magda1237
10.09.07, 15:17
Witam serdecznie. Do opisania moich rozterek zaintrygował mnie post
jednej z mam wracających niedługo do pracy i zastanawiającej się co
dalej z karmieniem piersią. Ja mam problem trochę inny. Moja córka
skończyła kilka dni temu 3 m-ce. Za dwa miesiące planuję wrócić do
pracy. Niestety może się okazać że będzie to trochę wcześniej( chcę
po macierzynskim wykorzystać urlop wypoczynkowy, ale dziewczyna
która mnie zastępuje jest w zaawansowanej ciąży i odpukać, aby
zdrowie jej pozwoliło jeszcze tak długo pracować ). Zastanawiam się
od jakiegoś czasu dość mocno co zrobić z dzieckiem. Moi rodzice nie
pracują i deklarują się z pomocą.
Niestety mieszkają ok. 50 km ode mnie. I tu tkwi problem. W zasadzie
to założyli sobie, że będą zabierali małą na cały tydzień (od
poniedziałku do piątku) i dopiero na weekendy będą mi ją przywozili.
Są małą zachwyceni i już się nie mogą doczekać. Ja na takie
rozwiązanie absolutnie się nie mogę zgodzić, bo za bardzo bym
tęskniła. Prędzej mogę wyobrazić sobie sytuację taką, że część
tygodnia któreś z rodziców będzie u mnie zajmowało się małą a część
mała będzie u nich. Może co drugi dzień a może w ciągłości. Rodzice
nie chcą się przenieś do mnie, zresztą sytuacja mieszkaniowa nam na
to nie pozwala. I nie stać nas na to bym nie pracowała. Ciężko mi
będzie bardzo, ale przecież sytuacja taka musiałaby nastąpić prędzej
czy później, mam na myśli powrót do pracy i oddanie dziecka pod
opiekę innej osoby. Dobrej opiekunki raczej nie znajdę, bo u nas
panuje deficyt na opiekunki a i tak rodzicom bardziej ufam.
Doradźcie drogie mamy. Czy dla tak małego dziecka nie będzie to za
duży szok - noc bez mamy, poza domem. A może im mniejsze dziecko tym
łatwiej to zaakceptuje. No i nie wiem jak ja to przeżyje. Ogólnie
mam doła jak sobie pomyślę o tym wszystkim. Nie chcę nikomu oddawać
dziecka pod opieke, bo wydaje mi się, że ja wiem o swojej małej
wszystko najlepiej i najlepiej wszystko zrobię. Jak to pogodzić ? I
jak wpłynie to na psychikę dziecka. Niestety w takim kraju
mieszkamy, że musimy borykać się z takimi dylematami. Gdyby
maierzyński trwał dłużej....