Dodaj do ulubionych

Deprecjonizacja studiów :)

12.01.08, 16:05
Tak, pozwolę sobie napisać. To piszę ja , Bunny, którą po raz n-ty skreślono z
listy studentów z powodu braku wpisów/niezapłaconego czesnego w terminie itp.
Nie macie wrażenie, że w ostatnich latach tytuł mgr już nic nie znaczy, że hmm
stracił na wartości. Gdzie nie spojrzeć tam magister, inżynier , licencjat..
Narobiło się uczelni prywatnych, większość na zasadzie płacisz i masz. No i
potem skutek tego jest taki, że u mnie w pracy informatyczka płacze, bo nie
umie z worda zrobić pdfa, administratora sieci kolesie po liceum robią w
bambuko. Przykład z ostatnich dni, moja koleżanka z liceum największy tłuk nad
tłuki, skończyła studium psychologiczne i teraz pracuje jako social worker
wypisała mi opinię do urzędu :
"Po przyjeździe do Miasta X gdzie jako mieszkanka Bunny Tsukino mieszka z
synem Tam...."
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 16:10
      Edukacja ma wartość niemierzalną.
      A to, że trafiaja się nieuki? Cóż, szkółki wszystkiego i niczego
      produkują rzesze pseudowyedukowanych.
      Pół biedy jeśli ta pani ma za materiał do zepsucia jedynie komputer,
      gorzej, jeżeli materiałem dla eksperymentów wszelkiej maści
      oszołomów jest człowiek....
    • rudy_wyjec Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 16:10
      Dlatego studia powinny być płatne, z dobrym systemem stypendiów dla
      najzdolniejszych.
    • ania.silenter Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 16:15
      A nie deprecjacja? Ale tak, też tak uważam. Studia teraz nic nie znaczą.
      • bunny.tsukino Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 16:19
        Racja, deprecjacja. smile
        Dlatego bije się w pierś.
        Jestem załamana tą opinią. Nic z niej nie wynika, poza tym, że mieszkam Tam.
        Nic o więzi matki z dzieckiem, warunkach socjalnych. Chyba będę wnosić o
        powtórne badania, tylko, że jak znowu mi przyślą w/w panią psycholog.
        • bunny.tsukino Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 16:20
          To chyba przeprowadzę się z Tam na księżyc.
          • kali_pso Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 16:24
            A ta koleżanka jest psychologiem z dyplomem ukończenia dziennych
            studiów magisterskich?
            Poszukaj lepiej kogoś kompetentnego.
            • bunny.tsukino Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 16:29
              No ale oni mi ją z urzędu podesłali. Pani mgr z KSW nauk rodzinnych. Obecnie
              pracująca w MOPR.
              • lacido Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 17:09
                aaaaaaaaaaa KSW czyżby kolejny krakowski uniwersytet tongue_out
                • chupachups1 Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 20:15
                  KSW niektórzy rozwijaja jako: " Kup Sobie Wykształcenie"
    • mama_kotula Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 17:20
      > Narobiło się uczelni prywatnych, większość na zasadzie płacisz i masz

      Generalnie to się zgadzam, choć to raczej zależy od człowieka, który decyduje się na studia.

      W ramach anegdotki - moja uczelnia jest na zasadzie "płacisz i zapieprzasz, i zapieprzasz, i zapieprzasz i jeszcze raz zapieprzasz", a jak zrobisz sobie jakieś 2-3 tygodnie przerwy w rzeczonym zapieprzaniu, robi ci się mnóstwo zaległości - z tego, co mi wiadomo, uczelnię kończy jakieś 20-30% ludzi, którzy zaczynali. Reszta nie wytrzymuje presji.
      • kol.3 Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 17:59
        "Studia nic nie znaczą" - to zwykle opinia ludzi, którzy tych
        studiow nie mają.
        • ania.silenter Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 21:22
          kol.3 napisała:

          > "Studia nic nie znaczą" - to zwykle opinia ludzi, którzy tych
          > studiow nie mają.

          zwykle, nie znaczy zawszetongue_out. W moim przypadku Twoja teoria się nie sprawdza -
          jestem prawnikiem po UJ. I podtrzymuję zdanie.
    • majmajka Zgadzam sie. 12.01.08, 18:31

      • marzeka1 Re: Zgadzam sie. 12.01.08, 19:27
        Też się zgadzam, studia NIC nie znaczą, gdy człowiek kończy jakąś Wyższą Szkołę Słonca i Pogody, gdzie należy tylko uiścić w terminie opłatę. Skończyłam porządne studia na uniwersytecie i szanuję uczelnię,która mi dała wykształcenie wyższe, to było cięzkie, ale i cudowne 5 lat.
        Teraz nie liczy się mgr, ale KTO (jaka uczelnia lub "uczelnia") ci ten skrót przed nazwiskiem daje.
        • patssi zgadzam się z marzeką :P 12.01.08, 21:19
          pracodawcy pytają o ukończoną uczelnię,ba nawet kierownik który
          przyjmował mnie na praktykę pytał gdzie ja studiuję...sprawdził to..
          szanuję takich ludzi..bo osoby kończące jakąś tam setną ks srututu,
          czy ws coś tam coś tam mają się nijak do osób dyplomowanych na
          renomowanych,dobrych uczelniach...
          • zuzanka79 Re: a ja się nie zgadzam 12.01.08, 21:51
            >bo osoby kończące jakąś tam setną ks srututu,
            > czy ws coś tam coś tam mają się nijak do osób dyplomowanych na
            > renomowanych,dobrych uczelniach...

            czego przykładem jest studentka pewnego kierunku na jakże
            renomowanym państwoym Uniwersytecie Gdańskim. Dla mnie liczy się
            jakość studiowania , nie ważne czy się za studia płaci, czy nie, bo
            ludzie są różni i mają różne priorytety. Ze swojego doświadczenia
            powiem, że mój ciężką pracą zdobyty, jakże pożądny dyplom KUL-u na
            WNS ( Wydziale Nauk Społecznych) wylądował w aktach i ... nie zrobił
            na nikim najmniejszego wrażenia. Masz przed nazwiskiem mgr to się
            ciesz. I tyle.
          • gaja78 Re: zgadzam się z marzeką :P 12.01.08, 22:01
            patssi napisała:

            > pracodawcy pytają o ukończoną uczelnię,ba nawet kierownik który
            > przyjmował mnie na praktykę pytał gdzie ja studiuję...sprawdził to..
            > szanuję takich ludzi..bo osoby kończące jakąś tam setną ks srututu,
            > czy ws coś tam coś tam mają się nijak do osób dyplomowanych na
            > renomowanych,dobrych uczelniach...

            Jasne ... IMHO dobra uczelnia to co najwyżej 30% sukcesu. Reszta zależy od
            człowieka. Od jego zdolności w określonym kierunku, wyobraźni, sposobu myślenia
            i wreszcie - zdobytej wiedzy. A wiedzy każdy zdobywa tyle, ile chce. Uczelnia
            niczego za nikogo nie załatwi. Oprócz rodzaju uczelni, jakiej jest się
            absolwentem, osoba przeprowadzająca rozmowę o pracę zazwyczaj pyta o milion
            innych rzeczy smile

            to zdanie:
            "bo osoby kończące jakąś tam setną ks srututu,
            > czy ws coś tam coś tam mają się nijak do osób dyplomowanych na
            > renomowanych,dobrych uczelniach..."

            przerobiłabym na:
            "wiedza wykładana na setnej ks srututu zazwyczaj ma się nijak do wiedzy
            wykładanej na renomowanych, dobrych uczelniach".

            A ile tej wiedzy zostanie w głowie absolwenta i czy będzie on potrafił tą wiedzę
            wykorzystać - to już zupełnie inna bajka smile


            Powiedziała absolwentka renomowanego wydziału dobrej uczelni ;P
            • zuzanka79 Re: a ja się nie zgadzam 12.01.08, 23:01
              > przerobiłabym na:
              > "wiedza wykładana na setnej ks srututu zazwyczaj ma się nijak do
              wiedzy
              > wykładanej na renomowanych, dobrych uczelniach".

              A ja się nie zgodzę. Moja koleżanka z ekonomika została po studiach
              na uczelni AE z myślą o doktoracie. Pracuje więc ze studentami na
              AE, żeby dorobić także na prywatnej uczelni( jak niektórzy szacowni
              profesorowie tejże uczelni) we Wrocławskiej szkole jakiejśtam
              (prywatnej) i powiedziała, że zauważyła, że tym studentom z
              prywatnej uczelnico raz bardziej zależy na dobrym dyplomie, by
              zacząć studia magisterskie, chcoażby ze względu na przekonanie, że
              jak z prywatnej uczelni to zapłacił i ma trzy albo pięć lat z głowy.

              > A ile tej wiedzy zostanie w głowie absolwenta i czy będzie on
              potrafił tą wiedzę wykorzystać - to już zupełnie inna bajka smile

              Tu to się zgodzę
              • gaja78 Re: a ja się nie zgadzam 13.01.08, 22:11
                zuzanka79 napisała:

                > > przerobiłabym na:
                > > "wiedza wykładana na setnej ks srututu zazwyczaj ma się nijak do
                > wiedzy
                > > wykładanej na renomowanych, dobrych uczelniach".
                >
                > A ja się nie zgodzę. Moja koleżanka z ekonomika została po studiach
                > na uczelni AE z myślą o doktoracie. Pracuje więc ze studentami na
                > AE, żeby dorobić także na prywatnej uczelni( jak niektórzy szacowni
                > profesorowie tejże uczelni) we Wrocławskiej szkole jakiejśtam
                > (prywatnej) i powiedziała, że zauważyła, że tym studentom z
                > prywatnej uczelnico raz bardziej zależy na dobrym dyplomie, by
                > zacząć studia magisterskie, chcoażby ze względu na przekonanie, że
                > jak z prywatnej uczelni to zapłacił i ma trzy albo pięć lat z głowy.
                >

                Ok, może niepotrzebnie generalizuję. Ja znam sytuację jednej uczelni państwowej
                i jednej uczelni prywatnej kształcącej inżynierów. Wiedza przekazywana na
                uczelni prywatnej to kropla w morzu tego, o czym mówi się na państwowej uczelni
                technicznej.

                Przy czym ponownie podkreślam - to niczego nie przesądza. Ktoś kto jest ambitny,
                uzdolniony w danym kierunku i wie czego chce od życia i tak zdobędzie wiedzę
                potrzebną mu do wymarzonej pracy tudzież rozwinięcia własnej firmy.
    • dede43 Re: Deprecjonizacja studiów :) 12.01.08, 22:36
      W czasach mojej practy tylko 7% z nas miałao wyższe wykształcenie. I
      były to normalne, dobe państwowe uczelnie. I ludzi z dyplomem
      szanowano. Teraz odnoszę wrażenie, że liczy sie tylko ilość, a nie
      jakość.
    • przeciwcialo Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 11:21
      Niestety mgr tak spowszedniał i stracił na znaczeniu że szkoda gadać.
      Wiele kierunków to producenci mgr nie dających nic w zamian tzn.
      wiedzy czy konkretnego zawodu.
    • gosika78 Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 11:40
      Fakt, magistrów i innych cudów się narobiło.
      Ale uwierz - dla pracodawcy ma znaczenie jaką uczelnię kończył potencjalny pracownik.
      Z drugiej strony - znajomy kończy "studia" w uczelni, o której nikt nie słyszał, dostanie tytuł inż i dzięki temu podwyżkę w pracy.
    • joanna.gr Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 15:59
      Studia mają znaczenie, i owszem. Pod warunkiem, że były to studia na dobrej
      PAŃSTWOWEJ uczelni, na pożądanym, przyszłościowym kierunku, na którym kształci
      się specjalistów. Generalnie, wiedza praktyczna, konkretna, namacalna jest teraz
      w cenie. Stąd boom na inżynierów na przykład.
      • madtea Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 20:26
        oj z tą państwową to już przesadziłaś
        • zuzanka79 Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 20:37
          Właśnie. Ja cały czas czekam, aż ktoś w końcu powie która to ta
          renomowana państwowa uczelnia, że pracodawca padnie z wrażenia na
          sam widok dyplomu ukończenia studiów ( a że zamiast pięciu osiem
          lat...) ;P
          • rubia88 Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 21:01
            np. UW
            ładnie wygląda w papierach, jeszcze jak kierunek elitarny to w ogólewink
            • zuzanka79 Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 21:18
              Szczerze, na mnie nie robi wrażenia. Ktoś gdzieś na tym forum
              nspisał, że zna wielu matołów po UJ.
              Miałam na praktyce dziewczynę z technikum ekonomicznego, która o
              rachunkowości zarządczej w trzeciej klasie wiedziała więcej niż
              studentka na stażu. "Pokaż mi co umiesz, a powiem ile jesteś wart/a".
              • madtea Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 21:31
                to ja się pochwaliłam takimi "znajomościami", przyznaję się bez bicia smile

                uw na mnie nie robi wrażenia, podobnie jak uj czy umk; jak pojawiałam sie w
                nowej robocie, to kwestia uczelni była wtórna - żaden pracodawca przed uj nie
                klęka i ma rację - liczy się to co potrafisz i jak się "aklimatyzujesz", a nie
                to czy to uj czy swps podobny "kaliber"
                może gdy ktoś ma dyplom szkoły wyższej tego i owego w przykładowym londku zdroju
                zrobione zaocznie...
                mnie niepokoi co innego - sam poziom studiów, to kogo się tam przyjmuje i jak
                niewiele osób odpada po drodze
                studentów trzeba uczyć czytać ze zrozumieniem, znajomy fizyk ma wyższy poziom
                słuchaczy w liceum niż na studiach; przykładów można mnożyć; z niewielką ilością
                studentów idzie porozmawiać o książkach, filmach, teatrze - a jakby na to nie
                spojrzeć to czas, kiedy powinno się tego łykać jak najwięcej; itd. itp.
                • ally Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 22:19
                  > z niewielką ilością
                  > studentów idzie porozmawiać o książkach, filmach, teatrze - a jakby na to nie
                  > spojrzeć to czas, kiedy powinno się tego łykać jak najwięcej; itd. itp.

                  no bo podobno liczy się PRAKTYCZNA wiedza, a rozmawiać to można i o dupie maryni oraz o pogodzie wink
                  • madtea Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 22:24
                    guzik prawda - kiedyś student to był ktoś co miał coś pod deklem i było o czym
                    porozmawiać - i to obojętnie czy humanista czy medyk czy inżynierka - i to
                    wyróżniało te grupę z całej masy, która zakończyła edukacje na szkole średniej
                    czy niżej

                    a praktyczną wiedzę jak rozumiesz? zostają polibudy, medyki a reszta do domu bo
                    co za praktyczną wiedzę ma sie po politologii, kulturoznawstwie i filologii...
                    • ally Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 23:04
                      chyba się nie rozumiemy. moja wypowiedź odnosi się także do postu joanny.gr i
                      pochwały "praktycznych" studiów.
                      chodziło mi o to, że obecnie część kulturowych analfabetów nie wstydzi się
                      swojego analfabetyzmu, bo studiują coś "praktycznego", co przyniesie im dość
                      szybko wymierny zysk.
                      nie twierdzę, że takich samych głupków nie ma na kierunkach humanistycznych, ale
                      zazwyczaj się nie chwalą swoją ignorancją wink
                      • madtea Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 23:10
                        zmyliło mnie drzewko smile
                      • joanna.gr Re: Deprecjonizacja studiów :) 14.01.08, 11:16
                        Ile warte są studia, jeśli nie są przydatne dla społeczeństwa? Co się dzieje w
                        państwie, w którym będzie 70% absolwentów pedagogiki np., i znikomy procent
                        lekarzy, inżynierów i innych specjalistów?
                        Jesteś warta tyle, na ile wycenia cię rynek. Co z tego,że wewnętrznie czujesz,że
                        jest inaczej?
                        Prawda jest taka,że trwa polowanie (świadomie użyłam tego słowa) na inżynierów,
                        lekarzy, księgowych. Specjalistów,innymi słowy.
                        Świetnie się rozmawia z wszechstronnie uczonymi, ale co oznacza wszechstronność
                        tak naprawdę? Czy specjalista od wszystkiego nie jest przypadkiem specem od
                        niczego? Wszak liźnięcie każdego tematu po trochę niewiele daje.
                        Byłam kiedyś parę miesięcy w Finlandii-tej samej,która przez ostatnie lata stoi
                        na czele państw rankingu ONZ (w których najlepiej się żyje). Finlandia ma taki
                        system edukacji, w którym jest limitowana ilość miejsc na uczelniach i
                        kierunkach humanistycznych (ok.30%), reszta, to te specjalistyczne -
                        techniczno-informatyczno-medyczne. Efekt? Wysoki poziom rozwoju cywilizacyjnego,
                        najbardziej zinformatyzowany kraj świata, jeden z największych dochodów na głowę
                        itp.
                        Z całym szacunkiem dla humanistów (którą,na marginesie, sama jestem)-studia być
                        może są rozwojowe, ale robi się nas chyba za dużo. A biorąc pod uwagę ile jest
                        szkół prywatnych, gdzie liczy się kasa,nie poziom, faktycznie niektóre studia
                        tracą na znaczeniu. NIEKTÓRE.
                        I jeszcze coś: moja przyjaciółka zajmuje się rekrutacją w b.dużej
                        korporacji.Przy pierwszej selekcji, na poziomie CV, odrzuca głównie tych, którzy
                        ukończyli Wyższe Szkoły Srania w Banię i Zarządzania Dupą Maryni (to jej słowa).
                        • ally Re: Deprecjonizacja studiów :) 14.01.08, 13:40
                          > Ile warte są studia, jeśli nie są przydatne dla społeczeństwa? Co się dzieje w
                          > państwie, w którym będzie 70% absolwentów pedagogiki np.

                          może wreszcie będzie więcej przedszkoli i żłobków smile

                          > Jesteś warta tyle, na ile wycenia cię rynek. Co z tego,że wewnętrznie czujesz,że
                          > jest inaczej?

                          czyli gospodynie domowe są nic nie warte, bo za ich pracę się nie płaci?


                          > Świetnie się rozmawia z wszechstronnie uczonymi, ale co oznacza wszechstronność
                          > tak naprawdę? Czy specjalista od wszystkiego nie jest przypadkiem specem od
                          > niczego?

                          oj nawet studia humanistyczne dają tzw. twardą wiedzę w ramach specjalizacji

                          > Z całym szacunkiem dla humanistów (którą,na marginesie, sama jestem)-studia być
                          > może są rozwojowe, ale robi się nas chyba za dużo. A biorąc pod uwagę ile jest
                          > szkół prywatnych, gdzie liczy się kasa,nie poziom, faktycznie niektóre studia
                          > tracą na znaczeniu. NIEKTÓRE.

                          z tym akurat jak najbardziej się zgadzam. równocześnie jednak studia
                          humanistyczne nie są specjalnie czasochłonne i można przez te kilka lat
                          popracować nad swoją przydatnością wink
                          • joanna.gr Re: Deprecjonizacja studiów :) 14.01.08, 15:22
                            > może wreszcie będzie więcej przedszkoli i żłobków smile

                            A kto je wybuduje?

                            > czyli gospodynie domowe są nic nie warte, bo za ich pracę się nie płaci?

                            Z zawodowego punktu widzenia, wartość pracownika wyrażana jest w pieniądzach.
                            Odpowiedź nasuwa się sama. Podkreślam słowo: zawodowo.

                            > oj nawet studia humanistyczne dają tzw. twardą wiedzę w ramach specjalizacji
                            Dają, tylko czasem ta wiedza jest nieprzydatna.

                            > z tym akurat jak najbardziej się zgadzam. równocześnie jednak studia
                            > humanistyczne nie są specjalnie czasochłonne i można przez te kilka lat
                            > popracować nad swoją przydatnością wink

                            O to to.Potwierdzasz więc, że takie studia są łatwiejsze. Znam niejednego
                            inżyniera, który posiada sporą wiedzę humanistyczną, językową i generalnie jest
                            wszechstronny. Nie znam zaś ani jednego humanisty, który potrafiłby
                            zaprojektować most na przykład.
                            Zresztą, dane o tym ile procent absolwentów szkół średnich zdaje na kierunki
                            techniczne ( i ilu z nich je potem kończy) potwierdza pewną elitarność tych
                            studiów. Stąd te zarobki i wyłapywanie inżynierów już
                            na studiach.
                            • ally Re: Deprecjonizacja studiów :) 15.01.08, 11:10
                              > A kto je wybuduje?

                              budowlańcy, zawodówki przeżywają renesans wink
                              nie neguję sensu zachęcania ludzi do studiów inżynierskich, ale dlaczego od razu
                              najeżdżać na studia humanistyczne czy społeczne?

                              > > oj nawet studia humanistyczne dają tzw. twardą wiedzę w ramach specjaliza
                              > cji
                              > Dają, tylko czasem ta wiedza jest nieprzydatna.

                              CZASEM

                              > O to to.Potwierdzasz więc, że takie studia są łatwiejsze.

                              Twoim zdaniem bardziej czasochłonne to trudniejsze?


                              Znam niejednego
                              > inżyniera, który posiada sporą wiedzę humanistyczną, językową i generalnie jest
                              > wszechstronny. Nie znam zaś ani jednego humanisty, który potrafiłby
                              > zaprojektować most na przykład.

                              no i? a na cholerę to humaniście? jakby chciał, to by się nauczył. ja na
                              przykład nie chcę wink


                              > Zresztą, dane o tym ile procent absolwentów szkół średnich zdaje na kierunki
                              > techniczne ( i ilu z nich je potem kończy) potwierdza pewną elitarność tych
                              > studiów.

                              o matko, to ci moi znajomi z politechniki i po politechnice to elita tego kraju?
                              pora emigrować wink
                              • joanna.gr Re: Deprecjonizacja studiów :) 15.01.08, 21:28
                                > budowlańcy, zawodówki przeżywają renesans wink

                                Ci sami,którzy siedzą na Wyspach?
                                A nie wiesz, że przed wybudowaniem obiektu trzeba go zaprojektować? W dodatku
                                bez nadzoru budowlanego się nie obędzie.

                                > nie neguję sensu zachęcania ludzi do studiów inżynierskich, ale dlaczego od razu
                                > najeżdżać na studia humanistyczne czy społeczne?

                                Dlaczego 'najeżdżać'? Stwierdzam fakt-to nie jest najlepszy czas dla humanistów.

                                > Twoim zdaniem bardziej czasochłonne to trudniejsze?

                                Trudniejsze po stokroć. Jesteś pewna,że nauczyłabyś się projektowania np.
                                automatyki gdybyś tylko chciała? Bez wyraźnych predyspozycji, z którymi człowiek
                                się rodzi, byłabyś bardzo kiepskim inżynierem. O ile w ogóle byś była...

                                > o matko, to ci moi znajomi z politechniki i po politechnice to elita tego kraju
                                > ?
                                > pora emigrować wink

                                A według ciebie kto tę elitę stanowi? Filozofowie?
                                big_grinDD
                                • ally Re: Deprecjonizacja studiów :) 16.01.08, 01:08
                                  > A nie wiesz, że przed wybudowaniem obiektu trzeba go zaprojektować? W dodatku
                                  > bez nadzoru budowlanego się nie obędzie.

                                  a widziałaś "wink"?

                                  > Trudniejsze po stokroć. Jesteś pewna,że nauczyłabyś się projektowania np.
                                  > automatyki gdybyś tylko chciała? Bez wyraźnych predyspozycji, z którymi człowie
                                  > k
                                  > się rodzi, byłabyś bardzo kiepskim inżynierem. O ile w ogóle byś była...

                                  nie wiem nic o automatyce, więc się nie wypowiadam. z przedmiotów ścisłych byłam
                                  świetna, dopóki nie podjęłam decyzji, że nie idę na politechnikę ani akademię
                                  medyczną, wtedy zaczęłam to olewać wink


                                  > A według ciebie kto tę elitę stanowi? Filozofowie?
                                  > big_grinDD

                                  póki co wiem, kto jej nie stanowi, choćby zarabiał bóg wie ile tongue_out
              • rubia88 Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 21:40
                ja nie mówię że sam dyplom jest najważniejszy, ale na pewno ma wartość. nie
                każdy się dostanie na UW czy UJ, to jest pewna selekcja najlepszych.
                a matoła po dobrej uczelni wyższej nie spotkałam, no cóż wszystko przede mnąwink
                • madtea Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 21:44
                  może za wysoko stawiasz poprzeczkę i trudno u ciebie zasłużyć na tytuł matoła wink
                  - ja spotkałam i na uw i na uj
                  • rubia88 Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 22:41
                    o moją poprzeczkę to ty sie nie martw;]
                    nie obracam się w towarzystwie matołów, więc nie mam z nimi bezpośrednich
                    doświadczeń, wybacz;]
                    • madtea Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 23:09
                      wybaczam, choć z ciężkim sercem, boś wyjątkowo złośliwa, co utwierdza mnie w
                      matolstwie uw
                      może nie zdążyłaś zauważyć, że czasem człowiek jest chcąc niechcąc w danej
                      grupie - no chyba, że masz indywidualny tok studiów
                      rotfl
                      • rubia88 Re: Deprecjonizacja studiów :) 13.01.08, 23:47
                        jak do tej pory to słyszałam że złośliwość jest cechą ludzi inteligentnych, ale
                        niech ci będzie;}
                        nie mam indywidualnego toku studiów tylko dobrą grupę, zreszta matoł by się nie
                        dostał;]
                        wracam do notaek, czas zaliczeń się zacząłwink
                        w sumie to nie lubię się kłócić na forach, peacewink
    • wieczna-gosia Re: Deprecjonizacja studiów :) 14.01.08, 16:18
      poczynie refleksje, za ktora zaraz dostane po glowie. Otoz uwazam ze glownie
      deprocjonuja sie studia humanistyczne- szeroko pojete- czytaj- bardziej niz
      przyrodnicze i tachniczne. Dlatego ze sa uwazane za latwiejsze, w zwiazku z tym
      otwierane na potege i powiekszane o liczbe studentow do urzygu. Co wiecej- jest
      na nich proporcjionalnie mniej przedmiotow, szczegolnie na wyzszych latach- gdyz
      zakladaja one ze student bedzie samodzielnie zdobywal wiedze, czytal, dyskutowal
      przy wodce itd. A student zapierdziela na etacie od 3 roku a do 3 na godziny
      zapierdziela. I zamiast poszerzac horyzonty- student je sobie zaweza ladujac sie
      w koleine.
      Na studiach inzynierskich czy przyrodniczych te tendencje sa lamane przez
      "szkolke"- zajecia obowiazkowe ciagna sie przez wszystkie lata studiow, na ogol
      sa to zaciecia typu laborki czy cwiczenia, gdzie byc trzeba i gdzie zespolowo
      robi sie jakies makabreski scisle w wymowie smile wiec studentow nie mozna
      rozdmuchac- bo musi starczyc im miejsca na laborkach. ma sie sporo zajec
      ogolnie- ja sobie nie przypominam zebym na ktoryms roku oprocz piatego- miala
      wolny piatek smile plus praktyki, tez w formie obowiazkowych wyjazdow, spedow.
      Praca etatowa jest zadka gdyz zaden szaleniec nie zatrudni kolesia ktory ma 20
      godzin zajec obowiazkowych (pomijajac wyklady, ktore nie sa obowiazkowe i na
      ktore delikwent nie chodzi) plus 3 tygodniowy wyjazd plus dwa tygodnio9we plus
      jeden 5- dniowy- to akurat moje studia przyrodniecze. dlatego- pewnie inaczej
      niz na humanistycznych- mniej osob je konczy dyplomem. I zauwazylam, jak
      pomagalam mezowi szukac pracy ( a moj maz studiow nie skonczyl) ze stosunkowo
      chetnie pracodawcy przymykaja oczy na brak dyplomu przy doswiadczeniu w branzy,
      jesli dyplom nei jest bezposrednio potrzeby- bo np. projektanta bez dyplomu to
      jednak trudno sobie wyobrazic).

      Oczywiscie uwazam ze generalnie po studiach ogolnie wychodzimy glupsi, jednak
      uwazam ze po humanistycznych kierunkach wychodzimy generalnie glupsi niz po
      scislakach. Oczywiscie wszystko zalezy od czlowieka, znam paru debili ktorzy
      skonczyli bardzo trudne studia, wlacznie z jednym z moich profesorow, ktory jest
      tlukiem jakich malo, oraz moim tesciem na przyklad, ktory bedac dobrym
      inzynierem jest po prostu gosciem bez perspektyw intelektualnych.

      To jak na oslode, chociaz i tak wiem, ze zaraz ekonomiski i filozofki na mnei
      wjada, na szczescie ide do pracy smile
      • gaja78 Re: Deprecjonizacja studiów :) 15.01.08, 09:59
        Gosiu fajnie to napisałaś. Tylko tutaj:

        > Oczywiscie uwazam ze generalnie po studiach ogolnie wychodzimy glupsi,

        mam inne zdanie. Może można odnieść wrażenia, że studia zawężają horyzont do
        określonej dziedziny, ale z moich obserwacji wynika, że maglowanie (dla
        przykładu) kilku działów matematyki wyższej oraz fizyki posługującej się tylko
        językiem owej matematyki wyższej na pierwszych 2 latach przeróżnych kierunków
        studiów technicznych uplastycznia umysł, uczy funkcjonowania myśli na wysokim
        poziomie abstrakcji. To ciężka gimnastyka , a im więcej gimnastykujemy umysł,
        tym bardziej abstrakcyjnie potrafimy myśleć i tym szerszy potencjalnie staje się
        horyzont. Przed studiami technicznymi zrozumienie na przykład zagadnień
        filozoficznych zajmowało mi 10 razy więcej czasu niż teraz. Chociaż z filozofią
        jako tako miałam podczas studiów kontakt w postaci przeczytania jednej książki i
        odbębnieniu jednego przedmiotu o smutnie niskim poziomie.
        Myślę że podobną funkcję na studiach humanistycznych pełnią właśnie przedmioty
        filozoficzne czy psychologiczne (mogę się mylić, nie znam sytuacji z autopsji).
        One też wymagają myślenia, rozbudowanej wyobraźni. To również ćwiczenie umysłu.

        Oczywiście to wszystko pod warunkiem, że uczelnie przykładają do tych
        przedmiotów "rozgrzewkowych" należytą wagę. Inaczej kwitnie wśród studentów
        opinia "a po ch... mi ta matematyka ?" a ich spojrzenie ogólne jest uboższe od
        tych, którzy trenowali umysł dłużej. Wydaje im się, że nigdy w życiu całka
        potrójna do niczego im się nie przyda. Już się przydała. Do zwiększenia
        możliwości swojego umysłu.
      • ally Re: Deprecjonizacja studiów :) 15.01.08, 11:33
        > przy wodce itd. A student zapierdziela na etacie od 3 roku a do 3 na godziny
        > zapierdziela. I zamiast poszerzac horyzonty- student je sobie zaweza ladujac si
        > e
        > w koleine.

        bez przesady. uważasz, że większość tak robi? bo ja nie zauważyłam.
        poza tym, na studiach inżynierskich takie akcje też mają miejsce, i to
        nierzadko. źródło informacji - krewna, która wykłada na politechnice. studenci
        biorą ios i widzi ich 2 razy w roku wink

        > Oczywiscie uwazam ze generalnie po studiach ogolnie wychodzimy glupsi, jednak
        > uwazam ze po humanistycznych kierunkach wychodzimy generalnie glupsi niz po
        > scislakach.

        a ja czuję się z każdym rokiem mądrzejsza, może mam fałszywą świadomość, i moi
        koledzy i koleżanki z roku tak samo wink
        • wieczna-gosia Re: Deprecjonizacja studiów :) 15.01.08, 19:45
          > > Oczywiscie uwazam ze generalnie po studiach ogolnie wychodzimy glupsi, je
          > dnak
          > > uwazam ze po humanistycznych kierunkach wychodzimy generalnie glupsi niz
          > po
          > > scislakach.
          >
          > a ja czuję się z każdym rokiem mądrzejsza, może mam fałszywą świadomość, i moi
          > koledzy i koleżanki z roku tak samo wink

          ja tez sie czuje z kazdym rokiem madrzejsza i czulabym sie tak nawet bez
          studiow. Mam natomiast przekonanie (byc moze falszywe) ze wychodzimy przez nasze
          zabieganie z duzo mniej swieza glowa niz nasi rodzice przy poprzednicy sprzed
          czasow transformacji.

          • ally Re: Deprecjonizacja studiów :) 15.01.08, 21:11
            > studiow. Mam natomiast przekonanie (byc moze falszywe) ze wychodzimy przez nasz
            > e
            > zabieganie z duzo mniej swieza glowa niz nasi rodzice przy poprzednicy sprzed
            > czasow transformacji.

            z tym akurat się zgadzam, wolałabym w błogim spokoju siedzieć w bibliotece, a
            nie kombinować, co by tu jeszcze zrobić, by nie wypaść w życiu zawodowym gorzej
            niż rówieśnicy wink
            i rzeczywiście trudno mieć świeży umysł, jeśli się ciągle biega z wywieszonym
            jęzorem.
            ale z tą pracą na godziny od początku studiów to trochę przesadziłaś wink
    • ewcia1976 Re: Deprecjonizacja studiów :) 14.01.08, 16:37
      Wieczna-gosia zgadzam się smile. Moja siostra jest na studiach
      humanistycznych dziennych. Na II roku zajęcia ma 3 razy w tygodniu.
      JA więcej godzin tygodniowo miałam przez pierwsze dwa lata zaocznych
      studiów licencjackich.
      Licecjat robiłam na państwowej uczelni. Studia zaoczne, 40 osób na
      roku i wykładowcy starający się nas nauczyć. Nie było tam magisterki
      więc udałam się na inna uczelnię, też państwową. 40 osób to było ale
      w grupie, pisaliśmy referaty a skończyć mógł każdy ... oprócz
      mniesmile. Uważam, że informatyki nie nauczę się pisząc referaty a ze
      szkoły w końcu zrezygnowałam. Jakie było zdziwienie gdy zobaczyłam
      miejsce tej szkoły w rankingu Polityki. Gdybym wiedziała że
      chodziłam do tak renomowanej szkoły - nie zrezygnowałabym wink.
      Wszystkie błędy w tekście wynikają z braku odpowiedniego
      wykształcenia humanistycznego.
      • malamadre Re: Deprecjonizacja studiów :) 14.01.08, 22:02
        Uuu, to co, mówicie, że to wstyd przyznawać się do studiów humanistycznych?
        Więc jak - po humanistyczych dziennych i podyplomowych na dodatek - moje dwuletnie dziecko przerasta mnie już intelektualnie?
        • wieczna-gosia Re: Deprecjonizacja studiów :) 15.01.08, 06:06
          no wiesz, jesli TAK zrozumialas moja wypowiedz to chyba cos w tym jest.....
          • malamadre Re: Deprecjonizacja studiów :) 15.01.08, 21:36
            Na pewno coś w tym jest smile
            Moja odpowiedź była hurtowo dla ciebie i Ewci i jej porównania humanistycznych
            studiów dziennych magisterskich do licencjackich niehumanistycznych zaocznych.
            Co uczelnia to inne zwyczaje, ja zajęcia 3 razy w tygodniu miałam dopiero na 5
            roku, ludzie, którzy w trakcie studiów pracowali (a to i tak dopiero na 4-5
            roku) mieli przeważnie problemy, żeby być na bieżąco. Co i na jakiej uczelni
            studiuje siostra Ewci - nie wiem, ja mam inne doświadczenia z czasów studiów.
            Mam świadomość wartości mojej wiedzy i wykształcenia i nie obrażam się, gdy ktoś
            deprecjonuje moje studia, a jak ktoś się przez to lepiej poczuje, to fajnie smile
    • arnikaarnika Re: Deprecjonizacja studiów :) 16.01.08, 04:29
      no to najsampierw deprecjonizacja, detonacja,potem może absurdacja,
      denuncjacja, kolportacja i może jeszcze profanacja smile pozdrawiam
      arka z tej ostatniej smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka