Dodaj do ulubionych

świadkowie Jehowy,to jest sekta

    • karambol45 Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 18.10.07, 09:00
      a u mnie w pracy jest taka sytuacja :
      - miało być wyjście do kina na "Katyń" ale nie wyszło bo ŚJ nie
      wyrazili zgody , gdyż ten film jest niezgodny z ich wiarą , np.
      scena wigilii więc nikt nie poszedł,
      - impreza integracyjna też nie bo rozrywki nie dla nich,
      - kupuję pączki dla poracowników na " tłusty czwartek " też nie
      jest ich prawie połowa na 12 osób i przy zatrudnianiu nowych osób
      protegują swoich znajomych
      nie mam nic do ich wiary bo i nic nie mogę mieć jako pracodawca ale
      życie z nimi , jakiekolwiek kontakty koleżeńsko-pracownicze są b.
      trudne







      ;
      • lolinka2 Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 18.10.07, 09:52
        dziwne z tym Katyniem.... u mnie ze zboru ostatnio cała wycieczka poszła na ten
        film właśnie smile
        z pączkami to się akurat specjalnie nie dziwię, ale z imprezą integracyjną owszem.
        Ale ale... nie możesz za sumienie jednej czy 12 osób oskarżać organizacji jako
        takiej, bo na przykładach jakie podałam widzisz, że to nie na zebraniach nas
        tego uczą.
        Po prostu w pewnych kwestiach: ile ludzi, tyle gustów różnych i opinii.
        • mma_ramotswe Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 20.10.07, 15:29
          Lolinko, ja tam nie rozumiem, co złego w tłustym czwartku, ale
          jeszcze mniej rozumiem, jak można mieć pretensję o to, że ktoś nie
          chce go w jakiś spośób obchodzić! No sorry: kupiał pączki i ma żal,
          że ktoś nie chciał jeść??? nie lubię pączków i też nie jem. A jak
          ktoś ma np. cukrzycę, albo jest na diecie i nie zje, to też źle?
          Mam swoje zdanie o Świadkach Jehowy, ale żeby komuś przeszkadzało,
          że nie jedzą pączków w tłusty czwartek... beznadzieja
      • mma_ramotswe Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 20.10.07, 15:27
        karambol45 napisała:

        > a u mnie w pracy jest taka sytuacja :
        > - miało być wyjście do kina na "Katyń" ale nie wyszło bo ŚJ nie
        > wyrazili zgody , gdyż ten film jest niezgodny z ich wiarą , np.
        > scena wigilii więc nikt nie poszedł,
        A ja znam taką kobietę, katoliczkę, która nie pozwoliłą swoim
        dzieciom pójść na "Harryego Pottera", bo to niezgodne z jej wiarą.
        No i OK. Nie chcesz - nie idziesz. Nie rozumiem - ci Świadkowie
        Jehowy nie wyrazili zgody na to, żebyś ty poszła na ten film?


        > - impreza integracyjna też nie bo rozrywki nie dla nich,
        Dla mnie też nie, więc nie chodzę. I nei ma to żadnego związku z
        moją wiarą (katolicyzm).





        >
        >
        >
        >
    • mma_ramotswe sekta 18.10.07, 11:48
      Sekta (od łac. secta - kierunek, droga, postępowanie, zasady,
      stronnictwo, nauka, od sequi - iść za kimś, postępować, towarzyszyć
      lub łac. secare, sectare - odcinać, odrąbywać, odcinać się od
      czegoś) - pierwotnie określenie grupy wyznawców, których poglądy
      religijne są przez tradycyjne Kościoły uznane za niezgodne z
      oficjalną, dominującą doktryną.

      To definicja sekty i w myśl tego ŚJ są sektą. I nic z tego nie
      wynika. Ani dobrego, ani złego.

      A że ludzie częssto nadają temu słowu znaczenie pejoratywne. to już
      inna rzecz
      • aluc jak już kopiujesz z Wiki, to rób to chociaż... 18.10.07, 11:59
        uczciwie

        bo dalej w Wiki stoi, że

        "Współcześnie termin kontrowersyjny (według jego przeciwników będący
        elementem pseudonauki), nie uznawany przez niektórych
        religioznawców, używany między innymi przez chrześcijan w
        odniesieniu do mniejszości wyznaniowych, m.in. które oddzieliły się
        od macierzystej organizacji wyznaniowej i które z uwagi na stosowane
        przez nie metody uważają za niebezpieczne."

        a to chyba dość drastycznie zmienia sens cytowanej przez ciebie
        definicji
        • aluc i jeszcze dalej 18.10.07, 12:00
          Sektę, według definicji encyklopedycznej, charakteryzuje zespół
          wybranych cech, które często uznawane są za negatywne przez
          oficjalne instytucje państwowe lub religijne, m. in. autorytarne
          sprawowanie władzy przez przywódcę sekty, traktowanie członków sekty
          w sposób instrumentalny przez jej kierownictwo, łączenie celów
          politycznych i ekonomicznych (czerpanie korzyści materialnych z
          działalności sekty przez wybrane osoby lub grupy osób) z celami
          religijnymi lub parareligijnymi, brak samokrytycyzmu, dążenie do
          uniezależnienia się od uznawanych przez społeczeństwo czynników
          kontroli (np. rodzina lub media)
          • mozambique Re: i jeszcze dalej 19.10.07, 15:25
            wypisz wymaluj Kosciół KAtolicki !
        • mma_ramotswe Re: jak już kopiujesz z Wiki, to rób to chociaż.. 18.10.07, 12:01
          ależ, ależ, dodałam, że wiele osób zabariwa to słowo negatywnie,
          prawda? No i toż właśnie jest tam napisane. Ale nie jest to
          uprawnione działanie.
          • aluc Re: jak już kopiujesz z Wiki, to rób to chociaż.. 18.10.07, 12:46
            nooo ja z całości wyczytałam raczej, że negatywny wydźwięk tego
            słowa jest powszechny, a samo określenie "sekta" negowane przez
            naukowców jako nienadające się do neutralnego opisu rzeczywistości

            spójrz zresztą na trzeci akapit
            • mma_ramotswe Re: jak już kopiujesz z Wiki, to rób to chociaż.. 18.10.07, 14:25
              Powszechny - nie znaczy zamierzony, dobry czy mądry. Powszechnie
              mówi się "przyszłem", a ciągle jeszcze nie jest to poprawne.

              A sekta, czy nie sekta - co to zmienia? Wiele denominacji
              chrześcijańskich oburzyło się na fakt, że nie pasuje do nich
              definicja "Kościoła". Czy jak się uderzy w stół, to zawsze się
              nożyce odezwą?
              • aluc Re: jak już kopiujesz z Wiki, to rób to chociaż.. 18.10.07, 14:30
                a tego o nożycach to nie łapię
                widać zbyt długo na wychowawczym siedzę
                • mma_ramotswe Re: jak już kopiujesz z Wiki, to rób to chociaż.. 18.10.07, 15:20
                  Póki masz wychowawczy, to nie za długosmile
                  • aluc Re: jak już kopiujesz z Wiki, to rób to chociaż.. 18.10.07, 15:29
                    no cóż, nie wiesz, który to wychowawczy z kolei, nieprawdaż? wink
                    • mma_ramotswe Re: jak już kopiujesz z Wiki, to rób to chociaż.. 18.10.07, 16:29
                      Nie ma to dla mnie zupełnie znaczenia. Wychowawczy jest na konkretne
                      dziecko, które ma poniżej 4 lat - nieistotne, czy to Twoje pierwsze
                      czy ósme.
                      Ale nie chcę rozwalać wątku o Świadkach Jehowy gadaniną o
                      wychowawczym
    • jola9932 do syriany 18.10.07, 12:45
      > a ty używasz argumentów identycznie jak śj odbijasz piłeczkę na
      > zasadzie "a u was też biją murzynów"


      nie

      wykazuję Ci tylko, że każda religia ma w swoim repertuarze różne "bziki" dla
      postronnych, a dogmaty dla własnych wyznawców



      a czy wysadzanie siebie i zabijanie przy tym wielu niewinnych osób jak to robią
      wyznawcy islamu w imię boga rzecz jasna to też jest dla ciewbie tylko "bzik"??
      czy odmowa podania transuzji dziecku i patrzenie na jego smierc tez jest "bzikiem"?
      bo dla mnie jedno i drugie jest zabójstwem na tle religijnyjm, a i jedni i
      drudzy sa przekonani ze robia wszystko z wola bożą
      • lolinka2 Re: do syriany 18.10.07, 13:18
        to męczennicy za wiarę też bez sensu ginęli??
        Szczepan,Paweł, nawet wasz Kolbe...?
        • qonewa Re: do syriany 18.10.07, 14:21
          To nie są popisy sztuki retoryki, więc zamiast odpowiadać pytaniem
          na pytanie, ustosunkuj się proszę do pytania zadanego przez
          jola9932, bo jestem ciekawa odpowiedzi. A stawianie na równi św.
          Kolbe, który poświęcił swoje życie, aby ratować życie innego
          człowieka, z wysadzającymi się i mordującymi przy okazji innych
          ludzi lub na równi z rodzicami, którzy roszczą sobie prawo, aby
          skazać swoje dziecko na śmierć, bo rezygnują z transfuzji, jest co
          najmniej niestosowne.
          • syriana Re: do syriany 18.10.07, 19:12
            no, osobiście uważam, że o.Kolbe kiepskim jest bohaterem do stawiania za wzór
            cnót, bo zanim swoje życie poświęcił, spędził parę ładnych lat tegoż życia na
            bardzo intensywnych antyżydowskich agitacjach
            (a więc znów kłania się pretekst religijny w specyficzny sposób wykorzystywany)

            prawo do rezygnacji z transfuzji jest kontrowersyjne, ale jego respektowanie
            wypływa z dwóch zasad:
            po pierwsze - prawa do przekonań religijnych
            po drugie - prawa rodziców do stanowienia o losie dziecka

            może się podobać a może nie, ale żyjemy w takiej cywilizacji (przez niektórych
            zwanej malowniczo "cywilizacją śmierci" wszak), która te dwa prawa stawia ponad
            prawem do wzburzenia odmową transfuzji postronnych wyznawców innych religii czy
            tylko wizji świata
            • qonewa Re: do syriany 18.10.07, 20:52
              To ja pójdę jeszcze dalej - św. Paweł też prześladował chrześcijan.
              Ale przecież nikt nie twierdzi, że uznani za świętych, nie
              popełniali grzechów. O ich kanonizacji zadecydowało szczegółowe
              rozpoznanie całości ich życia. Co do prawa rodziców o stanowieniu o
              losie dziecka-to nie jest do końca tak, jak piszesz, bo gdyby tak
              było, to rodzice w świetle prawa mogliby to dziecko nawet zabić,
              pobić kablem, zagłodzić, bo taki sobie wymyślili jego los. A tak nie
              jest, prawda?
              • syriana Re: do syriany 18.10.07, 21:12
                oczywiście, kanonizacja jest sprawą Kościoła i to Kościół rozpatrując każdy
                przypadek indywidualnie orzeka, czy konkretna osoba zasługuje na wyniesienie na
                ołtarze czy nie

                w sprawie Kolbego rozstrzygnięto tak jak to rozstrzygnięto, nie podważam tej
                decyzji bo nic mi do niej, ale jasno mogę stwierdzić, że dla mnie była to zła
                decyzja podyktowana różnymi (niekoniecznie szlachetnymi) pobudkami, których
                teraz nie będziemy roztrząsać, wszak wątek nie o tym

                rodzice mają prawo decydować o losie dziecka w taki sposób, w jaki pozawala na
                to prawo
                prawo nie pozwala na maltretowanie i wymaga dbania o rozwój dziecka, ale w swej
                mądrości stwierdza, że rodzice mając na uwadze np. przyszłość religijną a nawet
                pośmiertną dziecka i swoją, mogą odmówić transfuzji

                nie widzę sprzeczności w jasnym określeniu tego co prawo aprobuje a czego nie

                wszyscy, jako społeczeństwo /naród /cywilizacja /ludzkość uznajemy wyższość
                religii (do pewnego stopnia) nad prawami stworzonymi przez człowieka

                a że religia może różnych ofiar od swoich wyznawców żądać, cóż, możemy się tylko
                dziwić

                ale wiedząc, że taki a nie inny wybór jest konsekwencją drogi, którą obrali ci
                ludzie, powinniśmy zaakceptować ich prawo, a także pogodzić się z jedną z wielu
                niedoskonałości świata i ludzkiej natury, jaką jest niesamodzielność i
                niedojrzałość ludzkich dzieci, przez co skazane są co najmniej kilkanaście
                pierwszych lat swego życia być poddane rodzicielskim pomysłom na świat
          • lolinka2 Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 20:58
            kocham swoje dzieci
            i chcę dla nich jak najlepszej opieki medycznej - w przeciwnym razie nie byłyby
            szczepione, nie pozostawałyby pod opieką poradni specjalistycznych w kwestiach,
            które leczenia wymagają (a i Duża częstym gościem bywała w szpitalu).
            I dlatego też nie mam ochoty fundować im dramatu, który omal nie dobił Jana
            Pawła II w 1981 roku a mianowicie choroby Chagasa jako skutku transfuzji, nie
            chcę reakcji odrzucenia przeszczepu tkanki płynnej, HIV, WZW i całego mnóstwa
            innych konsekwencji o których się nie mówi, bo przecież ustanowione w 1942 roku
            normy medyczne są święte i nienaruszalne.
            Mam na sobie i kilku osobach w rodzinie przykłady, że DA SIĘ wyleczyć człowieka
            z ekstremalnych sytuacji z uniknięciem transfuzji, tyle że drożej to będzie
            kosztowało i więcej zachodu wymaga od lekarzy. Zamiast zatem poświęcić czasu i
            atłasu pacjentowi, gonią jego rodzinę do punktu krwiodawstwa i załatwione.
            To co napisałam powyżej nie jest moim prywatnym wymysłem, czy też informacjami
            podawanymi przez Tadeusza Wiwatowskiego z Biura Oddziału w Nadarzynie (bo jak
            poszperacie to sporo o nim znajdziecie, zwłaszcza na stronach odstępców, którzy
            nie wiedzieć czemu szczególnie tego jakże przyjaznego człowieka nie lubią). Jest
            to skutek rozmów z wieloma lekarzami - szefami oddziałów anestezjologii,
            ginekologii i położnictwa, chirurgami i neonatologami. I ci właśnie ludzie, z
            którymi na rozmowach osobiście spędziłam wiele godzin (z racji zdrowia i zawodu
            mam sporo kontaktów w tej branży), osobiście przyznawali, że własnej rodzinie
            "żałowaliby" krwi. Wyszczególniono mi 2 przypadki, konkretne jednostki
            chorobowe, w których na transfuzję by się zgodzili (mówię tu o 2 lekarzach
            posiadających dzieci)...
            A wracając do tematu różnych przypadków, miałam okrutną anemię będąc w ciąży,
            dziewczyny na patologii przy takich parametrach dostawały koncentrat
            erytrocytów, ja nie dostałam. Po porodzie fruwałam i wracałam do formy
            błyskawicznie, moje współtowarzyszki niedoli niekoniecznie....
            Teściowa - nowotwór złośliwy kości zaawansowany, wada serca do operacji, anemia
            jak to przy raku drastyczna. Profesor Religa z synem osobiście podjęli ryzyko.
            Leczenie bez krwi przed operacją, śródoperacyjne odzyskiwanie krwi, po zabiegu
            dalej EPO i żelazo. Kobieta pożyła rok, zmarła na tegoż raka, po samym zabiegu
            kardiologicznym momentalnie odzyskiwała siły.
            Dla kontry: na moich oczach niemal natychmiast umarł na chirurgii gość, który
            dzień wcześniej świetnie się czuł. Reakcja organizmu na podanie krwi. O dziwo,
            lekarz się poczuł i przyszedł mi to zakomunikować. Ciekawe dlaczego?


            Reasumując, nie zgadzam się na transfuzję, bo 1) szanuję nakazy Boże 2) szanuję
            swoje zdrowie 3) korzystam z prawa pacjenta vel prawa pacjenta nieletniego

            A ciekawe, skoro to przeszczep jak inny, że jeśli się pacjent nie godzi na nową
            nerkę, serce czy wątrobę, to nikt go za to nie zabija. Jak Religa się godził na
            chemię lub nie, to też go nie piętnowali. Tylko jak Świadek Jehowy nie chce
            krwi, to się robi wielkie hola....
            • qonewa Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 21:29
              Jeżeli faktycznie jest tak, że w każdej sytuacji można posiłkować
              się preparatami krwiozastępczymi, to ok, ale prawdę mówiąc wierzyć
              mi się w to nie chce. Przecież są sytuacje (wypadek samochodowy,rany
              postrzałowe itp.), gdy ubytek krwi jest ogromny, jesteś pewna, że
              wtedy też krew nie jest potrzebna? Zastanów się, zanim odpowiesz, bo
              może to być bardzo niebezpieczne nadużycie.
              • lolinka2 Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 21:44
                więc biorę pełną odpowiedzialność za słowa.
                Tak, można, nawet w razie wypadku i znacznej utraty krwi uzupełnić objętość
                osocza takimi środkami jak płyn Ringera, sól fizjologiczna, dekstran, glukoza....
                Do tego albo/albo: EPO (drogie i kilka dni mija zanim zadziała, ale skutki
                zbawienne więc można łączyć z innymi metodami), żelazo, wyizolowana hemoglobina.
                To z leków.
                Przy zabiegach operacyjnych można 1) zmniejszać utratę krwi dostępnymi metodami
                (np elektrokoagulacja, klej fibrynowy...) 2) (opowiem "technicznie") upuścić
                pacjentowi nieco własnej krwi przed zabiegiem, nie odłączając jej od obiegu,
                wpuścić mu któryś z w/w roztworów dla wyrównania objętości, wtedy ta krew jest
                że tak powiem, mniej skoncentrowana i to co wyleci z człowieka ma mniejszą
                poniekąd wartość, a po zabiegu zapodaje mu się to, co mu się wcześniej upuściło
                3) odzyskiwać krew z pola operacyjnego maszyną pod nazwą cell saver (czyli
                zamiast wypuścić z pacjenta ssakiem wyciąga się krew jak odkurzaczem, oczyszcza
                i następnie - nie odmontowując tego cały czas z obiegu - zapodaje na nowo
                pacjentowi). I to są metody tolerowane przez niektórych ŚJ.
                • redmiss Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 21:57
                  > Do tego albo/albo: EPO (drogie i kilka dni mija zanim zadziała,
                  ale skutki
                  > zbawienne więc można łączyć z innymi metodami), żelazo,
                  wyizolowana hemoglobina

                  a ta hemoglobina to skąd niby...
                  • jola9932 Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 22:05
                    a widzisz redmis, sj dostali nowe światło i mogą stosowac pewne frakcje z krwi
                    czyli:
                    Nie wolno:
                    1. Krew pełna
                    2. Krwinki czerwone
                    3. Krwinki białe
                    4. Płytki
                    5. Osocze

                    Wolno:
                    1. Albuminy
                    2. Czynniki krzepnięcia (wszystkie)
                    3. Fibrynogen
                    4. Immunoglobuliny (gamma-globuliny)
                    5. Gastrotrombina
                    6. Hemoglobina
                    7. Interferony
                    8. Interleukiny
                    9. Kleje tkankowe (fibrynowe)
                    10. Krioprecypitat
                    11. Protrombina
                    12. Serotonina
                    13. Surowice (anatoksyny)
                    14. Trombina

                    śj wycofali się z tej zbrodniczej doktryny i nie ma juz całkowitego zakazu,
                    tylko co powiedziec osobom które stoją nad grobami bliskich? ze co bóg się
                    pomylił? że teraz juz wolno a kiedys nie?
                    • redmiss Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 22:09
                      ahaaa, nowe światło... bosh sad
                • qonewa Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 21:59
                  To ja w takim razie jeszcze raz odwołam się do stronki, którą gdzieś
                  tam wcześniej podałam i zacytuję taką wypowiedź:
                  "- Hormon erytropeotyna pobudza szpik kostny do tworzenia czerwonych
                  ciałek krwi, ale dopiero po 3-4 tygodniach - mówi lekarz z
                  wrocławskiej klinki Nefrologii Pediatrycznej. Możemy stosować go u
                  chorych z niedokrwistością, ale nie wtedy gdy krew trzeba
                  błyskawicznie uzupełnić lub wymienić. Są sytuacje, w których krwi
                  zastąpić się nie da - potwierdza lekarz z Kliniki Hematologii i
                  Chorób Rozrostowych Dzieci.

                  - Preparaty krwiozastępcze, np. Haes czy Dextran, poprawiają na
                  pewien czas krążenie, ale nie zwiększają ilości hemoglobiny ani
                  czerwonych ciałek krwi. Prędzej czy później krew trzeba podać. Przy
                  nagłych silnych krwawieniach jedynie krew może ratować życie"

                  Czyli co kraj to obyczaj, a zdanie jednego lekarza nie pokrywa się z
                  opinią drugiego. Oby było tak, jak piszesz, ja medycyny nie
                  skończyłam, więc nie jestem w stanie orzec, że jest na pewno tak, a
                  nie inaczej. I jeszcze jedna prośba,czy mogłabyś sprecyzować, o
                  jakie 2 przypadki konkretnych chorób chodziło, gdy lekarze
                  stwierdzili, że jednak na transfuzję by się zgodzili?
                  • lolinka2 Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 22:07
                    to się nieszczególnie popiszę, bo byłam naszpikowana progesteronem (rozmowa na
                    patologii ciąży odchodziła) i jeden z nich to hemofilia, a drugiego za chorobę
                    nie mogę sobie przypomnieć.
                • guderianka Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 22:07
                  lolinka-a widzisz, a moja ciocia która miała i ma nowotwór zlośliwy
                  wielu narządów, skazana przez lekarza na hospicjum, miała po 3
                  dawkach chemii zerową odporność organizmu, szczątkowe ilości płytek
                  krwi. po transfuzji krwi stał się cud. nie dość że zyje to zmiany
                  nowotworowe zmniejszyły sie
                  i teraz pytanie

                  czy udana transfuzja w sensie medycznym to sukces czy wyjątek?
                  czy powikłania po transfuzji to reguła czy wyjątek?

                  Tylko nie piszmy o naszych bliskich i znajomych-ale o danych ze
                  źródła
                  • jola9932 Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 22:27
                    Szkoda, że w publikacjach zarządu WTS nie ma statystyk porównawczych, np:

                    -ilosc zarazonych przez transfuzje do ilosci zarazonych u dentysty, przy
                    operacjach lub zabiegach w ktorych wogole nie stosowano krwi, etc.
                    -ilość osób które uratowano dzieki transfuzji lub stosowaniu zabronionych
                    skladnikow krwi do ilosci osob ktore zmarly w wyniku podania krwi (powiklanie,
                    odrzucenie zlej grupy - z wylaczeniem przypadkow w ktorych operaja jako taka
                    byla ryzykowna i krew nie miala wiekszego znaczenia)

                    i nieprawdą jest że w każdym przypadku można zastosować preparaty krwiopochodne,
                    czasem krew jest po prostu konieczna! piszesz bzdury lolinko
                    • redmiss Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 22:31
                      poczekamy na nowe światło uncertain
                      pewnie za jakiś czas WTS ogłosi, ze transfuzja jest git.
                  • lolinka2 Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 22:35
                    guderianka, ja nie rozpętałam tej dyskusji, ani nie rzucam kontrargumentów do
                    czegokolwiek.
                    Ktoś mnie zapytał co mam do powiedzenia w tej kwestii i na jakiej podstawie.
                    Proszę bardzo, oto wyjaśnienie. Kluczowy fragment: Dzieje 15:28,29. Nie zmuszam
                    nikogo do bezgranicznego zaufania w moje przekonania religijne, nie nakazuję
                    całemu społeczeństwu forum nawracać się i to już smile. Usłyszałyście z ust Świadka
                    Jehowy swego rodzaju wyznanie wiary w tej kwestii i jeśli któraś ma zamiar
                    atakować czy puszczać kontry, to proponuję dać na luz... Nie mam ochoty wdawać
                    się w spory prowadzące donikąd, a z drugiej strony nie chcę też czytać steku
                    bzdur i fałszywych oskarżeń pod moim i moich bliskich adresem.
                    • jola9932 Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 23:08
                      „Biblia nakazuje chrześcijanom .powstrzymywać się od krwi' (Dzieje 15:20).
                      Dlatego Świadkowie Jehowy odmawiają transfuzji krwi pełnej, a także jej czterech
                      podstawowych składników, czyli krwinek czerwonych, krwinek białych, płytek krwi
                      i osocza. Ponadto nie są krwiodawcami ani nie zgadzają się na przechowywanie ich
                      własnej krwi w celu jej późniejszego przetoczenia,


                      Tym samym zostaje podtrzymany zakaz przyjmowania przez świadków Jehowy (dalej
                      śJ) transfuzji pełnej krwi, jak i czterech głównych frakcji krwi, oraz zakaz
                      autotransfuzji krwi, jeśli to wymagałoby dłuższego przebywania krwi poza
                      organizmem człowieka (czyli gromadzenia krwi w celu jej późniejszej transfuzji).

                      Jednak pozwala się śJ na podjęcie decyzji w sprawie transfuzji mniejszych
                      frakcji krwi uzyskanych poprzez rozfrakcjonowanie podstawowych frakcji krwi.
                      Jako argument na samodzielne podjęcie decyzji podaje się fakt, że Biblia milczy
                      w sprawie mniejszych frakcji krwi (milczy też w sprawie tak zwanych czterech
                      podstawowych składników – frakcji krwi, co nie przeszkadza CK zakazać ich
                      przyjmowania).


                      Hehe, a w sprawie "większych" frakcji krwi Biblia grzmi.. W ogóle Dzieje
                      Apostolskie powinny być studiowane na akademiach medycznych jako skrypt do
                      morfologii smile)
                      gdzie jest napisane że bóg zabrania pełnej transfuzji a jeśli juz krew sie
                      podzieli na frakcje to juz można??
                      • redmiss Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 23:17
                        > Hehe, a w sprawie "większych" frakcji krwi Biblia grzmi..

                        myslisz, ze Apostołowie znali frakcje? wink))
                    • guderianka Re: do jola coś tam coś tam... 19.10.07, 07:27
                      przepraszam jeśli moją wypowiedź i pytanie odczułaś jako atak-nie
                      rozumiem dlaczego. zadałam ci pytanie dotyczące kwestii wobec której
                      jak widać masz większą wiedzę niż ja. Sądziłam że masz dostęp do
                      danych medycznych, dokumentów, faktów na ten temat.
                      moim celem nie było obrażenie ciebie ani jako śj ani jako człowieka
            • mama5plus Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 22:50
              Ech, slynny temat-wytrych. Transfuzja. wink
              Nie jestem Swiadkiem Jehowy, moja religia nie zabrania mi tej
              procedury a mimo to gdy przy sporej utracie krwi po porodzie
              zasugerowano transfuzje, w zasadzie moge powiedziec, ze odmowilam;-P
              Nie, nie bylo to zagrozenie zycia. Pewnie gdyby bylo i gdybym
              wiedziala, ze nie ma innego wyboru, przystalabym na to.
              A i w tych konkretnych okolicznosciach bez zastrzezen zgodzilabym
              sie gdyby szpital przystal na propozycje by maz oddal krew dla mnie,
              jednak nie bylo takiej mozliwosci (szczerze mowiac nie wiem
              dokladnie dlaczego).
              Na pytanie czy transfuzja jest konieczna, padla odpowiedz, ze w
              zasadzie to nie. wink
              No wiec nie zdecydowalam sie na nia w zasadzie z powodow o ktorych
              powyzej napisala lolinka i rowniez z powodow, ktore w podobnych
              okolicznosciach po transfuzji wystapily u mojej mamy.
              Padlo oczywiscie pytanie czy powodem jest moja wiara. wink
              Dalo sie inaczej
              Podano antybiotyk (na ktory akurat zle zareagowalam, ale dalo sie i
              bez niego), moze nie czulam sie kwitnaco przez dobrych pare tygodni
              no ale przezylam i to jak wink

              Fakt, odmowy tranfsuzji przy bezposrednim zagrozeniu zycia nie
              rozumiem, ale jak rany! W kazdej religii istnieja rzeczy, dogmaty,
              ktorych nie rozumieja nie tylko postronni ale i sami wyznawcy. Gdyby
              byla jakas, w ktorej wszystko jest dla wszystkich zrozumiale,
              wytlumaczalne i oczywiste to by sie chyba stala jedyna-prawdziwa i
              nikt by chyba innej nie szukal. wink
              Bitych 20 lat bycia Katoliczka nie sprawilo, ze zrozumialam tam
              wszystko od deski do deski. I nadal nie rozumiem. Ba, nawet bardziej
              niz kiedys. wink
              Czy Katolicy, Protestanci, Buddysci itd naprawde rozumieja wszystko
              od deski do deski w swojej(!!!) religii, wyznaniu czy sa jednak
              rzeczy, ktorych nie rozumieja ale przyjmuja je na wiare?
              W koncu chyba na tym ta WIARA polega, czyz nie?
              O przynaleznosci do danej religii, wyznania nie decyduje chyba do
              konca to, ze wszystko bez wyjatku jest super logiczne i oczywiste
              dla ich wyznawcow a bardziej chyba nawet (przynajmniej w moim
              odbiorze acz i logika nie jest bez znaczenia) jakies duchowe
              przezycia, doswiadczenia, ktore w tej wierze dana osobe utwierdzaja.
              Moze to niezbyt fortunne porownanie, ale akurat mi wpadlo do
              glowy... ze to troche jak z miloscia.
              Na logike moze ani rusz, ale wiemy, ze to ten i juz. wink
              No wiec nie widze tu sensu dyskusji w stylu `nie lubie bo oni to
              tak` albo co gorsza `nie rozumiem = musi byc zle`

              Zreszta i w sprawach pozareligijnych jedni postepuja tak, inni
              inaczej.
              Wiele moich decyzji zyciowych, choc zupelnie niezwiazanych z moja
              wiara a popartych grzebaniem w roznych bardziej lub mniej fachowych
              zrodlach tez moze sie wielu osobom wydac niezrozumialymi.
              To, ze po `chwili` refleksji nie zdecydowalam sie na szczepienie
              mlodszych dzieci chociazby.
              Dla mnie z kolei jest niepojete jak znajome mi malzenstwo moze sie
              do siebie zwracac w tak lekcewazacy sposob i upokazac sie nazwajem
              przy swiadkach, no ale to w koncu nie moja broszka. Jak lubia- tak
              maja. Moze to ich kreci. wink
              Oczywiscie, ze sa granice takiej tolerancji, ale te z reguly
              wyznacza juz prawo.
              Wiem, ze w Polsce(i nie tylko) ono kuleje, ale chyba az tak zle to
              nie jest? wink




              • kawka74 Re: do jola coś tam coś tam... 18.10.07, 23:46
                > O przynaleznosci do danej religii, wyznania nie decyduje chyba do
                > konca to, ze wszystko bez wyjatku jest super logiczne i oczywiste
                > dla ich wyznawcow a bardziej chyba nawet (przynajmniej w moim
                > odbiorze acz i logika nie jest bez znaczenia) jakies duchowe
                > przezycia, doswiadczenia, ktore w tej wierze dana osobe utwierdzaja.

                Świadkowie Jehowy mają to do siebie, że szczycą się jasnym, klarownym, spójnym
                systemem wierzeń, w którym wszystko można wytłumaczyć i na wszystko jest dowód w
                Biblii, przy jednoczesnym wytykaniu katolikom, że ich system wierzeń tą
                spójnością i gotowymi wyjaśnieniami chyba wszystkich wątpliwości poszczycić się
                nie może. Jest to jeden z argumentów, który serwują ludziom z kk niezadowolonych.
                To, czy system wierzeń świadków jest faktycznie spójny, to inna sprawa.
        • figrut Re: do syriany 18.10.07, 21:58
          Lolinko, jak miło, że przypomniałaś sobie o naszym katolickim męczenniku
          o.Kolbe. Pamiętasz chyba, że Wasza księga "Wspaniały finał Objawienia bliski"
          jest wręcz naszpikowana tekstami antykatolickimi, a jakże pięknie wyłuszcza i
          objawia jako bohaterów ŚJ [poczytaj sobie początek o wojnie, gdzie tak się
          chwali ŚJ którzy zginęli nie dając się złamać hitlerowcom. Przypominam, że
          o.Kolbe zginął za człowieka, nie za wiarę "nie ma większej miłości ponad tą, gdy
          ktoś życie swe za przyjaciela oddaje" - tu właśnie jest przykład prawdziwego
          chrześcijanina. Zdaje się, że krew nazywana jest Życiem. Przelał ją za nas Jezus
          Chrystus i na Ostatniej Wieczerzy powiedział "bierzcie i pijcie z tego wszyscy,
          to jest bowiem krew moja....". Przenośnia, prawda ? Biblia jest napisana w
          przenośniach, a przenośnie trzeba jakoś interpretować. Jezus Chrystus oddał krew
          swoją [Życie] za innych [dla innych], dlaczego w takim razie tak wzbraniacie się
          przed transfuzją krwi i jej oddawaniem, skoro oddając Życie swoje, okazuje się
          miłość bliźniemu, a na miłości właśnie oparta jest wiara "jedno przykazanie wam
          daję, abyście się wzajemnie miłowali". Oddać życie swoje [oddać Krew - oddać
          Życie] znaczy okazać miłość bezgraniczną, a skoro Bóg jest Miłością, a my
          jesteśmy stworzeni "na obraz i podobieństwo Jego", a więc powinniśmy dbać o to,
          aby ten obraz był jak najlepszy [z tą Waszą miłością do bliźniego jest trochę
          nie halo, skoro Wasza wyżej wymieniona książka tak pięknie szkaluje katolików].
          Co do o. Kolbe - oddał życie dobrowolnie i w pełni świadomie za bliźniego. Czy o
          takim dobrowolnym oddaniu życia w imię wiary można mówić w przypadku, gdy
          pozwalacie nie świadomemu tego, co się stanie dziecku umrzeć ? Jeśli jednak
          uważacie, że dziecko np. 5 letnie jest w pełni świadome faktu iż umiera w imię
          wiary, dlaczego Chrzest u Was przyjmują osoby dużo starsze, gdyż małe dziecko
          uważacie za niezbyt świadome tego, w jakim celu przyjmuje się chrzest ?
          • lolinka2 Re: do syriany 18.10.07, 22:21
            no to tknęłaś temat, który mnie rusza...
            moja córka ma 5 lat, nie wiem czy zauważyłaś, wczoraj wieczorem się
            wypowiedziała na forum pod moim nickiem...
            w najbliższą środę ma spotkanie ze starszymi na okoliczność zostania
            nieochrzczonym głosicielem i sądzę, że w jej przypadku chrzest to bardziej
            kwestia miesięcy niż lat.
            Tym niemniej znam dzieci, IMHO niewychowywane (tak, mówię to o dzieciach
            niektórych znanych mi współwyznawców), które w tym wieku nawet nie słyszały o
            zakazie spożywania krwi, nie wiedzą co to zmartwychwstanie a ich edukacja
            skończyła się (tak jak i zaczęła) na pokazaniu obrazka raju w kolorowej
            książeczce... smutne ale niekiedy prawdziwe.
            • guderianka Re: do syriany 18.10.07, 22:29
              lolinko-dla kogo smutne? tobie smutno czy tym dzieciom smutno?
              • lolinka2 Re: do syriany 18.10.07, 22:53
                smutne jest to, że rodzice nie wywiązują się ze swojego naczelnego biblijnego
                obowiązku wyłuszczonego w Liście do Efezjan
            • figrut Re: do syriany 19.10.07, 00:33
              Lolinko, a co z początkiem mego postu ? Czyżby był on aż tak nie wygodny, że
              zdecydowałaś się go pominąć ? Jeśli wolno Tobie myśleć samodzielnie, to czy
              możesz mi na odpowiedzieć na moją interpretację PŚ "Krew-Życie" nakaz Jezusa
              Chrystusa "oto Krew moja ......., pijcie...". Czy możesz mi odpowiedzieć,
              dlaczego ŚJ którzy nie powinni szkalować obrazu i podobieństwa Boga na wzór
              którego jesteśmy stworzeni, sami piszą niezwykle stronniczą księgę wychwalającą
              ŚJ i ośmieszającą "tchórzostwo, złamanie się" Katolików których na wzór Boga
              powinni kochać, a nie oczerniać i tym samym dawać do zrozumienia "to ludzie źli
              i przekupni". Podkreślana we wszelkich pismach i książkach wydanych przez ŚJ
              czarna plama naszych przodków "święta inkwizycja", jako zło które wyrządził
              Kościół - Lolinko, tak samo ja jak i Ty mamy powód do wstydu. Wszak ŚJ z kosmosu
              nie przybyli, a wywodzą się właśnie z tamtych Chrześcijan, którzy takie zło
              popełnili [obecny Kościół też się z tamtych czasów wywodzi]. Nie wystarczy
              zmienić nazwy, zacząć nieco inaczej interpretować PŚ, aby zmyć z siebie tą
              wstydliwą przeszłość.
              Co do Twojej córki. Czy jesteś na 100% pewna, że Twoja córka nie zmieniłaby
              swoich przekonań, gdyby ktoś inny zaczął ją wychowywać ? To sposób wychowania w
              danej wierze, a nie pełna świadomość wiary i tego, że jest ona jedynie słuszna.
              Mam taki przypadek "z podwórka". Kilka lat temu miało wypadek małżeństwo, które
              jechało po swoje dzieci do babci aby odebrać je z wakacji. Dwie dziewczynki - 8
              i 10 wychowane przez rodziców w wierze ŚJ siłą rzeczy musiały zostać na kilka
              miesięcy z babcią katoliczką. Dziewczynki od wakacji do Świąt Bożego Narodzenia
              przeistoczyły się w Katoliczki, po czym przyjechała po nie ciotka z Śląska
              [siostra ich mamy], która zabrała dzieci do siebie i ponownie wpajała im nauki
              ŚJ. Dzieci są niezwykle plastyczne i to my dorośli kształtujemy ich charakter,
              więc nie możesz powiedzieć, że Twoja córka wierzy świadomie w to, w co wierzy.
              Powiedziałabym raczej, że jest na drodze do nie zachwianej wiary, a nie, że jej
              wiara jest niezłomna.
              • lolinka2 Re: do syriany 19.10.07, 02:34
                temat krwi zakończyłam jeszcze przed twoim postem uznając że wyjaśniłam swoje
                poglądy i że nie mam ochoty mieszać się w niekończące się dysputy
                co do dzieci zmieniających opcje co sezon... ciężko wywąchać, wszak dziecko to
                nie kiełbasa, mam świadomość tego że moje dziecko beze mnie wie, gdzie się
                "ładuje akumulatory" bo ma zwyczaj czytać codziennie Biblię i jakoś tam sama po
                nią sięga...
                i zdaję sobie sprawę że od wychowania wiele zależy, w przeciwnym razie nie
                przykładałabym się do niego aż tak
                • figrut Re: do syriany 19.10.07, 11:52
                  Lolinko, jak widzę, bardzo skrzętnie omijasz ten fragment "Czy możesz mi
                  odpowiedzieć,
                  dlaczego ŚJ którzy nie powinni szkalować obrazu i podobieństwa Boga na wzór
                  którego jesteśmy stworzeni, sami piszą niezwykle stronniczą księgę wychwalającą
                  ŚJ i ośmieszającą "tchórzostwo, złamanie się" Katolików których na wzór Boga
                  powinni kochać, a nie oczerniać i tym samym dawać do zrozumienia "to ludzie źli
                  i przekupni". Podkreślana we wszelkich pismach i książkach wydanych przez ŚJ
                  czarna plama naszych przodków "święta inkwizycja", jako zło które wyrządził
                  Kościół - Lolinko, tak samo ja jak i Ty mamy powód do wstydu. Wszak ŚJ z kosmosu
                  nie przybyli, a wywodzą się właśnie z tamtych Chrześcijan, którzy takie zło
                  popełnili [obecny Kościół też się z tamtych czasów wywodzi]. Nie wystarczy
                  zmienić nazwy, zacząć nieco inaczej interpretować PŚ, aby zmyć z siebie tą
                  wstydliwą przeszłość.".....
      • syriana Re: do syriany 18.10.07, 19:01
        religia nie jest dziedziną, w której każdą kwestię można sprowadzić do rozumu,
        wiele jej aspektów wykracza poza nasze zdroworozsądkowe myślenie i w związku z
        tym postrzegamy je jako dziwactwa czy pewne, brzydko mówiąc, odchyły od normy

        i również w związku z tym, wiele jej aspektów / dogmatów / prawd, łatwo można
        odczytywać na wiele sposobów

        jako, że sfera sacrum, w każdym społeczeństwie istnieje niejako ponad prawem
        ogólnym, a prawo do przekonań religijnych uznawane jest za jedno z
        najświętszych, przekonania te są czasami modyfikowane by zostać użyte w służbie zła

        przykład islamskich zamachowców-samobójców, które wymieniłaś, nie jest
        zabójstwem na tle religijnym
        jest zabójstwem z użyciem pretekstu religijnego, bardzo specyficznie rozumianego

        tak samo jak kierując się bardzo opacznie rozumianym prawem do życia, radykalni
        katoliccy prolifeowcy mordują lekarzy dokonujących aborcji w USA

        to też nazwiesz zabójstwem na tle religijnym?
        chyba nie

        uważam, że ŚJ mają prawo mieć takie zdanie na temat transfuzji krwi
        tak, dziwię się jak można odrzucać tak oczywisty i podstawowy w dzisiejszej
        medycynie środek ratujący życie, ale rozumiem, że można tak bardzo wierzyć w
        Boga, że znajduje się dla takiego postępowania uzasadnienie i głęboką siłę do
        trwania w nim

        jeśli tak rozumieją wolę bożą - nic mi do tego, bo mnie to nie dotyczy
        bo w przeciwieństwie do religijnych radykałów innych denominacji, ŚJ nie usiłują
        mi narzucić swojego rozumienia woli bożej, narażając moje życie na
        niebezpieczeństwo (jak robią to zwolennicy całkowitego zakazu aborcji, również
        mając wolę bożą na ustach)
    • chimba Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 18.10.07, 13:52
      Nie wiem, nie czytałam wszystkich postów, ale u mnie w pracy jest
      właśnie kolega Świadkowy, i muszę powiedzieć, ze najlepiej się z nim
      dogaduję, i faktycznie można powiedzieć ze jest uczciwy, ach nie
      nawraca nas, nie agituje. Nic nie mam do niego. To jeśli chodzi o
      niego. Generalnie nie lubię Świadków.
    • aluc w kwestii transfuzji 18.10.07, 14:33
      czy ktoś zetknął się z przypadkiem śmierci dziecka z tego powodu? bo
      z tego, co wiem, to szpitale ciupasem uzyskują zgodę sądu rodzinnego
      na przetoczenie krwi, który to sąd ma specjalne dyżury na
      okoliczność takich nagłych wypadków
      • kali_pso Re: w kwestii transfuzji 18.10.07, 14:53
        Ja znam przykład gdzie para ŚJ adoptowała dziewczynkę, chociaz mała
        była i jest bardzo chora( nie wiem, czy kwestia przynalezności do ŚJ
        tych ludzi była poruszana przy adopcji).W każdym bądz razie, kiedy
        po niedługim czasie dziecku była potrzebna krew( to choroba
        przewlekła, dziecko choruje od urodzenia i szans na całkowite
        wyleczenie NIGDY nie było i nie ma, wręcz przeciwnie- to choroba,
        która wykańcza ją powoli)- parka powiedziała NIE. Dziecko na OJOM-
        ie, panika, mała umiera a oni dalej NIE. Wreszcie sąd i teraz chca
        czy nie, mała za każdym razem ma podawana krew, ale dzieje sie to
        wtedy, gdy rodzice nie widząwinkParanoja.....
        Powiem szczerze, że lubiłam bardzo tych ludzi, ale po tym wydarzeniu
        nie mogę z nimi normalnie rozmawiać.....

      • zebra51 Re: w kwestii transfuzji 18.10.07, 14:56
        no, własnie
        z tego co wiem, w przypadku zagrożenia zycia nawet rodzice dziecka
        nie moga sprzeciwic się przetoczeniu krwi. Lekarze zobowiazani sa do
        roatowania zycia, na drugim planie są kwestie religijności rodziny.
        • qonewa Re: w kwestii transfuzji 18.10.07, 15:00
          To w takim razie proszę poczytać to-są tam podane ofiary z imienia i
          nazwiska
          watchtower.org.pl/iszbin/ofiary.htm
          • aluc Re: w kwestii transfuzji 18.10.07, 15:04
            czyli dwa przypadki w Polsce w bliżej nieoznaczonym czasie

            jestem jak najdalsza od bagatelizowania problemu zakazu transfuzji,
            zastanawiam się jednak, na ile jest to realny problem, na ile tzw.
            fakt medialny czy maglowy
            • kali_pso Re: w kwestii transfuzji 18.10.07, 15:07
              Zapewne rzadko, ale za każdym razem wchodzi w grę życie realnego
              człowieka. Dla mnie to bez znaczenia, czy jest to sprawa kulku
              przypadków rocznie, czy kilkuset. Zdarza się jednak i to jest za
              każdym razem czyjaś tragedia i czyjeś zagrożone życie.
              • aluc Re: w kwestii transfuzji 18.10.07, 15:28
                masz rację

                uznajmy więc, że po prostu jestem ciekawa skali zjawiska
      • justi54 Re: a sąd dyżuruje za moje pieniądze 18.10.07, 15:03
        by ratować to dziecko ku czystości wiary jehowych.
        • aluc Re: a sąd dyżuruje za moje pieniądze 18.10.07, 15:06
          heh, no przecież nie dyżuruje z powodu ŚJ smile to jest margines
          marginesu spraw, którymi sąd się zajmuje na takich dyżurach, np.
          umieszczeniem dziecka w pogotowiu opiekuńczym etc.

          ups, znów falstart, przecież twoim dzieciom to nie grozi, więc znów
          niestety za twoje pieniądze
    • deyani Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 20.10.07, 23:26
      o ja pikole! przeczytalam tylko kilka wypowiedzi i poczulam sie jak na wiecu
      przedwyborczym pt.: zniszczyc goscia z sąsiedniej partii. Powiem krótko, bo nie
      mam czasu, ale musze powiedziec, bo wiem smile że swiadkowie jehoey to, ni mniej ,
      ni więcej, tacy sami ludzie jak nie świadkowie, jak rosjanie, jak protestanci,
      jak partia kobiet smile Są wsród nich wspaniałe osoby, że do rany przyłóż, ale i
      debile są. Mam w ich gronie przyjaciół i mam wroga, taką psychopatkę. Znam ich
      wielu i mam prównanie. Na obrone tego, ze chodzą po domach powiem, że dzieki tej
      ich praktyce wiele osób otzrymało pomoc, kiedy jej potrzebowalo. Bo akurat
      przyszedl swiadek jehowy i wysluchal i wyciagnal dlon. Sory za ten zamęt, ale
      się spieszę, a tak bym chciala porozmawiac o swiadkach, bo naprawde znam ich
      bardzo dobrze. Pozdrowienia dla wszystkich wierzących w cokolwiek i
      niewierzących i pozostałych smile

      • kawka74 Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 21.10.07, 00:39
        Kwestia pomocy bliźniemu to nie jest sprawa religijna - głupcy, frajerzy,
        kłamcy, i ludzie przyzwoici zdarzają się wszędzie, w każdym wyznaniu i
        gloryfikacja świadków w tej materii to pomyłka. Jeśli ktoś jest dupkiem, dupkiem
        pozostanie, choćby się publicznie zanurzył w basenie po czubek głowy.
        Mnie osobiście świadkowie przerażają kompletną głuchotą na jakiekolwiek
        kontrargumenty wobec wiedzy płynącej od Towarzystwa Strażnica, choćby i były tam
        największe bzdury. Osiemnaście lat krążą wokół mnie, przekopałam się przez setki
        pisemek, kilkanaście książek, odbyłam studium "biblijne" (cudzysłów zamierzony),
        spędziłam wiele godzin na rozmowach, kilkanaście razy byłam na zebraniu. Są to -
        tu oczywiście masz rację - tacy sami ludzie jak my, ale tylko do chwili, w
        której nie pojawia się temat wiary. Wtedy zaczynają mówić wszyscy tak samo,
        używając identycznych zwrotów i wyrażeń, powtarzając wyuczony algorytm. Mnie to
        osobiście przeraża, boję się ludzi pozbawionych choćby ociupiny krytycyzmu i
        dystansu.
        • lolinka2 Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 21.10.07, 01:17
          ...skoro więc wszyscy w sprawach wierzeń mówią jednym głosem, to nie ma co się
          oburzać tylko cieszyć że taka jedność w naszych szeregach panuje.
          No chyba że ktoś preferuje pstrokaciznę pt co wyznawca to inne poglądy, czyli w
          zasadzie jakby inna denominacja... ta pstrokacizna, wybaczcie, to mi się jakoś z
          choinką skojarzyła smile
          • kawka74 Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 21.10.07, 10:26
            Lolinko, to nie wygląda jak jednomyślność, tylko jak puszczanie tej samej taśmy,
            bezrefleksyjne powtarzanie tego, czego jesteście uczeni na spotkaniach szkoły
            służby kaznodziejskiej czy tego, co macie w Waszych podręcznikach ("Prowadzenie
            rozmów na podstawie Pism", taki to chyba ma tytuł?). Świadkowie, z którymi
            rozmawiałam na temat wiary, nie umieją własnymi słowami przedstawić tego, w co
            wierzą, Biblię znają wyrywkowo (no, ale to jest zrozumiałe, jeśli się wie, że
            wcale Biblii nie studiują) i łykają każdą bzdurę, którą spłodzi ciało
            kierownicze, jak pelikan cegłę.
            Zdecydowanie wolę choinkę.
            • lolinka2 Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 21.10.07, 12:33
              no to hę... na niedouczonych trafiłaś? na przemianowaną moher-babcię? Mogło się
              zdarzyć..
              Bo Świadkowie Jehowy, których ja znam, nie lecą cytatami z Prowadzenia Rozmów
              tylko i wyłącznie. Pozbawieni tego i innych narzędzi, z samą Biblią w rękach,
              uzasadniają swoje wierzenia. A co najistotniejsze w tym wszystkim - żyją zgodnie
              z tym, czego uczą.
              I świadczą, czyli głoszą.

              I to jest generalnie istota bycia Świadkiem Jehowy. Oddanie Bogu, studiowanie
              Biblii (nie "Biblii" jak byłaś uprzejma napisać) i życie zgodne z zasadami tej
              księgi... I nawet, jeśli ktoś jest wyjątkowo kiepskim mówcą, ma pewne
              ograniczenia intelektualne (a uwierz mi, że wszędzie takich spotkasz i
              społeczność ŚJ nie jest tu w jakiś sposób wyjątkowa, tyle że u nas wszyscy, więc
              również te osoby, są poniekąd 'na tapecie'), słabą pamięć, jest nieśmiały, stary
              czy cokolwiek innego, my się po prostu staramy uczyć całe życie, szkolimy się w
              ramach Teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskiej i to ma właśnie służyć temu,
              żeby z uwzględnieniem wszystkich zasad prawidłowego przemawiania i prawidłowego
              rozumowania oraz zgodnie z prawdą biblijną prezentować poszczególne tematy.
              Szkolenie jest otwarte dla całego zboru (ochrzczeni i nieochrzczeni głosiciele
              plus ich dzieci cieszące się przykładną opinią), warunkiem jest zaledwie
              umiejętność czytania. Generalnie myślę że to, o czym napisałaś to albo
              wspomniane niedouczenie, albo po prostu średnie możliwości.

              Natomiast nie powiedziałabym ostro, że ktoś Biblii wcale nie studiuje, bo dalecy
              winniśmy być od oceniania innych, zwłaszcza w kwestiach tego, co robią kiedy nie
              mamy okazji ich obserwować.
              No i skąd opinia że ciało kierownicze płodzi bzdury? Do Salomona jak mniemam ani
              ty ani ja nie możemy się równać z wiedzą, nie sądzę zatem, ażebyś wiedziała -
              zwłaszcza ŚJ nie będąc - czym się w gruncie rzeczy ciało kierownicze zajmuje i
              co do tej pory "spłodziło", używając twojej nomenklatury smile
              • kawka74 Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 21.10.07, 13:16
                Lolinko smile
                odpowiedź godna świadka smile modelowa wręcz
                ja wiem swoje, Ty wiesz swoje
                mogłabym długo i namiętnie opowiadać o płodach ciała kierowniczego, o
                studiowaniu, życiu według Biblii, uzasadnianiu swoich wierzeń cytatami z Biblii,
                tylko po co? Widziałam wiele, słyszałam sporo, sporo też czytałam, wyciągnęłam
                wnioski i tego się będę trzymać, bo głupia bym była, gdybym wiedząc to, co wiem,
                dalej łykała tę mało strawną papkę.
                Jeśli studiujecie samą Biblię, bez okrasy 'Strażnicy' czy , kawałek po kawałku,
                po kolei, CAŁĄ, to brawo, wreszcie ktoś (po ilu latach?) ruszył głową. A
                studiujecie samodzielnie czy w grupach?
                • qonewa Re: świadkowie Jehowy,to jest sekta 21.10.07, 14:29
                  Loilinko, wiem, że już wcześniej powiedziałaś, że nie chcesz już
                  wypowiadać się w kwestii krwi, ale byłabym wdzięczna, gdybyś zrobiła
                  wyjątek i zechciała ustosunkować się do słów Chrystusa :„Zaprawdę,
                  zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna
                  Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli
                  życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie
                  wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest
                  prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto
                  spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim"
              • mma_ramotswe lolinko 21.10.07, 14:42

                wiem, ze ten wątek to może nie miejsce na takie pytanie, ale powiedz
                mi, skąd u Was taki ścisły zakaz spozywania alkoholu? (nawet
                sprzedawania też, prawda?)
                • tina1234 Re: lolinko 22.10.07, 14:17
                  A ja się tylko zapytam, czy czytałaś kiedyś Pismo Święte ale nasze katolickie a
                  nie wydane przez świadków jehowy? Jeden mały przecinek postawiony w innym
                  miejscu już mienia cały kontekst zdania. I jeszcze chciałbym zapytać, czemu
                  chodzicie po domach namawiając do swojej wiary? Tego jednego nie rozumiem, jaki
                  macie w tym cel? Nie lubię świadków jehowy tak samo jak akwizytorów i nie
                  wpuszczam ich do domu.
                  • lolinka2 Re: lolinko 22.10.07, 15:14
                    pyt. 1: czytałam nie tylko przekład Nowego Świata. Zaczynałam od przekładu
                    Biblii Warszawskiej, wyd przez Polskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne,
                    czytałam też BT (3 wydanie), a także NT w przekładzie Kowalskiego
                    pyt 2: Mat 28:19,20; Mat. 24:14
                    • tina1234 Re: lolinko 22.10.07, 17:56
                      No i jeśli czytałaś to nie zauważyłaś różnicy? Jeśli tak to słabo czytałaś. A co
                      do pytania drugiego to nie widzę odpowiedzi, w tych fragmentach nie ma rozkazu
                      chodzenia po domach i zmuszania ludzi do tego na co nie mają ochoty. Głosić
                      można na wiele innych sposobów.
                      • lolinka2 Re: lolinko 22.10.07, 20:13
                        A kto i do czego cię zmusza?
                        O ile wiem, zawsze jest to propozycja i możesz odmówić, nie musisz słuchać
                        głosicieli, jeśli nie masz na to ochoty.
                        Zobacz, mówisz że jesteśmy czepliwi i nie da się od nas opędzić. A co powiesz o
                        sobie - tj o tym, że sypiesz zarzutami cały czas?? Kto i od kogo nie jest się tu
                        w stanie opędzić??
                        • tina1234 Re: lolinko 22.10.07, 22:29
                          Zadałam dwa pytania z czystej ciekawości i w sumie na żadne nie dostałam
                          odpowiedzi, czy to jest czepliwość? A co do tej propozycji której można odmówić
                          to się z taką nie spotkałam, zawsze pomaga dopiero zamknięcie drzwi przed nosem,
                          a wtedy i tak zostawiają jakieś ulotki pod drzwiami. Próbowałam uprzejmie i
                          jakoś nigdy nie skutkowało.
                          • figrut Re: lolinko 23.10.07, 00:09
                            No cóż, ja też nie dostałam odpowiedzi na moje pytanie w sprawie miłości do
                            bliźniego i jednoczesnego oczerniania katolików w książkach wydanych przez ŚJ sad
                            Pytanie było chyba zbyt trudne, albo też zbyt niewygodne i łatwiej było je
                            przemilczeć....
                          • lolinka2 Re: lolinko 23.10.07, 05:31
                            Zadałam dwa pytania z czystej ciekawości i w sumie na żadne nie dostałam
                            > odpowiedzi,

                            Ach tak? Hmm... to ciekawe, bo ja na dwa wspomniane odpowiedzi udzieliłam.

                            > czy to jest czepliwość?

                            Nie, to jest brak rozwiniętej sprawności rozumienia tekstu czytanego, ewentualne
                            klapki na oczach, bądź też czepliwość, tj stawianie zarzutów z jednoczesnym
                            odrzucaniem jakichkolwiek odpowiedzi vel argumentów stawianych przez interlokutora.
                            • tina1234 Re: lolinko 23.10.07, 09:54
                              Napisałaś tylko że czytałaś Pismo Święte katolików, ale nie odpisałaś czy
                              widzisz różnicę? Czyli nie odpowiedziałaś na to pytanie. Przy drugim podałaś
                              fragmenty w których nie ma nic żeby chodzić po domach i namawiać ludzi do
                              słuchania tego na co nie mają ochoty. Te fragmenty są też dla nas przykładem i
                              jakoś nie chodzimy od domu do domu i nie namawiamy ludzi to przejścia na wiarę
                              katolicką. Wydaje mi się, że tak jak napisała figrut poprostu nie umiesz
                              odpowiedzieć.
                  • mma_ramotswe tina 22.10.07, 21:07
                    do mnie to pytanie???
                • lolinka2 Re: lolinko 22.10.07, 15:11
                  nie istnieje taki zakaz
                  nawet Chrystus w Kanie wodę w wino zamienił
                  jest natomiast zakaz pijaństwa, tak jak w Biblii
                  Świadkowie ustosunkowują się do sprzedaży alkoholu wg własnego sumienia,
                  niektórzy nie robią tego mając na uwadze nie rozpijanie innych, innym średnio to
                  przeszkadza
                  • mma_ramotswe Re: lolinko cd 22.10.07, 21:10
                    Nie, nie chodzi mi o pijaństwo absolutnie.
                    Tylko, że mój znajomy ŚJ nie pije alkoholu i właśnie uzasdnił to
                    tym, ze Wam nie wolno. I miał okazję dorobić w wakacje w knajpie,
                    ale zrezygnował, bo nie mógł sprzedawać alkoholu.
                    • lolinka2 Re: lolinko cd 22.10.07, 22:13
                      to się chłopak miga po prostu smile)

                      A tak serio, to może ma za sobą przeszłość jakąś alkoholową i stroni teraz
                      stuprocentowo, żeby zmora nie wróciła. Znam sporo takich...
                      A pić możemy, a i owszem, bo niby czemu nie smile (chlup).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka