Dodaj do ulubionych

Żal mi mojej mamy....

01.12.07, 19:54
Wyprowadziłam się z domu do innego miasta mając lat 18. Mama została z
młodszym bratem, który obecnie ma lat 20. I nie może z nim nerwowo wytrzymać.
Po gimnazjum poszedł do zawodówki. Wagary, 2 lata w 2 klasie. Zrezygnował.
Poszedł do zaocznej zakończonej maturą. Zajęcia 4 dni w m-cu i cholera
opuszcza. Ma zaległe 2 m-ce z kasą. Poszedł na przyuczenie zawodowe - pracuje
fizycznie przy składaniu mebli. W sumie zarabia tyle co mama. Tylko, że
zamiast pomóc mamie- jest jej naprawdę baardzo ciężko to nie dość, że się nie
dokłada to jeszcze robi masę głupot:
- komp włączony non-stop - rachunki za prąd duże
- jak idzie się kąpać to potrafi 45min lać ciepłą wodę (mama ma takie rachunki
za wodę na ich 2 jak znajoma, która ma w domu 5 osób)
- wziął na raty tel za 500zł - wziął kasę i raty nie zapłacił - stawiał
kolegom alkohol
- ma nie zapłacone mandaty (180zł za jazdę pociągiem bez biletu i 50zł za
palenie w miejscu niedozwolonym)
- nabija mamie rachunki na stacjonarny, doładowuje sobie z niego kom
- pod mamy nieobecność sprasza masę kolegów, którzy plądrują jej mieszkanie,
wyjadają wszystko
Mama już nerwowo nie wytrzymuje. Ze szkoły go pewnie wywalą. I co - nadal
wykształcenie gimnazjalnesad Rozmawiałam z nim nie raz - niestety nie skutkuje
ani prośba, ani groźba.
Czy jest na takiego jakiś sposób?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 20:04
      Wywalenie przez mame na zbity pysk.
      • miacasa Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 20:08
        pomysł wart polecenia, jest jedno ale: ale on się "uczy"
        • e_r_i_n Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 20:09
          miacasa napisała:

          > pomysł wart polecenia, jest jedno ale: ale on się "uczy"

          No wlasnie, 'uczy', a nie uczy.
          • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 20:14
            Łatwo się "mówi" wywalić - jaki by nie był to jednak jej syn i zrobiłaby
            wszystko, żeby mu się jak najlepiej ułożyło - nie może się doczekać aż założy
            własną rodzinę i wyfrunie z domu. Tylko co tu robić, żeby do tego czasu nie
            zwariować?
            • e_r_i_n Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 20:17
              Rada w takich przypadkach jest jedna, a ze trudna, to inna sprawa.
              • semijo Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 20:34
                Raczej nie liczyłabym, ze chłopak załozy rodzinę i wyfrunie z
                gniazda. Raczej zapłodni jakąs laskę i sprowadzi ją do mamy, bo nie
                będzie go stać na samodzielne lokum. Zreszta po co się wysilac jak
                mama pomoże. Dla mnie sytuacja beznadziejna i wyjść w zasadzie brak.
                No chyba że miałaby na tyle siły by wyrzucić go z domu, jesli nie
                będzie przstrzegał ustalonych wcześniej reguł
            • syriana Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 20:47
              - maksymalnie utrudnić mu życie w domu - odłączyć stacjonarny, wywalić komputer,
              nie uzupełniać lodówki (mama robi tylko jednoosobowe posiłki dla siebie)

              - dogadać się z sąsiadami w sprawie wizyt kolegów - poprosić by dzwonili na
              policję ws. podejrzanego towarzystwa gdy takie się pojawi, albo samej poprosić o
              interwencję podczas nieobecności i wylegitymowanie gości

              - tłuc do głowy, straszyć wojskiem, sądem za mandaty, wymeldowaniem

              ze znanego mi podobnego przykładu wiem, że pomóc może silny facet, który w jakiś
              sposób zaimponuje chłopakowi, stanie się jego motywacją do zmiany, pokaże
              możliwości i kierunek, albo zwyczajnie go nastraszy

              w mojej historii był to policjant, który dość obcesowo potraktował chłopaka,
              który wpadł w podejrzane towarzystwo - wizję aresztu realistycznie przed nim
              roztaczając i obiecując, że będzie miał dzieciaka i jego znajomych na oku

              może znasz kogoś takiego?
              • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 07:51
                Też radziłam mamie max utrudnić mu życie. Ale odłączyć stacjonarnego nie może bo
                często bywa tam babcia, która była zabierana przez pogotowie i tel musi być w
                razie czego jakby się źle poczuła. Mama pracuje na zmiany czasem od 6-19, 10-22,
                czasem na noc - jak wraca to nie ma siły na gotowanie a jak jest babcia to zrobi
                obiad - i co ma siłą go odciągać od gara? I babcia i mama coś muszą jeść , więc
                w lodówce zawsze coś jest.
                • mika_p Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 13:26
                  No to zablokować niektóre wychodzące - o ile się nie mylę, doładowania mają
                  charakterystyczne numery, a mamie wystarczy zwykłe wyjście na stacjonarne i komórki.
              • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 07:56
                Sąsiedzi niestety odpadają - nikt się nie chce wtrącać. Tłuczenie do głowy nie
                pomaga. Wojsko tez mu nie straszne, może go wezmą jak mu się przyuczenie skończy
                i zawali szkołę i nie będzie miał za co zapłacić. Może tam by zobaczył, że nie
                ma lekko a mama by odpoczęła. Straszyliśmy go sądem za mandaty, ale on słucha
                kolegów którzy poradzili mu olać i nie płacić.
                Przydałby się taki autorytet, ale niestety nikt do głowy mi nie przychodzisad Mój
                brat uważa, że wszystkie rozumy pozjadał....
            • anika772 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 09:41
              Pozwolić mu ponosić konsekwencje, wywalić z domu na początek, nie
              płacić żadnych długów. Wiem że większości matek brakuje tego rodzaju
              mądrości i odwagi ale to jedyny chyba sposób.
              Założyć rodzinę...? Biedna przyszła żona i dzieciuncertain
    • 18_lipcowa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 20:39
      wywalic na stancje gnojka, niech pozna smak zycia i zaplaconych
      rachunkow z wlasnych pieniedzy

      tylko latwo teoretyzowac, mam brata ktorego moglabym tak samo opisac
      jak twojego i do mojej matki nic NIC NIC nie dociera niestety.
      • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 07:58
        Mieszkają w małym mieście i tam nie ma pokojów do wynajęcia (nie ma uczelni ani
        niczego innego dla czego ludzie chcieliby tu przyjeżdżać, wynajmować). Poza tym
        na tym "stażu" (który potrwa do maja) ma 680pln netto...
    • kali_pso Może to bliźniacy?:)P 01.12.07, 20:46
      Mam młodszego brata o bardzo podobnych wadachwinkP
      Pasożytował na mamie wiele lat- dorywcza praca, koledzy, imprezki,
      przetracanie pieniędzy na byle pierdoły, wynoszenie z domu
      kosztowności- dno. Moja matka na to wszystko zapracowała sobie
      wieloletnimi błędami wychowawczymi- szkoda, że Superniani nie
      wymyślono kilkanascie lat wcześniejwinkP
      Ostatnio jakby sytuacja wygląda lepiej- mama załatwiła mu pracę,
      podobno sprawuje się w niej całkiem dobrze, ma szansę na stała
      umowę. Zaocznie kończy szkołę..częściej mozna spotkać go w domu,
      mama chyba troche odetchnęła....chciałoby sie powiedzieć - "chwilo
      trwaj"winkP
      • mamarazydwa1 Re: Może to bliźniacy?:)P 02.12.07, 08:00
        Moja mama też liczy, że kiedyś zmądrzeje...tylko kiedy?
    • agniech30 Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 21:04
      A może wyjściem byłoby nie tyle wywalać go z domu, co zostawić w nim
      samego? Gdybyś mogła np. zabrać mamę do siebie, a chłopak zostałby
      sam , to może czegoś by go to nauczyło? Lodówka nie byłaby zawsze
      pełna, prąd w końcu by odcięli... Rzecz jasna za czynsz pewnie mama
      musiałaby płacić, bo gościu na bank narobi długów i jeszcze jakąś
      eksmisją mogłoby się to zakończyć, ale telefon stacjonarny można
      zlikwidować, a za rachunki jak nie zapłaci, to go komornik zacznie
      nachodzić. Oczywiście cenniejsze sprzęty mama musiałaby zabrać, bo
      zapewne prędzej czy później zostałyby spieniężone...
      • miacasa Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 21:23
        mogła by mama do sanatorium pojechać, 3 tygodnie to już coś a z daleka można
        nabrać dystansu i wiele spraw wygląda inaczej
        • berecik7 Re: Żal mi mojej mamy.... 01.12.07, 22:02
          Niespecjalnie rozumiem problem. Nikt nie ma obowiązku utrzymywać
          zdrowego dwudziestolatka. Dałabym mu jakiś deadline: np. do końca
          marca ma sobie wynająć pokój na mieście i się wynieść. Jak poczuje,
          ile co kosztuje, to może zmądrzeje. Z mojego doświadczenia wynika,
          że jeśli taki gość nie zostanie po prostu chociaż raz zmierzony z
          rzeczywistością - nigdy nie stanie się odpowiedzialny, bo po prostu
          nikt od niego tego nie wymaga. A matka płacąc jego rachunki
          ryzykuje, że tak będzie już zawsze.
          • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 08:09
            W tej mieścinie nie ma pokojów do wynajęcia. A jak go wywali to boi się, żeby
            sobie czegoś nie zrobił jak go życie kopnie w dupę i duma nie pozwoli wrócić na
            kolanach...
      • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 08:07
        Mama pracuje i nie ma możliwości zostawienia go. Zresztą to strach, bo z domu
        zrobiłby sie dom schadzek dla kolegów, kawiarenka internetowa a jak nie zapłaci
        rachunków i odetną gaz, prąd to i tak mama w końcu będzie musiała to zapłacić i
        jeszcze odsetki i opłatę za ponowne podłączenie. Mimo wszystko ze względu na
        prace - jej jedyne źródło utrzymania nie może wyjechać.
    • gacusia1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 02:16
      Nie rozumiem.Przeciez on jest juz pelnoletni,pracuje,zarabia.Z
      jakiej racji mieszka z Twoja mama??? Zupelnie tegonie pojmuje.
      • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 07:47
        Jest na przyuczeniu do zawodu i za 5 m-cy już nie będzie miał dochodu.
      • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 08:11
        Jest pełnoletni, ale nie pracuje - ma kasę za przyuczenie do zawodu, które
        skończy się w maju i znowu zostanie bez kasy. Ma go pod most wyrzucić?
        • yoma Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 12:05
          Tak.
        • gacusia1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 18:03
          No widzisz...sama myslisz,jak Twoja matka.Bronisz brata.Zal Ci
          darmozjada.Ale dlaczego? Taki czlowiek musi sam nauczyc sie dbac o
          siebie.Z jednej strony Twoja mama sie meczy i nerwy traci,ale nic z
          tym faktem nie zrobi.Tu potrzeba stanowczego postawienia sprawy-
          Chlopie ,znajdujesz prace i dowidzenia!
          Powiadasz-za 5 miesiecy...czyli tyle czasu jeszcze bedzie sobie
          bimbal z Twojej mamy,bo ONA sobie na to pozwala.
          Wyrzucic pod most?-why not???-niech sie chlopak obudzi,ze mamusia
          nie bedzie zyc wiecznie,ze jest dorosly i musi odpowiadac za swoje
          decyzje.Nie chce pracowac,to bedzie spal w kartonie.W tym swiecie
          pieniadze z nieba nie spadaja!
    • morgen_stern Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 08:16
      Uch, jak ja lubię takich rozpuszczonych gó..arzy :{
      Czasem dobrze robi uczucie do "odpowiedniej" dziewczyny, ułożonej,
      spokojnej, jak się porządnie zakocha, to i uszy wymyje, i szkołę
      skończy wink znam takie przypadki. Tylko skąd taką wytrzasnąć?
      Przystojny on chociaż? tongue_out
      • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 04.12.07, 12:58
        Właśnie na to liczę - że uczucie do dziewczyny- ma taką od kilku m-cy - mieszka
        daleko, ale odwiedzają się i utrzymują kontakt przez net. Mówi, że uczy się po
        to, żeby potem mieć pracę, żeby móc z nią być...Chciałabym aby tak naprawdę
        było...zobaczymy jak zaliczy pierwszy semestr...
    • lola211 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 08:35
      Twoja mama nie ma u niego za grosz autorytetu.
      Chłopak raczej do nauki sie nie nadaje, bedzie fizolem bez zadnych
      kwalifikacji.Ten tekst o zalozeniu rodziny przeczytalam z przekasem-
      przeciez taki czlowiek jeszcze z 10 lat nie nabierze rozumu, by stac
      sie odpowiedzialnym za innych.To o jakiej rodzinie tu mowa? Chyba
      tak samo dysfunkcyjnej jaK ON SAM.Zrobi pannie dziecko, rozstana sie
      po awanturach, wroci do twojej matki i bedzie mial jeszcze alimenty
      do placenia.
      Moze doradz mu wyjazd na wyspy? Tam by popracowal na budowie, zyl za
      swoje, czasami biedowal, doceniajac jak fajnie mial u mamy.

      Co do kolegow- zakazalabym im przekraczania progu pod grozba
      wezwania policji jako glowny najemca/wlasciciel mieszkania- niech
      wiedza, ze sa niemile widziani.
      A synek otrzymal by info, ze jezeli jeszcze raz sprowadzi kolesi,
      zostanie z mieszkania wyeksmitowany , a zamki zmienione.
      Tylko postawienie sprawy na ostrzu noza pomoze, czekanie az on
      zmadrzeje zszarpie twojej mamie nerwy przez najblizsze 10 lat.

      Podobne historie mialam ze starszym bratem, w mniejszym moze
      stopniu, bo moja matka sie nie certoli zbytnio, ale podczas jej
      wyjazdow sprowadzal towarzystwo, czesto przypadkowe, ktore potrafilo
      przetrzepac cale mieszkanie w poszukiwaniu fantow.Na szczescie
      szkole skonczyl, wyprowadzil sie (ale jest spore ryzyko, ze moze
      wracac, bo mieszka nie na swoim).Ma dziecko, ktorego na oczy nie
      widzi od lat, a o tym fakcie przypomina mu tylko ciezki obowiazek
      placenie alimentow.
      I dziwic sie, ze jak slysze o dobrodziejstwach posiadania rodzenstwa
      to mnie telepie? Tez jako male dzieci kochalismy sie nieprzytomnie,
      ale od wieku nastoletniego moj brat nie jest dla mnie bynajmniej
      bliska osoba.
    • burza4 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 11:46
      dziwię się nieco, że mama do tej pory nie żądała dokładania się do
      rachunków. Dlaczego tego nie wyegzekwowała? chłopak zarabia tyle co
      ona, z głodu nie zdechnie. Piszesz, że w waszej miejscowości nie ma
      pokojów do wynajęcia. Tylko że to JEGO problem, a nie matki. Dać mu
      czas na ogarnięcie się, jak nie - zmiana zamków. Niestety - jedyny
      sposób na takie podejście to terapia szokowa. Niepopularna wśród
      nadopiekuńczych mamusiek. Chyba, że wychowała "Januszka", którego
      się boi... ale w takiej sytuacji, to niewiele pomogą jakiekolwiek
      rady.

      jak przypuszczam - twoja mama płaci te wszystkie mandaty, raty, itp?

      Jeśli już nie da się przewalczyć wyprowadzki - to na telefon można
      założyć ograniczenie kwotowe, nie wiem czy w jej sytuacji nie lepiej
      mieć komórki, którą można nosić przy sobie? zainstalować zamki w
      drzwiach do kuchni i pokoju mamy. Bardzo mi przykro, ale nie da się
      wyleczyć głupoty rozmową. Mama popełnia błąd szukając sposobu na
      dotarcie do gó..arza, zamiast skupić się na ochronie siebie.

      co z wojskiem? może powinni gó..arza ściągnąć do armii, póki
      jeszcze jest pobór?

      • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 12:11
        ależ żądała dokładania się do rachunków, ale co to da....mama nie płaci rat i
        mandatów. Gdyby tylko był sposób na dostanie się do jego konta to sama
        zapłaciłabym za szkołę, mandaty i rachunki za dom i nic by mu nie zostało !
        To nie jest tak, że on jest tylko zły - był u mnie jakiś czas temu 2 tygodnie -
        sprzątał, zmywał, chodził na zakupy i idealnie zajął się moimi dziećmi (1 rok i
        4 lata) - wszystko z własnej woli. W życiu bym się po nim nie spodziewała.
        Rozmawiałam z nim, tłumaczyłam...niby rozumie a wrócił tam i dalej to samosad
        A wojsko? Mam nadzieję, że jak staż mu się skończy i wywalą go ze szkoły to go
        wojsko ścignie - może tam jak dostanie w dupę to się opamięta...choć różne
        opinie słyszałam - ponoć niektórzy tam wpadają w alkoholizm...
        • burza4 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 13:04
          mamarazydwa1 napisała:

          > ależ żądała dokładania się do rachunków, ale co to da....

          no właśnie - co to dało? roześmiał jej się w twarz? powiedział, żeby
          spadała na drzewo?

          przecież z tego co piszesz - mama nie wyciągnęła ŻADNYCH
          konsekwencji? nadal może grać, może dzwonić ile wlezie, lać wodę
          hektolitrami, ma dostęp do jedzenia, ma pewnie uprane i wyprasowane?

          więc po cóż miałby się wysilać SKORO NIE MUSI?
          • reszka2 Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 22:34
            Co może zrobić?
            Ano jak widać - jedyne, co może zrobic, to przyzwyczaić się do tej
            sytuacji.
            Wyrzucić z domu? Nie, bo pod mostem będzie mieszkał?
            Odciąć telefon? Nie, bo babcia.
            Odciąć jedzenie? Nie bo babcia.
            Nie płacić zaległości? Nie, bo cośtam.

            Wobec ogólnej niemożności radzę przyzwyczaić się do zaistniałej
            sytuacji, bo każda propozycja jest torpedowana - przez ciebie, a
            pewnie w efekcie i twoja matkę.
            Twoja matka NIC NIE ZROBI poza płakaniem w twój rękaw.
            Ty NIC NIE ZROBISZ, poza wyżaleniem sie na forum.
            A brat rozzuchwalony bezkarnością za moment będzie was tłukł -
            koledzy, alkohol. Mama zaś będzie milczeć, bo nie będzie jej stać na
            żadną zorganizowaną i przemyślaną akcję skierowana na socjalizację
            początkującego socjopaty.
            • cielecinka Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 22:47
              niestety post powyzszy calkowicie prawdziwy. Mialam podobna sytuacje z mlodszym
              bratem, teraz na szczescie wyjechal na studia do innego miasta. Po maturze
              rachunki za telefon wzrosly do 350 zeta , mlody dostal ostrzezenie raz, w
              nastepnym miesiacu znowu to samo. Nie ogladajac sie na matke (cytuje'' ona nie
              dzwoni, to on, ale telefonu nie odlacze, bo musi byc'') zablokowalam wyjscia na
              komorki i miedzymiastowe. Jak zadzwonisz do tpsa, to podadza ci kody, ktore
              blokuje telefon na okreslone polaczenia. W dowolnym momencie zakladasz ja i
              zdejmujesz. Kwestia wbicia tylko odpowiednich kodow. ( u mnie byl jeden warunek-
              nie podalam ich matce, skoro nie dzwoni nie musisz ich znac, a mlody by je od
              nej wyciagnal) . A zreszta problemu to sorry tylko zdecydowana akcja przyniesie
              skutek.
            • mamarazydwa1 Mylisz się ! 03.12.07, 09:24
              Już widzę jak mamy radzące wyrzucić z domu tak postępują z własnymi
              dziećmi....Nie znacie mojego brata, on nie jest zły - jest zagubiony. W głębi
              serca jest zdolny - udowodnił to jak miał komis z fizyki i w 2 tygodnie
              przygotowałam go tak, że nauczycielce oczy wyszły. Jest zdolny, ale
              niesystematyczny i leń. Autorytetem w domu byłam dla niego ja a jak wyjechałam
              stali się nim koledzy niestety - nie potrafi im odmówić często. Nie miał lekko w
              życiu - ojciec zaczął pić i rozstał się z mamą, jego zwyzywał po pijaku co
              bardzo przeżył. Miał wypadek i trepanację czaszki w przedszkolu - opuchnięcie
              mózgu było bardzo duże i mógł nie przeżyć - przyczyniło się to do
              nadpobudliwości, niemożności skupienia uwagi, nerwowości. Lekarze mówili, że
              może nie mówić, nie słyszeć, nie chodzić, być upośledzony itp. Tymczasem wrócił
              do siebie i poszedł do szkoły, do gimnazjum. Ciężko mu usiedzieć te 45min na
              lekcji - wierci się jakby miał robale. No i zły wpływ kolegów. Ale stara się.
              Wczoraj postawiłam mu kilka warunków - on wie, że ze mną nie ma żartów i nie
              rzucam słów na wiatr. Cały wieczór się uczył. Ma czas do połowy miesiąca - na
              zapłatę długów, szkoły i odebranie sprzętu. Zobaczymy. Cały dzień wczoraj
              myślałam i mam kilka pomysłów. Jednak żaden nie wiąże się z wyrzuceniem z domu.
              Nikogo nie bije, nie jest alkoholikiem, ma porządną dziewczynę - nie jest w 100%
              zły - jest zagubiony a to różnica! Wiele rzeczy, bólu tkwi w nim od lat i
              nieumiejąc sobie radzić z emocjami reaguje złością w stosunku do otoczenia.
              Kiedyś był agresywny, miał mieć komis z fizyki - a ja pojechałam i zostałam z
              nim sam na sam to rzucił mi się w ramiona i płakał. Dlatego pomogłam mu i zdał.
              Jednak nie mogę tam być cały czas - mam tu rodzinę, pracę, dom. Jest zły na cały
              świat, a tak naprawdę to w większości chodzi o brak ojca. Nie przyzna się, ale
              ja to wiem. I wiem jak to boli.
              WIĘC NIE PISZ MI ŻE NIC NIE ZROBIĘ I ŻE MÓJ BRAT UDERZYŁBY MAMĘ CZY MNIE - TEGO
              NA PEWNO NIE ZROBI ! Co do alkoholu nie wiem, ale stara się nie pic często. Sama
              wiem jak to jest bo będąc w średniej szkole wiecznie łaziłam ze znajomymi na
              piwko i imprezy. Tylko oceny miałam dobre.
              • cielecinka Re: Mylisz się ! 03.12.07, 11:52
                tak jakbym slyszala swoja mame , mowiaca o moim mlodszym bracie. On tez byl i
                jest biedny i zagubiony, w kocu mial tylko 7 lat jak zmarl nasz Tata, a my
                rodzenstwo bylismy juz prawie dorosli. I w sumie przez to , ze byl taki biedny i
                wszyscy go zalowali wychowalismy sobie monstrum w domu, ktory palcem nie ruszy.
                Ale jak przyjedzie do mnie , czy straszej siostry to chodzi jak zegarek.
                Wszedzie poza domem umie sie zachowac , tylko na chacie nie.

                PIszesz , ze jest zagubiony. Sorry ale wydaje mi sie , ze jest mu na reke taka
                opinia. Zobacz od czego ten watek sie zaczal pytalas sie co zrobic z bratem.
                Dziewczyny podaly ci rozne pomysly ( niewazne czy dobre czy zle) , ale zaden Ci
                nie pasuje. Teraz juz tylko bronisz brata przed nami, bo to w koncu rodzina.

                > Nikogo nie bije, nie jest alkoholikiem, ma porządną dziewczynę - nie jest w 100
                > %
                > zły - jest zagubiony a to różnica! Wiele rzeczy, bólu tkwi w nim od lat i
                > nieumiejąc sobie radzić z emocjami reaguje złością w stosunku do otoczenia.
                > Kiedyś był agresywny, miał mieć komis z fizyki - a ja pojechałam i zostałam z
                > nim sam na sam to rzucił mi się w ramiona i płakał. Dlatego pomogłam mu i zdał.
                > Jednak nie mogę tam być cały czas - mam tu rodzinę, pracę, dom. Jest zły na cał
                > y
                > świat, a tak naprawdę to w większości chodzi o brak ojca. Nie przyzna się, ale
                > ja to wiem. I wiem jak to boli.
                > WIĘC NIE PISZ MI ŻE NIC NIE ZROBIĘ I ŻE MÓJ BRAT UDERZYŁBY MAMĘ CZY MNIE - TEGO
                > NA PEWNO NIE ZROBI ! Co do alkoholu nie wiem, ale stara się nie pic często.

                Mam 4 rodzenstwa, do niedawna bylam najmlodszego brata ukochana siostra, taka co
                sie zjawiala raz/dwa na rok w domu (taka praca) , nie zadawala pytan, nie byla
                upierdliwa i jeszcze odpalala sporo kasy. Juz nie jestem. Siedze w kraju od
                kwietnia i czesto nawiedzam swoja matule, robiac najazdy 2 - 3 tygodniowe ''moj
                biedny brat'' zaczal sie denerwowac, ze widze go w sytuacjach codziennych, a nie
                tylko od swieta. Kazdy z nas przeprowadzil z nim powazna rozmowe ( bylo
                zagrozenie , ze nie zda matury) i chlopak ma zapowiedziane , ze jezeli nie
                utrzyma sie na studiach i straci bardzo wysoka rente po ojcu to niech nie
                mysli, ze wroci na garnuszek do mamy. Matka kopa w dupe mu nie da, ale my tak.
                Bo wole , zeby chlopak stracil rok , niz pozniej mial przerabane cale zycie.
                Tylko , ze pobyt w wawie na studiach zaczyna mu powoli wychodzic na dobre. Oby.
    • mysia-mysia Re: Żal mi mojej mamy.... 02.12.07, 23:35
      piszesz, że tam gdzie mieszkają mama z bratem nie ma wyższych uczelni, czy to
      małe miasto? a jak tam z pracą? ja mam podobnego brata, tyle że starszego, wciąż
      mieszka z rodzicami, w miejscowości bez perspektyw, z tym że już, jak twierdzi
      mama "zmienił się na lepsze" ale do mężczyzn dojrzałych to on się chyba nigdy
      nie będzie zaliczał
      i wiesz co ja myślę? że on jest jaki jest, bo tam wszyscy tacy są - bardziej
      ambitni i zaradni dawno powyjeżdżali, więc jak chce mieć jakichś kolegów to
      trzeba równać do ich poziomu
      jak byłam na studiach to koledzy zastanawiali się jakby tu na nową zabawkę sobie
      zarobić (komputer, aparat fotograficzny, dobry rower), niby zabawka ale jednak
      jakaś ambicja życiowa
      a ci w naszej mieścinie to mają ambicję żeby sobą starszym nie dać rządzić, a
      już zwłaszcza matce - daję słowo, że słyszałam takie teksty
      za te pieniądze co on ma to nawet jakby mieli mu przedłużyć umowę, to będzie mu
      bardzo trudno się samemu utrzymać - pokój przy rodzinie (pewnie by znalazł,
      gdyby się rozejrzał) to ze 300 zł, reszta pójdzie na jedzenie, a jeżeli nie ma
      perspektyw na lepszą pracę to on nie będzie się starać, bo mu się nie opłaca,
      dokładanie się do rachunków i jedzenia mamie też mu się "nie opłaca" bo za to co
      mu zostanie wiele sobie nie kupi, na wakacje nie pojedzie itp. to już lepiej być
      nieodpowiedzialnym i mieć wszystkie pieniądze dla siebie, za to można wszak
      jakoś pożyć, bez luksusów, ale na pierdoły starczy, może pomogłaby jakaś
      inspiracja dla niego, pokazanie że życie może inaczej wyglądać gdzieś indziej
      • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 03.12.07, 09:29
        Masz rację. Tam po prostu nie ma perspektyw i jest niefajne towarzystwo. Jestem
        pewna, że gdybym go przyszpiliła to i maturę by zdał i na studia poszedł...ale
        niestety mieszkam daleko i nie mogę mieć nad nim większej kontroli. On naprawdę
        by chciał mieć lepsze życie - ma dziewczynę w innym mieście, chce zdać, być z
        nią, pracować - no ale tu jest kilka diabełków, które non stop przychodzą,
        dzwonią i kuszą...A on nie zawsze umie odmówićsad Gdyby nie to towarzycho to
        chyba nie byłoby problemu...
        • asiarol Re: Żal mi mojej mamy.... 03.12.07, 17:20
          mamarazydwa1 napisała:

          On naprawdę
          > by chciał mieć lepsze życie - ma dziewczynę w innym mieście, chce zdać, być z
          > nią, pracować - no ale tu jest kilka diabełków, które non stop przychodzą,
          > dzwonią i kuszą...A on nie zawsze umie odmówićsad Gdyby nie to towarzycho to
          > chyba nie byłoby problemu...


          tak, tak ,wiadomo, on jest dobry, tylko ludzie wokół są zli, a on taki wrażliwy
          i delikatny nie potrafi im odmówić...nie czujesz naprawdę jaka to patologiczna
          gadka?!on jest ok, a wszystko co mu sie złego w zyciu zdarza to wina
          kolegów...ręce opadają do samej ziemi...chłopak potrzebuje mądrej ,ale niestety
          twardej miłości,a nie wiecznego głaskania po główce i zwalania winy na
          otoczenie,problem jest w nim
          BTW skoro ma problemy emocjonalne ,ma za sobą trudne dzieciństwo,jest agresywny
          warto pomyśleć o terapii, jeśli sam nie potrafi tego przepracować...zarówno
          Twoja jak i mamy postawa naprawdę mu w tym nie pomaga ile osób ma Ci to jeszcze
          napisać,żebyś zechciała spojrzeć na to z innej niż dotychczas strony?
    • wegatka Re: Żal mi mojej mamy.... 03.12.07, 11:32
      gacusia1 napisała:

      > No widzisz...sama myslisz,jak Twoja matka.

      Też odnoszę takie wrażenie.

      Dlaczego twierdzisz, że brat nie pracuje? Odbywa przyuczenie do zawodu, które od
      normalnej pracy różni się tylko tym, że umowa nazywa się inaczej i wynagrodzenie
      za pracę określane jest jako stypendium.
      A czy stoi coś na przeszkodzie, żeby brat po tych pięciu miesiącach mógł
      poszukać sobie innego zatrudnienia? Nie. Przecież mając świadomość, że za pięć
      miesięcy umowa wygaśnie, już teraz może sobie szukać czegoś innego. O ile mi
      wiadomo, jeśli znajdzie nawet w tej chwili jakąś pracę, to ma prawo przerwać
      przyuczenie bez żadnych konsekwencji (wiem, bo sama niedawno byłam na
      przyuczeniu). Przecież nie ma takiego obywatelskiego obowiązku, że trzeba stać
      się bezrobotnym po zakończeniu odbywania przyuczenia do zawodu.

      Mój starszy brat też miał podobny okres w życiu. Co prawda nie sprowadzał kumpli
      do domu, ale mając świadomość, że w domu brakuje kasy na wiele rzeczy, lekką
      ręką wydawał swoje pieniądze, nie dokładając się do wspólnego budżetu. Działo
      się tak do chwili, gdy mama dostała kolosalny rachunek za gaz (bo o higienę mój
      brat dbał, tak jak Twój), który musiała zapłacić tuż przed Wielkanocą, więc
      niestety pieniędzy na urządzenie nawet najskromniejszych świąt zabrakło. Wtedy
      się zaparła i powiedziała bratu, że skoro tak chętnie się dzieli swoją wypłatą z
      kumplami, to niech oni teraz podzielą się z nim jedzeniem, bo ona nie zamierza
      go dłużej karmić. Szlaban na lodówkę poskutkował. Brat przez dwa tygodnie prządł
      bardzo cieniutko, a następną wypłatą ochoczo się z mamą podzielił wink
      Być może dzięki temu nie zszedł na psy, tak jak kilku jego kolegów i dziś jest
      całkiem odpowiedzialnym człowiekiem, który nie wyciąga do matki rączek po kasę,
      tylko sam potrafi się z nią podzielić pomimo tego, że od dawna już z nią nie
      mieszka.
    • bea.bea Re: Żal mi mojej mamy.... 03.12.07, 11:37
      Oczywisci współczuje twojej mamie....
      ale nie żal mi jej
      poniewaz ma to na własna prosbe....zgadza sie na to...
      w pewnych przypadkach najlepsza pomoca dla dzieci, jest nie pomagac....

      tak jak jest superniania ala maluchów...tak niektórym przydałaby sie superniania
      dla pełnoletnich darmozjadów....
      • myelegans Re: Żal mi mojej mamy.... 03.12.07, 18:58
        To sie nazywa "enabling" - przyzwolenie. Dopoki mama bedzie pozwala
        na taka sytuacje dopoty ona bedzie trwala. Niewazne czy teraz, czy
        za 10 lat, w jakiejkolwiek sytuacji zyciowej pan sie znajdzie.

        To jak w wychowaniu, trzeba ponosic konsekwencje swojego dzialania i
        to JEGO wybor: nie place mandatow = komornik, kolegium czy co tam
        jeszcze, nie dokladam sie do rachunkow/jedzenia w domu = nie jem,
        nie korzystam z dobrodziejstw, nie kapie sie itd. itp.
        Jaka ma brat poniesc konsekwencje jezeli do polowy miesiaca nie
        zaplaci dlugow? Poinformowalas go o konsekwencjach od Ciebie, bo ty
        mu taki deadline narzucilas?

        Tu nie ma co liczyc na to, "sie opamieta, pojdzie po rozum do glowy,
        a diabelki go opuszcza" wybacz, ale to nie 3-latek, ktory ma
        kolegow -diabelkow, tu trzeba radykalnych ciec, zeby czlowiek
        zaobczyl. Doroslosc to ponoszenie konsekwencji wlasnych wyborow.

        Mama sama skreca sobie bat na siebie, bo utrzymujac go, ma mniej
        pieniedzy dla siebie=mniejsze oszczednosci=brak zaplecza
        finansowego=skazana na zaleznosc od kogos w przyszlosci
        prawdopodobnie Ciebie. Nie ma meza, wiec musi liczyc tylko na
        siebie, a przy takiej sytuacji domowej to nie wroze nic dobrego.


        Nie pozostaje Ci nic tylko zaprosic brata zeby zamieszkal z Toba,
        bedziesz miala kogos do opieki nad dziecmi, bedziesz mogla
        rozsieewac swoj autorytet, przy Tobie skonczy szkole, oddzielisz go
        od "diabelkot", mama odetchnei z ulga i zaoszczedzi, Ty sie
        przekonasz jak to jest miec w domu egoistycznego darmozjada i
        zrozumiesz motywacje niektorych z nas.
        • reszka2 Re: Żal mi mojej mamy.... 03.12.07, 21:28
          Ciapu, ciapu, głasku, głasku.

          No to głaszczcie go dalej po głowie - niewinną zagubioną ofiarę
          środowiska.

          Nie odnosisz sie do ani jednej propozycji, wszystkie torpedujesz.
          No więc nic nie róbcie, a ty nie szukaj pomocy na forum, bo nie wiem
          co to ma za sens? Nawet nie wyżalenie, bo brat przeciez niewinny,
          tylko koledzy mu przeszkadzaja w byciu dobrym człowiekiem.

          Jak sobie pościelecie, tak sie wyśpicie, ale raczej przypuszczam że
          pobudka będzie z ręką w nocniku. Wspomnisz moje słowa, bo tego
          rodzaju sprawy pozostawione samym sobie mają niepokojącą tendencję
          zmieniania sie ze złych w jeszcze gorsze.
          Miłych snów. Dobranoc.
        • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 04.12.07, 13:13
          Chętnie bym go do siebie sprowadziła, ale mój mąż się nie zgodzi. Wiem, że
          odbiłoby się to bardzo na mojej rodzinie, dlatego nie zrobię tego.
          Sama byłam kiedyś młoda i głupia i wyszłam na ludzi, mój mąż też był dzieckiem,
          które sprawiało problemy, wracał do domu pijany, imprezował, nie chciał się
          uczyć...jak się poznaliśmy chciał zrezygnować ze studiów bo miał 4 przedmioty
          zawalone. Skończył studia z dobrym wynikiem, ja też. Oboje mamy pracę, mamy
          gdzie mieszkać, mamy 2 super dzieciaków - da się więc żyć normalnie mimo, że w
          młodości robiło się masę głupot i miało pretensje do całego świata (i ja i mąż
          będąc nastolatkami uważaliśmy, że pozjadaliśmy wszystkie rozumy i chcieliśmy się
          z domów wyprowadzać). I dlatego nie posunęłabym się do ta radykalnego kroku jak
          wyrzucenie z domu, bo to by mu nie pomogło a zaszkodziło. Liczę, że ta miłość do
          dziewczyny powoli wyprowadzi go na prostą.
    • melania.po2 Re: Żal mi mojej mamy.... 03.12.07, 21:55
      a gdzie jest ojciec do jasnej.....?!
      • mamarazydwa1 Re: Żal mi mojej mamy.... 04.12.07, 13:14
        Zaczął pić jak brat był malutki i mama się z nim rozstała. Potem jakiś czas
        utrzymywał kontakt z bratem, aż pewnego dnia pijany kazał mu spie..ć i
        kontakt z nim urwał. Brat baardzo to przeżył.
    • vanilla_sky7 Re: Żal mi mojej mamy.... 03.12.07, 23:35

      Niestety wielu rodziców w najlepszej wierze popełnia ten ogromny
      błąd-pomagają, pomagają, pomagają..i nie mogą przestać. Od
      przedszkolaka do starego pryka, który niejednokrotnie ma juz własne
      potomstwo.

      Robia krzywde nie tylko sobie-dziecko przyzwyczajone do takiej
      pomocy nie tylko jej nie docenia, ale wręcz uważa że się mu ona
      należy!
      Takie dziecko nie radzi sobie z codziennymi sprawami. Bo jak i kiedy
      miało się tego nauczyć skoro inni robili to za niego? Nie przejmuje
      się bo troskliwi rodzice i tak go wyratują z kazdej opresji.
      Prawdziwa bieda jest wtedy gdy tych rodziców tfu tfu-w końcu
      zabraknie. Wtedy jest bolesne spotkanie z prawdziwym zyciem.
    • asientos Re: Żal mi mojej mamy.... 04.12.07, 13:38
      odciąć od koryta. To dorosły w sensie prawnym "człowiek". Ale rada
      psu na buty, bo jak to niezje? nie wyspi się? z jak on będzie
      rozmawiał ze swoją dziewczyną? do pracy? zamęczy się biedulek... Nie
      prosisz o radę tylko się żalisz.
      • mamarazydwa1 Postawiłam warunki... 04.12.07, 14:16
        Mój brat wie, że nie rzucam słów na wiatr. Już raz za złe oceny nie miał netu i
        kompa przez pół roku. Teraz postawiłam warunki:
        Bierze kasę 10-go i ma zapłacić:
        - oba mandaty
        - ratę za tel.
        - 2 m-ce za szkołę
        - odmienić się na sprzęt grający
        - uzupełnić notatki i chodzić do szkoły
        I nie zostanie mu nic. Powiedziałam, żeby na fajki sobie pożyczył od kolegów,
        którym stawiał. Wie, że jak nie spełni warunków to pojadę tam (wcześniej było to
        ciężkie do zrealizowania, bo karmiłam piersią ale już nie karmię i w każdej
        chwili mogę dzieci do teściów podrzucić i pojechać tam - wcześniej nie miałam
        jak). I był zły ale wytłumaczyłam mu, że za głupotę się płaci (mandaty) i
        najpierw ważne rzeczy (szkoła, rata skoro się zobowiązał) a dopiero potem
        przyjemności. I wszystko to dla jego dobra i jeśli teraz nie rozumie to może
        kiedyś jeszcze za to podziękuje. Jeśli do 16 nie będę miała potwierdzeń to (choć
        mi cholernie nie na rękę i nie chcę zostawiać dzieci) pojadę tam, zabiorę kompa,
        monitor, sprzęt (jeśli sie nie odmieni to ten kolegi) i sprzedam na allegro a za
        kasę zapałce te mandaty, szkołę, ratę i co zostanie dam mamie na prąd i wodę.
        Wie, że żarty się skończyły. Zobaczymy co zdziała.
        • asientos Re: Postawiłam warunki... 04.12.07, 19:07
          hmmm, zobaczymy. Może to coś da.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka