Wyprowadziłam się z domu do innego miasta mając lat 18. Mama została z
młodszym bratem, który obecnie ma lat 20. I nie może z nim nerwowo wytrzymać.
Po gimnazjum poszedł do zawodówki. Wagary, 2 lata w 2 klasie. Zrezygnował.
Poszedł do zaocznej zakończonej maturą. Zajęcia 4 dni w m-cu i cholera
opuszcza. Ma zaległe 2 m-ce z kasą. Poszedł na przyuczenie zawodowe - pracuje
fizycznie przy składaniu mebli. W sumie zarabia tyle co mama. Tylko, że
zamiast pomóc mamie- jest jej naprawdę baardzo ciężko to nie dość, że się nie
dokłada to jeszcze robi masę głupot:
- komp włączony non-stop - rachunki za prąd duże
- jak idzie się kąpać to potrafi 45min lać ciepłą wodę (mama ma takie rachunki
za wodę na ich 2 jak znajoma, która ma w domu 5 osób)
- wziął na raty tel za 500zł - wziął kasę i raty nie zapłacił - stawiał
kolegom alkohol
- ma nie zapłacone mandaty (180zł za jazdę pociągiem bez biletu i 50zł za
palenie w miejscu niedozwolonym)
- nabija mamie rachunki na stacjonarny, doładowuje sobie z niego kom
- pod mamy nieobecność sprasza masę kolegów, którzy plądrują jej mieszkanie,
wyjadają wszystko
Mama już nerwowo nie wytrzymuje. Ze szkoły go pewnie wywalą. I co - nadal
wykształcenie gimnazjalne

Rozmawiałam z nim nie raz - niestety nie skutkuje
ani prośba, ani groźba.
Czy jest na takiego jakiś sposób?