Dodaj do ulubionych

lekarka, dziecko - czy reagować?

23.05.07, 09:59
cześć. czy i jak zareagować na taka sytuację. mąż został wczoraj w domu z 1,5
rocznym dzieckiem, u którego w nocy wystąpiła gorączka ponad 39 stopni.
lekarak przyjmuje oficjalnie od 8 do 12. był u niej ok.11. (mała dale tak
wysoko gorączkowała) a pani powiedziala że nie przyjmie bo dziecko trzeba rano
zajrejestrować a ona już kończy pracę. i wyszła? a mąż wrócił do domu z
gorączującym dzieckiem. Co robić z taką sytuacja?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:06
      1. dac dziecku leki przeciwgoraczkowe.
      2.zglosic sie do poradni w porach rejestracji (jesli goraczka byla w nocy, co
      robiliscie miedzy 8 a 11?)
      3. Lekarka nie ma obowiazku pracowac po ustalonych godzinach pracy, o ile nie
      ma stanu zagrozenia zycia pacjenta (podpowiedz: goraczka 39 stopni nie jest
      stanem zagrozenia zycia).
      4. Jesli nie odpowiada system pracy przychodni publicznej, pozostaja gabinety
      prywatne.
      5.Podziekuj politykom za taki a nie inny sposob funkcjonowania ochrony zdrowia.
      byc moze podziekuj sama sobie (zaleznie od tego, na kogo glosujesz w wyborach).
      • soemi Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:10
        Nie ma żadnej ustawy nakazującej numerkowanie w przychodniach, pozatym dziecko
        nie jest dorosłym pacjentem i wymaga natychmiastowej interwencji, a między 8a11
        dziecko mogło np spać.
        • mruwa9 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:14
          Pokaz mi konkretny przepis, ktory nakazuje natychmiastowe przyjecie dziecka.
          Sen dziecka nie jest usprawiedliwieniem, a raczej potwierdzeniem, ze stan
          dziecka nie jest az tak powazny: gdyby byl, to pomoc medyczna stalaby na
          pierwszym miejscu, nie sen dziecka.
      • net79 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:16
        1.Dzieci z gorączkją i bólem saprzyjmowane z marszu
        2. Godzina 11 mieści się w godz. 11-12, a to że pani dr miała inną sprawę i
        zakończyła wcześniej to iina para kaloszy.
      • zuzia412 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 14:30
        mruwa9 napisała:

        > 2.zglosic sie do poradni w porach rejestracji (jesli goraczka byla w nocy, co
        > robiliscie miedzy 8 a 11?)

        no to akurat guzik kogos powinno obchodzić, i co to znaczy w porach rejestracji
        (to jakieś państwo w państwie czy co?), przyszli w godzinach pracy lekarki, nie
        miała już pacjentów- ale nadal była w pracy, no chyba że mi się wydaje

        > 3. Lekarka nie ma obowiazku pracowac po ustalonych godzinach pracy, o ile nie
        > ma stanu zagrozenia zycia pacjenta (podpowiedz: goraczka 39 stopni nie jest
        > stanem zagrozenia zycia).

        przyszli właśnie w ustalonych godzinach, a dla człowieka niebędącego lekarzem
        gorączka 39 st. jest sprawą poważną

        > 4. Jesli nie odpowiada system pracy przychodni publicznej, pozostaja gabinety
        > prywatne.

        z takimi hasłami to pójdź do wątku o strajku lekarzy i przyłącz się do białej
        damy

        > 5.Podziekuj politykom za taki a nie inny sposob funkcjonowania ochrony
        zdrowia.
        >
        > byc moze podziekuj sama sobie (zaleznie od tego, na kogo glosujesz w
        wyborach).

        no i po co pierd....sz? Nie potrafisz trzymać się tematu, czy przez ten strajk
        całkiem wam się poprzestawiało?
        • biala_dama3 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 14:45
          Sprawą przychodni jest zapewnienie opieki, ale nie kosztem lekarzy. Jeżeli
          lekarka siedziała w gabinecie bezczynnie - jej obowiązkiem było przyjąć chore
          dziecko. Jeżeli za pół minuty miał wejść kolejny pacjent i przyjęcie owego
          chorego dziecka wiązałoby się z koniecznościa pracy lekarki PO GODZINACH to w
          sytuacji, gdy nie jest zagrozone zycie miała prawo odmówić.
          Ciekawe do kogo będziecie mieć pretensje, gdy okaze sie, ze w poradni jest
          tylko jeden lekarz pracujący od 8.00 do 12.00 a Wy pojawicie się po 14.00. To
          kwestia krótkiego czasu.
          • gov.single Biała Damo 23.05.07, 17:30
            A Ty znowu straszysz....myslałam, że zajęłaś sie wypełnianiem dokumentów
            związanych z Twoją emigracja zarobkowa..a Ty w necie sobie siedzisz...

            To była przychodnia lekarza pierwszego kontaktu....zgodnie z umową, która ten
            zakład podpisał z NFZ nie mogło byc opcji, zeby o 11 przed południem dziecko nie
            zostało przyjete. Po prostu ktos tam zlekceważył zobowiazanie, które wczesniej
            zaakceptował podpisujac taka umowe.

            No ale lekarze to elita-nie musza przestrzegac jakichkolwiek umów.....
        • mruwa9 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 16:02
          Praca lekarza to nie wylacznie przyjmowanie pacjentow, ale rowniez praca
          administracyjna (papiery, papiery,telefony), doksztalcanie sie, czy chocby
          przygotowanie sie do wizyty kolejnego, umowionego pacjenta. Tobie nic do tego,
          jaki lekarka ma harmonogram.
          W miejscu, w ktorym obecnie mieszkam, (nie w Polsce) taka sytuacja bylaby w
          ogole nie do pomyslenia: nie ma przyjmowania pacjentow z ulicy, jest
          rejestracja telefoniczna. Gdybym zadzwonila z problemem 39 stopniowej goraczki
          u dziecka, uslyszalabym, ze mam dac dziecku paracetamol i zadzwonic za 2 dni,
          jesli goraczka nie spadnie, wtedy EWENTUALNIE zarejestrowano by mnie do
          lekarza, niekoniecznie tego samego dnia. A kondycja zdrowotna tutejszych dzieci
          nie jest gorsza od kondycji dzieci polskich.
          Nie zbaczam z tematu: obecne strajki lekarzy sa prosta konsekwencja polityki
          rzadu i parlamentu wybranego w demokratycznych wyborach, miedzy innymi przez
          ciebie.
    • soemi Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:06
      Zawiadomić kierownika placówki medycznej o zajściu. Ponadto zażądałabym od
      lekarza pisemnej odmowy przyjęcia dziecka. Jeśli baba-pediatra (z zachowania
      nie zasługuje na to miano) odwróciłaby się i poszła to nie wychodząc z
      przychodni wezwałabym policję zawiadamiając o odmowie przyjęcia pacjenta w
      placówce medycznej i zażądała spisania notatki a dalej to już do Izby
      Lekarskiej. Ale zapewne potzreby by takiej nie było bo przychodnia by od razu
      zmiękła.
      No i oczywiście wrzuć na czarna listę pediatrów na forum.
      • mruwa9 zapomnialas dopisac 23.05.07, 10:08
        ze jeszcze powinno sie babe-lekarke ukamienowac, Albo co najmniej dozywotnio
        pozbawic prawa wykonywania zawodu.
      • asinek68 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:10
        > czarna lista pediatrów na forum - gdzie jest ??
        • soemi Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:13
          Palnęłam, ale ne ma pewnosci czy jest. A jeśli nie ma to zawsze można
          stworzyć smile
          • monia145 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:20
            Tiaaaaaa i zaraz pojawiłyby się wpisy, obok tych rzeczywiście poważnych,
            chociaz zawsze pisanych subiektywnie, w emocjach "pani X krzywo spojrzała na
            moja dzidzię, odradzam wizyty u niej"winkP

            Jakimkolwiek próbom tworzenia list, czarnych lub białych mówie stanowcze- NIE.

            Juz kiedyś, na innym forum, czytałam wpisy na tego samego lekarza- pan doktor
            po przeczytaniu musiałby pomysleć czy czasami nie cierpi na rozdwojenie jaźni,
            tak różne były komentarzewinkP
          • asiadd1 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:22
            w domu był 2 tez chore mąż czekał na opiekunkę. jesli dziecko śpi po podaniu
            leku przeciw gorączkowego to dobrze, do przychodni pójdzie bez gorączki. Gdyby
            trafila na mnie to bym pojechała do szpitala, ale mąz nie wiedział co zrobić. A
            poz tym przychodnia zapewnia opiekę w okreslonych godzinach czyli od 8 do 17 tak
            jest zapisane. Poza tymi godzinami ma podpisane umowy z dyzurnymi przychodniami.
            A mi chodzi o to czy miała prawo odeslać dziecko. mimi że to jej pacjent
            (lekarak popoludniowa nie przyjmuje nie swoich pacjentów)
            • monia145 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:26
              Napisz skargę i zmień lekarza..ta pani nie ma chyba serca na właściwym
              miejscu...jakos trudno mi wyobrazic sobie, że lekarka mojego syna nie udziela
              mu pomocy w chwili kiedy gorączkuje. Jak zwykle wszystko zalezy od człowieka.
            • soemi Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:53
              Nie miała prawa odesłać dziecka, tymbardziej że byliście jeszcze w godzinach
              pracy. Pozatym co to za stwierdzenie, że lekaraka popoludniowa nie przyjmuje
              nie swoich pacjentów. Dziecko potrzebuje pomocy lekarza i każdy lekarz będący w
              przychodni powinien przyjąć dziecko.
    • net79 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:19
      Reagować, później w razie co zmienić przychodnię, jakby pani za kazdym raze z
      fochem was przyjmowała, na mnie lakarka jak trzeba było czekała i w palcie
      badała dzeicko z mniejszą gorączką.
    • melka_x Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:22
      Owszem jest przepis nakazujący dziecko z wysoką gorączką przyjąć bez zapisu.
      Jeśli to z jakiegoś powodu absolutnie niemożliwie (w przychodni nie ma już
      żadnego lekarza) należy rodziców poinformować, gdzie jest najbliższy
      ośrodek/szpital, który przyjmie dziecko.
      Napisz skargę na lekarkę.
      • asiadd1 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:23
        przychodnię zmieniam, lekarza też.
    • ewcia1980 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:23
      ja napewno zareagowałabym.
      najprawdopodobniej poszłabym do kierownika osrodka zdrowia ze skarga.
      bo nie wyobrazam sobie, zeby z goraczkujacym dzieckiem jezdzic po innych
      osrodkach czy szpitalach lub szukac gabinetu prywatnego gdzie ktos mnie
      przyjmie.
      jestem zadeklarowana w konkretnej przychodni wiec jak jest nagła sytuacja to
      tam ide po pomoc.
      ja akurat mam dla corka prywatnego pediatre ale przyjmuje on tylko 2 razy w
      tygodniu i to w godzinach popołudniowych.

      pozdrawiam
      Ewelina
    • yoggi87 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:33
      Ona ma obowiazek przyjac dziecko, ale co zrobic to niewiem, pojecia nie mam
      gdzie sie zglasza takie sytuacje, napewno zmienilabym pediatre.
    • paszczakowna1 A ja z innej beczki 23.05.07, 10:42
      Czy jest sens brać dziecko do lekarza, jeśli brak innych objawow poza goraczka?
      (Bolu, kaszlu, drgawek, wysypki...) Lekarz nie Duch Swiety, nie postawi z tego
      diagnozy, bo to moze byc jakies 5000 roznych chorob. Da srodki
      przeciwgoraczkowe, kaze nie przegrzewac i obserwowac (az sie jakis specyficzne
      objawy pojawia - albo nie), a tyle to we wlasnym zakresie zrobic mozna. A w
      przychodni oslabione goraczka dziecko sie wymeczy, i jeszcze cos zlapie od
      innych. (Zakladam, ze dziecko ogolnie zdrowe, bez problemow sercowych itp.)

      Moze sie jakas lekarka wypowie?
      • arienne07 Re: A ja z innej beczki 23.05.07, 11:02
        A oto przykład innego pediatry:

        Pani została wezwana na wizytę(chory nie był umierający- chodziło raczej o to
        by go "obejrzała"), dawno po godzinach pracy. Pacjent mieszkał w górach, to
        była zima, wieczór, trzeba było się przeprawić przez las. Gdy wyszła od chorego
        było już ciemno i na odludziu wpadła w śnieżną zaspę z której nie mogła się
        wydostać. Zadzwoniła do przychodni(20 lat temu nie miałaby takiej możliwości) i
        porosiła sprzątaczkę, bo nikt już nie pracował, żeby zadzwoniła do najbliższego
        domu po pomoc. Po jakimś czasie przyszły chłopy z łopatami i ją odkopali.
        Na szczęście są też tacy lekarze, co to pojadą do twojego dziecka nawet o 3 w
        nocy. Bez fochów.
      • melka_x Re: A ja z innej beczki 23.05.07, 13:07
        > Czy jest sens brać dziecko do lekarza, jeśli brak innych objawow poza
        goraczka?

        Jest. Lekarz osłucha (czego Ty raczej nie zrobisz), oceni gardło i uszy.
        Nie jest duchem świętym, ale po osłuchaniu można np. stwierdzić zapalenie płuc.
        • jaremka1 Re: A ja z innej beczki 25.05.07, 21:18
          Potwierdzam, sens jest jak najbardziej. Młody gorączkował przez dwa dni, ok.
          38 stopni, radziłam sobie sama - ale gdy gorączka doszła do 39 wezwałam
          lekarza. Zaznaczam, zero innych niepokojących objawów. Wyszło zapalanie
          migdałków i antybiotyk przez tydzień.
    • demarta Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:46
      a ja bym tak nie siadała tylko na panią lekarkę, ale meżowi bym w czapę dała.
      nie wyobrażam sobie dać się wyrzucić z gorączkującym dzieckiem, o stan którego
      naprawdę się boję. nie wyszłabym z przychodni, a jeśli pani doktor byłaby
      nieustępliwa od razu z dzieckiem na ręku zjawiłabym się u szefa administracji
      placówki.

      twój żal podzieliłabym więc na pół i tylko połowę wylałabym na panią doktor.
      pani doktor z pacjentami robi w pewnym sensie to, na co jej pozwolą, a twój mąż
      dał się wyrzucić z dzieckiem. w takim momentach kuje się żelazo póki gorące, a
      nie idzie naskarżyć do żony, a żona za dwa dni idzie robić aferę. trochę jakby
      po ptokach.
      • net79 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:49
        Inna sprawa, że z gorączkującym dzieckiem na reku, myslisz jak mu pomóc, a nie
        awanturować się przy nim, ja z dziećmi awantur nie robię, choć czasem para
        uszami mi idzie i widać wszystkie żyły na szyji. Ten typ tak ma.
        • demarta Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:55
          net79 napisała:

          > Inna sprawa, że z gorączkującym dzieckiem na reku, myslisz jak mu pomóc,

          i dajesz się zawrócić z tym dzieckiem do domu? kiepski ten efekt myślenia o
          pomocy dziecku w tym przypadku.
      • asiadd1 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 10:51
        męża objechałam> To oddzielny temat. Pani mogła się śpieszyć też rozumiem ale
        chociaż mogła powiedzieć mu co ma robić. A nie "nie jest zarejestrowana, a ja
        jjuuż wychodzę". Generalnie mam dość
      • demarta i jeszcze jedno... 23.05.07, 10:54
        czy pani doktor wyrzuciła, czy skierowała do jednostki zastępczej NFZ? muszę
        przyznać, że u nas w okresie masowych zachorowań też się zdarza, że już nie
        rejestrują, bo pani doktor ma pacjentów na conajmniej dwie nadgodziny w pracy.
        ale wtedy wszyscy są kierowani na pogotowie pediatryczne, skąd już nikt ich nie
        wyrzuca.
      • weronikarb Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 11:36
        Demarta, nie kazdy tak potrafi, moj tez prawdopodobnie nic by nie pisnal smile
        • demarta Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 12:42
          ja doskonale rozumiem, że nie każdy tak potrafi. ale niesprawiedliwym jest
          przerzucać wtedy całą winę na lekarkę, kiedy ona tak samo winna jak tatosmile)
    • elag3 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 13:15
      Ja pojechałabym do szpitala na izbę gdyby pora była późna a z gorączką sama
      sobie radzę. Nie raz młody gorączkował w nocy ale nigdy nie jechałam z nim do
      lekarza na gwałt.
      • elag3 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 13:17
        A - nie doczytałam dokładnie - to była 11 przed południem - no to przegięła
        pani dr.
    • gov.single Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 13:24
      Obowiazujace przeepisy mówia, ze lekarz pierwszego kontaktu ma byc dostepny
      miedzy 8-18. Lekarka pracowała do 12-wiec miała jesze godzine pracy przed
      soba/. Gdyby sie zdarzyło, ze musiałaby opuścic stanowisko pracy(kazemu sie
      moze zdarzyc)powinien ja zastapic inny lekarz.
      Nie mamy obowiazku rejestracji w jakichś konkretnych godzinach-rejestracja(i
      osobista i telefioniczna )ppowinna sie odbywac w godzinach pracy poradni,

      W powyzszej sytuacji złozyłabym skarge do kierownika do poradni oraz do NFZ.

      www.nfz-warszawa.pl/index/poz_spis/zakres_lek
    • selavi2 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 13:31
      Dla mnie ta Pani nie ma nic wspolnego z lekarzem.
      Zlozyc skarge u kier. przych. i w Izbie Lekarskiej.
      Mam paru lekarzy w rodzinie i dla nich takie zachowania sa niedopuszczalne.
    • wieczna-gosia Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 14:01
      asiadd1 napisała:

      > cześć. czy i jak zareagować na taka sytuację. mąż został wczoraj w domu z 1,5
      > rocznym dzieckiem, u którego w nocy wystąpiła gorączka ponad 39 stopni.
      > lekarak przyjmuje oficjalnie od 8 do 12. był u niej ok.11. (mała dale tak
      > wysoko gorączkowała) a pani powiedziala że nie przyjmie bo dziecko trzeba rano
      > zajrejestrować a ona już kończy pracę. i wyszła? a mąż wrócił do domu z
      > gorączującym dzieckiem. Co robić z taką sytuacja?

      napisac skarge na lekarke, zarzadac spotkania z kierownikiem przychodni. To ze
      strajki i ze popieram to jedno a to ze niektorych ludzi wychowac trzeba to
      drugie. U mnie jest taka swoja droga bardzo przytomna doktprka, ktora regularnie
      skaraca sobie prace. Kiedys, bylam u niej 3 dni pod rzad- zapisana na 8. Pani
      doktor przychodzila po 15- 20 minutach. No ja rozumiem ze korki- to trzeba chyba
      wczesniej z domu wychodzic. Zeby popracowala te 20 minut dluzej- to nie. 11.55
      chodu- zapewne do drugiej pracy. Ciekawe czy tez sie spozniala.

      Wystawilam kly, raz ja objechalam ustnie za drugim razem bardzo sie sploszyla,
      jak mnie zobaczyla, wiec zglosilam w r4ejestracji a trzeciego dnia po prostu
      poprosilam o przelozonego. A dzisiaj pani w rejestracji mi warknela w sluchawke
      ze nie jest informacja. Wystarczylo bym poprosila ja jeszcze raz by sie
      przedstawila smile)) nagle sie okazalo ze czasu ma dosc, informacja jak najbardziej
      jest i o co w ogole chodzi smile

      Ogolnie tak jakos mam ze jak mnie jakosc serwisu nie zadowala to prosze o
      kierownika. A specjalnie czepliwa nie jestem, za sam brak usmiechu numer 5 sie
      nie wkurzam. Jak mnie ktos zbywa lub olewa- to sie wkurzam, a jak jest chamski
      to wystawiam kly.
      • siasiuszek Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 16:34
        20 minut to pestka, w mojej przychodni wszyscy lekarze notorycznie się
        spóźniają przynajmniej godzinę, jakby dyshonorem było dla nich punktualne
        przyjście. A ginekolog to spóźnia sie nawet 3 h. I oczywiście choć mają
        pracować do 14:00 przed 12:00 wszyscy jak jeden mąż idą na wizyty domowe. Czy
        ktoś w ogóle sprawdza czy te wizyty domowe sie odbywają???
    • chipsi Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 15:07
      Już tłumaczę dlaczego pani lekarka nie mogła Was przyjąć. Jeśli w przychodni X
      przyjmuje od 8.00 do 12.00 to w przychodni Y 10.00-16.00. Tam jednak tez jej
      nie zastaniecie zbyt długo bo od 14.30 pani lekarz ma wizyty domowe. Nie wiem
      tylko jeszcze dlaczego o 8.00 rano też jej niemaać az do 9.25. smile
    • zapracowana6 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 19:43
      Asia, ja myślę ,że jesli lekarka wyszła sobie, choc miała pracować o godzinę
      dłuzej, to jest nie w porzadku. Ale jeśli w tym czasie była zmuszona do
      załatwienia spraw zawodowych, jakieś papiery w NFZ, załatwienie sprzętu,
      dokumentacji itp, mogła się umówic w takim dniu, kiedy zarejestrowano mniej
      chorych. Ja osobiście nie spotkałam się z sytuacją, w której lekarz mnie nie
      przyjął bez powodu, za to nie raz byłam przytjęta po godzinach jego pracy.
    • oxygen100 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 23.05.07, 19:48
      wynajac platnego morderce i roz.. dziwke
      • pesteczka5 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 24.05.07, 01:14
        W życiu nie wyszłam z pracy przed czasem, natomiast notorycznie siedzę dłużej.
        Co z tego, że mam zasadę nie odmówić pomocy - niemal codziennie zdarzają sie
        pacjenci, którzy pół godziny po upływie mojego czasu pracy żądają np. recepty
        na stałe leki i upierają się, żeby ich zarejestrowac, skoro jeszcze jestem w
        gabinecie - na zasadzie, daj palec, wezmą rękę.
        Częsta jest tez praktyka przychodzenia masowo pół godziny przed zakończeniem
        pracy, no i oczywiście wszyscy mają gorączkę (w gabinecie okazuje się, że trzy
        dni temu, ale jeszcze trochę pokasłują!) - więc jest zapis, że rejestracja
        odbywa się w godzinach od do, co nie dotyczy przypadków nagłych - jednakże w
        pozostałych odbywa się jedynie w miarę możlwości. Przychodnie nie sa na końcu
        świata. Jednakże fakt, że staramy się być ludźmi sprawia, że masowe
        pochody "ciężko chorych" wciąż napływają. Inna rzecz, że świadomość pacjentów w
        Polsce - także tych roszczeniowych, najlepiej wiedzących, co im się należy -
        jest wciąż często niewielka i nie odróżniają niestety stanów zagrożenia życia
        od banałów. Dlatego w tych warunkach przytomny lekarz nie odsyła bez zbadania,
        no a jak zbada, to i załatwi - i koło się zamyka. Siedź, jakeś głupi, i nie
        pytaj za ile - pewnieś konował, skoro jeszcze za polskim biurkiem.

        Jeśli lekarka siedziała i machała nogą, lub wyszła z pracy przed czasem - zgłoś
        gdzie trzeba. Jeśli miała pacjentów - no, w zasadzie gorączka to jest stan,
        któremu rodzic powinien zaradzic sam - poprosić o instruktaż na chłodno swojego
        lekarza. Prawdą jest, że gorączka może byc objawem "wielu groźnych chorób" -
        jednakże na świecie zasadą jest, że jeśli nie ma innych okoliczności
        wymagających natychmiastowej konsultacji, planuje się wizytę w normalnym
        trybie. A u nas, często wciąż rozpalone dziecię pod pachę i wio do doktora!
        Który zaczyna od podania leku przeciwgorączkowegosad
        • asiadd1 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 25.05.07, 10:48
          Pesteczko. Mężowi sie dostało, dziecko jest alergikiem, a gorączka która powraca
          przez dobę jest dla mnie powodem do niepokoju. Starsze mam uczulone na większość
          środków przeciwgorączkowych. Jeśli musiała wyjść to mogła męża poinstruować co
          ma zrobić, bo wg. mnie propozycja "czekać 2 dni na środkach przeciwgorączkowych"
          może się źle skończyć (straszy po takiej propozycji wylądował na 5 dni w
          szpitalu - musialam wyzwać pogotowie). jesli cię uraziłam to przepraszam. Codził
          mi tylko czy to normalna procedura że trzeba sie rano zarejestrować?
          • mama_frania Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 25.05.07, 16:33
            U nas w przychodni trzeba się zarejestrować rano, ale zawsze mają trochę czasu
            zarezerwowanego dla "nagłych" przypadków. To znaczy jak zadzwoniliśmy już po
            godzinach rejestracji to bez problemu wpisano nas do lekarza na ten dzień
            (akurat u nas to nie była goraczka tylko trzeci dzień biegunki i wymiotów u
            małego dziecka).
            Może faktycznie trzeba było wcześniej chociaż zadzwonić do przychodni, ale sama
            nie wiem.
    • kubona Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 25.05.07, 16:44
      lekarz też człowiek.
      moze tego dnia akurat kończyła dyzur wczesniej?
      jeśłi faktycznie odesłała was z kwitkiem to należałoby to zgłosić do kierownika
      przychodni.

      mój pediatra raczej by czegoś takiego nie zrobił. dzwonić do niego można cała
      dobę, rejestrowac sie do przychodni nie trzeba zwłaszcza z dzieckiem -dziecko
      zostanie przyjete zawsze. jeśłi jest dużo ludzi a ja wchodze do przychodni,
      pediatra ogląda malucha i albo bada dokąłdnie albo mówi co jest i zaprasza na
      wizytę do jednostki (bo to jest byłą przychodnia wojskowa a pediatra tez jest
      lekarzem w jednostce)lub w razie czego (gdyby sie pogorszyło )prosi o telefon
      do siebie lub mówi kiedy będzie maiał dyzur w szpitalu. zaznaczam jednak, zę
      mój mały jest alergikiem i ma astmę w obserwacji więc często bywam u lekarza
      tylko na osłuchaniu - więc zgadzam sie an to by zrobić to po południu.
    • asia06 Re: lekarka, dziecko - czy reagować? 25.05.07, 22:20
      Poprosić o telefon albo wyciągnąć swój i zacząć dzwonić na pogotowie. Zawsze
      działało. Teraz, po fakcie, napisać skargę do kierownika przychodni i do NFZ. W
      liście do kierownika napisać, że się NFZ poinformowało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka