germaine2
10.08.07, 18:45
dzisiaj miałam nieoczekiwaną wizytę - prowadzę działalnośc w domu (
w zasadzie obok i nie mam zwyczaju przyjmowania klientów w prywatnej
chatce ale ten pan był mega ważny i musiał zaczekać na swojego
wspólnika) więc zaprosiłam właściciela duuużej firmy na kawę (bo się
nieprezyjemnie rozpadało, a że to późne popołudnie to dzieci w domu.
oczywiście 6 latek (kolejny bunt) najpierw usiłował(skutecznie)
wypic całą butelkę soku malinowego, dobrać się do mojej komórki, a 2
latek wdzięcznie mu wtórował. nie chcąc krzyczknąć ani zadziałać
jakkolwiek szokująco na mojego gościa, że nie potrafię sobie
poradzić z dwójką własnych dzieci pozwoliłam na to i owo i po 1.
czuję sie wyklorzystana, bo starszy wykorzystał sytuację,
2. opowiedział o porannej migrenie jak to musiał przyjąć czopki
3.stwierdził, mamo a Jarek PIERNĄŁ!!!!
spaliłam sie ze wstydu.
nigdy, przenigdy nie spodziewałabym sie TAKIEGO zachowania po moim
dziecku. jestem zdruzgotana. no cholera, w nawiązaniu do wątku o
buncie 5 latków, to dla mnie totalna porażka wychowawcza i chyba
zacznę leczenie na adhd.Leczenie siebie, bo normalnie myślałam że
uduszę potwora.