beniusia79
15.08.07, 19:53
wlasnie dowiedzialam sie, ze moja znajoma miala tydzien temu
wywolywany porod a w poniedzialek zamknieto ja w zkladzie dla
chorych umyslowo. zaczne moze od poczatku... dziewczyna po drugim
porodzie (11 lat temu) zaczela miec problemy psychiczne. maz od niej
odszedl, rodzice ja olali. zabrano jej dzieci a ja zmuszono do
leczenie a pozniej zamknieto. po kilku latach wrocila do domu,
zaczela lykac psychotropy i jakos doszla do siebie. zeszla sie z
mezem i dzieki pomocy proboszcza, udalo jej sie odzyskac dzieci,
ktore kilka lat spedzily w domu dziecka. wszystko ladnie pieknie.
kilka miesiecy temu znajoma dowiedziala sie, ze zaszla w ciaza
(ponoc zawiodlo zabezpieczenie) i wpadla w panike. funkcjonowac moze
jadac na psychotropach, bez nich dostaje swira. chciala wiec usunac,
ale jej nie pozwolono bo jakas tam komisja uznala, ze istnieje duze
prawdopodobienstwo, ze po porodzie jej stan sie polepszy. w 5
miesiacu zaczela swirowac, skonczylo sie na tym, ze wywolano porod
bo moglaby sobie i nienarodzonemu dziecku krzywde zrobic. po
porodzie zamknieto ja w zakladzie dla oblakanych, dzieckiem opiekuje
sie jej maz. jestem w szoku. szkoda mi dziecka, szkoda mi kobiety.
znow ktos madry zadecydowal za kogos...