Dodaj do ulubionych

Czy uważacie się za feministki?

23.08.07, 12:40
Jak w temacie. Ciekawa jestem, która się przyzna wink.
Obserwuj wątek
    • shady27 absolutnie nie - dla mnie poglady feministek 23.08.07, 12:42
      sa dalekie od tych, ktore mam ja.
      • bri Re: absolutnie nie - dla mnie poglady feministek 23.08.07, 12:45
        A jakie Twoim zdaniem są poglądy feministek?
    • bri tak 23.08.07, 12:45
    • e_r_i_n Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:46
      A to jakiś wstyd?
      No i jeszcze: co wg Ciebie oznacza bycie feministką?
      Uwazam, ze kobieta powinna miec takie same prawa i obowiazki jak
      mezczyzna, chociaz nigdy nie bedzie tak, ze wszedzie i w kazdej
      dziedzinie zycia da sie wszystko podzielic po rowno.
      Daleko mi jednak do pogladow, ktore wyglaszaja 'polskie feministki',
      ktore czesto same szukaja problemow tam, gdzie ich, IMO, nie ma.
      • bri Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:48
        Podaj przykłady tych nieakceptowanych przez Ciebie
        poglądów "polskich feministek"?
        • e_r_i_n Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:51
          Wiesz, nie koduję ich i nie zapamietuje. Kilkakrotnie wypowiadaly
          sie one na temat tego, co ich zdanie obraza kobiety, a z czym ja sie
          nie zgadzalam, bo moim zdaniem bylo to robienie z igly widly. Ale
          przykro mi, konkretow nie podam, bo nie pamietam. Chodzi raczej o
          ogolny odbior ich wypowiedzi.
          • bri Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:53
            A pamiętasz przynajmniej kto się konkretnie wypowiadał?
            • e_r_i_n Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:57
              Ha, przykro mi, ale nie. Pamietam tylko, jak ta pani wygladala smile.
              Poszukam nazwiska w wolnej chwili, ok?
      • iwi.k2 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:53
        Radykalną feministką nie jestem, ale nóż mi się w kieszeni otwiera
        kiedy czytam niektóre wypowiedzi takiego np. adellante1 (jeśli
        przekręciłam nick przepraszam). Kobieta ma siedzieć z bachorami w
        domu jeśli pan władca tak chce, a praw żadnych nie ma. Upraszczam,
        ale trzącha mną kiedy takie brednie gdziekolwiek czytam.

        Moje poglądy: partnerstwo, szacunek, rozmowa, równe prawa w
        granicach rozsądku. Może rozpuścił mnie mój facet, który i pozmywa,
        i ugotuje (i to jak) i dzieciakami się zajmie. Ale najważniejsze w
        tym wszytkim: szacunek, a tego u wielu mężczyzn nie dostrzegam.
        • e_r_i_n Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:56
          A mną nie trzepie, bo mnie to nie dotyczy. Przykre jednak, ze nadal
          jest wiele kobiet, ktore widze siebie w roli zony i matki, ktora bez
          meza nie da sobie rady i sie od tego meza uzalezniaja. Co podsyca
          tylko takie posty, jak wspomnianego przez Ciebie pana.
          Dla mnie zaden ekstremizm nie jest dobry i uwazam, ze jesli ktos
          jest myslacym czlowiekiem, to umie poukladac sobie zwiazek tak, jak
          Ty to opisujesz. A jesli partner sie do tego nie nadaje, to po
          prostu sie z nim rozstaje.
          • iwi.k2 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:17
            Ciężko się w dzisiejszych czasach uniezależnić od faceta. Ja wczoraj
            miałam w perspektywie porzucenie pracy bo: dziecko 2,5 roku nie
            przyjęte do przedszkola, opiekunka rozważała zmianę pracy na dużo
            lepiej płatną, na inną opiekunkę najprawdopodobniej nie miałabym
            szans, mieszkam na wsi, więc żłobka nie ma, na żłobek w Warszawie
            nie mam szans. I co? Dzieciaka pod pachę i do pracy? A mąż nawet
            jakby chciał, to nie pójdzie na wychowawczy (przysługuje nam jeszcze
            pół roku), to zarabia 2 razy tyle co ja, a kredyty i rachunki płacić
            trzeba.
            Ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie i nadal będę mogła być
            pracującą, niezależną kobietą wink.
            • e_r_i_n Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:21
              iwi.k2 napisała:

              > Ciężko się w dzisiejszych czasach uniezależnić od faceta.

              Ja mysle, ze wlasnie w dzisiejszych czasach jest coraz latwiej. Ale
              wymaga to ogromnej pracy i determinacji.
              Twoja sytuacja to jedno. Ja mowie bardziej o takiej, gdzie jest zle,
              a kobieta tkwi w zwiazku, bo innej opcji nie ma. To jest tragedia.
              • iwi.k2 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:22
                Wiesz, jeśli nie ma innej opcji bo naprawdę nie ma, to tragedia. Ale
                jeśli nie ma bo panience nie chce się tyłka ruszyć, to inna sprawa.
                • e_r_i_n Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:24
                  Raczej kolejnosc jest taka: panience wygodnie byc w domu, a jak sie
                  proza zycia przeradza w niefajny uklad, to juz troche pozno na bycie
                  samodzielna.
                  • iwi.k2 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:27
                    e_r_i_n napisała:

                    > Raczej kolejnosc jest taka: panience wygodnie byc w domu, a jak
                    sie
                    > proza zycia przeradza w niefajny uklad, to juz troche pozno na
                    bycie
                    > samodzielna.

                    Dlatego ja zawsze dążyłam do tego, aby być niezależną. I mimo mojej
                    miłości do dzieci cieszę się, że jednak udało mi się wrócić do
                    pracy. Mimo że nigdy nie usłyszałam od męża, że ON MNIE utrzymuje.
                    Ale jak sobie wychowasz faceta, takiego masz, mówiąc w uproszczeniu.
                • bri Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:27
                  Moim zdaniem wcale bycie feministką nie wymaga bycia w 100%
                  niezależną od faceta. Życie prywatne można sobie ułożyć wg własnych
                  i partnera preferencji.

                  Chodzi o to, żeby ludzie mieli świadomość, że to jak żyją to ich
                  wybór. Że nie muszą koniecznie być mamusiami na pełen etat ew.
                  nieobecnymi ojcami zapewniającymi rodzinie byt (i nic poza tym). No
                  i pewne uregulowania prawne muszą iść za tym. Np. niezbyt długi
                  urlop macierzyński oraz urlop ojcowskich w takim samym wymiarze
                  czasu. Tak żeby obie płcie stanowiły równe ryzyko dla pracodawcy.
            • zuzia.zet iwi.k2 23.08.07, 13:48
              iwi.k2 napisała:

              >zarabia 2 razy tyle co ja, a kredyty i rachunki płacić
              > trzeba.
              >

              A dlaczego zarabia 2x tyle co Ty?
              Czy jest dwa razy lepiej wykształcony? odpowiedzialny? sumienny?
              A może Ty jesteś dwukrotnie bardziej leniwa?
              Zapewne odpowiedzi na powyższe pytania brzmią: NIE. Zarabia tyle, bo
              jest facetem, bo dla facetów jest dobra i godziwie opłacana praca, a
              dla kobiet niekoniecznie.
              I właśnie dlatego nie rozumiem tych wszystkich babek, które
              otrząsają się na dźwięk słowa "feministka".
              I dlatego dobrze, że taki wątek powstał, może niektórym otworzy
              oczęta.
              • iwi.k2 Re: iwi.k2 23.08.07, 14:08
                zuzia.zet napisała:

                > iwi.k2 napisała:
                >
                > >zarabia 2 razy tyle co ja, a kredyty i rachunki płacić
                > > trzeba.
                > >
                >
                > A dlaczego zarabia 2x tyle co Ty?
                > Czy jest dwa razy lepiej wykształcony? odpowiedzialny? sumienny?
                > A może Ty jesteś dwukrotnie bardziej leniwa?
                > Zapewne odpowiedzi na powyższe pytania brzmią: NIE. Zarabia tyle,
                bo
                > jest facetem, bo dla facetów jest dobra i godziwie opłacana praca,
                a
                > dla kobiet niekoniecznie.
                > I właśnie dlatego nie rozumiem tych wszystkich babek, które
                > otrząsają się na dźwięk słowa "feministka".
                > I dlatego dobrze, że taki wątek powstał, może niektórym otworzy
                > oczęta.

                Taaaa, zacznę zarabiać więcej a potem jakiś kretyn powie mi że nie
                dorosłam do takiej kasy. Rzygać się chce normalnie. Kobieta to wg
                niektórych jakiś podgatunek człowieka czy co?
      • iwi.k2 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:18
        > A to jakiś wstyd?

        Znam niestety takich, którzy (i które) uważają, że to wstyd.
        Feminizm to przecież najgorsze zło tego świata,nie?
    • net79 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:51
      Uważam się za kobietę, skrajny i radykalny feminizm mnie nie
      interesuje, ale jak najbardziej opowiadam się za tym umiarkowanym.
      Do walczących feministek nie należę, choć wielu mężczyzn obwinia
      mnie za dziwne poglądy, którymi niepotrzebnie mieszam ich kobietom
      w głowach, bo przecież ich kobiety własnego rozumu nie mają...
      • iwi.k2 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:55
        > Do walczących feministek nie należę, choć wielu mężczyzn obwinia
        > mnie za dziwne poglądy, którymi niepotrzebnie mieszam ich kobietom
        > w głowach, bo przecież ich kobiety własnego rozumu nie mają...

        Ooooo, i o tym ja właśnie cały czas mówię. Pogląd większości
        polskich facetów, niestety.
    • rita75 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:52
      Tak, chociaz staników nie palę.
    • mathiola Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:53
      To zależy o co konkretnie chodzi.
      Jeśli idzie o integrowanie się z tymi przygłupiastymi babami, dla
      których pocałowanie w rękę jest równe z wymierzeniem policzka, to
      nie, nie jestem feministką.
      Ale jeśli idzie o obronę praw kobiety, o walkę ze stereotypami, o
      równy podział obowiązków między mężem a żoną, itp. to tak, jestem
      feministką.
      Nie rozdrabniam się natomiast w głupich szczegółach typu:
      przepuszczać/nie przepuszczać, całować w mankiet/nie całować i jak
      tytułować wykonawczynię zawodu z męską odmianą nazwy.
      Zresztą w pewnych kwestiach jestem dość staromodna - uważam, że
      kobieta damą jest, a mężczyzna jej sługą i w drzwiach przepuścić
      powinien, paltocik podać, oraz hołubić i czcić tongue_out
      • bri Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 12:57
        To jak godzisz tą staromodność z walką ze stereotypami? Ja też nie
        wyrywam ręki jak ktoś chce mnie w nią pocałować itp. ale jeśli ktoś
        tego nie chce robić to nie widzę najmniejszego powodu, żeby go za to
        ganić czy do tego zmuszać albo uważać za "niekulturalnego" bo mnie w
        drzwiach nie przepuścił.
        • e_r_i_n Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:00
          Wlasnie to mnie zdumiewa u wielu kobiet. Z jednej strony dziwi je,
          jak moze byc tak, ze facet mniej zarabia, generalnie nie wyobrazaja
          sobie utrzymywania faceta, one powinny na waciki zarabiac (czyli
          hołdują stereotypom o facecie utrzymujacym, zonie w domu), a z
          drugiej jojczą, że w pracy ich traktuja gorzej, bo kobietami są.
          Chciałoby się miec ciastko, i zjesc ciastko, ale sie nie da smile.
        • mathiola Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:02
          no dokładnie, to samo napisałam, tylko może niejasno. Nie
          rozdrabniam się w takich szczegółach, jeśli ktoś mnie nie przepuści,
          to go za to nie biję smile Ale lubię czuć się hołubiona i
          przepusczana.
          Mój mąż mnie traktuje w tak staromodny sposób, co nie przeszkadza
          nam dzielić obowiązków domowych po równo, ze względu na
          umiejętności, a nie ze względu na płeć (on wyciera dupsko dziecku,
          ja przybijam gwóźdź, bo on nie umi smile)
          Więc się da chyba pogodzić
          • bri Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:03
            Ok, teraz rozumiem.
        • kali_pso Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:04
          Dokładnie, Bri. Nie dostaję spazmów wściekłości, kiedy facet na
          przywitanie całuje mnie w rekę. Natomiast często bywa tak, że to
          taka fasada, za którą kryje się tak naprawdę mizoginizm w czystej
          postaci. No ale to akurat szybko daje się wychwycić. I wtedy żadne
          podawanie palta nie pomoże..gośc jest straconywink
      • twojasasiadka tak 23.08.07, 13:00
        i podpisuję się pod tym,co napisała mathiolasmile
      • iwi.k2 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:12
        Ale jeśli idzie o obronę praw kobiety, o walkę ze stereotypami, o
        > równy podział obowiązków między mężem a żoną, itp. to tak, jestem
        > feministką.

        O to właśnie chodzi.

        > Zresztą w pewnych kwestiach jestem dość staromodna - uważam, że
        > kobieta damą jest, a mężczyzna jej sługą i w drzwiach przepuścić
        > powinien, paltocik podać, oraz hołubić i czcić tongue_out


        To gdzie tu równouprawnienie? Chyba, że Ty swojego faceta też tak
        czcisz od czasu do czasu wink.
        • mathiola Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:20
          oczywiście - czczę go, robiąc coś, co on lubi, żeby mu sprawić
          przyjemność i zaspokoić męskie chucie smile
          • mathiola Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:23
            a i jeszcze przybijam za niego gwoździe (on wyłamuje pół tynku przy
            tym), kupuję i składam sama meble (nie lubi, nie umie, nie ma
            czasu), biegam w sprawie budowy domu (on nie odróżnia blachodachówki
            od gontu bitumicznego) i tak dalej i tak dalej...
            On za to robi mi śniadania, zmywa, szoruje kibel, przepuszcza mnie w
            drzwiach, wręcza paltocik, całuje w dłoń (nie, tego nie robi, chyba
            się zapędziłam) smile
      • kali_pso Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:26
        "Posłanko Hojarska" Ci się nie podoba?winkPPP
    • kali_pso Przyznaje się do winy wysoki sądzie;;)PPP 23.08.07, 12:59
      Tak..i co zabawne uważam, że większość z tych co napisza tutaj, że
      NIE SĄ, nawet nie zdaje sobie sprawy, że ich poglądy
      odzwierciedlają, to co myślą i mówią feministkiwinkP

      Lubię facetów. Golę nogi. Nie spaliłam żadnego stanika.....-
      jednoczesnie uważam, że jeszcze wiele wody w tym kraju musi upłynąć,
      aby w mentalności ludzi na temat ról społecznych kobiet i mężczyzn,
      zaszły zmiany. Aby kobiety wyzwoliły się z jarzma stereotypów, które
      same pielęgnują, wyświadczając facetom przysługęwink
      Ale w tej materii jestem optymistką- do ery gorsetów już nie
      wrócimywink


      • bri Re: Przyznaje się do winy wysoki sądzie;;)PPP 23.08.07, 13:02
        Ja bym powiedziała więcej - nie tylko kobiety muszą się wyzwolić
        spod jarzma stereotypów, ale mężczyźni też. Feminizm dla mnie
        oznacza pęd do równouprawnienia, a nie do zdobycia przewagi przez
        kobiety.
        • kali_pso Re: Przyznaje się do winy wysoki sądzie;;)PPP 23.08.07, 13:14
          Oczywiście, że tak.
          Tak naprawde chyba własnie to przekonanie w narodzie, że feministki
          chcą zamienic się pozycją z facetami, że teraz po latach
          patriarchatu ma nastapić matriarchat, działa na niekorzyść wizerunku
          feminizmu w Polsce. Popatrz na twór Gretkowskiej...rozumiem, że ona
          chce zbic kapitał na organizacji kobiecej, ale brak facetów
          spowoduje, że chciazby odcinała się od feminizmy czterema
          kończynami, społeczeństwo tego nie kupi. Brak jest współpracy, a ci
          nieliczni, znani feminiści to zbyt mało. Spytajmy facetów na
          prowincji czy uważaja sie za feministów- co najwyżej facjate moga
          naruszyć, jesli pomyslą, że ich obrażaszwink. Jednocześnie ich kobiety
          są zywymi przykładami na to, że feministek, tych nieuświadomionych
          lub unikających tego miana, jest całkiem dużo.
          • iwi.k2 Re: Przyznaje się do winy wysoki sądzie;;)PPP 24.08.07, 08:57
            Spytajmy facetów na
            > prowincji czy uważaja sie za feministów- co najwyżej facjate moga
            > naruszyć, jesli pomyslą, że ich obrażaszwink. Jednocześnie ich
            kobiety
            > są zywymi przykładami na to, że feministek, tych nieuświadomionych
            > lub unikających tego miana, jest całkiem dużo.

            A co powiecie na taką sytuację?
            Jakieś dwa lata temu, bank spółdzielczy w mojej wiosce, stoję w
            kolejce do okienka za takim starszawym panem. Pan pobiera pieniądze.
            Pani w okienku:
            - Słyszałam, że pana córka urodziła już. Co się urodziło?
            - Eeee tam, dziurawiec.

            No po prostu lać po pysku. Nie powinnam się dziwić, bo facet
            wyglądał jak typowy wiejski burak, szkoda tylko dziecka. Na starcie
            traci na wartości, bo jest TYLKO dziewuchą. Przykro mi się zrobiło
            przez tego prymitywa.
      • justi54 Re: ale piękny koronkowy stanik czy 23.08.07, 13:13
        gorset to chyba jednak żadnej feministce nie przeszkadza.
        • iwi.k2 Re: ale piękny koronkowy stanik czy 23.08.07, 13:24
          Nie znam żadnej radykalnej feministki, ale myślę, że takiej to
          przeszkadza, bo przecież dla faceta ma się stroić?
      • iwi.k2 Re: Przyznaje się do winy wysoki sądzie;;)PPP 23.08.07, 13:21
        kali_pso, lubię Cię czytać smile. Jak zawsze na temat.
        • kali_pso Re: Przyznaje się do winy wysoki sądzie;;)PPP 23.08.07, 13:28
          dziękiwink
    • wieczna-gosia Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 13:27
      zdecydowanie- mam 4 corki jakze bym mogla nie byc smile
      • dlania Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 13:35
        On jest prawdziwie feministyczny, mimo że zrobiony przez faceta i w czasch,
        kiedy jescze mało kto uzywał takiego terminu:

        www.youtube.com/watch?v=ViNig5Svc7w
        Feminizm pokazujący, jak mocno jesteśmy zdeterminowani przez wyznaczona nam role
        kulturową, anie nasze rzeczywiste potrezby - tak.
        Miałam ten link wkleić w innym atku, gdzie mowa o tym, że dobra żona to głupia
        zona. Ale stwierdziłam, że szkoda go.
        • iwi.k2 Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 13:36

          > Miałam ten link wkleić w innym atku, gdzie mowa o tym, że dobra
          żona to głupia
          > zona. Ale stwierdziłam, że szkoda go.

          Który to wątek? Nie mam niestety czasu czytać wszystkiego.
          • dlania Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 13:41
            Ten, który ma aktualnie najwieksza ilośc postów na pierwszej stroniewink
            Główna rolę odgrywa w nim pan F.(uck), który zarabia 15 średnich krajowych i
            musi bidulek znosic to, że jego zona jest niedojrzała emocjonalnie do jego
            duzych pieniedzy.
        • bri Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 13:55
          E tam. Małe dziewczynki po prostu lubią naśladować swoje mamusie.
          Tak jest człowiek skonstruowany, w ten sposób się uczy, w ten sposób
          zaczyna się identyfikować ze swoją płcią. W pewnym wieku tego
          potrzebuje i to go bawi. Takie zewnętrzne rzeczy jak makijaż,
          ubranie itp. są moim zdaniem mało ważne.

          Najgorsza tresura dotyczy charakteru - bądź uległa, bądź bierna,
          dbaj przede wszystkim o dobry nastrój innych ludzi a nie swój itp.
          To widać nawet w reklamach. Np. reklama Delmy: Tata lubi żeby było
          tanio, Jasio lubi, żeby się łatwo smarowało - mama lubi, żeby
          wszyscy byli zadowoleni więc kupuje Delmę. Kobieta ma nie mieć
          własnych upodobań nawet.

          Czytałam gdzieś taką anegdotę. Kobieta, która pracowała z
          dziewczętami mówi jak się zachowują kiedy ona pyta jaką pizzę by
          zjadły. Te w wieku 5 lat mówią zdecydowanie, że np. hawajską. W
          wieku 10 lat mówią - nie wiem. W wieku 15 lat mówią - wszystko mi
          jedno.
          • twojasasiadka Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 14:00
            zgadzam sie z bri
            obejrzałam filmik i nie widzę w nim nic straaaasznegowink nawet ta
            piorunująca muzyka w tle nie skrzywiła mojego odbioru tegoż obrazu.
            Najgorsze jest to co pisała bri, wmawianie dziewczynkom,że nie
            powinny robić tego czy tamtego bo są dziewczynkami i im tego nie
            wolno/nie wypada im.
            ps.mój syn nie raz, nie dwa widział jak robiłam sobie makijaż i też
            prosił o szminkę czy inne gadżety do malowaniawink
            • dlania Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 14:08
              twojasasiadka napisała:

              > ps.mój syn nie raz, nie dwa widział jak robiłam sobie makijaż i też
              > prosił o szminkę czy inne gadżety do malowania"

              Sąsiadko, to znaczy żeś feministka i dobrze wychowujesz swojego synawink) troblem
              w tym, że wielu rodziców trupem by padło widząc np, swojego syna przebranego na
              zabawę w księzniczke Disneyawink))), a nie w kowboja czy inne zorro. A ja w tym
              roku widziałem takiego malucha - wg jego mamy sam sobie wybrał ten strój i
              wygladał czadowowink
              • bri Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 14:10
                No, e-mama jest kopalnią takich przykładów. Pamiętam wątek o różowym
                (o zgrozo) ubranku dla chłopca. Tudzież o "męskich" (czyli wygodnych
                i mało brudzących się) ubrankach dla dziewczynek.
              • twojasasiadka Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 14:10
                hhiih
                dlanio-staram się być nie tylko feministką ,ale i dobrą mamąwink
          • dlania Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 14:04
            Wiesz bri, ten film to wypowiedź artysty, a więc zapewne metaforawink)) On w
            sposób symboliczny wyraża te cała tresurę charakteru, psychiki, ciała, o której
            piszesz.
            Kobiety są tresowane do swojej roli od niemowlęctwa: przez dobór zabawek (garnki
            dla dziewczynek), bajki (vide: "Domisie"), ubranka (rózowe ksiązniczki),
            reklamy, oczekiwania rodziców i rówieśników...
            Moja córka dopóki nie poszła do przedszkola lalki nie dotkneła nawet palcem,
            znała za to wszystkie marki samochodów i była specjalistką od pociągówwink
            Wystarczyło pól roku, żeby zrobiła sie z niej "mamuśka".
            Chlopcy zresztą tez nie maja lepiej: ile razy ja słysze: "nie rycz, chlopak
            jestes a nie baba".
            • bri Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 14:06
              Ta sztuka do mnie nie przemówiła w każdym razie.

              I zgadzam się, że chłopcy też nie mają lekko.
            • iwi.k2 Re: Zobaczcie ten film Libery 23.08.07, 14:07
              dlania napisała:

              > Wiesz bri, ten film to wypowiedź artysty, a więc zapewne metafora;-
              ))) On w
              > sposób symboliczny wyraża te cała tresurę charakteru, psychiki,
              ciała, o której
              > piszesz.
              > Kobiety są tresowane do swojej roli od niemowlęctwa: przez dobór
              zabawek (garnk
              > i
              > dla dziewczynek), bajki (vide: "Domisie"), ubranka (rózowe
              ksiązniczki),
              > reklamy, oczekiwania rodziców i rówieśników...
              > Moja córka dopóki nie poszła do przedszkola lalki nie dotkneła
              nawet palcem,
              > znała za to wszystkie marki samochodów i była specjalistką od
              pociągówwink
              > Wystarczyło pól roku, żeby zrobiła sie z niej "mamuśka".
              > Chlopcy zresztą tez nie maja lepiej: ile razy ja słysze: "nie
              rycz, chlopak
              > jestes a nie baba".

              I tak właśnie hodujemy księżniczki które sobie w życiu nie radzą i
              twardych facetów. brrrrrrr
              Moja córa też nie lubi lalek. Mam córkę i syna, staram się ich nie
              ograniczać, córce pozwalam się bawić klockami a synowi pomalować
              paznokcie i jakoś nie zaobserwowałam, żeby im to szkodziło.
              Najważniejsze to nie ograniczać dzieci.
    • kicia031 Tak oczywiscie 23.08.07, 13:45
      przyznaje sie z duma wink)
      • syriana Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:09
        nie, bo nie cierpię wszelkich etykietek i pojęć stworzonych w celu budowania
        tożsamości większych grup

        myślę tak jak myślę i w nosie mam czy to się nazywa feminizm, kobiecyzm,
        ekologizm, liberalizm, prawo do wyboru, czy samoświadomość
        • bri Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:12
          Hehe - ale to też ma swoją nazwę. Indywidualizm. smile
          • dlania Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:13
            bri napisała:

            "Hehe - ale to też ma swoją nazwę. Indywidualizm. smile"

            Tudzież anarchizmwink)))
            • syriana Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:23
              anarchizm?
              nigdy w życiu

              indywidualizm też nie
              raczej świadomość, że etykietka może być pułapką jednomyślności
        • iwi.k2 Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:12
          syriana napisała:

          > nie, bo nie cierpię wszelkich etykietek i pojęć stworzonych w celu
          budowania
          > tożsamości większych grup
          >
          > myślę tak jak myślę i w nosie mam czy to się nazywa feminizm,
          kobiecyzm,
          > ekologizm, liberalizm, prawo do wyboru, czy samoświadomość
          >
          >
          A nie uważasz, że takie nazwanie większej grupy w jakiś sposób
          pomaga w komunikowaniu się? Nie wiem jak to wyrazić, ale jakoś
          raźniej należeć do nazwanej grupy która ma takie same poglądy, nie?
          • syriana Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:21
            pewnie i pomaga w komunikacji, ale też bardzo ogranicza skojarzenia osób spoza
            nazwanego grona, a to z kolei może być przeszkodą w dotarciu do naprawdę
            zainteresowanych czy w walce o konkrety

            i dlatego właśnie feministki mimo, że odwalają na pewno kawał roboty "u
            podstaw", kojarzone są głównie z krzykami o aborcję, prawa lesbijek i kupę
            energii tracą na udowadnianie innym, że np. dyskryminacja zaczyna się właśnie na
            etapie przedszkola i potężnych problemów jako społeczeństwo byśmy uniknęli,
            gdybyśmy umieli dostrzec takie bzdury jak zabawkowy podział
            • bri Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:39
              Syriana, ale kiedy mówisz, że nie jesteś feministką to też dużo o
              Tobie mówi i ludzie już sobie jakieś Twoje wyobrażenie budują. To
              działa w obie strony.
              • syriana Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:48
                no tak, masz rację
                ale te wyobrażenia budowane na definicji zaprzeczenia "nie jestem", też są
                bardzo mylne

                mogłabym powiedzieć tylko "nie jestem feministką" i postawić kropkę, a Roman Gie
                i inni przystojni chłopcy z MW, już by byli gotowi przede mną swe przyjazne
                objęcia roztoczyć wink

                tak więc wniosek jest chyba jeden - homo sapiens potrzebują etykietek, bo one
                pozwalają im oswajać rzeczywistość i dają poczucie kontroli nad nią

                przecież feministki tak zawzięcie z etykietkowym, społecznym piętnem płci
                walczące, łatwo wpadają w pułapkę etykietkowania siebie
                • bri Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:51
                  Nie. Moim zdaniem feministki wcale nie wpadają w pułapkę
                  etykietowania siebie. Jakoś od zawsze byłam świadoma faktu, że
                  feministki miewają bardzo różne poglądy. Ale to prawda, że stosują
                  etykietowanie w przypadku innych grup.

                  Do pewnego stopnia faktycznie inaczej się chyba nie da. Nasz mózg
                  tak skonstruowano, że automatycznie grupuje i kategoryzuje. Dobrze
                  jednak mieć świadomość ułomności tych kategoryzacji.
                  • guderianka Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:56
                    dziewczyny-ale nie można uciec od nadawania eytkiet. człowiek jest
                    istotą na tyle ograniczoną że musi nazwać wszelkie zjawiska które
                    wokół niego występują, sytuacje i zdarzenia. Mi się wydaje że
                    nadanie etykiety to podświadomy mechanizm obronny. Mózg wysyła
                    informacje o danej osobie nadając jej etykietę na pdst wyglądu (np.
                    młody czlowiek z wygoloną głową, w czarnym ubraniu, w glanach ,
                    czerwonymi szelkami )to faszysta (ewentualnie narodowiec jak kto
                    woli). Pozwala to w mózgu otworzyc szufladkę , w której napisane
                    jest "nie zadawac cie". tak samo jest według mnie z innymi
                    etykietami- feministka, anarchistka,socjalista,katolik-pozwala
                    szybko skojarzyć daną etykietę z zachowaniem charakterystycznym dla
                    grupy którą owa reprezentuje i zadecydowac co dalej
                    • bri Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 14:58
                      Mechanizm obronny nie. Raczej heurystyka.
                      • guderianka Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 15:01
                        myslę że heurystyka może być następstwem mechanizmu obronnego
                        człowieka -zwłaszcza jesli spojrzy sie na istotę ludzką z czytso
                        behawioralnego punktu widzenia
                        • bri Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 15:16
                          Czy ja wiem? Czasami etykietowanie działa wręcz zgubnie - kiedy np.
                          założysz, że słodka i miła pańcia koło 50-tki na pewno nie okradnie
                          Ci domu, kiedy Ty pójdziesz do kuchni przynieść jej szklankę wody bo
                          zasłabła wink
                        • malila Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 17:35
                          guderianka napisała:

                          > myslę że heurystyka może być następstwem mechanizmu obronnego
                          > człowieka -zwłaszcza jesli spojrzy sie na istotę ludzką z czytso
                          > behawioralnego punktu widzenia

                          Czy to kwestia mechanizmu obronnego - nie wiadomo. Wiadomo, że mózg
                          ludzki ma potrzebę szukania zależności między zdarzeniami nawet
                          wtedy, gdy w rzeczywistości żadnego takiego związku nie ma. Jeśli
                          zaś jest potrzeba, to zwykle ZA nią idzie umiejętność.
                          Jeśli zaś chodzi o niechęć do przynależności i bycia skatalogowanym,
                          cóż - każdy pogląd jest tak naprawdę etykietą. Nie trzeba mówić:
                          jestem feministką. Wystarczy powiedzieć: jestem za prawem do
                          aborcji, za równym dostępemd o stanowisk, jestem przeciw
                          dyskryminowaniu kobiet na rynku płac. Pewnie dlatego tak często
                          spotyka się kobiety, które dodają do tego: "ale nie jestem
                          feministką"wink
                          • iwi.k2 Re: Tak oczywiscie 24.08.07, 09:19
                            Nie trzeba mówić:
                            > jestem feministką. Wystarczy powiedzieć: jestem za prawem do
                            > aborcji, za równym dostępemd o stanowisk, jestem przeciw
                            > dyskryminowaniu kobiet na rynku płac. Pewnie dlatego tak często
                            > spotyka się kobiety, które dodają do tego: "ale nie jestem
                            > feministką"wink

                            Dla mnie to czysty feminizm (takie poglądy). Ale niektóre kobiety
                            boją się, czy wstydzą być zaliczane do grupy tych, które przy okazji
                            są za prawami dla homoseksualistów.
                    • kali_pso Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 15:30
                      Etykietowanie zwalnia z myślenia, i często prowadzi do utwierdzania
                      stereotypów. Daje nam też możliwość określenia siebie samego,
                      zazwyczaj w lepszym świetle niż ten, któremu przyczepilismy łatęwink
                      • dlania Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 15:41
                        Ale przezciez kategoryzowanie jest podstawowym procesem umysłowym! Bez niego nie
                        da sie mysleć, a co dopiero mówić.
                        Jak widzisz jakies zwierze to wkładasz je w swoim umysle to jej szufladki, do
                        ktorej ono najbardziej pasuje, np. pies, nawet jesli pierwszy raz w zyciu
                        widzisz takiego psa.
                        jak mówimy "smutno mi" to uzywamy schematu, stereotypowego słowa, które jest
                        najblizsze naszym odcuciom w danej chwili.
                        Choć jeden smutek drugiemu nie równy.
                        • kali_pso Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 16:17

                          Bo etykiety moga pełnic rózne role- uporządkowują nasz świat,
                          kategoryzuja go...mogą również wypaczać go.

                          Problem w tym, że nazwanie kobiety feministką ma najczęściej
                          zabarwienie pejoratywne- zaczynamy doszukiwać się w niej cech, i na
                          ogół je znajdujemy, jesli chcemywink które poprą zagnieżdżony w naszej
                          głowie stereotyp.
                          Nazwanie psa psem, kończy dyskusję; Aby poprzeć nasz wniosek, nie
                          doszukujemy się w jakims czworonogu cech właściwych każdemu psu, bo
                          one sa widoczne na pierwszy rzut oka.
                          • dlania Re: Tak oczywiscie 23.08.07, 16:26
                            Wiesz, nawet z tym psem tak nie do końca. Dla moich rodziców pies to zwierzę,
                            które ma pilnowac domu lub innych zwierzat. jesli jest za stary żeby to robić to
                            nie warto go juz trzymać. Nie mówiąc juz o płaceniu za jego leczenie. Krótko
                            mówiąc: pies to takie uzyteczne bydlę. Czy to jest model, z którym możesz sie
                            zgodzić? Bo ja - nie.
                            Z feminizmem jako pojęciem abstrakcyjnym sprawa jest oczywiście bardziej
                            skomplikowana
                            Pewnie każda kategoria jest stereotypowa, w dodatku ilu ludzi, tyle stereotypów.
                            Wg mnie cała filozofia to zdawać sobie spprawę z umowności stosowanych przez nas
                            pojęc.
                            dzieciśmieci
                            redemptionsong
                          • guderianka kali_pso 23.08.07, 16:37
                            Problem w tym, że nazwanie kobiety feministką ma najczęściej
                            > zabarwienie pejoratywne

                            mężczyźni zapoczątkowali takie zabarwienie big_grin
    • mathiola a propos lalek 23.08.07, 14:15
      Pani doktor - neurolog zresztą, badając moją córkę, pyta: polecenia
      rozumie? - tak, rozumie. Bawi się tematycznie, tzn. na przykład tuli
      lalkę? - Nie wiem. - Jak to pani nie wie? - Nie wiem, bo corka nie
      ma lalki smile
      Pani doktor była zszokowana i kazała natychmiast kupić dziecku
      lalke, bo jak to tak, dziewczynka bez lalki...
      A mi nie przyszło to po prostu do głowy - tak fajnie bawi się
      samochodami starszego brata smile
      • iwi.k2 Re: a propos lalek 23.08.07, 14:18
        mathiola napisała:

        > Pani doktor - neurolog zresztą, badając moją córkę, pyta:
        polecenia
        > rozumie? - tak, rozumie. Bawi się tematycznie, tzn. na przykład
        tuli
        > lalkę? - Nie wiem. - Jak to pani nie wie? - Nie wiem, bo corka nie
        > ma lalki smile
        > Pani doktor była zszokowana i kazała natychmiast kupić dziecku
        > lalke, bo jak to tak, dziewczynka bez lalki...
        > A mi nie przyszło to po prostu do głowy - tak fajnie bawi się
        > samochodami starszego brata smile

        smilesmilesmile

        Moja ma, a i tak się nie bawi. Ma za to ukochanego miśka. I jakoś
        nie widzę powodu do zmartwienia.
        • guderianka zależy jak leży.. ;) 23.08.07, 14:23
          nazywano mnie tak gdy byłam samodzielną mamą. a teraz jak jestem
          mężatką to już się mnie tak nie nazywa wink
          jestem za aborcją, za równymi prawami i obowiązkami, za
          poszanowaniem partnerstwa w związku ale zarazem jestem "kurą domową"-
          i dobrze mi z tym .prasowanie mnie relaksuje bo mam czas
          pomyslec.hmmmm-daleko mi do pierwszych sufrażystek wink
          • kali_pso Re: zależy jak leży.. ;) 23.08.07, 15:24
            guderianka napisała:

            hmmmm-daleko mi do pierwszych sufrażystek wink

            Bo i czasy inne i dzisiaj trudno wyobrazic sobie jakkolwiek powód,
            który wyciagnąłby kobiety na ulice polskich miast, wydaje się nam,
            że mamy tak dużo, więc o co chodzi?winkP W razie czego, jest Unia
            Europejska....
            Mnie przygnębia jedna myśl- to, że do kobiet nie dociera fakt, że
            np. prawa wyborcze mamy dlatego, bo ktoś kiedyś je dla nas
            wywalczył, nie bał się ostracyzmu społecznego, pogardy, aresztu...a
            nie umiemy tego docenić i wykorzystać w stosownej chwili.
      • bri Re: a propos lalek 23.08.07, 14:21
        A samochodów nie tuli i nie zakłada im pieluch? Bo moja tak robi
        czasem nawet jak ma lalę pod ręką.
        • mathiola Re: a propos lalek 23.08.07, 14:22
          nie, samochodem jeździ jak rasowy kierowca. Za mała na zakładanie mu
          pieluch.
          Zresztą teraz już ma lalkę - kupiłam lalki bliźniaki i dałam jedną
          córci, a drugą synkowi smile)
          To chyba jestem feministką pełną gębą, co?
      • elf1977 Re: a propos lalek 23.08.07, 15:45
        A tego nie rozumie, dlaczego ma się bawić samochodami a nie lalą?
        Moja bawi się i tym i tym, z dzieciństwa pamiętam, że pierwszy
        wózek - zabawkę, który kupiono w naszym domu, kupiono mojemu bratu -
        przezyłam, ale szczęśliwa nie byłam. Brata też to nie wypaczyło,
        choć pamietam, że chetnie przebierał się również w sukienkę mamusi:-
        ))
        • mathiola Re: a propos lalek 23.08.07, 16:40
          Jak nie rozumie to wyjaśnię: nie bawiła się lalkami, tylko
          samochodami, bo ma starszego brata a kupno lalki jakoś do tej pory
          nie przyszło mi zwyczajnie do głowy. Dla pani doktor to był
          natomiast wstrząs psychiczny, że lalki nie posiada.
          Teraz lalkę ma i owszem, bawi się nadal samochodami, lalkę
          sporadycznie przytula. Ale co się dziwić, jak ma dwóch braci.
          A generalnie to mi wisi i powiewa czym się moje dzieci bawią, póki
          się bawią grzecznie i cicho. smile
    • agao_72 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 14:40
      jestem feministką. z tego co robię i co myśle tak wynika. ale jakoś
      etykietki mnei nie bawią. poza "Matką Wyrodną" oczywiście wink
    • eilian Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 15:27
      Nie, nie uważam się za feministkę, choć moje poglądy są raczej nowoczesne.
      Nie utożsamiam się z polskimi feministkami, bo mam wrażenie, że one skupiają sie
      głównie na walce o przywrócenie prawa do aborcji i popieraniu ruchów gejowskich
      zamiast na naprawdę istotnych problemach, takich jak np. ta nieszczęsna
      dyskryminacja na rynku pracy, sytuacja kobiet nie pracujących zawodowo itd.
      Przypominam sobie taką rozmowę w Mieście Kobiet, jednym z gości była jakaś tam
      słynna polska feministka i zamiast poruszać poważne problemy, mówiła jedynie o
      swoim oburzeniu faktem, że na TV Kultura podczas jakiejś dyskusji o polskiej
      kulturze nie było ŻADNYCH KOBIET, sami faceci! Dla mnie ta pani była po prostu
      żałosna. Z takimi osobami nie chcę mieć nic wspólnego.
      • bri Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 15:40
        A jak Twoim zdaniem należy walczyć z nierównością na rynku pracy?
    • gosika78 Nie 23.08.07, 15:31
      Nie uważam się za feministkę, ale za kobietę niezależną smile
    • ik_ecc Moze by tak sprecyzowac pojecie? 23.08.07, 15:43
      Bo potocznych (i nie tylko) definicji zbyt wiele...

      Ja sie jak najbardziej uwazam za feministke. Jestem za tym zeby
      kobiety mialy prawo wyboru i zeby byly traktowane jak reszta
      populacji. Tyle.
      • elf1977 Re: Moze by tak sprecyzowac pojecie? 23.08.07, 15:49
        Jak widać, każdy trochę inaczej pojmuje "feminizm". Jestem
        feministką - kobietą silną, świadomą swojej wartości, walczącą. Co
        nie wyklucza czasowego uzależnienia się od męża, na przykład w celu
        podchowania potomstwasmile
        Chciałabym, żeby kobieta w Polsce mogła pracować bez obawy, czy nie
        zwolnią jej, gdy zajdzie w ciążę, chciałabym, by szanowano ją tak,
        jak mężczyznę, niestety, widzę, że daleka droga przed nami...
        • bri Re: Moze by tak sprecyzowac pojecie? 23.08.07, 15:55
          Raczej nigdy nie da się wyeliminować strachu przed zwolnieniem z
          pracy - grozi każdemu. Mężczyznom też. W przypadku kobiet i ciąży
          faktycznie jest większe prawdopodobieństwo, ale to się powinno
          zmienić jeśli urlop po porodzie będzie obowiązkowy nie tylko dla
          matek, ale też dla ojców.
        • ik_ecc Re: Moze by tak sprecyzowac pojecie? 23.08.07, 17:51
          elf1977 napisała:

          > Jak widać, każdy trochę inaczej pojmuje "feminizm". Jestem
          > feministką - kobietą silną, świadomą swojej wartości, walczącą. Co
          > nie wyklucza czasowego uzależnienia się od męża, na przykład w
          > celu
          > podchowania potomstwasmile

          Ja tez nie pracuje - jest to moj, dobrze przemyslany, wybor. W
          matkowanie i rodzine zaangazowalam sie pewnie bardziej niz
          wiekszosc "niefeministek" - taki moj wybor, taki moj priorytet. Do
          pracy mi sie nie spieszy. Feministka jestem zdecydowanie,
          chwilami "podwalczajaca".

          > Chciałabym, żeby kobieta w Polsce mogła pracować bez obawy, czy
          > nie
          > zwolnią jej, gdy zajdzie w ciążę, chciałabym, by szanowano ją tak,
          > jak mężczyznę, niestety, widzę, że daleka droga przed nami...

          Trzymam kciuki.
          Mieszkam w Kanadzie, tu jednak jest inaczej. Psioczy sie na
          te "walczace feministki", ale tu jednak zrobily swoje i sprawy sa w
          lepszym balansie. W Polsce tez musi ktos powalczyc. Szkoda, ze tyle
          kobiet nie rozumie o co chodzi i tez psioczy. sad
      • dlania Re: Moze by tak sprecyzowac pojecie? 23.08.07, 15:52
        Feminizm - równe prawa dla kobiet i mężczyzn.
        Feminizm drugiego stopnia - zwalczanie przykładów nierówności w tych sferach
        rzeczywistości, które, choc często niezauważalne, tak naprawde kształtuja
        świadomośc: języku, religii, wzorcach kulturowych, modzie.
    • kiwi1910 Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 15:51
      tak.
    • drinkit Tak. n/t 23.08.07, 16:27
    • mama_agata Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 17:01
      taksmile
    • luxure Re: Czy uważacie się za feministki? 23.08.07, 18:03
      ja jestem szowinistką
      • hancik5 Re: Czy uważacie się za feministki? 24.08.07, 10:00
        Tak, ja jestem feministką. Ale nie w wydaniu pań z Federy, bo to jest skrajny
        feminizm, taki LPR feminizmu. Pozdrawiam
    • iskierka59 tak n/t 23.08.07, 20:49
    • galaktykaxxx Re: Czy uważacie się za feministki? 24.08.07, 10:04
      tak, raczej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka