Dodaj do ulubionych

Wychowawczy klaps?

04.11.07, 15:53
Zgadzam się w 100%. Klaps jest wyrazem bezilności rodzica, jego
utraty panowania nad sobą. Jest drogą na skróty. Jest też
upokorzeniem dziecka. A mówienie o "wychowawczej" roli klapsów to
tylko usprawiedliwienie. Bo przecież wychowanie to nie tresura. Nie
piszę czysto teoretycznie. Mam sześcioletniego synka, trochę
nadpobudliwego. Nigdy nie dałam mu klapsa, nigdy nawet nie byłam
tego bliska.
Obserwuj wątek
    • alek_s a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 16:32
      i nie wstydze się tego. Klaps to nie katowanie dziecka. A jeżeli
      wkłada łape o kontaktu i na prosby nie reaguje, to jakoś musiałem
      za5reagować.
      Największymi przecinikami bicia dzieci byli A. Samson, ten to nawet
      kochał dzieci i nijaki W. Eichelberger, ten to tak kochał swoje
      pacjentki, że nawet sypił z nimi i skończyło się to samobójstwem
      jednej z nich. Takich autorytetów mamy słuchać, czy może lepiej
      opryjmy się na rozumie.
      • qamillo Ba cóż.. 04.11.07, 17:15
        i co z tego,ze kochał pacjentki? może juz miały akurat 17 lat..więc pod paragraf
        siem nie łapał.Chodzi o kwestie,ze do przemocy mają tylko prawo określone
        ustawowo służby a nie głupi,nieraz beznadziejny rodzic..zresztą-niewwaaaażne jak
        mawia nasz ukochany jedyny malutki exprezydent..(el expresidento()
        • alek_s Re: Ba cóż.. 04.11.07, 20:01
          qamillo napisał:

          > i co z tego,ze kochał pacjentki? może juz miały akurat 17
          lat..więc pod paragra
          > f
          > siem nie łapał.

          a etyka zawodowa to co?
          jaki może mieć autorytet ktoś, kto pucza innych a sam źle robi?
          a poza tym skąd wziąłeś te 17 lat?
          • parazyd Czy można dać dziecku klapsa? 05.11.07, 10:56
            Można.
      • marychna31 Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 17:35
        > Największymi przecinikami bicia dzieci byli A. Samson, ten to
        >nawet kochał dzieci i nijaki
        Nie wstyd ci pisać takie brednie? I dla podparcia jakichś chorych
        idei wycierać sobie gębę cudzym nieszczęściem? Nie rozumiesz, że
        ironizujesz na temat molestowanych seksualnie dzieci??? Naprawdę nie
        rozumiesz jaka to dla kogoś tragedia?

        > Klaps to nie katowanie dziecka.

        Tak, "w delegacji nie zdrada, po francusku nie zdrada (...)"
        A jak się komuś ukradnie 500 zł to jest to mniejsza krzywda niż jak
        mu się ukradnie 5 tysięcy ale jedno i drugie to złodziejstwo.
        > i nie wstydze się tego.
        a powinieneś. Tylko skończony prymityw jest w stanie podnieśc rękę
        na słabszego. A na własne dziecko to już tylko "pomyłka w ewolucji".
        • alek_s Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 17:57
          czego mam się wstydzić, że nie stosuje się do zaleceń specjalisty
          zboczeńca?
        • alek_s Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 20:04
          marychna31 napisała:


          > Nie wstyd ci pisać takie brednie? I dla podparcia jakichś chorych
          > idei wycierać sobie gębę cudzym nieszczęściem? Nie rozumiesz, że
          > ironizujesz na temat molestowanych seksualnie dzieci??? Naprawdę
          nie
          > rozumiesz jaka to dla kogoś tragedia?

          a gdzie tu widzisz ironizowanie na temat molestowania dzieci?
          ironizuje na temat Wszechwiedzacych autorytetów, którzy wiedzą jak
          zapewnić szczęście dziecku

          > > Klaps to nie katowanie dziecka.
          >
          > Tak, "w delegacji nie zdrada, po francusku nie zdrada (...)"
          > A jak się komuś ukradnie 500 zł to jest to mniejsza krzywda niż
          jak
          > mu się ukradnie 5 tysięcy ale jedno i drugie to złodziejstwo.
          > > i nie wstydze się tego.
          > a powinieneś. Tylko skończony prymityw jest w stanie podnieśc rękę
          > na słabszego. A na własne dziecko to już tylko "pomyłka w
          ewolucji".

          czyli lepiej niech ginie porazone prądem, niż dostanie po łapie gdy
          wkłada reke do kontaktu
          • marychna31 Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 22:59
            > ironizuje na temat Wszechwiedzacych autorytetów, którzy wiedzą jak
            > zapewnić szczęście dziecku
            A. Samson nie jest dla mnie autorytetem. Wszechwiedzącym tym
            bardziej. Do świadomości, ze podnoszenie ręki na słabą, bezbronną,
            całkowicie od nas uzależnioną istotę jest krzywdą, nie jest
            potrzebny żaden autorytet. Wystarczy zwykła ludzka przyzwoitość.

            Twój argument to zwykła demagogia. A. Samson pewnie jest przeciwny
            wysokim cenom w sklpach albo obozom koncentracyjnym. I o czym to ma
            świadczyć? Że wysokie ceny w sklepach albo obozy koncentracyjne są
            niezbędne?

            > czyli lepiej niech ginie porazone prądem, niż dostanie po łapie
            > gdy wkłada reke do kontaktu
            Myslisz, ze dzieci rodziców, którzy nie biją, nie mają szans na
            uniknięcie porażenia prądem albo chociażby statystyki wypadków z
            prądem u takich dzieci są wyższe??wink
            Dbac o bezpieczeństwo dziecka można i bez bicia. Wystarczą dobre
            chęci, trochę wyobraźni, dużo konsekwencji i uwagi poświęconej
            dziecku.

            Ja mam w domu tylko bezpieczne kontakty, ale jestem świadoma, ze
            zawsze możemy trafić w miejsce gdzie kontakty bezpieczne nie będą
            więc (na tych bezpiecznych kontaktach) uczę mego synka, ze nie wolno
            ich dotykać. Ma 19 miesięcy i nie podchodzi do nich, a co najwyżej z
            daleka pokazuje i mówi "be". NIe wyobażam sobie abym mogłą na niego
            podnieść ręke. Jesli bym to kiedykolwiek zrobiła to by to oznaczało,
            że na niego nie zasługuję i nie dorosłam do roli rodzica.
        • e_r_i_n Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 23:06
          marychna31 napisała:

          > Tylko skończony prymityw jest w stanie podnieśc rękę
          > na słabszego. A na własne dziecko to już tylko "pomyłka w
          > ewolucji".

          Po tych slowach chyba powinnam walnac baranka o sciane.
          Warto czasem troszeczke zlagodzic sformułowania.
          Tak, zdarzylo sie dac klapsa mojemu synowi. Na palcach jednej reki
          policze te razy w ciagu jego szescioletniego zycia, za kazdym razem
          mialam ogromne wyrzuty sumienia. Czy jestem pomyłka ewolucji? Pewnie
          tak - ewolucja stworzyla ideał z kamienia.
          • wredna_ja Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 23:55
            e_r_i_n napisała:

            > marychna31 napisała:
            >
            > > Tylko skończony prymityw jest w stanie podnieśc rękę
            > > na słabszego. A na własne dziecko to już tylko "pomyłka w
            > > ewolucji".
            >
            > Po tych slowach chyba powinnam walnac baranka o sciane.

            A ja uwazam,ze to autorka tej wypowiedzi powinna sobie tego baranka zafundowac.

            > Warto czasem troszeczke zlagodzic sformułowania.

            I najpierw zastanowic sie nad tym co sie pisze.

            • marychna31 Re: a ja dałem czasem klapsa 05.11.07, 00:04
              > A ja uwazam,ze to autorka tej wypowiedzi powinna sobie tego
              baranka zafundowac.
              Mogę sobie fundowac dziesięc takich co godzinę i to do końca zycia
              jesli jakieś dziecko uchroniłoby to przed biciem!

              > > Warto czasem troszeczke zlagodzic sformułowania.
              >
              > I najpierw zastanowic sie nad tym co sie pisze.

              Pewnie, ze warto ale o wiele bardziej warto zastanowić się zanim
              podniesie się na kogoś rękę. A PRZEDE WSZYSTKIM NA WŁASNE DZIECKO.
              • wredna_ja Re: a ja dałem czasem klapsa 05.11.07, 12:11
                marychna31 napisała:
                > Mogę sobie fundowac dziesięc takich co godzinę i to do końca zycia
                > jesli jakieś dziecko uchroniłoby to przed biciem!

                Nie musisz,nie uchroni.

                > Pewnie, ze warto ale o wiele bardziej warto zastanowić się zanim
                > podniesie się na kogoś rękę. A PRZEDE WSZYSTKIM NA WŁASNE DZIECKO.

                Zgadzam sie,warto sie zastanowic.Nie popieram b.i.c.i.a dzieci.
                Jednak widzac "akcje" co niektorych pociech(?)w sklepach,na ulicach czy placach
                zabaw(obojetnie zreszta gdzie)to zastanawiam sie do czego doprowadzi niektore
                matki i ich dzieci tzw.bezstresowe wychowanie.......na szczesliwe te matki nie
                wygladaja,o nie.

                Pozdrawiam smile
                • bea.bea Re: a ja dałem czasem klapsa 05.11.07, 12:20
                  musle,ze własnie bezstresowe wychowanie....w prostej lini prowadzi do bicia
                  dzieci...

                  bo wychowanie prowadzi do jakis okreslonych zachowań dzieci..i zachowań rodziców...

                  rodzice którzy nie wychowuja, albo modnie nazwe wychowuja bezstresowo...( co dla
                  mnie jest jednoznaczne)
                  nie mysla przyszłosciowo, nie mysla kreatywnie, i sa leniwi ( oj bedzie
                  burza..smile)..nie chce im sie mysleć co zrobic by cos zrobic...a kiedy jest juz za
                  póxno siegaja po najprostrzą forme egzekwowania bicie....

                  usłyszałam ostatnio ,ze dzieci do lat 3 nie wychowuje sie . bo one jeszcze nie
                  rozumieja...
                  moim zdanie własnie ciezka praca do lat 3 ..smile...daje póxniej niezłe efekty...
                  cięzka praca nie równa sie bicie..smile
        • e_r_i_n Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 23:08
          I jeszcze jedno - Twoje dziecko ma 19 mcy. Jeszcze duzo pulapek
          przed Toba, nie szafuj wiec takimi sformulowaniami, bo nie wiesz, co
          Cie czeka. Nigdy nie mow nigdy.
          • marychna31 Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 23:36
            Przykro mi, ze uraziłam Twoje uczucia ale nigdy nie idę na
            kompromisy kiedy staję w obronie słabszych.
            > Nigdy nie mow nigdy.
            Mylisz się, jest mnóstwo rzeczy, których nigdy nie zrobię.
            NIezależnie od tego, "co mnie czeka".
            • peter_1000 Re: a ja dałem czasem klapsa 05.11.07, 01:39
              > Przykro mi, ze uraziłam Twoje uczucia ale nigdy nie idę na
              > kompromisy kiedy staję w obronie słabszych.
              > > Nigdy nie mow nigdy.
              > Mylisz się, jest mnóstwo rzeczy, których nigdy nie zrobię.
              > NIezależnie od tego, "co mnie czeka".

              Z historii ale i własnego doświadczenia wiem że ludzi którzy choćby w takich
              dyskusjach używają wobec siebie zwrotów "nigdy" oraz "zawsze", trzeba wystrzegać
              się najbardziej. Bo NIGDY nie wiesz jakie spotkasz ekstremum, które wgniecie Cię
              w podłogę i każe zaprzeczyć własnym ideom i wcześniejszej ocenie siebie samego.
              Dopiero doświadczenie weryfikuje nasze subiektywne wobec siebie, spojrzenie na
              nas samych.
            • e_r_i_n Re: a ja dałem czasem klapsa 05.11.07, 10:19
              Tu nie chodzi o moje urazone uczucia - po prostu wiem, ze zycie
              weryfikuje wiele pogladow i warto czasem wyrazac sie mniej
              kategorycznie o sprawach, ktore w najmniej spodziewanym momencie
              moga nas spotkac. Jak moje dziecko mialo 19 mcy to tez wydawało mi
              sie, ze NIGDY nie walnę w tyłek.
              Teraz juz wiem, ze w kwestii dziecka niczego nie mozna byc pewnym -
              i warto pamietac o tym, ze 'tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono'.
            • frusto Re: a ja dałem czasem klapsa 05.11.07, 12:34
              Boje sie ludzi, ktorzy nie umieja isc na kompromisy. Fanatyzm jest grozny w
              kazdym wydaniu...

              A klaps to nie katowanie dziecka. Jest to pogwalcenie jego fizycznej
              suwerennosci, ale dziecko poczuje przy tym wiecje strachu niz bolu (jak mi zona
              daje klapsa, to nie uwazam, zeby mnie katowala). Klaps jest srodkiem absolutnie
              ostatecznym, ktorego nalezy unikac jak zarazy - ale nie bac sie po niego siegac,
              jezeli zawodza inne sposoby. Ja swojemu dziecku nie dalem jeszcze nigdy klapsa
              (zonie sie zdarzylo), ale jestem gotowy to zrobic jezeliby zaszlaby taka potrzeba.

              Przyklad: masz dziecko dwuletnie, ktore wyrywa Ci sie na ulice pod pedzace
              samochody. Jest rozbawione i jest w stanie duszy, w ktorym nie dociera do niego
              zadne tlumaczenie. Klaps w takiej sytuacji uwazam za drastyczne, ale
              dopuszczalne zachowanie.

      • moninia2000 Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 17:36
        Hm...temat aktulany chyba zawsze. Ja nie popieram absolutnie
        przemocy fizycznej w zadnym wykonaniu, bo wlasnie takie klapsy
        swiadcza o slabosci i bezradnosci nas, rodzicow...
        Jednak sama pare razy w zyciu malej dalam Jej klapsika. Juz sobie
        obiecalam, ze w zadnym wypadku nie dam wiecej, postaram sie. Nigdy
        Jej nie bilismy, choc znajomi, rodzina trabili ze to ni takiego taki
        klaps, ze wychowawczy itp bzdury..az kiedys reka poszla..i byl
        pierwszy, lekki klaps. Malenka po prostu miala szok. Mimo silnego
        charakteru jest b.delikatna istotka i bardzo przezyla klapsa..
        Sadze, ze dla Niej to bylo jak zdrada..
        No i nie chcemy tak naprawde dawac klapsow, poza tym zawsze, jak sie
        spojrzy wstecz, byly one wyrazem bezsilnosci (piecdziesiat razy
        powtarzamy cos..i nic) lub strachu (uciekla na ulice..). Dlatego po
        czesci z tym artykulem sie zgodze, ale na pewno nie ze zdaniem:

        "Poszlibyśmy na spacer, ale jesteś męczący i poczekam, aż
        zmądrzejesz. Może pójdziemy jutro. Ty też musisz dbać o to, żeby nam
        razem było dobrze".
        Nie wiem jak mozna chciec dziecku mowic, ze jest meczace.. Moze
        inaczej, ze jego zachowanie nas meczy? Chyba brzmi lepiej, bo z
        takich zdan, ze jest meczace, glupie albo niekumate..potem niezle
        kruczki wychodza i malec sie moze zkompleksiony tez czuc..
        Moja mama zawsze sostrze mowila "Aj, zejdz ze mnie, jakas ty
        koscisssta!", co spowodowalo, ze moja siostra bardzo to
        przezyla,weszlo Jej w pamiec, w zycie i odbilo sie na Jej uczuciach
        mocnosad
        A klapsowi...NIE!smile
      • gdsta Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 19:31
        kotku uważaj, żebyś się nie przewrócił jak się oprzesz;
        a oprócz żartu za który masz mi pewnie ochotę przylać, zapytam:
        a człowieczek czytał coś Samsona albo nijakiego Eichelbergera - nie - to może
        chociaż nianię człowieczek poogląda;
        Jeśli to wzbudziło w Tobie agresję leć do lustra i wal, bo zły jesteś na siebie,
        ja sobie po prostu z Ciebie zakpiłam i bardzo łatwo mi to przyszło. Nie muszę
        podnosić ręki, sam sobie dokopałeś pisząc o tym czego nie czytałeś. Z szacunkiem
        i nadzieją, ze poczytasz nie bijąca słąbszych i cieńszych ale jakby co obronię
        się
        • arnikaarnika Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 19:35
          a może wychowawcze walnięcie kablem po udach ...bardzo dyscyplinuje
          i poprawia krążenie - z niektórych tu to psie k..wy
          A co byś debi...u powiedział gdyby twój szef w pracy dawał by ci
          wychowawcza fangę w nos ? Pewnie bys lepiej pracował i pewnie byś
          nie umarł z rozpaczy ?
          • alek_s Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 20:05
            arnikaarnika napisała:

            >> A co byś debi...u powiedział

            tak zwracasz sie do dziecka, a nie bijesz go
            jestes CUDOWNYM rodzicem
        • alek_s Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 20:00
          gdsta napisała:

          > kotku uważaj, żebyś się nie przewrócił jak się oprzesz;
          > a oprócz żartu za który masz mi pewnie ochotę przylać, zapytam:

          a ten żart to niby gdzie, sama napiszesz, sama się z tego smiejesz w
          sumie masz fajnie, możesz zawsze sama ze sobą pokonwersować, gdyz
          jak widze jesteś przekonana o swojej wielkiej mądrości

          > a człowieczek czytał coś Samsona albo nijakiego Eichelbergera -
          nie - to może
          > chociaż nianię człowieczek poogląda;

          czytałem, woją drogą ciekawej formy używasz, zwracasz się też tak do
          dziecka, czy w inny posób starasz sie je poniżyć
          o superniani piszesz? tej wspaniałej wszystko wiedzącej, od której
          po rozwodzie dzieci odeszły do ojca? a przeciez ona tak wszystko
          wie...

          > Jeśli to wzbudziło w Tobie agresję leć do lustra i wal, bo zły
          jesteś na siebie
          > ,

          co miało wzbudzić we mnie agresję, Twoje samouwielbienie?

          > ja sobie po prostu z Ciebie zakpiłam i bardzo łatwo mi to
          przyszło.
          może i latwo przyszło, tyle że nie wyszło

          Nie muszę

          > podnosić ręki, sam sobie dokopałeś pisząc o tym czego nie
          czytałeś.

          czytałem, a TRobie radzę czytać ze zrozumieniem, bo zreszta jakbyś
          cytła Eichelbergera to być znalazła ten przykład z kontaktem, gdzie
          Eichelberger wprost pisze, że w takim wypadku należy dać dziecku po
          łapie, dałas się wkręcić Wszystkowiedząca

          > Z szacunkiem
          > i nadzieją, ze poczytasz nie bijąca słąbszych i cieńszych ale
          jakby co obronię
          > się

          a tak na marginesie, masz dzieci, czy tylko znasz teorie ich
          wychowania?
      • marghe_72 Re: a ja dałem czasem klapsa 04.11.07, 22:04
        alek_s napisał:

        > i nie wstydze się tego. Klaps to nie katowanie dziecka. A jeżeli
        > wkłada łape o kontaktu i na prosby nie reaguje, to jakoś musiałem
        > za5reagować.
        > Największymi przecinikami bicia dzieci byli A. Samson, ten to
        nawet
        > kochał dzieci i nijaki W. Eichelberger, ten to tak kochał swoje
        > pacjentki, że nawet sypił z nimi i skończyło się to samobójstwem
        > jednej z nich. Takich autorytetów mamy słuchać, czy może lepiej
        > opryjmy się na rozumie.

        a to tak trudno zabezpieczyc kontakt?
        Reszty nie skomentuję
        • alek_s Re: a ja dałem czasem klapsa 08.11.07, 21:00
          marghe_72 napisała:

          >
          > a to tak trudno zabezpieczyc kontakt?
          > Reszty nie skomentuję
          >

          jak kiedyś będziesz miała dziecko - rozbrykanego 4 latka - to
          zrozumiesz, że istnieje cos takiego jak zabezpieczony kontakt
      • baabcia czy Ciebie bito człowieku 04.11.07, 23:27
        to chyba zasadnicze pytanie, czy Pan jako dziecko był bity i jesli tak to dlaczego?
      • czeczot brawo, zgadzam sie!!! 05.11.07, 14:49
        W pelni popieram dawanie czasem klapsow, nie ma to nic wspolnego z ponizaniem
        dziecka, ani z pobiciem dziecka. Uwazam, ze bardzo czesto wieksza krzywde
        dziecku sie wyrzadza krzykiem, niz gdy dostanie klapsa, a potem zostanie
        przytulone, pocalowane ... i po sprawie. Dziecko rozumie, ze jak cos
        przeskrobie, to bedzie kara, a klaps, ktory trwa chwile, i potem jest
        przytulone, jest lzejsza kara, niz polgodzinny zakaz bawienia sie ulubiona
        zabawka, sadzanie w kacie, zamykanie w kojcu (to tez jest 'przemoc'), obrazanie
        sie rodzica itp. - choc tez uwazam, ze takie kary czasem trzeba stosowac. Ale
        oczywiscie zgadzam sie, ze trzeba z dzieckiem przede wszystkim rozmawiac, no i
        podstawowa rzecz - dziecko musi rozumiec, za co jest karane, bo inaczej karanie
        nie ma sensu.
    • brunerek12 Re: Wychowawczy klaps? 04.11.07, 17:15
      Zawsze byłam przeciwniczką klapsów. Obecnie uważam, że niektórym
      klaps by się przydał, zwłaszcza obserwując zachowanie niektórych
      dzieci w sklepie, kościele, na placu zabaw. Swojego dziecka nie
      klapsuję, ale patrząc na niektóre "aniołki" z pewnością klapsy by
      sie posypały. Nawet bym takie dziecko zlała smile
    • br00net Kilka tysięcy lat wychowawczego klapsa kontra... 04.11.07, 17:42
      kilkanaście (kilkadziesiąt) bezstresowego wychowywania.
      Jeżeli by tak było jak pisze autor(ka) tego artykułu i klaps by miał tak
      destrukcyjną siłę, nigdy cywilizacja by nie doszła do takiego poziomu jaki ma
      teraz. To jest fakt - wychowawczy klaps ma już kilka tysięcy lat - i jak do tej
      pory nie był tak szkodliwy jak to opisuje artykuł.
      Bezstresowe wychowanie? Ma tak naprawdę kilkanaście lat - no może kilkadziesiąt
      lat. Czy agresywni uczniowie w szkole, którzy nie uznają autorytetu nauczyciela
      (Francja jakiś czas temu miała ogromny z tym problem), upijające się ciężarne
      nastolatki w Wielkiej Brytanii, to efekty tego?
      • marghe_72 Re: Kilka tysięcy lat wychowawczego klapsa kontra 04.11.07, 19:38
        br00net napisał:

        > kilkanaście (kilkadziesiąt) bezstresowego wychowywania.
        > Jeżeli by tak było jak pisze autor(ka) tego artykułu i klaps by
        miał tak
        > destrukcyjną siłę, nigdy cywilizacja by nie doszła do takiego
        poziomu jaki ma
        > teraz.

        a może zaszłaby znacznie dalej?
        Może gdybyśmy dawno pojęli , że agresja (zwłaszcza w stosunku do
        słabszych) nie jest żadną metodą rozwiązywania konfliktów to
        byłoby .. normalniej?
        • br00net Re: Kilka tysięcy lat wychowawczego klapsa kontra 04.11.07, 20:32
          Może tak może nie, ale jest na tak dużym poziomie, że zadajemy sobie pytania o
          sens klapsa big_grin. W każdym razie efekty wychowywanie bezstresowego są jak na razie
          przerażające.
          • marghe_72 Re: Kilka tysięcy lat wychowawczego klapsa kontra 04.11.07, 22:02
            br00net napisał:

            > Może tak może nie, ale jest na tak dużym poziomie, że zadajemy
            sobie pytania o
            > sens klapsa big_grin. W każdym razie efekty wychowywanie bezstresowego
            są jak na razi
            > e
            > przerażające.

            tyle tylko, że wychowanie bez przemlocy nijak się ma do
            bezstresowego wychowania.
            • frusto Re: Kilka tysięcy lat wychowawczego klapsa kontra 05.11.07, 12:36
              A klaps nie ma sie nijak do wychowania bez przemocy.

              Sa ludzie, ktorzy potrafia wiecej szkody wyrzadzic swoim dzieciom nigdy ich
              nawet nie tykajac. Dzieci mozna zranic slowami o wiele mocniej i glebiej niz
              klapsem.
    • slayer33 robita dzieciory z nudów chyba 04.11.07, 19:11
      czy wy nie macie instynktu?
    • baabcia Re: Wychowawczy klaps dla rodziców 04.11.07, 19:17
      nie macie poczucia, ze cos jest z Wami nie tak kiedy bijecie dziecko a ze wsydu,
      że to robicie przylatujecie na to forum i piszecie, ze w Ameryce bija murzynów?

      Ale cóż! ja wiem, ze dzieci sa fajne, kochane i grzeczne póki rodzice czegoś nie
      spieprzą ( sorry ale słowo zepsuja nie pasowało) i fajnie byłoby podyskutować
      czy rodzicowi należy wlać czy tłumaczyć.

      Cudnie jest umieć wychowywać swoje dziecko, ale bywa, ze nie udaje nam się i to
      z najróżniejszych powodów, bo w domu nie było fajnie i nie mamy we krwi dobrych
      zachowań, albo każde z rodziców + dziadkowie zupełnie co innego robią. I
      dziecko przestaje z nami czuć się dobrze, jest cały czas podenerwowane, spięte i
      walczy, o wszystko: o rację o dominację o uczucia rodziców i o ich czas.

      Zaczynamy wtedy skupiać się czytać i wychowywać i tu czasem przy braku
      wspóldziałania dochodzi do tak silnych psychicznych nacisków na dziecko, ze
      wydaje się, ze klaps jest nieunikniony. Lepiej wedy siąść razem i popatrzeć co
      dla dziecka jest ważne, co zrobić, żeby nie znęcać się nad nim psychicznie i nie
      dawać klapsów. Jedno i drugie jest podłym wykorzystywaniem naszej przewagi.

      Myslę, że wiele trudności zaczyna się kiedy zapominamy, że dziecko powinniśmy
      wychowywać a nie przyjaźnić się z nim. Wychowywanie to coś więcej niż przyjaźń,
      bo wymaga od nas więcej miłości i troski. Musimy dawać dobry przykład - zawsze;
      musimy pozwalać dziecku na to co jest bezpieczne, a zabronić bawić się tym co za
      chwile zepsuje - a przecież skończylibysmy naszą pracę na kompie jakby ono sobie
      poturlało płytki, albo po przyjacielsku sciągnęlibyśmy ulubiona pamiątkę babci
      niech się synuś cieszy. A za dwa lata mówimy co za debil poniszczył płyty czy
      rozwalił cyfrówkę; wystarczyło kiedyś tłumaczyć, że jedne rzeczy wolno inne
      będzie wolno potem.

      Tak jest ze wszystkim, trzeba się starać cały czas i właściwie sytuacje stersowe
      zdarzają się rzadko, bo dzieci świetnie rozumieją rozsądnych rodziców. A czy
      rozsądne jest jak rodzce całą dobę pędzą jak szaleni i poganiają malucha to już
      zupełnie inna sprawa.

      Pamiętam kiedy moja córka dostał ode mnie bardzo lekkiego klapsa , bo nie
      wytrzymałam, bo byłam zdenerwowana i diabli wiedzą co jeszcze - popatrzyła na
      mnie z taką dezaprobatą, ze do dziś to pamiętam i kilka dni chodziła urażona.
      Czyli dzecko ma godnośc i w pełni rozumie co to znaczy przemoc i
      niesprawiedliwość.

      Cóż może czasem prości ludzie klepna w tyłek i da to dobry skutek, bo wcześniej
      nie podkreślali jak ważna jest nietykalnośc i szacunek, polegający na nie biciu
      słabszego. W końcu Ci którzy nie czytaja takich artykułów też musza wychować
      swoje dzieci.

      Ja zwracam na ulicy zawsze uwagę ludziom, którzy szarpią czy biją dziecko i
      mysle, że na tym polega zasada:
      zawsze broń słabszego , chyba, że jesteś tchórzem.
      Takie moje zachowanie pokazuje dezaprobatę dla przemocy.

      A jeszce przestroga dla tych, którzy uważają, że dziecko mozna tłuc , bo nikt im
      nic nie zrobi - póki się sprawa nie rypnie to czasem tak ale wtedy na końcu i
      tak musi się znaleźć ktos taki kto nauczy to dziecko nie słuchać rodziców, bo
      głupi i niereformowalni. Dobrze jesli dziecko trafi na taka terapię, bo jeśli
      nie to nigdy nie zrozumie czemu rodzice mu to zrobili i będzie tłukło własne
      dzieci.
      Moim marzeniem jest, zeby rodzice zanim uderzą dziecko tłukli się po własnej
      głowie.
    • sun.tzu25 Re: Wychowawczy klaps? 04.11.07, 20:23
      Moja Mama zawsze byla przeciwniczka klapsow (ja zreszta tez jestem). Jednego
      dnia, gdy mialam 4-5 lat, i mimo jej licznych tlumaczen, prosb i nalegan kolejny
      raz zlosliwie wyrwalam sie jej i przebieglam przez ulice na czerwonym swietle, w
      koncu (z wielkimi wyrzutami sumienia) dala mi klapsa. I przestalam przebiegac. I
      gdyby tego nie zrobila, pewnie by mnie teraz nie bylo na swiecie.

      Nie zamierzam nigdy karac moich przyszlych dzieci klapsami za zle zachowanie czy
      zniszczenie czegos. Jednak jesli okaze sie to jedyna metoda powstrzymania ich
      przed zrobieniem powaznej krzywdy sobie samym lub innym dzieciom, mysle, ze dam
      klapsa bez wahania.
    • hristoforos "Dziecku krzywduje,kto kija żałuje" 04.11.07, 20:27
      Tak mówi stare przysłowie.Niedopuszczalne jest nękanie dziecka, często
      nieświadomego swojego czynu, ale czy dopuszczalne jest świadome nękanie
      rodzica(często zajechanego po pracy)????? Są przypadki kiedy "klapsior" jest
      nieodzowny, a jak powszechnie wiadomo,po burzy,spokój.
      • monikacc Re: "Dziecku krzywduje,kto kija żałuje" 04.11.07, 21:48
        klaps to nic strasznego, te wszystkie rozpuszczone dzieciary które pokazują w
        Superniani, to właśnie dzieci które nigdy klapsa nie dostały i robią z rodzicami
        co im sie podoba
        • marghe_72 Re: "Dziecku krzywduje,kto kija żałuje" 04.11.07, 22:07
          monikacc napisała:

          > klaps to nic strasznego, te wszystkie rozpuszczone dzieciary które
          pokazują w
          > Superniani, to właśnie dzieci które nigdy klapsa nie dostały i
          robią z rodzicam
          > i
          > co im sie podoba

          Gdybys uważniej oglądała ten program to byś zauważya, że te dzieci
          czesto gęsto były karane własnie klapsami..
        • baabcia o supernani 04.11.07, 23:18
          czy Wy nie widzicie, że superniania naprawia rodziców nie dzieci;
          i nawet takie dzieci, których rodzice sami uznali, ze coś jest nie tak - nianię
          się zaprasza - ona nie najeżdża tych mieszkań
          nawet takie dzieci bez bicia szybko, z reguły szybciej niż rodzice !!! zaczynaja
          słuchać.
          Dziecko nie słucha jak rodzic sam nie wie czego chce i bicie nie zmienia
          postępowania rodzica.
          A jesli jesteście tak zagonieni, że tracicie cierpliwość to moze dzieci Wam
          tłumaczą, że to jest zły pomysł na zycie - dobrze, że Was nie bija kiedy nic nie
          dociera. Żartuję ale kiedy patrzymy na siebie z boku to często marnie
          wygladamy i cud, ze te dzieci jakoś z nami wytrzymują!
      • czeczot Sama prawda 05.11.07, 14:51
    • kotbehemot6 Re: Wychowawczy klaps? 04.11.07, 23:56
      Nie jestem święta i zdarzyło ise dosłownie kilka razy. Klaps, nie bicie.dawno
      już niedawałam i nie dam, bo to w sumie nic albo bardzo niewiele daje. Z
      pewnością uczy jednego,ze można reagowac przemocą.
      Chociaz przyznam szczerze ,ze czasami mam ochotę przylać, ale doskonale wiem że
      to nie przyniesie żadnego efektu. zreszta nawet nie wiem czy bym fizycznie
      potrfaiła, mam wewnętrzny opórsmile
    • zuziabeata Wychowawczy klaps? 05.11.07, 00:08
      Ja dostawałam klapsy (i nie tylko) w dzieciństwie. Dziś wiem, że
      postanowienia pt ja nigdy nie uderzę swojego dziecka są pustym
      frazesem.robię dokładnie to,czego zostalam nauczona w domu.Siła
      jest czasem sposobem na nieposłusznego smyka.Do mojego dziecka nie
      dociera nic-ani tłumaczenie, ani prośby, ani często klaps.Nie znam
      drogi prowadzącej do niego.Wiem, że klaps nie jest dobry,ale uważam
      go za lepszą perswazję niz krzyki, które są moim częstym
      wyborem.Kiedy tłumaczę synkowi np by ubrał sie wreszcie, trwa to ok
      20minut. Później narastająca we mnie złość powoduje,że podnoszę
      głos.Z krzyków tez sobie nic nie robi, poza tym,że tylko ja przed
      sąsiadami później się wstydzę.Bo ile mozna krzyczeć"załóż majtki"smile
      Klaps w tym przypadku jest mobilizatorem.I choć później mi głupio,
      to stosuję go w wychowaniu.
      • kotbehemot6 Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 00:11
        i post wyżej jest dowodem na to,ze klas jest jedyniem wynikiem nieudolności
        rodziców. Wiem, bo sama tego doświadczyłam.

        .Bo ile mozna krzyczeć"załóż majtki"smile

        A moze nie krzyczeć????? tylko skorzystać chociażby z porad supernianie i
        urządzić zawodu z zegarem i przyznac nagrodę?? a jak nie poskutkuje to "karny
        jeżyk"?????
        • lillika Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 02:27
          kotbehemot6 napisała:

          > A moze nie krzyczeć????? tylko skorzystać chociażby z porad
          supernianie i
          > urządzić zawodu z zegarem i przyznac nagrodę?? a jak nie
          poskutkuje to "karny
          > jeżyk"?????
          smile chciałabym widzieć tracenie dodatkowych minut na karny jeżyk, gdy
          spieszysz się na autobus/pociąg a nie mogłaś zacząć ubierania 2
          godziny wcześniej, bo masz 30godzin różnych porac na dobę.
          • waldemar591 A jak to dziala w innych karajach? 05.11.07, 03:58
            Moge podac przyklad Wloch, gdzie dziecko mozna wytrzaskac po gebie na ruchliwej
            ulicy i nikt nawet uwagi nie zwroci - natomiast klaps jest traktowany jako
            fizyczne znecanie sie nad dzieckiem.
            Mamusie i tatusiow walacych rowno swoje pociechy po twarzy widywalem na codzien
            (nie na jakims zadupiu, lecz w Rzymie i Mediolanie)- bylem rowniez swiadkiem
            aresztowania przez policje wezwana przez oburzonych przechodniow znajomej Polki,
            ktora dala klapsa swojemu synkowi, robiacemu histerie przed sklepem z zabawkami.
            Dziewczynie o malo nie odebrano praw rodzicielskich.

            Dla odmiany, w "politycznie poprawnej" Kanadzie, jakakolwiek forma skarcenia
            fizycznego spowodowalaby natychmiastowe aresztowanie ...
            Prawdopodobnie dlatego w spokojnej (dotychczas) Kanadzie krzywa przestepczosci
            wsrod nieletnich zasowa rowno do gory, niemalze w pionie.
        • alek_s Re: Wychowawczy klaps? 08.11.07, 20:59
          kotbehemot6 napisała:

          >
          > A moze nie krzyczeć????? tylko skorzystać chociażby z porad
          supernianie i
          > urządzić zawodu z zegarem i przyznac nagrodę?? a jak nie
          poskutkuje to "karny
          > jeżyk"?????

          a nie pomyslałeś, że "karny jezyk" czasem robi wieksze spustoszenie
          w psychice dziecka niż klaps?
          może dlatego dzieci od SUperniani odeszły, może była zbyt dobrą matką
    • ciuciumorales Wychowawczy klaps? 05.11.07, 07:33
      Jak zwykle środowiska niezwykle postępowych lewaków typu wybiórcza, głoszą
      prawdy oświecone. Wiele osób na tym forum a w szczególności bodajże marycha31
      myli klapsa z biciem. Otóż proszę Pani do czego prowadzi tzw. bezstresowe
      wychowanie widać wokół. Sam dostałem od ojca nie raz pasem i jakoś jestem dosyć
      pewnym siebie i radzącym sobie w życiu facetem. Myślę, że w dużej mierze dzięki
      temu, że jako dziecko musiałem sobie radzić również z takimi uczuciami jak,
      złość po laniu, jak świadomość kary za złamanie wcześniej ustalonych zasad itd.
      Dziecko musi umieć sobie radzić również z emocjami negatywnymi! Jak dorośnie to
      nie czeka na nie świat idealny z oświeconymi ludźmi przez postępowców. A
      wychowujemy dziecko po to aby sobie przez następne 60 lat dobrze na tym świecie
      radziło. Więc proszę nie pisać tych za przeproszeniem wyczytanych pierdół i
      zacząć myśleć samodzielnie, bo już męczącym stało się czytanie tych opinii
      wykutych na pamięć. Ale taka inteligencja stworzona przez lata ostatnie. Jeden z
      forumowiczów dał przykład z gniazdkami. Wg Pani marychy31 (mogę mylić nick) Pana
      dziecko powinno zginąć godnie porażone prądem zamiast żyć do końca życia
      upokorzone tym klapsem. Pozdrawiam.
      • krwawakornelia co to za belkot? 05.11.07, 10:23
        nie ma roznicy.
        bicie czy klaps.
        To PRZEMOC. punkt.
        Jak rodzic ma ochote sie powyzywac niech pokopie poduszke.
        • mozambia80 Re: co to za belkot? 05.11.07, 10:53
          krwawakornelia napisał:

          > nie ma roznicy.
          > bicie czy klaps.
          > To PRZEMOC. punkt.

          Dla mnie jest różnica, i to duża: bicie to długotrwałe znęcanie sie nad
          dzieckiem i z premedytacją przysparzanie mu bólu. A klaps wg mnie powinien mieć
          tylko taką siłę, by tylko pokazać dziecku, że to, co robi jest
          złe/niebezpieczne. Jeden klaps i koniec. Moja kuzynka wychowywała synka bez
          klapsów i dobrze jej szło, ale jak miał 5 lat, to raz skapitulowała i go
          klepnęła. Mały był taki zdziwiony, że od razu stał sie grzeczny. (nie będę tu
          opisywac, co wtedy robił, ale faktycznie przekroczył wszelkie granice). Ja mam
          malutkie dziecko i też będę starała się je wychować bez klapsa. Mam nadzieję, że
          mi sie uda, ale jak będę musiała dać klapsa, to na pewno nie popadne w depreche
          ani nie załamie się.

          > Jak rodzic ma ochote sie powyzywac niech pokopie poduszke.

          W pełni popieram! Wyładowac się na osobności i wrócić do dziecka w spokoju!
        • frusto Re: co to za belkot? 05.11.07, 12:41
          Jest roznica.

          Mi zona dala ostatnio klapsa w tylek. Smialem sie i poganialismy sie po kuchni.
          Wedlug Ciebie powinienem chyba zadzwonic pod numer dla anonimowych ofiar
          przemocy domowej.

          Chyba, ze nie wiesz, co to jest klaps. Klaps, to nie jest bicie. To lekkie
          uderzenie dlonia w pupe, ktore boli bardziej dume, niz rzeczona pupe. Celem
          klapsa nie jest wyzywanie sie ani przemoc. Celem klapsa jest jakas nagla
          koniecznosc, w ktorym zawodza inne srodki. Klaps jest takim mniejszym zlem,
          ktorego nie da sie czasami uniknac.

          BTW, zeby od razu dopasowac poziom do rozmowcy, tak, dostalem dwa razy w zyciu w
          skore od rodzicow. Pierwszy raz jak wyrzucilem kozaki w cement pare dni po ich
          kupieniu - ojciec wtedy wyszedl z nerw. Mialem wtedy cos kolo 14 lat i
          powiedzialem im, ze mam zamiar popelnic samobojstwo. Oba przypadki uwazam za
          bezsensowne, ale jakos mimo tego wyszedlem na porzadnego czlowieka, ktory nie
          bije ludzi (bo swojemu dziecku nie dalem klapsa ani razu jak dotad), nie klnie,
          nie pije, nie pali, nie kradnie, nie morduje.
      • peperoncino Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 10:48
        Oczywiście, że klaps to nie bicie. W klapsie nie chodzi o to,
        żeby "patrzeć jak puchnie", tylko żeby dziecko zrozumiało, że to
        jest kara. Mojemu 3-latkowi wymierzyłem dotąd 2 klapsy. Oba za bicie
        innych (mniejszych) dzieci. Więcej siły włożyłem w złapanie mojego
        malucha niż w te klapsy...
        Okres homo sapiens to niewielki procent czasu historii ewolucji
        człowieka. Nie oszukujmy się i nie przypisujmy sobie jakichś
        wielkich wartości. Kto nie rozumie, że dziecko potrzebuje prostych i
        wyraźnych zasad produkuje "bezstresowe potworki", które kiedyś będą
        właziły innym na głowę (bo co za to im grozi?), a później dostaną od
        innego "bezstresowca" i świat nagle się zawali...
        • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:02
          smile)
          kocham ta forme kary...smile)
          nie bij dzieci...bo ci przyłoze...
          super..smile
        • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:03
          to jak juz go złapales...to trzeba było go wyprowadzić z tego placu zabaw...i
          bajek do końca tygodnia nie puszczac...pewnie lepiej by zrozumiał...
          • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:13
            i dopiero byłby stres....

            ale podobno bez klapsa to bez stresu...smile

            usłuszałam kiedys od kolezanki, ze zamiast dręczyc psychicznie ( czytak kara bez
            klapsa) dzieciaka, powinnam dac szybkiego klapsa....
            wiec bezstresowo to bez klapsa...
            a bez klapsa...to dreczenie psychiczne..smile

            pozdrawiam
            • peperoncino Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:38
              Coś ci się z tego wszystkiego pomieszało. Niemniej, moim zdaniem:
              klaps to nie bicie. Wychowanie bezstresowe jest bez sensu - dziecko
              potrzebuje trochę stresu (tak jak układ immunologiczny potrzebuje
              stałego "dostarczania" drobnoustrojów). Rolą rodzica jest bycie
              rodzicem, a nie kolegą, partnerem, przyjacielem, czy obcym.
              Superniania nie jest rodzicem. Karanie poprzez sadzanie na "karnej
              poduszce" uwalnia nas, rodziców od przykrości stosowania innych kar,
              ale jest tak samo przykre dla dziecka jak np. zabronienie oglądania
              bajki, klaps, czy zabranie miśkopta.
              Pozdrawiam
              • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:54
                to co proponujesz..??tongue_out
                ty wybrałes klapsa...
                a ja wyprowadzenie z piaskownicy...

                pytanie które z dzieci nastepnym razem nie bedzie bic i dlaczego?

                twoje bo bedzie bało sie bólu ( ale miło spedzi czas ...poboli i przestanie)
                moje bo zostanie pozbawione przyjemnsci zabawy....

                rzeczywiscie...jestem bardziej okrutna....smile)masz racje...
          • peperoncino Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:15
            A zastanowiłaś się jak wytłumaczyć dziecku, że jeżeli bije inne
            dziecko, to boli? Zapewne, jak wielu innych pro-bezstresowych
            rodziców, sądzisz, że kary cielesne są najgorszym złem, ale kary
            psychiczne już nie? Zapewniam, że te drugie już nie.
            No chyba, że nie stosujesz żadnych kar i norm. Ale wtedy to dziecko
            stosuje kary dla rodziców.
            • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:47
              napisales:
              Zapewne, jak wielu innych pro-bezstresowych
              > rodziców, sądzisz, że kary cielesne są najgorszym złem, ale kary
              > psychiczne już nie? Zapewniam, że te drugie już nie.

              nie rozumiem...

              kara jest reakcja na pewne zachowania...i tu sie zgadzamy...
              jest zachowanie dziecka i zwiazana z nia konsekwencja...
              jesli mój syn uderzył inne dziecko ...to najpierw tłumaczyłam mu ,ze dziecko to
              boli i nie wolno bić , jesli to zrobisz jeszcze raz to wracamy do domu....i
              wracalismy..( raz) bez wzgledu na przepraszam...juz nie bede...( bije = wraca do
              domu)
              u mnie to skutkuje,
              konsekwencja...jak sie pwie A ...to jest A i juz...
              dlatego czasem musze sie dobrze zastanowić, zanim wypowiem ...jak jeszcze raz to
              zrobisz to......

              ale jest jeszcze jedno...jak cos obiecasz to tez musisz dotrzymac słowa....to
              niby nie powiazane ale bardzo istotne zalezności...
              jak mama , czy tata powie to tak bedzie...
              polecam...
    • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:00
      ja wiem co to...i mam z tego powodu traume...
      moje dziecko zna tylko klapsy zabawowe...wychowawczych nie...

      aaa i jeszcze ...nie ma wychowania bezstresowego....
      kazde wychowanie zwiazane jest ze stresem..i tych co wychowyje i tych
      wychowywanych...
      a stres ...to nie znaczy klaps....
      • peperoncino Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:17
        jeżeli masz takie doświadczenia, to i tak będziesz biła swoje
        dziecko. bite dzieci biją swoje dzieci, zło jest dziedziczne. pewnie
        zaprzeczysz, ale zapamiętej te słowa - przypomnisz je sobie za kilka
        lat...
        • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:34
          wiesz ...mam 40 lat i 4ro letniego syna...
          nie mam z nim zadnych ponadstandardowych problemów...
          a jakos nigdy go nie uderzyłam...za to zelazna konsekwencja i mysleniedaja
          niezłe efekty...

          ale jak ty to nazywasz wychowanie bezstresowe wymaka duzej wiedzy i sporek
          kreatywnosci i konsekwencji w działaniu...a tego po prostu ludzim sie nie chce...
          wiec wynajduja sobie rózne usprawiedliwienia

          bije, bo byłem bity...dla mnie bzdura
          byłam bita ale nie bije...bo wiem jak było to upokarzajace...i nie chce powielac
          tego modelu...
          ale do tego trzeba byc chyba troche bardziej wrazliwym..smile
          i nie upierac sie przy swoim tylko dla zasady...dla usprawiedliwienia...
          moze warto otworzyc umysł i spróbować inaczej..smile)
          • peperoncino Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:47
            He he, chyba wytrąciłem Cię z równowagi...
            Ludzie twojej szkoły wychowania sądzą, że albo da się bezstresowo,
            albo pozostaje skatowanie dziecka. Życie nie jest czarno-białe.
            Życie to tysiące odcieni szarości. Dziecku wszystko można
            wytłumaczyć, ale czasem dziecko potrzebuje oparcia, którego nie da
            się złamać.
            Dość późno zdecydowałaś się na dziecko - to będzie miało kolosalny
            wpływ na wasze relacje. Cóż, życzę Ci powodzenia. Za 10 lat podejdź
            do kogokolwiek z klasy swojego dziecka i zapytaj co o Nim/Niej
            myśli. Wtedy przekonasz się czy miałaś rację, czy nie.
            • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:50
              co ty piszesz???

              ja nie pisze ...ludzie twojego pokolenia....
              bo ludzie sa rózni...
              i fajnie jest powymieniac poglady...
              a nie wyciagac jakies bzdurne wnioski...

              mysle, że z toba bedzie mi sie lepiej rozmawiac za 10 lat...jak zaczniesz mysleć
              bardziej szeroko...tongue_out
            • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 11:56
              dziekuje,za tak cenne rady....smile
              moze spotkamy sie za 10 lat w tej samej szkole..smile
              i bedziemy mieli okazje do porównań..smile
          • frusto Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:48
            Naduzyciem semantycznym jest mowienie, ze ktos, kto dopuszcza klapsa, BIJE
            dziecko. To czesty chwyt stylistyczny: imputowanie, ze kto "bije" dziecko, ze
            sie na nim "wyzywa" i tak dalej.

            Ja sam swoim dzieciom nie dalem jeszcze ani razu klapsa (corka dostala raz czy
            dwa razy klapsa od zony). Ale dopuszczam mysl, ze jezeli zajdzie koniecznosc,
            to do tej ostatecznosci siegne. Jak dotad koniecznosc taka nie zaszla. Ale nie
            jestem w stanie wszystkiego przewidziec.
            • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:54
              mysle,ze tematem dyskusji jest ...przemoc...rozymiana jak reka na pupie...

              przełozenie siły na rece to inna sprawa..smile

              staramy sie udowodnic,ze wyeliminowanie tej formy wychowania ( reka na pupie)
              jest mozliwa..smile)

              • frusto Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:59
                Ale pozostaja inne rodzaje przemocy. Fizycznej lub psychicznej. Typu: zabranie
                dziecku na sile niebezpiecznej zabawki, zabronienie mu ogladania dobranocki, i
                tak dalej. Klaps na pupe jest bardziej bezposrednia forma przemocy, ale nie
                jedyna. Co wiecej, mysle, ze mniej szokdliwa dla dziecka niz niektore formy
                przemocy werbalnej.
    • frusto Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:29
      A jak dziecko rozbawione wyrywa ci sie i chce wybiec na ulice? Albo mimo
      tlumaczen koniecznie chce wlozyc agrafke w kontakt? Sa mimo wszysto sytuacje
      (absolutnie wyjatkowe), w ktorych stosowanie podejscia na skroty jest jedynym
      mozliwym podejsciem.
      • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:38
        > A jak dziecko rozbawione wyrywa ci sie i chce wybiec na ulice?
        nie wim jak to robia inni...ale u nie była jedna zasada....na ulicy idziemy z
        mama za reke...a jak sie wyrywa ( czego nie znam) wzmacniam uscisk....

        jesli chodzi o kontakt...to raczej osoba dorosła powinna przewidziec ze moze sie
        taka agrafka tam znaleźć...i wczesnie owe otworki pozamykać....
        tak ja zamyka sie okna, bo moze wypasć...tak jak zabezpiecza sie schody bo moze
        spaść...czy kuchenki bo moze sie wrzaca zupą oblac...
        bo za co bic dziecko...za brak wyobraxni rodzica??
        • frusto Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:44
          Nie, beabea. Chodzi o to, ze jezeli dziecku moze stac sie krzywda, to nie ma
          czasu mu tlumaczyc, tylko szybko, w najprostszy sposob dziecko usadzic. Na ulicy
          trzymasz dziecko za reke, a na placu zabaw, tez caly czas je trzymasz za reke?
          Sa sytuacje, ktorych nie sposob przewidziec. Podalem przyklady sytuacji
          niespodziewanych, naglych, w ktorych dziecko nie slucha tlumaczen, wyrywa sie
          (bo np uwaza to za przekomarzanie sie lub swietna zabawe).

          • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:51
            (bo np uwaza to za przekomarzanie sie lub swietna zabawe).
            nie chce mi sie juz pisac...smile
            wszystkie moje teorie wychowawcze chyba wyłuszczyłam i wypróbowałam z pozytywnym
            skutkiem...smile

            skoro u mnie działa i u paru kolezanek tez...to dlaczego ma nie zadziałac u
            ciebie....

            jesli traktuje to jak swietna zabawe...to pokaz mu, ze zabawa sie skończyła...smile
            w końcu uscisk faceta jest silniejszy...smile

            moze to głupi przyklad ...ale tylko taki przychodzi mi do głowy..smile

            mustang....ile razy trzeba go dosiąśc by w końcy zrozumiał, że ma stać
            prosto...( bez bicia)
            tak samo jest z dzieckiem...pytanie czy odpuszczasz po pierwszym. dziesiatym czy
            setnym razie....
            wiem,ze sto do moze wykończyc najlepszego...ale ja tez mojemu męzowi gadam 100
            razy o skarpetkach...i nic..smile...ale jeszcze mu nie przywaliłam...( choc jestem
            bliska)...smile
            • frusto Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:55
              Bea.bea - ja nie dalem klapsa moim dzieciom jak dotad rowniez. Roznica miedzy
              nami jest taka, ze ja niewidze zla w klapsie jako takim i dopuszczam jego
              stosowanie w skrajnych wypadkach jako ostateczny srodek wychowawczy, a dla
              Ciebie jest to bicie.
              Tymczasem, dla dziecka o wiele bardziej bolesne moze byc "mocny uscisk faceta"
              niz klaps.
              O wiele wiekszym wstrzasem moze byc krzyk, niz klaps.
              Zlapanie dziecka i wbrew jego placzom wyniesienie np. z placu zabaw jest takim
              samym dokladnie pokazem przemocy, jak danie klapsa.
              Co za roznica, czy przemoc ta wyraza sie klapsem, zabraniem komus na sile z reki
              gwozdzia wydlubanego z szafy, nie daj boze krzykiem albo silnym zlapaniem za
              reke? Dlaczego akurat "klaps" to "bicie" a inne formy przemocy sa OK?
              • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 13:00
                no zgadzam sie z toba...ale jesli to jest nie tak...i to jest nie tak...to co....???

                to rzeczywiście pozostaje wychowanie bezstresow..czyli brak wychowania...smile

                bo np...co powiesz synowi...to mój przypadek...gdy krzyczy w rozpaczy widząc
                klapsujacego pana...mamo powiedz cos temu panu...on bije dziecko....??

                ja nie pisze, ze pietnuje rodziców klapsujacych...nie , kazdy wychowuje jak
                potrafi najlepiej...

                ja nie bije...i mam pozytywne efekty...tyle...
                a metoda...
                smile)
                stosuje przemoc psychiczna..smile)
          • frusto Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:51
            Przyklad z zycia wziety: historia opowiedziana przez kolezanke.

            Jej dziecko sypalo w oczy kolegom piaskiem w piaskownicy. Matka wziela je na
            strone i tlumaczy, ze tak nie wolno, bo dzieciom jest przykro, bo co by bylo,
            gdyby ktos jemu tak sypnal... Dziecko kiwalo glowa i po powrocie dalej sypalo w
            oczy kolegom. Matka, widzac juz lekkie zdenerwowanie innych matek, wziela znowu
            synka. Rozmowa wygladala mniej wiecej tak:
            "Synku, nie syp wiecej piaskiem w oczy innym dzieciom."
            "Dlaczego?"
            "Bo Ciebie bardzo prosze."
            "Dlaczego?"
            "Bo innym dzieciom jest zle, jak im sypiesz piaskiem w oczy. Ty bys nie nie
            chcial, by Tobie ktos sypal piaskiem w oczy, prawda?"
            "Dlaczego?"
            "Bo dostaniesz w tylek!"
            "Aha."

            I dzieci nastepnie zgodnie sie bawily przez dobre pol godziny.
            • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:55
              smile))
              ja zakończyłaby ten dialog....bo pójdziemy do domu..smile)
              • frusto Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 12:57
                Co jest takim samy pokazem przemocy (bo ja, matka, jestem na tyle silna, ze moge
                cie zabrac do domu wbrew Twojej woli) co klaps.
                • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 13:03
                  nie..
                  .bo umawialismy sie, ze jak jeszcze raz bedziesz sypac piachem to idziemy do
                  domu...a to róznica...

                  • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 13:05
                    a teraz ide sprzatac...bo mi mąz jak wróci optykę przestawi...smile
                    pozdrawiam cieplutko..smile
                • pokonewka Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 16:17
                  Ja to widzę inaczej. Wyprowadzenie dziecka z piaskownicy jest oczywiście dla niego stresem, może też być upokorzeniem. Ale jest to działanie przyczynowe - sypiesz piaskiem w piaskownicy, skoro nie umiesz się w niej zachować, to nie możesz się w niej bawić.

                  Natomiast klaps jest rozwiązaniem nie powiązanym nijak z czynem, za który dziecko zostaje ukarane.
            • peperoncino Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 13:14
              beabea jest chyba z tych, co będzie tłumaczyć dziecku do skutku
              (tzn. do opuszczenia piaskownicy przez inne dzieci).
              moje dziecko nie sypie piaskiem innym w oczy, jak również nie
              pozwoli sobie nasypać.
              przykład z wybieganiem na ulicę jest bardzo dobry, ale beabea będzie
              szarpać dziecko za rękę, próbując mu coś przy tym wytłumaczyć.
              wybije mu bark, ale nie uderzy...
              • bea.bea Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 13:18
                dokładnie jak piszesz...i powiem wiecej...
                podrapie mu policzki gdy bede go ciagnąc za noge po płytach chodnikowych....
                a na koniec przykuje do kaloryfera, by mi agrawek w kontakty nie wsadzał...smile))
                • peperoncino Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 14:30
                  Hehe, przynajmniej humor Ci dopisuje. Szczerze powiedziawszy,
                  wydawało mi się, że nigdy nie uderzę swojego dziecka. Zrobiłem to
                  świadomie, absolutnie nie w złości (nie potrzebuję "wyładowywać się"
                  na trzylatku). Uważam, że klaps to jedna z metod wychowawczych (nie
                  jedyna, nie zawsze skuteczna i niekoniecznie najlepsza). Nie uważam
                  natomiast, że używanie klapsa to zboczenie, zwyrodnienie i inne tam
                  dziwactwa. Natomiast "zacinanie się", zamykanie we własnych
                  horyzontach przeciwników klapsów jest cokolwiek dziwaczne (jeśli nie
                  wynikające z ukrytych powodów).
                  Pozdrawiam
    • agnieszka_nowak7 Wychowawczy klaps? 05.11.07, 14:32
      A ja myślę, że większość ludzi, którzy tak zażarcie bronią klapsów
      jako "sprawdzonej od tysięcy lat metody wychowawczej" po prostu boją
      się zrezygnować z najprostszej (niewymagającej wysiłku ani myślenia)
      metody nakłonienia dziecka do posłuszeństwa. Myślą: Jeśli nie klaps
      to co? Dziecko wejdzie mi na głowę, wsadzi palec do kontaktu itp. A
      przecież to bzdura! Jest mnóstwo innych, bardziej konstruktywnych
      sposobów, tylko trzeba się trochę wysilić i oderwać od stereotypów.
      Wiem to z autopsji. A klapsy upokarzają dziecko i uczą je, że
      większy i silniejszy może przemocą wymusić na słabszym wszystko.
      Pozdrawiam!
      • peperoncino Re: Wychowawczy klaps? 05.11.07, 15:03
        "większy i silniejszy może przemocą wymusić na słabszym wszystko"
        A sądzisz, że wyciągnięcie malca z piaskownicy i zaprowadzenie go do
        domu wbrew jego woli to nie jest narzucenie słabszemu woli
        silniejszego? Myślisz, że maluch może zaciągnąć jak równy równego do
        piaskownicy?
    • lattina Wychowawczy klaps? 06.06.08, 14:42
      Wszystko ładnie, pięknie, nie zgodzę się tylko z końcówką "Kary i
      nagrody wystarczają przy wychowywaniu psa. Dziecku potrzebny jest
      kontakt i wymiana myśli" - otóż psu też potrzebny jest kontakt,
      czułość, miłość i współpraca z człowiekiekiem.... sorry za offa smile
    • szyszunia11 Re: Wychowawczy klaps? 06.06.08, 22:05
      niby się zgadzam z Tobą, ale np. mój mąż do dziś jest wdzięczny swojej mamie za to że jak dowiedziała się że próbował papierosków jako dziecko, to dostał lanie w tyłek i mu sie odechciało raz na zawszesmile
    • p3nisista kabel od prodiża 17.01.09, 10:54
      tate napierdziela mnie kablem od prodiża
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka