Dodaj do ulubionych

Stać mnie na to aby nie pracować. A was?

27.05.07, 20:59
Wiele kobiet tak mówi. Znaczy ile macie pieniędzy na osobę jeśli tak mówicie?
Obserwuj wątek
    • syriana Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 21:06
      a Twój mąż ile zarabia?

      takie pytania z definicji mają mały sens, bo ludzie mają różne potrzeby i różnie
      kasą umieją dysponować
      • beniusia79 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 21:13
        dokladnie, zgadzam sie z poprzedniczka. my nie zyjemy w luksusach, nie mamy
        duzo kasy, ale dajemy rade splacac mieszkanie, mamy samochod, mamy co do garnka
        wlozyc i w co sie ubrac. stac nas na utrzymanie dziecka i kota smile po oplaceniu
        wszystkich rachunkow zostaje nam niewiele kasy do konca miesiaca, ale dzieki
        temu, ze odpowiednio nimi gospodarujemy, nie musimy zebrac pod koniec miesiaca.
        wiele osob nie umie tego zrozumiec, ze majac "tak malo kasy" na "tyle nas
        stac". wielu moich znajomych ma duzo wiecej kasy, ale nie starcza im do 30.
    • ankab29 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 21:10
      gaja, chyba nie da sie tego przeliczyc na konkretne kwoty...Wiesz, różnice
      regionalne, różnice potrzeb...Jedni uznaja, że żyją dostatnio mogąc bez
      rozrzutności zapewnić bieżące potrzeby typu jedzenie, opłaty + coś ponad
      program typu rodzinne wakacje a inni będą twierdzić, że dla nich wystarczający
      dochód to utrzymanie dużego domu, 2 aut, wakacje zagraniczne ....Każdy ma inne
      potrzeby i przy innej kwocie postawi znak niezbędnego minimum. Może procentowo
      spróbuję się przymierzyć? Moja pensja to byłoby ok 20% naszego całego budżetu
      miesięcznego. Dlatego uważam, że najlepiej robię zostając w domu z
      dzieckiem...To jest mój bilans zysków i strat.Gdyby było to 50% to na pewno
      poszłabym do pracy.
    • dorotakatarzyna Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 21:27
      Mnie stać. Gdybym poszła do pracy, zarobiłabym mniej niż jedną dziesiątą tego,
      co mój mąż. To już naprawdę wolę być w domu i wychowywać naszą trójkę, zwłaszcza
      że mąż owe pieniążki zarabia 450 km od domu, i wraca tylko na weekendy.
      • andaba Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 22:04
        A mnie nie stać na to, aby pracować.
        Przedszkole, świetlica, obiady w stołówce, bilet miesięczny, ubranie robocze i wyjściowe - byłyby równe mojej pensji.
        Nie wspominając o problemach z odbieraniem dzieci i puszczaniem ich samopas, dopóki nie wróciłabym z pracy.
        I o bezcennym czasie, który obecnie mam dla dzieci. I dla siebie.
      • rita75 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 08:09
        To już naprawdę wolę być w domu i wychowywać naszą trójkę, zwłaszcz
        > a
        > że mąż owe pieniążki zarabia 450 km od domu, i wraca tylko na weekendy.


        a nie boisz sie rozpadu związku?
        • dorotakatarzyna Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 21:03
          Myślę, że gdyby coś nam groziło, to nie jechałby co tydzień tych 450 km w jedną
          i drugą stronę, żeby być ze mną... Poza tym takie życie na odległość trwa z
          przerwami 10 lat, a jesteśmy 12 lat po ślubie, i kryzysy są raczej za nami.
    • kasiakosiba14 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 22:00
      Czy aby napewno zawsze ma to związek z kasą?Jak patrzę na dzisiejsze kobiety to
      widzę,że czasem jest tak iż mają tyle kasy,że mogą nie pracować,a jednak
      pracują bo nie wyobrażają sobie siedzenia w domu.Myślę,że trzeba by to
      rozpatrywać w innych kategoriach trochę bardziej filozoficznych.mianowicie
      np.czy stać mnie na to aby zrezygnować z pewnych rzeczy,a poświęcić czas kiedy
      byłabym w pracy na wychowywanie dzieci.Nie wiem czy wyraziłam się dość jasno bo
      problem jest dość zawiły.Powiem tak mnie na przykład nie stać na to aby nie
      pracować mąż nie zarabia dużo ok.1500 zł,mamy troje dzieci,a jednak na razie
      nie pracuję.Jakoś sobie radzimy.czy kogoś stać na niepracowanie czy też nie to
      pojęcie względne.Jednym wystarczy 2000 zł,innym 10000 jest mało.Mam znajomych z
      2 dzieci,którzy mają 7500 zł iczęsto pusto w lodówce czego przyznam kompletnie
      nie rozumiem,ale jest to fakt.Ja jestem w stanie zrezygnować z wielu rzeczy nie
      pierwszej potrzeby aby tylko moje dzieci miały ciepły dom,obiad na stole.Ja mam
      nad nimi większą kontrolę wiem więcej niż gdybym pracowała inie byłoby mnie w
      domu przez ok. 10 godz.dziennie.nie twierdzę,ze to nie jest fajnie pracować
      przez ileś tam lat pracowałam nie potępiam też kobiet,które wolą
      pracować.jednak na dzień dzisiejszy wiem,że byłoby mi niezwykle trudno głównie
      psychicznie przejść przez to aby pójść do pracy i co za tym idzie dużo mniej
      czasu poświęcać dzieciom,tym bardziej,że nie mam nikogo kto pomógłby mi w
      awaryjnej sytuacji w opiece nad nimi.Wlaśnie kilka dni temu przekonałam się o
      tym jak bardzo jestem jeszcze nie gotowa do takiej decyzji.Szukałam bowiem
      pracy i udało mi się ją znależć.Cieszylam sie najpierw ogromnie,ale później
      zaczęłam mieć coraz więcej wątpliwości typu co z dziećmi,już nie będą miały
      zmojej strony takiej opieki jak do tej pory itp.Dla mnie to koszmar.Może jestem
      nienormalna bo widzę,że mnóstwo kobiet wogóle nie przejmuje się takimi
      rzeczami.Ale ja już tak mam.W końcu z pracy i tak nic nie wyszło bo mamy 3
      dzieci tak chętnie nie zatrudniają.pozdrawiam wszystkich a w szczególności
      mamy,które powinny,a nie pracuja.
    • vharia Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 22:12
      Kwotami tego nie załatwisz. Jedni mieszkaja z teściami, inni orają na kredyt hipoteczny, jedni mają samochód służbowy męża, inni utrzymują własny, jedni mieszkają w Wawie czy Krakowie inni w Kózkach Małych z własną marchewką i ziemniakami w ogródku. Jedni mają końskie zdrowie inni wydają na lekarzy dla siebie i/lub dzieci kosmiczne kwoty miesięcznie. Jednym rodzice robią zwykle prezenty typu "kubeczek z przykrywką" innym typu "buty i kurtki zimowe dla dzieci" albo "pralka". Niemało jest takich, którzy ciągle dostają przelewy od rodziców na konta, inni muszą wysyłać pieniądze chorej matce. Jak ich porównasz w wartościach bezwzględnych, to jedni wyjdą na debili inni na cudotwórców.
    • karcia85 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 22:57
      Mnie też.
      Ale: mieszkamy w akademiku i płacimy mało - na życie mamy (jak dla mnie) -
      sporo pieniędzy.
      Nie pracuję bo po prostu nie mam kiedy (zajęcia do 18-20).
      Za 3 lata po studiach i stażu będę pracować w wymarzonym zawodzie. Gdyby się
      uprzeć, to i do usr...ej śmierci mogłabym siedzieć na tyłku, dalibyśmy radę,
      ale chcę aby moja rodzina żyła godnie w tych parszywych czasach.
    • wieczna-gosia Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 27.05.07, 23:04
      Kiedy nie pracowalam- stac mnie bylo PSYCHICZNIE na to by nie pracowac. Czyli
      nie mialam mysli ze sie zwijam, ze pasozytuje, ze maz zarabia SWOJE pieniadze,
      ze powinnam byc idealna matka i zona itd itp.
      Teraz kiedy pracuje- rowniez stac mnie na to psychicznie, czyli lubie, nie mam
      jazd z wyrodna matka, ktora nie ma czasu dla dziecka.

      a z finansami ma to niezbyt wiele wspolnego- kiedy szlam do pracy mielismy
      wiecej pensji meza niz wtedy kiedy nie pracowalam.
    • be_em mnie nie stać 28.05.07, 07:49
      i nie chodzi tu ile bym straciła, gdybym nie pracowała, tylko o opłaty, kredyt
      na dom, kasę na dzieci. Wszytskie decyzje finsnowe podejmowaliśmy przy
      zsumowaniu naszych obu pensji i z jedną byśmy sobie nie poradzilismile Dla jednych
      chodzić do pracy za 600 zł i oddawać 400 opiekunce jest nonsensowne, dla drugch
      warto i za tylesmile
    • lola211 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 07:53
      Pracuje, bo inaczej sobie nie wyobrazam.
      Albo praca albo "produkcja" kolejnych dzieci wchodzilaby w gre, no bo co
      innego? Czas trzeba jakos sensownie spozytkowac.
      Bez mojej pensji bysmy spokojnie zyli, ale nie o to chodzi.Ja chce miec swoje
      wlasne pieniadze, oprócz tych "wspolnych".Daje mi to psychiczny
      komfort.Uwieszanie sie przez cale zycie na kasie faceta mocno by mnie dołowało,
      mimo ze o zadnym wyliczaniu, kontroli wydatkow z jego strony nie ma mowy.No ale
      ja po prostu tez chce moc powiedziec, ze to moje,przeze mnie zarobione, ze mam
      swoj wlasny udzial.
    • koza_w_rajtuzach Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 09:05
      Mnie stać, żeby nie pracować. Zarobków męża nie podam, bo to bez sensu smile.
      Nie zmienia to faktu, że jak trochę podchowam brzdąca to przydałoby mi się
      pójść do pracy smile.
    • wiotka_trzpiotka Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 09:45
      nie stac mnie
      zarabiam więcej niz M. i bez mojej pensji nie byłoby to zycie tylko wegetacja
      poza tym nie wytrzymałabym w domu
      lubie pracować, lubię zarabiać lubię robic kariere i mieć poczucie, że cos
      osiągnęłam, a troche osiagnęłam
    • mathiola Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 09:48
      Wg. mnie tak może powiedzieć osoba, której nigdy nie zabrakło pieniędzy przed
      pierwszym, może sobie kupić to, czego potrzebuje i czasem też to, czego nie
      potrzebuje, a jeśli czuje taką potrzebę, to jeszcze odłożyć na czarną godzinę.
      I nie ważne jest ile się ma dochodu na osobę, tylko czy się spełnia te
      kryteria, bo można mieć 5 tysięcy na osobę i nie wyrabiac finansowo, a można
      mieć 500 zł na osobę i nieźle sobie radzić.
    • soemi Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 10:06
      To ocyzwiście zależy od miejsca zamieszkania i indywaidualnych warunków każdej
      rodziny. Zaczynaliśmy sami, bez żadnej pomocy rodziców, bez ŻADNEGO spadku i
      mieszkania po babci. Mało tego zaczęliśmy na minusie, czytaj - 70 000zł, bo
      kupiliśmy mieszkanie w spółdzielni, która niedługo po tym ogłosiła upadłość.
      Kupiliśmy kolejne mieszkanie SAMI, bez niczyjej pomocy. Mieliśmy 2700zł - dwa
      kredyty mieszkaniowe 1000zł - opłaty mieszkaniowe i inne, zostawało nam 1100-
      1200zł na życie czyli jedzenie, ubranie, ew. leki, rozrywki, paliwo do
      samochodu, wakacje - jeździliśmy co roku. Ludzie pukali się w głowę,
      że "siedzę" w domu z dzieckiem i bieduję. Żyliśmy skromnie ale szczęśliwie. A
      pojęcie "nie stać mnie na siedzenie w domu z dzieckiem" jest dla ludzi
      wygodnych.
      • rita75 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 10:18
        "A
        pojęcie "nie stać mnie na siedzenie w domu z dzieckiem" jest dla ludzi
        wygodnych. "

        a moze oczekujacych od zycia czegos wiecej niz tylko wegetacji?
        • soemi Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 10:47
          Co masz na myśli pisząc wegetacja?
          Dla mnie wegetacja to opływanie w dobrobycie, i wtedy wegetują dzieci,
          nieustannie czekając aż mama/tata wróci z pracy, zapewne za bardzo zmęczony by
          spędzić z nimi czas. Wegetują oczekując miłości rodzicielskiej.

          Pomijam przypadki, kiedy rodzic z uwagi na bardzo złe warunki materialne jest
          zmuszony do podjęcia pracy.
          • moofka Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 10:54
            soemi napisała:

            > Co masz na myśli pisząc wegetacja?
            > Dla mnie wegetacja to opływanie w dobrobycie, i wtedy wegetują dzieci,
            > nieustannie czekając aż mama/tata wróci z pracy, zapewne za bardzo zmęczony
            by
            > spędzić z nimi czas. Wegetują oczekując miłości rodzicielskiej.

            ajajaj
            czytam i lzy rzesiste leca mi na klawiature tongue_out

            >
            > Pomijam przypadki, kiedy rodzic z uwagi na bardzo złe warunki materialne jest
            > zmuszony do podjęcia pracy.

            wtedy milosci nie brak big_grinDDDDDDDDD

            • soemi Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:17
              Brak, ale to dobro konieczne. Czasem nie ma wyjścia. Co widzisz śmiesznego w
              tym co napisałam?
              • moofka Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:22
                soemi napisała:

                > Brak, ale to dobro konieczne. Czasem nie ma wyjścia. Co widzisz śmiesznego w
                > tym co napisałam?


                bzdure napisalas ckliwa i wierutnątongue_out
                nie kaz mi tlumaczyc rzecy oczywistych
                • soemi Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:25
                  Nie każę, sama podjęłaś temat! I widzę, że argumentów nie masz na swoje płytkie
                  wypowidzi.
                  • bri Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:27
                    Aha, rozumiem, że u Was w rodzinie tylko Ty kochasz dzieci. Tatuś już nie, bo
                    przecież chodzi do pracy. wink
                    • soemi Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:31
                      O co Wam chodzi dziewczyny, powyżywać się chcecie? Śmiać mi się chce na te
                      argumenty.
                      • bri Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:41
                        To nie są żadne argumenty. Ja chcę tylko zrozumieć Twój tok rozumowania. Skoro
                        matka pracująca=matka, która nie kocha dzieci to chyba ojciec pracujący tak
                        samo, nie?

                        Z Twojego postu wynika, że za jedyny słuszny model rodziny uznajesz taką
                        rodzinę, w której kobieta nie pracuje. W przeciwnym wypadku, jak rozumiem,
                        Twoim zdaniem dzieci cierpią z powodu braku rodzicielskiej miłości.

                        Otóż ja pracuję i myślę, że zarówno dla mojej córki jak i dla mnie, jest w ten
                        sposób lepiej.
                        • soemi Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 12:38
                          Gdzie napisałam, że matka pracująca nie kocha swoich dzieci?

                          > Z Twojego postu wynika, że za jedyny słuszny model rodziny uznajesz taką
                          > rodzinę, w której kobieta nie pracuje.

                          ??? A gdzie to napisałam, to są Wasze domysły. I naskakujecie na mnie, bo mam
                          inny pogląd na wegetację? Wręcz wyśmiewacie się z tego?

                          Reszta bez odpowiedzi

                          • moofka Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 12:41
                            ??? A gdzie to napisałam, to są Wasze domysły. I naskakujecie na mnie, bo mam
                            > inny pogląd na wegetację? Wręcz wyśmiewacie się z tego?
                            >


                            slownik wez zanim kolejny idiotyzm napiszesz
                            w ostatecznosci zajrzyj do wikipedii ;P
                  • moofka Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:32
                    soemi napisała:

                    > Nie każę, sama podjęłaś temat! I widzę, że argumentów nie masz na swoje
                    płytkie
                    >
                    > wypowidzi.


                    Dla mnie wegetacja to opływanie w dobrobycie, i wtedy wegetują dzieci,
                    nieustannie czekając aż mama/tata wróci z pracy, zapewne za bardzo zmęczony by
                    spędzić z nimi czas. Wegetują oczekując miłości rodzicielskiej


                    niee, na to nie mam argumentow tongue_out
                    na to chce mi sie smiac i rece opadają
                    ale tylko na chwile big_grinDDDDDD
                • rita75 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:25
                  > bzdure napisalas ckliwa i wierutnątongue_out

                  ale moze jest jej z tym latwiej- latwiej odmowic dziecku
          • rita75 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 10:58
            > Dla mnie wegetacja to opływanie w dobrobycie, i wtedy wegetują dzieci,
            > nieustannie czekając aż mama/tata wróci z pracy, zapewne za bardzo zmęczony
            by
            > spędzić z nimi czas. Wegetują oczekując miłości rodzicielskiej.


            wzruszylam się normalnie- jak w tej piosence " a ty mi zamiast butów
            przyniesiesz miłość"
          • mim288 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 31.05.07, 13:13
            Nie stać mnie - zarabiam x razy więcej niz Mąż. A wegetacja to - dla mnie
            przynajmniej - życie z mottem "nas na to nie stać" (nawet w odniesieniu do
            jajka z niespodzianką)i czarna rozpacz jak dzieciak ma 41 stopni w środku nocy,
            a ja nie mam pediatry, do którego moge zadzwonić.
    • bri Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 10:22
      Mnie nie stać. Przede wszystkim psychicznie. Pewnie jakbyśmy się uparli to
      wyżylibyśmy z pensji męża ale gdyby on zachorował, stracił pracę, nie daj Boże
      zginął w wypadku, postanowił odejść do innej itp. ja i nasza córca zostałybyśmy
      całkiem na lodzie. Poza tym mi siedzenie w domu nie służy i nie widzę potrzeby,
      żeby się do tego zmuszać.
      • agnieszkas72 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 11:08
        Cieszę się,że nas było stać,nawet gdy nasze dochody były nieduże.Na szczęscie
        rosły wraz z pojawianiem się kolejnych dzieci.Będę w domu w sumie 10 lat-wrócę
        do pracy gdy najmłodszy jako 3,5 latek pójdzie do przedszkola,a starsza trójka w
        komplecie znajdzie się w szkole.Widzę w sumie same pozytywy tego,że jako maluchy
        były w domu ze mną.Myślę,ze nie da się określić,od jakiej sumy faktycznie"stać"
        rodzinę na pracę jednej osoby.To kwestia poglądów na rodzicielstwo,a nie dochodów.
        • twojasasiadka Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 12:14
          ja poszlam do pracy nie patrząc na to czy nas stać czy nie stać na towink
          dziwnie sformułowane pytaniewink
          To pytanie zakłada,że każda kobieta chce siedzieć w domu-a nie siedzi tylko
          wtedy jak ją na to nie staćwink
          się nie zgodzę z tymwink
          ja w domu już zwyczajnie fioła dostawałam od tej monotonii i braku
          rozwijających zajęć.Dziecko podrosło to i mamusia wyszła z domuwink
        • vharia Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 22:07
          agnieszkas72 napisała:

          >To kwestia poglądów na rodzicielstwo,a nie dochod
          > ów.

          Bzdura. Są sumy krytyczne (dla każdej rodziny indywidualne, zależne od konkretnych okoliczności), poniżej których oszczędzasz nie na wakacjach i ciuchach ewentualnie na jakości proszku do prania, tylko na jedzeniu a w razie choroby dziecka odkrywasz, że nie masz za co wykupić leków.

          Parę osób w tym wątku mogłoby takim osobom oszczędzić, sama nie wiem: czy chamskich czy tylko nieprzemyślanych komentarzy, że są "wygodne".
    • mama_misi3 Przede wszystkim do soemi 28.05.07, 12:17
      Wydaje mi się trochę nie w porządku wzbudzanie wyrzutów sumienia u mam, które
      zdecydowały się na pracę, a nie pozostanie w domu z dzieckiem. Przede wszystkim
      moje dziecko nie musi żebrać o czas i uczucie z mojej strony, gdyż po powrocie
      do domu poświęcam jej niemal każdą wolną chwilę.Bawimy się, ściskamy, szalejemy
      ile się da.W weekeny zawsze jest ze mną i z mężem.Sporadycznie jeśli są jakieś
      imprezy zostawiamy ją u dziadków. Jeśli wyjeżdzamy, to też wszyscy razem. Nie
      wydaje mi się, żeby moja córeczka była nieszczęśliwa. Zostaje z moją mamą, która
      kocha ją pewnie tak samo mocnoo jak ja, gdyż jest jej wyczekaną, wytęsknioną
      wnusią. Osób obdarzających ją takim uczuciem ma zresztą naprawdę sporo. Ja nie
      krytykuję mam, które zdecydowały się zostać w domu, ale ty nie rób tego w
      stosunku do nas pracujących. Czytam wiele postów mam, które siedzą non stop z
      dziećmi, że czasem mają dość. Dzień w dzień taki sam dzienny rytuał, brak
      pomysłów na zabawy z dzieckiem. Mnie sił i chęci nigdy ( no prawie) nie brakuje.
      A moja mała na godzinę przed moim powrotem z pracy woła już "mama, mama".Kocham
      ją nad życie i nie uważam , żebym była w czymkolwiek gorsza od mam
      niepracujących. Moi rodzice kiedy byłam mała też pracowali i jakoś zapewnili mi
      mimo to tyle uczucia ile potrzebowałam.Wiele moich koleżanek pracuje a ich
      dzieci mają się świetnie. To może brzmi banalnie, ale nie ilość, a jakość czasu
      spędzanego z dzieckiem jest najistotniejsza.
      • soemi Re: Przede wszystkim do soemi 28.05.07, 12:44
        Gdzie w moim poście przeczytałaś o krytyce do mam pracujących?
        Czy wyrażanie swojego zdania to krytyka? Przedstawiłam moje stanowisko, to
        wszystko!
        • mama_misi3 Re: Przede wszystkim do soemi 28.05.07, 12:50
          A
          pojęcie "nie stać mnie na siedzenie w domu z dzieckiem" jest dla ludzi
          wygodnych.

          To chyba twoje słowa.Wydaje mi się, że mają dość jednoznaczny wydźwięk.
          • soemi Re: Przede wszystkim do soemi 28.05.07, 13:18
            Słuszne stwierdzenie, wydaje Ci się.
            • bri Re: Przede wszystkim do soemi 28.05.07, 13:33
              Może zatem wyjaśnij co miałaś na myśli bo jak widać wiele osób tutaj źle Cię
              zrozumiało.
            • mama_misi3 Re: Przede wszystkim do soemi 28.05.07, 14:01
              To chyba ten upał...Ty tego nie napisałaś, a mnie się wydawało...Pozdrawiam mimo
              wszystko.
      • syla113 Re: Przede wszystkim do soemi 30.05.07, 07:10
        jak tak czytam i czytam te posty to stwierdzam ze chyba lepiej zeby kobiety nie
        rzadzily tym krajem ani zadnym innymsad
    • burza4 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 12:37
      Sensu stricte to powinny raczej mówić "MOJEGO MĘŻA STAĆ, żebym nie pracowała"
      • joanna266 mojego męza stac żebym nie pracowała:-))))) 28.05.07, 13:15
        na całe szczęsćiesmile)))
    • blou1 Jeżeli już to męża. 28.05.07, 13:56
      u nas około 700, 800zł na osobę.
    • oxygen100 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 13:58
      a ja nie wyobrazam sobie zeby nie pracowac. I to nie ze wzgledu na kase a ze
      wzgledu na to ze uwazam ze czlowiek bez pracy gnusnieje i dziczeje. nawet gdyby
      moja pensja po oplaceniu zobowiazan =0 pracowalabym dla siebie.
      • alfa36 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 14:24
        Nie stac mnie na niepracowanie. Chętnie nie wracalabym jeszcze do pracy, ale nie mogę. Nie mogę z dwoch powodów: pieniądze i strach o to, ze nie mialabym do czego wracać. Ale i tak nie pracowałam 2 lata. Ale to juz inna historia...
        • alfa36 dodam jeszcze 28.05.07, 14:27
          Jak okazalo sie, że nie moge wrocić do pracy po macierzynskim (leczenie), to bardzo to przeżyłam. Zawsze bylam bardzo aktywna w pracy. teraz boje sie tam wrócić. 2 lata to troche dużo.
          • majan2 Re: dodam jeszcze 29.05.07, 21:31
            Mnie rowniez nie stac psychicznie na niepracowanie, a wydaje mi sie, ze moje
            dziecko nie traci z tego powdu, ze ja pracuje - mam taka nadzieje.
    • g0sik Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 15:37
      Mojego męża stać na moje siedzenie w domu, a także na zatrudnienie równolegle
      opiekunki i pani do sprzątania.

      Mnie za to nie stać aby leżeć i pachnieć, bo mam dużo większe aspiracje niż być
      żoną na utrzymaniu...
      • zuzanna56 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 16:53
        Moim zdaniem nas na to nie stać chociaż wiem że wiele rodzin żyje z takiej
        pensji jaką ma mój mąż.Wolę mieć ponad 1600 zł na osobę gdy oboje pracujemy niż
        950 zł gdyby pracował tylko mąż.
        • marcysia51 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 28.05.07, 20:54
          Mnie stac a ile mam to moja sprawa.
          • elf1977 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 29.05.07, 09:12
            Nie stać mnie na to, żeby nie pracować - głównie psychicznie. Lubię siebie jako
            matkę pracującą - nie lubiłam siebie jako sfrustrowanej matki na urlopie
            wychowawczym. Moje dziecko nie wegetuje, do południa czas spędza z babcią
            (babciami), po południu wracam i zajmuję się nią. Jest szczęśliwa, szybko się
            rozwija, żegna mnie co dzień z uśmiechem, bo wie, że zostaje z kimś, kto ją
            kocha, a mama na pewno wróci. Podobnie moja mama, gdy wychodziła do pracy, ja
            cieszyłam się, że teraz zajmie sią mną i bratem babcia (ktora trochę nas
            rozpieszczała), nie miałam deficytówsmile Zresztą tych "profitów" z pracy
            rodziców w postaci góry zabawek - równiez nie miałam, bo rodzice byli
            nauczycielami i zarabiali mało.
            Nie chcę przez to powiedzieć, że żałuję roku spędzonego w domu z córką. Cieszę
            się, że wytrzymałam, ale miałam świadomość, że mogę wrócić do pracy, a to mi
            pozwalało ciągnąć domowy kierat.
            Tak, jestem egocentryczną mamą, planując dziecko i jego wychowanie, w dużej
            mierze myślałam o sobie i o swojej psychice. Dzięki temu moja rodzina jest
            zadowolona, bo ma szczęśliwą mamę i żonęsmile
            Mój mąż spokojnie by nas utrzymał (starczyłoby na przyjemności), moja pensja
            jest niewielka (też jestem nauczycielem), ale nie pracuję dla pieniędzy.
    • mamadwojga Wszystko w swoim czasie. 29.05.07, 09:36
      Kiedy dzieci były malutkie nie pracowałam na etacie.
      Mąż zarabiał akurat tyle że dało się przy rozsądnym gospodarowaniu przeżyć. Ale
      tak można było żyć tylko kilka lat. Na dłuższą metę nie można pomijać faktu że
      pralka leje, ściany się sypią, ubrania kupuje się "u chińczyka" na bazarku a na
      obiad gotuje się "100 potraw z ziemniaka i kapusty". Oczywiście wakacje
      spędzaliśmy w domu, bo pieniędzy wystarczało tylko na skromne życie.
      U nas właściwie był to częściowo świadomy wybór a częściowo tak się po prostu
      ułożyło.
      Nie żałuję.
      Z każdym z dzieci byłam w domu do trzeciego roku życia. W międzyczasie
      skończyłam drugie studia zaocznie i zdobyłam nowy zawód.
      Teraz oboje pracujemy i nadrabiamy zaległości. Remont mieszkania, wymiana
      garderoby i bielizny, nowe sprzęty, dentysta, wakacje, samochód, etc. Nie muszę
      już się zastanawiać jak ugotować obiad dla 4 osób za 5 złotych. I to też jest
      fajne.
      Bardzo się cieszę że życie tak mi się ułożyło. Był czas na wychowywanie
      niemowlaczków i jest czas na rozwijanie kariery. Choć czasem tak nieśmiało mi
      się marzy niepracowanie. Ale wybieram kasę smile. Dzieci przynajmniej zobaczą w
      tym roku morze. Po raz pierwszy w życiu.
    • mimboo Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 29.05.07, 09:41
      Wszystko chyba zależy od tego, do jakiego standardu życia jest się
      przyzwyczajonym i w jakim otoczeniu się żyje.
    • e_r_i_n Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 29.05.07, 09:48
      Mnie nie stać. Majątek musiałabym mieć na psychoterapię.
    • fajka7 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 30.05.07, 00:27
      Stac mnie na to, zeby nie pracowac, ale psychicznie nie stac mnie na to, zeby
      nic nie robic.
      • jasminum30 Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 30.05.07, 10:18
        Co to znaczy"psychicznie nie stac mnie na to, zeby
        > nic nie robic"?
        • e_r_i_n Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 30.05.07, 11:02
          Pewnie, że nic nie robienie zawodowe rozwaliłoby psychike? Albo sie na niej zle
          odbiło?
    • kropencjaa Re: Stać mnie na to aby nie pracować. A was? 30.05.07, 10:15
      też, ale nie wyobrażam sobie abym miała tak siedzieć wiecznie. Do tej pory
      tłumaczyłam sobie, że te durne dorywcze prace brałam, bo studia mi na inne nie
      pozwalały, a fatalny kierunek, który wybrałam nie umozliwiał mi wcześniejszej
      pracy w zawodzie. Teraz kiedy w niedługim czasie czeka mnie obrona i mozliwość
      rozpoczęcia tej pracy - jestem w ciąży. Szczerze, to myślałam, ze w dupę się
      ugryzę, jak się dowiedziałam, ze od wrzesnia mogłam mogłam juz siedziec na
      marnym etacie nauczycielki (ale grunt, że dopiełabym swego) Tymczasem na 20 09
      mam termin porodu i wszystko poszło w łeb o cały następny rok. Mimo, że to
      pracy nie musiałabym iść, to nie mam zamiaru siedziec w domu, ani bez dziecka,
      ani z dzieckiem. Rok posiedzę w domu i nawet gdybym miała wydac 2/3 pensji na
      opiekunkę, to pójdę do pracy. A co do samych finansów - nie ważne ile masz na
      osobę, kiedyś mieliśmy 500 zł i dało się żyć, teraz jest 2500 i też jakoś
      zawsze przydałoby się więcej. Kwestia celów, które chce się osiągnąć, stylu
      życia itp. Nie wyobrażam sobie zostać w domu tylko dlatego, że mnie na to stać.
      Są jeszcze inne wyższe priorytety wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka