jest mi wstyd

17.07.07, 00:03
Wyszłam dzisiaj z dziećmi na spacer. Upał jak cholera. Wymanewrowałam wózkiem
z uliczki, weszłam prosto na następujący obrazek: facet, na oko lat 40,
leżący pod drzewem, plecak pod plecami, oparty tymi plecami o ten plecak i o
to drzewo... Siedział przy chodninku, położonym przy głównej ulicy miasta,
przy pasażu handlowym.
Pomyślałam: pijak, nawalił sie w taki upał.
Potem pomyślałam, może zasłabł.
Obejrzałam go dokładnie, wydawało mi się, że nie, jednak bardziej pijany niż
zasłabnięty.
Poszłam dalej.
A potem przypomniałam sobie jak zmarł ojciec mojej koleżanki, w tramwaju,
wśród ludzi dostał udaru, obrzygał się, wynieśli go na najbliższym przystanku
i zostawili tak, aż go zgarnęła straż miejska i zawiozła na wytrzeźwiałkę.
Dużo czasu minęło póki okazało się że on nie jest pijany tylko umiera...
Chciałam wrócić, wstydziłam się, że tak późno bym zareagowała, że jeśli
wszystko jest ok, to on pomyśli, że jestem stuknięta... Poszłam dalej.
Nie wiem co jeszcze sobie myślałam, wiem, że wstydziłam się całą drogę i
teraz nadal się wstydze.
Wam też się zdarzają takie zachowania, o których piszą potem w prasie:
ZNIECZULICA?
Bo ja chciałabym cofnąć czas i móc jednak wrócić i zapytać: czy dobrze się
pan czuje, wezwać karetkę?
    • zalamana123 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 00:07
      niestety ale ja sama też nie podchodzę... zawszec w takiej ytuacji dzwonię po
      pogotowie i niestety najczesciej okazuje sie ze to pijaczek lezy i podsypia bo
      nie ma sily dalej isc...kolo mnie jest skup zlomu i tam wlasnie zlomiarze
      dostaja tanią wódke za złom wiec czesto mam takie widoki sad
    • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 00:13
      a podchodzę. No tak już mam, co nie zmienia faktu, że jeszcze ani razu nie
      trafiłam na na prawdę potrzebującego, trafiają mi sie niestety same pijaczkiwink
      Kiedyś nawet wjechałam na środek ronda w centrum miasta, bo leżał tam pijaczek.

      Ale odruch mi nie zanika.
      • marina2 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 00:34
        Podchodzę wzywam pogotowię.raz to nie był pijaczek,a cukrzyk.ojciec
        przyjaciółki umarłnaprzystanku autobusowym-nawet wezwano pogotowie i to
        szybko.kolega ,który jeździł przed laty jako doc karetką nigdy nie odwoził
        pijaczków do izdebki-zawsze na pogotowie.już widzę,ze moje dzieci reagują na
        takie sytuacje dobrze,nie przechodza obojętnie,nie śmieją się.tojetsok.jako
        dziecko 6 letnie pamiętam jak rodzice zgarnęli z drogi człowieka
        motocyklistę.pogotowia nie było jak zawiadomić-ponad 30 lat temu szczere
        pole.uratowali mu nogę przed amputacją.wiedzieli,ze to szaleństwo,nie powinno
        się ,bo nie ta pozycja.
        • mamaemmy Re: jest mi wstyd 17.07.07, 00:41
          podchodze.
          Do leżących,dziwnie siedzących,itd..Mam taki odruch,że zawsze podchodze do
          stojacych dziwnie na ulicy staruszków,czy staruszek-bardzo czesto mi się
          zdarzyło,że taka osoba potrzebowala akurat pomocy,a jesli nie
          potrzebowała..dostawałam takie podziękowanie ,że az mi głupio było,że taki
          zzwykły odruch jest taki niezwykły w tych czasach.
          Nie moge już podejść tak po prostu z pomocną dłonią do mojego dziadzia(*),więc
          staram się to robić dla kogos innego chociaż..
          • dagmama Re: jest mi wstyd 17.07.07, 07:07
            Ja tez nie przechodzę obojętnie.
            podchodzę i pytam "Dobrze się pan czuje?"
            Raz leżała kobieta, pijana w upale, we dwie z jakąś panią kupiłyśmy jej wodę i
            pomoglyśmy usiąść w cieniu.
            Widuję też, ze inni też interesują się bliźnimi w takich sytuacjach.
    • coco.a podchodzę, wzywam pomoc n/txt 17.07.07, 07:14

      • ada_zie Re: podchodzę, wzywam pomoc n/txt 17.07.07, 07:26
        Zazwyczaj podchodzę i oceniam sytuację - jeżeli mam choć cień wątpliwości wzywam
        karetkę. Ale szczerze mówiąc coraz częściej stwierdzam, że to pijak, który
        akurat na środku ulicy padł i odpoczywa.
        Znam też opinię tej drugiej strony - czyli lekarzy pogotowia - weekend to dla
        nich koszmar niekończących się wezwań do pijaków...
        Pojechać muszą i muszą zabrać takiego człowieka. Dalej to albo do izby
        wytrzeźwień a jeżeli w mieście jej nie ma to taki ktoś leży na izbie przyjęć w
        szpitalu!! Sama widziałam na izbie przyjęć materac położony w rogu i brudnego,
        zapijaczonego gościa, który sobie na nim "wypoczywał". Często ci ludzi są
        agresywni, nie chcą przyjąć pomocy lekarskiej.
        No i kolejna sprawa - być może najważniejsza - załodze karetki pogotowia takie
        wezwanie zabiera sporo czasu, w którym nie mogą pomóc innym bardziej
        potrzebującym...
        • l.e.a Re: podchodzę, wzywam pomoc n/txt 17.07.07, 07:36
          Mathiola - ludzi łapie jakiś wstyd, lęk... trudno zdarza się, myślę,że
          następnym razem zdobędziesz odwagę smile

          Podchodzę zawsze, nawet jeżeli wiem, że to miejscowy pijak, mógł upaść i
          rozwalić sobie głowę. Kilka miesięcy temu, blisko mojej kamienicy leżał
          człowiek, facet z mojego podwórka, ludzie go omijali ( był po wypadku lekko
          upośledzony i jego wygląd i ubiór budził nieufność ludzi) byli pewni ,że pijak,
          nie wiem ile leżał ale kiedy mój mąż wracał z pracy podszedł do niego,
          sprawdził czy oddycha bo nie wyczuwał tętno, zobaczył wtedy,że włosy są
          posklejane krwią sad
          Zabrała go karetka... dziś wiemy,że napadło go 3 nastolatków, gdyby ktoś wezwał
          karetkę wcześniej być może obrzęk mózgu i krwawienie śródczaszkowe byłoby
          szybciej opanowane, a facet miałby szansę na jako takie życie.... niestety tą
          szansę mu odebrano.... był w śpiączce 2 miesiące, teraz zachowuje się jak
          roczne dziecko, do ostatnich swoich dni zostanie w zakładzie dla ciężko
          upośledzonych ludzi sad

          A co do cukrzyków, wpadając w śpiączkę, śmierdzą właśnie acetonem i ludzie
          często takiego człowieka mylą z pijakiem niestety sad
        • fergie1975 Re: podchodzę, wzywam pomoc n/txt 17.07.07, 11:29
          > Pojechać muszą i muszą zabrać takiego człowieka.

          to chyba normalne? "taki" czlowiek tez ma prawo do pomocy.


          > No i kolejna sprawa - być może najważniejsza - załodze karetki pogotowia takie
          > wezwanie zabiera sporo czasu, w którym nie mogą pomóc innym bardziej
          > potrzebującym...

          smile)
          • bea116 Re: podchodzę, wzywam pomoc n/txt 17.07.07, 21:03
            pewnie, że masmile) zajeżdża pod IP karetką R, ma badania (w tym często gęsto CT mózgu), konsultację specjalisty, kroplówki etc., alkomat często się wyłącza z powodu końca skali (tzn. że delikwent ma powyżej 4 promili), personel słyszy, że on ich "p...doli" itp. a kosztów badań i leczenia oczywiście NFZ nie zwraca, bo większość jest nieubezpieczonych.. ot, to takie luźne spostrzeżenia z IP
            • bea116 Re: podchodzę, wzywam pomoc n/txt 17.07.07, 21:16
              I nie piszę tu o ludziach naprawdę potrzebujących pomocy - tych na ogół lekarz Pogotowia jest w stanie odróżnić od zwykłego pijaka. Jest jakieś dziwne społeczne przyzwolenie na picie, bo jak tłumaczyć to, że Pogotowie na zarzut, że to nie chory a pijany często mówi: "musieliśmy go wziąć bo choć pijany jak bela to nas przechodnie zakrzyczeli, że jesteśmy mordercy i nie ratujemy".
              • fergie1975 Re: podchodzę, wzywam pomoc n/txt 17.07.07, 22:58
                no cóż smile
                ale ta argumentacja do mnie nie przemawia.
                gdy kiedys sie upije i padne nieprzytomna chciałabym żyć w kraju gdzie karetka
                mnie zabierze na detox....
    • noovaa Re: jest mi wstyd 17.07.07, 08:41
      Mój wujek był cukrzykiem i niestety potrafił wypić.. Kiedyś mama nie mogła się
      do niego dodzwonić a wiedziała że źle się dzień wcześniej czuł... Zadzwoniła do
      swojego ojczyma (on mieszkał blisko wujka), usłyszała taką odpowiedź: "Ja
      nigdzie nie idę, nie będę sprawdzać co mu jest bo wiem że nachlał się i śpi"...
      Kiedy tam dojechałyśmy wujek już nie żył. Leżał przy telefonie w kuchni,
      słuchawka wisiała przy ziemi, chyba chciał dzwonić po pomoc...
    • adellante1 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 08:54
      > Bo ja chciałabym cofnąć czas i móc jednak wrócić i zapytać: czy dobrze się
      > pan czuje, wezwać karetkę?


      Ale nie zapytałas przeszłaś obojetnie. Wystarczyło zadzwonic na 112. Cóż nikt
      nie kazał ci do człowieka podchodzić. Wystarczy zadzwonic.
      Podjedzie patrol sprawdzi.
      Wstydzisz się słusznie, bo zachowałas się żałośnie.
      Oby obok ciebie kiedys ludzie tak nie przechodzili jak ty obok tamtego człowieka.
      • lola211 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 09:36
        Tak wlasnie robie.Dzwonie na 112.
      • iberka 112 17.07.07, 13:13
        zdarzyło mi się i dzwoniłam....usłyszałam żebym spytała czy dana osoba zyczy
        sobie pomocy...rozmowa vi a telefon 5 minut; ja do tej kobiety na ulicy kolejne
        5...nie odp. Minęło 10 minut zanim cokolwiek zaczęło sie dziać....w tym czasie
        mogła dostac zawału i zniknąć ze świata. Myśle ,że skoro biora moje dane i
        mówięć ,że czekam na ulicy mkolo tej osoby to chyba nie jestem dzieckiem co to
        sobie żarty stroi..
        Straciłam zaufanie.....a co do pijanych ludzi to ja się boję; nie umiem
        wytłumaczyc czemu ale panicznie się ich boję. Jak ktoś wsiada to tramwaju to ja
        wysiadamsad

        Iza
        • fergie1975 986 17.07.07, 13:15
          straz miejska, oni musza przyjechac do psiej kupy tym bardziej do pijanego,
          nieprzytomnego.
    • poccnr co zależy zareagować?? 17.07.07, 09:05
      jesli pijany..i tak was oleje.
      Jeśli serio potrzebujący, będziecie miały poczucie spełnienia wobec drugiego
      człowieka.
      Ja ostanio szłam z męzem do parku i z małym i tez stał facet pod drzewem..ledwo
      się go trzymał.Pytam czy coś się stało?Okazało się że miał coś z krzyżem i
      teraz mu to wróciło.Zapytaałam czy po kogoś zadzwonić czy coś...powiedział że
      mieszka nie daleko i dojdzie do domu a tam sobie poradzi.
      Patrzyliśmy za nim...szedł całą drogę pochylony.
      Inna sytuacja.
      Gdy miałam ok. 11 lat.Pod moją klatką stał facet myślałam że pijany,ale tak
      dziwnie dyszał.Więc pytam czy dobrze się czuje.
      Zdążył tylko podać mi adres i nazwisko i zasłabł. Okazało się że to 2 klatki
      dalej a on szedł do domu, z pracy się zwolnił bo słabo mu było.Jego żona w
      pierwszech chwili nie uwieżyła,ale opisałam jej męża. Posłała ze mną swojego
      syna.Ten poszedł ze mną zebrał go i zadzwonił na pogotowie (komórek jeszcze nie
      było)
      Mówię Wam. Lepiej zapytać niż mieć takie wyrzuty sumienia jak autorka postu.
      Pozdrawiam.
    • demarta Re: jest mi wstyd 17.07.07, 10:15
      eeech takie sytuacje to zawsze dylemat, mimo wszystko. co innego zobaczyć jak
      ktoś łapie się za serce i upada, a co innego jak leży w trawie. nie potrafię
      tak poprostu odejść, bo mnie gryzie, czy temu komuś coś się nie stało, ale nie
      potrafię też zareagować natychmiast. zawsze chwilę stoję oddalona, obserwuję,
      zazwyczaj ktoś wtedy do mnie dołącza i następuje wspólna narada co tu zrobić.
      jeśli dzwonię to jednak na straż miejską, nie na pogotowie. no i w każdym
      przypadku okazało się, to pijaczynek. po wielokrotnym zaangażowaniu się w taką
      akcję, której finał to była zawsze wóda traci się poprostu przekonanie, że na
      naszej polskiej zielonej trawce zaległ ktoś potrzebujący iście pomocy
      lekarskiej. nie ma się co dziwić, że patologiczne sytuacje deformują w nas
      ludzkie odruchy.
    • monia145 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 10:38
      Dwa razy w życiu miałam taka sytuację, w której moja reakcja okazała się
      trafna, a wyglądała własnie tak, jak u Ciebie...czyli stałam przed pytaniem-
      pijak ci to czy chory? Miał człowiek ten szczęście, że ja miałam przeczucie....
      Trzeba pamiętac tez, że część przewlekłych chorób daje czasami podobne
      symptomy, jak po spożyciu alkoholu.....
      Ale nie biczowałabym się na Twoim miejscu tak usilnie, stało sie, wszystkiego
      przewidziec sie nie da.....
      • agga_27 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 10:57
        Nie bardzo rozumiem,piszecie: stałam przed pytaniem- pijak to czy chory?
        Przecież pijany człowiek też może się źle poczuć, co gorsza może być aż tak
        pijany, że może to doprowadzić do jego śmierci, jak mu nikt nie pomoże, zimą
        może się wyziębić, zamarznąć. To leżącemu pijakowi już się nie należy nasze
        zainteresowanie? To przecież też człowiek, co najwyżej może nas zbluzgać. Ja nie
        mówię, że się nie brzydzę takiego leżącego pijaczka, ale podchodzę i pytam, reaguję.
        • joanna266 ja bym jednak spytała czy jest ok??? 17.07.07, 10:59
          zawsze tak robie .własnie dlatego ze nigdy nie wiesz czy to nie chory człowiek
          a nawet jesli pijany to czemu ma zamrznąc na dworzu(jesli to akurat zimasmile.
          • fergie1975 Re: ja bym jednak spytała czy jest ok??? 17.07.07, 11:33
            joanna266 napisała:

            > zawsze tak robie .własnie dlatego ze nigdy nie wiesz czy to nie chory
            człowiek
            > a nawet jesli pijany to czemu ma zamrznąc na dworzu(jesli to akurat zimasmile.

            albo kipnąć od upału (jesli to akurat lato smile.
        • demarta Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:06
          ja również pytam i reaguję, ale mnie osobiście akcje z panami po spożyciu
          hurtowych ilości alkoholu mierżą. bo zawsze towarzyszą temu emocje, jakby panu
          stało się coś naprawdę złego, zagrażającego życiu. a jeśli okazuje się, że on
          musi przespać trzy godzinki i wraca na browara, to wtedy te moje emocje i
          zaangażowanie są niewspółmierne z "powagą" jego stanu. ja więc angażuję sie po
          to, zeby tego pana niechybnie za trzy godziny ujrzec w tym samym miejscu w
          takim samym stanie. i mi to robi różnicę. niektórzy naprawdę potrzebują pomocy,
          a inni sami sobie robią kuku wymagając reakcji innych niemal notorycznie.
        • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:10
          agga_27 napisała:

          > Nie bardzo rozumiem,piszecie: stałam przed pytaniem- pijak to czy chory?
          > Przecież pijany człowiek też może się źle poczuć, co gorsza może być aż tak
          > pijany, że może to doprowadzić do jego śmierci, jak mu nikt nie pomoże, zimą
          > może się wyziębić, zamarznąć. To leżącemu pijakowi już się nie należy nasze
          > zainteresowanie? To przecież też człowiek, co najwyżej może nas zbluzgać.

          Bidulek.
          Złe losu koleje rzuciły go o glebę. Pewnie pije bo ma żonę zołzę i głupie
          dzieciaki, szef się go czepia i kumple nie rozumieją.

          Szczerze mówiąc mam w doopie czy mu zimno, czy gorąco, czy sie zadławi własnymi
          wymiocinami.
          Wiem, że alkoholizm to choroba, ale nie ma we mnie współczucia dla alkoholików.
          • joanna266 ale skąd pewnosc ze to alkoholik??? 17.07.07, 11:12
            moze po prostu pierwszy rAZ W ZYCIU PRZEDOBRZYŁ??
            • hexella Re: ale skąd pewnosc ze to alkoholik??? 17.07.07, 11:16
              Joanna, napatrzyłam sie w życiu na alkoholików:///

              Zresztą, nawet jeśli to jednorazowy wyskok, to nie moja broszka, konsekwencje
              przegięcia z alko są ogólnie znane. Pij człowieku na swoją pdpowiedzialność.
              • joanna266 Re: ale skąd pewnosc ze to alkoholik??? 17.07.07, 11:17
                ja jednak nie przeszłabym obojetnie...
                • mamaemmy Re: ale skąd pewnosc ze to alkoholik??? 17.07.07, 11:20
                  wiesz,mój drugi dziadziu był alkoholikiem,wszyscy go znali na osiedlu bo pił
                  sporo ale fason zawsze trzymał-nawet jak szedł węzykiem to krawat musiał miec
                  prosto zawieszony...
                  I on..zamarzł w wigilie,usiadł na ławce i zasnął na zawsze.Byc może ktoś
                  przeszedł obok i nie zareagował,"bo to pijak przecież".Tyle,że on wtedy nie był
                  pijanyuncertain
                  • joanna266 i to ta niepwenosc powoduje ze sie zatrzymuje... 17.07.07, 11:23
                    czulabym sie koszmarnie wiedząc ze ktos zmarł dlatego ze mi nie chciało sie
                    zatrzymac...
                  • hexella mamoemmy 17.07.07, 11:23
                    wybacz ale nie czuje odpowiedzialności za Twojego dziadka.
                    • mamaemmy Re: mamoemmy 17.07.07, 11:25
                      nie musisz czuć odpowiedzialności.
                      Po prostu nie zawsze pijak jest pijany
                • hexella Re: ale skąd pewnosc ze to alkoholik??? 17.07.07, 11:21
                  napisałm wyżej, że nie przechodzę obojętnie. Sprawdzam co sie dzieje, jeśli
                  okaże się, że to pijak, zostawiam go bez zmrużenia oka.
                  • fergie1975 Re: ale skąd pewnosc ze to alkoholik??? 17.07.07, 11:58
                    jestes lekarzem?
                    • hexella Re: ale skąd pewnosc ze to alkoholik??? 17.07.07, 12:12
                      fergie1975 napisała:

                      > jestes lekarzem?

                      Nie, ale umiem odróżnić ospę od wrośniętego paznokcia.
                      Gdybym była lekarzem, nie mogłabym zostawić żadnego leżącego przechodnia bez
                      opieki, a tak mam mogę z tym faktem zrobić, to co JA uważam za słuszne.
                      >
                      • fergie1975 Re: ale skąd pewnosc ze to alkoholik??? 17.07.07, 12:19
                        smile
                        ale nikt od ospy czy wrosnietego paznokcia nie poleguje na ulicy, no chyba ze
                        juz tak go boli ze nie ma siły dalej iść.
          • agga_27 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:22
            A kto mówi o współczuciu? Ja go nie żałuję, że jest pijany, ja sprawdzam czy ten
            pijak przypadkiem nie potrzebuje pomocy, bo może się tak akurat zdarzyć, mógł
            przy okazji rozwalić sobie łeb. No tak, ale co to ciebie obchodzi,tak więc nawet
            jak człowiek chory i nie pijany a wygląda jak pijany tez nie ma co liczyć na
            twoją pomoc, bo z góry założysz że pijak i nie podejdziesz. Zresztą jak
            większość społeczeństwa. Gratuluję podejścia.
            • demarta Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:24
              wskaż mi teraz paluszkiem, gdzie napisałam, że nie podejdę. bo ja mam chyba
              zwidy, ale we wszystkich moich postach na ten temat mówię, że podchodzę i
              reaguję, a to co sobie o tym potem myslę, to sobie myślę. masz problem ze
              zrozumieniem prostego tekstu pisanego?
              • demarta Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:26
                chyba podpięłaś się pod tekst hexelli, a nie mój. przepraszam.
                • joanna266 demarto własnie miałam pisac objasnienie;-)))) 17.07.07, 11:26

                  • mamaemmy Re: demarto własnie miałam pisac objasnienie;-)) 17.07.07, 11:27
                    no ja tezsmile
              • agga_27 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:29
                demarta, to nie o ciebie mi chodziło, odpowiadałam na post hexelli, która
                odpowiadała na mój post.
                Chociaż ona w tym samym czasie napisała jednak, że owszem podchodzi, ale jak
                widzi że człek pijany to odchodzi.
                Dalszą dyskusję uważam za bezcelową.
                A problemów ze zrozumieniem nie mam żadnych, ale widzę że upał robi swoje i
                niektórzy bez potrzeby się denerwują.
                • agga_27 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:31
                  O.K. demarta, wszystko się wyjaśniło smile
                  • agga_27 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:33
                    To wysyłanie postów czasami za długo trwa, i nieporozumienia gotowe.
            • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:26
              proponuje przeczytać mój post wyżej.

              bez przesady, nie jest rzeczą skomplikowaną przekonać sie czy leżący na ulicy
              gość jest nawalony czy chory. Nawaleni mnie nie interesują.
              • mamaemmy hexella 17.07.07, 11:28
                takie pytanie-gdyby nawalony był ktos z Twojej rodziny?
                Albo przyjaciel?
                Nie podeszłabyś,nie pomogła?
                • l.e.a Re: hexella 17.07.07, 11:35
                  Hexelo - a jak poznasz,że człowiek jest piany, a nie chory ? pytam , bo
                  człowiek w śpiączce glikemicznej śmierdzi alkoholem, może się zsikać
                  zwymiotować itp.
                  • asia_i_p Re: hexella 17.07.07, 17:42
                    No, ale można spytać. Ja zazwyczaj dobudzam i pytam. Większy dylemat mam w
                    przypadku kogoś, kto jest ewidentnie ułożony do snu - głowa na teczce, nogi na
                    ławce i tak dalej - niby mam odruch, żeby spytać, ale z drugiej strony w takiej
                    pozycji się nie mdleje, a to jest ruchliwy park i gdyby tak każdy pytał, "Czy
                    panu nie pomóc?", toby sobie człowiek nie pospał. To w sumie jest kwestia dość
                    subtelnych różnic - z tego, co Mathiola pisze, raczej wyglądało to na śpiącego
                    niż nieprzytomnego - jest małe prawdopodobieństwo że nieprzytomny utrzymałby
                    się w takiej pozycji jak Mathiola opisała.
                    • fergie1975 Re: hexella 17.07.07, 23:01
                      ten nie miał glowy na teczce, tylko plecak na plecach - co jest logiczne, a ze
                      siedział pod drzewem tez normalne, jak czlowiek słabnie to szuka podparcia.

                      wygladał na kogos po zawale , niż na kogos spiącego.
                      • mathiola Fergie 17.07.07, 23:25
                        Prostuję: on nie miał plecaka na plecach, on miał plecak oparty o drzewo, a na
                        plecaku złożona głowa i kawałek tułowia. Leżał na nim. Jak na poduszce.
                        Co nie zmienia faktu, że plecak można zdjąc w pierwszej chwili osłabnięcia a
                        następnie posłużyć się nim jak poduszką w celu umilenia sobie miejsca
                        osłabnięcia (żeby nie było, że się tłumaczę).
                        • fergie1975 Re: Fergie 17.07.07, 23:28
                          może był biednym podróznikiem i nie starczyło mu na hotel smile
                • hexella Re: hexella 17.07.07, 11:38
                  akurat tego nie muszę rozważać teoretycznie, wiele razy byłam zmuszona pomagać
                  komuś bliskiemu, choć może owa bliskość polegała jedynie na więzach krwii.

                  I nie chcę tego robić więcej.

                  Co do przyjaciół, nie ma w moim gronie takich osób, które mogłabym posądzić o
                  zaistnienie w takiej sytuacji.
                  Ale jeśli, to tak, wyciągnęłabym kamrata z opresji i zaznaczyłabym, żeby na
                  drugi raz radził sobie sam.
              • melka_x Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:35
                > bez przesady, nie jest rzeczą skomplikowaną przekonać sie czy leżący na ulicy
                > gość jest nawalony czy chory. Nawaleni mnie nie interesują.

                Gratuluję. Może kiedyś tak nawali się Twój mąż, może Ty, a może nawet Twoje
                dziecko. I nie mów mi, że to niemożliwe, bo niemal wszystko jest możliwe.
                • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:43
                  melka_x napisała:
                  I nie mów mi, że to niemożliwe, bo niemal wszystko jest możliwe.

                  jeśli chodzi o mnie i mojego męża, to pozostałabym jednak przy słowie "niemal".
                  jeśli jednak z jakiś tajemniczych przyczyn przydarzyło by mi się coś takiego,
                  cóż zapłacę swój rachunek.
                  • melka_x Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:45
                    Nawet jesli pijane będzie Twoje dziecko? I jeśli padając - cóż po alkoholu -
                    rozbije sobie głowę i będzie potrzebowało pomocy? Nawet jeśli będzie pijane po
                    1 piwie, bo ktoś w klubie wrzuci mu coś do drinka?
                    • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:56
                      jeśli pijane będzie moje dziecko, to nic mu sie nie stanie, bo przecież co i
                      rusz będą przechodzić obok chętne do pomocy i taplania się w wymiocinach
                      emamowe foremki.

                      Qrcze tyle Was tu gotowych do pomocy, to czemu ciągle to ja, ta nieczuła na
                      czyjeś nieszczęście trafiam na pijanych kolesi, którymi się nikt nie interesuje.

                      Wiem teoria.
                      Wiadomo, że większość emam "na głowie kwietny ma wianek...".
                      • fergie1975 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:03
                        wiesz, ale wykonanie jednego telefonu nie równa się taplaniu w wymiocinach, ba
                        nawet nie trzeba podchodzic na metr, można zadzwonic z drugiej strony ulicy, bo
                        od fachowego pomagania są specjalne służby...
                        obowiązkiem moralnym człowieka jest nie przechodzic obojętnie, nikt nie karze
                        ci robic usta usta.
                        jesli tego nie rozumiesz i nie czujesz no coż. Gratuluje znieczulicy.
                        • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:09
                          fergie1975 napisała:
                          Gratuluje znieczulicy.

                          Długo pracowałam nad tym, żeby znieczulić sie na pewne ludzkie zachowania i
                          lubie swoją skorupkę.

                          Fergie, pochopne sądy są zwykle mało trafione.

                          • fergie1975 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:23
                            jeżeli ktos potzrebuje pomocy a drugi mu nie pomaga to temu drugiemu brak
                            wspołczucia, emaptii i ma znieczulicę. Czy to pochopny osąd? Moim zdaniem nie.

                            Masz skorupkę (znowu "pochopny" osąd) pewnie miałaś problemy i pewnie mierzysz
                            innych swoją miarką. Masz prawo. pelne prawo, ale nie jest to dobra postawa i
                            mam nadzieje ze jesteś tego swiadoma i swiadomie nie udzielasz pomocy.
                            • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:29
                              fergie1975 napisała:

                              Masz prawo. pelne prawo, ale nie jest to dobra postawa i
                              > mam nadzieje ze jesteś tego swiadoma i swiadomie nie udzielasz pomocy.

                              Masz prawo do oceny mojej postawy według swoich kryteriów. Mnie Twój osąd nie
                              dotyka, bo mam silnie ugruntowane zdanie na swój temat.
                              • fergie1975 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 13:16
                                hexella napisała:

                                > fergie1975 napisała:
                                >
                                > Masz prawo. pelne prawo, ale nie jest to dobra postawa i
                                > > mam nadzieje ze jesteś tego swiadoma i swiadomie nie udzielasz pomocy.
                                >
                                > Masz prawo do oceny mojej postawy według swoich kryteriów. Mnie Twój osąd nie
                                > dotyka, bo mam silnie ugruntowane zdanie na swój temat.
                                >

                                co nie znaczy że jest ono jedyne i słuszne

                      • melka_x Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:05
                        > jeśli pijane będzie moje dziecko, to nic mu sie nie stanie, bo przecież co i
                        > rusz będą przechodzić obok chętne do pomocy i taplania się w wymiocinach
                        > emamowe foremki.

                        Zupełnie serio - jeśli ktoś kiedyś wrzuci Twojemu dziecku coś do drinka, co
                        sprawi, że upije się po niewielkiej ilości alkoholu (a nawet jeśli upije się
                        tylko dlatego, bo będzie głupie i nie będzie znało jeszcze granic) to życzę Ci,
                        żeby Twoje dziecko mijali ludzie, którzy się w takiej sytuacji zatrzymają, a
                        nie ktoś taki jak Ty, dla kogo fakt wypicia alkoholu jest równoznaczny z tym,
                        że nie warto pomóc.

                        Poza tym tak jak napisała Ci Lea, są schorzenia, które dają bardzo podobny
                        efekt do wypicia alkoholu (smród alkoholowy przy cukrzycy, bełkotanie przy
                        urazach mózgu itd)
                        • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:24
                          melka, do każdej takiej sytuacji podchodzi się indywidualnie. Nie trafiłam
                          jeszcze na obalonego o glebę gó..arza, więc nie wiem co bym wtedy zrobiła, co
                          bym pomyślała. Nie będę teoretyzować, bo to może sie mieć nijak do sytuacji
                          rzeczywistej.

                          Zdarzyło mi sie podejść go gościa, który zatoczył sie i padł, pomogłam mu się
                          zebrać i usiąść na ławce, a jego stan nie pozostawiał ŻADNYCH wątpliwości, co
                          do powodu utraty koordynacji. Nigdzie nie wydzwaniałam, bo koleś po sekundzie
                          wstał i potoczył się dalej. Miałam mu usiąść na kolanach i prosić, żeby mi dał
                          możliwość poczucia się "moralnie spełnionym człowiekiem"???

                          Nie będę się spowiadać dlaczego moje podejście do ludzi pijanych jest takie a
                          nie inne, bo mam gdzieś jak oceniacie moją postawę.

                          Ja sama ze sobą czuję sie dobrze.
                          • fergie1975 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:28
                            my tu chyba nie mówimy o zataczających się pijanych, którzy mogą ale nie wołaja
                            pomocy.
                            Tylko o leżacych na trawie, śpiacych czy też wyglądających na
                            nieprztomnych/niezywych.


                            A jakby to trup leżał to niechby sobie leżał?
                            • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:32
                              Fergie, gonimy w piętkesmile
                              ja swoje Ty swoje. Ja że indywidualnie, Ty, że biedny leżący, a ja lezę obok i
                              pogwizduje wesołą piosen=kę.
                              Napisałam już wszystko w tym temacie.
                              Z mojej strony EOT.
                              • hexella acha! 17.07.07, 12:34
                                obicuję, że przemyślę jeszcze sprawę mojej znieczulicysmile
                                • fergie1975 Re: acha! 17.07.07, 13:17
                                  smile))

                                  ps. aha przez samo "h" smile
                                  • hexella fakt. nt 17.07.07, 13:52

                      • croyance Re: jest mi wstyd 17.07.07, 18:03
                        Ja pomoglam kiedys narkomanowi, ktory - jak sie juz po interwencji lekarskiej
                        ocknal - strasznie zbluzgal mnie i lekarzy, krzyczac, ze nie zyczyl sobie
                        pomocy i teraz mam mu kupic dzialke (po zastrzyku bowiem otrzezwial). Lekarze
                        tez mnie opieprzyli, ze zawracalam im glowe i powiedzieli, ze faktycznie
                        powinnam mu owa dzialke kupic. Na do widzenia narkoman kopnal w zlosci
                        odjezdzajaca karetke smile

                        Ale. Nie zniechecilo mnie to. Uwazam, ze ZADEN czlowiek - pijany, nacpany,
                        chory - nie powinien NIGDY lezec gdzies na chodniku, gdzie moze nie tylko
                        umrzec (chocby z przedawkowania) ale i przy okazji zostac okradzionym, pobitym,
                        zgwalconym, Bog wie co jeszcze. Po prostu nie miesci mi sie w glowie, ze w
                        cywilizowanym swiecie mozna pozwolic na cos takiego. Niewazne, czy pijak, czy
                        nie - jesli pijak, ok, jego wybor, ale niech trzezwieje w domu, szpitalu, ale
                        nie - na milosc boska - na ulicy. Dlatego zawsze reaguje - nie powiem, zebym
                        miala wiele okazji do udzielenia pomocy - ale zawsze zglaszam do najblizszego
                        policjanta, pracownika stacji etc. Dziwi mnie podejscie, ze pijany to moze
                        sobie lezec - alkohol moze spowodowac zapasc, o narkotykach nie wspominajac;
                        ale wszystko to wlasciwie jedno, bo NIE jest normalna sytuacja spoleczna, ze
                        ktos - bez wzgledu na przyczyne - zalega w parku, na lawce, na przystanku - i
                        potrzebna jest interwencja. Tak samo bm zareagowala, gdyby ktos polozyl sie na
                        podlodze w tramwaju i ucial sobie drzemke. Bo przestrzen spoleczna nie jest od
                        spania ani lezenia na ziemi, i zakladam, ze jesli ktos juz lezy, to pewne
                        reguly zycia spolecznego zostaly naruszone i spoleczenstwo powinno zareagowac.
                        Bo dzieje sie cos zlego.
                        • croyance Re: jest mi wstyd 17.07.07, 18:08
                          A jeszcze co do rozroznienia pijakow od chorych - jesli ktos jest tak
                          nietrzezwy, ze stanowi zagrozenie dla siebie i innych, nie wie, gdzie jest,
                          moze wpasc pod samochod etc. takze NASZ samochod, powodujac wypadek - nalezy
                          takiej osobie pomoc, chocby po to, zeby odizolowac ja od reszty.
          • lola211 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:56

            Alez oczywiscie nie masz obowiazku pomagac NIKOMU, a juz zwlaszcza alkoholikom.
            Mniemam, ze chrzescijanka nie jestes? Nie jestes jedna z tych katoliczek-
            hipokrytek co to do kosciola lataja, ale nie przestrzegaja podstawowych
            przykazan wlasnej religii?
            Widywalam nieraz mlodych chlopakow, ciagnietych przez kumpli czy jakies tam
            napotkane osoby, ktorzy po godzinie nachlani do nieprzytomnosci lezeli na golej
            ziemi, czesto okradzeni z butow i garderoby.Lato, zima, bez wyjatku.Gdybym
            miala takie jak ty podejscie to niejeden by wachal kwiatki od spodu- zatrucie
            alkoholowe, zamarzniecie- tego typu smierc by ich spotkala.
            Mieliby umrzec, bo sa głupi? Smierc frajerom?
            Mam na szczescie na tyle przyzwoitosci i madrosci zyciowej, by jednak reagowac,
            a nie z marszu oceniac i miec w dupie.Bo sobie zasluzyl.
            Pomysl, ze cos takiego moze kiedys spotkac twoje dziecko.Bo postapi głupio albo
            wpadnie w alkoholowa chorobe.
            • fergie1975 Lola 17.07.07, 13:19
              a wystaczyło tylko napisac, że: "mathiola słusznie sie wstydzi" smile)
              • lola211 Re: Lola 17.07.07, 13:23
                Nie wiem czy sie dobrze rozumiemy- post odnosi sie do Hexeli.
                • fergie1975 (ok) a podpiełaś sie pod agga_27 ... n/t 17.07.07, 14:26

            • hexella Re: jest mi wstyd 17.07.07, 13:52
              tak Lolu, dobrze mniemasz, jestem areligijna, więc nie targają mną obawy, że za
              swoją postawę będę smażyć się w piekle.

              Pozwól, że nie odniosę się do reszty Twojej wypowiedzi, bo wszystko co miałam
              do powiedzenia w tej sprawie napisałam powyżej. Bez sensu było by się powtarzać.

              A armata z moim dzieckiem wyjechała juz w którymś pościewink
              • lola211 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 14:09
                Faktycznie, nie czytalam calosci.
                Zaoszczedzilabym sobie pisania.
                Dodam tylko ze widzialam juz w swoim zyciu niejednego chojraka, ktory po
                pewnych doswiadczeniach zmienial swoje podejscie calkowicie.Ale do tego trzeba
                dojrzec.
              • croyance Re: jest mi wstyd 17.07.07, 18:11
                Religijnosc nie ma nic do rzeczy, czasem (CZASEM, powtarzam) im mniej wiary w
                cos wiecej, tym wiekszy szacunek do zycia tu i teraz.
                Jak to powiedzial, ekhm, Louis-wampir w "Wywiadzie ..." - jesli Boga nie ma, to
                zycie jest swiete, bo jest wszystkim, co mamy.
        • monia145 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 14:34
          A co Cię tak dziwi?
          To chyba jasne, że inne procedury zastosujesz w sytuacji, kiedy masz do
          czynienia z osoba chorą( cukrzykowi natychmiast trzeba podać cukier, sok czy co
          tam jeszcze, inaczej zareagujesz w przypadku epilepytka, a inaczej, kiedy osoba
          jest po prostu pijana).
          Nie oznacza to natomiast, jak to srytnie wykombinowałaś, że w upał czy mróz
          pijany człowiek zostałby pozostawiony sam sobie, ale kiedy czujesz alkohol,
          przynajmniej wyjasnia sie przyczyna takiego, a nie innego zachowania tejże
          osoby i reagujesz adekwatnie do zaistniałych okoliczności....i coby pokazać jak
          dobra ze mnie chrzescijankawink powiem tylko, że kiedys razem z około 100 letnim
          panem ściągałam w zimie pijanego delikwenta z torów tramwajowych- na przystanku
          stała grup ludzi w tym kilku wyrostków, nikt sie nie ruszył.
          A ja zostałam obdarowana potęznym rzygiem na płaszcz ale i komplementem w
          postaci " Skarbie, jesteś aniołem"winkP
          Idąc Twoim tokiem myślenia- należałoby pewnie od razu wzywać pogotowie, co?
          • lola211 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 14:44
            Jesli o mnie chodzi to piszac o reakcji mysle o wykonaniu telefonu- wlasnie
            112.Sama nie podchodze, nie pomagam osobiscie.
    • melka_x Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:33
      Podchodzę. Znam przypadek, gdy facet zmarł w parku, wśród wielu ludzi, zatruł
      się w knajpie. Gdyby ktoś zareagował prawdopobnie by żył. Setki ludzi umierają
      w ten sposób na atak serca. Poza tym nawet jeśli jest pijany, to co? Rozumiem
      strach, ale jeśli ktoś jest tak pijany, że leży, to raczej nie zrobi krzywdy,
      najwyżej coś wrzaśnie, poderwie się i przewróci znowu. Pijany też może
      potrzebować pomocy. Prawdopobnie moja znajoma uratowała życie takiemu pijanemu.
      Później się okazało, że facet nie był pijakiem, ale tego dnia dowiedział się,
      że zgwałcili jego córkę i rzeczywiście uchlał się na maksa. A nawet jeśli to
      byłby alkoholik, to co, życie alkoholika jest już nic nie warte?
    • fergie1975 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:35
      pijak nie pijak, czlowiek nie może leżec, odpoczywać, spać na trawie, trzeba
      zadzwonic po straż miejską bo oni są własnie od tego.
    • papryczka_ag Re: jest mi wstyd 17.07.07, 11:39
      Słusznie jest Ci wstyd. Nawet jesli nie chciałaś podejść, wystarczyło zadzwonić
      pod 112. Mają obowiązek przyjąć zgłoszenie nawet jeśli do niego nie podeszłaś.

      Znieczulica jest obrzydliwa.
    • wieczna-gosia Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:16
      mathiola, nie wstydz sie po proznicy, tylko nastepnym razem podejdz, zapytaj,
      zadzwon na numer alarmowy. NAWET jesli to gosc nawalony do nieprzytomnosci- jego
      miejsce jest na Kolskiej albo w domu a nie na trawie.
      W drugiej ciazy mialam straszne mdlosci. Pewnego dnia wysiadlam z autobusu w
      trybie awaryjnym, lece do najblizszego kawalka zielieni z panika w oczach no
      i-
    • deyani Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:17
      A mi nie jest wstyd. Mi jest słabo i niedobrze. Nienawidzę i brzydzę się
      pijaków. Nie pomagam. Podchodzę do podejrzanie leżących ludzi, ale jak tylko
      poczuję woń przegnitej wódy uciekam ze wstrętem.
      • papryczka_ag Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:24
        Nikt nie kazał jej podchodzić ani robić usta-usta. Wystarczyłby telefon.
      • zebra51 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:25
        deyani napisała:

        > A mi nie jest wstyd. Mi jest słabo i niedobrze. Nienawidzę i brzydzę się
        > pijaków. Nie pomagam. Podchodzę do podejrzanie leżących ludzi, ale jak tylko
        > poczuję woń przegnitej wódy uciekam ze wstrętem.

        Podczas ciężkiego zatrucia organizmu w cukrzycy, ciało własnie tak śmierdzi.
        Ketony wyłażą wszystkimi porami.
        • wieczna-gosia Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:26
          jak sie czlowiek uprzednio porzyga to tez zasadniczo rozami nie pachnie smile
          • zebra51 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 12:29
            no, fakt smile
            A puścić pawia to mozna np. w czasie wylewu (tez nie pijaństwo). Generalnie
            podczas wstrząsu mogą puścic również zwieracze.

            to tak tylko informacyjnie, że porzygany i smierdzący nie równa sie nawalony.

            Dzwonić, moje miłe, dzwonić na 112.
            • fergie1975 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 13:20
              puścic pawia to mozna równiez z przejedzania...
    • dido_dido Re: jest mi wstyd 17.07.07, 14:23
      A ja dwa lata temu miałam nieprzyjemna przygodę związaną z wezwaniem pogotowia.
      Na przystanku na ławce leżała młoda dziewczyna, wkoło porozrzucane zakupy, upał
      jak dzisiaj. Zadzwoniłam pod 112 i zgłosiłam sprawę. Osoba przyjmująca
      zgłoszenie pytała, czy ta dziewczyna jest chora czy pijana ale ja nie byłam w
      stanie udzielić odpowiedzi. Po zgłoszeniu wsiadłam do autobusu i pjechałam do
      domu. Po 15 minutach otrzymałam bardzo nieprzyjemny telefon z pogotowia.
      Okazało się, że dziewczyny na przystanku już nie było a ja powinnam tam być do
      przyjazdu pogotowia, czego mi oczywiście przy zgłaszaniu nie powiedziano.
      Ogólnie zostałam zjechana z zawracanie głowy.
      Nie wiem co bym zrobiła teraz w podobnej sytuacji.
      • fergie1975 Re: jest mi wstyd 17.07.07, 14:29
        nie powinnas sie przejmowac idiotami którzy pracuja pod 112 a ludziom nadal
        pomagac.

        jak facet bije kobiete na ulicy to nie znaczy ze masz sie tam pchać.
    • mathiola dziewczyny 17.07.07, 16:47
      Dobrze że napisałam ten post, bo teraz przynajmniej wiem, że mogę zadzwonić pod
      112 i nie podchodzić. Zawsze myślałam że jako świadek muszę zostać.
      Nie podeszłam, bo sobie przypomniałam, jak ostatnia próba pomocy się skończyła:
      ratowaliśmy człowieka (i jego rower), leżącego na środku zaśnieżonej,
      oblodzonej ulicy, mało w cymbał nie oberwałam i usłyszałam słowa, wśród których
      spie..j było najbardziej eleganckie smile
      Teraz będę dzwonić. A i jeszcze - czy nr straży miejskiej jest taki sam
      wszędzie, w całej polsce? I jak zadzwonię pod ten nr to się dodzwonię do
      konkretnej jednostki w moim mieście czy gdzie?
      • fergie1975 Re: dziewczyny 17.07.07, 16:53
        wiesz 112 z komórki to zalezy gdzie jestes, w jakim mieście, raz odbiera
        policja a raz straz pozarna smile

        ja dzwonie w warszawie z komorki na 22986 i już.
        • gopio1 Nieprawda! 17.07.07, 18:08
          fergie1975 napisała:
          > wiesz 112 z komórki to zalezy gdzie jestes, w jakim mieście, raz odbiera
          > policja a raz straz pozarna smile

          112 to telefon alarmowy. Odbiera go pani na centrali i w zależności w jakiej
          sprawie dzwonisz wydaje dyspozycje dalej - albo do straży, albo na policje albo
          na pogotowie. Warto pamiętać właśnie ten numer - jeden numer w każdej sprawie.
          Ja właśnie tego numeru uczę dzieci.
          • anaj75 112:/ 17.07.07, 21:57
            Zawsze, gdy dzwoniłam, odbierała policja i instruowali mnie, że mam se na
            pogotowie zadzwonić. Po czym nie szło z komórki dotrzeć do tego pogotowia.
            • loganmylove Re: 112:/ 17.07.07, 22:38
              Wszystko fajnie ale nie do końca macie rację, że wystarczy zadzwonić i sobie
              pójść. Człowiek, który wzywa karetkę do kogoś kogo widzi ma obowiązek zostać na
              miejscu do przyjazdu zespołu. Jest to ujęte nawet w kodeksie(wpiszę paragraf jak
              sprawdzę w pracy) Plagą służb miejskich są wzywający, którzy spełniają swój
              obowiązek obywatelski np z przejeżdżającego autobusu na zasadzie-proszę
              pani/pana jak kwadrans temu jechałem tam i tam to widziałem jakiegos kogoś który
              cośtam.Dojechałem do domu i dzwonię-litości-chyba nie muszę tłumaczyć, że to
              absurd? Jestem jak najbardziej za tym żeby interesowac się ludźmi tylko po to
              każdy ma rozum,żeby go dobrze używać. Przypadek z dzisiaj więc świeży-pan
              usiłował wezwać karetkę do innego pana bo stała przy nim policja i wzywającemu
              zrobuiło się szkoda,że pijanego na izbę wytrzeźwień zabiorą-starał się wymusić
              wyjazd karetki i ratowane pijaczka z opresji. Chyba nie musze wyjaśniać, że
              każdy budzący wątpliwość pijany pacjent zanim odjedzie elegancką furgonetka do
              izby jest oglądany przez wezwany przez policję zespół lekarski a dla
              niewierzących w instynkt policji dodam, że na izbie jest lekarz badający
              kandydatówwink A niestety nie wiadomo czemu statystyki bezlitośnie mówią, że
              najczęściej przechodniów wzruszają pijani(totalnie nie wiem skąd to społeczne
              przymykanie oka i ciche pozwolenie i litość dla pijaków)a nie ci naprawdę
              potrzebujący pomocy. Może dlatego, że faktycznie większość ludzi nie podejdzie
              do leżącego a pijani najczęściej są w otoczeniu kolegów,którzy jak przez mglę
              widzą, ze któryś odpadł i dzwonią po pomoc do niego? Naprawdę jak się ktoś boi
              to wystarczy poprosić innego przechodnia i podejść razem-we dwójkę raźniej. Albo
              gdy podejrzewacie , że delikwent jest pijany wezwać straż miejską 986 lub
              policje 112, 997-oni w razie potrzeby poproszą pogotowie.
              • fergie1975 Re: 112:/ 17.07.07, 23:11
                wystarczy podac swoje dane, nie trzeba stać nad pijakiem, ani chorym.

                jak rowniez gdy ludzie sie biją, zakłócaja porządek, wywracają smietniki,
                przecież nie będę stała i trzymała ich za fraki do przyjazdu SM.

                A jak sie rozejdą przed przyjazdem no to co? na każdy rejon jest wyznaczony
                patrol który i tak musi przyjechać.
                SM są w porządku, nie miałam nigdy problemu.
                • loganmylove Re: 112:/ 17.07.07, 23:17
                  Powinno się stać z zachowaniem zasad własnego bezpieczeństwa (nikt nie każe
                  trzymać za ramię)mówimy przecież o bezwładnym leżącym a nie bijącym prawda?
                  chociażby po to by wskazać miejsce a nie mówić w parku albo na działkach itp.
                  Konkrety sprawdzę i napiszę.
                  • fergie1975 Re: 112:/ 17.07.07, 23:20
                    przy pijaku czy nieprzytomnym tak , trzeba zostać.
                    (żeby czasem nie uciekł ... smile sorry nie mogłam sie powstrzymać)
                    • loganmylove Re: 112:/ 17.07.07, 23:24
                      Dokładnie po to! Żeby karetka nie grzała niepotrzebnie a po przyjeździe
                      stwierdziła "brak pacjenta w miejscu wezwania" Chodzi mi o to że nalezy wykazać
                      trochę więcej zaangażowania niż tylko wstukanie numeru bo jeśli z braku
                      precyzyjnego miejsca narażamy chorego na dłuższe czekania to o kant d... mu taka
                      pomoc a jeśli to pijaczyna która zaraz polezie dalej to szkoda karetki która
                      może być potrzebna gdzie indziej.
                      • fergie1975 Re: 112:/ 17.07.07, 23:31
                        no więc wlasnie ja dlatego dzwonie po straż miejską, bo ci najlepiej wiedza
                        kogo dalej wezwać. a ich przyjazd nie powoduje znowóż takich duzych strat.
              • lola211 Re: 112:/ 18.07.07, 09:48
                Pod nr 112 dzwonilam wielokrotnie, ostatnio do lezacego na chodniku goscia i do
                mlodego chlopaka siedzacego pod sklepem.Tel. odbiera policjant i przyjmuje
                zgloszenie.Podaje swoje nazwisko i to wszystko.Nie zostaję na miejscu, nie
                odsylaja mnie od Annasz do kajfasza.Moze dlatego, ze jestem stanowcza i
                konkretna.
              • papryczka_ag Re: 112:/ 18.07.07, 09:49
                W razie wypadku - trzeba zostać. w razie takiego zgłoszenia wystarczy podać
                dane.
          • fergie1975 Re: Nieprawda! 17.07.07, 23:06
            nie wiem skąd masz takie info, ale w Polsce to nie działa np na wsiach i w
            mniejszych miastach. po prostu system nie obejmuje jeszcze całej Polski.
            Dlatego w niektórych gminach raz jest podlączona policja a raz straż pożarna,
            może i gdzieś jest pani w centrali która gdzies łączy, ja nigdy na nia nie
            napotkałam (dodam że w stolicy).
            • loganmylove Re: Nieprawda! 17.07.07, 23:08
              Ale co nie działa bo kompletnie nie rozumiem o co chodzi? Kto łączy? Jak w
              mieście nie ma straży miejskiej to jest policja dzwonisz 112 albo 997 w
              zalezności gdzie mieszkasz. Skąd wiem? Hmm chyba po 11 latach w tej branzy mogę
              się uznać za wiarygodną?
              • fergie1975 Re: Nieprawda! 17.07.07, 23:16
                odpowiadałam na:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=66012817&a=66052846
                miałam parę sytuacji w zyciu gdzie dzwoniłam z kom. na 112, zamiast sprawę
                załatwić szybko to dodzwaniałam się NIE na policje ale do straży pożarnej gdzie
                zadawali zbędne pytania a potem kazali dzwonić ... na policję.
                Napisałam więc że lepiej dzwonić w warszawie do straży miejskiej.
                • loganmylove Re: Nieprawda! 17.07.07, 23:19
                  To źle się zachowali. 112 jest w tzw systemie zintegrowanym-przyjmujący ma
                  obowiązek sam przekazać lub połączyć dzwoniącego. Gdy każe komuś dzwonić samemu
                  robi źle.
    • lineczkaa Re: jest mi wstyd 17.07.07, 22:58
      podchodzę. i jak trzeba to pomagam. Najlepiej pamiętam sytuację, kiedy
      kompletnie pijany pan próbował usiąść na ławeczce na przystanku. Leżał i nie
      mógł się podnieść. No walczył strasznie z tym pijanym ciałem. Ludzie z
      obrzydzeniem się odwracali. A pan i czysty i ok 40, tylko zalany. Podeszłam,
      złapałam go pod pachy i posadziłam na ławce. Pan był niski i lekki, a ja silna
      jestem big_grin. Pan tak dziekował, że aż się rozpłakał.
      Każdy powinien liczyć na pomoć od innych, pijany też.
      • noovaa Re: jest mi wstyd 18.07.07, 10:02
        Nawet grzecznym chłopcom i dziewczynkom może zdarzyć się "zalać w trupa" wink .. A
        to że czasem się przy tym wybrudzi nie znaczy że trzeba go od razy potępić.. Nie ?smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja