Dodaj do ulubionych

Upierd...wa sąsiadka

08.01.08, 13:02
Pod nami mieszka taka starsza sąsiadka,której przeszkadza wkółko
to,że moje dzieci chodzą po mieszkaniu.
Już kiedyś była u nas poskarżyć się, gadała żebym wyciszyła sobie
podłogę (nie mamy dywanów). Ale ja jej powiedziałam,że dywanów nie
mamy dlatego,że dzieci moga mieć uczulenie.
Dzisiaj znowu przyszła na skargę;gadała,żeby moje dzieci chodziły w
papciach a nie w takim ciężkim obuwiu. Powiedziałam jej,że moje
dziecko ma od ortopedy zalecone takie ortopedyczne kapcie i ja mu
nie będę kazała chodzić w samych skarpetkach.
Znowu mówiła,żebym wyciszyła sobie podłogi. Ja jej powiedziałam,żeby
sobie wyciszyła sufit, jak według niej jest za głośno.
I że nie posadze trzyletniego dziecka na krzesełku i nie powiem żeby
tak siedział cały dzień.
Z kolei gadała,że wczoraj o 23-ej moje dziecko biegało po
mieszkaniu. Niestety tak nie było, bo akurat wczoraj jak Mateusz
biegał i bawił się przed 22-ą, to powiedziałam mu,żeby zajął się
czymś innym, bo jak tak dalej będzie biegał, to przyjdzie sąsiadka
na skargę.
Opinię ta sąsiadka ma kiepską. Jest sama, nie ma rodziny i czepia
sie o byle co.
Co prawda mój starszy synek ostatnio zamiast normalnie chodzić, to
biega po mieszkaniu;tłumaczymy mu,żeby chodził normalnie.
Ale kurczę, przecież cisza nocna jest od 22-ej dopiero.
Tak sobie pomyślałam,niech ta sąsiadka cieszy się,że my tutaj
mieszkamy, a nie jakieś towarzystwo,które robi ciągle imprezy itd.
Acha i powiedziała mi,że jak się nic nie zmieni, to ona złoży na nas
skargę i że nagra (nie wiem jak to zrobi) o której moje dzieci
hałasują.

Chciałam się wyżalić.
Poryczałam się po tej scysji...



Mateuszek ma
i
Łukaszek ma
Obserwuj wątek
    • jkk74 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 13:14
      Wiesz ja twoją sąsiadkę trochę rozumiem. Sama mam nad sobą panią, która
      codziennie między 7.15 a 7.20 zakłada buty na szpilce i pomyka wzdłuż i wszerz
      mieszkania, a dywanów u niej też jak na lekarstwo (podłogi ma wszędzie w
      drewnianej klepce). Niby cisza nocna jest do 6 ale to tuptanie mnie budzi
      skuteczniej niż budzik i jest co tu dużo mówić wkur...jące Zresztą pani chodzi
      też czasem w tych butkach jak wraca i wierz mi, to po prostu drażni. Co innego
      raz na jakiś czas, ale takie regularne, uciążliwie słyszalne stukanie potrafi
      doprowadzić do szału.
      Skoro syn MUSI nosić buty ortopedyczne to MUSI, ale może dałoby się je podkleić
      np jakąś gumą, żeby tak nie stukały (filce itp odradzam bo będą śliskie).
      Dziecko jest dzieckiem. Pobiegać musi, skoro ma zalecenie butów ortopedycznych
      to ma je nosić, ale spróbuj postawić się w roli słuchacza takiego stukania i
      znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie.

      ps. dziękuję Bogu, że mieszkam na parterze smile sama nie ma dywanów wiec nośność
      dźwięków jest spora; wiem co mówię bo czasem jak schodzę do piwnicy to słyszę
      jak moje dzieci biegają po mieszkaniu, a noszą miękkie kapcie lub same skarpetki
    • burza4 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 13:15
      rozumiem, że trudno związać 3-latka, ale wierz mi - wysłuchiwanie
      tupotu przez cały dzień na okrągło może doprowadzać do szału
      każdego. To naprawdę potwornie słychać, kiedy w mieszkaniu sąsiadów
      pies dreptał pod drzwiami przed wyjściem na spacer, u mnie był
      odgłos przebiegającego stada gazeli. Skoro sąsiadka jest starsza -
      to tych akustycznych atrakcji wysłuchuje cały dzień, nie dziwię się
      że ją szlag trafia.

      cisza nocna ciszą nocną, ale to nie znaczy, że przed 22 można robić
      ustawiczny rumor.
      • ibelin26 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 13:21
        Cisza nocna, ciszą nocną, ale każdy ma prawo co spokoju przed 22.

        Pamiętam jak uczyłam sie do egzaminów, a na głową miałam takie
        galopujące tabuny + ujadający pies.

        Kup dywan, skąd od razu założenie, że dzieci dostaną uczulenia?

        Daj żyć innym, pomyśl jakbyś zareagowała gdybyś była chora albo
        miała chore dziecko, a sąsiad urządziłby imprezkę z założeniem że
        przed 22 to może ryczeć sprzętem na maxa?
        • lila1974 Kup dywan? A niby dlaczego? 08.01.08, 13:52
          Nie ma ochoty narażać dzieci na kurz i basta.
          Sama nie mam dywanów w domu z prozaicznego powodu - wylany sok z
          paneli lepiej schodzi.

          Droga autorko wątku, przyjrzyj się swojej rodzinie obiektywnie i
          jeśli dojdziesz do wniosku, że do pani dochodzą wyłącznie odgłosy
          zwykłego użytkowania mieszkania, to następnym razem jej powiedz, że
          ty również wezwiesz policję, jeśli ona nie przestanie Cię dręczyć.
          Możesz jeszcze zasponsorować zakup stoperów do uszu.

          Mój blok jest wyjątkowo akustyczny i byle pierdnięcie jest
          słyszalne, a jakoś nikt do nikogo nie lata z pretensjami.

          Mialam nad głową kobitkę, która dzień w dzień tłukła coś tłuczkiem -
          i co? mialąbym lecieć do niej z gębą? Sąsiada, który robił remont
          chyba przez trzy lata też mialam dość, ale uznalam, że ma prawo
          ulepszać swoją przestrzeń życiową.

          Sama dbam o to, by dziewczynki nie darly się na klatce schodowej,
          nie rzucaly przedmiotó na podlogę, ale nie zabronię im śmiechów,
          biegania i innych zabaw, bo się to komuś nie podoba.
    • tosina Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 13:17
      Nie rycz tylko ja zacznij gnebic. NO pisze powaznie z calym
      szacunkiem dla osob starszych ale czasami sie da sie inaczej.
      Powiedz jej podczas nst wizyty ze nie ma cie nachodzic i nekac
      urojonymi problemami bo tym dzwonieniem straszy Ci dziecko .Ze jak
      nst raz przyjdzie to bedziesz niestety zmuszona zglosic to iz jestes
      molestowana i nekana psychicznie przez staruszke.Ze nie mozesz nic w
      SWOIM domu zrobic badz mowic bo poprostu ZACZYNASZ SIE BAC CZY
      ZNOWU NIE PRZYLECI JAK KICHNIESZ.. Nie placz bron sie ,!!
      • mariola1315 tosina - dziękuję:))) 08.01.08, 13:21




        Mateuszek ma
        i
        Łukaszek ma
    • mathiola Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 13:21
      Sama mam stado dzieci i uważam, że dzieci są dziećmi i nie da się ich uciszać
      cały dzień, żeby sąsiedzi nie cierpieli. W tym względzie na szczęście mam bardzo
      wyrozumiała sąsiadkę z dołu (sama ma 2 dzieci).
      Ale:
      Mam też sąsiadkę z góry która jest tak strasznie głośna, że wychodzę z siebie
      czasem. Też najwyraźniej nie ma dywanów, a chodzi w DREWNIAKACH. Całe dnie coś
      przesuwa, tłucze, stuka, i chodzi, chodzi, chodzi (ile można chodzić???). I to
      jest bardzo uciężliwe dla mnie (nigdy nie poszłam do niej ze skargą bo nie
      potrafię).
      Więc uważam, że jeśli twoje dzieci łomoca w podłogę obuwiem ortopedycznym
      (pomijając cały zestaw innych dźwiękow normalnych przy dzieciach), to z
      przyzwoitości położyłabym dywany (mają uczulenie czy "mogą mieć"?). Bo sąsiadkę
      też trzeba zrozumieć.
      A to że cisza nocna jest od 22 to nie znaczy, że ludzie dopiero o tej godzinie
      kładą się spać.
    • gryzelda71 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 13:38
      Szkoda,ze jedyna co umiesz zrobic to popłakać się.
    • jowita771 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 13:52
      ja też mam piętro niżej starszych ludzi wrażliwych na dźwięki, w dodatku podłoga
      jest ze skrzypiących desek. położylismy dywan, dziecku organizuję w miarę
      mozliwości zabawy przy których nie biega, ma miękkie kapcie albo chodzi w
      skarpetkach. więcej nie mogę zrobić. dwulatki nie przywiążę do kaloryfera tylko
      dlatego, że pani z dołu przeszkadza. dziecko czasem musi pobiegać, a nie zawsze
      mam mozliwość iść z córką na dwór, żeby się porządnie wybiegała. pani z dołu nie
      przychodzi do mnie z pretensjami, tylko jak mnie spotyka, to z uśmiechem wbija
      szpilę.
      teraz mam z nią inny problem - próbuje mnie przekonać, że widziałam coś, czego
      nie widziałam, bo sądzi się z właścicielką kamienicy i urabia mnie na świadka.
      a wracając do tematu - nade mną mieszka kobieta, która słabo słyszy. jak słucha
      radia czy telewizji, to słucham razem z nią, ale do głowy by mi nie przyszlo
      mieć o to do niej pretensje. co ma kobieta zrobić, zrezygnować z radia i tv?
      • burza4 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 14:15
        jowita771 napisał:

        jak słucha
        > radia czy telewizji, to słucham razem z nią, ale do głowy by mi
        nie przyszlo
        > mieć o to do niej pretensje. co ma kobieta zrobić, zrezygnować z
        radia i tv?

        jak ktoś jest przygłuchy to wystarczy sluchawki kupić, kosztują
        grosze i skutecznie rozwiązują problem.

        podobnie jak dywan - i bez przesady z tymi alergiami, szczególnie że
        tu mowa o hipotetycznej alergii.

        mnie nieodmiennie dziwią protesty mam w takich sytuacjach, tak jakby
        fakt posiadania dzieci usprawiedliwiał robienie sąsiadom rabanu od
        rana do wieczora. Trzeba odróżnić sytuacje przerysowane (typu hałas
        z powodu biegającego po dywanie dziecka w skarpetkach) od
        uzasadnionych pretensji całodzienny typu łomot ortopedycznych butów
        po gołej podłodze. Gdyby w odwecie sąsiadka zaczęła słuchać radia
        maryja na cały regulator w godzinach drzemki malucha - dopiero byłby
        raban o chamstwo. Ale jej wolno przeszkadzać ile wlezie BO DZIECI.
      • fra_mauro Re: Zyjmy i dajmy zyc innym 08.01.08, 14:20
        Autorce watku sugeruje, aby jednak polozyla cos na podlogi-
        niekoniecznie od razu perskie dywany z wlosiem na 3 cm. Sa tez
        bardzo plaskie wykladziny albo jutowe chodniki, ktore przy
        regularnym odkurzaniu nie musza byc od razu kopalnia roztoczy. Sa
        tez do kupienia w aptekach specjalne, dosc wydajne aerozole,
        ograniczajace rozmnazanie sie tych stworzonek.
        Zreszta kto powiedzial,ze roztocza to tylko dywany ? To takze meble
        tapicerowane, zaslony i firanki, ksiazki ( w wiekszych ilosciach, w
        biblioteczkach bez oszklenia).

        W kazdym razie nie nalezy od razu odsadzac od czci i wiary starszej
        osoby. Pewnie nie calkiem uda sie rozwiazac jej problem ale sasiadka
        musi wiedziec, ze spotyka sie z podejsciem ze zrozumieniem, a nie z
        postawa "tak, ale...".
        • ibelin26 Re: Zyjmy i dajmy zyc innym 08.01.08, 14:32
          Może autorka wątku powinna się zastnowić, że za x lat to ona być
          może będzie starszą upierdliwą sąsiadka, której wszystko przeszkadza
          a zwłaszcza dzieci tupiące nad głową.
          • demarta Re: Zyjmy i dajmy zyc innym 08.01.08, 14:34
            i wtedy znów będzie siedzieć i płakać ale z odwrotnego powodu tongue_outPP
        • tosina Re: Zyjmy i dajmy zyc innym 08.01.08, 14:33
          Wszystko rozbija sie o zrozumienie z jednej jak i z drugiej strony .
          Nie mieszkam w bloku ale mam sasiadow" za płotem" i bywało z nimi
          roznie od głosnego masowego naprawiania samoxhodow co nie dziele
          poprzez piłowanie drzewa w sobotni wieczor do pijackiej zabawy
          syrena o 2 w nocy.Jakos udalo mi sie dojsc z nimi do kompromisu ale
          oni chyba dorosli i zrozumieli ze sasiada tez ma prawa takie jak
          oni. No ale jesli ta satarsza osoba neka ja systematycznie no to
          chyba cos jest nie tak . Jedna z stron moze byc nei reformowalna i
          jak pisze autorka ma ona klopoty z calym blokiem. Nie mozna dac sie
          w takiej sytuacji zastraszyc . Obie maja prawo zyc spokojnie .

          A co do dywanow .Mam jakos urzodzony dom w jakims stylu i co jesli
          moj styl nie uwzglednia dywanow wykladzin? mam go oszpecac mieszkac
          w plastykowych dywanach tylko po to by innych zadowolic?.


    • marghe_72 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 14:57
      Spróbujcie dojśc do porozumienia.
      Obie macie trochę racji.
      Ty nie masz wyłaczności, ona też nie.
    • g0sik Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 14:59
      >Co prawda mój starszy synek ostatnio zamiast normalnie chodzić, to
      >biega po mieszkaniu;tłumaczymy mu,żeby chodził normalnie.
      >Ale kurczę, przecież cisza nocna jest od 22-ej dopiero.


      No właśnie....szkoda, że sąsiadka nie wpadnie na pomysł, żeby w
      ciągu dnia głośno słuchać radia. A jeśli chodzi o imprezowe
      towarzystwo to wbrew pozorom łatwiej zrobić z nimi porządek niż z
      mamuśka przekonaną, że dziecko biegające w butach ortopedycznych nie
      powinno stanowić problemu…
      • mariola1315 Nie będę specjalnie dla sąsiadki kładła dywanów... 08.01.08, 15:01
        Bo i z jakiej racji?
        Tak sobie urządzamy mieszkanie, jak chcemy.
        A to,że sie połakałam po jej wizycie, to tylko dlatego,że jestem
        bardzo wrażliwą osobą.
        Ale widzę,że nie wszyscy to zrozumieli....



        Mateuszek ma
        i
        Łukaszek ma
        • gryzelda71 Re: Nie będę specjalnie dla sąsiadki kładła dywan 08.01.08, 15:08
          mariola1315 napisała:

          > A to,że sie połakałam po jej wizycie, to tylko dlatego,że jestem
          > bardzo wrażliwą osobą.


          Szkoda,ze wrażliwośc nie dotyczy sasiadki.
        • katharsisss Re: Nie będę specjalnie dla sąsiadki kładła dywan 08.01.08, 15:08
          Jesteś egoistką. Ciekawe czy Tobie by odpowiadało, że nad tobą np paniusia tupie
          cały czas w szpilkach (bo przecież nie będę kłaśc dywanów bo jakaśtam upierdliwa
          baba się skarży). Dziecko nosi buty ortopedyczne, połóż dywan. Trochę kultury
          naprawdę by Ci nie zaszkodziło.
          • katharsisss Re: Nie będę specjalnie dla sąsiadki kładła dywan 08.01.08, 15:10
            >Szkoda,ze wrażliwośc nie dotyczy sasiadki.


            Niektórzy tak niestety mają, że poza czubkiem własnego nosa NIC nie widząuncertain
            • mariola1315 Ciekawa jestem czy.... 08.01.08, 15:12
              któraś z Was by odrazu poleciała po dywany do sklepu, tylko
              dlatego,że sąsiadka skarży się,że dzieci chodza po mieszkaniu???!!!!

              Szkoda gadać, zakończmy ten temat.



              Mateuszek ma
              i
              Łukaszek ma
              • joanna.gr Re: Ciekawa jestem czy.... 08.01.08, 17:42
                Ja poleciałam.Dziecko ma dywan, biega do woli a stosunki ze starszą panią pod
                nami układają się dobrze.
        • kraina.marzen Re: Nie będę specjalnie dla sąsiadki kładła dywan 08.01.08, 15:09
          Ty jestes b.wrazliwa a sasiadka gruboskurna
          fajne podejscie smile
          proponuje: przeproawdzka do wlasnego domu: dzieci na gorze ty z
          mezem na dole
          zobaczymy ile wytrzymacie w tym HALASIE

          ps:jestem za sasiadka -niestetysmile
          • sir.vimes A moja sąsiadka z góry chodzi o kulach 08.01.08, 15:22
            Słychać, chociaż mieszkanie wysokie i mury grube.

            Na dodatek żmija wędruje do toalety kilkanaście razy każdej nocy (przewlekła
            choroba).

            Chyba naślę na nią straż miejską - niech zmuszą do zakupu grubych dywanów a w
            nocy podają basen. A co tam - w końcu JA muszę mieć jak w górskiej pustelni!

            Specyfika mieszkania w budynkach wielorodzinnych jest jaka jest - nigdy nie
            będzie można uzyskać idealnej ciszy. I warto odróżniać hałaś złosliwy, naganny
            (pijackie ryki, tango o północy, remont o 5 rano, walenie w kaloryfer, pies
            zamknięty i wyjący na balkonie) od normalnych dźwięków ludzkiej aktywności
            (rozmowa, radio, TV, czasem spadająca szklanka, staruszek walący kulami, dziecko
            przebiegające do pokoju, pies, kot, płacz niemowlaka).




          • anma6 Re: Nie będę specjalnie dla sąsiadki kładła dywan 08.01.08, 15:28
            Zgadzam się zupełnie z poprzedniczką- jednak egoistycznie podchodzisz do sprawy- jasne najlepiej olać sąsiadke i uważać ze "wolnoć tomku w swoim domku" - oczywiście Tobie nad głową nie lata nikt i nic.
            Moje dziecko ma takze ortopedyczne butki i mam panele w domu , wiem że takie połączenie wywołuje jednak odgłos , szczególnie jak dziecko biega i jendoznacznie wypowiadam się za racją sąsiadki z dołu i super że ja nie mam takich sąsiadek jaką jesteś Ty.
        • mathiola Re: Nie będę specjalnie dla sąsiadki kładła dywan 08.01.08, 20:03
          > A to,że sie połakałam po jej wizycie, to tylko dlatego,że jestem
          > bardzo wrażliwą osobą.

          tak, bardzo.. a juz szczególnie na potrzeby innego człowieka
    • agnesta Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 15:30
      Rozumiem sąsiadkę. Mieszkając w bloku trzeba mieć na względzie
      sąsiadów i starać się wzajemnie nie uprzykrzać sobie życia. Z tego
      co piszesz nawet nie zastanowiłaś się, co mogłabyś zrobić, żeby choć
      zmniejszyć problem. Podeszłaś do tego niemalże na zasadzie "nie, bo
      nie, to problem sąsiadki a nie mój, nic na to nie poradzę". Na pewno
      mozna coś poradzić tylko trzeba trochę dobrej woli. Inni też mają
      prawo do spokoju we własnym domu. Poza tym skoro to ty (twoje
      dzieci) robią hałas to TY powinnaś wyciszyć podłogę na nie sąsiadka.
      Twoja postawa jest bardzo egoistyczna.
      • mariola1315 juz kiedyś była u nas... 08.01.08, 16:22
        z pretensjami,że słyszy każde moje zamykanie drzwi od łazienki.
        I co wy na to??!!!
        Nawet drzwi nie moge zamykać, bo ona słyszy?

        A tak wogóle to jest taka prawda tongue_outUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD PUNKTU
        SIEDZENIA.



        Mateuszek ma
        i
        Łukaszek ma
        • kuku-007 Re: juz kiedyś była u nas... 08.01.08, 16:26
          Ciekawe, jak będziesz gadać, kiedy sąsiadka wpadnie na pomysł
          rozkręcania radia/telewiora na full i wychodzenia z domu w porze
          drzemki twoich dzieci. A skoro jej tak życie uprzykrzasz, to pewnie
          kwesti aczasu, zanim zacznie ci odpłacać pięknym za nadobne.
          • mariola1315 KONIEC TEMATU 08.01.08, 16:31
            Mieszkamy w bloku z wielkiej płyty i ja non-stop w kuchni słyszę od
            sąsiadów z góry radio głośno nastawione.
            Poprostu taki jest urok mnieszkania w bloku, na dodatek tak
            akustycznym jak nasz.



            Mateuszek ma
            i
            Łukaszek ma
          • iwoniaw Naprawdę uważasz, że nie ma różnicy 08.01.08, 16:50
            Między złośliwością a normalnym używaniem mieszkania?

            > Ciekawe, jak będziesz gadać, kiedy sąsiadka wpadnie na pomysł
            > rozkręcania radia/telewiora na full i wychodzenia z domu

            Uznałabym, że sąsiadka ma nierówno pod sufitem. Co innego, gdyby _słuchała_ tego
            radia na full, wtedy to jest nie mniej uciążliwe, ale przynajmniej zrozumiałe
            (ktoś ma problemy ze słuchem np.)

            W ogóle to zgadzam się z Lilą i Sir.vimes - mieszkanie w bloku niesie ze sobą
            pewne niedogodności i co innego wymaganie od współmieszkańców przestrzegania
            podstawowych zasad kultury, a co innego terroryzowanie sąsiadów, gdy _normalnie_
            użytkują mieszkanie.
            W bloku coś zawsze słychać będzie i po to właśnie jest cisza nocna - żeby w
            godz. 22.00-6.00 nie urządzać imprez ze śpiewami czy remontów z wiertarą. Ale
            chodzenie po mieszkaniu (i nieposiadanie dywanów też), spuszczanie wody w wc,
            remonty w dzień, płacz niemowlęcia, a także posiadanie zegara wybijającego
            godziny mieści się w normie.

            Też bym nie wyciszała podłogi ani nie kupowała dywanów, bo niby z jakiej racji?
            Autorka wątku nie prowadzi na tej podłodze szkoły tańców irlandzkich, a że
            dziecko - o zgrozo! - przebiegnie i to w butach? No ciągle jest to normalne
            korzystanie z mieszkania. Maratonów kilkugodzinnych nie urządza, jak mniemam.
            Moje też biega, budynek jest akustyczny (podłogi z desek na legarach), a
            indagowana w tej kwestii sąsiadka z dołu jakoś twierdzi, że słychać czasem, ale
            "normalnie" (no, ale ona nie ma paranoi). Czy jeśli słyszę rozsuwanie kanapy czy
            innego spania od sąsiada z góry, to mam postulować, żeby sobie kupił łóżko z
            materacem, bo ja mam ideę ciszy absolutnej?
            No bez przesady...


            Sąsiadce na miejscu autorki wątku przestałabym się tłumaczyć (że ortopeda, że
            alergia itd.), tylko powiedziałabym wprost, iż nie robię niczego wykraczającego
            poza normalne korzystanie z mieszkania i jeśli nie przestanie mnie nękać, to też
            chętnie ją nagram wink
        • marghe_72 Re: juz kiedyś była u nas... 08.01.08, 21:32
          mariola1315 napisała:

          > z pretensjami,że słyszy każde moje zamykanie drzwi od łazienki.
          > I co wy na to??!!!
          > Nawet drzwi nie moge zamykać, bo ona słyszy?
          >
          > A tak wogóle to jest taka prawda tongue_outUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD PUNKTU
          > SIEDZENIA.
          >
          wszystko zalezy od tego JAK zamykasz te drzwi.
          Ty możesz być przyzwyczajona do dźwięków jakie one wydają i nie
          zwracać na nie uwagi
          sąsiadka nie musi
          >
    • joanna.gr Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 17:35
      I myślisz, że to ONA jest upierdliwa? Sorry, jakby mi ktoś walił buatmi
      ortopedycznymi po podłodze bez dywanu, nie byłabym taka cierpliwa.
      Mieliśmy na górze sąsiadów z trójką dzieci. Też mieli "goły" parkiet, a
      dzieciaki biegały boso całymi dniami (do 22,23 a nawet i do północy) i szlag nas
      trafiał jasny, bo z naszej perspektywy to brzmi jak bombardowanie. Mąż w końcu
      sobie z tymi ludźmi porozmawiał, żeby kupili sobie albo kapcie, albo dywany lub
      wykładziny. Poskutkowało.
    • sebaga Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 18:30
      W UK jest nakaz kładzenia wykładzin w bloku. I to jest sensowne. Jest też zakaz
      posiadania w blokach psów, nie wiem jak z innymi zwierzetami.
      Mieszkasz w bloku nie domku prywatnym, zatem stwierdzenie, ze "nie położysz
      dywanów, bo niby dlaczego a cisza nocna jest przecież od 22" to dla mnie egoizm,
      chamstwo i buractwo. Sasiadka może przesadzać, ale jak ja myslę, że mi ktoś
      obuwiem ortopedytyczny napieprza całe dnie to mam gęsią skórkę. Zyj i pozwól żyć
      innym!!
      • mariola1315 To NIE JEST Obuwie Ortopedyczne 08.01.08, 18:53
        Ja poprostu powiedziałam,że dziecko ma zalecone specjalne kapcie
        zalecone przez ortopedę. Takie wiązane za kostkę.One nie są aż tak
        ciężkie.



        Mateuszek ma
        i
        Łukaszek ma
        • sebaga Re: To NIE JEST Obuwie Ortopedyczne 08.01.08, 19:17
          Wiesz, Ty sama powinnas ocenić czy Twoje dzieci mogą być uciążliwe czy nie. Sama
          mam prawie dwulatka, który potrafi cuda wymyślać i wielokrotnie go uciszam, choć
          mogłabym powiedzieć wolnoć Tomku. Ale mieszkanie w bloku zobowiązuje, nie tylko
          do przestrzegania ciszy nocnej 22-6 rano.
          • guderianka Re: To NIE JEST Obuwie Ortopedyczne 08.01.08, 19:26
            wyluzuj i nie przejmuj się bo trafisz do wariatkowa albo tak jak
            moja Teściowa będziesz mówić sąsiadce "Pani Marianno kochana, jutro
            wnuczki przyjdą , przepraszam od razu bo moze byc głośno."..Bez
            przesaaady
            A buty które nosi twoje dziecko NIE HAŁASUJĄ. Na pociechę dodam ,
            że moja córka (tez nosi takie butki) gdy szła się bawić do kolezanki
            mieszkającej obok musiała ściągac te buty bo sąsiadom ślady
            zostawiały..wink
    • aniak04 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 19:47
      mariola1315 rozumiem Cię doskonale, co więcej jakbym widziała i
      słyszała swoją sąsiadkę... na szczęście już się wyprowadziła, ale
      było ostro - walenie w kaloryfer, nachodzenie w mieszkaniu,
      straszenie dzieci sądem, policją i czym tam jeszcze... w końcu nie
      wytrzymałam - ja wezwałam policję z prośbą o interwencję i
      uświadomienie szanownej sąsiadki jakie są warunki mieszkania w
      bloku... moja pani sąsiadka, samotna stara panna (ok. 40lat) z
      pieskiem miała pretensje o to, że moje dzieci bawią się na podłodze
      kolckami, samochodzikami, przebiegną się z pokoju do kuchni...
      (początkowo nie miałam dywanu, tylko klepkę), po kilku jej wizytach
      położyłam dywan dla świętego spokoju, jednak to pani nie
      usatysfakcjonowało, najlepiej byłoby przywiązać dzieci do
      kaloryfera, lub przykuć do łóżka. W końcu każdy ma swoje granice
      cierpliwości i kiedy sprawy zaszły za daleko, a dokładniej ta pani
      zaczęła mi grozić powyższym nie wytrzymałam, od tamtej pory był
      spokój - pani przestała przychodzić, od czasu do czasu puknęła w
      kaloryfer dając znać że jest za głośno, w końcu się wyprowadziła i
      pewnie psuje krew innej rodzince... Tak więc może zapytaj np.
      swojego dzielnicowego o możliwość rozmowy z panią sąsiadką i
      uświadomienie jej co do zasad ogólnych współżycia w bloku, nie warto
      stresować dzieci, bo w końcu będą miały nerwicę od wiecznego ich
      uciszania

      a dla ogółu, żeby nie było że to ja wykurzyłam dobrą sąsiadkę - moje
      dzieci nie robiły niczego wykraczającego poza granicę normy, znam
      przypadki gdzie mieszkanie drży w posadach i nikt nie zwraca uwagi.

      Nawet impreza urodzinowa 8-letniego wówczas syna została przerwana i
      dzieci siedziały jak trusia, bo bały się groźnej pani sąsiadki która
      przyleciała z gębą... ach, szkoda gadać, kto nie miał takiej
      sąsiadki, nie zrozumie...
      • zuzanka79 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 20:00
        >kto nie miał takiej sąsiadki, nie zrozumie...

        Ja kiedyś mojej sąsiadce, miłej na pozór starszej pani, powiedziałm,
        że blok w którym mieszkam to nie dom starców i tylko tam może jej
        być ciszej. A chodziło o to, że moje dziecko
        * wołało mnie z podwórka ( mieszkam na drugim i ostatnim piętrze)
        * jeździło na rowerku pod jej oknami ( i innymi też) i przeszkadzał
        jej odgłos kółek,
        * bawiło się w chowanego z innymi dziećmi i głośno rozmawiali
        * chodzi do góry tam i z powrotem ( a jak ma chodzić jak to chce pić
        to siusiu to znowu jakąś zabawkę)
        * przeszkadza jej jasza kotka która też chodzi do góry tam i z
        powrotem

        Pominę fakt, że inne sąsiadki mają dojeżdżające wnuki, które robą
        gorsze rzeczy, ale ... no właśnie
        • hancik5 Re: Upierd...wa sąsiadka 08.01.08, 20:42
          Nade mną mieszkała kobieta, która chodziła po domu w drewniakach. Po dwóch
          latach myślałam, że zwariuję i poszłam do niej.
          Na szczęście sąsiadka okazała zrozumienie i od tej pory mam spokój. Obyło się
          bez głupich konfliktów.

          Ludzie, takie stukanie nad głową codziennie przez kilka godzin to totalna
          tortura !!!
          • agamamaoli Re: Upierd...wa sąsiadka 09.01.08, 00:18
            Kurcze a pode mną facet od ROKU cyklinuje podłogę. Normalnie nie wyrabiamy,
            szczególnie babcia która opiekuje się dziećmi cały dzień w domu. Cyklinuje od 10
            do 18 - od roku. A
            • jowita771 Re: Upierd...wa sąsiadka 09.01.08, 07:40
              ciesz się, że on jest pod Toba, a nie odwrotnie, facet może się przebić do
              sąsiadów, jak nie skończy cyklinowania w poręwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka