Dodaj do ulubionych

Pomóżcie ..... mi

02.01.08, 10:17
Pomóżcie

Mam 37 lat, ważę 82 kg, wzrost 160cm. Zawsze byłam przy kości,
miałam pewne sukcesy z odchudzaniem i klęsk jakby więcej. Wiem, że
te dodatkowe kg niszczą mi życie, nie umiem zaakceptować siebie, mam
masę kompleksów, zero wartości własnej osoby.
Od półtora roku nie mam pracy, jestem na utrzymaniu męża, robię
doktorat, to jeszcze około 1,5 roku. Wychodzę z domu jedynie z
dzieckiem do szkoły, na angielski i czasami z kumpelami na kawę.
Jestem samotnikiem, lubię całe dnie siedzieć i pisać prace. Nie
tęsknię za ludźmi. Jestem nieśmiała, peszą mnie wyjścia do ludzi,
rozmowy. Na sylwestrze, duża impreza, byliśmy sami z mężem,
wygraliśmy bilety. Niby fajnie, ale ja nagle rozczuliłam się i jak
durna przepłakałam przez godzinę, że nikt mnie nie docenia, nie lubi
i takie tam. Mąż mnie akceptuje, sam ma lekką nadwagę, wie, że
jestem dobra, czuła, i można na mnie liczyć. Teraz mi głupio i wiem,
że wreszcie czas coś zmienić. Podjąć walkę z kg, ale i też z własnym
charakterem, zbudować własne ja! Nareszcie żyć bez tych durnych
kompleksów. Poradźcie …. Pomóżcie od czego zacząć, żeby żyć z
uśmiechem na ustach! Umieć cieszyć się z tego co mam i znać swoją
wartość
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 10:28
      >Od półtora roku nie mam pracy

      Moze poszukac pracy? Dla wiekszosci ludzi bezrobocia to dosc
      frustrogenna sytuacja. Inna sprawa - co bedzie, jak zrobisz
      doktorat? Schowasz go do szuflady?
    • kacha222 Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 10:36
      od odejścia z pracy, byłam pół roku na L4, potem staralam się o
      rentę chorobową. ZUS i Sąd mi odmówił - za wykszatłćona!
      Mam chorobę zawodową, 10% uszczerbku sprawnośc rąk. Szukam teraz
      pracy, ale z takim glejtem nie jest łatwo .... doktorat robię, żeby
      być wykadowcą akademickim, to masa pracy! Jeśli pójdę do pracy to
      będzie kłopot z pisaniem, badaniami ...
      • rita75 Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 10:57
        Nie mozesz sie zwiazac z jakas uczelnia juz teraz, np. jako
        doktorantka?
        • kacha222 Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 11:06
          właśnie próbuję, do 5.12. czekałam na ten Sąd, nie wyszło ....
          najbardizje mi chodzi o tą moją pokręconą psychikę ..... żeby waga
          (kg) tak zabijały osobowość, wairę w siebie, w uśmiech. ..... źle mi
          z tym
    • majmajka Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 11:36
      A moze czas polubic siebie z tymi kilogramami? Pewnie, odchudzac sie mozna - czemu nie? Ale nie nalezy traktowac swojej wagi jako byc albo nie byc. Zycze Ci wiecej optymizmu i uwierz, ze sa tacy, ktorzy pozazdrosciliby Ci niejednego(np. doktoratusmile ). Glowa do gory.
      • barnaba1 Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 11:50
        na GW są fora dla osób odchudzających się-dieta cambridge czy
        meridia,montiniac
        poczytaj może coś dla siebie znajdziesz?

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26093
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46219
    • mala_kobieta3 Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 11:54
      Witaj, ja też jestem przy kości ( o sukcesach i porażkach nie będe
      się rozwodzić, ale dodam że staram się myśleć tylko o sukcesach) i
      różnie było z akceptacją. Nie wiem jaką masz sytuację w domu, czy ma
      kto Ciebie zastąpić w domu ( szkoła dziecka, angielski)czy stać
      Ciebie na jakiś wyjazd w celu pozbycia się paru kg. Jest Nowy Rok,
      każdy robi jakieś postanowienia, Ty pomyśl o sobie i zrób coś ( może
      kolejny raz tylko dla siebie). Na początek może jakaś wizyta u
      psychologa? Niech Ciebie troszkę wzmocni, ustawi, pozwoli popatrzeć
      na siebie inaczej? Napewno masz ładny kształt paznokci, lub
      interesujące oczy, albo super włosy, albo .................Sama
      wiesz, że jesteś dobra, czuła, odpowiedzialna to uśmiechnij się do
      siebie na dzień dobry w lustrze. A jeżeli masz mozliwości finansowe
      to wyjedź na wczasy odchudzające, na które ja się wybieram i
      zaparszam do towarzystwa ( lubię siebie taka jaka jestem, ale dla
      zdrowia to robię - trochę lekarz nakrzyczał że się zaniedbałam)
      Głowa do góry, pisz doktorat i codziennie mów sama do siebie
      patrząc do lustra usmiechając się -jestem mądra, dobra, kochana,
      wyjatkowa i nawet całkiem ładna ))))))))
    • jkk74 napisz do mnie na priva... nt 02.01.08, 11:56

      • kacha222 Re: napisz do mnie na priva... nt 02.01.08, 12:28
        ale jak na priva?
        moje gg 6759163 ..... podaj mi tam maila
        • jkk74 Re: napisz do mnie na priva... nt 02.01.08, 12:29
          za 15 minut odezwę się do ciebie na gg
    • iziula1 Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 12:39
      Skąd wiesz że utrata 10 kg poprawi ci nastrój i pozbawi kompleksów?
      Owszem, może lepiej sie poczujesz, lżej smile ale przeświadczenie o
      niskiej wartości nadal w tobie pozostanie.

      Zacznij od dowartościowania się. Codziennie poświęć 10 min na
      mówienie sobie miłych rzeczy.Wypisz je sobie na kartce i powtarzaj
      jak mantre.
      A pozatym nieśmiałość to nie wada. I co z tego,że peszą cię
      ludzie,ze lubisz samotność, pisanie - to nie wada.Ty taka jesteś,
      zaakceptuj to, tak samo jak zaakceptował twój mąż, kumple i dzieci.

      pozdrawiam
      Iza
    • lila1974 Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 12:41
      Zacząć od psychiatry - absolutnie nie piszę tego złośliwie.
      Bardzo prawdopodobne, że masz tzw. depresję ukrytą.
      Koniecznie zadbaj o swoją psychikę.
      Myślę, że psycholog również będzie potrzebny, abyś dokopała się do
      sedna swojej niskiej samooceny - nie tusza jest jej powodem - jestem
      dużo niższa od Ciebie i o wiele grubsza a mimo to nie zadręczam
      sibie tematem tuszy. Wiem, że muszę schudnąć, ale podpowiada mi to
      zdrowy rozsądek, ale nie mam ciśnienia w stylu "jak nie schudnę to
      świat się zawali".

      Powtarzam, zadbaj o psyche, bo to w niej jest sedno problemu.

      Jeśli zaś chodzi o wagę, to nie rzucaj się od razu na głęboką wodę.
      Na początek rusz tyłek sprzed komputera, to siedzenie przy nim
      sprawia, ze tyjesz, bo się mało ruszasz. Widze to doskonale po
      sobie.

      Zalóż zeszyt, w którym poprowadzisz swój bilans - co zjadłąm, ile
      się ruszałam. Zobaczysz wóczas sama, gdzie tkwi problem.

      Zafunduj sobie pół godzinny spacer przed snem - tzw. świński
      trucht smile

      Życzę Ci powodzenia smile
    • wieczna-gosia Re: Pomóżcie ..... mi 02.01.08, 14:38
      Wiem, że
      > te dodatkowe kg niszczą mi życie, nie umiem zaakceptować siebie, mam
      > masę kompleksów, zero wartości własnej osoby.

      wszyscy madrzy ludzie twierdza ze sukcesy z odchudzaniem mozna osiagnac
      wylacznie zaczynajac od akceptacji siebie. Czy to ze jestes gruba sprawia ze
      jestes durna? czy to ze bedziesz chuda sprawi ze bedziesz mniej durna? Czy to ze
      bedziesz chuda sprawi ze cie maz pokocha bardziej?

      nie neguje samego odchudzania- no jasne ze jesli mozna wazyc 60 a nie 80 to
      warto. Ale przy takim mysleniu- jak juz bedziesz wazyla te 60 a okaze sie ze
      nadal masz kompleksy, ze nadal jestes niesmala i nadal masz nature samotnika- to
      co wtedy?

      Zycze ci sukcesu w zrzucaniu wagi, ale jednoczesnie walczac z kompleksami warto
      pogrzebac w nich glebiej. Tez mam 80 i wiecej, jestem raczej niesmala, a
      towarzysko jestem postrzegana jako wesola, towarzyska i przebojowa. Z usmiecham
      na ustach da sie zyc po prostu patrzac na siebie z usmiechem w lustrze.

      Zrobilas tu krotka antyreklame siebie, taka ze naprawde nikt nie mialby ochoty
      cie poznac, gdzies mimochodem wspominajac ze robisz doktorat, maz cie kocha,
      jezyka sie uczysz, masz kumpele i szczescie w grach losowych smile

      Duzo latwiej siebie zniesc jesli w lustrze widzisz sympatyczna dziewczyne, z
      gruntownym wyksztalceniem, spelniona rodzinnie, z perspektywami zawodowymi.
      Grubawa- no o rany to sie da zmienic. Niesmala no o rany przed nastepnym
      wyjsciem walnij koniaczek smile
      • kacha222 antyreklma? do wiecznej gosi 02.01.08, 14:51
        Czyli mam nikomu nie mówić co robię, że się uczę ....... że robię
        ten cały doktorat, że mam kochanego męża - bo wtedy nikt mnie nie
        będzie lubił! nie kumam
        mam narzekać, płakać więcej - wtedy będę miała przyjaciół?
        Powiem szczerze, ja nie uważam, ze ten doktorat to coś wielkiego! to
        mój spsoób na nową pracę .. tamtej nie mogę wykonywać - choroba
        zawodowa - i wyszedł mi już nie raz bokiem ..... ale czy to moja
        klątwa? jedni mają kolekcję znackzów, troje dzieci, kochają
        podróże .. a ja robię doktorat i myślisz, że przez to NIKT MNIE NIE
        CHCE POZNAWAĆ
        • kena1 Re: antyreklma? do wiecznej gosi 02.01.08, 14:59
          Źle odczytałaś posta powyżej. Kluczowe slowo to MIMOCHODEM. Powinnaś
          skupić się na swoich pozytywnych stronach mówiąc o sobie, a nie
          tylko WSPOMINAJĄC o nich.
        • m.fiorella Re: antyreklma? do wiecznej gosi 02.01.08, 15:22
          przeczytaj jeszcze raz post wiecznej gosi bo go wogole nie
          zrozumiałaś a ona mądre rzeczy pisze!

          widać nawet czytając umiesz wyłapać tylko negatywy a ten post był
          jaknajbardziej o pozytywach
        • ania.silenter rzeczywiście nie kumasz 02.01.08, 15:33
          A więc kawa na ławę albo czarno na białym:
          napisałaś, że jesteś gruba, nieciekawa, nudna, nieśmiała itp. itd -
          czyli zrobiłaś sobie ANTYREKLAMĘ a gdzieś mimochodem/po
          cichu/wstydliwie wspomniałaś, że robisz doktorat, masz kochającego
          męża, fajną rodzinę itp. Jednym słowem - ktoś inny napisałby "ach ja
          to mam szczęście w życiu - mam kochającego, męża, robię doktorat,
          uczę się języka, a że jestem trochę pulchniejsza? Coż, dla mnie
          schudnąć to pestka". Gosi chodziło zapewne o samo podejście do
          życia, do świata i do własnej osoby. Jej rada jest bardzo dobra i
          powinnaś się do niej zastosować.
        • wieczna-gosia Re: antyreklma? do wiecznej gosi 02.01.08, 23:48
          Kacha,
          calkowicie nieslusznie sie zirytowalas, ale dobre i to, zaraz jakies zwawsze
          iskierki w poscie przebiegna.
          juz ci dziewczyny wytlumaczyly, o co chodzilo w moim poscie a skoro trzy osoby
          zrozumialy co chcialam napisac to znaczy ze nie byl on beznadziejnie nieczytelny.

          Prosze kompleksy schowac w kieszen i czytac co ludzie pisza a nie co sobie
          wyobrazasz ze pisza smile)
          • kacha222 Dzięki 03.01.08, 11:32
            Dziekuję za dobre rady i słowa!
            dziekuje wiecznej gosi - naprawdę! mam pytanie czy mogę do Ciebie
            napisac na podanego maila?

            od wczoraj jeżdżę na rowerku 30minut, zaczynam dbac o siebie i
            uśmeicham się ... na koniec 2008 nie będę grubą kupką nieszczęścia
            życze dobrego co tylko jest wszystkim e-mamom
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka