przeczytac o tych naszych najwiekszych dramatach, tajemnicach - czyli tych rzeczach, przy ktorych na tej dyskrecji nam zalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Plotkara 30.04.07, 17:06 > soemi, tylko ze jaka masz pewnosc, ze ta kolezanka wiedziala, ze autorce postu > zalezalo na dyskrecji, skoro tak niemadrze oglosila fakt dokonania aborcji na > publicznym forum? nie musiało jej zależeć na dyskrecji czym innym jest fakt, że owa koleżanka się dowiedziała a czym innym, jej chamskie, plotkarskie zapędy nie przyjmuję do wiadomości argumentu, że rozgadała, bo tak nią wstrząsnęło to co przeczytała - skoro wstrząsnęło i miała pod bokiem główną bohaterkę, mogła "na żywo", u źródła, podzielić się swymi wrażeniami plotkarstwo jest plotkarstwem i tyle, zawsze wiąże się z niską kulturą - nie ma co tego tłumaczyć i szukać szarości Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 14:54 oczywiscie, ze nie- nie ma takiego prawa ze wzgledow moralnych Odpowiedz Link Zgłoś
asientos proponuję zakup kontrolowany 30.04.07, 16:42 na forum puść jakiś "sensacyjny temat" wyssany z palca i poczekaj aż się babsko skompromituje. Teraz odpowiedź na pytanie zasadnicze: to czy miała prawo zależy od tego jaką jest osobą, to juz kwestia jej kultury itd. Sama rozpoznałam kuzynkę i nie rozpowiadałam o jej problemach, nie ripostowałam ostro jej wypowiedzi tylko traktowałam jak normalną wirtualna osobę. Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 do yenna_m 07.05.07, 14:41 Ło rety, co Ty wypisujesz kobieto! Zaliczylam lekka podlamke, no ale ja tylko po maturze jestem, wiec moze nie mam tej wielopoziomowej swiadomosci, ktora Tobie daja studia prawnicze,tak? Zaiste adepci prawa adwokatami diabla sa. Przykro mi bylo czytac jak osadzasz autorke i robisz z niej naiwna idiotke, ktora samam sobie winna a nie odpowiadasz konkretnie na jej pytanie. Znam pare kobiet, ktore maja swoje lata, niezla pozycje zyciowa i zawodowa i mimo tego, portafia byc naiwne i robic glupoty. A naiwnosc i nieradzenie sobie z emocjami i ze soba, to jeszcze nie jest powod do osobistych wycieczekw strone kizdam47. Byc moze dowodzenie za wszelka cene prawdziwosci zasady, ze kazdy kat jest ofiara, a kazda ofiara katem, przyslonilo Ci ludzki aspekt poruszanej tu sprawy. Dla mnie wazniejsza jest autorka postu i JEJ (a nie kogos innego)osobista tragedia i trauma, do ktorej niby-kolezanka doklada kolejna porcje nieprzyjemnosci i kiepskiej atmosfery. Rany Julek, niedlugo napiszesz, ze autorka postu, zneca sie nad swoja znajoma, zatruwa jej zycie, ma kamienne serce nie widzac jak tamta przezywa itp.podobne bzdury. Litosci! Wole sie kierowac w zyciu wspolczujacym sercem niz nieodparta logika. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: do yenna_m 07.05.07, 15:43 selavi, po pierwsze - uwazam, ze kazdy jest kowalem swego losu tu nikt nikomu nie jest katem a autorka placi jedynie za wlasna glupote oczywiscie, nie przecze, ze zachowaniu kolezanki brak bylo elegancji - jednak ludzie to tylko ludzie i czasami wypadaloby pomyslec pietnascie razy, zanim sie cos powiesi w necie selavi, a Ciebie te moje studia prawnicze bola, czy jak? bo tutaj, z tego, co pamietam nie pisalam o studiach prawniczych, a jedynie o pewnym braku rozsadku,z ktorym sie w sieci spotykam od dawna (a korzystam z netu od prawie 10 lat, jak juz gdzies w tym watku napisalam) niestety - za glupote czesto placi sie wysoka cene - i niestety, tego piwa sobie sama dziewczyna nawazyla (nawarzyla?) - przeciez nikt jej nie kazal obwieszczac calemu swiatu pod nickiem, pod ktorym latwo ja bylo namierzyc, na forum publicznym w dodatku, ze zrobila to, co zrobila i zżymam sie na katastrofalna glupote (jesli moge tak to ujac) Autorki, ktora uwierzyla w to, ze jest anonimowa w sieci mysle, ze z takie trudne problemy (jesli absolutnie nie chcemy, zeby ktos nas w necie rozpoznal - chocby po IP - tu dygresja do piszacych z pracy) rozwiazywac u psychologa no, chyba, ze nie zalezy nam totalnie na dyskrecji - bo wlasnie taka jest/moze byc cena forumowania Odpowiedz Link Zgłoś
kizdam47 Re: do yenna_m 07.05.07, 23:38 Też jestem prawnikiem Natomiast nie korzystam z netu od 10 lat, tylko znacznie krócej. Jeszcze jakiś czas po opisaniu mojej historiii nie maiłam pojęcia, co to jest IP. Szukałam pomocy - wielka szkoda, że po fakcie, nie przypuszczałam, że ktoś będzie się zabawiał w śledzenie mnie. Tym bardziej w rozpowiadanie tego na prawo i lewo. No ale ktoś musi być oryginalny i skupić się na mojej głupocie, zgrabnie omijając fakt chamskiego plotkowania. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: do yenna_m 08.05.07, 13:11 dyskusja między Tobą a Yenną przypomina mi dysputę na temat gwałtu na czternastolatce - wyszło na to, że dziewczyna sama jest sobie winna, bo znalazła się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze tak, jak w tamtej sprawie uważam, że bez względu na okoliczności nikt nie miał prawa jej tknąć, tak teraz uważam, że bez względu na sposób ujawnienia informacji o Tobie koleżanka nie miała prawa rozpuszczać języka na prawo i lewo, po prostu nie i już jedna uwaga tylko - należało to załatwić innymi metodami, nie publicznym linczem (chociaż nie powiem, żeby mnie to - w Twojej sytuacji - nie korciło) Odpowiedz Link Zgłoś
hancik5 Re: czy ona ma prawo to robić...? 07.05.07, 15:08 Wiem, o której koleżance piszesz, bo pamiętam, że dawno o tym napisałaś na forum o aborcji. Od tamtej pory ja zmieniłam o niej właśnie swoje zdanie....Tak się nie robi.Mimo, że lubiłam czytać jej posty, wydawała mi się sympatyczna, ale coś takiego !!!! Jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji, ale nigdy w życiu nie opowiadałabym takich informacji innym osobom.To są niezwykle delikatne i nieraz dramatyczne sytuacje. Trzymaj się kizdam ! Odpowiedz Link Zgłoś
agastrusia Re: czy ona ma prawo to robić...? 07.05.07, 15:57 Niezależnie od tego jaki kto ma pogląd na aborcje to mimo wszystko jest to na tyle intymna sprawa, że nie powinna być ona przedmiotem pracowniczych dysput czy koleżeńskich ploteczek - owa "koleżanka" poprostu nie wykazała minimum taktu i na twoim miejscu porozmawiałabym z nią i uświadomiła to i owo. Odpowiedz Link Zgłoś
jktasp Re: czy ona ma prawo to robić...? 08.05.07, 09:49 Cóż, czasem takie zachowanie jest wynikiem bezradności. Są osoby, dla których aborcja jest czymś najochydniejszym na świecie,bo brutalną śmiercią zadaną niewinnemu maleństwu. Jeśli okazuje się, że zrobiła to osoba z bliskiego otoczenia, którą się raczej lubiło i nie podejrzewało się o to, to grunt się usuwa spod nóg. Może stałaś się dla niej wrogiem nr 1, może się starać Ci zaszkodzić jak najbardziej, co gorsze może upleść sieć intryg wokół Ciebie z tej podświadomej złości. Może to, to. Jęzorów ludzkich nie ukrócisz, jeśli Cię zniesławi to masz podstawy prawne iść z tym do sądu, ale najlepiej to chyba z nią pogadać. Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: czy ona ma prawo to robić...? 08.05.07, 13:04 yenna_m napisała: >...szczucie kogos na forum nie rozwiaze Twojego problemu - on nadal bedzie - a > im bardziej podsycany, tym wiekszy i z postu na post coraz bardziej > traumatyczny - rowniez dla Ciebie. No właśnie...A może to próba poprawy własnego samopoczucia? Jestem zła, bo dokonałam aborcji ale moja koleżanka jest jeszcze gorsza, bo opowiada o tym na prawo i lewo? Skoro to tak boli, to znaczy, że autorka wątku nadal nie uporała się z przeszłością i własną wartość mierzy tym jak ją oceniają inni…Pewnie w emocjach trudno czasami przewidzieć konsekwencje własnych poczynań ale zgadzam się z Yenną, że niestety nadszedł czas zebrania owoców własnej głupoty i niefrasobliwości. I nie mam na myśli aborcji tylko fakt „wiwisekcji” na forum publicznym…. Co da teraz publiczne potępienia gadulstwa koleżanki? Jest mnóstwo ludzi którzy gonią za sensacją i żyją życiem innych i tego nikt im nie może zabronić…. Odpowiedz Link Zgłoś
joasia1234 Re: czy ona ma prawo to robić...? 08.05.07, 13:36 Nieważne, czego dotyczyła sprawa. "Koleżanka" nie miała prawa omawiać twoich prywatnych spraw z osobami postronnymi - nie miała prawa moralnego. To zwykłe plotkarstwo i szukanie sensacji. I brak kultury. Co to za usprawiedliwienie, że tak ją to dotknęło? Że się przejmuje? Bzdura. Takich ludzi niestety nie brakuje. Trzeba ich omijać z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś