Dodaj do ulubionych

Ubiję go jak psa...

11.08.07, 19:57
..nie mam nic do psów,to metaeora..chodzi o mojego niemęża...
Już dawno temu umówiłam się z koleżanką na małe wyjście...mówił- idź
odpoczniesz...my posiedzimy w domu (M.z naszą 15-sto
mies,córą),ogarnę trochę...
to poszłam...dumna z faceta..

Uwaga..minęło kilka godzin..wracam..wchodzę..w chałupie sajgon..gary
wysokości Pałacu Kultury..zabawki gdzie popadnie..syf...mało się nie
wydarłam..w głos...
mijają dwie godziny...wchodzą..on uśmiechnięty od ucha od ucha..mała
umorusana..od jakiegoś żarcia..bluzkia na ramiaczka..bez
spodenak..sam pampers..we włosach coś..bliżej nie dało się
zidentyfikować...on w koszulce od spania..no na litośc..mówię...nic
tylko się coś strasznego stało..i musieli pędem gdzieś jechać...

uuu..i stało się...Stary oglądał tv i była reklama nowej nawigacji
więc wyłączył odbiornik i w nogi...zwinął małą tak jak siedziła..sam
też jak siedział wstał..i pojechali do PC Worda kupić nawigację...a
potem musieli ją wypróbować więc jeździli w tą i spowrotem po całym
mieście..na pytanie co B.jadła? powiedział mi że w Mc Drive...toć
mało go nie udusiłam...
zajrzałam w pampera a tam..kupa i to przynamniej godzinna..a
zarzekał się, że pampera na zmianę wziął.Już to widzę...:///
wiem jak on wozi pampersy...razem z grillem..i rękawicami...

Jeny ja go uduszę jak wróci...bo okazji do rozmowy nie było..czy ja
mam mu płacić za myślenie ???
Buuu..to cudowny ojciec..jak B.była malutka tak się nie zachowywał..

Czy Wasi faceci też tak mają ?
Czy mój jakiś ewenement??

ufff..musiałam to napisać...trochę ze mnie zeszło...
dzięki za forum smile)

patssi
Obserwuj wątek
    • niya Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:03
      ciesz się, że dziecka nie zapomniał wziąć skoro AŻ tak mu się śpieszyło wink, poza
      tym dostarczył córce nowych wrażeń i chyba nie narzekała co? uśmiechnij się,
      kiedyś będziesz się z tego śmiać smile
    • cosmolinka Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:07
      Czego Ty się czepiasz biednego faceta? A mała była szczęśliwa? Jak tak to nawet
      ten McDonald's jej nie zaszkodzi! A wiesz ile przyjemności miała? A nie,
      sprzątanie, gotowanie, itd... a ona gdzieś na drugim planie sad
      Dziecku tego potrzeba!
      Mój np. dzisiaj stał w krótkich spodenkach i koszulce (2 lata)pod rynną, bo jest
      dziurawa i przyszedł cały mokry, ale jaki szczęśliwy! I tato to widział i nic
      nie powiedział smile))
      • patssi Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:10
        Córka jakby nigdy nic właśnie..,do McDonalda nic nie mam..bo my jej
        kupujemy czasem paluszki rybne..i plauszki marchewkowe...ale mnie ta
        bezmyślność jego trafiła jakoś...tyle godzin w foteliku..i to coś co
        miała we włosach...teraz w sumie siedzę i śmiać mi się chce...

        ;///
      • elske Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:11
        Ochloniesz to inczej na to spojzysz.Dziecku nic sie nie stalo, z tatusiem
        pozalalo troszke.Swietnie ze chce sie dzieckiem zajmowac.I nie wpadaj w panike,
        faceci inaczej dziecmi sie zajmuja (troche bardziej lzacy sa),ale najazniejsze
        to ze chca sie tym dzieckiem zajac.
    • mathiola Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:10
      No oczywiście że mają. Moje "wolne" zawsze wygląda tak, że jak wrócę
      to z nowym zapasem sił zabieram się za porządkowanie tego
      pieprznika, który zostawili. I niestety prawda jest taka, że jakby
      mój mąż siedział z dziećmi w domu a ja bym pracowała na cały etat,
      toby moje dzieci słońca nie widziały, bo wyjście z nimi na spacer
      przekracza jego możliwości i umiejętności. I żadnej, ale to
      absolutnie żadnej sprawy mąż by nie załatwił, bo do niego w ogóle
      nie dociera, że mozna zabrać dziecko ze sobą do banku na przykład.
      Ale i tak się cieszę, że jest jaki jest, sam mi daje wychodne, nawet
      na noc, żebym odsapnęła. Coś za coś smile
      • czarna_maruda Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:26
        Boskie smile
        Mój też ma takie odpały, dowiedziałam się ostatnio przeglądając
        zdjęcia w komputerze. Mała z wielką watą cukrową w łapie, objęta
        przez wielkiego, pluszowego smerfa wink, gęba uchchana od ucha do
        ucha. W tle dmuchany zamek. Oczy mi wyszły na wierzch, okazało się,
        że byli na jakimś festynie osiedlowym, szkoda tylko, że nic o tym
        nie wiedziałam ;D
      • wenus2006 Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:27
        Ejjj no klasyczny przyklad ojca.Usmiałam się nieźle,będziesz opowiadała to
        nieraz jako anegnotę...

        Ja pamietam np jak moja córka (12 lat) nie było takich cudownych różków tylko
        klasyczne pierzynowe beciki były zawiązana przez męża tak,że leżała przykryta
        poduszką,albo jak miała taki kaftanik zapinany na guziki na plecach (fakt
        niewygodne) mąż założył go odwrotnie i pytam dlaczego? A on na to "co to za
        koszula co zapina się na plecach?"
        • syriana Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:36
          klasyczny przykład ojca..?

          jesssu!
          nie mówcie mi, że normalni, inteligentni, rozsądnie myślący i odpowiedzialni
          faceci, potrafiący zrobić w domu to co powinni, po spłodzeniu dziecka w jakieś
          rozmemłane i leniwe stwory się zmieniają!

          to że facet nie ubrał dziecka, nie zajrzał do pampersa i rzucił wszystko by
          pojechać po nową zabawkę dla siebie, nie jest rozczulające i "oni tak mają"

          jest tragiczne i nie wiem jak możecie to uśmiechem kwitować
          • virtual_moth Zgadzam się n/t 11.08.07, 23:13

          • komyszka Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 09:25
            zgodze sie. autorka ma 2 dzieci. moj facet "tak" nie ma. nie twierdze ze podczas
            mej nieobecnosci dom jest zrobiony na błysk- ale zawsze jak wracam jest
            wzglednie czysto, zero garów, dziecko najedzone, w stanie przyzwoitym.
    • virtual_moth Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:25
      Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "to nic takiego" i " na pewno fajnie się bawili". Nóż mi się w kieszeni otwiera jak słyszę o tego typu tatusiowaniu, facet zachowuje się jak dziecko, a nie jak odpowiedzialny człowiek. Godzinna kupa? Dziecko nakarmione w jakimś smietniku? Sam pampers, jakies syfy we włosach?
      No ale to takie zabawne, jak facet tak nieporadnie zajmuje się dzieckiem, przecież musiał sobie Misio zabawkę kupic, poza tym "faceci to wiadomo jacy są". Rzyg.
      Ale OK, ja jestem cięta na tego typu "męskość".

      Patssi - chyba musisz czesciej (paradoksalnie) zostawiać dziecko z ojcem, aby nabrał... większej wprawyuncertain
      • elske Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:46
        A mnie rozwalaja mamusie ktore wiedza najlepiej jak postepowac z dzieckiem, ojcu
        nie pozwalaja dziecka dotknac, bo wszystko robi nie tak.A po kilku latach
        zaskoczone ze ojciec nie potrafi sie dzieckiem zajac i nie chce sie nim zajmowac.
      • mathiola Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:47
        Nie zgadzam się z tym rzyg.
        Mój mąż jak żaden inny potrafi zająć się dzieckiem, dwójką dzieci a
        nawet trójką. Potrafi zająć się szczątkowo: przewinąć, nakarmić,
        pobawić się, wykąpać. Pozostawiony z nimi sam na sam na długi czas,
        traci orientację w terenie i czasie. Ja z nimi siedze cały czas, od
        ich urodzenia i zdążyłam sobie to wszystko poukładać i zorganizować.
        On na codzień zajmuje się organizacją swojej pracy i kiedy ma przez
        24 godziny sprawować samotnie pieczę nad 3 dzieci i domem, gubi się.
        I ja mu się nie dziwię - ja go podziwiam za to, że jednak daje radę
        mniej więcej to ogarnąć, więcej nie wymagam.
        Podobnie dziecku autorki raczej nic się nie stanie, jeśli raz na
        jakiś czas wróci z czymś we włosach, godzinna kupa w pampersie widać
        nie przeszkadzała jej tak bardzo, bo jakby przeszkadzała, toby wyła.
        Fajnie, że ma takiego spontanicznego tatę, nie znoszę tej całej
        powagi i doniosłości w procesie pielęgnacji dziecka... Jedynie tego
        makdonalda nie mogę zrozumieć, jak można małe dziecko karmić tym
        badziewiem, jak w ogóle można się tam karmić.
        • patssi mathiola :PP 11.08.07, 20:53
          ja się karmię w McDonaldzie ,nie często, ale...B.kupuję fruit bag
          lub carrot sticks - nie wiem czy w Pl są bo nie byłam od 3 mies.i
          tam nie byłam w Mc !!!do pica są tu fruit shooty dla małych dzieci...

          co do M.jako ojca to absolutnie nie ma zarzutów, ale czasem biorę go
          pod lupę by trochę pomyślał zanim następnym razem wymyśli coś równie
          porywającego....

          pees.Mała jest cała i zdrowa..odparzyn brak...

          patssi
          • mathiola Re: mathiola :PP 11.08.07, 20:56
            > pees.Mała jest cała i zdrowa..odparzyn brak...

            no więc właśnie. Uświadomić bym pewnie uświadomiła, że jak pajac się
            zachował, ale to tylko ze względów wychowawczych, bo w zasadzie to
            nie widze większego powodu do wylewania łez smile
          • fogito Re: mathiola :PP 12.08.07, 04:17
            Ja tez siedze teraz w USA i tutaj karmienie malych dzieciaczkow w
            McDonaldzie to norma. Cale rodziny sie schodza na domowy obiadek -
            ble sad
            Co do faceta, to jak dla mnie porazka. Jakos dziwi mnie, ze nie mogl
            poczekac z kupnem swojej zabawki a z dzieckiem wyjsc raczej na
            spacer do parku. Chociaz pewnie nie, bo tutaj sie nie spaceruje.
            Kupa w majtkach to juz total przegiecie i pozostawiam bez
            komentarza. No i to wozenie dziecka w foteliku bez sensu. Ciekawa
            jestem ile maz ma lat, bo z opisu wyglada na dwudziestolatka.
            • patssi fogito 12.08.07, 12:01
              no nie... 20 to on nie ma tongue_outP ma 15 tongue_outP a kwestię gdzie będziemy zabierać Małą
              na spacer pozostaw nam...


              pozdrawiam
              • fogito Re: fogito 12.08.07, 20:21
                Tak myslalm, ze 15 smile
                Pozostawiam i ma nadzieje, ze park przewazy nad cetrum handlowym.
        • syriana Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:55
          ale czemu bycie spontanicznym tatą, oznacza olanie tych najprostszych choćby
          zasad opieki nad niemowlakiem?

          ubranie śpiochów czy umycie dzieciaka, to jeden z doniosłych etapów opieki nad
          dzieckiem?

          wiem, że niemowlakowi wszystko jedno w co ubrany, czy brudny czy pampers suchy
          (do pewnego momentu), ale chodzi o zasadę - facet raz na ruski rok z dzieciakiem
          zostaje i olewa podstawy!

          i to żeby jeszcze miał powód dobry do tego
          • mathiola Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 20:56
            no właśnie dlatego że raz na ruski rok - dlatego nie pamiętam o
            czymś, co dla matki jest rutyną i normą smile
            • patssi do syriana :) 11.08.07, 21:04
              czy ja napisałam, że M.zostaje raz na ruski rok?
              Napisałam że kiedyś był inny (jak Młoda była mniejsza)..
              taki odpał zdarzył mu się może drugi raz , ten pierwszy nie był taki
              lekkomyślny...

              wiesz my ogólnie wychowujemy małą na luzie, może nie aż na takim
              ale...
              za pierwszym razem wziął B.do ogrodu gdzie naprawiał coś w
              aucie..była ufajdana..i mokra..ale żyje..ja uważam że są pewne
              granice postępowania z dzieckiem...i tego się będę trzymała..nawet
              jeśli te sytucje są groteskowe...

              patssi
              • syriana Re: do syriana :) 11.08.07, 21:10
                > wiesz my ogólnie wychowujemy małą na luzie, może nie aż na takim
                > ale...
                > za pierwszym razem wziął B.do ogrodu gdzie naprawiał coś w
                > aucie..była ufajdana..i mokra..ale żyje..ja uważam że są pewne
                > granice postępowania z dzieckiem...i tego się będę trzymała..nawet
                > jeśli te sytucje są groteskowe...

                no to jest to o czym pisałam
                przecież dziecko to nie kula u nogi i rezygnacji z życia jego pojawienie się na
                świecie nie powinno przynosić

                ale ubranie+umycie+zmiana pampersa to przecież minimalny standard, który chyba
                nie jest sztuką wielką i wyczynem zachować

        • virtual_moth Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 22:34
          Widzisz, ja też na co dzień muszę zajmować się główie organizacją czasu pracy, ale po przyjściu do domu nie myli mi sie hamburger z wartościowym posiłkiem, wiem gdzie córka trzyma majtki/spodnie, wiem co zrobić, jak ma w nieładzie włosy i nie jest to bynajmniej szczyt rodzicielskiego wtajemniczenia.
          Oczywiście nic się nie stanie dziecku, jeśli raz na jakiś czas będzie latało godzinę z kupą, bo akurat tatuś się opiekuje, jednak to dość podejrzane, gdy facet nie potrafi/nie widzi potrzeby zrobienia podstawowych i banalnie prostych rzeczy przy dziecku, nie widać nawet, aby się starał.
          Spontan to można sobie urządzać gdy dziecko jest nakarmione, przewinięte, ubrane i w miarę wyspane. Wszystkie matki to wiedzą, nawet te uziemione przez pracę zawodową.
          Misiowie jednak, jak widać, cały czas jadą na "a bo faceci tacy są".
    • babsee Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 21:02
      No moze przyklad męza Patssi jest wybitny ale jakos mnie nie dziwi.
      Ani tez nie zalamuje.Moj mąz zajumje sie dzieckiem naprawde
      super.Ale musial wiele przejsc,zenim sie tego nauczyl.I tez
      przypominam sobie wlasnie kupsko w pampresie a na moje pytanue
      dlaxczego nie zmienil odparal bardzo zdziwiony "po co?przeciez zaraz
      ją kąpiemy" zaraz to bylo za 45 minut...
      tez zdarzaylo mu sie zapomniec na smierc dac jej poranne mleko.I
      dopiero po godzinnym wrzasku dziecka stwierdzil ze zapomnial.
      Mamuski.Dajcie na luz.Baby sie czepiaja męzow na kazdym kroku o
      opieke nad dzieckiem.A przepraszam prosty przyklad.Od momentu
      narodzin do ukonczenia miesiąca zmienia sie pi razy oko 8 pampersow
      dziennie razy 30 dni wynosi 240 zmian pampersow.Po ukonczeniu przez
      dzidka miesiąca laskawie pozwalamy aby to mąz zmienil dziecku
      pieluche.On pierwszego drze, drugiego zaklada tyl na przod ale nas
      juz krew zalewa, wreszcei mąż spocony zapina te nieszczesną pieluche
      ale my wprawnym okiem stwierdzamy ze zle i sie dziecko odparzy.W
      myslach obiecujemy sobie juz nigdy nie pozwolic aby nasz mąż
      zmienial pampersa....Przypominam ze my zrobilysmy to juz 240 razy....

      sama bylam lekko przewrazliwioną mamą ale od początku wiedzialam,z
      jak nie pozwole na popelnianie tych "błędów" męzowi to sie zniechęci
      i nigdy mi juz nie pomoże.
      dzis tandem tata-cora, dziala idealnie.
    • a-nulla Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 21:07
      Ale się uśmiałam, czytając tego posta...smile Uroczy ten Twój chłopak,
      Patssi!
      • virtual_moth Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 22:40
        a-nulla napisała:

        > Ale się uśmiałam, czytając tego posta...smile Uroczy ten Twój chłopak,
        > Patssi!

        No miodzio Misio, tylko przytulić i nakarmić piersiąwink
        • patssi Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 22:42
          ciężko się karmi piersią 190 cm i 95 kg tongue_outP
          • virtual_moth Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 22:47
            Wielu babkom się to jednak udaje z powodzeniemsmile

            Mnie nic do tego of course, ale wkurzają mnie takie duze dzieciaczkiuncertain
            • patssi Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 22:51
              eeejj...tam....kocham go...dostał wykład...i leży z Młodą...
      • phantomka Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 22:41
        Ja tym rozchachanym mamom polecam zrobienie kupy i siedzenie z nia
        na fotelu conajmniej godzine - niezla anegdota haha.
        Moj facet ma dziwne zachowania, ale bez przesady.
        • mathiola Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 23:35
          > Moj facet ma dziwne zachowania, ale bez przesady.

          no bez przesady, należy się z takim rozwieść albo conajmniej zrobić
          mu straszną awanture z odmową współżycia przez najbliższe dwa
          tygodnie.
          Rozumiem że dziwne zachowania twojego męża leżą w kanonie zachowań
          normalnych i w miarę odpowiednich, w przeciwieństwie od tych, które
          prezentuje mąż autorki czyli - no bez przesady.
          Kupa w pieluszcze, brudne włosy i jazda po nową zabawkę dla taty. No
          straszne. Naprawdę. CO ZA OJCIEC.
          • patssi Mathiola 11.08.07, 23:39
            Kurde..Mathiola a droga ta zabawka jak cholera...teraz mi powiedział i mam
            ochotę na nowy wątęk...Ubiję go jak kota...
    • hexella Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 23:06
      Słodkiesmile serio, mnie się to wydaje słodkiesmile

      Kiedyś wychodziłam gdzieś sama, poprosiłam męża, żeby zabrał małego
      na plac zabaw.
      Po jakimś czasie wracam, z daleka patrzę- chłopaki szaleją na placu,
      przyglądam sie bardziej, a syn w spodniach od piżamkismile
      Ale piżamkowe spodnie nie przeszkodziły w zabawie.
      • phantomka Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 23:21
        No ubraniowe wpadki sa smiechowe to prawda, u nas duzo bylo takich
        na zasadzie tyl na przod, a ostatnio wracam od lekarza, a dziecko na
        dworze w kaloszach, grubej kurtce i opasce na glowie, a tam ze 25
        stopni i zero kaluz.
    • moninia2000 Re: Ubiję go jak psa... 11.08.07, 23:26
      Hehehe, nie ubijaj.
      Ja tez nie znosze facetow-dzieciakow itp, ale troche przesadzacie..
      No sie facet zapalil do urzadzenia, a co z tego, ze w pampersie
      dzidzia?
      Szczesliwa, z "dodatkami"do domu wrocila, weseli oboje, tatus byl z
      mala. Fakt, kupa w gaciach moze troche heavy hihi, ale tez
      zrozumiala-pewnie nie wpadl na to, zeby obwachac malenka.

      Moj ukochany jest ojcem wprost boskim. Co nie znaczy, ze od czasu
      do czasu musze blagac Go, zeby ubieral nasza corcie w ciuszki z tego
      roku (i wieku), bo znajduje ich sobie na placu zabaw np.szczesliwych
      i bawiacych sie, a mala lata w za krotkiej bluzeczce przyciasnawej
      hihi i pieluszce wystajacej spod za malych spodenek(mega hit, mala
      prawie 2 latka, a ten roczne spodenki walnal).Ale musze przyznac, z
      Nim najlepiej sie bawi!!!!!!
      Jak sie pupcia nie odparzyla, jesli mala szczesliwa byla, to pal
      licho ten dziwny "skok w bok", faceci NAPRAWDE na inne rzeczy
      zwracaja uwage i gofffffno ich czesto obchodzi czy bluzeczka
      wyprasowana, czy poplamiona, czy w pampersie czy kiecce.
      Tak przynajmniej z moich obserwacji wynika, za to mniej sie
      czepiajasmile))
    • ik_ecc Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 01:35
      smile))) Ale sie usmialam - zupelnie jak moj facet!!! smile)
      Tez mi czasami rece opadaja, ale moj sie tak stara - tylko na prawde
      mu do glowy nie przychodza *pewne rzeczy* (te najbardziej
      podstawowe). Zbluzgalam go tak porzadnie tylko raz, bo wzial corke
      na silne slonce bez kapelusza, a ona strasznie blada lysa blondynka.
      Za reszte nie bluzgam, o ile dziecko wyglada na szczesliwe, staram
      sie nie komentowac (oj, trudno czasami, trudno!!!).

      Znajoma mi powiedziala kiedys, ze ona tez bluzgala swojego meza za
      tego typu rzeczy, ktore z perspektywy czasu okazywaly sie jednak
      kompletnie nieistotne... Staram sie o tym pamietac. Bo moj facet na
      prawde jest super ojcem, po cholere go zniechecac...


    • emwu55 Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 08:35
      super. Mała pewnie zachwycona nawet nie zauważyła taiej drobnostki
      jak ta kupa. Mówię ci szalony tatuś jest czasami lepszy od
      zasadniczej mamuśki. Jak mój m. zabiera młodego na spacer to wiem,
      ze wróca zasapani, zgrzani, brudni, pewnie coś ubraniowego pójdzie
      do kosza ale młody jest szczęśliwy jak gwizdek.
      A mama - ja nie potrafię podnieśc wózka z 2-latkiem na wysokość
      lamperii, jeździć szaleńczo po dziurach albo złapac młodego jak
      zeskakuje z drzewa. My na spacer po porostu idzemy. Nuuuuuuuda.
    • majmajka Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 08:48
      smile)))Moj kiedy zostal w domu,a ja bylam w szpitalu radzil sobie super(gotowal,karmil,tylko z czesaniem dlugich wlosow podobno byl problem).Ale kilka lat wczesniej,kiedy zostal z corka sam -kiedy wrocilam -dom -jak po trabie powietrznej,a na moje pytanie:co corka jadla;czekolade-uslyszalam.Rzeczywiscie,w kuchni byly same opakowania po czekoladzie.Nie bylo mnie kilka dobrych godzin.No ,ale mala byla szczesliwa,bo juz nigdy takiej ilosci czekolady na raz nie dostala.
      • wenus2006 Re:Szkoda mi Was - mam-sztywniar 12.08.07, 09:02
        Czy nie macie innych zmartwień jak przyjmowanie z grobową powagą drobnej wpadki
        faceta,czy Wy zawsze takie idealne- no nie wierze,po prostu nie wierze.Kurde
        może zakompleksione?Może to wiek ,może mnogo tu smarkul-idealistek wiedzących o
        życiu tyle co zmiana pieluszki - to nie sens życia.Dziecku się nic nie stało
        ,bawiło się dobrze.Ja mam takie wspomnienie z dzieciństwa miałam jakieś 4-5 lat
        byłam z rodzicami nad morzem wcześnie rano obudziłam się i patrzę wychodzi
        ojciec,zapytał czy chcę iść z nim nad morze?I tak jak byłam w łóżku w piżamie
        tak znalazłam się na puściutkiej plaży około 6 rano i szukałam z tatą bursztynów...
        To zdarzenie na całe życie mam w pamięci,a sztywniarom-mamom uświadamiam,że
        byłam nie umyta,nie nakarmiona,nie uczesana,a na plaży tak wczeście na bank
        grasował psychopata ...

        No dziewczyny wyluzujcie,trochę optymizmu,luzu przede wszystkim,mężczyźni trochę
        po swojemu zajmują się dziećmi,dla niech taka proza jak kupa,czy uczesane włosów
        nie zawsze jest do opanowania,a zapewniam Was dzieci wolą to szaleństwo z nimi
        niż naszą megaodpowiedzialność...
        • majmajka Re:Szkoda mi Was - mam-sztywniar 12.08.07, 09:22
          Tak,ale tu jednak wiekszosc dziewczyn podeszla do tego z humorem.
        • triss_merigold6 Re:Szkoda mi Was - mam-sztywniar 12.08.07, 09:29
          Z kilkulatkiem - luz. Z niemowlakiem, sorry, to matka się będzie
          męczyć z odparzonym dziecięcym tyłkiem. Mężczyźni wbrew pozorom nie
          są upośledzeni i potrafią opanować podstawowe czynności
          pielegnacyjne.
        • syriana Re:Szkoda mi Was - mam-sztywniar 12.08.07, 09:54
          > No dziewczyny wyluzujcie,trochę optymizmu,luzu przede
          > wszystkim,mężczyźni trochę
          > po swojemu zajmują się dziećmi,dla niech taka proza jak kupa,czy
          > uczesane włosów
          > nie zawsze jest do opanowania,a zapewniam Was dzieci wolą to
          > szaleństwo z nimi
          > niż naszą megaodpowiedzialność...

          skoro zmiana pampersa i uczesanie dziecka jest megaodpowiedzialnością, to aż się
          boję zapytać czym jest np. samodzielna opieka nad dzieckiem gdy matka tegoż np.
          w szpitalu leży

          sory, ale kobiety twierdzące, że faceci z definicji nie radzą sobie z takimi
          bzdurami, nie widzą bądź nie chcą zobaczyć, że mają w domu lenia-egoistę
          wmawiającego im, że on do wyższych celów niż przewinięcie dzieciaka został stworzony
    • cosmolinka Ale Wy macie problemy! 12.08.07, 10:22
      Widać autorce wątku już przeszło i zaczęła się z tego śmiać. I brawo dla niej!
      <oklaski>
      A Wy którym to się w głowie nie mieści to Wam się dziwię. Zawsze macie dziecko
      czyściutkie, ubrane najlepiej w garniturek i jedzące tylko papki ze słoiczka
      Gerber? Jak tak to współczuję Waszym dzieciakom, bo nie wiedzą co to
      spontaniczność i zabawa! Od McDonald's jeszcze nikt nie umarł, jakieś brudy z
      włosów można wyczesać lub dziecku głowę umyć a kupa w pampersie? Jak któraś
      zauważyła jakby małej przeszkadza to by wyła.
      Co jest ważniejsze czysty dom i dziecko czy szczęście i zadowolenie tatusia jak
      i córki?
      • patssi do triss 12.08.07, 11:55
        dziwi mnie że z taką lekkością wypowidasz się w kwestii upośledzenia u ludzi...
        • phantomka Re: do triss 12.08.07, 12:07
          z tego, co ja widze, to ona raczej pisala o braku uposledzenia.
          A swoja droga, to ciekawe, ze jedne watki dominuja w mamuski
          wzluzowane w kwestii zabawnej niezaradnosci mezczyzny, po czym w
          watku nastepnym, w ktorym kobieta zali sie na meza lenia, radza jej
          rozstanie, kopniecie w dupe takiego darmozjada, etc.
          Ja ani nie z tych czyzsciutkich, bo to ojciec zwykle dostaje zawalu
          jak cora tapla sie w kaluzach, ani nie z tych idealnych, po prostu
          facet tez czlowiek, rozum tez dostal.
          • patssi Re: do triss 12.08.07, 12:39
            "Mężczyźni wbrew pozorom nie
            są upośledzeni i potrafią opanować podstawowe czynności
            pielegnacyjne."

            Czy to oznacza że jeśli ktoś jest upośledzony nie potrafi "opanować podstawowych
            czynności
            pielegnacyjnych" ???

            wątpię...a nawet wiem że to nieprawda..wszytko zależy od stopnia upośledzenia i
            rewalidacji sfery intelektualnej.

            pozdrawiam..
          • anetuchap Re: do triss 12.08.07, 13:04
            A ja myślę,że dziewczynom krytykującym zachowanie małża autorki,
            chodzi o coś innego. To jest krytyka w szerszym znaczeniu,obejmująca
            facetów w ogóle. A przede wszystkim krytyka stereotypu,który
            jest wszechobecny,że facet,to taki chłopiec i z dzieckiem,to on sobie nie
            poradzi i to jest takie urocze! Krytyka tego,że ojciec jest stworzony do
            zabawy,a karmienie,przebieranie pieluchy,to są sprawy
            zbyt przyziemne dla luzackiego taty. I powiedzenie:"faceci tacy sąsmile",jako
            pobłażliwy komentarz braku odpowiedzialności czy zaniedbania wobec dziecka. Już
            na wstępie mężczyzna jest traktowany ulgowo i nic dziwnego,że to wykorzystuje.
            Dodam,że mojego małża bardzo denerwuje takie podejście do mężczyzn,
            ojców.Drażni go ten pobłażliwy ton i to założenie,że ojciec jest
            niezdarą,gapą,leniem,gdy chodzi o zajmowanie sie dzieckiem.
            Nawet w reklamach ten stereotyp jest powszechny:pan,który pobrudził
            mieszkanie gdy opiekował się dzieckiem z miną "zbitego psa",patrzy
            na wracającą żonę,a ona wyciąga pronto i do roboty.

            A jeśli chodzi o męża Patssi,to przesadził,ale bicie go jest zbyt srogą karą.
            Wystarczy powiedzieć,że zachował się niezbyt mądrze.
            I poprosić,aby w przyszłości był troche bardziej myślący,bo przecież
            jest mądrym facetem i odpowiedzialnym ojcem a nie małym chłopcem,
            którego bardziej interesują zabawki niż własne dziecko.
            • syriana Re: do triss 12.08.07, 13:13
              dokładnie tak jak napisałaś
              dziewczyny w tym wątku stoją na stanowisku, że mężczyzna genetycznie nie jest
              przygotowany do poradzenia sobie z opieką nad niemowlakiem

              rzeczą oczywistą dla mnie jest, że pewnych rzeczy przy dziecku trzeba się
              nauczyć (kobiety też muszą!)

              a takie pierdu pierdu: "ojej, faceci nie umieją kaftaników zapiąć, zajfadane
              pampersy to dla ich rozbudowanych osobowości nieistotne szczegóły, których nie
              można od nich wymagać", to dla mnie kręcenie sobie bicza na własny tyłek
              • patssi Re: do triss 12.08.07, 13:28
                uffff smile)smile)
              • syriana tzn. pisząc "dziewczyny w tym wątku".. 12.08.07, 13:40
                miałam na myśli te mające się za "wyluzowne", dla których zachowanie męża
                Patassi, to przejaw rozkosznego nieprzystosowania facetów do nieistotnych
                szczegółów pielęgnacji dzieciaka
                • elske Re: tzn. pisząc "dziewczyny w tym wątku".. 12.08.07, 14:24
                  Na to ,zeby facet lepiej zajmowal sie dzieckiem jest jedna rada:czesciej
                  zostawiac dziecko pod jego opieka.I wtedy sie nauczy.Moj maz zajmowal sie corka
                  od niemowlaka, codziennie po pracy.Zmienial jej pieluchy, przebieral.Czasami w
                  jezyk sie gryzlam ,rzeby czegos nie powiedziec przy ty (bo na poczatku nie
                  potrafil szybko pieluchy zmienic, albo robil cos inaczej niz ja).I sie nauczyl,a
                  dziecko wszystkie jego starania przezylo zdrowe i szczesliwe.
                  Problemy z ubieraniem tez byly.Maz nie widzial roznicy miedzy dresami do
                  "wycierania",a ubraniem na spacer.Dla niego ubranie to ubranie i juz.
          • mathiola Phantomka 12.08.07, 22:45
            Ja widzę wielką różnicę miedzy mężem leniem, co to nawet palca nie
            zagnie do niczego, a mężem, który po prostu nie spełnia wyobrażenia
            swojej żony w kwestii pielęgnacji dziecka
            • phantomka Re: Phantomka 12.08.07, 23:24
              no to chyba nie jest tylko wyobrazenie zony, pewne standardy higieny
              sa norma dla wiekszosci ludzi, nie tylko dla matek dzieci robiacych
              w pieluchy.
              • patssi acha... 12.08.07, 23:26
                ...i powiem niemenżoju że ma nogi umyć...bo brudas jest i niechluj...i
                podstawowych zasad higieny nie zna...no...
      • mathiola Mcdonalds 12.08.07, 22:37
        Od McDonald's jeszcze nikt nie umarł,

        I tu się nie zgodzę. Wolałabym kupić małej jagodziankę na obiad smile
        Co do całej reszty - już wyraziłam swoją opinię smile
    • corkaswejmamy hahahaha, dobre!!!!!!!! 12.08.07, 18:21
      Ale się ubawiłam!!!!! Już widze tą jego beztroską minę przy wchodzeniu do domu.
      Mała pewnie zachwycona taką eskapadą...? Ale swojego też bym udusiła gdyby mi
      taki numer wywinął. Ale z boku to tak nawet miło popatrzeć.
      • mijaczek no to teraz widze, ze... 12.08.07, 19:55
        ... nie tylko mamusie sa tu idealne...ich mezowie sa rownie idealnymi ojcami...

        u mezczyzn poczucie odpowiedzialnosci za dzieci dziala troszke inaczej niz u
        kobiet i kiedy nasze priorytety wygladaja mniej wiecej w ten sposob:
        1. bezpieczenstwo
        2. higiena na wysokim poziomie
        3. wartosciowe posilki
        4. gospodarka czasem z przewazajaca edukacja i rozwojem umyslowym
        5. widzi-misie

        to u mezczyzn wyglada to tak:
        1. bezpiecznestwo
        2. bezpieczenstwo
        3. bezpieczenstwo
        4. higiena, posilek, zabawa, widzi-misie

        jesli mezczyzna opiekuje sie dzieckiem czesciej niz od przypadku do przypadku to
        jest na pewno lepiej zorientowany w rutynie, potrzebach, przyzwyczajeniach dziecka.

        dajcie spokoj tym waszym swietym oburzeniom!
        • phantomka Re: no to teraz widze, ze... 12.08.07, 20:41
          a czy ty nie uwazasz, ze kazdy sadzi wg wlasnego podworka? Jak
          mozesz komus pisac, zeby dal spokoj oburzeniu, skoro jest ono u
          niego naturalne przy takich akcjach? Ja mam udawac wyluzowana tylko
          dlatego, zeby dostosowac sie do jakiejs grupki kobiet, ktorej
          odpowiada niedorajstwo facetow? Nie, bo ja sie w takim domu nie
          wychowalam (juz kiedys opisywalam swojego ojca w innym watku) i
          norme albo rozrywke widze w innych miejscach - mam nadzieje, ze
          jeszcze takie prawo mi przyslugujesmile
          • wenus2006 Re: no to teraz widze, ze... 12.08.07, 21:02
            ło matko,daj spokój,czyś Ty z księżyca się urwała ze swoim świętym
            oburzeniem???Jakie niedorajstwo?To urocze różnice w budowie półkul.przykład z
            dziś :mały chce loda w polewie truskawkowej TRĄBI o tym głośno,mąż kupuje i w
            jakiej polewie?CZEKOLADOWEJ.Powiedział małemu że tylko taka była i luz,mały
            zjadł z apetytem.Mam 12-letni staż małżeński i jakbym miała takimi pierdołami
            się przejmować to chyba w szpitalu psychiatrycznym skończyłabym.Odkąd
            wyluzowałam jestem szczęśliwsza i cala rodzina też!
            • phantomka Re: no to teraz widze, ze... 12.08.07, 21:52
              A co przepraszam maz jakis kosmita, ze nie wie, ze dziecko z kupa w
              majtkach to raczej chodzic nie powinno? Nie porownuj glupich lodow
              do obsranego dziecka, pisalam juz wyzej: narobcie sobie w gacie i
              chodzcie tak godzine.
              • mathiola Re: no to teraz widze, ze... 12.08.07, 23:22
                moje dziecko zasnęło dzisiaj z kupą w pieluszce. Nie śmiałam jej
                budzić, póki sama nie skumała i się nie obudziła.
                Dzwoń do opieki społecznej fantomka.
                • mathiola Re: no to teraz widze, ze... 12.08.07, 23:23
                  kupa stała się po zaśnięciu a nie przed. Ewentualnie w trakcie, tego
                  już nigdy nie stwierdzę. smile))
                  • phantomka Re: no to teraz widze, ze... 12.08.07, 23:28
                    no i co w zwiazku z tym, bo nie bardzo rozumiem...ja nie wiem, czy
                    masz swiadomosc tego, ze taka niewinna kupka siedzaca w pieluszce
                    spiacego i usmiechnietego bobaska to przede wszystkim kupa bakterii.
                    Co prawda ja mam hopla na tym punkcie szczegolnego, bo moje dziecie
                    ma wade ukl. moczowego, ale wydawalo mi sie, ze jednak cos tak
                    oczywistego jak zmiana pieluchy nie podlega dyskusji, a tu prosze
                    kolejne zdziwko na emamie.
                    • wenus2006 Re: phantomka - ręce opadają.... 13.08.07, 09:43
                      n/t
    • wenus2006 Re: patssi 12.08.07, 21:04
      Twój post pewnie nie miał tego na celu,ale ukazał świetnie przekrój kobiet na
      forum...
      • kalik303 Re: patssi 12.08.07, 22:20
        WITAM MIłE PANIE.Na wstępie mogę powiedzieć że małe conieco już o mnie
        wiecie.Opisała mnie tu moja żonka elske i nie pomyliła się ani o ciupinke,Jestem
        tatusiem zakochanym w swojej niuni okrutnie i nie jestem MISIACZKIEM,ani też
        niepełnosprawnym czy cóś,ale... I tutaj następuje moja krytyczna dość
        samoocena.Więc z ciuchami to prawda,nie kumam tego tematu calkowicie,no czarna
        magia to malo powiedziane,otwieram szafkę z ciuszkami(bo wiem gdzie jestsmile )i
        zong,tyle ciuchów na raz to ja w życiu nie miałem.10 kupek,na każdej co
        innego,na inną porę,inną temperaturę,jak już coś wybiorę np.pod kolor,to jest
        brecht mojej żonki,a zawsze mam takiego stresa jakbym rozbrajał bombę.pkt.2
        pieluchy.tezaz!!! żaden problem,w mc donaldzie na krześle i nawet nikt nie
        zauważy,a wcześniej,to było dobre,mała tak nawaliła że umazałem ja po
        pępek,siebie po łokcie a do tego poduszke,prześcieradło,kołdre i nawet na
        kolanie miałem kupę,oczywiście z dumą w końcu doczyściłem małą,potem siebie no i
        pościel zmieniłem.i jeszcze pkt.3 kompanie.no tak.jak była maleńka to miałem
        pietra,bo z moim czuciem w dłoniach ciężko(elske potwierdzi) a tu kruszyna,ale
        choć trochę,teraz niunia chce żeby tatuś ukąpał i tatuś nie pęka ani trochę,nie
        jesteśmy idealni,wy takrze nie,nie ma ideałów.trzeba nam tylko uwierzyć że
        współpraca(nie mylić z podziałem obowiązków w stylu ja mąż zarabiam a ty kobieto
        domu pilnój)pomoże wychować w zdrowiu i szczęściu te nasze pociechy.jeżeli
        80%dnia mała chodzi z uśmiechem na buziaku to uważam to za sukces dorosłego nad
        samym sobą(mówie o sobie,bo też jestem tym mężem-dzieciakiem i też mam swoje
        zabawki niekoniecznie najtańsze)i daje z siebie wszystko zarówno żeby rodzina
        miała wystarczająco kasy,jak i w domu żeby uśmiech małej i żonki przeważał w
        znacznym stopniu,nawet kosztem mojej własnej głupoty.
        dziękuję za wszystko co o mnie napiszecie,i na pewno wszystko
        przeczytam,pozdrawiam.
    • anettabartczak Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 22:09
      WITAM smile
      Moj mąż zapewne do idealów nie nalezy, ale...małym świetnie umie się zająć, obowiązki domowe nie są mu obce. A wychował się w bardzo trdycyjnej rodzinie, gdzie miał wszystko podstawione pod nos.
      Pewnie tak zostałoby mu do dziś , ale niestety miał to "nieszczęście" że wyszedł za kobietę, która WYMAGA od niego i dzięki temu tak świetnie umie zajmować się dzieckiem itp... ku wielkiemu osupieniu teściowej. A to wszystko dzięki temu, że nie usprawiedliwiam takich zachowań (np.jak opisała patsii)stwierdzeniem,że to przecież facet to na to i owo mozna przymknąć oko. Owszem elastyczność i umiar w podejściu do życia, cieszyć się z drobiazgów, ale od facetów trzeba wymagać odpowiedzialnego zajmowania się domem , dziecmi( nie tylko od czasu do czasu) bo inaczej wejdą nam na łeb i nie docenią nas, albo pozwolą sobie na duzy luz.
      pozdrawiam smile
    • eilian Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 22:30
      Mój mąż umie zająć się dzieckiem, może nie robi tego z taka wprawą organizacyjną
      jak ja, ale takie sprawy jak zmiana pampersa, brudnego ubrania, czy nakarmienie
      dziecka nie są dla niego wyższym stopniem wtajemniczenia. Też uważam, że takie
      beztroskie zachowanie facetów, jakie opisała nam autorka wątku nie jest
      "urocze", jest żałosne według mnie. I nie rozumiem takiego pobłażliwego
      podejścia większości kobiet, odpowiedzi w stylu "ale się uśmiałam" mnie
      rozwaliły - z czego tu się śmiać?! Że dorosły facet zachowuje się jak
      bezmózgowiec? Kobiety niestety same sobie winne, bo na takie zachowania
      pozwalają, dając taryfę ulgową w myśl zasady, że "faceci już tacy są, niczego
      więcej nie można od nich wymagać, a poza tym to przecież takie słodkie kiedy
      mężczyzna okazuje się być drugim dzieckiem w domu". Pogratulować tylko...
      • patssi Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 23:17
        Byłam zła, ale co mam zrobić ??
        powiesić go ??
        podać do sądu ??
        Wasi mężowie vel partnerzy są idealni ?
        Nie napisałam że robi to notorycznie...zdarzyło się to drugi raz i dlatego mnie
        poniosło, a poza tym ustaliliśmy przed moim wyjściem co innego...w moim
        mniemaniu widać...M.jest bardzo dobrym ojciem i super partnerem...cieszę się,że
        nie kładzie małej z zegarkiem w ręku,nie strofuje i nie nakazuje iść blisko
        siebie gdy tyle jest do zobaczenia...źle zrobił..ale powiedział że tylko
        połowicznie..i ja mu tu po czasie daję odbój...

        patssi
        • mathiola Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 23:20
          i to własnie jest dowód na to, że nie należy każdej złej emocji na
          swojego męża wyrażać na forum. Bo potem wychodzi z tego, że sypiasz
          z wrogiem, a do tego z nieudacznikiem, leniem i partaczem. smile
          • patssi Re: Ubiję go jak psa... 12.08.07, 23:22
            hęeęę...to by się zgadzało...ale wiesz jak ja kocham tego wroga...partacza..i
            niudacznika...za to że jest Nasz !!!
            • patssi co do emocji.... 12.08.07, 23:24
              taką już mam kreaturę....ups...naturę toć ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka