Dodaj do ulubionych

jestem zmeczona

25.09.07, 14:12
mąz cięzko pracuje, ja szukam pracy siedze w domu-pracuje dorywczo,
dziecko w przedszkolu dopiero pierwszy miesiąc. Szukam pracy, chodze
na rozmowy, narazie nie znalazłam nic. Robię obiad codziennie i
codzinnie zawożę męzowi do pracy, bo on znów jeździ załatwiać sprawy
i musi coś zjeść.Dziś umówiłam się ze mu przywiozę.Nie mam siły,
dopiero wróciłam z dorywczej pracy, jestem zmeczona, ale szkoda mi
ze jak mu nie zawiozę to bedzie do wieczora głodny. Czy ja za bardzo
się nie przejmuję nim? Szkoda mi go bo on ciężko pracuję po
kilkanaście godzin dziennie. Ale dziś padam. Nie mam siły.
Pocieszcie.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: jestem zmeczona 25.09.07, 14:26
      Kup termos odiadowy i niech zabiera ten posilek ze soba rano.
    • madame_edith Re: jestem zmeczona 25.09.07, 14:33
      Jak mu nie przywieziesz to będzie chodził głodny?
      To już czegoś na szybko w mieście zjeść nie można i potem obiadu w
      domu?
    • bacia14 Re: jestem zmeczona 25.09.07, 14:39
      Kurcze ty padasz na twarz, a on nie może zjeść czegoś na sucho?
      zrób rano kanapki albo niech sam zrobi, ew.gorący kubek i jazda do
      pracy. Nie jest chyba dzieckiem. A o siebie też trzeba zadbać.
    • demarta Re: jestem zmeczona 25.09.07, 15:05
      aż żałuję, że się nie ożeniłam, tylko wyszłam za mąż. jakoś mi do
      pracy nikt obiadków nie przynosił, a też bym chętnie skorzystała...

      a ty, autorko wątku zmeczona jesteś na swoje własne życzenie. a przy
      tym nadto troskliwa i opiekuńcza. ja bym w życiu starego chłopa nie
      traktowała jak dwulatka. za jakiś czas będziesz płodziła wątki z
      tematem przewodnim "on mnie nie szanuje", "nie pomaga mi w domu" i
      tym podobne. jak ty kiedyś pójdziesz do pracy, to mąż tak łatwo z
      twojej dobroczynności nie zrezygnuje, dopiero się zaczną jazdy! no i
      możesz być pewna, on ci wtedy obiadku do pracy nie przyniesie. ale
      cóż, każdy dokonuje własnych wyborów w życiu. a jakie wybory, takie
      konsekwencje.
      • nasyceni Re: jestem zmeczona 25.09.07, 15:12
        ja tam cie podziwiam i nie zamierzam po tobie jechac jak cala reszta
        emam,jestes bardzo pracowita i opiekuncza maz ma w domu skarb ale
        musisz tez pomyslec o sobie i wytlumaczyc mezowi ze czasem juz nie
        dajesz rady zawozic mu obiadow,niech zje cos na miescie albo wezmie
        wiecej kanapek do pracy,byc moze odwdzieczy ci sie kiedys za twoje
        dobre serce jesli docenia to co dla niego robisz,pozdrawiam
        • agysa Re: jestem zmeczona 25.09.07, 16:13
          A od której do której mąż pracuje?
          Mój z domu wychodził o 6 ram=no a przychodził 0 22 i jakoś mu
          obiadków nie woziłam. I wcale nie uważam tego za stosowne. Owszem
          przychodził do domu i obiad miał na stole ale żeby do pracy?!
          Nie nawet by nie chciał bo przecież kumple mieliby ubaw smile
    • reteczu Re: jestem zmeczona 25.09.07, 17:48
      Jesteś zmęczona na własne życzenie.
      To Twój pomysł z tym dostarczaniem obiadków mężowi czy on Ci nakazał?
      A termosy?A kanapki?A wypad podczas przerwy w pracy na małe co nieco?
      Mój do pracy wychodzi od pon. do piątku (w niektóre soboty też) o
      4.55 najpóźniej,a wraca o 19-20,czasem później.Ma w pracy dwie
      półgodzinne przerwy:na śniadanie i na obiad.NIGDY mu obiadu nie
      zawoziłam.
      Moim zdaniem za bardzo się przejmujesz facetem,a sama
      padasz,lekceważąc swoje potrzeby.A on Ci kiedyś przywiózł obiad do
      pracy?
      • kbart Re: jestem zmeczona 25.09.07, 17:56
        ok, nie wyraźnie napisałam. Mąż ma kanapki, siedzi w pracy po 12
        godzin, poźniej do nastepnej pracy itd. Owszem może brać i 20
        kanapek, ale kocham go bardzo i uważam że obiad powinien zjeść(wiem
        że on tez by mi przywiózł). On nie naciska zebym przywiozła, ale
        wspomina że coś by zjadł.Do domu niestety nie zdązy przyjechać.
        Druga sprawa to nie stać nas zeby stołował się na mieście i może w
        tym rzecz. Dlatego zawsze się fatyguję, chodź nie muszę. Ale ja
        samam się najem w domu, i dlatego mi szkoda zeby o suchym był przez
        cały dzień jak obiad stoi i czeka na niego.
        Może i przyzwyczaiłam, ale facetowi łaski nie robię gotując obiad,
        tylko szkoda ze nie ma czasu go zjeść.Albo w nocy jak wraca albo ja
        mu dowiozę.Nie wiem czy jestem aż za dobra tym wożeniem, czy moze
        facet się przegłodzic? no nie wiem...
        • adi1311 Re: jestem zmeczona 25.09.07, 18:07
          mój mąz też pracuje nieraz po 12 godz , i też chętnie dokarmiałabym
          go w pracy ale niestety narazie nie mam prawa jazdy ( oblałam jazdy
          crying)) ale jak tylko będe miała to kupujemy samochód i też mu bede
          wozić i nie widze w tym nic złego , a jeżeli chodzi o żywienie na
          mieście to mój mąz antybarowy więc nie jada poza domem , może np
          zupe rano do termosu a drugie zawieziesz troche póżniej i
          odsapniesz ,pozdrawiam


        • demarta Re: jestem zmeczona 25.09.07, 18:34
          "czy moze
          facet się przegłodzic? no nie wiem..."

          kbart piszesz, że szukasz pracy. a jak już ją znajdziesz, to wtedy
          facet ci się zagłodzi na śmierć. może nie szukaj tej pracy....?
    • enigmatic2 Re: jestem zmeczona 25.09.07, 18:24
      Mówisz, że jeździ coś załatwiać... to dlaczego nie zje czegoś na mieście??? Mój
      pracuje fizycznie 10h dziennie (od jutra po 12h), z miejsca pracy nie może się
      ruszyć, ale obiadów mu nie wożę. Nie zawsze mu też robię... bo to inna broszka,
      że on nie zawsze chce jeść po pracy. A do pracy zabiera sobie czasem zupki
      knora. Przyznam się, że nie zawsze mu nawet śniadanie do tej pracy robię... Też
      ma w końcu dwie ręce.
      • lola211 Re: jestem zmeczona 25.09.07, 19:32
        Wyjasnila, czemu nie jada na miescie.
        Facet tyra caly dzien, a wy piszecie, ze wyzywienie to jego biznes..
        To moze utrzymanie sie to biznes zony i niech sobie sama radzi
        finansowo- to tak na zasadzie rownowagi..
        • kbart Re: jestem zmeczona 26.09.07, 08:20
          lola chociaż ty rozumiesz....
          Szkoda mi chłopa poprostu, bo mnei utrzymuje i naprawdę łaski nie
          robię ze dam mu jeśc za jego kasę. Tylko poprostu czasem nie chce mi
          się pojechac.Obiad nieraz mam ochotę też nie ugotować. Ale jednak
          gotuję. Sama się najem w domu, siedzę, robię co chcę, popracuję
          narazie dorywczo dopóki nie znajdę nic i tak leci.
          • katse Re: jestem zmeczona 26.09.07, 19:19
            ja też rozumiem,
            co innego gdyby facet żądał, co innego gdyby dziewczyna była
            zapracowana, wracała ze swojej pracy i z językiem na brodzie leciała
            z "trojakami" i tym bardziej, że jest pewna, że mąż by jej przywiózł
            również jedzenie

            Poprostu się nie przejmuj, jesteś zmęczona, więc trudno, najwyżej
            kupi po drodze bułkę i kilka plasterków wędliny a obiad zje w domu.
            Jestem pewna, że on to docenia. Szkoda, że Was nie stać żeby zjadł
            na mieście.No i pakowanie do jakiegoś termosu, albo dostęp do
            mikroweli w robocie.

            Fajnie jest od czasu do czasu przeczytać, że komuś na czymś/kimś
            zależy
      • vibe-b Re: jestem zmeczona 26.09.07, 19:30
        enigmatic2 napisała:

        . A do pracy zabiera sobie czasem zupki
        > knora.




        Twoj maz jest malych bardzo rozmiarow chyba?? Bo ja wprawdzie drobna
        43 kilogramowa kobieta jestem, ale zupek knora musialabym zjesc ze
        dwadziescia, zeby sie najesc tongue_outPP

        pozdro


        ps. mi maz czasami wozi jedzenie do pracy, jak akurat ma wolne i jak
        go poprosze. Nie ma to jak cieple jedzonko smile).Kanapki przykladowo
        mi uszami i nosem wychodza, nienawidze kanapek, wolalabym kilka
        lyzek zupy niz piec kanapek z szynka. To tak apropos sugestii
        kolezanek do autorki watku.
    • mathiola Re: jestem zmeczona 26.09.07, 19:27
      a ja bym mu kupiła termos. I ten termos z jedzeniem rano bym mu
      wręczała. Przyda się z pewnością, kiedy znajdziesz w końcu tą pracę.
      Trzeba umieć sobie ułatwiać życie.

      PS. Ja też jestem zmęczona...
      • vibe-b Re: jestem zmeczona 26.09.07, 19:33
        mathiola napisała:

        > a ja bym mu kupiła termos. I ten termos z jedzeniem rano bym mu
        > wręczała.


        Masz na mysli, rano zapakowac cieple jedzenie? No nie wiem,czy to
        dobry pomysl. Pozywienie utrzymywane w cieplej temperaturze przez
        powiedzmy 6 godzin chyba lekko zaszkodzic moze.
        • mathiola Re: jestem zmeczona 26.09.07, 20:03
          No co ty, mało to razy się brało żarcie ze sobą w termos? Żyję
          jeszcze smile
          • mathiola Re: jestem zmeczona 26.09.07, 20:05
            A, i w ostatniej firmie, w której pracowałam, występowała masowo
            sytuacja odwrotna - w bufecie zakładowym "panie domu" kupowały
            obiad, ładowały w termosy i zanosiły do domu, by wieczorem trzodę
            opędzić smile Też nie słyszałam o żadnym zgonie z tego powodu, lub
            przynajmniej chorobie smile
            • vibe-b Re: jestem zmeczona 26.09.07, 20:10
              mathiola napisała:

              > A, i w ostatniej firmie, w której pracowałam, występowała masowo
              > sytuacja odwrotna - w bufecie zakładowym "panie domu" kupowały
              > obiad, ładowały w termosy i zanosiły do domu, by wieczorem trzodę
              > opędzić smile Też nie słyszałam o żadnym zgonie z tego powodu, lub
              > przynajmniej chorobie smile



              No w kazdym razie zdrowe to to nie jest. No chyba ze pakujesz
              supergorace jedzenie i termos masz tak rewelacyjny, ze utzrymuje
              temperature bez zadnych strat cieplnych. Ale jedzenie ktore jest
              tylko cieple lub cieplawe przez wiele godzin? Hmmm no nie wiem, ja
              bym nie jadla. Toz to jak przetrzymywanie zarcia w upale poza
              lodowka.
              • demarta Re: jestem zmeczona 26.09.07, 20:15
                nie ma to jak się doszukiwać problemów na siłę. koleżanko vibe coś
                tam zawsze można zjeść obiad z termosu o 10.00, a w porze obiadu
                kanapki, które miały być na śniadanie. zawsze jest jakieś wyjście i
                nie ma co sobie życia utrudniać na siłę.
                • vibe-b Re: jestem zmeczona 26.09.07, 20:19
                  demarta napisała:

                  > nie ma to jak się doszukiwać problemów na siłę. koleżanko vibe coś
                  > tam zawsze można zjeść obiad z termosu o 10.00, a w porze obiadu
                  > kanapki, które miały być na śniadanie. zawsze jest jakieś wyjście
                  i
                  > nie ma co sobie życia utrudniać na siłę

                  Ale kto tu komu utrudnia cokolwiek? Dyskutujemy sobie o walorach
                  dietetycznych pozywienia z termosu. Nie ma to jak sie przyczepic na
                  sile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka