Przypomnialo mi się - aujwiczemu.
Lat temu tysiąc, gdy mój rocznik sypał sie na świat jak tłusty
rózowy grad, w małej miescinie żyła sobie para pretendująca.
Para predentująca oczekiwała dzieciny, ale - na Boga! - to prawnicy
byli!
Dziecina nie mogła mieć w papierach mieściny jako miejsca
urodzenia.
Przed terminem rozwiazania więc para wsiadła do fiacika i ruszyła w
drogę, niczym św. rodzina z Nazaretu, tyle, że do Torunia.
Bo Torun juz był ok w papierach.
Finał przewidywalny jest do bólu.
Panią chwyciło gdzieś w drodze.
Ani Torń,ani mieścina.
Jakieś Cycuryce nieomal.
I tam prawnicze dziecię przyszło na świat, kolega mój.
A "Cycuryce" w papierach zostaną na zawsze, przypominając mamci, ze
zachłannosć nie popłaca
Jadę do lunaparku - miłego wieczora, mamuśki

Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień