Akcja w piaskownicy...

26.04.07, 10:41
Muszę się wygadać...
Byłam wczoraj w piaskownicy ze swoim maluszkiem 2 lata i 3 miesiace. Chodze z
nim codziennie jak tylko zrobiło się ładnie. Lepił babki, kopał dołki
oczywiscie nie swoimi zabawkami. ( no i jedna pani zaczęła się zbierać z
synkiem do domku i dzieciaczek zbierał swoje zabawki).
Tłumacze synkowi,ze ma oddac łopatkę bo chłopczyk idzie do domu i tu leży
jego taka sama łopatka. Oczywiście na nic moje tłumaczenia. Więc zabrałam
łopatkę z reki mojego syna i tu zaczęła się cała akcja.
Normalnie bunt 2 latka udeżył ze wzmożoną siła. Młody rzucił się na ten
piasek i zaczął potwornie ryczeć. ( ten kto to przechodził to wie o czym
mówie)
Więc mówie do niego spokojnie,ze ma się uspokoic bo pójdziemy do domu a tu
jeszcze gorzej. Wiec czekam spokojnie jak ten napad minie.( tak jak było w
Super Niani).
I mój Mały leżąc na tym piachu chwycił wiaderko i rzucił , dostała 6 letnia
dziewczynka w ręke. Podbiegłam do niej i przeprosiłam,a ta tak się
rozryczała. I wtedy mamuska skoczyła na mnie.
CYT" Że moja córka nie ma gdzie się bawić,ze ciagle płacze w piaskownicy i ze
wczoraj jakis chłopiec osybał ja piaskiem a dzisiaj dostała wiaderkiem."
I jeszcze taki tekst powiedziała do swojej córki,ze chłopczyk nie chciał
Ciebie uderzyc tylko mamusia chłopca chciała.
I wtedy sie we mnie zagotowało.
Nie wytrzymałam,
Powiedziałam kobiecie,ze niech sobie przychodzi kiedy nie bedzie dzieci albo
kupi sobie własną piaskownice i tam jej córka bedzie miała swiety spokój.
I powiedziała,ze chyba tak bedzie musiała zrobić.
Co za wstrętne babsko, samej mi było głupio zachowaniem mojego syna,ale teraz
przechodzi bez ten bunt i musze czekac az to minie. A w piaskownicy zawsze
dzieci o coś płaczą ,czy sobie cos zabierają czy się sypia itd.
I powiedziała,ze nie umię wychowac własnego dziecka i z takim to się siedzi w
domu.
A ja na to widzac,ze ma jesze takiego maluszka na rękach ,zyczyłam jej
takiegio buntu 2 latka.
Było mi naprawde bardzo przykro. Bo synek bawił się ładnie. A takie napady to
ma ale nie za często. Teraz już coraz rzadziej. Ale wczoraj to był koszmar.
Potem podeszły do mnie inne babki i mówiły,ze juz przez to przechodziły i, ze
u nich było jeszcze gorzej i ze mam sie nie martwic.I nerwy mi pusciły i łzy
jak grochy leciały.
Tak mnie to babsko wyprowadziło z równowagi.
Mimoza jedna, co za kobiety,same mają dzieci,fakt jedne dzieci sa
grzeczniejsze a inne maja diabła za skórą. Ale staram sie tłumaczyc co wolno
a czego nie mozna robić. Ale przy takiej rozpaczy moje gadanie na nic się
zda. Więc musze czekac az się uspokoi i nerwy mu przejdą.
Ale się wygadałam...
A wy co o tym myślicie...
Czy wasza młodzież tez robi Wam takie przedstawienia w miejsca publicznych i
jak reagujecie, faktycznie czekacie czy bieżecie rzucajaco- wijącego sie
dzieciaka na rece.

Pozdrowienia
Hondzia i Michałek ur. 28.01.2005
    • sir.vimes Mimoza to ty jesteś.... 26.04.07, 10:46
      Naprawdę myślałaś , że laska zachwyci się biciem swojej córki?

      Nie pojmuję czemu pozwoliłaś synowi rzucać przedmiotami w inne dzieci.
      Przeczekanie ataku gniewu nie polega na olaniu sytuacji - przede wszystkim
      wściekłemu dziecku trzeba zabrać wszystkie przedmioty , którymi może zrobić
      sobie i innym krzywdę.
      Inne dzieci mają prawo się spokojnie bawić - piaskownica nie należy tylko do
      ciebie i twojego dziecka.
      • hm1976 Re: Mimoza to ty jesteś.... 26.04.07, 10:54
        Nie czekałam, to trwało sekundy, po prostu złapał i rzucił. A ja przy nim
        siedziałam i czekałam az przestanie sie drzec. Bawił sie ladnie i z eufori do
        rozpaczy to były sekundy. Nawet nie zdązyłabym wskoczyc do piaskownicy a
        siedziałam tuz obok. A nie naleze to tych mam co stoja gdzies dalej, tylko
        bawie sie razem z dzieckiem, lepie babki. Takze to był moment.
        • sir.vimes Ej, przecież wiedziałaś, że się wścieka... 26.04.07, 11:02
          Ja w takiej sytuacji zabrałabym dziecko z piachu, niech się drze na trawniczku
          bez możliwości zrobienia krzywdy sobie czy innemu dziecku- wiesz, w końcu sama
          na świecie nie jesteś.
          Rozumiem, ze tu był moment - ale łatwo przewidzieć co wściekłemu dwulatkowi może
          przyjść do głowy.
          • hm1976 Re: Ej, przecież wiedziałaś, że się wścieka... 26.04.07, 11:21
            pisze,ze to był moment jak rzucił, ale przy nim siedziałam. a moje tłumaczenia
            na nic, wiec przestałam gadac i czekałam az przestanie. W zyciu bym nie
            przypuszczała,ze taka to bedzie histeria. Jak mu cos zabierałam to płakał
            chwilke,wytłumaczyłam,dostał w zamian co innego i było oki. Mówie Ci samej było
            mi głupio, ale taki wiek, gdybym nie ogladała tej Super Niani to chyba bym mu
            klapa dała. Tylko chodziło mi o zachowanie tej Babki,ze powiedziała,ze
            chłopczyk nie chciał jej uderzyc tylko mamusia. Oto mi się rozchodzi. Jak mozna
            mówic takie rzeczy swojemu dziecku
      • hm1976 Re: Mimoza to ty jesteś.... 26.04.07, 10:57
        <Naprawdę myślałaś , że laska zachwyci się biciem swojej córki?>
        A jeszcze jedno chyba nie uwaznie czytasz sir.vimes on nie bił tej dziewczynki.
        • sir.vimes Rzucał w nią 26.04.07, 11:02
          A zapewne nie przyszła na plac po to by w nią rzucano.
      • ibulka Re: Mimoza to ty jesteś.... 02.05.07, 00:58
        sir.vimes napisała:

        > Naprawdę myślałaś , że laska zachwyci się biciem swojej córki?
        > Nie pojmuję czemu pozwoliłaś synowi rzucać przedmiotami w inne dzieci.

        założę się o głowę, że gdyby PRZEWIDZIAłA, co zrobi Mały, to by na to nie
        pozwoliła ;]
        moje Dzieci też czasami rzucają zabawkami. przewidujesz każdy ruch swojego
        dziecka? gratuluję. nauczysz mnie?
    • be_em bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 10:51
      bunt 3 latka to dopiero przedstawienie!!! smile czasem czekam, aż mu przejdzie, a
      czasem biorę gnojka pod pachę i siłą ciągnę do domu, żeby nie psuć dnia innym
      matkom, babciom i obserwatoromsmile
      • hm1976 Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 11:01
        Prosze nie załamuj mnie, a ja myslałam,ze gorzej byc nie moze.
        Moja kolezanka ma córeczkę prawie 3 latka. Normalnie dzieciak-anioł.
        • e_r_i_n Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 11:03
          A pieciolatki jakie fajnie zbuntowane sa wink
          Generalnie rozwoj dziecka to sinusoida - sie zmienia co pol roku.
        • be.em Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 11:05
          hm1976 napisała:

          > Prosze nie załamuj mnie, a ja myslałam,ze gorzej byc nie moze.

          Możesmile

          > Moja kolezanka ma córeczkę prawie 3 latka. Normalnie dzieciak-anioł.
          Dziewczynki są z innej bajkismile Ja mam łobuza 3 latkasmile
          • mama007 be.em !!!!!!!! 26.04.07, 11:56
            be.em napisała:


            >
            > > Moja kolezanka ma córeczkę prawie 3 latka. Normalnie dzieciak-anioł.
            > Dziewczynki są z innej bajkismile Ja mam łobuza 3 latkasmile
            >
            >

            stanowczo dementuje!!!!!!!!!!!!!!!!! aniol???????? zamienmy sie prosze chociaz
            na pare dni big_grin
            niedawno moja (chyba juz 4-rolatka, za niecale 4 mies skonczy) corka siedziala
            na polpietrze na schodach i wyla ''maaaaaaaamooooooooooo, ale ja cie
            proooooooooszeeeeeeeeeee, ja juz nie moooooooooooooogeeeeeeeeee,
            maaaaaaaamoooooooo, ale ja nie mam siiiiiiilyyyyyyyyyy, naprawdeeeeeeeeeee,
            maaaaaaaaaamooooooooooooooo..............''. a ja stalam pod drzwiami do domu
            (zanzaczm POL PIETRA WYZEJ!) i czekalam az wejdzie na gore - taka byla pierwotna
            umowa.... ona robila cyrk na klatce, ja sobie stalam i czekalam, potem weszlam
            do mieszkania, ale po kilku minutach stwierdzilam ze sasiedzi niedlugo chyba
            opieke spoleczna wezwa i poszlam negocjowac wink
            takie awantury w ogole sa calkiem hmm, ciekawe, jak dziecko tak jeczy, kweczy,
            ryczy, rozpacz niesamowita i nagle cos ciekawego zobaczy i zupelnie normlanym
            glosem 'o, mamo! zobacz! jakie on ma fajne rolki! ja tez bym takie chciala,
            wiesz? bysmy jezdzily razem po boisku...' itede itepe.....
            • be_em Re: be.em !!!!!!!! 26.04.07, 15:53
              oooo! ja miałąm dziś to samo, poszlam sobie z pizdu z piaskownicy a dziecię
              wlokło się za mną w tempie jeden krok na 5 minut i darło ryja, aż wszytskie
              sąsiadki potepiająco powystawały z okienwink mamoooooooooooooo... tak się darło,
              a matka miała to w poważaniusmile nawet jeden pan się zatrzymał i wytarł mu oczka
              od łez pełnewink)) a ja znam gnojka, i wiem, że to jedno z kolejnych przedtawieńwink
      • weronikarb Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 11:06
        Be.em zgadzam sie w pelni 2-latek otpikus teraz to mam jazde, tym bardziej ze
        mlody swietnie sie kloci i lacina rzuca jak widzi ze duze grono, ktore moze sie
        przerazic. Syn jak widzi ze reakcja rzucaniaa sie i dzikiego wrzasku na mnie
        nie robi to wie ze tekst rzucony łaciną juz tak. Powinnam i to ignorowac lub
        dac kare, ale jak widze wzrok zabijajacy mnei na miejscu uczestniczacych w
        przedstawieniu mam to poprostu aby malego pod pache i idziemy
        • hm1976 Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 11:10
          nie , jeszcze łacina -totalna załamka, tylko siedziec w domu ewentualnie na
          balkon puszczac.
          Dobrze,ze mój słabo mówi
          • be.em Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 11:12
            hm1976 napisała:

            > nie , jeszcze łacina -totalna załamka, tylko siedziec w domu ewentualnie na
            > balkon puszczac.
            > Dobrze,ze mój słabo mówi


            Wszytsko przed Tobąsmile))
          • weronikarb Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 11:17
            On wie, ze to brzydko, w domu rzadko mu sie zdarzy, gonie za to jak niewiem co
            i jego i meza.

            Jednak jak jest wkurzony ze cos nie pozwalam, a cwaniak widzi ze ma chetna
            widownie to nieraz takie przedstawienie odwali, ze hej

            I wez tu duzo czytaj i buduj fantazje dziecka

            Boje sie przedszkola, bo juz przedsmak mialam, wtedy mial niecale 3 lata a
            opowiedzial mi jak go katuja przedszkolanki i jaka mu sie krzywda dzieje ze
            wlos sie na glowie jezy

            A jak babcie go katuja, jedna go bije kijem, a druga glodzi

            Dominik na wczasach smile

            img215.imageshack.us/my.php?image=im005282bg1.jpg
            • hm1976 Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 11:26
              Juz mi nic nie mówcie, mój to od wrzesnia idzie do żłobka. Masakra.
              Powiem Wam szczerze . Jeszcze jak nie byłam w ciązy to zdazało mi sie widziec
              takie akcje i wtedy myslałam (Boże co za bachor) tylko lańsko by mu sie przydało
              Bog mnie skarał
              • weronikarb Re: bunt 2 latka to pikuś!! :) 26.04.07, 13:26
                Mnie za to chyba też. Zawsze twierdzilam, ze to napewno brak wychowania, ze ja
                sie nei dam, że moje NAPEWNO sie nie bedzie rzucac, wyc itp.
                No i mnie pokaral, ja mam bunt 2 latka od 3 lat sad
                Moj od kiedy zaczal myslec w miare logicznie tak zaczal sie buntowac i ten bunt
                rosnie w miare jego inteligencji

                Niewiem co to bedzie jak bedzie mial nascie smile
    • lola211 Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 10:54
      Takie zachowania wlasnego dziecka sa mi obce, wiec nie wiem jak reagowac
      skutecznie.
      Zachowanie tej matki histeryczne i głupie.

      • phantomka Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 11:32
        Moja corka (16 m-cy) byla ostatnio ofiara takiego chlopca z buntem: wkurzyl sie
        na nia, bo wziela jego wiaderko z piaskiem, zabral jej to wiaderko i przywalil
        jej z calej sily tym wiaderkiem w twarz, tak ze piasek miala przyklejony
        wszedzie. Wscieklam sie strasznie, powiedzialam jemu, ze absolutnie nie zgadzam
        sie na takie zachowanie i odsunelam sie ostentacyjnie od niego, zeby rozumial,
        ze nikt nie bedzie sie z nim bawil jak sie tak zachowuje.
        Nie robilam afery, ale wkurzylo mnie, ze jego rodzice siedzieli zajecie rozmowa
        ze soba. W koncu dziecko jest dzieckiem (chlopiec mial nie wiecej niz 4 lata) i
        czasem cos mu strzeli do glowy, ale od tego sa rodzice, zeby od razu stanowczo
        reagowac.
        • hm1976 Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 11:42
          pisałam juz ,ze nie jestem ztych mam co siedza z dala od piaskownicy i
          plotkują. Ja chodze do pracy po pracy do piaskownicy i chce spedzac jak
          najwiecej czasu ze swoim dzieckiem. Ale takie reakcje sa nie przewidywalne. U
          ciebie było troche inaczej bo rodzice chłopca siedzieli daleko a Ty nie
          zrobiłas wielkiej afery. Z drugiej strony dzieci chyba w taki sposób ucza sie
          ze soba przebywac. Raz dostanie ktos od mojego dziecka a raz on dostanie i moze
          sie nauczy,ze nie wszystko sprawia przyjemność
    • hexella Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 11:30
      E, takie akcje to ja nacodzień oglądamwink
      Nie widzę nic w tym bulwersującego, że jeden dzieciak przyłoży drugiemu z
      wiaderkawink Normalka i juz.
      A wszystkie panie, które są ciężko oburzone takim zachowaniem, pewnie są
      szczęśliwymi posiadaczkami nielicznych,spokojnych dzieckowych egzemplarzy i
      żyją w słodkiej nieświadomości, co mały potwór wymyślić potrafi, a szybkość
      działania może wprawić w osłupienie.
    • dirgone Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 11:46
      Rodzice, którzy są obdarzeni grzecznymi dziećmi, niech się tak bardzo nie cieszą.
      Ja byłam właśnie taką grzeczną, kochaną dziewczynką, zawsze poszkodowaną przez
      inne wredne bachory. Mój brat za to był małym łobuziakiem, który był chory, gdy
      siedział przez 5 minut w jednym miejscu.
      Tak to wyglądało z perspektywy mojej mamy.

      A prawda była taka, że mój brat ze swoim łobuzerstwem małoletnim się po prostu
      nie krył. Jak mu się coś nie podobało, to wrzeszczał i urządzał sceny. Ja za to
      knułam intrygi i namawiałam inne dzieci do robienia złych rzeczy, przez co
      miałam niezły ubaw i wychodziłam ze wszystkiego obronną ręką. Podjudzałam mojego
      młodszego brata do gryzienia innych dzieci, do rzucania w nie piachem itd.

      I dlatego nie wierzę w dzieci-aniołki, bo właśnie te, które na nie wyglądają,
      często są o wiele gorsze od małych łobuziaków.

      Dlatego współczuję akcji w piaskownicy jeszcze bardziej.
      • lola211 Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 12:56
        I dlatego nie wierzę w dzieci-aniołki, bo właśnie te, które na nie wyglądają,
        > często są o wiele gorsze od małych łobuziaków.

        Na jednym przykladzie zbudowalas te teorie?

        Oprócz wymienionych sa jeszcze dzieci nieagresywne, nie rzucajace sie w
        histerii, nie krzywdzace innych- ani fizycznie ani knujac intrygi.
        Normalne, pogodne towarzyskie dzieci.
        • dirgone Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 13:45
          smile
          Nie na jednym przykładzie, tylko cicha woda brzegi rwie.
          Chodzi mi o taką mamę, która wykrzykuje do drugiej mamy, jakie to ma niegrzeczne
          dziecko i że najlepiej nie powinna z nim z domu wychodzić.
          I w ogóle średnio wiem, co dzisiaj piszę, bo nie wzięłam leków na alergię i
          jestem z lekka, hm, ścięta pyłkami sad
    • demonii Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 12:03
      Co tam Twoja akcja w piaskownicy...pikus smile))
      W Częstochowie to się dopiero dzieje smile) Miałam okazję wczoraj "Uwagę" oglądać,
      tam sie matki czapły dopiero he he
      www.youtube.com/watch?v=bGq68s_HkmA&mode=related&search=
      Niezła jazda, nie wiem czy się smiać czy płakac uncertain
      • demonii Dobry link :)))) 26.04.07, 12:04
        Tak to jest jak się człek przez ząbkujacego potomka nie wyspi smile)))
        uwaga.onet.pl/1407169,archiwum.html
      • iwles hehe...Kiedy Doorsi byli w Częstochowie ? ;P 26.04.07, 12:41

        • demonii Re: hehe...Kiedy Doorsi byli w Częstochowie ? ;P 26.04.07, 12:43
          Normalnie, wiedziałam smile)) Ale fajnie by było, co nie ? tongue_out
          Się poprawiłam przecież smile)
          • iwles Re: hehe...Kiedy Doorsi byli w Częstochowie ? ;P 26.04.07, 13:16
            Pewnie, że fajnie smile
            sama pierwsza bym pojechała na taki koncert !
          • czarna_maruda Re: hehe...Kiedy Doorsi byli w Częstochowie ? ;P 26.04.07, 13:37
            ło mamusiu....
          • loganmylove Re: hehe...Kiedy Doorsi byli w Częstochowie ? ;P 26.04.07, 13:52
            Qrcze wiem, że nie na temat ale też oglądałam Uwage i nie wierzyłam własnym
            oczom, że tak się można nakręcać i że juz tyle osób uczestniczy w tej farsie. A
            najwieksze wrażenie zrobiła na mnie dziewczynka po której wyraźnie widać, że
            cała sytuacja zaczyna jej się podobać, pomysł że ochroniarze będą ją prowadzać
            do szkoły ją kręci i robi sie na taka aktoreczkę-oczka,minki,buzia w ciupsad
    • michalina7 Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 13:15
      Mój syn w tym samym wieku zachowuje się podobnie. Tylko, że on ma ogromne
      poczucie własności. Gdy bawi sie zabawkami innych dzieci to da sobie
      wytłumaczyć, ze zabawkę trzeba oddać - nie rozpacza za bardzo, ale nie daj Boże,
      jak jakieś inne dziecko chwyci za JEGO samochód, piłkę, albo rowerek. Potrafi
      wyrwać zabawkę z ręki albo popchnąć malucha. Reaguję zawsze. Każę przeprosić i
      staram się wytłumaczyć, ze tak nie wolno. Mam nadzieję, ze kiedyś to przyniesie
      efekt - na razie mierny.
      Największy płacz i wrzaski zaczynają się gdy musimy wracać do domu a Mały nie ma
      na to ochoty. Staram się nie reagować i wychodzę z placu zabaw, Mały wlecze się
      za mną i ryczy. Czasami ludzie zaczepiają go i pytają dlaczego tak płacze -
      synek staje się wtedy jeszcze bardziej agresywny i potrafi podrapać użalającą
      się nad nim osobę. Po 10 minutach Mały zauważa jakieś ciekawe zjawisko i nagle
      przestaje wyć i jakby nigdy nic mówi "mamo, pać ptak pipi leeeci", "mamo kacham"
      i już jest dobrze.
      Kiedyś gdy siłą wynosiłam rozwrzeszczane dziecko z centrum handlowego bo chciało
      jeszcze jeździc wózkiem-samochodem, młoda ciężarna kobieta zatrzymała się koło
      mnie i powiedziała "niech sie Pani nie martwi, to kiedyś minie, przechodziłam
      przez to samo z moim synkiem i za dwa lata znowu mnie to czeka, eeech" .
      Pozdrawiam.
    • jagaa Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 13:16
      Mnie tylko zastanawia, dlaczego powiedzialas dziecku, ze jesli sie nie uspokoi
      to pojdziecie do domu, a potem stalas nad nim i czekalas na nie wiem co ???
      Ataki szału mozna opanowac, wystarczy konsekwencja.
      • hm1976 Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 13:43
        Dlatego,ze i tak mnie nie słyszał, dlatego chciałam to przeczekać.
        A do mam dzieci które mają spokojne dzieci i piszą swoje madrości. To tak
        naprawdę nie zyczę Wam takich akcji. I ciekawe czy w kazdej takiej sutuacji
        zachowacie zimna krew. I zrobicie tak jak być powinno.
        Pisałam,ze mam kolezankę a ona córeczkę i jej sa obce takie zachowania.
        Nie komentuje tego,ze cos źle robie, bo czasami przy takim Maluszku nerwy mogą
        puscic. Przy nim ucze sie cierpliwości.
        Ale dobijaja mnie takie matki, które przeraźliwie chronią dzieci. Później takie
        dziecko pójdzie do szkoły i tam niestety nie bedzie rodzica. A czesto chodze do
        piaskownicy i widze jak się rodzice zachowują. Sadzają dziecko gdzies z
        boku ,wysypują mu zabawki i nie daj boze ,ze jakies inne dziecko podejdzie i
        weźmie jego łopatke. Wtedy zabieram swoje dziecko i powtarzam,ze tu masz swoje
        rzeczy i tym się baw,ale on i tak idzie. (bo zakazane najlepsze, mimo,ze swoje
        ma takie same)
        A z boku ta matka juz robi miny,ze odbiera córce czy synowi foremke. (to sie da
        wyczuć)
        Tylko,ze mój syn tez często nie ma sie czym bawic bo jego zabawki sa w rekach
        innych dzieci. I w cale mi to nie przeszkadza. sadzam wtdy Młodego obok
        jakiegoś np starszego dziecka i prosze o zrobienie babki dla synka. I wtedy sa
        brawa. Widze,ze dzieci lepiej się rozwijaja jak próbują nawiazac ze soba
        kontakt a nie sa odizolowane. A i czasami zdarzają się takie trudne sytuacje o
        której pisałam wczesniej. Oby jak najmniej.
        Życze wszystkim przyjemnego popołudnia
        • sir.vimes Czyli uważasz, że rzucanie jest ok? 26.04.07, 13:55
          Że to "socjalizuje" dzieci i uczy życia w grupie?
          Moim zdaniem wręcz przeciwnie. Dzieci nie powinno uczyć się od małego , że
          "piekło to inni".
          Można wracać z placu zabaw bez siniaków, szram i piachu w oczach. I to jest
          zupełnie normalne.
          Oczywiście, wiele zależy od rodziców.
          • hm1976 Re: Czyli uważasz, że rzucanie jest ok? 26.04.07, 14:06
            absolutnie tak nie uwazam,
            Zreszta mój syn rzucił zabawką a nie rzucał zabawkami i zdazyło się to pierwszy
            raz.Później z boku mu tłumaczyłam,ze zrobił źle ,ze jego zachowanie było bardzo
            złe. I powiedział,ze bedzie grzeczny.
            sir.vimes czemu piszesz,ze uwazam ze rzucanie jest ok. Łapiesz mnie za słówka,
            Co ty myślisz,ze ja jestem jakaś patologia,
            Sama bym była zła ale w zyciu bym nie powiedziała do matki ze ona jest temu
            winna. Tylko tak jak poprzedniczka,powiedziała jakiemus dziecku,ze postępuje
            żle i nikt nie bedzie sie z nim bawił.
            A tak jak bym wiedziała ze Michał odwali taki numer nie wychodziłabym z nim do
            piaskownicy.
      • aguskin Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 13:43
        nie powinnaś się tak przejmować, staram się zrozumieć obie strony, może tamta
        mama miała pecha i kolejny raz jej dziecko dotało za nic, puściły nerwy i już,
        może to lepiej, że nie chciała zrazić córki do Twojego synka i tak powiedziała,
        a może właśnie miała na myśli, że powinnaś znać i przewidzieć taką sytuacje i
        dlatego upatrywała Twoją winę, skąd ona może wiedzieć, że wcześniej tak nie
        robił, że nie byłaś w stanie temu zapobiec, jej dziecko dostało i to ją
        zabolało, dała upust jak umiała, i tak chyba w miarę przyzwoicie, przecież
        zawsze mogłaś trafić na taka co wyzwałaby synka od bachora, łobuza itp.
        jak emocje opadna inaczej to będzie wyglądać,
        a najbardziej denerwuje własna bezradność w takich sytuacjach,
        • grzalka Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 13:52
          Matka córeczki zareagowała bezsensownie, ale jej tez pewnie nerwy puściły. Nie
          przejmuj się, a następnym razem zabierz z jego zasięgu wszystko, czym mógłby
          rzucic, a najlepiej wyjmij z piaskownicy (ja tak robię z moim nieobliczalnym
          2,5-latkiem)
          • sir.vimes Dokładnie 26.04.07, 13:56
            "Nie
            przejmuj się, a następnym razem zabierz z jego zasięgu wszystko, czym mógłby
            rzucic, a najlepiej wyjmij z piaskownicy (ja tak robię z moim nieobliczalnym"

            Lepiej po prostu uniemożliwić dziecku rzucanie czy sypanie piachem zamiast
            później przepraszać.
      • myelegans Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 13:58
        tlumaczenie cokolowiek 2-letniemu rozwrzeszczanemu dziecku w srodku szalu NIC
        nie da. Sprobuj sama krzyczec i popros meza, zeby do Ciebie w tym samym czasie
        mowil i cos Ci tlumaczyl. Zobaczysz ile zrozumiesz. Jak szal minie to pewnie
        trzeba wytlumaczyc, zaczac przeprosiny i skruche, wczesniej to nie ma sensu.
        Zachowanaie jak najbardziej jak na 2-latka przystalo. Zawsze beda jakies
        ofiary, zawsze ktos komus lopatka przylozy, piasku nasypie, za wlosy pociagnie.

        Jak dla mnie to mama 6-latki troszeczke przewrazliwiona, skoro przeprosilas,
        krew sie nie polala to trzeba po prostu odpuscic.
        Moj syn chodzi na grupe zabawowa gdzie jest 4-5 ponaddwulatkow. Dzieci sie
        bawia, my najczesciej siedzimy, przygladamy sie, albo nie, pijemy herbate i nie
        reagujemy do pierwszej krwi. ZAWSZE ktos kogos pociagnie za wlosy, nasypie
        piasku, wyrwie zabawke. Wtedy jest dobra okazja do nauki dzielenia sie,
        czekania na swoja kolejke, przeprosin itd. O ile on sam nie ma problemu jak
        inni zabieraja mu zabawki, ale w ferworze zabawy, jak sie ganiaja i przewracaja
        przez siebie potrafi szarpnac, albo pociagnac dziewczynki za wlosy. Chociaz sam
        czesto jest poturbowany, podrapany, on nie placze, jego kolezanka dotknieta z
        lekka robi sceny histerii natychmiast. Ot takie charaktery, przeprosiny naleza
        sie i w jednym i w drugim przypadku.
        Na szczescie wszystkie matki sa rozsadne i nie oceniamy naszego rodzicielstwa
        na podstawie tego ile razy nasze dziecko poszarpalo sie z innym.
    • soemi Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 13:50
      Moja córka mając ok 2 latek bawiła się w piaskownicy, kopała dołek odgarniając
      łapką piasek do tyłu i właśnie w tym momencie kiedy zrobiła to niespodziewanie
      z wyrzutem dziewczynka odwróciła się i dostała tym piachem po oczach.
      Zareagowałam natychmiast, przeprosiłam, zaproponowałam mamie dziewczynki
      chusteczki wilgotne, miały wodę. Wytłumaczyłam córce co źle zrobiła i
      zabroniłam sypania piaskiem w piaskownicy. Sytuacja była już załagodzona, ale
      włączył się "najmądrzejszy" na świecie tatuś innego dziecka, spędzający zapewne
      całe dnie poza domem nie mając doświadczenia w opiece nawet nad własnym
      dzieckiem, i powiedział że powinnam skarcić sowje dziecko. Już teraz dokładnie
      nie pamiętam jakich słów użył, ale chodziło o ręczne skarcenie dziecka. Wtedy
      też się bardzo zdenerwowałam bo przecież moje dziecko tego celowo nie zrobiło,
      ponadto 2 latek nie myśli jeszcze przyszłościowo tj co będzie jak zrobie to,
      lub aby zrobić to musze przeanalizować czy komuś nie zaszkodzę. Ponadto idąc z
      dzieckiem do piaskownicy, czy na plac zabaw trzeba się pogodzić, że mogą
      wystąpić niechaciane sytuacje. Plac zabaw jest obszrem zbuntowanych dwu i
      tzrylatków, a każdy z nich myśli że jest tam najważniejszy.
      Teraz podchodzę to tego typu z więszyk dystansem i wam też to radzę smile
    • czajkax2 Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 14:32
      Dziewczyna napisała ze raz sie tak zdarzylo, ze nie zdązyla zareagowac.


      Nie dorabiajcie więc ideologii ze popiera ona rzucanie zabawkami i pozwala
      swojemu dziecku bic inne dzieci.

      A ty nie daj sobie wmówic ze popierasz bicie innych dzieci i ze masz
      rozwydrzone dziecko które rzuca zabawkami. dzieci sa dziećmi i zdarzają się
      rozne sytuacje.

      Pozdrawiam
    • iwles A ja współczuję tej 6-latce 26.04.07, 15:01
      Jeżeli matka za każdym razem, gdy ją ktos popchnie w piaskownicy i tak naprawdę
      to nic jej się nie stanie - reaguje w ten sam sposób, to ona zawsze będzie się
      mazać i płakać, chociażby po to, żeby matka za karę pokrzyczała inną panią.

      I to raczej zachowanie tamtej mamusi jest nie-wychowawcze.
    • mathiola Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 15:15
      Nie ma to jak kłótnia jednej matki z druga matką o to, która ma gorsze
      dziecko...
      Daj spokój, niepotrzebnie wdałaś się w ogóle w pyskówkę z tą babką, takie
      zachowanie jest poniżające dla obu stron i pewnie jak emocje opadają, to
      przychodzi kac moralny. Jak dzieci normalnie smile
      Wiadomo że dzieci są różne - jeśli ktoś tego nie wie, no to tym bardziej nie ma
      po co z takim człowiekiem dyskutować.
      Ale też nie demonizujmy tego buntu 2-latka, bo wiele można pod ten dywanik
      wmieść, jak się chce smile
      Podsumowując: nie chciałoby mi się kłocić na taki temat z nikim, bo nikt w
      takiej kłótni nie ma racji. Przeprosiłabym i zamilkła.
    • agnes0101 Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 15:21
      hm1976: myślę że słusznie się zdenerwowałaś i to nie tyle na swoje dziecko, co
      matkę tej dziewczynki. Jeśli rzeczywiście ta dziewczynka miała 6 lat, to chyba
      jest już na tyle duża, że powinna zrozumieć że uderzenie przez takiego malucha
      to po pierwsze żadna tragedia, a po drugie to chyba już z racji wieku powinna
      już przyzwyczaić się że różne to bywa na placach zabaw. Mnie osobiście
      denerwują właśnie tacy przewrażliwieni rodzice, ale też i niektóre dzieci,
      które wystarczy że upadnie i mimo że nic mu się nie stało to natychmiast rycy.
      Zastanawiam się jak by zareagowała mamuśka tej dziewczynki gdyby spotkało ją to
      co mojego synka (to tak na marginesie) w zimę. Otóż nie wchodząc w szczegóły
      gdy byliśmy razu jednego na sankach i mały (2 latek wówczas) zjeżdżał na
      sankach tego samego dnia dwa razy ta sama dziewczynka (na oko 10 latka) weszła
      mu pod sanki. I to do tego stopnia że po pierwszym razie gdy się przewróćił
      obtarł sobie dość przyzwoicie rękę (krew leciała) a za drugim razem bardzo
      poważnie policzek. Nota bene to było pierwsze jego wyjście tej zimy na sankismile
      Ewidentnie wina leżała po stronie tej dziewczyny, ale co miałam zrobić?
      Nakrzyczeć na nią, ochrzanić jej matkę? Cieszyłam się tylko że nic
      poważniejszego się nie stało , a naprawdę mało brakowało a cały upadek
      zwłaszcza drugi skończyłby się wizytą w szpitalu. W każdym razie poprosiłam
      tylko tą dziewczynkę żeby starała się nie wchodzić na górkę środkiem tylko
      bokiem bo takie małe dzieci nie potrafią jeszcze odpowiednio manewrować i tyle.
      Z drugiej strony ja wychowuję swojego syna "na twardziela" smile i nigdy nie
      rozpaczam gdy się przewróci, uderzy etc. On się do tego przyzwyczaił i rzadko
      kiedy płacze, no chyba że guz jest naprawdę duży, a dodam że upadki i małe
      tragedie częśto mu się zdarzają bo to takie "żywe srebro" i idzie "po trupach
      do celu".
      Także wracając do ciebie. Nie przejmuj się tą matką. Synowi co najwyżej staraj
      się tłumaczyć że tak po prostu nie wolno, zresztą on w histerii i tak będzie
      robił swoje (wiem coś na ten temat) , ale w końcu kiedyś mu przejdzie.
    • selavi2 Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 15:40
      Nie wiem, co Ci napisaly dziewczyny.
      Ja napisze tak - zeby nikt nie dostal niczym, i cudze dzieci nie byly narazone
      na widowisko i "przyklad"( to dosyc wazne, bo maluchy troche sie szokuja takimi
      historiami)-natychmiast biore wrzeszczaca i cieknaca z buzi, nosa, oczu Olcie(2
      latka i 2 m-ce) pod pache i odchodze z placu zabaw na lawke w poblizu. Sadzam
      zanoszaca sie mala, kucam naprzeciwko niej, by byc twarza w twarz i informuje
      zwiezle i prostymi slowami, ze bedziemy tutaj siedziec, dopoki sie nie uspokoi,
      ze siade obok i bede czekac na spokoj. Siadam obok, czasem nawet obracam sie
      bokiem do niej(lypiac i zezujac, zeby przypadkiem nie poszla w sina dal).Jak
      slysze, ze sie uspokoila to pytam czy juz moge wytrzec nosek i buzie. Wycieram
      i mowie, ze wrocimy jesli bedzie spokojna, itp. .Uprzedzam, ze jesli znow beda
      krzyki to zabieramy zabawki i idziemy do domu.
      Pierwszy raz na laweczce trwal prawie pol godziny, a kiedys do domu wrocilysmy
      po 15 minutach spaceru i juz nie wyszlysmy.
      Taka metode ustalilysmy z mama niuni i zapewniam, ze mimo poczatkowych
      trudnosci jest skuteczna i pozwala na SZYBKIE zalatwienie roznych problemow.
      • mathiola Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 15:44
        zgadzam się z przedmówczynią i jej metodą smile
    • ik_ecc Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 16:46
      hm1976 napisała:

      > CYT" Że moja córka nie ma gdzie się bawić,ze ciagle płacze w piaskownicy i ze
      > wczoraj jakis chłopiec osybał ja piaskiem a dzisiaj dostała wiaderkiem."
      > I jeszcze taki tekst powiedziała do swojej córki,ze chłopczyk nie chciał
      > Ciebie uderzyc tylko mamusia chłopca chciała.
      > I wtedy sie we mnie zagotowało.
      > Nie wytrzymałam,
      > Powiedziałam kobiecie,ze niech sobie przychodzi kiedy nie bedzie dzieci albo
      > kupi sobie własną piaskownice i tam jej córka bedzie miała swiety spokój.
      > I powiedziała,ze chyba tak bedzie musiała zrobić.
      > Co za wstrętne babsko,

      Ty za to przemila.
    • edytkus Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 17:00
      Moja corka tez odstawiala i odstawia podobne numery ale nigdy "przy ludziach" nie "przeczekuje" - pod
      pache i jak najdalej od miejsca przestepstwa wink
    • addria Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 18:01
      I właśnie dlatego chronicznie nie cierpię osiedlowych piaskownic. Ale moje
      dzieci bardzo lubią, więc muszę tam wysiadywać. Wiadomo dzieci są tylko
      dziećmi, ale rodzice bywają różni, zresztą ich święte prawo. Tylko, że nie
      znoszę tego domyślania się, czy dziecko może wziąść formekę dziecka obok, czy
      nie, lub czy jak mój maluch podejdzie do innej mamy i coś do niej gada "po
      swojemu", albo coś tam jej podaje (jak ktoś ma towarzyskie dziecko, to wie o
      czym piszę wink, to czy ona sobie tego życzy, czy może nie, i czy powinnam go
      zabrać, czy pozwolić mu ją od czasu do czasu zaczepić? Czasem nie potrafię tego
      wyczuć. To z młodszym. Ze starszym też miałam kilka niezbyt komfortowych
      sytuacji w przeszłości, ale przyznam, że nie było tego dużo, a obecnie jest na
      szczęście tyle duży i rozsądny, że radzi sobie sam i jest ok.
      Każdemu mogą puścić nerwy, w taki czy inny sposób, zwłaszcza jeśli chodzi o
      własne dziecko smile Wiem, że nie jest to przyjemne, bo zwykle po jakiejś, nawet
      nie tak dramatycznej wink jak Twoja sytuacji, potem przez i tak się o tym myśli,
      analizuje, niesmak też pozostaje. Łączę się więc z Tobą z bólu smile

      Ps. A następnym razdem lepiej zabierz malucha z piasku na bezpieczną odległość.
      Niech się na uboczu buntuje wink
    • asia_i_p Re: Akcja w piaskownicy... 26.04.07, 18:15
      Nie bierz tego do siebie - kobieta miała zły dzień i wyżyła się na tobie, ty
      też pewnie nie najlepszy i zabolało cię to, wpuściłaś to głębiej niż trzeba i
      pozwoliłaś sobie wmówić, że jesteś złą matką. Miałam to wczoraj - przeczytałam
      wątek o wózkach przed sklepem, a że mi się zdarzało zostawiać tak małą,
      poczułam się jak publicznie napiętnowany potwór wink. Tak to już jest, że matki
      szczególnie łatwo się ocenia, zwłaszcza negatywnie (zauważyłaś, że nie ma
      pozytywnego odpowiednika obelgi s..syn? jak jest w porządku, to matka nie ma
      nic do rzeczy, a jak źle, to zaraz z matką coś nie takwink), a matki bardzo łatwo
      poddają się takim ocenom. Ciągle tkwi w nas ta wątpliwość, czy jesteśmy takie
      jak trzeba. Zachowałaś się rozsądnie, jakbyś dziecko zabrała, też by ci się
      dostało, że dziecka się nie szarpie, tylko daje mu się wypłakać, tylko pewnie
      by ci się dostało od innej osoby. Wszystkich nie zadowolisz, więc rozsądnie
      zaplanuj, że robisz jak ci pasuje, zmieniasz to, kiedy uważasz, że czas na
      zmiany, ale nie starasz się dostosować do wszystkich bo zwariujesz. Trzymaj się
      ciepło, rówieśniczko (jeśli 1976 to data urodzenia)smile
    • asientos Re: Akcja w piaskownicy... 30.04.07, 16:52
      Buncik!! aaaaa
      raz mi się zdarzyło zimie wracać ze spaceru z dwulatkiem ciągnąc go za
      nogę...nie chciał iśc a ja nosic nie będę. Tak naprawdę nie ma recepty, mimo że
      solidaryzujemy się z Toba tak naprawdę każda ma inne dziecko. Co do Pani... nie
      podoba mi się taki teatrzyk przy dziecku. Unikam tego jak mogę, po prostu nie
      zblizam się do piaskownicy - dziecko owszem.
      • asientos nie biorę pod pachę... 02.05.07, 11:26
        ... bo jestem w ciąży, dlatego wróciła ciągnięta za nogę.
        • ibulka Re: nie biorę pod pachę... 02.05.07, 15:01
          asientos napisała:

          > ... bo jestem w ciąży, dlatego wróciła ciągnięta za nogę.


          ZA NOGE?!
          znaczy... wzięłaś małą za nogę, i wlokłaś za sobą po ziemi?!
    • bogatachcebyc Re: Akcja w piaskownicy... 30.04.07, 18:40
      Ja cię rozumiem, też nie lubiubię takich mamusiek. Wiem, że dzieci muszą znać
      granice i trzeba ich tego uczyć. Ale nie tupiących wyjców, tylko jak się
      uspokoją( fakt można małe odciągnąć od pola walki). Moja trzylatka też daje
      popalić, co prawda nie siedzi w piaskownicy woli ganiać, ale potrafi przegonić
      z huśtawki 5-6-latki. Wiecie co wiem, że tak nie można, ale najczęściej mnie to
      śmieszy kiedy taka drobnica, ma taką siłe przebicia, że gania starszaków. a
      Taka starszaczka biegnie do mamy ze skargą, że ją dziewczynka z huśtawki
      pogoniła. tłumaczę swojej małej, żę tak nie można.
      Z drugiej strony zastanawiam się na kogo wyrośnie takie dziecko, za które każdą
      sprawę załatwiją rodzice?
      Ja swojej daje swobodę(no napewno nigdy nie pozwolę wsadzić jej ręki do ognia),
      przewróciłaś się to się podnieś, nabiłaś guza to do wesela przejdzie.
      Nie chcę i nigdy nie będe przewrażliwioną na punkcie swoich dzieci "mamuśką"
      • bozenka12 Re: Akcja w piaskownicy... 02.05.07, 03:46
        Wiesz super Niania na pewno nie uczy nas, zeby przeczekiwac takie bunty w
        miejscu gdzie sa inne dzieci. Ja tez mialam zbuntowanego dwulatka. Oj bardzo
        zbuntowanego. Jednak zawsze jak tylko zaczynal sie jego bunt szybciutko syna
        pod pache i nodchodzilam w mniej publiczne miejsce. Tam wlasnie
        przeczekiwalismy. Bo nawet jesli maluch nikogo nie zaatakuje, to po co umilac
        innym pobyt w piaskownicy, czy parku, krzykiem i wyciem mojego dziecka?
        No ale pisalas, ze to byl pierwszy taki przypadek, moglas nie wiedziec jak
        zareagowac. czlowiek sie uczy na bledach.
      • anisr Re: Akcja w piaskownicy... 02.05.07, 19:33
        bogatachcebyc napisała:

        > Ja cię rozumiem, też nie lubiubię takich mamusiek. Wiem, że dzieci muszą znać
        > granice i trzeba ich tego uczyć. Ale nie tupiących wyjców, tylko jak się
        > uspokoją( fakt można małe odciągnąć od pola walki). Moja trzylatka też daje
        > popalić, co prawda nie siedzi w piaskownicy woli ganiać, ale potrafi przegonić
        > z huśtawki 5-6-latki. Wiecie co wiem, że tak nie można, ale najczęściej mnie to
        >
        > śmieszy kiedy taka drobnica, ma taką siłe przebicia, że gania starszaków. a
        > Taka starszaczka biegnie do mamy ze skargą, że ją dziewczynka z huśtawki
        > pogoniła. tłumaczę swojej małej, żę tak nie można.

        Dokłądnie-tak nie można, a ta "drobnica" własnie dlatego przegania starsze,że
        jest mała-starszaki nie będą się z nia kłócić.


        > Z drugiej strony zastanawiam się na kogo wyrośnie takie dziecko, za które każdą
        >
        > sprawę załatwiją rodzice?

        A co Twoim zdaniem ma zrobić taki starszak?Odepchnąc malucha?Pogodzić się że
        młoda wpycha się???
        > Ja swojej daje swobodę(no napewno nigdy nie pozwolę wsadzić jej ręki do ognia),
        >
        > przewróciłaś się to się podnieś, nabiłaś guza to do wesela przejdzie.
        > Nie chcę i nigdy nie będe przewrażliwioną na punkcie swoich dzieci "mamuśką"
    • luxure Re: Akcja w piaskownicy... 02.05.07, 10:07
      > Czy wasza młodzież tez robi Wam takie przedstawienia w miejsca publicznych i
      > jak reagujecie, faktycznie czekacie czy bieżecie rzucajaco- wijącego sie
      > dzieciaka na rece.

      Nie robi przedstawienia. Bierze sie dzieciaka pod pachę i idzie do domu a nie
      czeka az gnojek wyładuje swoją frustrację na otoczeniu. Ty jesteś matką i Ty
      odpowiadasz za dziecko i jego zachowanie. Dla mnie to sama jestes sobie winna.
      I wcale sie tamtej matce nie dziwie tez bym nie patrzyla spokojnie jak czyjs
      dzieciak bbezkarnie tlucze mojego.... Jakby tamta dziewczynka oddała Twojemu
      tez bys miala pretensje????
      • ibulka Re: Akcja w piaskownicy... 02.05.07, 15:03
        luxure napisała:

        > I wcale sie tamtej matce nie dziwie tez bym nie patrzyla spokojnie jak czyjs
        > dzieciak bbezkarnie tlucze mojego...

        obawiam się, że dramatyzujesz ;]
        istnieje pewna zasadnicza różnica, między oberwaniem wiaderkiem w złości, a
        regularnym biciem małego agresora ;]
    • yenna_m Re: Akcja w piaskownicy... 02.05.07, 16:05
      heh, tamta mama miala chyba bardzo zly dzien i sie bardzo glupio zachowala

      glowa do gory - sprobuj sie nie przejmowac zachowaniem tej kobiety
      a przez okresy buntu kazdy rodzic przechodzil...
    • jufalka Re: Akcja w piaskownicy... 02.05.07, 18:25
      wg mnie ta pani przesadziła, obraziła Twoje dziecko, Twój syn zrobił źle, ale to
      jeszcze bardzo małe dziecko, i specjalnie chyba nie trafił w tą 6 latkę, i ta
      pani powinna to rozumieć, no ale może nie ma wiedzy o buntach dwulatków, poza
      tym dobrze, że przeprosiłaś jej córkę, podsumowując - rozumiem Cię
Inne wątki na temat:
Pełna wersja