olcia029 29.05.07, 16:21 kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66921,4141835.html?as=3&ias=5&startsz=x Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mathiola Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 16:37 Mój ulubiony temat Czytałam w wysokich obcasach i zastanawiałam się - czy między abstynencją a alkoholizmem jest jeszcze coś? Jakiś środek, który nie jest ani abstynencją ani alkoholizmem? Bo ja go w tym artykule nie odnalazłam Z tego wynika że wszystkie co lubią wieczorkiem popijać winko czy piwko, mają problem. I ja tez mam problem. Ale nie pójdę się leczyć, bo nie mam czasu Odpowiedz Link Zgłoś
olcia029 Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 16:45 ja kiedyś zdecydowanie miałam wg artykułu: wieczorne piwka, drinki oraz winko. Zabawa z alkoholem, wakacje też, plażowanie z drinkiem lub piwkiem dla ochłody. Większość znajomych podobnie jak ja. Teraz zero, zmieniłam nawyki planując ciążę, i to bez trudu. Zero popalania i picia. Wcale mi tego nie brakuje. Znacząco razi u innych. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 17:34 jestem córkom alkoholika, niestety między alkoholizmem a abstynencją jest bardzo mały obszar pośredni, który wcześniej czy później drastycznie zbliża się do granicy alkoholizmu, i właśnie ten obszar został tu opisany. Każdy kto lubi codziennie wieczorkiem popijać piwko,czy coś mocniejszego, wcześniej czy później przekroczy tą niezauważalną granice. Któraś z was napisała, że nie piłą przez rok ale teraz jest lato i nie wyobraża sobie tego bez piwka, a czy słyszałyście o cugu ( to oczywiście nie aluzja do autorki wypowiedzi)alkoholik wpada w cug czyli kilka dni , tygodni, miesięcy pije non stop ( w zależności od zaawansowania choroby), później następuje abstynencja która może trwać kilka miesięcy, im choroba bardziej zaawansowana tym przerwy między cugami są krótsze. W Polsce tą chorobę się niesamowicie bagatelizuje, bagatelizuje się objawy, często ją zauważamy gdy jest już za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
oxygen100 Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 17:00 e tam, bez przesady. Wszystko jest dla ludzi. W rozasadnych ilosciach.Zaczynam odnosic wrazenie ze psychologowie/terapeuci musza zrobic ze wszytskich alkoholika/dziwke/narkomana/whatever zeby zarobic. Na terapii. W koncu to tez nakreca gospodarke Odpowiedz Link Zgłoś
alekxa1 Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 17:03 Ale potraficie przestac, kiedy tego chcecie? Powiedziec stop? Alkoholizm to utrata kontroli nad piciem. Bezpowrotna utrata. Dla mnie artykul malo traktuje o alkoholizmie, bardziej o "piciu towarzyskim" Miedzy absytynencja a alkoholizmem jest przepasc. Wszystko jest dla ludzi. Z umiarem oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
asiorzynka Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 17:21 Zgadzam się z Oxygene. Wszystko jest dla ludzi.Moj przykład-paliłam fajury 10 lat. Chciałam rzucić- rzuciłam.Popijałam rok temu po 2,3 piwka dziennie.Przestałam.Zero alku we krwi. Teraz zaczeły się ukropy i nic mnie tak nie orzeźwia, jak piwko, dwa wieczorkiem.Nie piję dla samego faktu picia, dla uhlania sie w 3 tyły. Zależy zatem kto i ile popija. Nie generalizujmy. Odpowiedz Link Zgłoś
ginny_wolf Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 17:32 Tak na marginesie zanim doczytałam podpis pod zdjęciem myślałam ,że fizjonomia tej pani psycholog to memento mori dla pijących-tak właśnie będziecie wyglądać jeśli nie przestaniecie popijać.Moim zdaniem kobieta mocno przesadza,chyba celowo szokuje ,dobiera niesamowite przykłady -co jednak nie zmienia faktu ,że problem napewno jest.Mimo to wypije dzisiaj wieczorem dwa Reddsy cytrusowe. Odpowiedz Link Zgłoś
aliennis Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 18:52 O tym samym pomyślałam jak zobaczyłam jej zdjecie -że wyglada jak... pijaczka po prostu.. Nic tak nie schładza w upały jak zimne pifko .P Odpowiedz Link Zgłoś
oxygen100 Re: odnośnie alkoholizmu 29.05.07, 19:10 Tak. Wrecz przeciwnie. Moj organizm sie buntuje jesli po np. kilkudniowym piciu wina (nie pije mocnych trukow)slysze opcje chodzmy na piwo albo kupmy alkohol do kolacji. Nie i juz. Byc moze ja po prostu jestem odporna na nalogi. I tak np. zaczelam popalac w liceum i nigdy sie nie wciagnelam. Nigdy.Trawe popalam ale nigdy nie czuje ze nei moge przestac:p Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb czy jestem alkoholiczką... 29.05.07, 20:26 > Ale potraficie przestac, kiedy tego chcecie? Powiedziec stop? potrafimy, oczywiście że potrafimy. Jak nam się chce, to nie pijemy. Ale nam się zazwyczaj nie chce nie chcieć... Naszym zdaniem, calkowita abstynecja również jest bardzo szkodliwa i w dodatku często oprcz szkód na ciele, wzmaga też problemy z pychiką osób calkowicie nie pijących... Naszym zdanim - najgorsza jest przesada. W obie strony. Z uwagi na umiejętność wygłoszenia (apisania) tak mądrych zdan praiwe na trzeźwo, idziemy to opić. Czerwonym winkiem, mniam mniam... Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: czy jestem alkoholiczką... 30.05.07, 15:48 > Naszym zdaniem, calkowita abstynecja również jest bardzo szkodliwa i w dodatku > często oprcz szkód na ciele, wzmaga też problemy z pychiką osób calkowicie nie > pijących... Mozesz rozwinac mysl? Ja jako calkowita abstynentka chetnie sie dowiem, jakiez to mi szkody wyrzadza moje niepicie ----- W księgarni klient pyta sprzedawczynię: - Czy jest książka "Mężczyzna, władca kobiet"? - Baśnie i fantastyka na drugim stoisku. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa powalilo was chyba 29.05.07, 19:04 Pni doktor jest kobieta pod 70-tke, to jk m wygladac???? Jak wyliftowana jaszczurka z wiecznym botoksowym grymasem na twarzy???? Widze, ze niektore prawda w oczy kole na tyle, ze musza na wlasny uztek zdyskredytowc sobie pani Lube- zeby czasami nie wziac od rozwage tego o czym mowi ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
aliennis Re: powalilo was chyba 29.05.07, 19:09 Fakt -muszę wziac sobie to pod rozwagę. Bo wypijam dwa piwa /dwa drinki raz na dwa ,trzy tygodnie..muszę poszukać klubu AA w moim mieście...P Wyglad nie zawsze ma wiele wspólnego z wiekiem ... Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa aliennis MNE naprawde nie musisz sie spowiadac 29.05.07, 19:36 ile pijesz i w jakich konfiguracjach ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: powalilo was chyba 29.05.07, 19:11 No, zgadzam sie z Toba. Jeszcze jak czytam "Nie wyobrazam sobie wieczora/upalu/imprezy bez piwka" to juz jest cos nie halo. Odpowiedz Link Zgłoś
buggi21 Re: powalilo was chyba 29.05.07, 19:30 Bardzo lubie pania Lubomire,ale po tym artykule...No bez przesady!Mam wielu znajomych,duza rodzine i dzis dowiedzialam sie,ze wszyscy jestesmy alkoholikami.Super.Odkad poszlam do liceum,to ciagle imprezowalam,a jak zamieszkalam sama,to juz calkiem,bo nie wstydze sie przyznac,ze dla mnie impreza bez alkoholu to nie impreza.I nie jestem alkoholiczka,od 2 lat nie pije,bo ciagle jestem w ciazy,albo karmie i grono moich znajomych tez znacznie sie powiekszylo o nieletnie pociechy,wiec nie ma juz takich imprez.Oczywiscie mamy wspolne tematy,ale nigdy nie przestaniemy wspominac tych imprez na ktorych krolowal alkohol-bylo smiesznie,bo na imprezach abstynenckich moze byc jedynie dretwo.Pozdrawiam inne alkoholiczki)) Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: powalilo was chyba 29.05.07, 22:05 > mamy wspolne tematy,ale nigdy nie przestaniemy wspominac tych imprez na ktorych > > krolowal alkohol-bylo smiesznie,bo na imprezach abstynenckich moze byc jedynie > dretwo. Tu się mylisz. Ja też sporo piłam na imprezach, natomiast jako jeden z najlepszych Sylwestrów z czasów studenckich wspominam taki tylko z symboliczną lampką wina musującego. (Natomiast spędzony po części na RPG, po części na układania puzzla z 500 kawałków, po częsci na próbach obserwacji meteorów.) Faktem jest natomiast, że aby urządzić dobrą imprezę bez alkoholu, trzeba się trochę wysilić - żarcie, wódka i coś grające w tle nie wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
net79 Cienka linia, wszystko jest dla ludzi, ale okazuje 29.05.07, 22:21 się, że jednak nie wszystkich. Proces uzależnienia jest dyktowany przez 3 czynniki + cz biologiczny - nabyta zdolnośc organizmu do picia dużych ilości alkoh (mocna głowa) Efekt: mogę pić to mi nie szkodzi mogę pić bezpiecznie + cz psychologiczny - pierwsze dośwad z alk. mogą prowadzić so zdobywania nowych wrażeń i wpływać na przeżywane stany emocjonalne Efekt: alkohol staje się źródłem ciekawych i przyjaznych przeżyć - jest podstaw źródłem powstawania stanów pozytywnych + cz środowiskowy - ludzie piją bo daje im to poczucie przynależności do grupy - ludzie piją bo podlegają presji innych Fazy rozwoju uzależnienia FAZA 1 PICIE TOWARZYSKIE picie sprawia przyjemność, wzrost tolerancji i ochoty na alkohol (osoby które nie są uzależnione pozostają w tej fazie) FAZA 2 OSTRZEGAWCZA szukanie okazji do picia, inicjowanie wypijania kolejek, po wypiciu lepsze samopocz, \"dusza towarzystwa\", alkohol przynosi ulgę, uwalnia od napięć , rozpoczęte picie kończy się \"urwaniem filmu\" próby picia ukrytego, w samotności, na kaca FAZA 3 KRYTYCZNA wyrzuty sumienia \"kac moralny\" ; \"klin\" przynosi ulgę ;; zaniedbywanie rodziny ; konflikty małżeńskie ; nieobecności w pracy ; usprawiedliwianie picia licznymi okazjami ; wzrost agresywności, konflikty z prawem ; nieregularne odżywianie się ; zaniedbywanie wyglądu zewnętrznego ; zaburzenia popędu seksualnego ; picie ciągami na przemian z okresami całkowitej abstynencji dla poprawy zdrowia;, udowodnienia \"silnej woli\" ; składanie przysiąg abstynencji; FAZA 4 CHRONICZNA okresy długotrwałego opilstwa ; picie poranne- \"kac gigant\" ; upijanie się w samotności ; spadek tolerancji na alkohol ;; sięganie po alkohole niekonsumpcyjne - \"wynalazki\", \"fikołki\" ; rozpad więzi rodzinnej ; wynoszenie rzeczy, kradzieże - w celu zdobycia alkoholu ; degradacja zawodowa i społeczna ; otępienie alkoholowe - \"wtórny analfabetyzm\" ; alkohol staje się jedynym celem w życiu ; psychozy alkoholowe - \"delirium\" ;; padaczka alkoholowa ; choroby somatyczne - polineuropatia, marskość wątroby ; skrajne wyczerpanie organizmu Odpowiedz Link Zgłoś
net79 Re: Cienka linia, wszystko jest dla ludzi, ale ok 29.05.07, 22:23 Znam dwudziestoletnią drogę od fazy pierwszej do początków fazy czwartej, takich właśnie neder inteligentnych i lubianych dusz towarzystwa, które teraz nie mają przyjaciół Odpowiedz Link Zgłoś
denea Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 29.05.07, 22:21 "Co zrobić, jak widzimy matkę z dzieckiem, która na ławeczce popija piwko? Wezwać policję! Tak reaguje się na całym świecie. Pijana matka jest nieodpowiedzialna, nie może sprawować nad dzieckiem należytej opieki. Tak samo powinnyśmy reagować, widząc pijaną osobę, która siada za kierownicą." No rozumiem że to piciu kobiet, stąd o ojcach się nie wspomina, ale zawsze jak słyszę "matki to czy tamto" to zastanawiam się czy partenogeneza jest aż tak powszechna. Ale to na marginesie. Czyli co ? Nie możemy z mężem w ramach popołudniowego spacerku wypić piwa w pobliskim ogródku ? Dwa lata nie zaznałam tej przyjemności. To kiedy będę mogła żeby nikt nie zadzwonił po policję ? Jak mały skończy 18-tkę ?! Buuuuu ( Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 09:44 No sorry, denea, ale ja nie wyobrażam sobie wypicia dwóch piwek mając pod opieką dziecko - nieważne czy własne, czy cudze. Mam na myśli małe dziecko, na które trzeba zwracac uwagę, mieć oczy dookoła głowy itd. Ale może ja jestem jakaś dziwna.. A tekst powyżej, jak to któras nie wyobraża sobie imprezy bez alkoholu, to dla mnie smutna kwintesencja "polskiej zabawy". Jak się nie uchlejesz, to nie ma zabawy... Bez alkoholu Polak siedzi na imprezie jak na tureckim kazaniu, tęsknie marząc o kapce czegoś mocniejszego, bo inaczej się nie wyluzuje. No i to namawianie koszmarne - jako osoba mało pijąca (nie przepadam za mocnym alkoholem i mam słabą głowę) znam to aż nazbyt dobrze, wiele takich "namawiaczy" zepsuło mi imprezę. A ja się potrafię świetnie bawić bez alkoholu, czego nikt nie mógł pojąć. Nie jestem zaciekłą abstynentką, lubię dobre, słodkie drinki i kawowe Karmi ale jeśli towarzystwo nie potrafi się bawić bez alkoholu, to radzę je zmienić. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 10:07 > A tekst powyżej, jak to któras nie wyobraża sobie imprezy bez alkoholu, to dla > mnie smutna kwintesencja "polskiej zabawy". Jak się nie uchlejesz, to nie ma > zabawy... a dla mnie smutne jest, że nie potrafisz wyobrazić sobie złotego środka. Zabawa z alkohole nie musi oznaczać uchlania się na umów. Lampka wina do obiadu to dla wielu przedsionek alkoholicznego piekla i stąd jedyna droga już w dól. Bo jak lampka, to dlawielu już bez ustanku do upcia się na umów. Naprawdę nie można być normalnym bez abstynencji? przy okazji Morgen_stern, lubię alkohol, ale ani Karmi, ani słodich drinków nie trawię. Po drinkach większy kac... Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 10:26 > a dla mnie smutne jest, że nie potrafisz wyobrazić sobie złotego środka. Zabawa > > z alkohole nie musi oznaczać uchlania się na umów. Lampka wina do obiadu to dla > > wielu przedsionek alkoholicznego piekla i stąd jedyna droga już w dól. Bo jak > lampka, to dlawielu już bez ustanku do upcia się na umów. Umówmy się, że polskie imprezy, na których poprzestaje się na "lampce wina" należą do duuużej rzadkości. Nie oszukujmy się, na imprezach towarzyskich pije się więcej. Poza tym nieuważnie mnie jednak czytałaś - pisałam o sytuacjach, poczad których chciałam właśnie poprzestac na dwóch drinkach czy lapmce wina, ale towarzystwo i tak uznawało mnie za gorszącą abstynentkę. > przy okazji Morgen_stern, lubię alkohol, ale ani Karmi, ani słodich drinków nie > > trawię. Po drinkach większy kac... Ile tych drinków musisz wypić, żeby był kac?? Niepojęte to jest dla mnie. Ja po dwóch drinkach nie mam kaca, mimo że głowę mam okrutnie słabą. I właśnie o tym mówię - żeby wystąpił kac, trzeba wypić więcej niż "symboliczną lampkę"... Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 10:36 Sorry za literówki. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 10:51 ja też sorry... to nie efekt delirycznych drgawek, ale uszkodznej klawatury... Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 10:56 nchyb napisała: > ja też sorry... > to nie efekt delirycznych drgawek, ale uszkodznej klawatury... Dobra, dobra ) Delirium tremens to Twoje drugie imię ))) Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 10:44 > Ile tych drinków musisz wypić, żeby był kac?? zdecydowanie mniej niż czystego alkoholu... Głowa z tych mocniejszych, kaca od dawna już nie pamiętam, ale staram się nie mieszać... > Umówmy się, że polskie imprezy, na których poprzestaje się na "lampce wina" > należą do duuużej rzadkości. a ja na takie trafiam ostatnio coraz częściej. I niestety, coraz częściej na takich imprezach znajdzie sę minimum jeden zagorzały abstynent, który usiłuje wszystkim wmówić, że już tylko równia pochyła i tylko zero alkoholu to jest to... Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 10:17 > No sorry, denea, ale ja nie wyobrażam sobie wypicia dwóch piwek mając pod > opieką dziecko no i jeszcze przy okazji, a czy Denea isała o wpijaniu dwóch i więcej dużych piw? Wypicie malutkiego chłodnego piwa to też dla wszystkich schlanie się na umór? Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 10:56 dla mnie problem z alkoholizmem, to taki trochę zakład Pascala przesadna ostrożność z piciem a nawet podejrzewanie kogoś o nałogowe popijanie i próba interwencji w tym temacie, daje więcej dobrego niż złego Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 11:35 ztego co kojarzę, to Paskala za ten pomysł krytykowano i wykazywano błędy jego rozumowania (ponoć celowe przeinaczenia i niedopowiedzenia) jeszcze za jego życia... > przesadna ostrożność z piciem a nawet podejrzewanie kogoś o nałogowe popijanie > i > próba interwencji w tym temacie, daje więcej dobrego niż złego a moim zdaniem może też przynieść wiele złego i nie zawsze dobrego... ngdy nie ma pewności czy się ie przesadzi, ao nadgorliwości niejednokrotnie pisano, że nawet od faszyzmu jest gorsza... Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 11:45 no wiem, że Pascal trochę ugładził całą sprawę, ale ogólny szkielet jego rozumowania bym zastosowała jednak i tu > a moim zdaniem może też przynieść wiele złego i nie zawsze dobrego... > ngdy nie ma pewności czy się ie przesadzi, ao nadgorliwości niejednokrotnie > pisano, że nawet od faszyzmu jest gorsza... cały problem z problemem alkoholowym polega na tym, że ciężko rozmawia się o nim i podejmuje jakiekolwiek decyzje bez emocji każda z nas tu piszących pewnie swoje zdanie może umotywować dość indywidualnymi doświadczeniami z osobami pijącymi, które wpływają na podejście do problemu ja jestem zdania, że kultura picia w naszym kraju jest bardzo niska - tzn. niewielu traktuje alkohol jako fajny, odprężający dodatek większość pije by się zmulić zupełnie i w maksymalnym stopniu wykorzystać jego zmieniające świadomość właściwości Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 12:04 > cały problem z problemem alkoholowym polega na tym, że ciężko rozmawia się o ni > m > i podejmuje jakiekolwiek decyzje bez emocji szczegónie ciężko - na trzeźwo... to oczywiście żart. > każda z nas tu piszących pewnie swoje zdanie może umotywować dość indywidualnym > i > doświadczeniami z osobami pijącymi, które wpływają na podejście do problemu to prawda. Ja akurat pochodzę z rodziny w której alkohol był pijany i lkoholików nie było i nie ma. Abstynentów też nie... Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: Mnie rozwalił ten fragment artykułu: 30.05.07, 15:05 a mnie w stan odmiennej świadomości wprawia nawet kontemplowanie sztuki tworzonej pod wpływem. to już chyba też alkoholizm...)))) ciekawe, czy taki witkacy byłby tak twórczy jak był gdyby nie używki..... no i ja nie mam mu za złe, że chlał. ale za maż za nie bym nie wyszła.... chyba.... Odpowiedz Link Zgłoś
buggi21 Re: odnośnie alkoholizmu 30.05.07, 12:11 a jak jem obiad w restauracji i zamawiam wino lub piwo,a jestem z dzieckiem,to nie pomyslalam,ze grozi mi wiezienie-o matko!!!jeszcze nie opilam sie 1-2 piwami ani lampka wina Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: odnośnie alkoholizmu 30.05.07, 13:07 Jako wieloletnia imprezowiczka obracająca się m.in. w towarzystwie ludzi ostro pijących mogę powiedzieć, że bardzo cienka czerwona linia dzieli picie towarzysko-okazyjne od uzależnienia. Znakomita część moich dawnych męskich znajomych to dziś rasowi alkoholicy choć twierdzą, że "piją bo lubią". W Polsce tolerancja dla picia przy każdej mozliwej okazji albo i bez okazji jest gigantyczna i sorry ale w kwiatki "lampka wina do obiadu" to nie wierzę. tam "lampka" to z reguły co najmniej pół butelki na łeb, drink + piwo dla ochłody. "Lampkę wina do obiadu" to widziałam na dyplomatycznych spotkaniach a nie na imprezach w Polsce. No, jeszcze przy okazji konsumowania w restauracji w której alkohol był zwyczajnie drogi. Odpowiedz Link Zgłoś
sol_bianca w hiszpanii 30.05.07, 14:04 > W Polsce tolerancja dla picia przy każdej mozliwej okazji albo i bez okazji > jest gigantyczna i sorry ale w kwiatki "lampka wina do obiadu" to nie wierzę. > tam "lampka" to z reguły co najmniej pół butelki na łeb, drink + piwo dla > ochłody. dokladnie to samo moglabym powiedziec o hiszpanii a nigdy nie przyszlo mi do glowy myslec o niej jak o kraju alkoholikow jak zamawiamy wino do obiadu, to kelnerowi nawet nie przyjdzie do glowy "lampka" - od razu stawia na stole butelke (wychodzi jedna na dwie osoby wiec dokladnie tak jak piszesz) a po obiedzie jest zwyczaj wypijania kieliszka likieru i jakos nikt z tej okazji nie robi z siebie swini na spotkaniach biznesowych czy innych jw. (chociaz czasem podejmuja glupie decyzje ale nie wiem czy to wplyw alkoholu czy wrodzone uposledzenie ))) Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: w hiszpanii 30.05.07, 14:58 > dokladnie to samo moglabym powiedziec o hiszpanii > a nigdy nie przyszlo mi do glowy myslec o niej jak o kraju alkoholikow > jak zamawiamy wino do obiadu, to kelnerowi nawet nie przyjdzie do glowy "lampka > " > - od razu stawia na stole butelke (wychodzi jedna na dwie osoby wiec dokladnie > tak jak piszesz) > a po obiedzie jest zwyczaj wypijania kieliszka likieru > i jakos nikt z tej okazji nie robi z siebie swini > na spotkaniach biznesowych czy innych jw. Bo połową butelki wina (+ likier) człowiek dorosły i zdrowy się nie upije. Dwoma piwami też nie, zwłaszcza przy posiłku. Widziałaś kiedyś pijanego Hiszpana? Ja sporo czasu spędziłam we Włoszech, i pijanego Włocha nie widziałam - mimo że, średnio rzecz biorąc, piją dużo alhoholu. Ale południowcy piją inaczej - bo tu granica idzie nie Wschód-Zachód, ale Północ-Południe. Tradycyjnie, Polak, Rosjanin, Fin, Szwed, Norweg pije rekreacyjnie, po to, żeby się upić. Hiszpan, Włoch, Francuz pije, bo nie wyobraża sobie posiłku bez napoju alkoholowego, i nie upija się, mimo że w skali rocznej może wypijać znacznie więcej niż tamci. (Niemcy wypadają gdzieś pośrodku.) Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola ja widziałam pijanego Włocha :-) 30.05.07, 15:20 Przyjechali do Polski, zabraliśmy ich do knajpy i jeden tak się zdoił, że na drugi dzień wyglądał jak kupka nieszczęścia Wszyscy się upili, ale on się zdoił, chyba nie wiedział, że polskie piwo takie mocne jest Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb a ja widziałam trzeźwego Polaka... 30.05.07, 15:43 a zdaniem niektórych to też rzadkość... Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: w hiszpanii 30.05.07, 15:09 sol_bianca napisała: > jak zamawiamy wino do obiadu, to kelnerowi nawet nie przyjdzie do glowy "lampka > " > - od razu stawia na stole butelke dla mnie to takie naciąctwo trochę, cała butelka i już rachuneczek rośnie. osobiście w krajach europy zachodniej oraz w dobrych restauracjach w polsce korzystam z możliwości zamawiania karafki o określonej pojemności. szeroko stosowane jest także zamawianie wina na kieliszki. mi to bardziej pasi. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola no co ty 30.05.07, 15:18 obiad u moich rodziców jest zawsze z lampką wina. I tylko z lampką, bo dużo nas i dużo by tego wina trzeba było Dlaczego mówisz że nie wierzysz? Odpowiedz Link Zgłoś
joasia1234 Re: odnośnie alkoholizmu 30.05.07, 15:29 Myślę, że granica między alkoholizmem a abstynencją jest rzeczywiście cienka. Nie można chyba jednak uogólniać. Wygląda na to, że mogłabym być alkohliczką. Lubię wypić lampkę wina do obiadu (tylko lampkę, w co niektórym trudno uwierzyć i nie codziennie). Myślę, że alkoholik to osoba, która nie potrafi sobie odmówić kieliszka wina/wódki, kufla piwa. Jeśli potrafimy się powstrzymać, to chyba nie ma się czym martwić. Swoją drogą miałam okazję zauważyć, że spotkania biznesowe to rzeczywiście prosta droga do uzależnienia. Odpowiedz Link Zgłoś