Dodaj do ulubionych

Co mogłam zrobić?

04.06.07, 12:07
Przed chwilą wróciłam z poczty, a tam taka scena:
Po poczcie chodzi sobie dziewczynka lat ok. 3-4. Jej mama kupowała znaczki,
przy okazji zobaczyła jakieś 3 laleczki w pudełeczku wys. ok. 10 cm. Nic
specjalnego, cena 14 zł. Kupiła dla małej i dała jej. Dziecko wzięło ze
smutną minką i patrzy. Mama pyta tonem karcącym: No co podoba ci się?
Mała kiwa nieśmiało główką, że nie bardzo. Matka na to: No tak, Ty wiecznie
nie zadowolona, niczym Ci nie można dogodzić! Dziewczynka nic sie nie odzywa.
Za chwilkę mówi: Mi tak smutno... I patrzy na okienko pocztowe i mówi: A tam
są takie kucyki... Matka z krzykiem: Nic nie dostaniesz! Zabrała jej lalki i
wrzuciła do torby! Szarpnęła małą za rękę i wyszła.
Noralnie nie wiedziałam jak zareagować.
Co byście zrobiły na moim miejscu? Powiedzieć matce, że lalki rzeczywiście
nie najpiekniejsze, że to dobrze, że dziecko ma swój gust? Ale normalnie mnie
zatkało...
A może to ja jestem dziwna, że wogóle przyjmuję się takimi rzeczami? Ale
kurczę szkoda mi się zrobiło tej dziewczynki, a teraz mi głupio, że nic nie
zrobiłam...
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:11
      A niby co powiedziałabys tej nieznajomej kobiecie?
    • agysa Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:12
      A co miałaś zrobić. No bez przesady już niedługa jak tak dalej pójdzie to na
      ulicy nie bedzie można zwrócić uwagę swojemu dziecku. To ta kobieta jest matką
      i ona swoje dziecko wychowuje. Nie dajmy się zwariować
      • syriana Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:20
        raczej nic nie mogłaś zrobić
        choć takie teksty do trzylatki są beznadziejne oczywiście
    • marghe_72 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:26
      Niewiele mogłaś zrobić..
      Szkoda dzieciaka
    • rita75 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:26
      Nie wtracac sie w nie swoje sprawy.
    • lineczkaa Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:28
      Toż to paranoja. Co zrobić? co powinnam zrobić? Biedne maleństwo, itd.itd.
      Co innego jak na środku ulicy matka bije dziecko po głowie, to wtedy należy
      zareagować.
      A może sytuacja na poczcie miała swoje drugie dno. Może dziewczynka zrobiła
      matce histerię na w domu, że ona chce nową barbie, bo te trzy, które dostałą na
      dzień dziecka już jej się nie podobają. Albo rzeczywiście, dziewczynka przekorna
      i co prezent to foch. Zresztą jak widzisz, mama pomyślała o córce i kupiła jej
      laleczki, ot tak sobie i może po raz kolejny dziecko nie było zadowolone.
      Może mama zapomniała zapłacić jakiegoś rachunku i jej proąd odłączyli i nie ma
      ochoty na dyskusjie z tak małym dzieckiem.

      Powinni zakazać emisji "Super nieni", zaraz zaczną mi ludzie uwagę zwracać, że w
      ataku histerii biorę córę po pachę i bez słowa idę do domu. A jak radzi super
      niania powinnam ukucnąć przy rozdartej i wijącej się po ziemi prawie dwu-latce i
      wytłumaczyć spokojnie, że takie zachowanie jest nie na miejscu, że mama chętnie
      na ten temat porozmawia (nie zwracając uwagi na lody, które właśnie spływają po
      chodniku, psa, który uciekł do lasu, autobus, który właśnie jedzie da da, a
      następny za pół godziny).
      Mrok.
      • syriana Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:31
        no Lineczkoo!

        odezwałabyś się do swojej córki w ten sposób, nawet gdybyś była na nią chwilowo zła?
        • siasiuszek Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:34
          Nikt nie jest święty, każdemu może się zdarzyć.
        • sir.vimes Ale w jaki sposób? 04.06.07, 12:36
          Matka stwierdziła, że dziecku się nie podoba i że więcej prezencików nie
          dostanie.

          Co w tym STRASZNEGO?

          • syriana Re: Ale w jaki sposób? 04.06.07, 12:41
            "No tak, Ty wiecznie nie zadowolona, niczym Ci nie można dogodzić!"

            no, moim zdaniem to "wiecznie niezadowolona" może być osoba dorosła
            a nie trzyletnie dziecko, które ma prawo mieć jakieś tam swoje humory i jak to
            dziecko, chcieć każdą zabawkę, którą widzi na wystawie

            wtedy albo się dziecku nie kupuje spontanicznie nic
            albo kupuje coś i daje w domu gdy nie ma marudzenia, że tamto lepsze
            • rita75 Re: Ale w jaki sposób? 04.06.07, 12:44
              moim zdaniem to "wiecznie niezadowolona" może być osoba dorosła
              > a nie trzyletnie dziecko


              oj, chyba nie masz dzieci wink
              • syriana Re: Ale w jaki sposób? 04.06.07, 12:47
                no nie mam

                ale nawet jak się ma marudzące i skłonne do wybrzydzania dziecko, to taki tekst
                jest głupi i raniący IMO
                • sir.vimes Re: Ale w jaki sposób? 04.06.07, 12:47
                  Są osoby "wiecznie niezadowolone", niezależnie od wieku. To nie obelga - to
                  charakter.
            • sir.vimes Re: Ale w jaki sposób? 04.06.07, 12:47
              Hmm. Może tej smutnej dziewczynce bardzo często się to zdarza (marudzić, nie
              podziękować)?

              matka też człowiek a nie powiedziała NIC obraźliwego, upokarzającego. Może
              odrobinę niewychowawcze to "wiecznie" (bo sugeruje , że już nic na to się nie
              da poradzić) ale nie przesadzajmy.

              Dziecko trzyletnie to nie jest niemowlę ani zwierzątko - powinno umieć
              podziękować przede wszytskim.
              • marghe_72 Re: Ale w jaki sposób? 04.06.07, 12:49
                sir.vimes napisała:


                >
                > Dziecko trzyletnie to nie jest niemowlę ani zwierzątko - powinno umieć
                > podziękować przede wszytskim.

                podziękowac za coś o co nie prosiło, za coś co się nie podoba?
                No niby można, ale to tylko małe dziecko. Z tego co widzę małe zawiedzione
                dziecko
                • gryzelda71 Re: Ale w jaki sposób? 04.06.07, 12:54
                  A może to matce należałoby współczuć,bo moze wychodzi ze skóry,zeby sprawić przyjemność dziecku i nigdy nie widzi radości?
                • sir.vimes Hmmm 04.06.07, 12:56
                  nie do końca rozumiem taką postawę.

                  Jak rozumiem - ty NIGDY nie kupujesz NICZEGO dziecku dopóki nie obejrzy tego,
                  nie zaakceptuje itp.

                  Matka kupiła, dziecko wzgardziło, matka się wkurzyła - i po sprawie. Tak bywa.
                  Jeszcze nie raz coś się tej córci nie spodoba i nie raz mamusi puszczą nerwy.
                  Nie ma co z tej normalnej anegdotki robić jakiejś tragedii.
                  • marghe_72 Re: Hmmm 04.06.07, 12:59
                    sir.vimes napisała:

                    > nie do końca rozumiem taką postawę.
                    >
                    > Jak rozumiem - ty NIGDY nie kupujesz NICZEGO dziecku dopóki nie obejrzy tego,
                    > nie zaakceptuje itp.
                    >

                    Jesli dziecko stoi koło mnie to ZAWSZE pytam czy dana rzecz się podoba..
                    Oczywiście zdarza się, że decyduję sama. Zdaję sobie sprawę z tego,ze to co
                    podoba sie mnie nie zawsze musi się podobać dziecku..
                  • marghe_72 Re: Hmmm 04.06.07, 12:59
                    sir.vimes napisała:

                    > nie do końca rozumiem taką postawę.
                    >
                    > Jak rozumiem - ty NIGDY nie kupujesz NICZEGO dziecku dopóki nie obejrzy tego,
                    > nie zaakceptuje itp.
                    >

                    Jesli dziecko stoi koło mnie to ZAWSZE pytam czy dana rzecz się podoba..
                    Oczywiście zdarza się, że decyduję sama. Zdaję sobie sprawę z tego,ze to co
                    podoba sie mnie nie zawsze musi się podobać dziecku..
                    • sir.vimes A ja nie 04.06.07, 13:12
                      czasem wręcz informuję , że WIEM iż wolałaby "toiowo" ale JA MOGĘ kupić
                      jej "toito". Bardzo często dzieję się tak np. w księgarni, w sklepie z butami.
                      JA jestem DOROSŁA (mam nieco więcej doświadczenia) i wiem lepiej niż moja córka
                      jaka jest np. wartość poznawcza książeczki ilustrowanej "w stylu disneya" w
                      porównaniu z ozdobioną ilustracjami Szancera.
                      Ona się takich rzeczy dopiero UCZY.

                      Ale jeszcze jedno - wybuch rozpaczy przy nietrafionym prezencie jest zrozumiały
                      gdy dziecko BARDZO RZADKO dostaje cokolwiek lub NIGDY nie omawia się z nim jego
                      potrzeb. W innych przypadkach wydaje mi się dziwny.
                      • marghe_72 Re: A ja nie 04.06.07, 13:18
                        sir.vimes napisała:

                        > czasem wręcz informuję , że WIEM iż wolałaby "toiowo" ale JA MOGĘ kupić
                        > jej "toito". Bardzo często dzieję się tak np. w księgarni, w sklepie z butami.
                        > JA jestem DOROSŁA (mam nieco więcej doświadczenia) i wiem lepiej niż moja
                        córka
                        >
                        > jaka jest np. wartość poznawcza książeczki ilustrowanej "w stylu disneya" w
                        > porównaniu z ozdobioną ilustracjami Szancera.
                        > Ona się takich rzeczy dopiero UCZY.

                        Zgadza się.Z ksiązkami masz absolutną rację. Ale widzę róznicę między ksiązką a
                        laleczkami..
                        • sir.vimes Re: A ja nie 04.06.07, 13:27
                          Niby różnica jest. Ale zabawki też zawierają jakiś "przekaz".
                          Istnieją produkty pozornie niewinne , których niektórzy rodzice nie przyjmą
                          nawet za darmo. I mają prawo.
                          W wątku wspomniano , że prócz laleczek były kucyki - no ja np. kucyków Pony nie
                          kupowałam i uprzedzałam by nie kupować - bo IMO uczą dzieci złego gustu.
                          Jeżeli moje dziecko miało z tej przyczyny (czy miewa) smutną minkę - trudno,
                          musi jakoś to przeżyć.
                          • marghe_72 Re: A ja nie 04.06.07, 13:35
                            sir.vimes napisała:

                            > Niby różnica jest. Ale zabawki też zawierają jakiś "przekaz".
                            > Istnieją produkty pozornie niewinne , których niektórzy rodzice nie przyjmą
                            > nawet za darmo. I mają prawo.
                            > W wątku wspomniano , że prócz laleczek były kucyki - no ja np. kucyków Pony
                            nie
                            >
                            > kupowałam i uprzedzałam by nie kupować - bo IMO uczą dzieci złego gustu.
                            > Jeżeli moje dziecko miało z tej przyczyny (czy miewa) smutną minkę - trudno,
                            > musi jakoś to przeżyć.

                            Swego czasu też tak myslałam. W zyciu nie kupię córce rożowego konia w
                            koronkowych gaciach
                            Nie pozwolę, żeby bawiła się szpetną barbie
                            itp

                            Z czasem spojrzałam na to nieco inaczej.
                            Mnie się te paskudztwa nie podobają, jej mają prawo. Ona inaczej to widzi, ma
                            inne spojrzenie. Krzywda jej się nie stanie jak pobawi się takim koniem.
                            I nie stała się.

                            ps. Mam to szczęscie,ze moje dziecko nie prosi o zabawki, nie robi min, nie
                            urządza awantur, raczej nie miewa zachcianek itp..
                            • gryzelda71 Re: A ja nie 04.06.07, 13:37
                              marghe_72 napisała:
                              > ps. Mam to szczęscie,ze moje dziecko nie prosi o zabawki, nie robi min, nie
                              > urządza awantur, raczej nie miewa zachcianek itp..

                              Syty głodnego nie zrozumiesmile
                              • marghe_72 Re: A ja nie 04.06.07, 13:41
                                gryzelda71 napisała:

                                > marghe_72 napisała:
                                > > ps. Mam to szczęscie,ze moje dziecko nie prosi o zabawki, nie robi min, n
                                > ie
                                > > urządza awantur, raczej nie miewa zachcianek itp..
                                >
                                > Syty głodnego nie zrozumiesmile

                                bardzo możliwe smile
                            • sir.vimes Re: A ja nie 04.06.07, 13:42
                              No, nam się jakoś udało przeżyć bez Ponywink Ale tak naprawdę to ona specjalnie
                              jakoś o nie nie prosiła.
                              Raz się pojawiły w liście do Mikołaja -ale Mikołaj się nie ugiął, później jakoś
                              nie było o tym mowy.
                              Ja szanuję jej odmienny gust, ale uważam, że mam prawo decydować o tym gdzie
                              jest granica szpetoty kupowanych zabawek. Jasne, ze nic jej się (ani mi) nie
                              stanie od zabawy reklamowanym paskudztwem. Ale wolę nauczyć ją odporności na
                              reklamowane paskudztwa. Jak na razie - udaje się.

                              A Barbie wcale nie jest paskudna - ja się na niej szyć nauczyłam.
                              • marghe_72 Re: A ja nie 04.06.07, 13:46
                                sir.vimes napisała:


                                > A Barbie wcale nie jest paskudna - ja się na niej szyć nauczyłam.

                                De gustibus. Wg mnie jest szpetna big_grin

                                I u nas są zabawki, ktoreych nie kupię za zadne skarby. Ale czasami mogę ulec,
                                ot tak , po prostu
                                • sir.vimes Re: A ja nie 04.06.07, 15:14
                                  No to albo za żadne skarby albo czasem możesz ulec. Tertium non datur.

          • sir.vimes I smutna minka... 04.06.07, 12:44
            Moje dziecko czasem potrafi mieć minkę niczym głodzone dzieciątka z Dickensa
            pakując mi do koszyka w sklepie najdroższe lody.

            Ciekawe ile osób jej współczuje, gdy je odkładam... Ile osób zastanawia się co
            mogło powiedzieć takiej wstrętnej matce która smutnej córeczce tiramisu
            żałuje...

            Uważam, że 3 letnie dziecko powinno przede wszystkim umieć już
            wykrztusić "dziękuję". A dopiero później narzekać wink
    • nisar Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:32
      Jedyne co - może - bym powiedziała, to "proszę pani, może pani spyta o
      możliwość zamiany tych zakupów".
      • marghe_72 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:34
        matka uszczesliwia córkę niechcianym prezentem i dziwi się, ze dziecko nie
        skacze z radoscia
        faktycznie bardzo dziwne uncertain
        • siasiuszek Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:36
          no to mała nie ma żadnego prezentu i ma problem z głowy.
        • gryzelda71 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:39
          marghe_72 napisała:

          > matka uszczesliwia córkę niechcianym prezentem i dziwi się, ze dziecko nie
          > skacze z radoscia

          Rany,a skąd wiesz,że lalki były niechciane?Bo wg autorki dziecko smutne spojrzenie skierowało na kucyki?A może od rana prosiła właśnie o lalki?
    • siasiuszek Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:32
      A jakby dostała kucyki to popatrzyłaby smutno w okienko pocztowe i
      powiedziała - a tam są takie ładne laleczki.
      Bez przesady.
      • verdana Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:39
        A moze podczas trzech poprzednich wizyt na poczcie mała marudziła "kup mi", a
        teraz się o cos obraziła i robie mamie na złość? W takim razie reakcja matki
        jest prawidłowa.
    • triss_merigold6 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:41
      A co tu do cholery powiedzieć? Moje dziecko 30 sekund po kupnie soku, ktory sam
      sobie wybrał potrafi jęczeć o inny sok, bo przyuważy fajniejszy obrazek na
      opakowaniu. Jasne, że go w tym monecie olewam dokładnie i wychodzimy ze sklepu.
    • kropotkina Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:43
      > Co byście zrobiły na moim miejscu? Powiedzieć matce, że lalki rzeczywiście
      > nie najpiekniejsze, że to dobrze, że dziecko ma swój gust?

      A co Ty taka dobrotliwa? Policję trzeba było wezwać...
      • marghe_72 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:45
        możemy się tylko domyślać co i jak
        co nie zmienia faktu, ze wystarczyło małą zapytać czy chce te lalki..
        • gryzelda71 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:48
          marghe_72 napisała:
          wystarczyło małą zapytać czy chce te lalki..

          Moze pytała,tego nikt nie wie,oprócz matki i córki
          • marghe_72 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:50
            gryzelda71 napisała:

            > marghe_72 napisała:
            > wystarczyło małą zapytać czy chce te lalki..
            >
            > Moze pytała,tego nikt nie wie,oprócz matki i córki

            Może
            same "może" tu mamy smile
            • sir.vimes Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:57
              No, podła istota. Powinna ludziom na poczcie wyjaśnić czy pytała dziecko o
              jego "preferencje" wybierając drobiażdżek z wystawy.
    • umasumak Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 12:46

      Nic nie mogłaś zrobić. I może faktycznie sytuacja miała swoje drugie dno, jak
      ktoś tu wspomniał, ale z drugiej strony, będąc matką ciagle niezadowolonego
      dziecka, nie kupowałabym kolejnej zabawki.
      Biorąc jednak pod uwagę, że mała jest zwykłym, nierozbestwionym dzieckiem,
      któremu obiecało się coś kupić, to chcąc sprawić dziecku radość, powinno się
      uwzględnić jego preferencje, prawda?
      • sir.vimes Spontaniczny prezent 04.06.07, 12:50
        Z wątku wynika, że matka po prostu spontanicznie kupiła zabaweczkę.

        Trudno uwzględnić "preferencje" robiąc niespodzianki.

        No, chyba, że dziecko coś dostaje w każdym sklepie - to nie dziwne, że
        wybrzydza.

        • umasumak Re: Spontaniczny prezent 05.06.07, 22:33
          sir.vimes napisała:


          >
          > No, chyba, że dziecko coś dostaje w każdym sklepie - to nie dziwne, że
          > wybrzydza.


          No i o to chodzi.
    • kotbehemot6 nic.... 04.06.07, 12:54
      bo to wogóle nie Twoja sprawa.I przepraszam bardzo ale zbyt duża wiara w możliwośći słusznego osądu i słusznego ze wszech miar zbesztania wrednej matki na podstawie w sumie scenki ,która przydażyła sie 90% obecnych tu mam to już lekka przesada.Nie ma to jak poczucie misji nawracania innych.
    • mathiola Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 13:44
      łomatko, nic miałaś nie robić, co ty, każda matke będziesz zatrzymywać w celu
      skontrolowania jej zachowania względem jej dziecka? A jak będzie noedobra dla
      dzieciaka, to aty aty, po łapkach, niedobra, zła kobieta! smile
    • szapobacha Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 13:50
      Wybacz,że nie przeczytam poprzednich odpowiedzi,bo po kryjomu z pracy
      nadaję,ale chyba trochę wydumany problem. Są większe błędy wychowawcze,nie?
      • gblu Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 14:02
        No jasne, że są większe problemy. Tylko, że po prostu szkoda zrobiło mi się
        tego dziecka. Jakoś nie bardzo wyobrażam sobie, że można mieć pretensje o to,
        że nie podoba mu się zabawka, której wcale nie chciało i o nią nie prosiło.
        Zwłaszcza, że mała stała obok i mama mogła ją zapytać.
        Dzieci są szczere i spontaniczne, jak się nie podoba to po prostu to mówią. I
        chyba nie powinniśmy mieć do nich pretensji, że mówią prawdę, bo tej prawdy
        będziemy od nich oczekiwac później też.
        To tylko takie moje przemyślenia. Może dlatego, że moja córcia jest jeszcze
        mała i nie wiem jakie czasami potrafią być trzylatki. Tylko po prostu żal mi
        się zrobiło tej małej, bo dostało jej się za to, że powiedziała prawdę: zabawka
        mi się nie podoba...
        • elf1977 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 14:27
          Nic się tej malej nie stalo, a rodzice nie są od tego, żeby spelniać ciągle
          zachcianki swoich dzieci. Są od tego, żeby wychowywać. A wychowywanie czasem
          budzi sprzeciw i może dziecku sprawiać przykrość. Mama zachowała się normalnie,
          nic takiego strasznego nie powiedziała, zabrała małą z poczty, wg mnie wszystko
          gra...
          Trzylatki bywają trudne, tak jak i cztero, pięciolatki itd. Nie dajmy się
          zwariować, matka może wiele rzeczy powiedzieć dziecku, z pewnością nie kończy
          na karceniu i ma w swoim repertuarze również inne zachowania.
        • mathiola a widzisz! 04.06.07, 14:34
          ano właśnie - bo twoje dziecko jest jeszcze małe i pojęcia nie masz jak się z
          takim trzylatkiem żyje.
          Ja mając w domu niemowlę, tez sobie nie mogłam wielu rzeczy wyobrazić,
          zaakceptować i zrozumiec zachowania innych ludzi względem tych bieeednych
          dzieci. Teraz już wiem - różnie się układa współpraca z dziećmi w wieku
          przedszkolnym. Ja swojego czasami mam ochotę gołymi rękoma udusić.
          Ostatnio np. byliśmy w sklepie, miał sobie wybrać jakąs zabawkę. Biegał między
          półkami, raz chciał komplet żab i skorpionów, raz wielkiego dinozaura, raz
          żaby, raz dinozaur. Stanęło na dinozaurze, kupiłam, chociaz cena mnie powaliła -
          żaby były 3 razy tańsze. Dumny i blady niósł go całą drogę do domu, w domu
          pobawił się nim przez 5 minut, pochwalił się nim babci, po czym ni z tego ni z
          owego rozpoczął taki koncert ze swojego pokoju, że myślałam, że z czegoś spadł.
          Okazało się, że on chciał żaby nie dinozaura i się pomylił i mu wykupią żaby i
          nie będzie miaaaał!!!!! Powiedziałam, że dinozaura oddaję dziecku które doceni
          prezent, a on nie dostanie ode mnie już w życiu niczego, skoro nie umie cieszyć
          się tym co ma. Wyrodna, wredna matka ze mnie.
          O tych zakichanych żabach mówił przez kolejne 2 tygodnie albo i lepiej.
          • marghe_72 Re: a widzisz! 04.06.07, 14:45
            Mam w domu prawie 7 latkę.. i doskonale rozumiem co chce powiedzieć autorka
            wątku
            W tym konkretnym przypadku staję po stronie dzieckA (o ile matka wcześniej nie
            uzgadniała zakupu.. co jednak nie uzasadnia sposobu w jaki się do dziecka
            zwróciła)
            • gryzelda71 Re: a widzisz! 04.06.07, 14:50
              No faktycznie straszne rzeczy jej powiedziała,biedne dziecko...smile
              • marghe_72 Re: a widzisz! 04.06.07, 14:57
                Jej złość była nieuzasadniona (zakładam cały czas, ze mała o nic nie prosiła)
                krzyk był niepotrzebny
                reakcja przesadzona

                ja rozumiem , ze czasami nas nerwy ponoszą, ale w tej sytuacji było to
                niepotrzebne. Szkoda mi małej i już
                • gryzelda71 Re: a widzisz! 04.06.07, 14:59
                  Widze,że byłaś przy całym wydarzeniu...
                  • marghe_72 Re: a widzisz! 04.06.07, 15:02
                    gryzelda71 napisała:

                    > Widze,że byłaś przy całym wydarzeniu...


                    nie, napisałam ,że ZAKŁADAM..
                    jak pisałam wcześniej, żadna z nas nie wie jak było
                    • gryzelda71 Re: a widzisz! 04.06.07, 15:05
                      Nie wiemy,ale wyrok wydamysmile
                      • marghe_72 Re: a widzisz! 04.06.07, 15:07
                        Dlaczego od razu wyrok?
                        Ot dyskusja
                        • gryzelda71 Re: a widzisz! 04.06.07, 15:17
                          Może i dyskusja,ale szybko pada "biedne dziecko".
                          • marghe_72 Re: a widzisz! 04.06.07, 15:23
                            Gryzeldo, post posłuzył jako punkt wyjscia do rozmowy / dyskusji
                            Tu już nie chodzi o konkretną matkę..a raczej o sytuację
                            Mnie tego hipotetycznego wink dziecka szkoda
                            • gryzelda71 Re: a widzisz! 04.06.07, 15:27
                              A mnie nie,bo mam w domu takie wiecznie(nie przesadzone określenie) niezadowolone dziecko.I wiem jak może czuć się owa matka.
            • sir.vimes No ale jeśli dziecko NIE MUSI podziękować 04.06.07, 15:20
              matce (bo prezentu nie konsultowała) to NIE MUSI tez podziękować ubogiej cioci
              za skromną czekoladę czy koleżance lub np. małej siostrzyczce za koślawą ramkę
              do zdjęcia ulepioną z plasteliny. Nie musi zauważać ich intencji, nie musi
              doceniać...

              Ważne jest tylko czego potrzebuje (lub raczej wydaje mu się , ze potrzebuje)
              chce (i to w danej chwili, bo za chwilę może zachcieć czegoś innego)...
              No ogólnie tylko JA, JA , JA.

              Niedobrze.
              Będzie mieć , wbrew pozorom, BARDZO ciężkie życie.
              • marghe_72 Re: No ale jeśli dziecko NIE MUSI podziękować 04.06.07, 15:25
                sir.vimes napisała:

                > matce (bo prezentu nie konsultowała) to NIE MUSI tez podziękować ubogiej cioci
                > za skromną czekoladę czy koleżance lub np. małej siostrzyczce za koślawą ramkę
                > do zdjęcia ulepioną z plasteliny. Nie musi zauważać ich intencji, nie musi
                > doceniać...
                >
                > Ważne jest tylko czego potrzebuje (lub raczej wydaje mu się , ze potrzebuje)
                > chce (i to w danej chwili, bo za chwilę może zachcieć czegoś innego)...
                > No ogólnie tylko JA, JA , JA.
                >
                > Niedobrze.
                > Będzie mieć , wbrew pozorom, BARDZO ciężkie życie.


                Nie popadajmy w skrajności.
                Chyba najbliższej osobie można szczerze powiedziec co się myśli?
                A kto jest bliższy dziecku nież matka / ojciec?

                Nie chciałabym, zeby moje dziecko dziękowało mi bo WYPADA (odnosze sie
                wyłacznie do relacji matka - dziecko); wolę, zeby mi powiedziła, zę jej się
                dana rzecz nie podoba, nbie prosiła o nią. Ma do tego prawo
                • sir.vimes Re: No ale jeśli dziecko NIE MUSI podziękować 04.06.07, 15:35
                  Wiesz, to co piszesz o KONIECZNOŚCI konsultacji (i to takiej pierdółki) i to co
                  pisze autorka wątku o "spontaniczności dzieci w mówieniu prawdy" (w sensie prawa
                  do bezkolizyjnego mówienia rzeczy nieprzyjemnych i braku kultury) skłania mnie
                  do smutnej refleksji..., a właściwie, nie. Żadnej smutnej.
                  Śmiać mi się chce i tyle. Do wypęku.

                  Kultury najlepiej nauczyć się w kontaktach z najbliższymi (i w sumie między
                  innymi od tego są rodzice).
                  Ja życzę sobie by moje dziecko dziękowało mi za prezent (o jego walorach możemy
                  pogadać po tej formalności) tak samo jak ja jej dziękuję za np. zupełnie zbędną
                  i nieudaną pomoc w jakichś czynnościach domowych.
                  Szczerość niewiele tu ma do rzeczy.
    • oxygen100 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 14:55
      Noralnie nie wiedziałam jak zareagować.

      trzeba postarac sie o pozwolenie na bron i durnej matce odstzrelic nastepnym
      razem leb
      • andaba Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:00
        A ja jestem ciekawa, co twoim zdaniem matka powinna zrobić - kupić te kucyki?
        Słusznie opieprzyła małą i schowała zabawki. Jak sie nie podoba, to bez łaski. Nie wyobrażam sobie, żeby trzylatka kręciła nosem na otrzymaną zabawkę, bez wzgledu na jej urodę.
        • marghe_72 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:26
          andaba napisała:

          > A ja jestem ciekawa, co twoim zdaniem matka powinna zrobić - kupić te kucyki?
          > Słusznie opieprzyła małą i schowała zabawki. Jak sie nie podoba, to bez
          łaski.
          > Nie wyobrażam sobie, żeby trzylatka kręciła nosem na otrzymaną zabawkę, bez
          wzg
          > ledu na jej urodę.
          >
          >
          Pytanie chyba nie było skierowane do mnie
          ale wg mnie matka nie powinna była owych koników kupowac bez uprzedniego
          zapytania czy dziecko je chce..

          Czy każda rzecz kupiona przez rodzica musi się dziecku podobać?
      • gblu Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:24
        Ja tak nie rozwiązuję problemów smile
        A tobie może melisa by się przydała?
        Ja tylko stwierdzam, że szkoda dziecka w którym zabija się szczerość,
        prawdomówność i radość z wybierania sobie prezentu, który sprawi przyjemność
        (jeśli już mama zdecydowała się coś kupić).
        • gryzelda71 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:29
          gblu napisała:
          że szkoda dziecka w którym zabija się szczerość,
          > prawdomówność i radość z wybierania sobie prezentu, który sprawi przyjemność

          I ty to wszyststko wiesz po kilkuminutowej obserwacji?
          • gblu Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:40
            Tak, bo jeśli mama krzyczy na nią za to, że jej się zabawka nie podoba ( a
            przecież nie musi) to na drugi raz, pewnie bojąc się znowu pretensji matki,
            mała będzie udawać, że wszystko ok. Ja nie mówię, że jestem pewna, ja
            przypuszczam, na podstawie tego co ja bym czuła na miejscu tej dziewczynki.
            • gryzelda71 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:42
              A jak w przyszłości podziękuje matce za zabawkę która się jej nie podoba,to co sie stanie?
              • gblu Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:51
                Ano nic, po prostu nauczy się kombinować co robić byle matka nie wrzeszczała na
                nią i to za takie głupstwa.
                Dziewczynka powinna była udawać, że się cieszy, żeby nie sprawić mamie
                przykrości. A to że mama sprawiła jej przykrość swoją reakcją na dziecka
                szczerość to już nie problem, bo to TYLKO dziecko.
                Tylko dorosłym nie wolno sprawiać przykrości? Tak miała zrozumieć tą lekcję
                dziewczynka? Trzeba się liczyć z uczuciami innych, ale z moimi nikt nie musi
                się liczyć?
                • gryzelda71 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 16:00
                  gblu napisała:
                  Tylko dorosłym nie wolno sprawiać przykrości? Tak miała zrozumieć tą lekcję
                  > dziewczynka? Trzeba się liczyć z uczuciami innych, ale z moimi nikt nie musi
                  > się liczyć?
                  Naprwdę wierzysz,że takie wnioski wyciągnie trzylatka?
              • kawka74 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 16:13
                to będzie oznaczało, że jej szczerość i spontaniczność zostały pogrzebane i
                dziecko stało się wredną kłamczuchą
                po jaką cholerę dziękować za jakiś tam prezent i zachować się przyzwoicie, kiedy
                można spontanicznie i szczerze zwrócić go ofiarodawcy z uwagą, żeby następnym
                razem lepiej się postarał
            • sir.vimes Czyli zachowa się kulturalnie? 04.06.07, 15:46
              I najpierw podziękuje mamie a dopiero później zacznie rozmowę o kupnie kolejnej
              zabawki (a może nawet poprosi) ?

              No rzeczywiście trauma i koszmar.
        • verdana Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:33
          Nie ma nic bardziej odrazajacego, niż całkowicie szczere dziecko. W wieku 3 lat
          to może i zabawne, ale troche starsze, albo juz w wieku szkolnym - to nie
          jest 'slodkie, szczere maleństwo", tylko ponury cham.
          Prawdomowność 100% nie pozwala na poruszanie się w spoleczeństwie. Dziecko musi
          uczyć się od malego, ze nie robi się przykrości drugiej osobie, mowiąc wszystko
          co się cisnie na usta. Że za prezent, nawet nieudany, dziekuje sie z usmiechem
          (podziękowanie i uśmiech za sama chęć zrobienia prezentu), cioci nie mowi
          się "nie przychodź wiecej, jesteś głupia, a jak już przyjdziesz, to
          przynajmniej przynieś mi cos porządnego", koleżance nie mowi się "obrzydliwie
          wyglądasz w tej bluzeczce", a nauczycielece "nie bedę sluchał, bo Pani
          przynudza".
          Starsze dziecko całkowicie szczere i prawdomówne - to dziecko kompletnie
          niewychowane.
      • kawka74 Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 15:34
        e tam
        lepiej było kupić kucyki i wręczyć smutnemu dziecku
        to dopiero byłaby jatka
    • hexella Re: Co mogłam zrobić? 04.06.07, 16:02
      Nie mogę się dopatrzyć powodu do interwencji, widocznie mało empatyczna jestem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka