w sumie w nocy również.
Zabrałam dziś dziewczynki na nockę do pracy. Chłopina moja nieszczęsna
musiała być w pracy na 6:00, więc musialabym wyjść ze swojej około 5:00, tym
czasem zmiana przychodzi dopiero na 7:00.
Dotychczas, gdy zdarzało się coś podobnego, to uciekałam o tej piątej, a
firmowy dobytek zostawiałam pod opieką pani sprzatającej. Wczoraj
stwierdziląm, ze co za duzo to nie zdrowo i świat się nie zawali jak maluchy
pójdą ze mną. Mąż bez stresu wyjdzie do pracy, a ja spokojnie wyjdę o tej co
trzeba. Nie będę kobicinie glowy wiecznie zawracała.
Ponieważ jeden z lekarzy cytologów skończył wczoraj pracę dopiero po 23:00,
wezwałam mu taksówkę, ale czekałam na dworze razem znim, bo człowiek już
starszy, schorowany a w śródmieściu o menty wszelkiej maści nie trudno, no i
chciałam się przekonać, czy go taksówka zabierze, bo z pieskiem był. Zresztą
słusznie zrobiłam, bo taksówkarz, choć przez telefon uprzedzony, z eklient
będzie z psem, zaczął stroić fochy, jak zobaczył, ze piesek z gatunku
kudlatych. Pan doktor nawet się w pierwszym odruchu wycofał, bo jest
człowiekiem starej daty, z przedwojennymi manierami i nie ma w zwyczaju na
chamstwo odpowiadać chamstwem, więc moja interwencja okazała się niezbędna.
No i razem ze mną po tej 23:00 kręciły się po dworzu dwa małe smarki nieco
pozbawione ubioru, bo jak się matka skierowała do drzwi, to te w popłochu
wyleciały ze spiworów i pobiegły za mną. Nie pomogły żadne ludzkie argumenty,
że ja nigdzie nie wybywam i mają wrócić na miejsca. Obrazek był więc
następujący:
Gruba, potargana baba w dresach i dwoje dzieci w rajtuzach kręcą się w
podpadającej okolicy przy miłym sąsiedztwie dwójki umorusanych kloszardów
(mają metę na schodach nieopodal). Do tego staruszek o kuli, chwiejący się na
nogach i tylko pies wyglądał przyzwoicie
Dziś natomiast przy powrocie - 7:00 rano , Nela spała w spacerówce i
notorycznie wyłaziły jej ze spodni gołe nerki, Koniczyna z podkrążonymi
oczami, opatulona w moje czarne panczo, bo swojej kurteczki założyć nie
chciała i wymachująca gołą lalką, uskarżająca się na ból brzucha spowodowany
głodem i ja nadal gruba, tyle, ze bez dresów ... za to z nieładem na głowie,
bo zapomniałam szczotki i przekrwionym okiem, bo mi żyłka pękla od siedzenia
wczoraj przed kompem
I w głowę zachodziłam, co tez sobie o mnie ludzie teraz myślą?
Zdarza się Wam trącić patologią?