Dodaj do ulubionych

powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko...

21.05.07, 08:14
mamy z mężem dwoje dzieci, oboje mamy pracę, duży dom. Zawsze chciałam mieć
co najmniej trójkę, mąż też. Moje ciąże przebiegały bardzo źle, porody były
potworne i nie chcę się decydować na trzecią ciążę.
Od kilku lat myślę o adopcji. W domach dziecka jest tyle nieśczęśliwych
dzieci. Kilka dni temu powiedziałam o tym mężowi, na początku myślał że
żartuję. Kiedy zrozumiał że nie był bardzo zaskoczony ale wyśmiał mnie,
przyjął to ze spokojem.
Wczoraj mieliśmy rodzinne spotkanie, rodzice, teściowie. Mój mąż coś tam
zaczął bąkać o tej adopcji, że może to dobry pomysł.
Rodzina pootwierała oczy ze zdziwienia i się zaczęła jazda: że te dzieci to
są obciążone genetycznie, że wyrosną alkoholicy, puszczalskie, złodzieje itp.
Szczena mi opadła jak to usłyszałam. Zaczęli opowiadać jakieś historie o
dzieciach adpotowanych przez swoich znajomych, że te dzieci to sie nie chcą
uczyć, że same problemy z nimi. To mówili ludzie wykształceni, po studiach, w
tym pedagog mój ojciec. Po prostu się załamałam, bo wiem że taki stosunek do
dzieci z domów dziecka ma b. dużo ludzi....
Teraz już wiem dlaczego tak dużo dzieci jest skazanych na pobyt w domach
dziecka... przykre to....
ale ja nadal myślę o adopcji...

Ewa
Obserwuj wątek
    • ewasuwek Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:15
      przepraszam, mąż NIE wyśmiał mnie...
    • michasia24 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:16
      moim zdaniem popelniliscie blad najpierw trzeba bylo zastanowic sie we dwoje
      czy tak czy nie a jezelibyscie postanwili ze tak to poprostu to oswiadczyc
      rodzinie
    • mi-mili Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:19
      Pozostaje Ci udowodnić, że jest inaczej. Trzymam kciuki, bądź wytrwała, nie
      zmieniaj zdania, jeśli masz warunki i możesz pomóc choć jednemu dziecku, zrób
      to! Pozdrawiamsmile
    • moofka Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:22
      z roznymi problemami mozesz sie spotkac adoptujac dziecko
      prawde rodzina mowila, choc moze nieco obcesowo ją podali
      zamiast sie pieklic i oburzac warto by zglebic temat bardziej - adopcja - jak
      wszystko ma swoje jasne i ciemne strony
      badzmy szczerzy - nikt o zdrowych zmyslach nie odda wlasnego dziecka na
      poniewierke
      to czesto sa dzieci po niehigienicznych alkoholowych ciazach, uzaleznionych
      chorych matek, o bardzo utrudnionym starcie
      pol biedy jesli od razu po porodzie zabrane
      a jesli wyrwane z oplakanych warunkow, po interwencjach to prawdą jest ze mają
      juz ogromny uraz, szok i wstrzas i trzeba wiele madrosci i serca, zeby je do
      normalnego zycia przywrocic, bo czesto go wcale jeszcze nie zaznaly
      i warto miec tego swiadomosc
    • mi-mili Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:29
      moofka napisała:
      "a jesli wyrwane z oplakanych warunkow, po interwencjach to prawdą jest ze mają
      juz ogromny uraz, szok i wstrzas i trzeba wiele madrosci i serca, zeby je do
      normalnego zycia przywrocic, bo czesto go wcale jeszcze nie zaznaly
      i warto miec tego swiadomosc"

      tak, masz rację, jednak to nie oznacza, że:

      "że te dzieci to
      > są obciążone genetycznie, że wyrosną alkoholicy, puszczalskie, złodzieje itp."
      • moofka Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:33
        > tak, masz rację, jednak to nie oznacza, że:
        >
        > "że te dzieci to
        > > są obciążone genetycznie, że wyrosną alkoholicy, puszczalskie, złodzieje
        > itp."


        owszem moze znaczyc
        alkoholizm czesto niestety ma podloze genetyczne
        • mi-mili Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:37
          Tak wiem, ale to nie jest reguła. Mój ojciec jest alkoholikiem, a ja ani mój
          brat nie... i jesli mozna pomóc dziecku wyrosnąć i dojrzewać w bezpieczych
          warunkach to trzeba to zrobić.
        • agatha61 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:38
          tez sie nad tym zastanawialam, w zasadzie nadal zastanawiam. ale chyba rodzina
          troszke ma racji i zgfadzam sie z moofka. choc oczywiscie nie tak nalezy to
          podac jak zrobila torodzinka. jednak moje zdanie jest takie, ze te wszystkie
          ewentualne problemy nie oznaczaja, ze nie nalezy dac dzieciom szansy. to po
          pierwsze a po drugie nie wszystkie dzieciak z domow dziecka sa obciązone
          genetycznie. jednak prawda jest, ze nie tylko wychowanie ale i genetyka ma
          bardzo duzo do powiedzenia w przypadku charakteru, osobowosci czlowieka.
          Agata
          • moofka Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:46
            jednak moje zdanie jest takie, ze te wszystkie
            > ewentualne problemy nie oznaczaja, ze nie nalezy dac dzieciom szansy. to po
            > pierwsze a po drugie nie wszystkie dzieciak z domow dziecka sa obciązone
            > genetycznie. jednak prawda jest, ze nie tylko wychowanie ale i genetyka ma
            > bardzo duzo do powiedzenia w przypadku charakteru, osobowosci czlowieka.


            geny, ciaża, wczesne doswiadczenia
            maja ogromne znaczenie
            to jest juz wdrukowane w taką małą istotkę
            wielka i dobra rzecz robia ludzie adoptujacy dzieci i dający im szanse na
            normalne zycie, bo spotyka ich za to nagroda, o ktorej pewnie pojecia nie mamy
            ale wypieranie tych zagrozen nie jest sluszne
        • vharia Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 22:33
          moofka napisała:


          > owszem moze znaczyc
          > alkoholizm czesto niestety ma podloze genetyczne

          Absoutnie niczego takiego narazie nie udało się dowieść. Istnieje tylko genotyp typowany jako p.r.e.d.y.s.p.o.z.y.c.j.a do uzależnień. Występuje rzadko i korelacja z uzależnieniami jest niska. Predysponuje nie do alkoholizmu, tylko do uzależnień wszelkich, np. od hazardu, papierosów, seksu. I to tyle z genetyki. Alkoholozm dziedziczy się w powalającej większości przypadków tak jak "dziedziczy się choćby bieda: społecznie.
          Tylko z tym się zgodzę. Dzieci po przejściach mają prawo sprawiać problemy, których nie sprawiałyby będąc w naszym domu od urodzenia. Czy to jednak upoważnia do wrózenia im hurtem alkoholizmu, narkomanii, puszczalstawa?! I jeszcze wycieranie sobie buzi "genami", które mają spowodować, że choćby nie wiem co, te cechy się objawią? Jest dla mnie ogromna róznica między stwierdzeniem "wiesz, może nie być różowo i liczcie się, że będziecie musieli wykonać nad adoptowanym dzieckiem sporą pracę" a tym co oni wygadywali.
    • wobbler Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:36
      Jakies uwarunkowania genetyczne na pewno sa.Ale nie przesadzajmy.Pieprzy ta
      Twoja rodzina.
      podziwiam Cie za odwage.Masz dziewczyno charakter i tak trzymaj.Malo dzis
      dzielnych ludzi,a Ty sie do nich zaliczasz.
      Potakujaco kiwam swym rudym lbem smile
    • melka_x Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:46
      Ja też się zastanawiam nad adopcją. I właśnie dlatego powiem Ci, że
      paradoksalnie to dobrze, że rodzina tak zareagowała. A Twój ojciec mówi to co
      mówi, może właśnie dlatego, że jest pedagogiem i pewne rzeczy wie. Taka reakcja
      zmusi Was do myślenia. Masa osób ma mocno wyidealizowane wyobrażenie adopcji. A
      adopcja może nieść ze sobą wiele problemów i lepiej mieć ich świadomość. W
      domach dziecka prawie nie ma sierot, bo nawet jeśli rodzice zginą w wypadku, to
      w nie patologicznych rodzinach ich funkcje przejmują dziadkowie czy rodzeństwo
      zmarłych, do domów dziecka nie trafiają więc dzieci z rodzin nie będących
      dyskfunkcyjnymi. Niemal wszystkie dzieci są mocno obciążone, ich biologiczne
      matki to często alkoholiczki, narkomanki, nałogowe palaczki, które
      piły/paliły/ćpały w czasie ciąży. Do tego nie ma wątpliwości, że prócz
      czynników środowiskowych dziedziczenie też ma znaczenie. Nie można odziedziczyć
      samej skłonności do przestępstw, ale już np. ponadprzecietną agresję tak. Czy
      jesteście przygotowani na to, że Wasze adoptowane dziecko może gorzej się
      rozwijać, może mieć niski poziom inteligencji, może nigdy nie być w stanie
      skończyć nawet gimnazjum, może mieć duże problemy w relacjach społecznych?
      (I proszę na to nie odpowiadać, że to samo może nas spotkać z biologicznym
      dzieckiem, bo jest kwestia prawdopobieństwa, ryzyko poważnych problemów
      wychowawczych bądź z rozwojem dziecka w przypadku adopcji jest wielokrotnie
      wyższe, niż w przypadku biologicznegod dziecka).
      Często niestety okazuje się, że ludzie z wyidealizowanym obrazem adopcji nie
      radzą sobie, gdy dziecko okazuje się trudniejsze niż przypuszczali. Odsetek
      nieudanych adopcji jest stosunkowo wysoki.
      Zaznaczam, że to nie jest post przeciw adopcji. To jest post przeciw bezmyślnie
      radosnej adopcji na zasadzie - tyle nieszczęśliwych dzieci, to ja zabawię w
      dobrą panią i będę myśleć życzeniowo, czyli że MOJE adopotowane dziecko na
      pewno nie będzie sprawiać dużych kłopotów, bo wystarczy kochać. Otóż nie
      wystarczy i warto mieć tego świadomość. Warto wcześniej omówić najgorsze
      scenariusze i zastanowić się czy jest się na nie gotowym.
      I jeszcze jedno - współczucie to zła motywacja dla adopcji, bo później
      (nieświadomie) oczekuje się od takich dzieci wdzięczności. Dzieci należy
      adopotować z egoizmu, czyli własnej macierzyńskiej potrzeby. Tak jak z
      biologicznymi, których przecież nie powołujemy na świat ze współczucia, że są
      gdzieś tam w niebycie i należy im pomóc.
    • koza_w_rajtuzach Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 08:47
      Najlepiej zrobił mój wujek. Adoptował z ciotką dziecko i powiedział o tym
      wszystkim dopiero po fakcie smile.
      • leli1 Re: do melka_x 21.05.07, 08:58
        ciekawa jestem skąd masz dane n/t wysokiego odsetka nieudanych adopcji?
        Siedzę w temacie kilka lat i mam dane o zdarzających się sytuacjach rozwiązania adopcji, ale sa to sporadyczne sytuacje.
        Niestety (choc piszesz aby tego nie robic), az prosi sie zapytac co w sytuacji kiedy te wszystkie "wady" będzie mialo dziecko bio....
        A do autorki postu......a myslałas o zostaniu rodziną zastępczą?
        • melka_x Re: do melka_x 21.05.07, 09:13
          Dane mam od osoby zajmującej się zawodowo adopcją. I niestety można
          przypuszczać, że ten odsetek jest dużo wyższy, tylko sporo ludzi nie decyduje
          się na sądowe rozwiązanie adopcji z obawy przed ostracyzmem społecznym.
          Nie napadaj na mnie, bo ja nie jestem przeciw adopcji, SAMA SIĘ NA NIĄ
          ZDECYDOWAŁAM. Mówię tylko, że adopcja wymaga głebszych refleksji, a nie
          bezmyślnego piania, jak to fajnie, cudnie i szlachetnie, a biedny dzieciaczek
          na pewno u nas rozkwitnie. Bo później okazuje się, że gdy wychodzą poważne
          problemy adopcyjni rodzice kompletnie nie potrafią sobie z nimi poradzić, bo
          żadne nie poświęciło 5 minut na refleksję co zrobimy jak będzie naprawdę bardzo
          źle. Bo większość z nich była przekonana, że im się na pewno uda, że wystarczy
          kochać itd. Adopcja musi oznaczać i akceptację potencjalnej konieczności
          wieloletniej, systematycznej i intensywnej współpracy z terapeutą rodzinnym i
          akceptację dziecka, które mimo wszelkich naszych wysiłków może skończyć na
          podstawówce, mając kilkanaście lat może zacząć pić, wejść w konflikt z prawem
          czy będzie rozładowywać agresję przemocą wobec innych (także swoich rodziców).
          Ktoś kto takich scenariuszy nie rozpatruje nie dojrzał do adopcji. Te dzieci
          zostały wystarczająco już skrzywdzone, żeby narażać je na kolejne odrzucenie
          (nawet jeśli będzie to 'tylko' emocjonalne odrzucenie), tym razem przez
          adopcyjnych rodziców.
          W jednym zdaniu - adopcja tak, ale nie bezmyślnie huraoptymistyczna.
          Samo to, że jakikolwiek zasygnalizowania większego ryzyka poważnych problemów
          jest traktowane jako głos przeciw adopcji świadczy o tym, że większość nie ma
          pojęcia o adopcji. A dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane.
          • leli1 Re: do melka_x 21.05.07, 09:42
            sorry, nie napadam na Ciebie, Broń Cie PAnie Boże smile
            Ciekawa bylam skąd masz dane bo tak jak napisałam temat zglębiam kilka lat i mam zgoła inne informacje.
            A to że źle się dzieje czasem w takich rodzinach i dzięki temu odsetek wzrasta.....cóż, dla mnie nieudana adopcja to nie taka gdzie są problemy, bo problemy moga byc wszędzie. Jesli będą w rodzinie bio, to co....nie udane rodzicielstwo?
            Nikt nie prowadzi badań n/t problemów wychowawczych w tzw "normalnych" rodzinach. Może stracę pół ręki, ale byłabym skłonna założyć się o nią, że dane byłby co najmniej porównywalne.
            Ja tez nie jestem za hurra optymistyczną adopcją, bo istotnie można się brutalnie zderzyć z rzeczywistościa.
            Ale też zdecydowanie odradzałabym patrzenie na adopcje poprzez pryzmat wszelakich patologii....bo wtedy każde negatywne dziecka zachowanie łatwo można zrzucić na "geny".
            Pozdrawiam, ado mama słodkiego 3 latka.
    • ewasuwek Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:03
      zdaje sobię sprawę, że moja rodzina ma po części rację, mój ojciec ma spory
      kontakt z dziećmi adoptowanymi, ale nie wszystkie dzieci są "złe".
      zdaję sobie też sprawę z tego że adopcja to długa droga, że często utrudnia się
      adopcję.
      Biorę też pod uwagę moje dzieci i moją rodzinę, czy dziecko adoptowane bedzie
      akceptowane przez nich, bo jeśli nie, to nie wiem czy jest sens w ogóle myśleć
      o adopcji.
      w ogóle wydaje mi się że wiele osób pomyślałoby o adopcji dgyby nie stereotypy
      i nastawienie do dzieci z domów dziecka. Wiadomo że pewne uwarunkowania tych
      dzieci do patologi na pewno są, ale wychowanie w kochającej rodzinie, która
      przebrnie przez początkowe problemy moze dać naprawde dobre efekty.

      Ewa
      • net79 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:47
        ja mimo wselkich uwarunkowań do patologi , wyszłam na tym dobrze i pokolenie w
        drugiej linii tez szykuje sie udane, tyle, że mnie nikt nie oddał do adopcji i
        z problemem poradziłam sobie sama, może problem dzieci adopcyjnych, to
        odrzucenie, a nie przeszłość??? Czasami nasze rodzone dzieci nas niemile
        zaskakują. Z porządnego domu,a pije i kradnie, choc nie musi. Społeczeństwo
        wokól kreuje człowieka w dużej mierze, ja głęboko wierzę , że wytrwałością,
        wiarą i miłością mozna wiele zmienić. Moi rodzice pili, bili się, ale bardzo
        mnie kochali, dlatego jestem jaka jestem. Normalna, empatyczna, odpowiedzialna
        i wiem co to szczęście.
    • rita75 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:05
      mówili ludzie wykształceni, po studiach, w
      > tym pedagog mój ojciec.

      Ewo- mieli rację, w domach dziecka czestokroc sa dzieci obciazone genetycznie,
      z urazami, z patologicznych rodzin itp- po prostu dzieci trudne. Jezeli bys
      zaadoptowala takie dziecko- musialabys liczyc sie z wieloma problemami
      wychowawczymi i mieć serce pelne milosci, dac wiele z siebie, wlozyc w to wiele
      swojej pracy- bo co to jest , ze dziecko sie nie chce uczyc, staje sie
      zlodziejem,k..wa? Moim zdaniem - rodzic adopcyjny nie stanal na wysokosci
      zadania- nie kazdy jest w stanie wziac taki ciezar na swoje barki i ma tyle
      sily. Byc moze twoja rodzina chciala cie zniechecic...to nic zlego, czasami
      lepiej zeby nikt nie adoptowal dziecka, niz dawal mu plonna nadzieje na
      szczesliwy dom- bo dziecko to nie zabawka, a czesto ludzie tak je traktują-
      dziecko sprawia klopoty wychowwcze- bach znowu do domu dziecka. bron Boze cie
      nie zniechecam- ale musisz te sprawe gruntownie przemyslec, poniewaz moze sie
      okazac, iz trudny porod, zle znoszona ciaza to pestka w stosunku do problemow,
      ktore bedzie trzeba pokonac po adopcji, a prawda jest, ze latwiej ludziom
      zaakceptowac wady u rodzonego dziecka
      • melka_x Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:21
        > bo co to jest , ze dziecko sie nie chce uczyc, staje sie
        > zlodziejem,k..wa? Moim zdaniem - rodzic adopcyjny nie stanal na wysokosci
        > zadania-

        Rito to nie jest takie proste. Często nie tyle dziecko nie chce się uczyć, ile
        zdolności nie starcza. Adoptowane dzieci, o wiele częściej niż biologiczne z
        rodzin nie dysfunkcyjnych są intelektualnie upośledzone, często lekko, ale
        wystarczająco, żeby o maturze zapomnieć. Dziecko staje się złodziejem, bo nie
        tyle adopcyjni rodzice nie staneli na wysokości zadania, ale ono ma problemy z
        przestrzeganiem społecznych norm i agresją, której poziom jest nie tylko
        wynikiem wychowania (choć to oczywiście też), ale który również dziedziczy się.
        Dlatego powtórzę - przyszli adopcyjni rodzice muszą sobie odpowiedzieć na
        pytanie, czy poradzą sobie z sytuacją, w której mimo ich wielkich wysiłków i
        miłości dziecko będzie sprawiać bardzo duże problemy. Odsuwanie takich myśli to
        nieodpowiedzialność wobec przyszłego adoptowanego dziecka.
        • rita75 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:33
          Często nie tyle dziecko nie chce się uczyć, ile
          > zdolności nie starcza. Adoptowane dzieci, o wiele częściej niż biologiczne z
          > rodzin nie dysfunkcyjnych są intelektualnie upośledzone, często lekko, ale
          > wystarczająco, żeby o maturze zapomnieć.

          ja to rozumiem- nie chodzi o to, zeby takie dziecko doprowadzic na studia, ale
          zapewnic mu wyksztalcenie na miare jego mozliwosci, madry rodzic powinien sobie
          zdawc z tego sprawe.

          Dziecko staje się złodziejem, bo nie
          > tyle adopcyjni rodzice nie staneli na wysokości zadania, ale ono ma problemy
          z
          > przestrzeganiem społecznych norm i agresją,

          jestem przeciwna teorii, ze ktos jest na cos z gruntu skazany, poniewaz cala
          pedagogika musialaby wziac w leb.
          • melka_x Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:44
            > jestem przeciwna teorii, ze ktos jest na cos z gruntu skazany, poniewaz cala
            > pedagogika musialaby wziac w leb.

            Nie twierdzę, że ktokolwiek jest na cokolwiekwink skazany. Twierdzę tylko, że
            dziedziczenie też ma znaczenie i w związku z tym w niektórych przypadkach jest
            bardziej pod górkę. I że akurat rodzice adopcyjni muszą sobie z tego zdawać
            sprawę i muszą być na to 'pod górkę' - czasem bardzo stromą - przygotowani, jak
            również na to, że w jakiejś częsci przypadków - pewnie niedużej, ale jednak -
            ich ogromne wysiłki mogą nie zaprocentować. I co wtedy, czy będą dalej w stanie
            kochać takie dziecko? Jeśli są głęboko przekonani, że tak, to IMO są gotowi do
            adopcji, jesli nie chcą sie nad taką myślą zastanawiać, na zasadzie 'nam się to
            na pewno nie zdarzy' to właśnie dla dobra dzieci powinni sobie adopcję odpuścić.
      • net79 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 10:41
        W domach dziecka, nie ma miłości i wystarczającej uwagi, jest kilku opiekunów,
        którzy się zmieniają i dzieci nie są złe, ale zagubione, same muszą wyśrodkować
        i zawalczyć o swoje. Dzieci biologiczne jak nie mają uwagi zachowują się jak
        małe ADHD w małpim gaju. Normalne i nieporównywalne do warunków domowych ,
        gdzie jest dwóch stałych opiekunów do trójki dzieci, oczywiście jesli Ci staną
        na wysokości zadania.
    • aniasc Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:21
      ja sie kiedys troszke nad tym zastanawialam... Dowiedzialam sie wtedy, ze
      rodziny, ktore maja tez juz dzieci maja sredne szanse, zeby adoptowac.
      Pierwszenstwo maja malezenstwa bezdzietne. Poza tym przerazila mnie ta cala
      procedura. Ostatecznie my z roznych powodow jestesmy skasowani jako potencjalni
      rodzice adopcyjni. A co do rodziny zastepczej - takie rozwiazanie mi zupelnie
      nie pasuje. Poprostu rodzice biologiczni dzieci maja prawo wejsc i obejsc ci
      cale mieszkanie zagladajac po katach, zeby wiedziec, w jakich warunkach przebywa
      ich dziecko.
      Mam nadzieje, z tam, gdzie wy chcecie zaczac caly proces to wszytko ebdzie
      przebiegac o wiele spokojniej i uda Wam sie znalesc maluszka.

      A swoja droga, tak calkiem na marginesie. Kiedys pracowalam w domu dziecka
      (wolontariat), w ktorym byl pewnien maly chlopiec. Dziecko bylo przekochane,
      wesolutkie, sympatyczne, kiedy sie usmiechalo wszystko doslownie jasnialo
      wokolo. Tylko byl problem: mialo nieuregulowana sytuacje prawna i srednio
      powazna mame biologiczna, w zwiazku z tym mialo zamknieta droge do szukania
      sobie nowego domu. I niestety wiele dzieciakow jest w podobnym polozeniu.
      A co do tych upiorow, ktore wyrastaja z dzieci adoptowanych: mi sie wydaje, ze
      zdarza sie tak i tak, tylko, ze jak dzieciak jest grzeczny i uczy sie, to nikt
      za bardzo nie mowi o jego historii zyciowej. Natomiast jak tylko pojawiaja sie
      problemy, natychmiast wiedza o tym wszelkie (przyszywane lub nie) ciocie, ktore
      skwapliwie poinformuja swoje sasiadki, te powiedza nastepnym kolezankom i to tak
      leci.
    • net79 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:43
      Najpierw decyzja, potem informacje oświadczające, nie pytające do rodziny, ale
      już musztarda po obiedzie. Ja poznałam dwoje dzieci adopcyjnych, dziewczynke po
      matce prostytutce. Dziecko w domu rodzinnym spało na ziemii, po adopcji, rok
      był dość trudny, ale już jak miała 6 lat, przekonała się , że może być
      normalnie i dzieci w szkole nie będą się śmiały, że może spać u siebie w łóżku
      i nie musi sprzątac i zmywać naczyń za każdym razem!!!
      Zaczęła się chętnie uczyć i zrobiła sie z niej straszna przyklejka, jak jest
      teraz nie wiem, nie miałam kontaktu. Znam też chłopca, Z ADHD, którego z pełną
      świadomością zaadoptowała pewna rodzina, włożyła wiele pracy w jego wychowanie
      i wiele serca, sami swoich dzieci nie mają. Chłopiec świetnie daje sobie radę
      ze swoim problemem i mimo małego upośledzenia, przystosował się do środowiska,
      a w oczach Matki, która go wychowała widać miłość. Znam tez jedną dziewczynę
      już dorosłą, która wiele przeszła i nikt jej nie adoptował. Miała ojca
      alkocholika i zboczeńca, nie nadużywa alkocholu, jest delikatna, kobieca i
      wierna jednemu mężczyźnie. Jest też wygadana i świetnie radzi sobie w życiu.
      Pewnie, że nie będzie łatwo od razu, ale jeśli dziecko poczuje tylko szczerą
      miłość, mądrość i przynależność, da radę. Musisz tylko wiedzieć, czy potrafsz
      mu to dać i sprawiedliwie podzielić swoją uwagę. Do takiej adopcji musisz być
      przygotowana, ty, mąż i twoje dzieci. A rodzinie oświadczasz, że już podjęłaś
      decyzję i liczysz na wsparcie w postaci włożenia sobie w d.pę swoich kwaśnych
      min, i choć próby zrozumienia i wykrzesania ciepłych uczuć, bo to ważne w
      procesie wychowawczym. od tej pory wy będziecie rodzicami tego dziecka, a oni
      resztą rodziny i niech staną na wysokości zadania!!!! Możesz rozdać materiały
      na piśmie odnośnie priorytetów w wychowaniu i stosunkach z dzieckiem adopcyjnym
      i konkretnym problemem, z którym ewentualnie sie to dziecko zmagało w
      przeszłości. To moje zdanie i doskonale cię rozumiem, bo mną też czasem targają
      takie uczucia, tylko na razie nie mam warunków, ale jak powiększe lokum,
      odchowam dzieci, to kto wie???
      Masakra, zamiast wspierać, ludzie tylko wynajdują dziurę w całym.
      • melka_x Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:47
        > Masakra, zamiast wspierać, ludzie tylko wynajdują dziurę w całym.

        Nie wynajdują dziurę w całym, ale paradoksalnie działają w interesie takich
        dzieci. Świadomość potencjalnych problemów nie jest wynajdywanie dziury w
        całym, ale odpowiedzialnością wobec dzieci.
        • mharrison Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 09:51
          Po pierwsze, zastanów się dlaczego chcesz adoptować?
          Motywacja typu chciałabym pomóc biednej sierotce wbrew pozorom nie jest dobra
          dla dziecka.

          W wolnej chwili podrzucam lekturę, niejako sprawozdanie z nauki życia razem z
          początkowo "trudnymi" i zaniedbanymi dziećmi.
          www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,431737.html
        • net79 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 10:03
          Z tego co zrozumiałam nie była to konstruktywna dyskusja, tylko atak samych
          negatywów, w celu z niechęcenia, bez zbadania podłoża decyzji i obiektywnej
          oceny, czy dla tej rodziny to będzie dobre wyjście. Argumenty były w stylu, że
          te dzieci są a fe. Jasne , że trzeba mieć świadomość, tego, że nie będzie łatwo
          i z czym mozna się spotkać, ale nie rezygnować tylko dlatego. osoba która od
          lat myśli nad adopcją (odpowiedzialna) przeanalizowała chyba temat od podszewki
          i oczekuje wsparcia w swej decyzji, a nie ataku.
          • melka_x Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 10:34
            Net masz rację. Ale decyzja o adopcji jest tak odpowiedzialną i ważną decyzją,
            że warto podyskutować nie tylko z jednym adwokatem diabła, ale całą chmarąwink.
            Rodzina autorki zapewne nie ma dobrych intencji, ale jeśli zdołają zmusić
            autorkę do poważnych przemyśleń to naprawdę bardzo dobrze. Jeśli dyskusja nie
            polega na zatykaniu sobie uszu na niewygodne fakty i odpowiadaniu 'bzdury
            opowiadacie', ale na zmuszeniu się do refleksji w efekcie których można z
            czystym sumieniem odpowiedzieć, że jest się przekonanym, że dziecko, które
            będzie tłuc wszystkie inne i zakończy edukację na 6 klasach nadal będzie się
            kochać, to świetnie i należy lecieć do ośrodka. A jeśli takie rozmowy tylko
            spotęgują wątpliwości lub wywołują efekt 'nie będę o tym myśleć, nie chcę' to
            dowód, że adopcja nie jest akurat dla ciebie.
            Jak się chce zrobić coś dobrego to należy wziąć psa ze schroniska (i daję
            słowo, że nie mówię tego złośliwie), pies niemal na pewno odpowie
            wdzięcznością.
            • net79 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 10:56
              Melka masz racje, podstawą jest określenie własnych motywacji, czy chcę bo już
              więcej nie chcę rodzić, czy chcę bo chę mieć dziecko, nie chcę rodzić, ale mam
              duże pokłady miłości i odpowiednie przygotowanie. Ja potrafię zakochać sie w
              obcym dziecku, mój małż niekoniecznie. U nas adopcja wchodzi w grę dopiero ,
              jak nasze będą duże i będziemy mogli skoncentrowac się na tym jednym i nie
              obawiać jaki wpływ na nasze dzieci będzie miało ewentualne agresywne zachowanie
              malucha, tylko będziemy powoli sobie z nim radzić. Dyskutujemy raz na jakiś
              czas i do takiego własnie wniosku doszliśmy. Oczywiście jest druga strona
              medalu, możemy być już za starzy, żeby dotrzymac dziecku kroku. Tzn dożyć
              wnucząt i otoczyć opieką do końca i tu rozwiązaniem jest rodzinny dom dziecka,
              ale na to potrzeba nam dużo czasu i warunków. Autorka i jej mąż sami muszą
              wiedzieć, czytać, dowiadywać się i interesować tematem na tyle, żeby mieć
              pewność, że sprostają. Ojciec autorki jest pedagogiem, ale z dziećmi z domu
              dziecka pewnie pracuje z zupełnie innej strony. Żaden nauczyciel nie jest w
              stanie ujrzeć i dostrzec w dziecku tego co kochający rodzic, zwłaszcza jak z
              góry stawia je na straconej pozycji. Nie wiem jak to jest, ale chyba decydując
              się na adopcję konkretnego dziecka, dostajesz jego "historię", czy z rodziny
              patologicznej, czy pożucony prze 15-latkę. Po za tym nie ważne jest ile klas
              dziecko skończy, tylko czy odnajdzie sie w społeczeństwie i to adopcyjni
              rodzice muszą umieć docenić. Rozumiem co do mnie mówisz. Trzeba przeanalizować
              najczarniejszy scenariusz, żeby wiedzieć, czy jesteś na to gotowy i nagle nie
              spaść na ziemię, co nie oznacza, że musi się on zrealizować.
    • aidan30 Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 12:42
      my z mezem jakis czas temu ukonczylismy szkolenia na rodziny zastepcze jak
      poawiedzielismy to rodzinie to rowniez nie spotkalismy sie ze zrozumieniem choc
      nikt na glos tego nie komentowal ale czulo sie atmosfere dziwna.Tez sie
      nasluchalismy roznych dziwnych historii ze "ktos cos tam",ze nas wypala itp.Moi
      rodzice az tak sie nie bali bo sa pedagogami.Dlugo sie zastanawialismy mamy
      dwojke dzieci i one tez podejmowaly decyzje z nami ,rozmawialam nawet z kims
      kto ma trojke swoich dzieci i dwoje w rodzinie zastepczej i ostatecznie ta
      osoba przekonala nas ze to nic strasznego.Od trzech miesiecy jest z nami 9
      miesieczny dzis chlopczyk dziecko zaniedbane wczesniak nie umal nawet
      przewracac sie na brzuszek ani siedziec jak do nas trafil.Na dzien dzisiejszy
      zaczyna raczkowac lekarze sa zdumieni postepami jakie poczynil.Nikt z rodzicow
      biologicznych do nas nie przychodzi matka sie zrzekla dziecka.A jezeli nawet sa
      widzenia z rodzicami biol. to u nas w powiecie odbywa sie to w osrodku
      adopcyjnym wiec nikt nie narusza prywatnosci rodzin zastepczych.Wogole i PCPR i
      POAO sa bardzo mili,wszystko nam tlumaczyli i mowili cala prawde o
      dziecku.Chcialam wam dodac troche otuchy bo nam tez ktos pomogl chociaz wszyscy
      inni krytykowali nasz pomysl.Dzis smieje sie z naszych "strachow", a maly
      przynosi nam radosc choc krotkotrwala ,bo bedzie u nas do czasu uregulowania
      sytuacji prawnej."Spiace serca czas obudzic".
    • 99agata Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 22:02
      Ja mam dwoje biologicznych dzieci i jedno adopcyjne - Synka. Widocznie jestem
      huraoptymistką, bo nie zamartwiam się na zapas, cieszę się z każdego dnia, z
      każdego Jego osiagnięcia. Jeśli w wieku szkolnym będzie mniej zdolny od sióstr
      to myślę, że będę w stanie to zaakceptować, bo nie każdy musi mieć super
      wykształcenie, potrzebni są i tacy, co pieką chleb, itp. O rodzicielce Jego nie
      myślę za wiele. Szanuję ją za to, że zrzekła sie swoich praw zaraz po urodzeniu
      Małego. Postaram sie postępować tak, zeby kiedyś w razie konfrontacji z
      bilogiczną Syn nie musiał żałować, że to ja Go wychowywałam. Ma prawo ją poznać
      i szukać jak skończy 18 lat. Jeśli będzie chciał to pomogę Mu. Wszystkie dzieci
      kiedyś dorastają i usamodzielniają się, taka kolej rzeczy, a myślę, ze jeśli
      będzie mi mógł ufać to nigdy całkiem się ode mnie nie odsunie. Zresztą te parę
      lat, które do tej pory przeżyliśmy razem warte były każdego ryzyka! Naprawdę
      wierzę w to co piszę.
    • vharia Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 22:23
      To bardzo smutne, co piszesz. Tym bardziej, że nie jesteś pierwszą osobą, o której wiem, że spotkała się z taką reakcją. Rodzina bliskiej mojej koleżanki przypuściła dosłownie szturm, kiedy się dowiedziała o podobnych planach. To takie - nie wiem- niskie? podłe? głupie?
      Popieram Cię bardzo w Twoich planach,sama uważam to za świetny pomysł, być może do rozpatrzenia i dla mnie w dalszejj przyszłości.
      I uważam, ze jeśli WY sie zdecydujecie, to powinniście postawić wszystkich zbulwersowanych przed faktem dokonanym, napewno nie zmieniać własnych życiowych planów z powodu takich beznadziejnycdh nacisków.
    • mathiola Re: powiedziałam, że chciałabym adoptować dziecko 21.05.07, 23:09
      jeśli ty myślisz a mąż cię nie wysmiał, to co cię właściwie obchodzi zdanie
      szwagierki i ciotki wujka???
      Ludzie czy wy nie macie własnego życia i własnego zdania w tym życiu, wszyscy,
      których teściowa, szwagierka, wujek, babcia i inne pociotki narzucają wam swoje
      własne zdanie??
      Adoptujcie jak chcecie do jasnej ciasnej!
      A ja znam rodzinę, która adoptowała - UWAGA! - 10 dzieci! I wszyscy byli
      rodzeństwem. Poważnie smile No, może nie wszyscy, może prawie wszyscy, dawno to
      bylo, mogłam zapomniec - ale tych których poznałam - a była ich 4 - byliśmy
      razem na obozie - byli normalnymi inteligentnymi ludźmi - tylko jeden był leko
      niepełnosprawny, ale leko.
      Poza tym moja nauczycielka adpotowała 2 dzieci a potem zostala matką własnego,
      wszystkie wychowywały się jednakowo i wyrosły na ludzi.
      Mnożyc by można te przykłady tylko po co?
      To wasza decyzja - jak chcecie to adoptujcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka