oklaska
17.05.07, 09:35
Mam depresje!Jestem młodą mężatką straż 3 lata i od 2 lat moje małżeństwo to
porażka. Mój mąż ma 27 lat i jest uzależniony od swojej mamy.Przed ślubem
mieszkaliśmy godzinę drogi od teściów i widywaliśmy się raz na dwa tygodnie,
mąż musiał radzić sobie sam i też tak robił. Po ślubie przeprowadziliśmy sie
na ich ulicę z balkonu możemy sobie pomachać, mąż założył własną działalność
niedaleko pracy teściowej...i moje życie przerodziło się w koszmar.Mój mąż
leci z każym problemem,poradą,zapytaniem do mamy nie do mnie tylko do niej a
ja się dowiaduję jak druga osoba.Prosiłam go aby rozmawiał ze mną ale on kiwa
głową i robi swoje.Jego mama ma zawsze rację to ona wie wszystko lepiej, to
ona najlepiej zajmuje się naszym dzieckiem itd. Sprząta po nim rzeczy w
naszym mieszkaniu, układa skarpetki, lata do niego do pracy pomagać mu.Jestem
u kresu siły mąż nie reaguje na moje argumenty,tłumaczenie, nawet wrzaski. On
jej wszystko mówi, wszystko. Nawet rozmawiałam z nią o tym,że mąż jest
dorosłym człowiekiem i ma rodzinę itd. to usłyszałam abym zaczeła chodzić
lepiej do kościoła to wszystko się ułoży. Dziewczyny wymiękam. Nieodzywamy
się z mężem poszło o ślub jego brata myśleliśmy ile dać w kopercie
ustaliliśmy 800 zł a on przychodzi na następny dzień i mówi,że po konsultacji
z mamą doszli do wniosku,że trzeba włożyć 1500-nogi mi się ugieły a serce
zatrzymało.Napisałm to dość chaotycznie ale jestem w rozsypce.