Dodaj do ulubionych

Mam już dosyć...Teściowa

25.04.07, 21:30
Postanowiłam tutaj napisać, bo już sama nie wiem, czy to ze mną jest coś nie
tak, czy z kimś innym...
Ale po kolei.
Tak się jakoś złożyło, że tymczasowo musieliśmy zamieszkać u rodziców mojego
męża. I tu zaczyna się problem- teściowa jest osobą, która wszystko robi
najlepiej- gotuje, sprząta, wychowuje dzieci/wnuki...Przykłady można mnożyć-
my na kazdym kroku mamy zaznaczane, ze robimy źle. Najgorsze jest to, że robi
to w obecności naszego dziecka...A jemu to bardzooo odpowiada: "zabawa w
dobrego i złego policjanta", tylko, ze my- rodzice jesteśmy zawsze po tej
złej stronie...Niestety.
Razem z mężem wychowywaliśmy dotąd nasze dziecko w sposób, który wydawał nam
się odpowiedni, nie twierdzę, że nie popełniamy błędów(każdy z nas ma
przecież do nich prawo, prawda?), ale wydaje nam sie, że synek nam rośnie na
szczęsliwego, radosnego człowieczka...Przynajmniej tak było do tej pory- w
tej chwili dziecko czuje atmosferę w domu(trudno jej nie zauważyć- ja już z
nerwów"zgubiłam 4 kg- najlepsza dietatongue_outPP)Staram sie jak mogę być jak
najdłużej z synkiem poza domem, niestety wieczorami trzeba do "domu" wracać...

Z natury jestem osobą w miarę spokojną, wszystkie emocje gromadzę w sobie,
ale czasami nie daję już radysad((
Przykład z ostatniego dnia( w ciągu 1,5 godziny spędzonej w domu)
1.Dlaczego nie założyłaś mu rajstop- przecież jest za zimno!!!
2. Dlaczego on jeszcze nie śpi??? Przecież już ta godzina...!!!
3. Jak ty mu zrobiłaś kolację, przecież on wam tego nie zje!!!
4. Posmaruj mu więcej masłem- przecież tak się nie robi dziecku kolacji!!!
Tych przykładów jest cała masa...
A właśnie przed chwilą usłyszałam, że dziecku trzeba ustąpić, żeby tak nie
płakało- bo sąsiedzi zadzwonią po policję...Jak ty- matka mozesz wytrzymać
taki płacz swojego dziecka???
No więc jestem jeszcze wyrodną matką, świetnie.

Nie wiem, może to wszystko przedstawiłam chaotycznie, ale juz po prostu nie
daję rady...
Pocieszcie mnie(albo i nie...) Może nie mam racji i faktycznie robię wszystko
źle???- Uwage mam zwracaną nawet przy np. obieraniu ziemniaków, czy robieniu
kotletów...A przecież jak mieszkaliśmy sami(mąż, dziecko i ja)to jakoś z
głodu nie umarliśmy...Teraz to się zastanawiam nawet, że to chyba cud jakiś...

Pozdr. Was sredecznie i czekam na Wasze odpowiedzi

Obserwuj wątek
    • l.e.a Re: Mam już dosyć...Teściowa 25.04.07, 21:53
      a dlaczego się nie wyprowadzicie ? będziesz mieć piekło nie dom i rodzinę sad
      • lazania3 Re: Mam już dosyć...Teściowa 25.04.07, 22:08
        wiesz co,jak czytałam Twój wątek to pomyślałam sobie,że chyba jesteśmy
        szwagierkami bo mamy jedną teściową,tylko,że ja na szczęście już z moją nie
        mieszkam,ale i tak umila mi życie.
        • katarzyna.bn Re: Mam już dosyć...Teściowa 01.05.07, 12:06
          Mieszkam z tesciowa juz 3 lata. Moja teściowa co jakiś czas ma takie akcje..
          teraz na przykład już w ogóle się nie odzywa, ale za jakis czas pewnie znowu to
          nastąpi.. i te wszystkie stwierdzenia ze to nie tak sie robi, nie tak sie
          postepuje tez wysluchiwalam.. moja metoda na to jest zawsze taka sama..
          wyslucham.. ale i tak po swojemu robie. Chwala Bogu ze nie nastawia dziecka
          przeciwko mnie.
    • lucerka Re: Mam już dosyć...Teściowa 25.04.07, 22:06
      Czy zakomunikowalas tesciowej jak sie czujesz z jej "blogoslawionymi" radami? Bo
      jesli nie to ona pewnie chce jak najlepiej tylko ze sie nieco zapedzila....i
      nawet nie ma pojecia, ze cos robi nie tak.
    • brak.polskich.liter Re: Mam już dosyć...Teściowa 25.04.07, 22:31
      Nie ma to jak uroki wspolnego mieszkania z rodzicami/tesciami. Nie napisalas nic
      o tym, jak sie ukladaly Wam stosunki z rodzicami meza przed wspolnym
      zamieszkaniem. Bylo git, a skopsalo sie pozniej? Tak czy inaczej, optowalabym za
      wyprowadzka, czasowym zamieszkaniem chociazby w wynajetym pokoju - gdziekolwiek,
      byle sie od tesciow w tyrbie 24/7 uwolnic.
      W miedzyczasie musicie oboje z mezem ustawic tesciowa do pionu. Babka przekracza
      wszelkie granice, a to, ze mieszkacie chwilowo u niej, nie upowaznia do
      ustawicznego pouczania i udzielania niechcianych przez nikogo rad. Musicie to
      ukrocic nie tylko dlatego, ze truje Wam dupe, ale dodatkowo Wasz synek oglada
      rodzicow strofowanych przez babcie jak para przedszkolakow i zagonionych do kata.
      Slowo klucz - asertywnosc.

      > 1.Dlaczego nie założyłaś mu rajstop- przecież jest za zimno!!!

      Uwazam, ze jest wystarczajaco cieplo/Wybaczy mama, ale nie prosilam o udzielanie
      mi rad/Prosze sie nie wtracac

      > 2. Dlaczego on jeszcze nie śpi??? Przecież już ta godzina...!!!

      Pojedzie spac wtedy, kiedy to my zadecydujemy/Niech mama sie nie wtraca

      > 3. Jak ty mu zrobiłaś kolację, przecież on wam tego nie zje!!!

      To nie mamy sprawa, jak zrobilam kolacje/niech sie mama nie martwi/nie zycze
      sobie pouczania/nie zycze sobie wtracania sie

      > 4. Posmaruj mu więcej masłem- przecież tak się nie robi dziecku kolacji!!!

      Prosze nie udzielac mi rad w ten sposob/martwi sie mama zupelnie niepotrzebnie/ itd

      Jesli bedziesz twardo obstawac przy tym, ze to jednak WY z mezem decydujecie, co
      maly zje/wypije/o ktorej pojdzie spac/co zalozy/etc i nie dacie sie wyprowadzic
      z rownowagi, byc moze tesciowa szybko pojmie, gdzie jest jej miejsce w szeregu i
      ze szkoda pradu na pouczenia.


    • vanilla_sky7 Re: Mam już dosyć...Teściowa 25.04.07, 22:36
      ja zawsze mówię że mieszkanie na kupie, z teściami zwłaszcza, przeważnie kończy
      sie konfliktami. Do tego dochodzi jeszcze przekonanie teściowej o swojej
      nieomylności, niechęc do zmieniania swoich nawyków. A nie macie możliwości
      zamieszkania oddzielnie? Wspominasz że już mieszkaliscie sami?
      • silvik Re: Mam już dosyć...Teściowa 26.04.07, 10:03
        " A nie macie możliwości zamieszkania oddzielnie? Wspominasz że już
        mieszkaliscie sami?"
        Mieszkaliśmy sami, ale sprzedaliśmy nasze mieszkanie i na czas budowy
        zamieszkaliśmy u teściów.
        Nie wiem, może z jednej strony było to głupie(spokój w domu= rzecz bezcennasmile,
        z dugiej jednak strony dom z ogródkiem= moje i męża marzenie od kiedy tylko
        pamiętam...Staram się zaciskać zęby i unikać jej towarzystwa, ale niestety nie
        zawsze jest to możliwewink
        A rozmowy na wspomniane tematy- kończą się stwierdzeniem: bo ja jestem
        przewrażliwiona! Hihi zabawne- ja po prostu potrafie słuchać i obserwować...I
        jeżeli na każdym kroku mam powiedziane, ze coś robię nie tak(czy mój mąż) to
        nie uważam siebie za osobę przewrażliwioną...
        Dzięki za Wasze odpowiedzi, cieszę sie, że nie jest wg Was jeszcze ze mną tak
        źlesmile
        Pozdrawiam serdecznie!
        • ledzeppelin3 Re: Mam już dosyć...Teściowa 26.04.07, 10:15
          Zaraz Ci Kółko Dobrych Synowych napisze, że wszak jesteś w domu "mamy", a więc
          nie masz nic do powiedzenia, szczególnie na temat wychowywania własnego
          dziecka;P i że "mama" robi to wyłącznie z troski tongue_out i jeszcze, ze ma prawo do
          wnusia, a Ty jesteś zaborcza, zazdrosna i masz problem ze sobątongue_out
    • weronikarb Re: Mam już dosyć...Teściowa 26.04.07, 10:20
      Silvik no coz musi w kolo powtarzac jak mantre tesciowej - do tej pory tak
      zylismy, przezyjemy i nstepne lata, takze chyba nie jest tak zle

      A z tym ubieraniem to moja przebija tu chyba wszystkie.
      Obecnie tesciowa zajmuje sie 3,3 l. wnuczka bo rodzice wyjechali na 3 lata do
      Irlandii i widze jak potrafi przegrzac babcia dziecko.
      W zeszla sobote na dworze chlodno, ale moj np. ubrany w cinka bluzke plus
      wiatrowka aby chronila od wiatru (bo ten byl zimny glownie), cienka czapka na
      uszach i spodnei, tesciowa wychodzi z mala do kosciola i ona ubrana: czapka,
      szalik rekawiczki zimowe, kurtka, spodnie - co podspodem niewiem, wczoraj na
      dworze w cineniu moj termometr pokazywal 22 stopnie moj ubrany krotkie spodenki
      i krotka koszulka, mala sweter i spodnei polarowe grube. Na tescxiowej "czy on
      nie zmarznie" powiedzialam "czy ona sie nie zapoci?"
      • rauxa opracuj stategie 26.04.07, 19:53
        mysl logicznie, zimno i dla dobra swojej rodzinki, czyli ciebie, meza i
        dziecka, trzeba sie zabawic w Alexis z Dynastii.. od twojego charakteru zalezy
        w jakim natezeniu, podpowiadam z mojego doswiadczenia:
        poznac tesciowa, przeanalizuj na spokojnie i bez emocji jej charakter i reakcje,
        najczesciej sa to kompleksy, jakas tam przeszlosc, strach ze ta mloda okaze sie
        lepsza gospodynia, mama, kobieta, zona etc etc (jestesmy tylko ludzmi)
        nie tlum gniewu, jezeli zwraca ci uwage która cie zagotowuje w srodku
        odpowiedz, ale bez zlosci ani emocji.. to one pokazuja tesciowej ze zabolalo i
        ze jej strategia dziala, im bardziej pozwalasz sie prowokowac tym bardziej nie
        sa to twoje reguly,(i pewnego dnia wybuchniesz jak supernova)
        konsekwencja, zdecydowanie, spokój, jesli krytykuje cie przed dzieckiem lub
        innymi osobami to latwy przypadek, czuje sie zagrozona w swojej wladzy i
        niepewna siebie... zareaguj spokojnie.. pokaz ze szanujesz przeciwnika nawet
        jesli ona nie szanuje ciebie... odpowiedz na krytyke na osobnosci.. zawstydz
        bez zawstydzania, podaj swoje warunki.. ze sobie nie zyczysz.. nie chcesz.. etc
        etc
        badz sprawiedliwa, nie atakuj jak wsciekly piesek nawet jesli ciebie tak
        atakuja,
        i bardziej podstepnie - poznaj ja, poogladaj razem jakas telenowelke, zapros na
        kawe, zapytaj o jej przyjaciólki, jak bedziesz na zakupach kup jakas drobnostke
        dla niej lub domu.. pokaz ze nie chcesz atakowac jej terenu, ale wymagasz
        szacunku na twoim polu.. i ze rozumiesz ze to jej dom i nie masz zamiaru nim
        zawladnac..
        kiedys bylam zalamana moja tesciowa.. teraz jest ok.. glównie dzieki mojej
        pracy, widze tez ze ona pozytywnie odpowiedziala na moje starania zycia w
        pokoju (zorientowala sie ze ulubiony synek jednak zalozyl rodzine i dba tez o
        inna kobiete),a nie nalezy oj nie do latwych osóbek.. naryczalam sie i
        nawkurzalam, w koncu osiagnelysmy status stalego zawieszenia broni, z malymi
        wyskokami ale generalnie buzi buzi i rózowawo... powodzenia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka