gblu
04.06.07, 12:07
Przed chwilą wróciłam z poczty, a tam taka scena:
Po poczcie chodzi sobie dziewczynka lat ok. 3-4. Jej mama kupowała znaczki,
przy okazji zobaczyła jakieś 3 laleczki w pudełeczku wys. ok. 10 cm. Nic
specjalnego, cena 14 zł. Kupiła dla małej i dała jej. Dziecko wzięło ze
smutną minką i patrzy. Mama pyta tonem karcącym: No co podoba ci się?
Mała kiwa nieśmiało główką, że nie bardzo. Matka na to: No tak, Ty wiecznie
nie zadowolona, niczym Ci nie można dogodzić! Dziewczynka nic sie nie odzywa.
Za chwilkę mówi: Mi tak smutno... I patrzy na okienko pocztowe i mówi: A tam
są takie kucyki... Matka z krzykiem: Nic nie dostaniesz! Zabrała jej lalki i
wrzuciła do torby! Szarpnęła małą za rękę i wyszła.
Noralnie nie wiedziałam jak zareagować.
Co byście zrobiły na moim miejscu? Powiedzieć matce, że lalki rzeczywiście
nie najpiekniejsze, że to dobrze, że dziecko ma swój gust? Ale normalnie mnie
zatkało...
A może to ja jestem dziwna, że wogóle przyjmuję się takimi rzeczami? Ale
kurczę szkoda mi się zrobiło tej dziewczynki, a teraz mi głupio, że nic nie
zrobiłam...