marianna72
30.04.07, 20:39
Opisze pokrotce moja sytuacje.
Mam Trojke dzieci 14 lat, 4 lat i 1.5 roku. Mieszkam daleko od mojej rodziny
blisko od rodziny meza.
Od kilku lat moj tesc jest chory na Aizhaimera i Parkinsona nie porusza sie
sam nie je , trzeba go myc ,wysadzac itp .
Wczesniej glownie te czynnosci przy naszej pomocy wykonywala moja
tesciowa .Od grudnia tego roku dowiedzielismy sie ,ze ma rak trzustki , od
kilku dni jest w agoni.
Praktycznie od grudnia tego zeszlego roku zajmujemy sie moimi Tesciami .Co
drugi dzien moj maz jezdzi tam umyc swojego ojca i polozyc go spac, w
niedziele mamy polowe dnia na zmiane z bratem mojego meza.
Niedawno Tesc zapomnial ,ze niepotrafi chodzi i zlamal sobie panewke byl
operowany ( trzy tygodnie w szpitalu ) Podczas jego pobytu w szpitalu
mielismy dyzury w dzien i w nocy bo Tescia nie mozna niestety zostawic
samego , trzeba byc przy nim caly czas.
Teciami w ciagu tygodnia zajmuje sie opiekunka ( mieszka z nimi ) .Ma wolne
wlasnie w niedziele, pol dnia w tygodnie i wszystkie dni zaznaczone na
czerwono w kalendarzu .No i te dni pokrywamy my na zmiane z bratem mojego
meza.
To tak krotki opis sytuacji a teraz problem.
Po 4 miesiacach zajmowania sie moimi Tesciami jestem poprostu wykonczona
psychicznie i fizycznie .Nie radze sobie z domem , dziecmi .Nie mam nawet
chwili zeby odetchnac.Maz jest albo w pracy albo tam ( dzis tez pojechal spac
do swoich rodzicow).Moze jestem jakas okropna osoba ale coraz czesciej mysle
o domu opieki dla mojego Tescia ( po smierci Tesciowej) .Przeraza mnie
mysl ,ze nastepne 4 lata spedzimy na opiekowaniu sie moim Tesciem , ktory
nawet nie rozpoznaje mojego syna .Nie wyobrazam sobie ze zamiast pojechac w
gory moje dziec beda co niedziele ogladac swojego dziadka i nie pisze tu o
padnieciu na 2 godzinki tylko o siedzeni pol dnia .
Co o tym myslicie czy dom opieki to taka straszna rzecz .Nie radze sobie juz
teraz a co bedzie za kilka miesiecy ???