Dodaj do ulubionych

Jak poznałyście Waszych mężów?

12.06.07, 23:13
Być może już był podobny wątek, ale tak mnie ostatnio na wspomnienia wzięłosmile
i jak sobie poczytałam na forum humorum, że jedna kobitka "potrąciła swojego
przyszłego męża samochodem" to uśmiałam się do łez i tak sie zastanawiam w
jakich okolicznosciach poznałyście swoich facetów?
Ja dosyć standardowo- na imprezie u znajomych. Upatrzyłam go sobie i
złowiłamsmile Ale mąż jeszcze do niedawna był przekonany, że to on mnie
poderwałsmile))
A jak było u Was?
Obserwuj wątek
    • czarna_maruda Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 12.06.07, 23:16
      Poszłam na Politechnikę, żeby mieć duzy wybór ;|D
      I opłaciło się, bo i studia skończyłam i męża znalazłam ;D
      • milko2411 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 12.06.07, 23:19
        Ja swojego głupio poznałam.Napisałam smsa kumpeli :miłego dnia.A że numer
        klikałam z pamięci,to się pomyliłam.No i pisał mi potem rano i wieczorem podobne
        teksty...
        • pppolonistka Poznałam niekonwencjonalnie 13.06.07, 10:08
          Telefonia komórkowa(Era) nas połączyła. Jego mama miała prawie identyczny numer
          telefonu co mój; mój się kończył ...093, a jego mamy - ...092. Pomyliły mu się
          numery pewnego mroźnego, styczniowego dnia ładnych parę lat temu i zadzwonił do
          mnie. On wtedy pracował dość daleko od domu i czasem dzwonił do rodziców, żeby
          się przypomnieć o swoim istnieniu smile
          Powiedział mi, że usłyszał w słuchawce miły głos i dlatego dzwonił. Oboje
          traktowaliśmy to jak zabawę. On pracował i mieszkał we Wrocławiu, ja - w
          Warszawie. Ja pochodzę z miasteczka oddalonego od W-wy o 50km, on - z Gniezna.
          On był wtedy trzy lata z dziewczyną, ja - prawie dwa lata z chłopakiem. Nasze
          związki nie miały w sobie ikry, były nijakie, mdłe, ale się w nich tkwiło tak
          jakoś. Pamiętam, że po jakimś czasie to tak się skumplowaliśmy, że radziłam mu,
          co powinien kupić swojej dziewczynie na prezent.
          Gdy byli ze sobą pięć lat, ona postawiła go pod ścianą - ślub albo "żegnaj!".
          Wybrał "żeganj!". Ja zmieniłam paru chłopaków w tym czasie. Zadzwonił,
          stwierdzając, że najwyższy czas się spotkać. No i się spotkaliśmy. Wyjechałam
          po niego na Dworzec Centralny; przyjechał pociągiem, był po raz pierwszy w
          życiu w W-wie. Nie przyjeżdżał tu, bo nie miał potrzeby, rodzina i znajomi
          mieszkają w Wielkopolsce, nie czuł żadnego związku z Warszawą, w zasadzie nie
          lubił tego miasta, bo uległ stereotypowym opiniom na jej temat. Spędziliśmy
          cały dzień razem. Wieczorem odjechał do domu, ale zanim to zrobił, wręczył mi
          długą czerwoną różę i powiedział, że "To jest TO!" i że przyjeżdża do W-wy,
          żeby być blisko mnie. Tak zrobił! Za kilka dni przyjechał z torbą wypchaną
          najpotrzebniejszymi rzeczami, wynajął kawalerkę w W-wie, znalazł pracę (zwolnił
          się z dotychczasowej; wtedy pracował w Poznaniu) i spotykaliśmy się często.
          Potem zamieszkaliśmy razem w wynajętym dwupokojowym niewielkim mieszkanku,
          potem wzięliśmy ślub, kupiliśmy mieszkanie, samochód i parę innych cudeniek, on
          się sprowadził ze swoimi gratami, ja - ze swoimi. Jesteśmy szczęśliwym
          małżeństwem już 5 lat; mamy dwie córcie:4-letnią i 17-dniową.Oboje pracujemy w
          W-wie.
          Opowieść jak z romansu...a to samo życie napisało nam taki scenariusz.
          Oczywiście przedstawiłam go tu w uproszczeniusmile
          • default Re: Poznałam niekonwencjonalnie 13.06.07, 10:39
            pppolonistka napisała:

            > Telefonia komórkowa(Era) nas połączyła

            Śliczna historia! Aż zazdroszczę smile
            • majka003 Re: Poznałam niekonwencjonalnie 13.06.07, 15:27
              smile ja przez gg,podłączył sie a ja na niego że ma spadać to zaczął dopytywać
              dlaczego a potem okazało się że ma na imię Arek tak jak mój kolega i zaczał się
              poszywać pod niego...Ubaw był na 102 bo oczywiście się zorientowałam że to nie
              mój znajomy,a potem się okazało że dwa lata wcześniej się bawilismy na tym
              samym weselu u naszych znajomychsmilesmile
    • kropencjaa Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 12.06.07, 23:19
      na imprezie u wspólnej znajomej, ja byłam z kimś innym, on był z jakąś
      lafiryndą tongue_out i na początku się nie lubiliśmy, przynajmniej ja go na pewno,
      rozmowa w ogóle nam nie szła smile))
      • tyssia Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 06:42
        Przez internet smile))
    • sylwia06_73 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 06:52
      Mojego meza znam od dziecka.To starszy brat kolezanki.Roznica miedzy nami to 4 lata
    • bejoy Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 07:03
      Pracy szukałam.
      Przez przypadek trafiłam do niego na rozmowę smile))
      • dorotus76 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 08:30
        bejoy napisała:

        > Pracy szukałam.
        > Przez przypadek trafiłam do niego na rozmowę smile))
        >

        A dostałaś pracę? smile
        • bejoy Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:10
          dorotus76 napisała:

          > bejoy napisała:
          >
          > > Pracy szukałam.
          > > Przez przypadek trafiłam do niego na rozmowę smile))
          > >
          >
          > A dostałaś pracę? smile
          >
          Tak smile))
          Ale nie wzięłam wink
    • denea Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 07:27
      Kumpel mnie zaprosił na 18 do swojego kolegi bo mało dziewczyn miało tam być. A
      chodzili we trzech do klasy z moim chłopem.
      Ponoć mu się spodobałam do razu, ja go na początku bardzo lubiłam jako kolegę.
      A jak mnie olśniło że to coś więcej... ach, jaka to była dyplomacja żeby tak go
      poderwać żeby myślał że to on podrywa big_grinD !
    • l.e.a Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 07:41
      Miałam 19 lat, w czerwcu rozstałam się z chłopakiem. Był początek sierpnia, a
      moja koleżanka wychodziła za mąż, zostałam zaproszona na jej ślub. Nie miałam
      z kim pojechać, więc zabrałam ze sobą kuzynkę.
      Na weselu byłyśmy małą "atrakcją " dwie czeszki bez partnerów.
      Nigdy nie zapomnę tego wesela, cały czas w tańcu w objęciach fajnych facetów smile

      Po dwóch dniach miałyśmy wracać do domu jednak tak dobrze się bawiłyśmy, że
      postanowiłyśmy nie wracać. Jeden telefon do domu i zostałyśmy.
      Codziennie ogniska przy gitarze, wyjazdy nad jezioro ...

      Zauważyłam, że jeden z kolegów zaczął częściej mnie odwiedzać, zabierał na
      imprezy, odwoził do domu, zaczęliśmy flirtować - nie pozwoliłam sobie na nic
      więcej - to był typ "kowboja"który nigdy nie zostaje na dłużej.na stałe się nie
      zakochuje, więc wszystko traktowałam na luzie.

      Sierpniowy deszcz... kolega zaproponował, owiedziny u przyjaciela. Drzwi
      otworzył facet koszmar - długie rozczochrane włosy, które przyklejały się do
      dwudniowego zarostu, brudny od smaru w brudnych spodniach
      ( okazało się, że wrócił z garażu - naprawiał coś w samochodzie ).

      Umył się, przebrał - inny facet - A. cholernie mi zaimponował jego
      gest, u młodych mężczyn to rzadkość - wiem,że niektóre kobiety tego nie lubią
      ale ja poczyułam się bajecznie smile Jego zachowanie przy stole, rozmowy,
      a jego wiedza na temat historii i kultury czeskiej mnie oszołomiła. Pięknie i z
      szacunkiem zwracał się do swoich rodziców.

      Zazwyczaj milczał, typ obserwatora, zerkał na mnie ukradkiem ... ale mój
      wakacyjny flirciarz dawał wszem do zrozumienia, że jesteśmy razem. Gadaliśmy o
      wszystkim rozumielismy się w pół słowa...

      Cały następny tydzień spędzaliśmy w 6 osób. A. bardzo mi się
      podobał, te same zainteresowania, tak jak i ja był blisko Boga, opiekował się
      jakiś czas dziećmi niepełnosprawnymi, jemu jako pierwszej osobie zwierzałam się
      z moich problemów rodzinnych, zawodach miłosnych...

      To był przedostatni wieczór, ognisko na działce, A. grał na gitarze, nagle
      wstał i poszedł nad jezioro. Chciałam być blisko niego - staliśmy tak obok
      siebie milcząc, a ja marzyłam o tym aby mnie przytulił, pocałował. Powiedział -
      jesteś cudowną kobietą, życzę Ci wspaniałego faceta, który zawsze będzie Cię
      kochać i pocałował mnie w czoło. A ja pragnęłam go z całego serca,
      wiedziałam,że go kocham - Potem zabrał gitarę i znikł ...

      W dniu przed moim wyjazdem do domu ( za 2 dni miałam wyjazd do Łodzi na kurs
      języka obcego dla obcokrajowców ) cały czas myślałam o nim. Rodzina śmiała się,
      z moich wakacyjnych miłości. Nie wytrzymałam, zadzwoniłam do A., odebrał
      jego brat i powiedział:

      Zabrał gitarę i poszedł do parku, zrób coś z nim bo od tygodnia tylko o Tobie
      nawija.. Ubrałam się i z wioski oddalonej o 5 km wyruszyłam do niego na
      piechotę. Wyszłam na prostą drogę po prawej i lewej szumiało piękne, złociste
      zboże, zaczęło padać na końcu drogi zobaczyłam A. jak jedzie w moim
      kierunku na rowerze, kiedy mnie zauważył, wrzucił rower do rowu i zaczął biec w
      moim kierunku. Kiedy się spotkaliśmy wyszło słońce ...

      Mocno uścisnęłam jego dłoń i zapytałam : kochasz mnie ? .. milczał .. po
      godzinie powiedział, że jego przyjaciel B. ( ten flirciarz ) mnie kocha i ma
      wobec mnie poważne zamiary. Szliśmy w kierunku jego domu trzymjąc sięmocno za
      ręce.

      Pod blokiem stał B. jego przyjaciel, facet, z którym flirtowałam. Strasznie się
      wkurzył kiedy zobaczył nas razem, awantura była na całe osiedle, powiedział, że
      się zabije, po czym wsiadł w samochód i walnął w drzewo nic mu nie było na
      szczęście ...

      Obiecałam A.,że się odezwę ale ten dzień spędzę z B.aby z nim porozmawiać,
      wytłumaczyć.

      Wtedy ukląkł i powiedział: jeżeli zostaniesz ze mną, będziesz moją żoną ( po
      tygodniu znajomości ! )- wiedziałam, że tak się stanie, czułam to smile


      .... w dniu wyjazdu, żaden z nich nie pojawił się na dworcu, płakałam, w czasie
      przesiadki we Wrocławiu wysłałam telegram do A., że naprawdę go kocham.
      Wróciłam do domu, spakowałam się i w drugim dniu wyjechałam do Łodzi.
      Na portierni zostawiłam paszport w celu zameldowania się.

      W dniu następnym - 7 rano telefon, portier każe zejść na dół - byłam zła, bo
      paszport mogłam przecież odebrać później, założyłam szlafrok, zeszłam, a tam
      A. z bukietem róż, gitarą i plecakiem.

      Zwolnił się z pracy bo nie chcieli dać mu wolne aby mógł się ze mną pożegnać w
      dniu wyjazdu. Nie miał adresu, wsiadł w pociąg i pojechał do Łodzi, tam pytał o
      akademiki, w których mieszkają obcokrajowcy - wariat smile....

      ... od tej pory mieszkamy razem niedługo zacznie się 13 rok. Jestem szcześliwa
      z nim BARDZO ...
      • mamaemmy L.e.a ..to się jak książkę czyta!...... 13.06.07, 09:14
        jak dobrą książkę-napisz coś jeszczesmile)))
        • l.e.a MamoEmmy :) 13.06.07, 09:43
          dziękuję smile)miło mi... oj dużo piszę wink
          • mamaemmy Re: MamoEmmy :) 13.06.07, 09:55
            smile)
            Bardzo lubie czytac Twoje posty,tak jak i Lili-ona tez t a k piszę.
            Ale jak przeczytałam tę Twoją historie,to aż żałuje,że akurat ja swojego
            poznałam banalnie,na imprezie,potem tez tak bardzo romantycznie nie byłosmile)
      • denea Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:27
        L.e.a Ty jesteś Czeszką ? Rany, język znasz idealnie !
        • l.e.a Denea :) 13.06.07, 09:44
          Tak jestem czeszką, dziękuję za komplement smile
          • denea Re: Denea :) 13.06.07, 09:47
            Wow, chylę czoła !
            A Twoją opowieść rzeczywiście się czyta jak książkę smile
          • magnollka_1 Re: Denea :) 13.06.07, 09:52
            l.e.a ...pięka historia smile
    • marcelaga Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 08:26

    • marta76 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 08:30
      w szkole lo
      • elf1977 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 08:32
        przez internet
    • mama_frania Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 08:41
      Swojego poznałam w liceum- chodziliśmy do jednej klasy. Wielka miłość wybuchła
      pod koniec trzeciej klasy a pobraliśmy się na po trzecim roku studiów. Kolega
      poznał swoją narzeczoną w ten sposób, że potrąciła go samochodem na pasach smile
    • be_em Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:05
      w pracysmile był moim podwładnym, potem kochankiem, potem męzemsmile
    • m.fiorella Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:14
      przez internet ( erandka), ale szybko okazało sie że mamy wspólnych znajomych i
      właściwie to powinniśmy się znać juz bardzo dawno wink
      • samaela Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:18
        a my złamalismy świętą regułę studencką: "nie rusza się dupy z własnej grupy" smile)
    • edycia_s Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:21
      W pracy.
      Bylismy swiezymi nabytkami jednej z duzych firm.
      On twierdzi ze zwrocil na mnie uwage od razu ale... zauwazyl tez obraczke na
      palcu. Ja go tez zauwazylam ale raczej dlatego, ze wyroznial sie chudoscia
      sylwetki i brakiem sklonnosci do gadania o byle czym. Ale najbardziej mnie
      uderzylo to, ze ... mialam wrazenie ze w ogole nie zwrocil na mnie uwagi. A ja
      wtedy mimo ze bylam mezatka lubilam flirtowac. A z nim sie nie dalo!
      Dwa m-ce pozniej na jakiejs firmowej imprezie, jak to mowie "dopadlismy do
      siebie" i w zasadzie juz sie nie rozstalismy. Ja w ciagu miesiaca wyprowadzilam
      sie od meza (dzieki czmu uniknelam tego co mnie brzydzi - zdrady).
      I tak jestesmy razem 10 lat. Szczesliwi i dzieciaci.

      Pozdrawiam.
      • ipola Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:30
        Chodziliśmy razem do szkoły podstawowej i już wtedy coś zaiskrzyło, ale nasze
        drogi rozeszły się do innych szkół. Któregoś dnia przyszedł do mnie ni stąd ni
        z owąd. I tak jesteśmy razem od 18 lat, w tym 11 lat w małżeństwie, mamy dwoje
        dzieci.
        • polla10 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:37
          na turnieju siatkówki organizowanej przez knajpke w malenkiej wiosce, w
          druzynach sami znajomi. on byl w druzynie 'KOMARY' a ja w druzynie 'RÓŻOWE
          LANDRYNKI'
          • marina2 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:49
            koleżanka/ze swoim chłopakiem-co ważne/ przyprowadziła go do mnie ,bo uznała,że
            powinniśmy się poznać.polubiłam go bardzo,ale poza koleżeństwo ,przyjaźń nie
            wyszliśmy jeszcze chyba prawie dwa lata.po tych dwóch latach gdzie widywaliśmy
            się w sumie rzadko -pływał na statkach-w/w chłopak znowu go przyprowadził i tak
            zostało.widywaliśmy się rzadko ,ale jeśli już to gadaliśmy całą noc.
    • bri Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:36
      Przez portal randkowy.
      • wjw2 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 14.06.07, 21:00
        > Przez portal randkowy.


        Ja też, tylko my już nie jesteśmy razemsad
    • kasper68 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 09:42
      Męża znałam od zawsze - mieszkał dwa domy dalej i jest moim dalszym kuzynem. A
      zaiskrzyło chyba na korepetycjach z matematyki, choć parą zaczęliśmy być
      dopiero po mojej maturze.
    • chipsi Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 10:07
      Dobry kumpel mojego R. umówił sie ze mną na dyskotekę. Jakoś nie moglismy się
      dogadać sami więc dogadywaliśmy się przez R. A że rozmawialiśmy tak coraz
      częściej... smile
      Po kilku miesiacach sie rozstaliśmy bo mi w głowie inny facet zawrócił. R.
      jednak gdzieś mi się tam po serduchu kołatał więc 3 lata później jakby nigdy
      nic wpadłam do niego po drodze z imprezy (na trzeźwo bym sie nie odważyła). Nie
      zarobiłam doniczką w drzwiach tak jak się spodziewałam, za to odprowadził mnie
      do domu i tak już zostało.
      To było 7 lat temu a małżem moim jest niecałe 2 lata.
    • ania.silenter przez stronę randkową w necie:) 13.06.07, 10:13
      Napisał w anonsie jaki to jest wspaniały. Odpisałam. I rzeczywiście - prawie
      się zgadzatongue_out. Jesteśmy już 5,5 roku razemsmile.
    • miluniaaa Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 10:14
      Na randce w ciemno smile Zostalismy wyswatani smile z powodzeniem smile
      pozdrawiam
      • m.nikla hehe...głupie to moje 13.06.07, 10:40
        na moich imieninach- ja miałąm 6 lat a on 20 pare i kamerę- więc przyszedł
        kręcic imprezę rodzinną...
        A zaczeliśmy być ze sobą jak miałąm 20...
    • malgra Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 10:36
      poniekąd na rosyjskim cmentarzu(lubiłam tam siedzieć i czytać).
      Jeździł ulicą obok w jedną i w drugą stronę więc pomyślałam,że może chce mnie
      zaczepić.No i tak mnie zaczepił,że już 10 lat jesteśmy razem.
      • karinex1 Re: za granica... 13.06.07, 10:57
        Po 2 roku studiow postanowilam wyjechac do pracy na rok jako au pair do
        Norwegii.prace zalatwila mi znajoma mamy ktora tam mieszkal u rodziny Polka-
        Norweg.Bedac tam poznalam ronych ludzi,w sumie cieszylam sie zainteresowniem
        Noregow ale zaden nie przypadl mi do gustu.Po 3 miesiacach pobytu mialam
        wyjechac do domu na swieta i po tygodniu wrocic.Pare dni przed wyjazdem
        slyszalam jak kolezanka(Polka) romawiala z ta co mi zalatwia parce ze ma do
        niej przyjechac jej bratanek.Jednak tak sie nie stalo.Ja wyjechalam na
        swieta.Podczas skladania zyczen sylwestrowych,chlopak mojej przyjaciolki zyczyl
        mi , zeby sie zakochala i zalozyla rodzine i miala dziecko(wiedzial ze juz tego
        chce).Po moim przyjezdzie do Norwegii,po paru dnich spotkalam sie z ta babka,bo
        zawsze w weekend imprezowalysmy mimo ze ona jest ode mnie 20 lat starsza,ale
        wyluzowana babka z niej.Po 4 dniach od przyjazdu sie spotkalysmy.Siedze u niej
        a ona dostaje sms ze ta jej kolezanka zaraz przyjedzie.Nagle dzwonek do
        dzrzwi.Wchodzi,ale nie sama,jest ze swoim bratankiem.Szybkie
        spojrzenie,przywitanie i dziwna konsternacja we mnie.On usiadl obok
        mnie,krotkie rozmowy ale pod koniec wieczoru juz wiecej.Nastepnego dnia
        umowilismy sie wszyscy razem na dyskoteke.I tam juz wszystko sie
        zaczelo,spedzilismy ze soba noc,bylo super,choc nigdy wczesniej tak sie nie
        zachowywalam to czulam ze teraz moge tak zrobic.Po niecalym miesiacu bylismy
        juz bardzo blisko a on musial wracac do Szwecji.Chcila zebym jechala z nim.Wiec
        rzucilam prace.Moi rodzice wydzwaniali do mnie,zebym nie jechala znim itd.Ale
        ja pojechalam.Po miesiacu pobytu w Szwecji przyjechalismy do Polski do moich
        rodzicow.Okazalo sie ze jestem w cizy.Musze przyznac ze byl maly szkok dla
        wszytkich.Ale teraz jestesmy razem 2,5 roku mamy 1,5 rocznego syna i jest super.
    • jowita771 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 10:47
      nie mieszkał wtedy w Polsce, a ja spotykałanm się z jego kumplem. dużo gadali
      przez telefon, ja trochę wiedziałam o nim, on o mnie. kiedys jechałam
      samochodem z tym facetem, z którym się spotykałam. zadzwonił mój obecny mąż, a
      ten drugi musiał iść zatankować. dał mi telefon i powiedział: "pogadajcie
      sobie". chwilę pogadaliśmy, pomyslałam, że ma bardzo miły głos.
      parę tygodni później weszłam do knajpki. zobaczyłam bardzo dalekiego znajomego,
      który siedział z zupełnie obcym facetem. podeszłam do ich stolika, żeby zapytać
      o wspólnego znajomego. obcy facet mi się przedstawił, okazało się, że się znamy
      z opowiadań i rozmowy telefonicznej. przegadaliśmy całą noc. w środku nocy
      koleżanka mnie zagadała, żebym go poprosiła, żeby ją odwiózł, bo usłyszała, że
      jest samochodem. powiedziałam jej, żeby sama go zapytała, że jest bardzo miły i
      na pewno ją odwiezie. było niedaleko, ale ciemno i padało. koleżanka na to, że
      ona go dzisiej poznała i jej głupio. powiedziałam, że ja też znam go od
      dzisiaj, ale nie uwierzyła. nie nawiązuję szybko znajomości, mój mąż też nie,
      ale dla siebie zrobiliśmy wyjątek, to było przeznaczenie.
    • default Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 10:53
      W banku. Ja siedziałam za ladą, on był stałym klientem. No i w końcu zaprosił
      mnie na kawę.... itd. Jesteśmy razem 19 lat.
      • kubara1 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 11:04
        na studenckim rejsie Pogoriąsmile
    • jkl13 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 11:32
      Mój mąż dostał mnie w prezencie na 18-tkę!! (uprzedzam pytania - nie byłam
      panienką wyskakującą z tortu wink)
      Znaliśmy się już wcześniej z LO, mąż był klasę wyżej. Ale że z niego był taki
      typ błaznowaty, więc nie zwracałam na niego większej uwagi.
      Tuż przed jego osiemnastką zaczęło między nami coś iskrzyć, ale ja w
      międzyczasie wyjechałam na wakacje z rodzicami, mąż do pracy, nie widywaliśmy
      się. W tym szczególnym dniu z samego rana (wyjeżdżałam później do babci)
      pojechałam do niego z różyczką i życzeniami urodzinowymi, jak do kumpla.
      Otworzył mi nieprzytomny człowiek ubrany w czerwone gacie. Podziękował za
      życzenia i ... poszłam sobie.
      Wieczorem zadzwonił i zaprosił na nocny koncert do Mielna na plażę. Tam
      przyznał się, że poprzedniego dnia balował właśnie w Mielnie, wrócili do domu o
      6.00 nad ranem, poszli z bratem na mszę (była niedziela) i o 7.00 poszli spać.
      Jak byłam u niego ok. 8.00, to nawet nie wiedział, kto przyszedł. Dopiero po
      obudzeniu przeczytał kartkę z życzeniami i coś się z nim stało. Postanowił, że
      będziemy razem.
      I tak już jesteśmy razem 11 lat, z czego 6 po ślubie. Mamy 2,5 letniego synka i
      drugie dziecię w drodze.
      • kasik787 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 13:00
        Mialam w srode zglosic sie do szpitala na zabieg,
        wiec ze swiadomoscia,ze po zabiegu bede musiala siedziec w domu,
        albo i lezec jakis czas wybralam sie w sobote-przed ta sroda-
        na Mazury.Tam byla juz moja kolezanka z facetem.
        Jak przyjechalam na miejsce nie moglam ich znalezc w osrodku,
        a mieli klucze do domku,w ktorym mialam mieszkac
        i usiadlam sobie na laweczce z kolezanka,ktora zabralam ze soba na wyjazd.
        Na innej lawce siedzieli jacys kolesie-ale chyba wszyscy zonaci,bo juz dobrze po
        30tce(tak wlasnie sobie pomyslalam wtedy).
        Spytali,czy moga sie dosiasc-a bylo ich trzech.
        Tak sie dosiedli i gadalismy o jakis bzdetach,oni juz mieli troche "w czubie"
        po kilku piwkach.
        Wiec my sie troche z nich nabijalysmy.
        Jeden z nich M. mial sliczny usmiech-ladniutkie zeby i jakos tak ladnie sie
        usmiechal.Ale nic poza tym mi sie w nim nie podobalo.
        Okazalo sie,ze on jeden nie jest zonaty,a przyjechal ze znajomymi
        ot,tak.
        Wieczorem byl ogolny grill-na ok 30osob.Wszyscy sie wydurnialismy.
        A nawet chyba bylismy(wiekszosc ludu)na jakims "dancingu"smile
        My wyjezdzalysmy nastepnego dnia wieczorem do W-wy,a kolega M.zapytal,czy moze
        jechac z nami.Wiec go zabralysmy.Mieszkal 10min ode mnie i jak wysiadal
        z samochodu napisal mi swoj nr.tel i powiedzial,zebym do niego zadzwonila,jak
        gdzies bede wyjezdzac.
        Jakis kretyn-pomyslalam i wyrzucilam kartke z tel przez okno jadac do domu.
        Potem bylam w szpitalu,3 tyg lezalam na zwolnieniu,
        a potem wrocilam do pracy.
        Ktoregos wieczoru wracajac z pracy musialam zrobic zakupy,bo wszystko mi sie w
        domu pokonczylo.
        Nie cierpialam jezdzic do supermarketow,ale nie mialam innego wyjscia,bo
        skonczylam prace ok 23ej i tylko w takim to sklepie moglam zrobic zakupy.
        Zobaczylam tego kolesia M. miedzy polkami i ucieklam stamtad.
        On zaczal mnie wolac-Hej,hej! Nie pamietal,jak mam na imie.
        I taka glupia gadka bez sensu,ale byl ze swoim smiesznym kolega i zaprosili mnie
        na grilla,ktory wlasnie sie rozkrecal,a oni przyjechali po mieso,bo zapomnieli
        kupic...
        Poszlam na tego grilla,a potem co jakis czas pan M.przysylal mi sms-y smieszne,
        a po jakims czasie zaczelismy chodzic na tenisa,do kina ze znajomymi i czasem
        wyjezdzac z paczka znajomych-ale nie bylismy para.
        Po ok 2 msc.od spotkania w sklepie zostalismy para-
        -nagle w jakims momencie walnal jak i we mnie ,tak i w M. "piorun",
        po ktorym juz oboje wiedzielismy,ze nie mozemy zyc osobno.
        Po 3 mscach sie zareczylismy a rok pozniej-od poznania sie na mazurach
        wzielismy Slub i jest bardzo fajnie.Mamy synka.
    • gorzkasweetie Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 13:06
      Internet - portal randkowy smile i widzę że nie ja jedna smile
    • renia1807 Re: Jak poznałyście Waszych mężów? 13.06.07, 13:15
      miałam praktykę w ostatniej klasie technikum w pewnym zakładzie pracy
      mój mąż przyszedł tam odwiedzić kolegów, bo akurat był na przepustce z wojska
      to spotkanie wywróciło moje życie i jego zresztą też do góry nogami
      zakochałam się bez pamięci, rzuciłam dla niego innego chłopaka
    • edycia_s przez portal randkowy?? 13.06.07, 13:27
      • edycia_s Re: przez portal randkowy?? 13.06.07, 13:30
        NAprawde poznajecie swoich partnerow przez portale randkowe?
        Do tej pory wydawalo mi sie, ze te portale prowadzone sa raczej dla ogolnej
        uciechy...
        A tymczasem moja kolezanka w pracy aktywnie uczestniczy na jakis portalach
        randkowych. Ja do dzis bylam sceptyczna, mowilam jej ze faceci raczej chca
        pogadac/poflirtowac niz sie spotkac, a tymczasem mocno mnie zaskoczylyscie.

        Nie mialyscie obaw przed tego typu "randkami w ciemno"?

        pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka