belladonna1
07.10.07, 19:56
Ostatnio wprost nie poznaję mojego ukochanego. Ale od początku.
Ambroży jeszcze przez kilka dni nosi gipsowy opatrunek, którego
dorobił się wbijając w ścianę gwóźdź i doznając groźnego upadku z
krzesła. Przez ten miesiąc był przygnębiony i osowiały, nie mógł
grać na fortepianie, a przecież muzyka to jego życie. Starałam się
ukoić jego zgryzoty jak mogłam najlepiej. Ambroży trochę komponował,
żeby jakoś zabić czas ale nie był sobą. Na ogół opanowany i
stateczny mężczyzna nagle zaczął zachowywać się jak podrostek.
Zaczął słuchać głośno muzyki i to nowoczesnej, nie klasycznej w
żadnym wypadku, przestał się tak schludnie ubierać choć zawsze dbał
o wygląd nawet gdy pracował w domu. Twierdził, że muzyka zasługuje
na piękną oprawę a niechlujny wygląd to zwykły brak szacunku dla
ręki która nas karmi. Zaniedbał nawet wizyty u manikiurzystki oraz
co akurat zrozumiałe ze względu na ten okropny gips ćwiczenia w
fitness kulubie. A najgorsze zdarzyło się zeszłej nocy w sypialni.
Ambroży zaproponował abyśmy nagrali i wspólnie obejrzeli nasze
igraszki. W dodatku chciał się kochać w nieprzyzwoity sposób.
Oczywiście odmówiłam, ale Ambroży był bardzo pobudzony i gwałtowny w
swoich dążeniach do szczęścia. Nie byłoby w tym nic dziwnego,
przecież jesteśmy małżeństwem, gdyby nie fakt, że takie rzeczy są
kompletnie do niego nie podobne. Gdyby Amroży miał 20 lat nie byłoby
w tym nic złego ale on dobiega 40-tki. Ambroży zawsze był
romantyczny nasze amory odbywały się zawsze w eleganckiej oprawie
przy blasku świec. Był delikatny i wyrozumiały a tu nagle taka
nieoczekiwana zmiana!!Już nie wiem co mam myśleć, przecież nie brak
mu niczego w życiu, twierdzi że jest szczęśliwy a tu nagle taka
wpadka! Nie wiem może to kryzys wieki średniego? Może depresja
spowodowana niepewnością co dalej z jego ręką? A może on po prostu
doznał rozkoszy z inną kobietą i próbuje to wcielić w nasze życie?
Bo nie uwierzę, że mój Ambroży siegnął po jakieś środki czy nie daj
Bóg narkotyki.