Dodaj do ulubionych

Przejmujecie się stopniami dzieci?

16.06.07, 13:41
Hej, mam do Was pytanie dotyczące stopni. Czy ważne są dla Was stopnie, to jak
dziecko wypadnie na koniec roku? Moja córka się dobrze uczy i jest zdolna, w
tym roku jest bardzo rozczarowana, bo zabrakło jej jednej 5 do czerwonego
paska. Pani z muzyki postawiła jej 4, bo złapała jakąś pałę za nieodrobioną
pracę domową. I muszę przyznać, że jestem wkurzona, że przez "głupią" muzykę
nie ma paska/ Coraz bardziej, że przekonuję, że oceny nie są wymierne i nic
nie znaczą. U córki jest dużo słabszych od niej dzieci, które w tym roku będą
miały pasek. Jaki macie stosunek do ocen, które dzieci zbierają w szkole?

Pozdrowienia z Krakowa
Obserwuj wątek
    • sissylulu Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 16.06.07, 14:02
      Ważne, ważne, ale nie wywieram na Weronike- jest w czwartej klasie, presji.
      Jasne, że jeśli się leni to każę jej odrobić lekcje, ale wiem, że ma problemy z
      matematyką, więc mam obniżone wymagania. Najważniejsze są dla w moim przekonaniu
      przedmioty: matma, polski, angielski, historia i geografia i tu rzeczywiście
      zwracam uwagę co przynosi z klasówek. Nie można dzieci zastraszyć. W klasie
      córki mam przykłady, gdzie rodzice mają hopla na punkcie nauki i biedne
      dzieciaki boją się wrócić do domu z gorszą ocenią. Jak wszędzie- pożądany jest
      umiar smile
    • wieczna-gosia Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 16.06.07, 16:24
      zupelnie.
      Przez cala podstawowke mialy czerwone paski tak jak ja- pozniej czekala mnie
      jakas srednia 3,1 w pierwszej gimnazjum. Nie robi to na mnie wiekszego wrazenia-
      chociaz mysle ze gdybym musiala przezyc repetowanie klasy to jednak
      prawdopodobnie by mnie ruszylo.
      • zuzanna56 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 16.06.07, 17:09
        Moje dzieci uczą się bardzo dobrze. Na razie.
        Syn od września idzie do 4 klasy i wtedy może być róznie. Nie będę wywierała na
        nim presji że musi być najlepszy. Sama jako nauczycielka nasłucham się co
        wyprawiają teraz niektórzy rodzice.
        • igge Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 16.06.07, 20:08
          Nie. Generalnie syn ma mieć frajdę z przebywania w towarzystwie kolegów i
          dodatkowo czegoś ciekawego dowiedzieć się w szkole każdego dnia. NIe interesuje
          mnie jego praca domowa, klasówki, poprawianie ocen semestralnych, nie
          przejmowałam się też dobrą oceną z zachowania na pierwsze półrocze, jeśli mój
          4klasista chce zostać w domu piszę mu usprawiedliwienie i już. Jeśli wyraźnie
          prosi o pomoc w lekcjach to mu pomagamy ale zdarza się to sporadycznie: 2,3
          razy do roku Zdarzyło mi się zdziwić się za zebraniu jakąś trójką, która
          okazała się pomyłką pani. Może gdyby nie był wzorowym uczniem zaczęłabym się
          bardziej przejmować. Na razie to on się zdecydowanie sam bardziej przejmuje
          swoimi stopniami i średnią niż my.
          • renia1807 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 16.06.07, 22:00
            mój syn chodzi do technikum, kończy klasę ze średnią 4,2
            dla mnie bomba!
            myślałam, że będzie gorzej, biorąc pod uwagę jego podejście do nauki ostatnio
    • jusytka Nie tak bardzo 16.06.07, 22:04
      Mam zdolne dziecko, wiec wybaczam potknięcia, a nawet czasami gorsza ocena jest
      bardziej wskazana. Podam przykład: Mój synek dostyawał z czytania tylko
      maksymalne oceny zupełnie bez wysiłku i nie miał motywacji, by ćwiczyć i starać
      sie czytać jeszcze lepiej. Po rozmowie z panią ustaliłyśmy, ze postawi mu gorszą
      ocenę - pomogło smile
      • verdana Re: Nie tak bardzo 18.06.07, 18:24
        Za co? Za to, ze dobrze czyta?
        • nchyb Re: Nie tak bardzo 19.06.07, 09:39
          przyznję, że mnie to też zaskoczyło. Obniżanie ceny za dobrze zrobione zadanie,
          przeczytanie itp, tylko po to by bardziej zmobilizować - może równie czesto
          wywołać poczucie nieprawiedliwości i przeciwnie do zamiarów - zdemobilizować!
          • jusytka Re: Nie tak bardzo 19.06.07, 11:20
            Tak jak napisałam u mnie zadziałało na plus, czyli zmobilizowało. Synek został
            dokładnie poinformowany o tym dlaczego dostał 5 zamiast 6. Oceniać sie powinno
            również za postępy w nauce, a nie tylko za umiejętności w porównaniu do innych
            uczniów. Synkowi nauka przychodzi bez trudu, a inne dzieci, aby ten stan
            umiejętności osiągnąć muszą sporo pracować. Chciałabym, aby i on więcej
            pracował, a nie zadowolił się laurami w postaci super cen.
            • nchyb Re: Nie tak bardzo 19.06.07, 11:32
              czy wiesz dlaczego Siergiej Bubka co zawody skakał o kilka centymetrów wyżj,
              mimo ż mogl za jednym zamachem skoczyć o te kilkadziesiąt wyżej i pobic rekord?
              Bojakby skoczył raz, a mógł, był w stanie, to już igdy więcej rekordu by nie
              pobił, bo osiągnął to co dla niego było do osiągnięcia. Więc regularnie
              poprawial rekordy i co chwila je bił...

              Twoje dziecko bez wysiłku nauczyło się czytać. Dostawao za to dosonałe oceny.
              Cojeszcze było w stanie zrobić? Czytać z zamkniętymi oczyma by być lepsze? Na
              czym polegało dolożenie węcej starań przy nauce tego co już umie bardzo
              dobrze? Naprawdę ie wiem. Wytumacz mi, jak miało się więcej przykładać, co
              robić?
              • wieczna-gosia Re: Nie tak bardzo 19.06.07, 21:14
                Oj tam dziewczyny. Jak komus cos przychodzi bez trudu to powinien sie bardziej
                starac i kropka. Ostatnio w tym duchu opdbylam rozmowe z babcia, ktorej wnuczka
                wymiotla dzieci na tescie 6 latkow. Ja tu chwale dziecko ze slicznie pieknie itd
                itp a babcia- ale ona powinna badziej sie starac. No, proste smile

                osobiscie gdybym, jako najleosza z czytania dostala 5 a nie 6 tylko dlatego ze
                czytam bez wysilku- leko bym sie wsciekla. moj ojciec zwykl negowac moje
                osiagniecia z jezykow, poniewaz one przychodzily mi bez wysilku. Owszem- co nie
                zmiania faktu ze nadal bylam z tych jezykow najlepsza w klasie. MIalam ochote go
                rozsiekac.
                • nchyb Re: Nie tak bardzo 20.06.07, 11:38
                  > osobiscie gdybym, jako najleosza z czytania dostala 5 a nie 6 tylko dlatego ze
                  > czytam bez wysilku- leko bym sie wsciekla. moj ojciec zwykl negowac moje
                  > osiagniecia z jezykow, poniewaz one przychodzily mi bez wysilku. Owszem- co
                  nie
                  > zmiania faktu ze nadal bylam z tych jezykow najlepsza w klasie. MIalam ochote
                  g
                  > o
                  > rozsiekac.
                  ano właśnie...

                  A w tej chwili mama z nauczycielką są na najlepsze drodze, by nauczyć dziecko,
                  że nigdy nie wolno ujawniać całości swojego talentu, bo inaczej nie ędzie ógł
                  wykazywać się poprawianiem wyików.
                  Czyli trzeba umniejszać, by mieć co powiększać, by zadowolić dorosłych, bo
                  inaczej nie będą zadowoleni. Do dupy taka nauka.. wink
                  • jusytka nchyb 20.06.07, 12:27
                    Wytłumaczę ci to inaczej - prowadziłam kurs komputerowy, na którym kursanci
                    okazali się być na róznym stopniu wtajemniczenia. W takich przypadkach poziom
                    dopasowuje się do najsłabszego - podobnie jest zresztą na lekcjach w szkole.
                    Mogłam chwalić tych bardziej wtajemniczonych, a oni puchli by z dumy, że są tacy
                    super i przy okazji nudziliby na kursie. Co by z kursu wynieśli? - niewiele. Ja
                    jednak przygotowując się do zajęc zadałam sobie trud i przygotowywałam zadania o
                    róznym stopniu trudności, tak by wszyscy mieli szansę na doskonalenie swoich
                    umiejętności. Tego samego oczekuję od szkoły. Zdecydowanie więcej robi się dla
                    uczniów słabych - są organizowane zajęcia wyrównawcze, dla uczniów zdolnych -
                    niewiele niestety.
              • jusytka Re: Nie tak bardzo 20.06.07, 12:17
                Proszę bardzo - czytać na 6 dla pierwszaka oznacza czytanie płynne. Jak można
                doskonalić umiejętnośc czytania? Ćwiczenie dykcji, prawidłowej intonacji,
                wreszczie właściwej interpretacji tekstu - we wszystkim co robimy możemy być
                lepsi, a szkoła jest właśnie od tego by umożliwić dzieciom ten ROZWÓJ.
                • nchyb Re: Nie tak bardzo 20.06.07, 12:26
                  > doskonalić umiejętnośc czytania? Ćwiczenie dykcji, prawidłowej intonacji
                  nie pogniewaj się, ale szkoła podstawowa, to nie szkoła aktorska... smile

                  > we wszystkim co robimy możemy być
                  > lepsi, a szkoła jest właśnie od tego by umożliwić dzieciom ten ROZWÓJ.
                  pewnie, że możemy być lepsi. I dlatgo najlepsze rozwiązanie, stwiać dwa itrzy,
                  bo zawsze można coś zrobić. Naprawdę, uważam, że przy taim podejściu macie
                  szansę nauczyć to dziecko, że nie wolno pokazywać pełni umiejętności na raz...
                  Chyba jednak nie o to chodz, by budować w dziecku poczucie krzywdy. Jest bardzo
                  dobry, ale oceniamy słabiej by był jeszcze lepszy. Będzie lepszy dalej niższe
                  ceny, by osiągął geniusz i absolut...
                  Jak dla mnie bardzo demotywujące...
                  • jusytka Re: Nie tak bardzo 20.06.07, 12:33
                    To, że sama miałabyś poczucie krzywdy nie znaczy przecież, że wszyscy inni
                    mieliby takie samo poczucie - mój synek akurat dośc luźno podchodzi do ocen i
                    otrzymanie 5 zamiast 6 nie jest absolutnie żadnym dramatem, nie miał też
                    poczucia krzywdy, bo zostało mu wyjaśnione dlaczego dostał taką ocenę -
                    zrozumiał - i o to własnie chodzi. Masz rację - wzmocnienia pozytywne działają
                    zwykle motywująco, ale jeśli jest ich przesyt - jak w przypadku mojego synka -
                    może to działać odwrotnie.
                    • nchyb Re: Nie tak bardzo 20.06.07, 14:13
                      Jusytko, swojego synka sama znasz najlepiej wiesz, co naniego działa.
                      U Was zadiałało. Ale oglnie, jako metoda moim zdaniem niesprawiedliwa. Ktoś
                      niżej podał doskonaly przykład odnośie sportu: nagrody nie dla zwyciężców, ale
                      dla tych co najbardziej się zmęczyli... To daje do myślenia.
                      Co do kursu komputerowego - pała dla tych, co połączyli ich wszytkich w jedną
                      grupę... smile
                      Pozdrawiam
    • sylwia06_73 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 17.06.07, 09:09
      Nie przejmuje sie ocenami syna dopoki nie bedzie zagrozony.Nienawidze wyscigu
      szczurkow.Repetowania klasy jednak bym nie strawila.Moj syn uczy sie srednio ale
      dostal sie do tego gimnazjum ,do ktorego chcial isc.Tam wszystkich przyjmowali
      bo jest malo dzieci w roczniku i nie ma co katowac dzieci jakimis super ocenami
      bo szkoly prosza sie o uczniow i zachecaja jak moga aby dzieci do nich
      chodzily.Moze w Warszawie i innych miastach jest problem z dostaniem sie do
      dobrego gimnazjum ale u nas nie(slaskie)
    • mynia0 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 17.06.07, 10:21
      wiesz, a ja na początek zaprotestuję przeciwko "głupiej" muzyce.

      bo na pewno jedna czwórka nie pozbawiła Twojej córki paska - musi ich byc
      więcej, bo jedyny wymóg na pasek to średnia 4.75 / no i odpowiednie
      zachowanie/ . z jedną czwórką spokojne pasek się ma. więc dlaczego akurat się
      tej muzyki czepiłaś, a nie innego przedmiotu, z którego córka tez ma niższą
      ocenę?

      zdarzaja się przpadki, że uczeń dostaje pasek , mając na świadectwie trójkę -
      to juz dla mnie jest kompletnie bez sensu - niezły wzór uncertain ale zdobyte szóstki
      skutecznie równoważą tę średnią - no i wychodzi pasek z tróją.

      oceny są ważne, ale bez przesady. nawet, gdyby było tyle ocen ile dzieci w
      klasie, byłby kłopot z ustawieniem tego wszystkiego po kolei. tak to niestety
      juz jest, oceniac nie jest wcale tak łatwo, jak się by to mogło wydawać.
      • miruka Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 17.06.07, 19:16
        nie przejmuję się, i nawet widzę że mój mąż jakos tak zal ma do mnie o to, a ja
        mu mówię - wszystkie szkoły leciałam na najwyzszych ocenach i co z tego mam,
        nawet jak w marnej pracy robiłam to co lubię to przenieśli mnie do działu,
        którego przedmiot zainteresowania (pomoc społeczna) to coś od czego chciałabym
        byc jak najdalej, i żadne z tych świadectw nie przygotowało mnie do tego aby
        temu zapobiec
        w życiu najważniejsze znaleźć pasję i robić to co się kocha a nie liczyć że
        pokocha się to co się robi
        • zoskasamoska2 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 18.06.07, 09:52
          widze, że wiekszosc z Was ma normalne podejscie do ocen, ale nie wszyscy.
          Przeczytajcie sobie to:
          smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=971&catid=22&view=threaded
          szczeka mi opadla, tak mnie zdziwila ta kobieta, ze az trudno uwierzyc, bo
          osobiscie takich mam nie znam!

          Moje dzieci jeszcze nie chodzą do szkoly, ale watpie, zebym byla przewrażliwiona
          mamusia..
          • tolka11 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 18.06.07, 10:21
            Nie, nie przejmuję się. W zyciu nie miałam świadectwa z paskiem [za to mój M.
            całą edukację miał takowe], od córki tego nie wymagam. Ma nie zawalać i radzić
            sobie. Zresztą pracuję w gimnazjum więc mam zdrowe podejście do ocen.
          • ruda_lady Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 18.06.07, 10:26
            mam na razie dwuletnią córkę, ale jak pójdzie do szkoły, to wiem jedno! Nie
            popełnię tego samego błędu co moi rodzice. Moja mama zawsze bardzo pilnowała
            moich ocen. Jak tylko nie spełniłam jej wymagań bałam się przyznać do słabszej,
            ale też dobrej oceny. Oszukiwałam, że jeszcze nie ma ocen z klasówki, bo
            chciałam odłożyć moment powiadomienia jej o ocenie. Dlatego nie będę tworzyła
            takiego ciśnienia wokół ocen mojego dziecka, bo nie chcę, żeby się bała swojej mamy.

            ta kobieta za smyka to wariatka wink zresztą policzcie sobie ile ona musi temu
            dziecku dać pieniędzy jak za każdą 5 jest 500 zł... Zamiłowania do nauki córki
            nie nauczy, co najwyżej zamiłowania do pieniędzy, choć dziewczynka mogła to
            wyssać z mlekiem matki...
            • marzenka_20 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 18.06.07, 12:35
              Mama ze smyka bardziej chwali się sobą niż swoją córką.
              Szczególnie mnie zirytowała jak ciągle podkreślała, że są bardzo dobrze
              sytuowani. Po tym jak na nią naskoczyły niektóre użytkowniczki już się nie
              odezwała. Czego taka matka mogła się spodziewać, oklasków? Czy zrobiłybyście coś
              takiego jak ona?!
              Wcześniej spotkałam się już z tym, że rodzice płacą za oceny i zawsze wydawało
              mi się to pomyłką.
              • igge Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 18.06.07, 18:22
                W klasie u mojego syna niektórzy rodzice dają dzieciom np grę komputerową/psp
                za każdą piątkę plus jakieś nagrody za końcowe oceny. Syn był trochę raz
                rozżalony, że on nic nie dostaje (a ma raczej dobre oceny w przeciwieństwie do
                obdarowywanego kolegi) Tłumaczyłam mu,że nie płaci się za oceny, to bez sensu,
                ma czuć satysfakcję ze swoich osiągnięć a nie czekać na nagrody i już
                żartobliwie, że ja nie mam kasy na tego typu zachęty do nauki, puściłby mnie z
                torbami. Ale po namyśle - zbiorowo na urodziny, Dzień Dziecka i w nagrodę za 4
                lata bardzo dobrych ocen dostał ode mnie bardzo kosztowną zabawkę, o której
                marzył od 3 lat.
                • verdana Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 18.06.07, 18:30
                  Nie ma nic głupszego, niż czerwony pasek. Średnia - moge się zgodzić, ze jest o
                  tyle o ile ważna w podstawówce, bo ostatecznie wtedy wszystko trzeba umieć. Ale
                  potem? Zdecydowanie wolę i jako matka i jako była nauczycielka, dzieci i
                  młodziez z pasją, która z jednych przedmotów ma szóstki, a z innych byle co,
                  dzieci, ktore przeznaczaja wolny czas na rozwijanie zainteresowań, a nie na
                  podciąganie w góre stopni z przedmiotu, ktory ich kompletnie nie interesuje.
                  Co mi ze sredniej ocen dziecka, ktore woli przenaczyc czas na uczenie się
                  chemii, skoro wybiera się na socjologię? Co mi po tym, że syn w podstawowce
                  nawet poprawi ocene z polskiego z czworki na piątke, skoro w tym samym czasie
                  może przeczytać dwie dobre książki.
                  Wiedza - tak. Stopnie - nie, zdecydowanie nie.
                  • agnieszka_azj Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 18.06.07, 23:15
                    Jedyne oczekiwanie, jakie mam wobec moich córek, to że nie będą miały trójek na
                    świadectwie - w szkole podstawowej, w liceum to zupełnie inna historia.
                    Uważam, że sa na tyle inteligentne, że nie przekracza ich mozliwości nauczenie
                    się tego DOBRZE na poziomie (jakby nie było) podstawowym.
    • mathiola Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 19.06.07, 11:38
      Hmmmm.... nie mam jeszcze dziecka w wieku szkolnym, jak będę miała się zobaczy.
      Nie rozumiem za to twojej postawy: zła pani postawiła córci 4 a nie 5 bo nie
      miała pracy domowej. No, ale ona NIE MIAŁA PRACY DOMOWEJ. To za co ta 5?
      • aga_k44 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 19.06.07, 16:00
        Nie twierdzę, że powinna mieć 5 z muzyki. Po prostu uważam muzykę za przedmiot
        mniej ważny od innych i wiem, że jest zdolna a 4 z tego przedmiotu zaniża jej
        średnią i nie będzie miała paska. I doszłam do wniosku, że oceny nie są
        wymiernikiem, bo nawet bez tego paska, wiem że jest zdolna wink
        • mathiola Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 19.06.07, 16:38
          skoro wiesz, to czym się przejmujesz? Za 20 lat nikt nie będzie pytał czy miała
          pasek w którejśtam klasie podstawówki. A jeśli jest zdolna, łatwiej jej w życiu
          będzie.
    • teraz_asia Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 19.06.07, 20:35
      Ja się przejmuję, ale, hmm, trochę odwrotnie. Z własnego doświadczenia
      wiedziałam, że, zwłaszcza w podstawówce, długo mozna jechać wyłącznie na
      wrodzonych zdolnościach i opinii. A jak człowiek tak sobie na tej opinii
      jedzie, to kompletnie nie uczy sie tego co potem okazuje się ważniejsze-
      systematyczności, organizacji nauki, po prostu odpowiedzialności w sprawach
      szkolnych. W pierwszej klasie z pewna obawą obserwowałam mojego syna, który
      śpiewajaco przelatywał wszelkie testy, egzaminy, nie wkładajac równocześnie nic
      z siebie- zero zaangażowania w jakąkolwiek dodatkową aktywność, olewanie prac
      domowych, notoryczne zapominanie o przyniesieniu potrzebnych rzeczy. A pod
      koniec roku wychowawczyni wezwała mnie na rozmowę i niemal ze łzami w oczach,
      pewna, że zaraz na nia naskoczę, tłumaczyła, dlaczego postanowiła nie dac
      mojemu synowi wyróżnienia, mimo, że był ewidentnie drugi w klasie we wszystkich
      testach. Była mocno zaskoczona, kiedy się z nią zgodziłam, że to byłoby nie
      fair w stosunku do dzieci, które może nie tak zdolne, ale włożyły w nauke o
      wiele więcej pracy i zrobiły wyraźny postęp. To była dośc nieprzyjemna nauka
      dla mojego dziecka, ale skuteczna. Oceny, nagrody to bardzo doraźny efekt,
      wolę, żeby syn zobaczył jakąś dodatkową wartośc w zdobywaniu wiedzy. Chociaż,
      prawdę mówiąc, na pewno sprawiłoby mi dużą przyjemnosć ogladanie mojego dziecka
      przy wręczaniu nagródsmile
      • airebea Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 20.06.07, 12:10
        Nie zgodzę się z tobą teraz_asiu.Mój syn kończy teraz III klasę podstawówki.Od
        pierwszej klasy jest w ścisłej czołówce klasy /ilość punktów ze
        sprawdzianów,miejsca w pierwszej trójce w konkursach szkolnych i pozaszkolnych.
        Cieszę się z jego osiągnieć chociaż wiem ,że wkłada w to minimum pracy nauka
        łatwo mu przychodzi ,jest bardzo oczyrany /zaczął czytać w wieku 4,5 roku i
        uwielbia książki więc siłą rzeczy ma "przewgę'-pisze bezbłędnie gdyż jest
        wzrokowcem i te stosy przeczytanych książek procentują bezbłędną ortografią,
        bogatym słownictwem,wiedzą.Nie widzę powodu do odbierania mu nagrody ,które
        są wręczane na koniec roku tylko dlatego ,że nauka łatwo mu
        przychodzi ,szczególnie że te nagrody nawet z nazwy są a "doskonałe wyniki w
        nauce" a nie za "duży wkład pracy w zdobywaniu wiedzy".Dostanie też nagrody
        za osiągnięcia sportowe i tu też idąc twoim tokiem rozumowania nie powinny
        ich dostawać dzieci za np.miejsca w zawodach sportowych tylko te ,które się
        najbardziej zmęczyły smile .Dla mnie to bez sensu.Aby nikt nie pomyslał ,że moje
        dziecko to chodzący ideał spieszę donieść ,że zachowania nigdy nie miał
        wzorowego a w tym roku tylko dobre za nieustanne gadanie,czytanie i rysowanie
        na lekcjach.teraz przed nim wielki skok czyli IV klasa i zobaczymy czy nadal
        będzie sobie tak dobrze radził /mam nadzieje że tak ale też nie mam jakiegoś
        super parcia na piątki i świadectwo z paskiem/.Cały czas mu tłumaczę,że uczy
        się dla siebie a nie dla stopni i niech tak pozostanie.
        • dolcevita44 Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 20.06.07, 13:45
          To bardzo mądre podejście- dziecko uczy się dla siebie, a nie dla stopni, ani
          dla swoich rodziców! Jestem przeciwna dawaniu prezentów a w szczególności
          pieniędzy za dobre oceny, gdyż to właśnie pozytywna ocena jest nagrodą za
          włożony wysiłek w naukę. Przeczytałam ten post matki ze smyka i uważam to za
          straszną głupotę i przykład "jak nie wychowywać swego dziecka". Wątpię jakoby
          miała to być prowokacja, gdyż zdarzyło mi się poznać takich ludzi osobiście.. Co
          o tym myślicie?
          smyk.com/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=&func=view&id=937&catid=22
    • teraz_asia Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 20.06.07, 15:09
      Podstawowym argumentem wychowawczyni syna było to: od lat obserwuje dzieci,
      które wchodza do szkoły na zdecydowanie wyzszym poziomie niż rówieśnicy: bo
      wcześnie zaczął czytać, bo rodzice wykształceni, bo w domu łatwiej mu zdobyć
      wiedzę niż innym. Jesli takie dzieci mają za podparcie tylko te wiedzę, łatwo
      sie prześlizną na świetnych wynikach przez pierwsze lata, upewniane przez
      nauczyciela i rodziców, że jest super, tak jak jest, nie nauczywszy się metod
      zdobywania i utrwalania wiedzy. Takie dzieci przeżywają w czwartej klasie istną
      traumę, która najczęściej kończy się dość gwałtownym spadkiem ocen i efekcie
      zniechęceniem dziecka do nauki i do szkoły. Co potwierdzam, bo zaobserwowałam u
      trzech znajomych czwartoklasistów. I zgadzam sie z nauczycielką- pierwsze lata
      powinny nauczyć przede wszystkim tego, jak i po co sie uczyć. Poza tym, z czym
      też się zgodziłam, nauczycielka wyjaśniła mi, że wyróżnienia nie powinny
      zalezeć tylko od punktacji w teście, ale od całokształtu: stosunku do prac
      domowych, zadań dodatkowych, współpracy w grupie. Każdy ma swoje zdanie, ok. Ja
      jednak zamiast któtkotrwałej satysfakcji z nagrody chyba wolę bardziej
      długofalowy efekt. W tym roku mój syn odbierze naprawdę zasłużone wyróżnienie,
      jestem z niego naprawde dumnasmile
      • to_ja_a Re: Przejmujecie się stopniami dzieci? 20.06.07, 15:59
        teraz_asia napisała:

        > Podstawowym argumentem wychowawczyni syna było to: od lat obserwuje dzieci,
        > które wchodza do szkoły na zdecydowanie wyzszym poziomie niż rówieśnicy: bo
        > wcześnie zaczął czytać, bo rodzice wykształceni, bo w domu łatwiej mu zdobyć
        > wiedzę niż innym. Jesli takie dzieci mają za podparcie tylko te wiedzę, łatwo
        > sie prześlizną na świetnych wynikach przez pierwsze lata, upewniane przez
        > nauczyciela i rodziców, że jest super, tak jak jest, nie nauczywszy się metod
        > zdobywania i utrwalania wiedzy. Takie dzieci przeżywają w czwartej klasie istną
        >
        > traumę, która najczęściej kończy się dość gwałtownym spadkiem ocen i efekcie
        > zniechęceniem dziecka do nauki i do szkoły.

        ...dlatego uważam, że niektóre dzieci powinny iść do szkoły wcześniej, aby nie nudzić się przez pierwsze lata.
        3 lata temu zastanawiałam się, również na forum, czy wysłać do 1 klasy moją 6-latkę i teraz jestem b. zadowolona, że nie dałam posłuchu przeciwnikom "odbierania dzieciństwa". Młoda uczy się świetnie (jeśli narzeka, to na to, że jest "zbyt łatwo"), z klasą zintegrowała sie b. dobrze, pod każdym względem raczej wyprzedza niż odstaje i nie wyobrażam sobie, aby miała uczyć się razem z rówieśnikami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka