Gościłam u niej tydzień. Z dziećmi.
Kobita generalnie ledwo łazi, ledwo dycha, tu ją łamie, tam ją
strzyka, niedawno miała wielkie problemy z czymś tam (pamiętałam,
ale zapomniałam), no, nie mogła chodzić, leżała nawet w szpitalu. W
końcu się wykurowała jako tako. I serduszko jej doskwiera.
Ale jak trzeba było popierniczać z moimi młodymi, to tylko się za
nią kurzyło. Co wnuczki chciały, to miały. Synuś co pięć minut na
rączki i mrygać światełkiem? Proszę bardzo, na rączki i do
światełka. Córcia zazdrosna, że braciszek na rękach? proszę bardzo,
starczy sił, żeby i drugie wziąć, to nic, że trochę zatyka w
piersiach

Synowa biedna taka, zarobiona, tyle dziecisków obrobić, niech się
chociaż biedactwo wyśpi. Dzieci o 6 rano zakwiliły w łóżeczkach -
babcia uchylała drzwi i na tyle bezszelestnie, żeby nie obudzić
śpiącej synowej, wynosiła dzieciska z pokoju i piastowała im, póki
się mamusia łaskawie nie zwlekła z wyra

))) To nic, że normalnie
w domu to o 6 one jedynie głosy wydają, ale śpią do 7-7.30. Jęczały,
to trza było zabrać, bo by się synowa nie wyspała.
O każdy obiad dopytywała sto razy czy aby na pewno będzie pasował.
W związku z tym miałam schudnąć na wyjeździe a się jeszcze
rozrosłam.
Po obiedzie, żeby synowa mogła się w spokoju ducha oddać lekturze,
albo odespać trudy dnia, dzieciska do ogrodu pod jej opiekę.
A teraz na poważnie - moja teściowa ma wiele wad, niektóre z kalibru
ciężkiego.
Ale ja też mam wiele wad i nie znam nikogo kto ich nie ma.
Na wady przymykam oczy, na szczęście na codzień nie muszę się z nimi
użerać. Zalety doceniam.
Mam naprawdę dobrą teściową. Nie powiem jej tego osobiście, bo bym
się pewnie udławiła własnym jęzorem, to chociaż se tu ulżę

)
Myślę też, że wiele dziewczyn też ma dobre teściowe, tylko z
założenia traktują je jako zło konieczne. Bo to tylko teściowa jest
i w dodatku rusza moje dziecko