beniusia79
10.09.07, 14:34
razem z mezem i coreczka mieszkamy w Niemczech. wakacje spedzilismy
u mojej mamy i tesciow w Polsce. bedac dluzej w Polsce, wybralismy
sie przy okazji na kilkudniowy urlop do Zakopanego. nasza corka
pochorowala sie tam i wymiotowala kilka razy. byla odwodniona wiec
zawiezlismy ja w nocy do szpitala na kroplowke. z przyjeciem nie
mielismy problemow. pani doktor, ktora badala mala byla mila i
pielegniarki tez. rano, po zmianie juz nie bylo tak sympatycznie.
szpital byl w remoncie i kazano nam siedziec w pokojach-remontowano
korytarz. gdy chcialam wyjsc do pokoju pielegniarek, dostalam
ochszan-powiedziano mi, ze mam siedziec z dzieckiem w pokoju. po
jakims czasie przyszly 3 lekarki (w tym pani ordynator) i zamiast
zbadac dzieci zaczely sie czepiac, ze pokoj nie posprzatany, ze
dzieci nie przygotowane do badania (?). zdenerwowaly sie tez bo maz
siedzial na sasiednim lozku, ktore od kilku dni nie bylo scielone,
pod ktorym stala miska z czyimis zeschnietymi wymiocinami. pani,
ktora byla z nami w pokoju powiedziala lekarkom, ze taki brud jest
od kilku juz dni, ze lozko nie przebrane, ze smierdzaca miska stoi
tak od kilku dni, ze ani razu nie widziala salowej. w tym momencie
lekarki sie oburzyly, obrazily. powiedzialy, ze wroca gdy pokoj
bedzie posprzatany i dzieci przygotowane do badania i sobie poszly.
z czyms takim nie spotkalam sie jeszcze nigdy w zyciu, wyszlo na to,
ze chyba my mialysmy pokoj posprzatac? tamta mama i ja zostalysmy
potraktowane jak jakies gowniary. panie wrocil po godzince jakby
nigdy nic, ale dalej byly bardzo niemile. dzieci w tym czasie
strasznie nam wrzeszczaly, byly niewyspane, zmeczone i wykonczone.
moja roczna corka histeryzowala. najbardziej zdziwilo mnie jdnak to,
ze gdy pani ordynator dowiedziala sie, ze mieszkamy w niemczech to
odrazu zmienila swoj ton, nagle stala sie bardzo mila, sympatyczna i
slodziutka. bylam w szoku. slyszalam nieraz, ze niedobrze dzieje sie
w polskiej sluzbie zdrowia, ale nie liczylam sie z czyms takim. moja
przyjaciolka powiedziala mi, ze to normalka. mam jednak nadzieje, ze
nie we wszystkich polskich szpitalach tak wyglada. wspolczuje wam.
nie chcialabym chorowac w polsce. wiem, ze tu tez sa rozni lekarze,
ale ludzie traktowani sa w szpitalach z szacunkiem. nigdy nie
spotkalam sie tutaj z czyms takim. zaden lekarz nie pozwolilby sobie
na takie zachowanie....