Dodaj do ulubionych

jestem fatalną żoną;)

12.06.03, 11:23
O czym świadczą następujące fakty:
1. wszyscy moi koledzy, którzy szczęśliwie się ożenili przytyli po ślubie, a
mój biedny wychudzony mąż schudł 2 kilo
2. za to, gdy przez jakiś czas mieszkał u moich rodziców (beze mnie) przytył
3 kilo
3. wczoraj z przerażeniem zdalam sobie sprawę, że nie mam zielonego pojęcia w
co on się ubiera, skąd bierze ubrania i kto mu je pierze i prasuje (dodam, że
mieszkamy razem)
4. obiady mój biedny mąż zjada w pracy, a pozostałe posiłki przyrządza sobie
sam
5. wniosek: nie ma ze mnie żadnego pożytku
Obserwuj wątek
    • aha12 Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 11:54
      Och przestań gadać głupoty poprostu bardzo cię kocha i wdocznie nie chciał
      obciążać zbyt wieloma obowiązkami. Jeżeli widzisz w tym problem poprostu z nim
      porozmawiaj. Pozdrowienia.
    • kerstink Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 11:57
      Ale mnie rozsmieszylas.

      Ja zabieram meza do mojej mamy, i przytyje momentalnie.
      Na codzien je obiady w pracy i sie cieszy, ze jeszcze nie
      jest gruby (a przeciez po pierwszym dziecku nie tylko
      kobieta, a tez facet troche przytyje - to co dopiero przy
      drugim.)

      A z tym ubraniem, to sie dowiedz, czy przypadkiem to nie
      inna kobieta ....

      Kerstin
      • kerstink Re: jestem fatalną żoną;) c.d. 12.06.03, 12:18
        Dodam, ze swojego meza wyrzucilam ze sypialni, bo tam
        spie z mlodszym dzieckiem. Biedak co prawda ma mozliwosc
        spania na rozkladanym lozku, ale ze wzgledu na starsze
        dziecko, ktore przychodzi w nocy, spi na dywanie. Ale on
        nie narzeka, a syn uwielbia spac na podlodze. Ostatnio
        proponowalam powrot do siebie ale problem polega na tym,
        ze on chrapie, tak ze ja sie obudze, a wtedy ja go
        obudze, zeby przestal chrapac. Wiec jemu sie kiepsko ze
        mna spi ...

        Kerstin
        • grzalka Re: jestem fatalną żoną;) c.d. 12.06.03, 12:58
          Czyli nie jest ze mną tak źle- bo my śpimy razemwink
          • kerstink Re: jestem fatalną żoną;) c.d. 12.06.03, 13:07
            No bo chyba macie jedno dziecko ?

            Kerstin
    • sofija_ Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 12:57
      Jesteś fatalna ........... ale SPRZĄTACZKĄ ........ jeżeli nie rozumiesz
      równicy pomiedzy pojeciem ZONA a SPRZĄTACZKA to mi Cie żal..... A może to twój
      mąz jest fatalnym meżem bo nie pierze gotuje sprzata itp

      Widze, ża masz o sobnie niezłe mniemanie - dobra zona = tańczy, spiewa,
      recytuje, daje d.... i gotuje

      A wiesz co oznacza słowo PARTNERSTWO ?????

      pozdrawiam
      • aagacia Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 13:01
        mam wrazenie sofija ze nie zrozumialas..
        grzalkasmile chwala bogu ze twoj jeszcze zyjewink
        pozdr
        tez nie-prasujaca mezowismile
        A
      • mag_p Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 13:02
        Sofija_ - Chyba podeszlas zbyt powaznie do zagadnienie , i przesadzilas....

        Mag
      • wieczna-gosia Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 13:38
        sofja, pomylily ci sie posty czy masz zly dzien?
        Bo ja tu na razie same anty-sprztaczki widze wink)

        ja dla odmiany jestem swietna zona wink)))
        nie pracuje, sprzatam i gotuje (niezbyt dobrze).
        Prasuje (fatalnie)
        niancze dzieci (dosc wprawnie)
        Potrafie kupic na oko mezowi wszystko lacznie z butami oraz wybrac mu garnitur
        i krawat w 5 minut ktore on wytrzymuje w sklepie.
        A co najwazniejsze- z wdziekiem puszczam pensje z naszego wspolnego konta. Z
        takim wdziekiem ze jedynym jego wyjsciem jest dostac podwyzke wink))
      • grzalka Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 14:44

        >
        > A wiesz co oznacza słowo PARTNERSTWO ?????

        Partnerstwo? Pierwsze słyszę.....
        Czy to, że mnie żałujesz jakoś mi pomoże w zrozumieniu tego co napisalaś?
        Wysłać, czy nie wysłać, oto jest pytanie....eee, wyślę, co mi tam
    • kicia_edziecko Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 13:31
      Grzalko, po przeczytaniu Twojego postu aż łza mi się w oku zakręciła ...
      Nie chwal się takim mężem bo Ci któraś go sprzątnie sprzed nosawink
      Masz prawo czuć się fatalną żoną w obiegowym znaczeniu słowa, jednak jesteś
      mądrą dziewczynką, że takiego męża sobie znalazłaśsmile
      Pozdrawiam
    • aniahrabi Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 13:59
      Myślę, ze raczej jesteś wypoczetą żoną...Zapytaj go kto mu te koszule
      pierze.Może sam? Pozdrawiam.Ania
      • umasumak Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 14:08
        Znam ten typ smile). Mogę was zapewnić, że mąż grzałki sam sobie pierze i prasuje.
        Sugestia, że być może ma jakąś pannę jest chyba bardzo chybiona, ponieważ
        wedle "normy" społecznej kochanka nie służy do prania i prasowania wink). Tak
        swoją drogą SZCZĘŚCIARA smile)
    • libra.alicja Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 14:03
      A co na ten temat sądzi osoba najbardziej zainteresowana, czyli Twój mąż?
      Jeśli uważa, że jesteś wspaniałą żoną, to super, trzymaj tak dalej!
      Jesli uważa, ze jesteś fatalną żoną, to ... dołóż mu jeszcze więcej obowiązków!
      Oczywiście pod warunkiem, że Ty też masz co robić w domu i się nie wylegujesz
      podczas gdy on prasuje.
    • mamabasi Re: ja też jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 15:15
      Tak trzymać.

      Ja również staram się nie brać na swoją głowę więcej obowiązków niż jest to
      konieczne.
      Sprzątam, zajmuję się dzieckiem, piorę ubrania swoje i Basi.
      To po prostu muszę zrobić. I to, wbrew pozorom wcale nie jest mało, oprócz tego
      uczę się i pracuję.
      Natomiast:
      - nie prasuję mojemu mężowi koszul; chodzi w pogniecionych, bo jemu także nie
      chce się prasować, w pracy nie zdejmuje po prostu marynarki
      - nie piore jego rzeczy (no, może czasami cos wrzucę do pralki)
      - nie szykuję mu obiadów - je w pracy (ja zresztą też)
      - nie robię mu sniadań do pracy

      Czasami mąż buntuje się, mówi, że wszyscy mu powtarzają, że weszłam mu na głowę.
      Podobno wszystkim kolegom żony prasują koszule. A ja na to, że wszystkim moim
      koleżankom to mężowie prasują bluzki (oczywiście nieprawda)
      Ale wokół nie ma wielu dobrych, partnerskich układów. U mnie zresztą też nie ma
      za bardzo partnerstwa, dawno nie widziałam męża z odkurzaczem - chyba w zeszłym
      roku.
      W rodzinie mojego męża mężczyźni często nie umieją sobie zrobić herbaty.
      Koledzy męża są zdziwieni, że uzgadnia on ze mna pójście na piwo i nie siedzi z
      nimi do rana. Ich żony nie mają nic do gadania.

      Sama nie wiem, czy rzeczywiście mi tak dobrze i nie doceniam tego, co mam. Czy
      się czepiam, gdy domagam się (z marnym skutkiem), aby mąż zanosił brudne
      szklanki do kuchni i je mył?

      Dziewczyny nie dajcie się, mamy już XXI wiek!

      • kerstink Re: ja też jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 21:21
        Znajoma z pracy kiedys opowiadala, ze prasuje mezowi
        tylko przod koszul.
        • sasha3 Re: ja też jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 23:58
          Nigdy nie widziałam mojej mamy prasującej tacie koszule. Zawsze robił to sam, a
          żeby nie tracić czasu, prasował tylko przód, kołnierzyk i mankiety. Gdy w ciągu
          dnia robiło się gorąco, męczył się biedaczek i do domu docierał w stanie
          przedzawałowym. Upały znaczą dla niego więcej roboty z prasowaniem CAŁYCH
          koszul z krótkim rękawem.
    • dziubelek2 Re: jestem fatalną żoną;) 12.06.03, 22:57
      dobre z tym prasowaniem przodu koszuli....
      ja prasuję tylko to, co muszę.
      obiady gotuję, śniadania i kolacje robi sobie sam - czasem wspomina, że świeżo
      po ślubie nawet o świcie wstawałam, żeby go nakarmić(ale byłam chora....).
      sprzątam, bo ktoś to zrobić musi.
      zajmuję się ogrodem, ale np.koszenie, grabienie, itp. mnie nie interesuje.
      jestem opiekunką naszych dzieci i jeszcze całej gromady maluchów z okolicy, ale
      gdy tylko nadarza się okazja wciskam mu naszą ośmiomiesięczną na ręce,
      starszaki wysyłam do tatusia i tym sposobem mam "chwilkę dla siebie".
      robię zakupy, ale on też - nawet kartki nie potrzebuje, tyle, że jakoś drożej
      mu wychodzi.
      mój mężuś całymi dniami pracuje i nie chadza na piwko - jak się chce napić to
      może zrobić to w domu( chyba jestem jędzą)
      nie wiem, czy jestem dobrą żoną, w każdym bądz razie nie narzekam i on też nie.
      pozdrawiam.anka
      • anja_mama-kuby Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 12:16
        Czy wszystkie Anki tak mają? wink Prasowałam przed urodzeniem Kuby, mąż teraz
        sobie sam prasuje (całą, umie!), a ostatnio teściowa mu prasuje, bo zajmuje się
        Kubusiem do południa... Robi mu też śniadanka, prznosi świeże bułeczki na
        śniadanie, wynosi (za niego) śmieci... Tak że cały mój trud wychowania chłopa
        przez 5 lat, poszedł na marne w ciągu kilku miesięcy... Już nawet nie wyniesie
        po sobie szklanki do kuchni. Po ostatniej (karczemnej!!!) awanturze, pojechałam
        na cały dzień do mamy, a on poodkurzał!
        Mam tego naprawdę już dość, nie lubię sprzątać (czy ktoś to lubi?!), muszę, ale
        nie zamierzam robić tego za kogoś! bo tak mu jest wygodniej, że nie widzi syfu,
        albo potrafi powiedzieć, że nie będzie sprzątał, bo ja nie przypilnowałam, żeby
        Kuba nie pozrzucał czegoś na podłogę (paluszków, po których się fajnie depcze).
        Fakt, nie wstałam razem z Kubą w sobotę, tylko go wypuściłam na mieszkanie, a
        sama polegiwałam sobie w łóżku... mam prawo, ja też pracuję, a wstaję wcześniej
        od męża o kilka godzin, to on może sobie poleżeć, a ja nie?!!!
        Ale generalnie, kiedyś taki nie był... sad Nawet tuż po urodzeniu Kuby dużo mi
        pomagał, gotował, robił zakupy, sprzątał... Już się skończyło, bo siedziałam w
        domu 1,5 roku, więc mogłam, a teraz pracuję tylko 4 godz. dziennie, więc też
        mogę.
        Ale... zaczęłam chodzić sama na dyskoteki (z towarzystwem mojego brata), mąż
        siedzi z synkiem w domu, z kolei on chodzi sam na spotkania piwne w męskim
        gronie... razem tez oczywiście, ale takie samotne wypady są fajne!

        Niech ktoś napisze słowa do piosenki "Wymienię cię na nowszy model..." odnośnie
        facetów.
    • mirelcia Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 08:03
      Może nie jestem z XXI wieku, ale lubię dbać o swoją rodzinę. Więc gotuję
      (samochwała- całkiem nieźle), sprzątam (nagminnie) i prasuję te nieszczęsne
      koszule,i nie jest to dla mnie jakiś straszny koszmar. Co możemy to robimy
      razem, nigdy nie tacham siat z zakupami, ja tylko nakładam do koszyka, nie
      obieram ziemniaków (po prostu tego nie znoszę), nie szoruje sanitariatów. I
      wcale nie narzekam. Nie siedzę tylko w domu bo pracuje zawodowo. Ja po prostu
      lubię wiedzieć co się dzieje wokół mnie.Ale każdy ma swój styl i to jego
      sprawa. Mirella
    • adzia_a Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 08:59
      Grzałkaaaaaaaaa! Ja Ci dam!!!!!! wink))
      Mój schudł osiem kilo.
      I wszyscy mówią, że ten to musi mieć niezłą sztukę w domu wink
      A cała reszta Twojego postu, to kokieteria, prawda? wink
      Każdemu się zdarzy, że coś w domu zaniedba, takie czasy zwariowane. I doprawdy
      wmawianie sobie, że przez to jest zły, to jakieś samobiczowanie.

      Pozdrawiam i nie gadaj głupotek wink

      Agnieszka - na dopingu ciążowym, chwilowo w szale gotowania, prasowania,
      wytężonej pracy zawodowej, szaleństw z dzieckiem i to wszystko bez większej
      potrzeby snu smile ech, żeby tak zostało...
      • grzalka Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 12:27
        adzia_a napisała:


        > Mój schudł osiem kilo.

        Oj, adzia, musi być z Ciebie niezłe ziółkosmile))

        > A cała reszta Twojego postu, to kokieteria, prawda? wink

        Najprawdziwsza prawdawink

        pozdrawiam
    • mamusiakubusia Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 09:29
      Grzałko! Nie jest z Tobą aż tak źle. Wyobraź sobie, że mój mąż sam sobie
      pierze, często pierze moje rzeczy, jak nasz 2-miesięczny synuś zakupka ciuch,
      pościel czy co innego to także bierze się za pranko; sam sobie prasuje, prasuje
      moje i dziecka rzeczy (dodam, że to wszystko z własnej woli!; a co
      najważniejsze choć pracuje i często wraca ok 16-18 do domu to jeszcze robi mi
      obiadki i kolacyjki (dziecko jeszcze na piersi, ale niebawem...).Piecze też
      ciasta!!! Nie mogę go tylko nauczyć porządnego sprzątania domu, ale zmywa
      naczynia już bez mojego przypominania. Reszte wolę zrobić sama. Nie sądzę, aby
      czuł się pokrzywdzony, wiem, że kocha mnie i synka. Nie mam żadnych wyrzutów
      sumienia, bo niby dlaczego ja miałabym robić wszystko sama? Ja wychowuję
      naszego brzdąca (choć mąż również mi w tym bardzo pomaga) i pracuję(na
      szczęście moją pracę mogę wykonywać w domu). Czyżbym miała w domu ideał? (Jest
      jedna wada - on nie schudł w czasie naszego małżeństwa lecz lekko przytył,
      ponieważ sam nie może oprzeć się pysznościom, które gotuje, ale od 3 dni jest
      na diecie (hi,hi hi), co nie zwalnia go z gotowania dla mnie).
      Jak więc widzisz nie jest z Tobą tak źle.
    • kerstink Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 09:47
      Czy ja dobrze czytam, ze sa przypadki, gdzie zona pierze
      dla siebie i dziecka, a maz dla siebie ? Moze ja to zle
      zrozumialam.

      Kerstin
      • zuzia_i_werka Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 22:05
        Witam! A ja raz jestem a raz niesmile Bo w tygodniu gotuję-lubięsmile-no i wychodzę
        z założenia,że jak wraca wieczorem do domu to na pewno przyjemnie mu będzie
        zjeść coś smacznego a na szczęście dziecko mam nad wyraz spokojne i nie jestem
        zbytnio przemęczona.No i nawet rano zwlekam się z łóżka jak słyszę
        rozpaczliwe "Kochanie...a uprasujesz mi koszulkę?" Za to w weekend w ogóle nie
        zbliżam się do kuchni.Ukochany idzie po pieczywo robi śniadanko,obiadek i
        kolację i tak nam się w zgodzie żyjesmile)Hehe o prasowanie go nie proszę bo bym
        nieźle wyglądała...
    • mamusiakubusia Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 10:42
      Kerstin oczywiście, że źle zrozumiałaś. Mój mąż pierze i dla siebie i dla mnie
      i dla dziecka! Prasuje i gotuje również! Oczywiście to nie znaczy, że ja tych
      czynności w ogóle nie wykonuję. Jak mam czas i jest potrzeba, to oczywiście
      robię to sama. Chciałam tylko napisać, że mój mąż nie jest typem, za którego
      trzeba wszystko robić, i któremu trzeba wszystko podsuwać pod nosek. Jesteśmy
      partnerami w małżeństwie i nie ma u nas podziału na prace męskie i kobiece (No,
      chyba że sprzątanie piwnicy czy wiercenie dziur w ścianach.
      • kerstink Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 10:50
        No to juz jestem spokojniejsza.

        Kerstin
    • sowa_hu_hu Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 11:17
      ja jestem troche innym gatunkiem - bo nie jestem żoną tylko konkubiną wink
      zyje na kocią łape i mam nieślubne dziecko... - przynajmniej coś dzieje sie na
      wsi i ludzie mają o czym gadać hehe wink

      ale wracając do tematu - staram sie wykonywac te domowe czynności ( z
      wyjątkiem gotowania - bo to robi moja mama - mieszkamy z rodzicami....)prasuje
      odkąd urodził sie Marcelek ( w ciązy byłam niedysponowana smile all time lezałam
      w łozku - no a teraz kolejny problem - nieszczesne kilogramy) sprzatam ile
      moge - staram sie nie popaśc w paranoje sprzątania tak jak moja mama.... a
      jedzenie( saniadania , kolacje ) to robimy naprzemian - ale czesciej ON , albo
      jadamy sobno z braku czasu... Tomek mi pomaga ale niestety musze go o to
      prosic - sam sie nie domysli ze trzeba np. wyrzucić śmieci albo zmyć
      naczynia... - staram sie go "wychować" wink ale nie do końca mi wychodzi...
      mysle ze oboje jesteśmy TACY SOBIE w tych domowych obowiązkach...
      a co by było gdybyśmy mieszkali sami.......?

      pozdrawiam smile

      TAKA SOBIE KONKUBINA ( moze kiedyś TAKA SOBIE ŻONA)
      • opieniek1 Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 21:22
        ja też jestem fatalną żoną, mimo że:
        sprzątam (choć nienawidzę), niańczę dziecko, załatwiam wszystkie sprawy
        związane z domem, pomagam mu prowadzić firmę (czytaj odwalam całą brudną robotę
        typu księgowośc itp., ale robię to w domu więc wg niego nie pracuję tylko się
        obijam cały dzień), studiuję. Problem leży w gotowaniu. Nie robię śniadanek do
        łóżka ani do pracy, obiadów nie robię dla niego w ogóle, bo jestem wege a on
        nie i on odmawia jedzenia "ziarna i soi". Fatalnie. A na dodatek on przy każdej
        okazji pamięta, żeby w towarzystwie przypomnieć wszystkim o tej i innych moich
        wadach.
        Czy ja jestem złą żoną, czy może z mężem coś nie tak?
        • umargos Re: jestem fatalną żoną;) 13.06.03, 23:30
          Hehe! Fajne...ja też wychowuje mojego męża. Nie żeby zaraz polubił zmywanie
          naczyń, ale kiedy ja gotuję on zmywa, bo się "poczuwa". Zauważa też że trzeba
          wyrzucić śmieci. Nie ma nabożeństwa do sprzątania, ale jak chce pomagać to
          zawsze znajdę mu zajęcie. Co prawda uważa, że przesadzam z tym sprzątaniem i że
          chyba to lubię, co nie jest prawdą. Ja tylko lubię jak jest posprzątane i
          wyłącznie z tego powodu to robię. Nienawidzę wstać rano i potykać się wszystko
          albo zaczynać dzień od zmywania garów, które pozostały z dnia poprzedniego.
          Nawet nauszył się prasować, co prawda tylko te najprostsze w prasowaniu
          rzeczy...pieluchy, ręczniki, ręczniczki, prześcieradła...ale zawsze. Na
          szczęście sam preferuje sportowe ubranka i choc uważa że prasowanie jego T-
          shirtów jest stratą czasu to zazwyczaj to robię, ale jak wiadomo nie trzeba ich
          prasować "w kancik". Poza tym jak jest w domu to chętnie kąpie i przewija
          dziecko, robi śniadanka i czasem kolacje. A ja czasem gotuje wystawne
          obiadki...nie przepadam za tym, więc nie co dzień, zazwyczaj musi wystarczyć
          szybkie danie jednogarnkowe...A poza tym schudł po ślubie. Teściowa i babcia co
          prawda ubolewają nad nim strasznie, ale ja wychodzę z założenia, że skoro
          schudł to widać miał z czego :o))))) i generalnie całkiem wesoło nam się
          żyje...choć czasem mi ciężko, b o pracuje w Warszawie i od 10 dni jestem
          słomianą wdową...
          Pozdrawiam
          Ula
        • kerstink Re: jestem fatalną żoną;) 14.06.03, 11:13
          Opienek1, musisz miec bardzo spokojne dziecko, ze to
          wszystko robisz, i nawet slowem nie wspominasz, ze jestes
          zmeczona.

          Kerstin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka