Dodaj do ulubionych

Paskudne rzeczy...?

09.08.07, 12:59
Wiem, był chyba kiedyś podobny temat, ale szczerze – nie chce mi się
szukać...Jakie paskudne rzeczy Wam się przytrafiły? Wczoraj myślałam
że padnę, córka 16 miesięczna siedziała sobie w małym baseniku i
bawiła się tak ładnie, ze nie chciałam przeszkadzać... Siedziałam z
koleżanką w bezpiecznej odległości. Jak podeszłam do córki byłam w
lekkim szoku... W wodzie pływały mrówcze jaja... Pełno było tego
paskudztwa... Nie dość, ze w wodzie to Zosia była cała w tym
paskudztwie... Zrobiło mi się słabo, ale musiałam uratować córkę z
opresji... Szybko zdjęłam z jej to świństwo, i wsadziłam Zosię do
kąpieli.... Do dzisiaj mną wstrząsa...
Pozdrawiam
iza
Obserwuj wątek
    • chimba Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 13:01
      Mam tylko nadzieję, że nie napiła sie tej wody
      • amariage Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 13:23
        o fuuuj, a skąd to się tam nagle wzięło??
        • chimba Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 13:25
          Mój synek przywlókłz piaskownicy - zrobiłam małe dochodzenie i pelno
          tego też bylo w wiaderku, którym się bawił w piasku...
    • organica Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 14:18
      dawno, dawno temu
      kiedy jeszcze byłam harcerzem(rką) i uczestniczyłam w biegach patrolowych itp.
      przywlekłam do domu z buszu osiem; powtarzam -OSIEM- kleszczy, przyczepionych do
      różnych części mojego młodego ciała.
      wyobrażasz sobie co czułam jak to z siebie zrywałam???
      bleeeeeeeeeeeeeeeee
      jeszcze mną telepie
      • monika121975 Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 14:21
        Mojemu koledze z pracy wczorajszej nocy wszedł do ucha 1,5cm
        chrząszcz sad
        Masakra, mówił, że ból nie do zniesienia.
        Żona kolegi utopiła robala wodą, ale doiero przy pomocy chirurga
        (przy znieczuleniu) udało się paskuda wyjąć.
        Jak pomyślę, że coś takiego może przytrafić się mojej córce to mam
        straszne ciary.....
    • lola211 Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 14:21
      Rzecz sie dziala tez w baseniku.

      Siedzial w nim synek kolezanki.

      A obok niego plywala sobie jego kupa.
    • morgen_stern Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 14:33
      O, ja tez mam fajną opowieść.

      Byłam kiedyś u siostry. Łaziłam po kuchni i myszkowałam, bo miałam
      ochotę coś zjeść. Znalazłam otwartą paczkę musli, takie smakowite -
      z orzechami, suszonymi owocami itp. Zalałam zimnym mlekiem, łyżka w
      łapę i jazda. Zjadłam może ze 4 łyżki i nagle coś przykuło moją
      uwagę... pochylam się nad miską.. a tam.. pływają LARWY. Martwe
      wprawdzie, ale jednak. Białe z czarnymi główkami. Nie, nie poszłam
      wyheftować (choć dziwne, bo bardzo się brzydzę larw i tym
      podobnych), ale wyraźnie poczułam, jak mi żołądek skamieniał wink))
      Powoli odłożyłam miskę, pokazałam siostrze "znalezisko" i felerne
      musli wylądowało w koszu.
      Siostra po prostu otworzyła paczkę, zapomniała i komuś się w tym
      woreczku spodobało wink
    • koralik12 Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 15:31
      Ja kilka dni temu wiosłowałam kajakiem po Krutyni. Zniosło mnie w trzciny które
      były okryte jakimś czarnym szlamem. Gruba warstwa osiadła na kajaku, mojej
      kurtce i włosach. Jak udało mi się wydostać z trzcin zaczęłam czyścić kajak ze
      szlamu i wtedy zobaczyłam że ten szlam to małe, czarne, wijące się larwy. Nie
      wiem co to było ale to było paskudne uczucie że mam tego pełno we włosach.
      Większość wytarłam z włosów ale dopiero po powrocie je dokładnie umyłam. W rzece
      ani w jeziorze się nie odważyłam bo było zimno 16 stopni.
      • morgen_stern Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 15:33
        Larw nie zazdroszczę, ale tej Krutyni.. Podobno spływ Krutynią jest
        piękny.
        • koralik12 Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 15:39
          Było świetnie nawet z tymi larwami smile Spływaliśmy na trzech odcinkach w trzy
          dni, każdy spływ trwał ok 5 godzin. Ja z mężem i prawie 3 letnim synkiem.
          Wszystkim się podobało, nawet dziecku się nie nudziło i na następny dzień też
          domagał się pływania kajakiem smile
    • mama-nesika Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 16:41
      widok mojego psa, który najpierw zrobił kupe
      w moje kuchni (!), a nie był to ratlerek, tylko
      pokaźna bestia, nastepnie zanim zdążyłam
      posprzątać ją pożarł oblizując sie ze smakiem
      a na końcu... zwymiotował nią!!!
      To był jego ostatni dzien w naszym domu -
      i prosze darowac sobie wszelkie komentarze
      miłośników psów - i tak miał sporo szczęścia
      że nie zginął na miejscu!!!
      smile
      • konwalka ey, a jak wyglądają mrówcze jaja? 09.08.07, 16:42

        • monia145 Re: ey, a jak wyglądają mrówcze jaja? 09.08.07, 16:43
          jak jaja, tylko bardzo małewinkPPPPPPPPPP
          • konwalka mini mini znaczy? 09.08.07, 16:44

      • morgen_stern Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 10:00
        > miłośników psów - i tak miał sporo szczęścia
        > że nie zginął na miejscu!!!
        > smile

        Ja jednak się nie powstrzymam - biedny pies... To moja suka, która
        miała (między innymi) problemy żołądkowe i nie pamiętam ile razy
        sprzątaliśmy jej odchody i wymiociny pewnie by u ciebie ani jednego
        dnia nie przeżyła.. Proszę cię - nie bierzcie więcej żadnych
        zwierząt, do tego trzeba iloraz inteligencji i empatii nieco większy
        od kuchennego stołka.
        • mama-nesika morgen-stern 10.08.07, 14:00
          Spokojnie, pies wiedzie szczęsliwy zywot w wielkim domu
          z ogrodem gdzie moze obsrywac wszystko, co się da, zjadac to,
          wyrzygiwac a potem jeszcze dac aromatycznego buziaka swojej pani tongue_outPPP

          psów więcej brac nie zamierzam, dałam sie namówić
          meżowi i głeboko tego żałowałam.

          morgen_stern napisała:
          Proszę cię - nie bierzcie więcej żadnych
          > zwierząt, do tego trzeba iloraz inteligencji i empatii nieco większy
          > od kuchennego stołka.


          a żart o stołku... no cóż, niiiiiskich lotów, bo chcąc zartować trzeba najpierw samemu sprostac kryterium dowcipusad
          • morgen_stern Re: morgen-stern 10.08.07, 14:16
            > a żart o stołku... no cóż, niiiiiskich lotów, bo chcąc zartować
            trzeba najpierw
            > samemu sprostac kryterium dowcipusad


            Eee.. ale to nie był dowcip. Metafora - trudne słowo..
            • mama-nesika eee tam... 10.08.07, 14:18
              po co te pyskówki??
              tak pro forma?? Szkoda czasusmile)
    • gryzelda71 Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 16:49
      O dreszcz i gęsią skórkę(z obrzydzenie)przyprawia mnie widok dżdżownic w dużym stężeniu po deszczu.....
    • aluc Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 17:55
      w stanie wojennym - dżem z dyni o smaku pomarańczy, który po
      otwarciu fabrycznie zamkniętego słoika zaczął się ruszać

      i w zasadzie nic potem mnie już tak nie zbrzydziło, nawet tłusta
      biała larwa ugotowana w kalafiorze kolegi na koloniach
      • ja.xantia Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 18:00
        Kiedyś kupiłam sobie oranżadę na miejscu i otworzyłam ją przy
        sprzedawczyni. Zrobiłam łyka, ale poczułam dziwny smak i jakby coś
        obiło mi się o usta. Zaglądam do butelki, a tam PET! Byłam zleksza
        zniesmaczona. Naturalnie wymieniono mi tę oranżadę.
    • deyani UWAGA! Nie dla wrażliwych! 09.08.07, 18:29
      To będzie szok, co napiszę, ale skoro mowa o paskudztwach...
      Mieszkałam w starym, poniemieckim domu przed remontem ( muszę to podkreślić,
      żebyście nie wpadły na myśl, że mam jakiś koszmarny syf w domu, chociaż prawdę
      mówiąc, to mam smile). Co tam się działo! O karaluchach spadających z sufitu prosto
      do łóżka i to podczas najsmaczniejszego snu nawet nie wspomnę. Ten dom się sypał
      i było w nim pełno dziur, więc co chciało właziło sobie i mieszkało razem z nami.
      I tak pewnego razu... Od dłuższego czasu jakiś obrzydliwy smród nie pozwalał mi
      spać. Co podejdę do łóżka to aż mnie rwie na wymioty. Wysprzątałam calutki
      pokój, przetrzepałam pościel, poodsuwałam meble, nic podejrzanego nie znalazłam
      a smród narastał. Najgorszy był właśnie w pobliżu łóżka, postanowiłam więc je
      rozkręcić. Podnoszę, odsuwam, a tam w ciemnym kąciku, w skrzyni na pościel, na
      wpół zgniłe zwłoki mysie!!! Chyba ze trzy tygodnie tam leżały, zanim na nie
      trafiłam. Ale że jestem herszt baba ze wsi, to nie koniec historii smile Wzięłam
      szmatę, złapałam tę mysz i wyniosłam daleko na pole. Posprzątałam, wyszłam na
      świeże powietrze i dopiero wtedy pozwoliłam sobie zemdleć.
      Od tamtej pory spałam z kotem.
      • mamapoliipawcia Re: UWAGA! Nie dla wrażliwych! 09.08.07, 22:13
        Trzęsie mną jak widzę byle pająka. Całkiem niedawno w nocy
        siedziałam na łóżku synka i karmiłam młodszą córkę. Byłam ledwo
        przytomna więc podsypialam sobie tak siedząc ale nagle coś mi
        czarnego mignęło koło synka. Myślę sobie- mucha bo lampka się pali,
        ale toto znowu mi się ukazało... wielki czarny pająk!!!!!!!!!!!!
        Ratować synka!!!!!!!!!!!! Zarzuciłam rękę za głowę córci smacznie
        śpiącej i miętolę go rogiem kołdry, podglądam a on chce
        spieprzać!!!!!!!! (jeszcze mam ciary jak to wspominam) Sk...n twardy
        był, no to go dalej miętolę w tej kołdrze, a obrzydzenie tak mną
        owładnęło że nie mogłam przestać... wreszcie nieco uspokojona,
        odłożyłam córcię do łóżeczka i poszłam po mężczyznę, żeby nas bronił
        przed tym ochydztwem. Bałam się po raz wtóry odchylić
        kołdrę.Niepotrzebnie bo jak się okazało pająk ocalał w wersji
        szczątkowej i trudno go było zidentyfikować.Wierzcie mi że dla mnie
        to byl nielada wyczyn bo patrzec na to cholerstwo nie mogę- mam być
        moze arachnofobię.
      • dlania Re: UWAGA! Nie dla wrażliwych! 10.08.07, 10:07
        A u mnie raz mysz zdechła w ścianie. Normalnie wlazła tam sobie do dziury i
        padła. Ale smierdziało tylko tak z 4 dni, bo myszka ducha wyzionęła po trutce
        mumifikujacej, więc potem zesztywniała i juz nie wydzielała zapachów. I pewnie
        do dziś jej szkielecik w tej dziurze lezy.
        Ale ani myszy, ani pająki, ani mróweczki do obrzydliwych rzeczy się dla mnie nie
        zaliczają. Obrzydliwi bywają ludzie. MOże aż tak tak krytycznego jak Demarta do
        nich stosunku nie mam, ale ogladanie pijaków, zboczeńców i głupoli wywołuje u
        mnie jednak dużo intensywniejszy odruch wymiotny niz zdechła myszka. Kurde,
        nasze truchła też będa kiedys smierdzieć.
      • mathiola Deyani 10.08.07, 11:26
        > Od tamtej pory spałam z kotem.

        To akurat przypomniało mi historię, jak moja kotka wyszła przez okno
        na nocne łowy, a potem wróciła i zwymiotowała mi na kołdrę i nogi
        mysimi zwłokami uncertain////
        • dlania Re: Deyani 10.08.07, 11:40
          A mnie to łańcuchowo tez przypomniało, jak kiedyś kicia powiła swoje kociątka w
          kołdrze (pod poszewką), która byłam przykryta. Nic nie słyszałam w nocy...
          • mathiola Re: Deyani 10.08.07, 11:44
            hehe smile Nie podusiłaś tych kociąt przynajmniej?
            • dlania Re: Deyani 10.08.07, 12:07
              Że niby własnym ciężarem? No wiesz, ja, jaki motylek!? wink)))
              Tato je wywiózł na wieś, ku mojej rozpaczy razem z kocicą;-(((
              A kołdra poszła do pralni.
              • demarta Re: Deyani 10.08.07, 12:38
                dlania, albo nadto personalizujesz kołdrę, albo musiała być nieźle
                zafafluniona, że aż nóg dostała i poszła do tej pralni wink)
                • dlania ;-))) 10.08.07, 13:50
                  Może mi sie przywidziało... może ją jednak ktoś zatachał do tej pralni...wink
    • renia1807 Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 23:48
      mrówcze gniazda miałam pod boazerią w kuchni!!!
      przywlekły się przez otwór wentylacyjny i siedziały w domu chyba ze 4 lata
      zawsze wychodziły szparkami kiedy zanosiło sie na deszcz, a ja przez ten czas
      zużyłam chyba z 15 lakierów do włosówżeby je z powrotem zawrócicsmile
      aż wreszcie któregoś dnia miarka sie przebrała, wyszły i te duże latajace,
      obsiadły firanke, zaczęły siadac mi na głowie...
      do dziś mi skóra cierpnie jak o tym wspominam
      no i zerwalismy tą boazerię
      mąż odrywał po jednej desce a ja wciągałam do odkurzacza
      nigdy nie widziałam takiej ilosci mrówek, jaj, starych kokonów
      od tamtej pory cisza, mrówek nie ma
      • renia1807 Re: Paskudne rzeczy...? 09.08.07, 23:56
        renia1807 napisała:
        > mąż odrywał po jednej desce a ja wciągałam do odkurzacza

        mrówki ma się rozumieć nie deskismile
        • dorianne.gray Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 00:21
          Ja się dziwię, że dopiero po 4 latach na to wpadliście, brrr ;P
          • renia1807 Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 09:24
            dorianne.gray napisała:

            > Ja się dziwię, że dopiero po 4 latach na to wpadliście, brrr ;P

            w pierwszym i drugim roku były to pojedyncze sztuki
            gromadziły się przy oknie, więc myśleliśmy, ze wchodzą z zewnątrz kiedy okno
            jest otwarte
            ale kiedy zaczęły pojawiać się na suficie to juz wiedzielismy, że one tam sa
            cały czas
            nie myślelismy tylko, że jest tam tego az tylesmile
    • demarta Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 00:16
      baaaaardzo paskudną rzeczą, tak, rzeczą, jest człowiek pozbawiony
      poczucia humoru i ironicznego instynktu...... zmienia się wtedy w
      taki człekopodobny kokon. jak dla mnie to nie zdolność do odczuwania
      empatii śwadczy o tym, że człowiek jest doskonalej skonstruowany od
      innych zwierząt. bo zwierzęta również bywają empatyczne. a od nich
      różni nas fakt posiadania poczucia humoru i odczuwania ironii. i
      żadne mrówcze jaja nie są dla mnie osobiście obrzydliwe - czysta
      biologia, tak samo niehumorzasta, nieironicznie nastrojona jak
      niektórzy ludzkiego pokroju.

      -
      "jeśli stajesz przed wyborem między poczuciem winy i żalem, zawsze
      wybieraj poczucie winy."
    • oxygen100 publiczne karmienie piersia n/t 10.08.07, 10:29

    • mathiola Mrówcze jaja to paskudna rzecz? :-) 10.08.07, 11:10
      Paskudna rzecz to mi się przydarzyła parę dni temu. Córcia obudziła
      się po drzemce dziennej, ale że nie nawoływała za bardzo, to nie
      wchodziłam do niej, tylko czekałam, kiedy zacznie nawoływać jeszcze
      jej brat. I tak sobie siedziała grzecznie, od czasu do czasu
      nawołując, a ja sobie siedziałam grzecznie na emamie i cieszyłam
      się, że mam spokój. W końcu małej się znudziło i zaczęła płakać.
      Wchodze więc do pokoju i oto jaki obrazek zastaję: córcia stoi w
      swoim łóżeczku, jej brat smacznie śpi sobie w swoim łóżeczku.
      Dziecko stojące jest bez pieluchy, buzię ma wysmarowaną czymś
      brązowym, włosy, ręce i nogi też, ścianę za łóżeczkiem również,
      podobnie jak swoje łóżeczko i pościel. Pielucha pozbawiona
      zawartości leży sobie spokojnie w pościeli, a to, czego nie dało się
      rozmazać po sobie i najbliższym otoczeniu, znajduje się w łóżeczku
      brata, widac że zostało z premedytacją przerzucone.

      Ja to dopiero myślałam, że zwymiotuję uncertain
      • renia1807 Re: Mrówcze jaja to paskudna rzecz? :-) 10.08.07, 11:14
        trzeba jej było zrobić zdjęcie na pamiątkę, dobresmile)))))))))))))))
        • mathiola Re: Mrówcze jaja to paskudna rzecz? :-) 10.08.07, 11:24
          zdjęcie... myślisz że ja wtedy o zdjęciu myślałam? Ja się
          zastanawiałam za co ją złapać, żeby ją z tego łóżeczka wyjąć smile
          • renia1807 Re: Mrówcze jaja to paskudna rzecz? :-) 10.08.07, 11:33
            ale picasso na ścianie zostało? smile))
            • mathiola Re: Mrówcze jaja to paskudna rzecz? :-) 10.08.07, 11:34
              nie, na szczęście farbę dobrą wybrałam parę miesięcy wczesniej,
              jakbym coś przeczuwała wink)
    • spacey1 Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 11:25
      Przed laty byłam z przyjaciółmi na wybrzeżu i wybraliśmy się samochodem do
      Ustki. Po drodze zachiało sie komuś siusiu i zatrzymaliśmy się gdzieś przed
      wjazdem do miasta, na jakiejś łące czy czymś takim. Nawet wjechaliśmy tam
      samochodem, to było jakies takie rozjeżdżone kołami coś między łąką a polem, w
      każdym razie nie pamiętam, abyśmy popełnili jakieś "fopas" wjeżdżając. Kto tam
      chciał, to się wysikał i ruszyliśmy dalej. Juz wjeżdżając do ustki poczuliśmy,
      że w tym mieście coś strasznie śmierdzi. Szukaliśmy zapamiętale miejsca do
      zaparkowania, żeby nie śmierdziało, ale trudno było znaleźć. W końcu gdzieś
      stanęliśmy, wysiedliśmy i dopiero zaczęlo capić! W końcu połapaliśmy się, o co
      chodzi. Okazało się, że koła mamy oblepione jakąś cuchnącą mazią! Ale strasznie
      cuchnącą! Pamiętam, że jakoś wypatrzyliśmy, że w okolicy jest jakaś fabryka
      mączki rybnej i skojarzyliśmy, że ta maź to mogły być jakieś odpady z produkcji.
      Nie wiem na pewno, ale tak przypuszczaliśmy. W każdym razie wjechaliśmy w to na
      tej łące. Dramat był wielki, bo trzeba było te koła z tego czyścić, a smród był
      nieziemski
    • chimba Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 12:04
      No może same w sobie - jaja mrówcze nie sa paskudne - ale takie
      rozmoczone w wodzie nienajlepiej wyglądają...

      Ale fajny robi sie wątek, dawajcie jeszcze jakieś paskudne
      historyjki...

    • mlody_zonkos Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 12:16
      mna do dzis wstrzasa paskudny dowcip, ktory wrzucil na forum kolega

      Na widowni w teatrze siedzi tredowaty. No, niestety, wiadomo, widok
      okropny: mieso na wierzchu, tluszcz, luszczaca sie skora, okropnosc.
      Koles, siedzacy obok niego, spokojnie to wytrzymuje, ale w koncu:
      - BLEEEEEEEEE!!! - zwymiotowal.
      Tredowaty spokojnie mowi:
      - Prosze pana, ja rozumiem, ja wiem, jak wygladam, ja mysle,
      ze przesiade sie dalej i nie bede juz panu przeszkadzal.
      - Alez nie, nie - odpowiada widz - absolutnie, pan mi w ogole nie
      przeszkadza,
      prosze zostac tu, gdzie pan siedzi! BLEEEEEEEEE!!! - wymioty
      przerwaly mu wypowiedz.
      - Nie, ja widze, ze jednak pan nie jest w stanie tego zniesc... Ja
      nie mam zalu, ja przeciez jestem swiadom mojej choroby... tam jest
      wolne miejsce na koncu, przesiade sie i wszystko bedzie w porzadku!
      - Nie, nie, nie ma mowy, to naprawde mi nie przeszkadza, prosze
      zostac, nie ma
      zadnego problemu... BLEEEEEEEEE!!!
      - Nie no, to juz koniec - zdenerwowal sie tredowaty - wstane i
      przesiade sie na jakies inne miejsce!
      - Nie, prosze pana, kiedy to naprawde nie o pana chodzi, tylko po
      prostu zagina mnie ten koles z tylu, ktory macza sobie chleb w
      panskim karku!...
      • asiak78 Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 12:36
        Wczoraj. Ciężki dzień, dzieciaki zmierzłe bo gorąco więc jak słonko
        troszkę zelżało wyszlismy na spacer. Wyciagnełam starszego z wózka
        (młodszy jeszcze grzecznie leżał) i idziemy. Synus postanowił wspiąć
        się pod małą górkę. Niestety. Przewrócił się i stoczył z góreczki.
        Nic mu się nie stało wstał zadowolony (bo to przecież ciekawe
        przezycie było) i wtedy o mało nie zwymiotowałam. Otóż synuś
        przeturlał sie po psim gó..e... Bluzeczka,, ręce, buzia, moje ręce,
        potem wózek. na samą myśl jeszcze mnie trzepie. Nigdy w takim tempie
        nie wracałam z pięciominutowego spaceru. Od razu wanna pełna wody a
        mały zdziwiony że mama tak mocno go szoruje. fuj fuj fuj.
        Kocham zwierzęta. Psy również. Ja po kocie zawsze sprzątałam,
        dlaczego właściciele nie mogą sprzątać po psach????????????
      • mloda_zoneczka Re: Paskudne rzeczy...? 10.08.07, 14:23
        oj, zjadłoby się cośsmile)
    • kiwi1910 ja mam szczęscie chyba do paskudnych 10.08.07, 13:41
      - Amelia 7 miesięcy mając wysmarowała się w kupie, oczywiście
      skosztowała ;
      - zdechła mi w kuchni mysz , pomiędzy blatem a zmywarką - smród
      nieznośny! A przez to że ciepło i wilgotno to spuchła okrutnie...
      - kolejna mysz zezarła trutkę i zabrudziła zasłonkę krwią po czym
      wyszła na środek dywanu i dokonała zywota,
      - jak przyjechałam do domu ze szpitala z noworodkiem to pies pod
      naszą nieobecność dostał mega sraki i zarąbał całe mieszkanie psim
      gównem - płynnym,
      - notorycznie srają na mnie ptaki, mówią że to szczęscie - no do
      gówna na pewno
      • dlania Re: ja mam szczęscie chyba do paskudnych 10.08.07, 13:52
        kiwi1910 napisała:
        "notorycznie srają na mnie ptaki, mówią że to szczęscie - no do
        gówna na pewno"

        smile))))))))) Dobre!

        Na mnie się gołąb załatwił w drodze na obronę magisterki.
        To znaczy ja sie broniłam, o poczynaniach naukowych gołębia nic mi nie wiadomo.
        • chimba Re: ja mam szczęscie chyba do paskudnych 10.08.07, 14:05
          NIe wiem czy to był gołąb - jakiś ptak na pewno - i ten ptak miał
          rozwolnienie, którym nie omieszkal mnie uraczyć - miałam zafajdany
          cały płaszcz, spodnie - głupio mi było totalnie - wyglądałam
          tragicznie - a musiałam iść w takim płaszczu bo zimno było...
          • ja.xantia Re: ja mam szczęscie chyba do paskudnych 10.08.07, 14:14
            Co do ptaków to przypomniało mi się coś.
            Kiedyś szliśmy z kuzynem przez park, a nad naszymi głowami wesoło
            fruwały sobie ptaszki. Mój kuzyn chciał na nie popatrzeć, więc
            podniósł głowę do góry, ale niepotrzebnie otwierał usta, bo w tym
            samym momencie jeden z tych ptaszków narobił mu prosto do buzi...
            BLEEEE!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka